swarozyc
17.05.03, 13:47
Całkiem niedawno w poważnym tygodniku, bynajmniej nie klerykalnym, można było
przeczytać taką naiwność: "Nikt, kto rozsądny, niezależnie od żywionych
zapatrywań politycznych, nie kwestionuje historycznej roli i zasług Kościoła
w Polsce..."
Co do roli - niestety, tak. Ale co do zasług? Nieprawda! Nie zasługi, lecz
szkodliwość widzieli: Joachim Lelewel, Józef Ignacy Kraszewski, Juliusz
Słowacki, Seweryn Goszczyński, Bronisław Trentowski, Narcyza Żmichowska,
Stanisław Wyspiański, Stanisław Witkiewicz, Stanisław Ignacy Witkiewicz,
Witold Gombrowicz. Nikt, z Ciemnogrodu nawet, nie odmówi tym ludziom
rozsądku.
Szkodliwość Kościoła katolickiego w Polsce poczęła być jaskrawo groźna
dopiero po XVI wieku, po zwycięstwie kontrreformacji, kiedy ze szkół
jezuickich masowo począł wychodzić polakatolik: nie Polak, lecz katolik, nie
obywatel, lecz łacinnik, typ ludzki absolutnie niezdolny do rządzenia
państwem, zwłaszcza państwem wielonarodowym. Od XVII wieku rozpoczyna się
tragedia I Rzeczypospolitej.
W tej tragedii Kościół katolicki występuje jako demon zła. Groza widowiska
polega na tym, że w oczach polakatolika demon ten uchodzi za opatrznościowego
dobroczyńcę! Jemu właśnie polakatolik dziękuje za zasługi dla Polski!
O tych "zasługach" niechaj mówią fakty.
***
Po wybuchu powstania na Ukrainie, do którego walnie przyczynili się Skargi,
Hozjusze, Kuncewicze, Bobole, po klęskach wojsk koronnych, stanął w roku 1649
trudny pokój ze zwycięską Kozaczyzną Chmielnickiego. Ugoda zborowska
punktowała, jako jeden z podstawowych warunków, przyznanie hierarchii
prawosławnej czterech miejsc w senacie Rzeczypospolitej. W jej żywotnym
interesie leżało, by przeobraziła się w Rzeczpospolitą trojga narodów.
Ale Rzym storpedował traktat zborowski. Nuncjusz papieski Jan de Torres
zadbał o to, ażeby biskupi katoliccy, z urzędu zasiadający w senacie państwa
polskiego, założyli stanowczy i skuteczny protest - "odgrażając się wyniść
wszyscy z senatu." Tym biskupom, którzy się wyróżnili w owej akcji, nuncjusz
złożył podziękowanie.
Znowu więc rozgorzała wojna. Potrzebne były pieniądze na wojsko. "Wszystkie
sejmiki uznały, że duchowieństwo powinno bezwzględnie uczestniczyć w
wydatkach na obronę państwa. Sprawa ta miała swoje głębokie uzasadnienie.
Duchowieństwo tradycyjnie wolne od opodatkowania uchylało się od
jakichkolwiek świadczeń na wojnę od początku powstania na Ukrainie. Jeszcze
na sejmie koronacyjnym zdołało się oprzeć ostrym żądaniom w tej mierze."
***
W roku 1768 sejm pod naciskiem Rosji przyznał różnowiercom równouprawnienie.
Historyk Władysław Smoleński zanotował mimochodem, że "...Klemens XIV
zachęcał do skasowania praw z roku 1768..." Zachęcał. Nieco więcej o tym
papieżu wzmiankuje obcy autor. "W instrukcji dla nuncjusza Garampi w
Warszawie papież pisał: ))Co szczególnie zatrważa nas, to nie tyle plany
zagranicznych ministrów, ile lekkomyślność i obojętność katolików, a
zwłaszcza biskupów. Napominamy bardziej patriotycznych spośród biskupów, by
nie występowali tak mocno z powodu własnych, choćby najbardziej oczywistych i
ciężkich uraz, lecz by przypomnieli sobie, że są w pierwszym rzędzie
katolikami, a potem dopiero Polakami.(("
Ciemnej szlachcie nie trzeba było więcej zachęt. W tymże roku zawiązuje się w
Barze konfederacja "prawowiernych chrześcijan katolickich rzymskich."
Konfederacja Barska była imprezą wyłącznie katolicką, miłą Rzymowi i z jego
poduszczeń podjętą, a dla państwa zgubną. Przyśpieszyła pierwszy rozbiór
Polski. Później szereg barzan znajdzie się w ultrakatolickiej Targowicy.
***
Przeciwko rozbiorowi katolickiej Polski protestowała Turcja, ale nie Watykan.
Pierwszego rozbioru, jak i następnych, papież nie potępił. Przeciwnie,
rozgrzeszył Marię Teresę, która, pobożna katoliczka, miała pewne skrupuły, z
którymi zwróciła się do Ojca Świętego.
***
W roku 1773 sejm powołał Komisję Rozdawniczą dla przejęcia ogromnego majątku
pojezuickiego, przeznaczonego na cele Komisji Edukacji Narodowej. Na czele
Komisji Rozdawniczej stanęli dwaj znani grabieżcy: biskup Ignacy Massalski i
biskup Andrzej Młodziejowski. W ciągu trzech lat swego istnienia ta komisja
zdołała roztrwonić większą część powierzonych jej dóbr. Co więcej - Komisji
Edukacji Narodowej prezydował aż do roku 1776 tenże biskup Massalski,
przyszły wisielec.
***
W lutym 1775 roku sejm rozbiorowy musiał zająć się finansami państwa, które
bez wystrzału dało się okroić z trzech stron i utraciło między innymi takie
źródła dochodu, jak Wieliczka, Bochnia i żupy samborskie. Przebogaty Kościół
katolicki w Polsce, wolny od podatków, okazał się jak zwykle oporny wobec
wszelkich zabiegów sejmu o "subsidium charitativum", czyli dobrowolną daninę
kleru. "Ale dopiero po nowej prolongacie w marcu, pod naciskiem Stackelberga,
duchowieństwo zdecydowało się na płacenie 600 000 rocznie." Była to sumka
niewiarygodnie mała, skoro się zważy, że dochody jednego tylko biskupa
krakowskiego wynosiły przed rokiem 1772 - 1 200 000 złp.
***
W roku 1776 sejm podjął kolejną próbę naprawy Rzeczypospolitej. Komisja
Kodyfikacyjna pod przewodnictwem Andrzeja Zamoyskiego opracowała i ogłosiła w
roku 1778 projekt - Zbiór praw sądowych, znany jako Kodeks Zamoyskiego. Ale
oto za kulisami sprawy zjawiają się trzej spiskowcy, którym wzmocnienie
Polski nie odpowiada: ambasador Rosji Stackelberg, papież Pius VI i jego
nuncjusz Archetti. Ten ostatni otrzymuje od Ojca Świętego tajną instrukcję,
jak ma działać, by współpraca Kościoła katolickiego ze schizmatycką Rosją nie
wyszła na jaw. Nuncjusz miał na swe rozkazy kilkanaście tysięcy ciemnych
mnichów i zaagitował odpowiednio sejmiki równie ciemnej szlachty. Na sejmie
1780 roku wpłynął do laski marszałkowskiej wniosek, "aby prawa przez J. P.
Zamoyskiego uformowane tak zostały umorzone, iżby się wspomnienie o uszy
nasze ani potomków nie obiło." Na dany znak urobieni przez nuncjusza posłowie
bez czytania nawet projektu Zamoyskiego "zaczęli drzeć kodeks i rzucać go z
łoskotem na ziemię."
Władysław Smoleński w swej poczytnej książce Przewrót umysłowy w Polsce wieku
XVIII pisze: "Projekt Zamoyskiego na sejmie roku 1780 upadł..." Upadł i tyle.
Juliusz Bardach, Bogusław Leśnodorski i Michał Pietrzak w ich Historii
państwa i prawa polskiego, PWN, 1977, ośmielili się ujawnić co nieco
więcej: "Przeciw Zbiorowi praw wystąpiły jednak wszystkie wsteczne siły wśród
szlachty i duchowieństwa, przy poparciu kurii rzymskiej i ambasady
rosyjskiej." Każdy student historii i bez tego wie, że gdzie tylko wystąpią
wsteczne siły, tam ani chybi znajdzie się i duchowieństwo. Z książki tej
trójki historyków student nie dowie się, jaką cyniczną rolę odegrał w tej
sprawie papież. Studentowi prawa wypadałoby przynajmniej powiedzieć o
exequatur, które Zamoyski przewidywał w swym kodeksie, a które było rzeczą
normalną w całej Europie.
***
W roku 1792 najwyżsi dygnitarze Rzeczypospolitej zawiązali Konfederację
Targowicką. Była to odpowiedź szlacheckiego narodu na trzeciomajowy zamach
stanu. Papież Pius VI pobłogosławił Targowicę, nuncjusz ją pochwalił.
Czterech biskupów podpisało akt tej konfederacji, piąty zarządził modły o jej
powodzenie. Targowica zażądała przywrócenia zakonu jezuitów i oddania im z
powrotem szkolnictwa. Miała w tym poparcie całego kleru katolickiego oraz
większości szlachty. Niedługo jednak Rzym się cieszył. Zaborcy mieli własne
plany.
***
W roku 1825, gdy Warszawa stawiała pomnik Kopernikowi, na uroczystości
odsłonięcia pomnika nie zjawił się żaden funkcjonariusz Czarnej
Międzynarodówki. Kopernik był na indeksie papieskim aż do roku 1828. Rzecz
jasna, że z tego powodu Kościół katolicki w Polsce zasłużyć się jej nie mógł.
***
Po wybuchu w roku 1830 Powstania Listopadowego rząd Królestwa Polskiego
zwrócił się do papieża o błogosławieństwo i moralne poparcie. Prośbę,
podpisaną prze