sztudent1
01.07.07, 20:42
Poseł Adam Hofman rozesłał do partyjnej wierchuszki list przypominający
samokrytykę PZPR-owskich aparatczyków- informuje "Newsweek".
Jak przypomina tygodnik kłopoty Hofmana zaczęły się od tekstu w "Gazecie
Wyborczej" o wojnie pokoleniowej w PiS. Przewodniczący komisji bankowej,
rocznik 1980, wytykał tam premierowi Jarosławowi Kaczyńskiemu faworyzowanie
leciwych działaczy PC i blokowanie młodych. "Stanowiska zajmują osoby z
kosmosu. (...) Są młodzi kompetentni ludzie, którzy mogliby ich zastąpić" -
grzmiał.
Przestraszył się tych odważnych słów, gdy premier na początku ubiegłego
tygodnia kazał dla przykładu wyrzucić Zbigniewa Girzyńskiego (rocznik 1973) z
funkcji sekretarza klubu - pisze "Newsweek".
Hofman czym prędzej rozesłał do premiera i wszystkich świętych w partii
uniżony list. "Jako przedstawiciel młodego pokolenia parlamentarzystów
dostrzegam i doceniam ogromną szansę oraz możliwość rozwoju, którą stwarza
nam PiS. Atmosfera, jaka panuje wewnątrz partii, pozwala na harmonijną
współpracę, a próby wywołania konfliktu pokoleniowego wśród parlamentarzystów
PiS są tylko i wyłącznie wymysłem dziennikarzy" - zapewnił w przytoczonym
przez "Newsweek" liście.
Wbrew oczekiwaniom nie zakończył listu słowami trenera II klasy Jarząbka
Wacława, jednego z bohaterów "Misia": "Łubu-dubu, łubu-dubu, niech nam żyje
prezes naszego klubu".