blazare
19.08.06, 12:24
Tajemnicą poliszynela jest fakt, że znaczna część radiosłuchaczy, którzy
wdzwaniają się podczas audycji RM ma znaczny stopień upośledzenie umysłowego,
tudzież cierpi na lekką demencję. Brak logicznych związków pomiędzy
wypowiedzią a tematyką audycji, seplenienie, dukanie, powtarzanie po kilkakroć
tych samych słów, dziecinny dewotyzm, agresywność zdradzająca bark stabilności
emocjonalnej i kompletne skretynienie - to codzienność RM. Ich chleb
powszedni. W tym wszystkim zastanawia mnie jedna rzecz. Skoro ludzi ci w
ogromnej większości mają osłabioną zdolność do ponoszenia odpowiedzialności za
swoje czyny i słowa, to czy koncern Rydzyka nie popełnia przestępstwa robiąc z
z nich bezwolne i fanatyczne maszynki do głosowania? Czy wykorzystywanie
ludzkiej niedoli do doraźnych celów politycznych jest moralne i zgodne z
prawem? Pomijając problematykę politycznej indoktrynacji skierowanej do osób
upośledzonych intelektualnie, należy przede wszystkim zwrócić uwagę na
specyfikę radiomaryjnego kwestowania. Czy wmawianie ludziom o ograniczonej
zdolności do logicznego rozumowania bzdur w rodzaju: "radio nie przetrwa
tygodnia bez twoich datków" lub "oddaj nam swój wdowi grosz" [wierne cytaty]
nie narusza przypadkiem jakichś przepisów? Pytam, bo nie jestem prawnikiem, a
o penalizacji wykorzystywania niepełnosprawności wiem tylko z opracowania n/t
obyczajowości - seksualne wykorzystywanie idiotów jest zakazane, ale czy
analogiczna okoliczność zachodzi w przypadku idiotów wykorzystywanych
politycznie i finansowo?
Nehemiasz
plsocpolityka.blog.onet.pl