mao.tse.tse
29.07.07, 13:14
W zasadzie nie interesuje mnie treść debaty. Ilekroć pojawia się Niesiołowski
na ekranie, robię głośniej, bo wiem, że będzie słowna jatka.
Lubię go za to.
Czego by nie mówić Niesiołowski pomiata przeciwnikiem widowiskowo, barwnie,
językowo ciekawie i wesoło.
Wczoraj chłoptaś z PiS-u, który wymyślił ostatnią reklamówkę tejże partii
przeciwko PO (też skądinąd zabawną) został przez Niesiołowskiego wytarty o
podłogę. I słusznie, tak swoją drogą. Bo kłamstwo wymaga riposty z kopa.
Chłoptaś kłamał jak półgłówek mówiąc, że marzeniem Niesiołowskiego było
startowanie w ostatnich wyborach do senatu z list PiS-u, ale dosta l czarną
polewkę i się teraz mści (wręcz odwrtonie, Niesiołowski agitował u kumpli, by
z list Pis-u wyskakiwali jak oparzeni, fakt powszechnie znany) sam
sięwsytawił.
Słowa "prostak" i "mikromóżdżek", jakie padły z ust Niesiołowskiego, nagle
okazały się trafne i wcale nie obraźliwe. Za to lubię Niesioła.