Gość: Lech
IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl
10.11.01, 23:07
Dobrym dziedzictwem kultury Zachodu jest tradycja szacunku dla wyborów
religijnych i ze wszech miar należy ją kontynuować. Warto zwrócić uwagę, że w
innych kulturach często dzieje się inaczej, np. w Arabii Saudyjskiej modlitwa
inna niż islamska we własnym domu czy nawet samo posiadanie Biblii jest
poważnym przestępstwem, karanym więzieniem i ciężkim biczowaniem (nie pozwolono
tam zbudować nawet jednej świątyni chrześcijańskiej). Podobnie w Indiach, mnożą
się tam ostatnio napady i zabójstwa chrześcijan, a jednym z postulatów
hinduistycznych fanatyków jest ustawowy zakaz konwersji na chrześcijaństwo.
Także buddyjski Bhutan nie pozwala na ceremonię chrztu na swoim terytorium.
Niedawno Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu przypomniał (przy okazji skargi
na umieszczenie wizerunku Matki Bożej w masce przeciwgazowej), że wolność
publicznego propagowania swoich poglądów religijnych wiąże się z koniecznością
tolerowania ich krytyki. To bardzo ważne, ponieważ w Polsce "nietolerancja"
polega najczęściej na publicznej krytyce, a przecież w imię religii dzieją się
rzeczy dramatyczne, żeby wspomnieć choćby koszmar systemu kastowego w Indiach
czy wynaturzenia w traktowaniu kobiet w Afryce. Społeczeństwa Zachodu potrafią
zresztą zareagować oburzeniem na niesprawiedliwości istniejące w tych.
Jakże często sekty w swojej walce o zmuszenie do milczenia krytyków powołują
się na argument wolności religijnej, a przecież prawo do krytyki przekonań
religijnych jest jej częścią. Stanowi ono jakby jeden z systemów "wczesnego
ostrzegania" społeczeństwa. Gdyby pozbawić nas tego mechanizmu, o toksycznym
charakterze "ruchu religijnego" dowiadywalibyśmy się grzebiąc setki, a może
tysiące jego ofiar. Niestety istnieją wpływowe środowiska usiłujące wyciszyć
krytykę sekt.
Szacunek dla wyborów religijnych ma jeszcze jeden arcyważny aspekt - stawia
poważne wymagania kultom głoszącym swoje przekonania. Przyjęcie światopoglądu i
przynależności do grupy religijnej, jeśli ma odpowiadać godności osoby ludzkiej
musi odbywać się w warunkach pełnego dostępu do niezafałszowanej informacji, w
niezakłóconej sprawności umysłowej oraz w atmosferze wolności od potężnych
presji, jakie może wywierać grupa. Właśnie tutaj sekty poważnie łamią zasady
wolności religijnej. Stosują techniki nazywane przez ruchy obrony
psychomanipulacjami.
Państwo powinno, naszym zdaniem, żądać od kultów przestrzegania wolności
religijnej w tym zakresie. Te, które uporczywie i dotkliwie łamią jej zasady
należy z mocy prawa delegalizować, co w warunkach polskich oznacza pozbawienie
przywilejów, a nie prawa do istnienia.