iza.bella.iza
25.04.07, 21:49
Przepraszam, że zakładam kolejny wątek na temat postępku europosła profesora
Bronisława Geremka, byłego misnistra spraw zagranicznych RP. Nie chcę wpisywać
się tam, gdzie "prawaki" i "lewaki" biorą się za łby "w tym zakresie", a mam
potrzebę wyrażenia swojej opinii - może Giwi to uszanuje, nie pośle mnie na
ośla łaczkę.
Na temat postawy Geremka w sprawie konieczności ponownego złożenia
oświadczenia lustracyjnego mam mieszane uczucia. Zaznaczę, że sama popieram
większość opinii, krytykujących obecnnie obowiązująca ustawę. Z jednej strony
rozumiem, że osoba o takiej pozycji jak Geremek może czuć się naprawdę
upokorzona oświadczaniem po raz kolejny tego samego, tym bardziej, że jako
pracownik naukowy i publicysta będzie musiał się zapewne oświadczać jeszcze
conajmniej dwa razy. Z drugiej strony uważam, że dyplomata nie powinien z
powodu osobistych odczuć wywoływać międzynarodowego skandalu i narażać
własnego państwa i rządu na szwank. Z trzeciej strony:) Geremek twierdzi, że
to nie on upublicznił swoje stanowisko, ale politycy PiS, którzy - podobnie
jak w przypadku prezydent Warszawy - orzekli o wygaśnięciu jego mandatu, nim o
konsekwencjach prawnych tego czynu wypowiedziały się uprawnione organy i stąd
się wzięła dzisiejsza awantura w Strasburgu. Kto więc bardziej kala własne
gniazdo - Geremek czy "prawi i sprawiedli" z drużyny Kaczora?
I jeszcze jedna refleksja na marginesie - sprawa Bronisława Geremka w pewnym
psychologicznym sensie zbiega się ze sprawą Marka Jurka, a nawet ze sprawą
Ludwika Dorna sprzed kilku miesięcy. Wszystkie one są dowodem na to, że
decydenci PiSu (a napewno sam jego wódz) nie mają wyczucia, nie znają się ni w
ząb na ludzkiej psychice, a już na 100% nie mają pojęcia o psychice ludzi
ambitnych i cenionych za osiągnięcia lub wyznawane wartości. Tacy ludzie nie
trzymają się kurczowo politycznych stanowisk, bo to nie one wyznaczają ich
społeczną pozycję i poczucie własnej wartości, a już na pewno nie zależy im na
opnii małych i zawistnych ludzi. Geremka jako polityka może historia zapomni,
ale jako wybitnego badacza średnowiecza na pewno nie. Kaczyńscy i ich wierni
żołnierzez PiSu są _tylko_ politykami. Warto, żeby czasem sobie o tym
przypomnieli.