tkuprian
27.12.06, 17:32
Chodzi o reklamę wieczoru sylwestrowego.
Na koniec, jakiś gostek nieudolnie imituje (pariodiuje?) Jamesa Browna, mówiąc
coś w stylu "Hi, I'm James Brown, I'm calling from Las Vegas, I love people in
Poland"
Rozumiem, że wieczór sylwestrowy nakręcić można wcześniej. Rozumiem, że razem
z nim można wczesniej zrobić reklamę. Tylko, że czasem zachodzą w międzyczasie
takie okoliczności, iż należałoby nieco zmienić (okroić?) program, lub
przynajmniej wyemitowaną w dniu 27.12 po Teleekspresie jego zapowiedź.
Panie Wildstein, puk, puk. James Brown zmarł w święta.
Czy szacunek dla zmarłych nie należy do katolickich wartości?
A może wszyscy władni decydować są jeszcze na urlopach?