elfhelm
27.11.06, 20:57
Miasta "200.000" to oczywiście prestiż - tu na 18 w 6 wygrała PO, w 2
kandydaci lewicy, w 2 kandydaci PiS, w 2 urzędujący bezpartyjni z własnych
komitetów poparci też przez PO i PiS, w pozostałych 6 wygrali urzędujący
prezydenci bezpartyjni.
W 20 stutysięcznikach - dobry wynik SLD i 7 stołków wziętych (czasem
startujący z własnych komitetów) oraz PO i również 7 prezydentów wziętych z
komitetów własnych lub bliźniaczych zblokowanych. 1 dla PiS, 5 kandydaci
niezależni (w tym 4 reelekcje).
Wyniki w średnich miastach są różne - im niżej tym częściej wygrywają
kandydaci niezależni, sporo reelekcji urzędujących burmistrzów i prezydentów,
dobre wyniki kandydatów wspartych/wystawionych przez PO, są sukcesy PiS
(zwłaszcza na Mazowszu, w Małopolsce, Podkarpaciu), SLD swoje też utrzymała.
Wyniki powiatowe niewiele mówią, trzeba czekać na powołanie starostów i
sprawdzić ich partyjną przynależność. Małe miasteczka i gminy wiejskie -
utrzymanie kilkuset wójtów i burmistrzów przez PSL.
Natomiast w tej kadencji istotnie wzmocniona zostanie rola sejmików wojewódzkich.
A tu najprawdopodobniej będziemy mieli do czynienia z sytuacją, gdzie PO
weźmie 10 marszałków, PSL 2 i PiS 4 (istnieje też małe prawdopodobieństwo, że
w lubelskiem i podlaskiem jednak PiS nie będzie miało marszałka).
10 do 4 do 2 jest jednak układem najbardziej prawdopodobnym.
Zauważalna więc porażka SLD (do tej pory 8 marszałków i rządy w 10
województwach, po wyborach 2002 r. początkowo 10 i współrządzenie w 13
województwach). Jak również mocna porażka PiS - do tej pory partie rządzące (i
AWS, i SLD) umacniały swoje pozycje po roku w samorządach.
A teraz? Już po roku "klops".