Dodaj do ulubionych

Morozowski o "aferze taśmowej":

03.10.06, 08:45
Długo zastanawiałem się, czy powinienem jeszcze zabierać głos we własnej
sprawie. Po tym, jak z moim przyjacielem Tomkiem Sekielskim nagraliśmy
rozmowę Renaty Beger z ministrami z PiS-u w jej hotelowym pokoju, posypały
się zarzuty, że działaliśmy na zlecenie jakichś polityków lub co gorsza służb
specjalnych. Nie mam wyjścia, postanowiłem napisać właśnie o tym.

Jestem dziennikarzem zajmującym się polityką od 16 lat. Najpierw w radiu,
potem w telewizji relacjonowałem różne wydarzenia. I wielokrotnie "naraziłem
się" politykom.

Raz oficerowie ochrony próbowali odebrać mi taśmę z nagraniem obrad rady
doradzającej prezydentowi Lechowi Wałęsie, jak postępować w stosunkach polsko-
żydowskich.

Minister spraw zagranicznych Bronisław Geremek oskarżał mnie o podstępne
nagranie jego wypowiedzi lekceważącej bezprawne aresztowanie w Rosji
polskiego obywatela. Chciał za to ukarać wszystkich dziennikarzy, zabraniając
im swobodnego poruszania się po Sejmie.

Miałem proces (wygrany) z działaczem Samoobrony o to, że pokazałem kupowanie
głosów w czasie prawyborów.

Wielu polityków było niezadowolonych, gdy w programie "Prześwietlenie" (TVN
24) jako pierwsi powiedzieliśmy o istnieniu listy Wildsteina. Zarzucono nam
dziką lustrację.

Rzucano na nas gromy, gdy jeden z uczestników kongresu Platformy
Obywatelskiej, wyrzucony z partii, nagrał dla nas ukrytą kamerą to, co działo
się w kuluarach kongresu PO.

Gdy zaprosiliśmy z Tomkiem Sekielskim do programu "Teraz my" byłych działaczy
Samoobrony, którzy czuli się oszukani przez swojego lidera, Andrzej Lepper
publicznie groził mi "daniem w papę".

Nigdy jednak żaden z tych polityków nie oskarżył mnie o to, że działam na
zamówienie polityczne, biorę udział w jakimś spisku i to z poduszczenia służb
specjalnych. Takie zarzuty są dla dziennikarza najbardziej bolesne.

Nie są one poparte żadnymi dowodami. Politycy sami w to nie wierzą, jednak
atak na dziennikarzy odwraca uwagę od sedna tej sprawy. Zamiast roztrząsać, o
czym rozmawiała Renata Beger z PiS-owskimi ministrami z kancelarii premiera,
jakie obietnice tam padły i czy to się mieści w kanonie rozmów politycznych,
czy nie, wolą kierować rozmowy na to, gdzie była kamera i kto za tym stoi.

Do polityków dołączyło Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, organizacja,
której zadaniem jest obrona dziennikarzy przed takimi bezpodstawnymi
zarzutami polityków. SDP, zabierając głos w ten sposób, samo zaczęło uprawiać
to, co zarzuciło nam - propagandę.

W dyskusjach o tym, czy postąpiliśmy z Tomaszem Sekielskim etycznie, czy nie,
celuje ostatnio publiczna telewizja. Często prowadzą te programy ludzie,
którzy razem ze mną pracowali. Nie odmawiam im prawa do stawiania tego
pytania. Ale oczekiwałbym od nich - skoro znają mnie od lat - by powiedzieli,
czy kiedykolwiek sprzeniewierzyłem się etyce dziennikarskiej lub działałem na
zlecenie jakichś polityków.

Posłańcy złych wieści często płacą wysoką cenę, ale warto było. A kolegom
dziennikarzom mogę powiedzieć: "Róbmy swoje".
Obserwuj wątek
    • hadaha Re: Morozowski o "aferze taśmowej": 08.10.06, 23:14
      Prawda zawsze w oczy kole.
      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka