onatutrwa
29.04.03, 17:55
Pracownicy Zakładu Energetycznego Białystok odcinają codziennie prąd średnio
13 odbiorcom mieszkającym w okolicach miasta. Robią to z powodu niespłacanych
przez nich długów. Celem nowych przepisów, pozwalających szybciej niż dawniej
pozbawić dłużnika energii elektrycznej, było zmniejszenie zadłużenia. Dług
jednak nie zmalał, przeciwnie wzrósł i tylko za marzec wyniósł 37 mln zł.
Coraz więcej osób, a nawet całych rodzin, musi sobie radzić z ciemnością przy
użyciu środków takich, jak nasi przodkowie w XIX wieku. Pozbawieni prądu
normalnie funkcjonują tylko za dnia. Kiedy zapada zmrok, zapalają świece.
Niektórych szczególnie ubogich rodzin nie stać jednak nawet na świece. Dzieci
takich osób odrabiają lekcję u sąsiadów. Problem braku prądu, który raczej
nie powinien istnieć w cywilizowanym kraju w XXI wieku, gnębi zwłaszcza
rodziny wielodzietne i bezrobotne.
- Kiedy odcięli mi prąd, zaczęłam kupować świece w tanim sklepie - opowiadała
nam matka wychowująca samotnie czworo dzieci. - Dużo tego idzie, więc często
je nabywam. Trudno jakoś teraz kupić takie normalne, białe świece, więc
kupuję kolorowe. Sprzedawczynie pewnie myślą, że u nas w domu są codziennie
jakieś bale. A my po prostu żyjemy przy świecy, tak jak moje babki przed
wojną - wyjaśnia.
Zakład Energetyczny Białystok dostarcza prąd odbiorcom z województwa
podlaskiego oraz rejonu Ełku, Giżycka i kilku gmin z województwa
mazowieckiego. Nowe uregulowania prawne miały przynaglić dłużników do
płacenia zaległych rachunków. Jednak nie osiągnęły one swego celu. Dług
poważnie wzrósł. Dłużnicy są obecnie winni ZEB 37 mln zł, kiedy w listopadzie
kwota ta wynosiła 30 mln zł. Na 650 tys. odbiorców 100 tys. nie płaci w
terminie rachunków. Odbiorcy prywatni są w sumie winni ZEB 15,5 mln zł.
Jeszcze więcej są winne podlaskie przedsiębiorstwa, które stoją przeważnie na
krawędzi bankructwa. Ich dług to 21,5 mln zł. To, że ktoś przestaje być
odbiorcą prądu nie znaczy, iż jego dług zostaje anulowany. Przeciwnie ten
dług rośnie, gdyż dolicza się do niego odsetki w wysokości 20 proc. w skali
rocznej.
- Energia jest towarem tak jak każdy inny towar i kiedy odbiorca nie chce za
niego zapłacić, mamy prawo mu go nie dać - powiedział nam Jarosław
Dzięgielewski, zastępca dyrektora ZEB ds. handlu energią. Nowe prawo
energetyczne, które obowiązuje od 1 stycznia, pozwala po miesiącu niepłacenia
przez odbiorcę za energię, w ciągu 2 tygodni pozbawić go prądu. Długi wobec
ZEB rosną, ponieważ nowe prawo energetyczne nie zmieni przecież złej sytuacji
ekonomicznej odbiorców.