Dodaj do ulubionych

Kurczuk: sąd popełnił błąd w sprawie Łyżwińskiego

IP: *.dsl.support.nl 30.07.03, 10:17
Czego rzadc od sadu w Radomiu. Tam siedza albo tepawi faceci,
ktorzy z trudem ukonczyli studia prawnicze a byli albo za malo
sprytni lub tez nie mieli koneksji aby stac sie cynicznymi i
przekupnymi papugami (o etyce adwokackiej prosze mi nawet nie
wspominac) albo bojace sie wlasnego cienia pindunie jak wlasnie
ta z Radomi.
Obserwuj wątek
    • Gość: yurek Re: Kurczuk: sąd popełnił błąd w sprawie Łyżwińsk IP: *.dsl.support.nl 30.07.03, 10:19
      Przeprasam za glupi blad: powinno byc oczywiscie zadac a nie
      rzadac.
      • Gość: stolp slupsk - nowe starachowice IP: *.sympatico.ca 03.08.03, 21:16
        Poseł SLD pomaga firmie swojej żony

        Sobota, 2 sierpnia 2003r.

        Słupski poseł SLD Jan Sieńko działa na rzecz firmy, w której udziały ma jego
        żona. - Ostrzegam, jak o tym napiszecie, podam was do sądu - zapowiada Sieńko.

        Chodzi o spółkę Elektrownie Wiatrowe SA z Pieńkowa. Bożena Więckowska-Sieńko,
        żona parlamentarzysty, ma w niej udziały. Zasiada też w Radzie Nadzorczej EW.
        Poseł Sieńko jest zaś członkiem sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów
        Naturalnych i Leśnictwa. Na jej posiedzeniach mocno wspiera ideę wytwarzania
        prądu z wiatru. Zgodnie z polskim prawem, zakłady energetyczne mają obowiązek
        odbierania wyprodukowanego ekologicznie prądu od elektrowni wiatrowych. W ten
        sposób mają one zapewniony zbyt. Poseł nie widzi nic zdrożnego w tym, że
        zabiega o interesy branży, w którą zaangażowana jest jego żona. - Nie mam
        wpływu na to jak dorabia do pensji - twierdzi.

        Słupski poseł SLD Jan Sieńko popiera w Sejmie działalność elektrowni
        wiatrowych. Ma w tym interes, bo jego żona jest współwłaścicielem jednej z
        nich. - Proszę mnie nie łączyć z tym, co robi moja żona - mówi Sieńko. -
        Obchodzi mnie tylko ekologia. Poseł Sieńko jest w Sejmie członkiem Komisji
        Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa. Na jej forum staje w
        obronie interesów firm prowadzących elektrownie wiatrowe. Dlaczego?

        - Korzyści z działalności takich elektrowni są oczywiste - tłumaczy. - Zyskuje
        na nich środowisko i miejscowe społeczności.

        Dodajmy, że w Polsce produkowanie energii elektrycznej z wiatru wymaga
        koncesji i kilkunastu milionów złotych kapitału. Ale to nie odstrasza
        inwestorów. Polskie prawo obliguje bowiem zakłady energetyczne do odbioru
        wyprodukowanego przez nie prądu. Określają to specjalne limity. Dzięki temu
        elektrownie wiatrowe mają zapewniony zbyt.

        Jak wynika z biuletynów posiedzeń komisji, Sieńko jest zwolennikiem
        systematycznego zwiększania limitów poboru prądu z elektrowni wiatrowych. Chce
        także, aby państwo otoczyło je większą niż dotychczas opieką. Postuluje nawet
        stworzenie systemu kar dla zakładów energetycznych, które nie wywiązują się z
        obowiązku odbioru energii z wiatru i ustalenia minimalnej ceny jej zakupu.
        Zdarza się, że ujmuje się wprost za producentami elektryczności z wiatru. -
        Przypominam, że w 2001 roku po kilku latach przygotowań ruszyły w Polsce, na
        Pomorzu, skąd jestem posłem, dwie rdzennie polskie farmy wiatrowe - grzmiał na
        posiedzeniu komisji 7 stycznia br., komentując sytuację w energetyce
        wiatrowej. - Teraz inwestorzy są na skraju bankructwa, a ich zabiegi
        skierowane ku ratowaniu znacznych środków własnych i pokaźnych kwot
        publicznych, kończą się fiaskiem.

        Na tym samym posiedzeniu obecny był Wojciech Romaniszyn, szef firmy
        Elektrownie Wiatrowe SA.

        - Dziś produkowaną przez nas energię elektryczną sprzedajemy po znacznie
        zaniżonych kosztach - żalił się posłom. - Wszystko wskazuje na to, że spółka
        będzie musiała ogłosić upadłość.

        Elektrownie Wiatrowe SA prowadzą farmę wiatrową w Barzowicach koło Darłowa.
        Produkowany przez siebie prąd sprzedają do koszalińskiego zakładu
        energetycznego. Romaniszyn i Sieńko nie wspomnieli jednak, że jej
        współwłaścicielem oraz członkiem Rady Nadzorczej jest żona tego drugiego -
        Bożena Więckowska-Sieńko - na co dzień pracownik Powiatowego Urzędu Pracy w
        Słupsku.

        Spółka Elektrownie Wiatrowe SA w Pieńkowie powstała dziesięć lat temu. Bożena
        Więckowska-Sieńko dołączyła do firmy rok temu. Z danych ze słupskiego sądu
        wynika, że ma w niej kilka procent udziałów. Zasiada także w Radzie Nadzorczej
        spółki. Nie miała jednak ochoty na rozmowę z nami.

        - Dziękuję panu bardzo - powiedziała naszemu reporterowi. - I do widzenia.

        Bardziej rozmowny okazał się szef Elektrowni Wiatrowych SA Wojciech
        Romaniszyn. Twierdzi, że jego firma nie korzystała nigdy z pomocy posła Sieńki.

        - To, że jego żona jest jednym z właścicieli firmy, nie ma żadnego znaczenia
        dla naszych interesów - mówi Romaniszyn.

        Zapytaliśmy posła Sieńkę, czy nie widzi nic niestosownego w tym, że wspiera
        interesy branży, w którą zaangażowana jest jego małżonka.

        - Co robi moja żona, to jej sprawa - tłumaczy poseł. - Nie interesuje mnie,
        jak dorabia do pensji.

        Parlamentarzysta ma z żoną rozdzielność majątkową. Z jego oświadczeń,
        zamieszczonych na stronie internetowej Sejmu, wynika, że nie korzysta na
        wiatrowych interesach żony.

    • Gość: asesor Re: Kurczuk: sąd popełnił błąd w sprawie Łyżwińsk IP: *.kutno.mediaclub.pl 30.07.03, 10:24
      Sąd popełnił błąd? Dobre sobie. Publiczną tajemnicą jest,że
      sedziowie nie znaja prawa.Błędy sedziów to już norma. Oni biorą
      pieniądze za to, że są sędziami za nic wiecej. Oczekiwać od
      nich, żeby przestrzegali jakiś zasad, to przesada.Bo niby skąd
      tak żałosne notowania wymiaru sprawiedliwości.Mogą łamać prawo
      bo pewni są swojej bezkarności, chroni ich solidarność kolesiów.
      • Gość: apla2 Re: Kurczuk: sąd popełnił błąd w sprawie Łyżwińsk IP: *.publikator.com.pl 31.07.03, 09:14
        Gość portalu: asesor napisał(a):

        > Sąd popełnił błąd? Dobre sobie. Publiczną tajemnicą jest,że
        > sedziowie nie znaja prawa.Błędy sedziów to już norma. Oni biorą
        > pieniądze za to, że są sędziami za nic wiecej. Oczekiwać od
        > nich, żeby przestrzegali jakiś zasad, to przesada.Bo niby skąd
        > tak żałosne notowania wymiaru sprawiedliwości.Mogą łamać prawo
        > bo pewni są swojej bezkarności, chroni ich solidarność kolesiów.

        Idź głupi fiucie na aplikacje sądową ( bo tam rzeczywiście można się dostać bez
        koneksji), napisz w ciągu 3,5 roku 300 uzasadnień do wyroków, zdaj kolokwium
        połówkowe, zdaj egzamin sędziowski przynajmniej na 4 (żeby mieć szansę na etat)
        i w ówczas będziesz mógł pierd... głupoty.
        Bedę z całą stanowczością bronił Sądu w Radomiu, sytuacja że głupi kutas w
        postępowaniu zwykłym gdzie wymagalne jest jego (kutasa) stawinnictwo w Sądzie
        się uchyla i na dodatek jest "posłem" to jest sytuacja anormalna. Nie ma
        przepisu, który by nakazywał Sądowi informowanie Sejmu o zmainie trybu
        postępowania. Głupi kutas nabrał kredytów, nie płaci i spierdala na Wiejską. To
        jest kurwa (przepraszam za słowa, ale jak słyszę tą całą nagonkę na Sąd)
        demokaracja.
        I jeszcze jedno w sparawie immunitetu poselskiego.
        Sytuacja hipotetyczna - jako aplikant sądowy jadę rowerem po piwie 1(jednym).
        Zatrzymuje mnie Policja, dmucham i .... cała kariera "poszła w pizdu" (cyt. J.
        Machulski, Killerów 2).
        A takie palnty bez matur albo po szkole dla betonu przy KC jeżdżą po pijaku,
        robią przewały, sprzedają ustawy, jak nie sprzedają ustaw to wymyślą takiego
        gniota że się nieda z tym jak obejść i jeszcze Wysoka Izba musi się zgodzić na
        pociągnięcie jednego czy drugiego kutasa do odpowiedzialnośći karnej.
        Na tym kończę. Czuwaj





    • Gość: falafel kiedy łyżwiński trafi wreszcie do pierdla? IP: *.wesola.sdi.tpnet.pl 30.07.03, 10:41
      nie interesuja mnie zawirowania prawno formalne wokół sprawy
      łyżwińskiego. ja chcę żeby ten człowiek został wreszcie ukarany
      i nie grał na nosie mojemu krajowi. Takich jak on trzeba tępić
      jak muchy i karaluchy, to jest taki nowotwór naszej ojczyzny.
      Dla mnie on nawet w 1% NIE JEST POSŁEM, jest nikim, zerem,
      nieporozumieniem i wstydem.
      • Gość: Tom Re: kiedy łyżwiński trafi wreszcie do pierdla? IP: 24.244.144.* 30.07.03, 21:49
        Gość portalu: falafel napisał(a):

        > nie interesuja mnie zawirowania prawno formalne wokół sprawy
        > łyżwińskiego. ja chcę żeby ten człowiek został wreszcie ukarany
        > i nie grał na nosie mojemu krajowi. Takich jak on trzeba tępić
        > jak muchy i karaluchy, to jest taki nowotwór naszej ojczyzny.
        > Dla mnie on nawet w 1% NIE JEST POSŁEM, jest nikim, zerem,
        > nieporozumieniem i wstydem.

        Moge sie tylko podpisac pod tym tekstem. Jesli ktos 11 razy nie stawia sie ne
        rozprawie, to nalezy go tam przywlec za jaja! Zwlaszcza taka kanalie, jak
        Lyzwinski (i reszta tej bandy, zwanej Samoobrona)
      • Gość: stefan ze wsi Re: kiedy łyżwiński trafi wreszcie do pierdla? IP: *.zlotoria.sdi.tpnet.pl 02.08.03, 20:52
        Gość portalu: falafel napisał(a):

        > nie interesuja mnie zawirowania prawno formalne wokół sprawy
        > łyżwińskiego. ja chcę żeby ten człowiek został wreszcie
        ukarany
        > i nie grał na nosie mojemu krajowi. Takich jak on trzeba tępić
        > jak muchy i karaluchy, to jest taki nowotwór naszej ojczyzny.
        > Dla mnie on nawet w 1% NIE JEST POSŁEM, jest nikim, zerem,
        > nieporozumieniem i wstydem............SŁUCHAJ PRYMITYWIE,TO
        JEST ZBYT SKOMPLIKOWANE ŻEBYŚ TO ZROZUMIAŁ.JESTEŚ ZBYT ODPORNY
        NA WIDZE I MNIE NIE INTERESUJE,ŻE CIEBIE NIE INTERESUJE.MOŻE
        JESTEŚ SYNALKIEM ZŁODZIEJA CO SIE DOROBIŁ NA WIEJSKIEJ KRZYWDZIE-
        TO BUJTA SIE BO JAK PRZYJDZIE REWOLUJCJA PANA MARSZAŁKA LEPPERA
        TO BOLSZEWICKA PYZY NIEJ TO ZERO-BÓJTA SIE...........
    • Gość: Cicero To u was prawo dziala wstecz? IP: *.mega.tmns.net.au 30.07.03, 10:49
      • Gość: Rodrig Falkenstein Re: To u was prawo dziala wstecz? IP: *.it-net.pl 30.07.03, 13:35
        niee, skąd ten pomysł.

        Po prostu dotąd oskarżony musiał byc obecny na rozprawie, ale
        prawo zmieniono i teraz nie musi być. Tu nie ma wstecznego
        działania prawa, po prostu o ile kiedyś sąd nie mógł zrobić nic
        bez oskarzonego to teraz będzie mógł go skazać. Sąd działa
        zawsze według aktualnehj procedury
    • Gość: prosto Uzupelnienie IP: *.thalesgroup.com / 192.168.46.* 30.07.03, 11:07
      Cytat z dzisiejszej Rzeczpospolitej:

      "Wywołało to lekkie zamieszanie na sali, zwołano Konwent
      Seniorów. Po jego zakończeniu marszałek Marek Borowski oświadczył
      zaskoczonym posłom, że rozmawiał z radomską sędzią, która
      potwierdziła fakt zmiany trybu na uproszczony 4 lipca,
      zaznaczając przy tym, że nawet w takim przypadku o obowiązku
      obecności podsądnego decyduje sąd."

      To prawnicze medzenie Kurczuka moze dporowadzic do szalu.
      Lyzwinski ma przyjsc do sadu i koniec! Przestancie wreszcie p..c
      o immunitetach, powiadomieniach, lukach i procedurach! Co tu
      wyjasniac? 11 razy nie przyszedl, to zamknac gnoja i dorowadzic!
      Najpierw pozwalaja na robienie sobie jaj z sadu a pozniej
      narzekaja, ze sady sa przeciazone.
    • Gość: zigi Re: Kurczuk: sąd popełnił błąd w sprawie Łyżwińsk IP: *.netkomp.net / 192.168.1.* 30.07.03, 11:11
      Podobno nie można kwestionować decyzji Niezawisłego Sądu.
    • Gość: Pomocny Re: Kurczuk: sąd popełnił błąd w sprawie Łyżwińsk IP: 66.207.104.* 30.07.03, 21:56
      Nieprawdopodobne! Taki dupek jak Lyzwinski wodzi za nos sejm niepodleglego i
      demokratycznego panstwa ... Teraz Polska!
    • Gość: Jagnieszka Gówno prawda IP: *.acn.pl / 10.71.4.* 30.07.03, 23:11
      Nie wierzę, żeby prawnik - i to minister sprawiedliwości! - mógł
      zarzucać komukolwiek, że naruszył prawo na zasadzie: "Takie
      postępowanie dyktują nie procedury, ale logika".
      Żadne prawo w żadnym demokratycznym państwie nie przewiduje
      nawet teoretycznej możliwości postawienia tak skonstruowanego
      zarzutu. Tego uczy się studentów na pierwszym semestrze.
      • Gość: prosto Logika prawnicza IP: *.thalesgroup.com / 192.168.46.* 31.07.03, 08:58
        Gość portalu: Jagnieszka napisał(a):

        > Nie wierzę, żeby prawnik - i to minister sprawiedliwości! -
        mógł
        > zarzucać komukolwiek, że naruszył prawo na zasadzie: "Takie
        > postępowanie dyktują nie procedury, ale logika".
        > Żadne prawo w żadnym demokratycznym państwie nie przewiduje
        > nawet teoretycznej możliwości postawienia tak skonstruowanego
        > zarzutu. Tego uczy się studentów na pierwszym semestrze.

        Przeciez to jest typowa "logika prawnicza" - wykorzystac kazdy
        pretekst zeby przewlec postepowanie, wykombinowac najbardziej
        pokretna interpretacje zeby nabrac "watpliwosci" w sytucji
        oczywistej.
        Facet olal sad 11 razy a minister ma watpliwosci czy nalezy go
        zatrzymac. Takie glupie rozumowanie moze przedstawic tylko
        prawnik. Tego chyba nie ucza na studiach, tylko w trakcie
        aplikacji.
    • Gość: prawnik Re: Kurczuk: sąd popełnił błąd w sprawie Łyżwińsk IP: *.publikator.com.pl 31.07.03, 09:13
      Idź głupi fiucie na aplikacje sądową ( bo tam rzeczywiście można się dostać bez
      koneksji), napisz w ciągu 3,5 roku 300 uzasadnień do wyroków, zdaj kolokwium
      połówkowe, zdaj egzamin sędziowski przynajmniej na 4 (żeby mieć szansę na etat)
      i w ówczas będziesz mógł pierd... głupoty.
      Bedę z całą stanowczością bronił Sądu w Radomiu, sytuacja że głupi kutas w
      postępowaniu zwykłym gdzie wymagalne jest jego (kutasa) stawinnictwo w Sądzie
      się uchyla i na dodatek jest "posłem" to jest sytuacja anormalna. Nie ma
      przepisu, który by nakazywał Sądowi informowanie Sejmu o zmainie trybu
      postępowania. Głupi kutas nabrał kredytów, nie płaci i spierdala na Wiejską. To
      jest kurwa (przepraszam za słowa, ale jak słyszę tą całą nagonkę na Sąd)
      demokaracja.
      I jeszcze jedno w sparawie immunitetu poselskiego.
      Sytuacja hipotetyczna - jako aplikant sądowy jadę rowerem po piwie 1(jednym).
      Zatrzymuje mnie Policja, dmucham i .... cała kariera "poszła w pizdu" (cyt. J.
      Machulski, Killerów 2).
      A takie palnty bez matur albo po szkole dla betonu przy KC jeżdżą po pijaku,
      robią przewały, sprzedają ustawy, jak nie sprzedają ustaw to wymyślą takiego
      gniota że się nieda z tym jak obejść i jeszcze Wysoka Izba musi się zgodzić na
      pociągnięcie jednego czy drugiego kutasa do odpowiedzialnośći karnej.
      Na tym kończę. Czuwaj
    • Gość: apla Re: Kurczuk: sąd popełnił błąd w sprawie Łyżwińsk IP: *.publikator.com.pl 31.07.03, 09:14
      Gość portalu: yurek napisał(a):

      > Czego rzadc od sadu w Radomiu. Tam siedza albo tepawi faceci,
      > ktorzy z trudem ukonczyli studia prawnicze a byli albo za malo
      > sprytni lub tez nie mieli koneksji aby stac sie cynicznymi i
      > przekupnymi papugami (o etyce adwokackiej prosze mi nawet nie
      > wspominac) albo bojace sie wlasnego cienia pindunie jak wlasnie
      > ta z Radomi.

      Idź głupi fiucie na aplikacje sądową ( bo tam rzeczywiście można się dostać bez
      koneksji), napisz w ciągu 3,5 roku 300 uzasadnień do wyroków, zdaj kolokwium
      połówkowe, zdaj egzamin sędziowski przynajmniej na 4 (żeby mieć szansę na etat)
      i w ówczas będziesz mógł pierd... głupoty.
      Bedę z całą stanowczością bronił Sądu w Radomiu, sytuacja że głupi kutas w
      postępowaniu zwykłym gdzie wymagalne jest jego (kutasa) stawinnictwo w Sądzie
      się uchyla i na dodatek jest "posłem" to jest sytuacja anormalna. Nie ma
      przepisu, który by nakazywał Sądowi informowanie Sejmu o zmainie trybu
      postępowania. Głupi kutas nabrał kredytów, nie płaci i spierdala na Wiejską. To
      jest kurwa (przepraszam za słowa, ale jak słyszę tą całą nagonkę na Sąd)
      demokaracja.
      I jeszcze jedno w sparawie immunitetu poselskiego.
      Sytuacja hipotetyczna - jako aplikant sądowy jadę rowerem po piwie 1(jednym).
      Zatrzymuje mnie Policja, dmucham i .... cała kariera "poszła w pizdu" (cyt. J.
      Machulski, Killerów 2).
      A takie palnty bez matur albo po szkole dla betonu przy KC jeżdżą po pijaku,
      robią przewały, sprzedają ustawy, jak nie sprzedają ustaw to wymyślą takiego
      gniota że się nieda z tym jak obejść i jeszcze Wysoka Izba musi się zgodzić na
      pociągnięcie jednego czy drugiego kutasa do odpowiedzialnośći karnej.
      Na tym kończę. Czuwaj





    • ich1 Re: Kurczuk: sąd popełnił błąd w sprawie Łyżwińsk 31.07.03, 10:01
      Najpierw Kurczuk chwali się w wywiadach prasowych, że to on
      zmienił przepisy w kpk, a potem okazuje się, że nawet nie wie
      dokładnie co zmieniło się w postępowaniu uproszczonym. Dlaczego
      sąd ma informować sejm o zmianach, które tenże sejm wprowadza
      do ustaw?
      • pies22 Re: Kurczuk: sąd popełnił błąd w sprawie Łyżwińsk 03.08.03, 00:35
        bO TAK SIE PODOBA sAMOOBRONIE Z kURCZUKIEM NA CZELE
        • mn7 Re: Kurczuk: sąd popełnił błąd w sprawie Łyżwińsk 03.08.03, 14:29

          Prawie tydzień minął i jeszcze się onie dowiedzieliśmy, na czym ten błąd niby
          polegał.
          A łyżwiński i Samoobrona zakpili sobie z sejmu i smieją się teraz w kułak.
          • Gość: SLD-UPek Nasza partia nie popełnia błędów ! IP: 195.205.230.* 03.08.03, 14:39
    • Gość: STOLP SLUPSK - NASTEPNE STARACHOWICE IP: *.sympatico.ca 03.08.03, 20:56
      Poseł SLD pomaga firmie swojej żony

      Sobota, 2 sierpnia 2003r.

      Słupski poseł SLD Jan Sieńko działa na rzecz firmy, w której
      udziały ma jego żona. - Ostrzegam, jak o tym napiszecie, podam
      was do sądu - zapowiada Sieńko.

      Chodzi o spółkę Elektrownie Wiatrowe SA z Pieńkowa. Bożena
      Więckowska-Sieńko, żona parlamentarzysty, ma w niej udziały.
      Zasiada też w Radzie Nadzorczej EW. Poseł Sieńko jest zaś
      członkiem sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów
      Naturalnych i Leśnictwa. Na jej posiedzeniach mocno wspiera
      ideę wytwarzania prądu z wiatru. Zgodnie z polskim prawem,
      zakłady energetyczne mają obowiązek odbierania wyprodukowanego
      ekologicznie prądu od elektrowni wiatrowych. W ten sposób mają
      one zapewniony zbyt. Poseł nie widzi nic zdrożnego w tym, że
      zabiega o interesy branży, w którą zaangażowana jest jego
      żona. - Nie mam wpływu na to jak dorabia do pensji - twierdzi.

      Słupski poseł SLD Jan Sieńko popiera w Sejmie działalność
      elektrowni wiatrowych. Ma w tym interes, bo jego żona jest
      współwłaścicielem jednej z nich. - Proszę mnie nie łączyć z
      tym, co robi moja żona - mówi Sieńko. - Obchodzi mnie tylko
      ekologia. Poseł Sieńko jest w Sejmie członkiem Komisji Ochrony
      Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa. Na jej forum staje
      w obronie interesów firm prowadzących elektrownie wiatrowe.
      Dlaczego?

      - Korzyści z działalności takich elektrowni są oczywiste -
      tłumaczy. - Zyskuje na nich środowisko i miejscowe społeczności.

      Dodajmy, że w Polsce produkowanie energii elektrycznej z wiatru
      wymaga koncesji i kilkunastu milionów złotych kapitału. Ale to
      nie odstrasza inwestorów. Polskie prawo obliguje bowiem zakłady
      energetyczne do odbioru wyprodukowanego przez nie prądu.
      Określają to specjalne limity. Dzięki temu elektrownie wiatrowe
      mają zapewniony zbyt.

      Jak wynika z biuletynów posiedzeń komisji, Sieńko jest
      zwolennikiem systematycznego zwiększania limitów poboru prądu z
      elektrowni wiatrowych. Chce także, aby państwo otoczyło je
      większą niż dotychczas opieką. Postuluje nawet stworzenie
      systemu kar dla zakładów energetycznych, które nie wywiązują
      się z obowiązku odbioru energii z wiatru i ustalenia minimalnej
      ceny jej zakupu. Zdarza się, że ujmuje się wprost za
      producentami elektryczności z wiatru. - Przypominam, że w 2001
      roku po kilku latach przygotowań ruszyły w Polsce, na Pomorzu,
      skąd jestem posłem, dwie rdzennie polskie farmy wiatrowe -
      grzmiał na posiedzeniu komisji 7 stycznia br., komentując
      sytuację w energetyce wiatrowej. - Teraz inwestorzy są na
      skraju bankructwa, a ich zabiegi skierowane ku ratowaniu
      znacznych środków własnych i pokaźnych kwot publicznych, kończą
      się fiaskiem.

      Na tym samym posiedzeniu obecny był Wojciech Romaniszyn, szef
      firmy Elektrownie Wiatrowe SA.

      - Dziś produkowaną przez nas energię elektryczną sprzedajemy po
      znacznie zaniżonych kosztach - żalił się posłom. - Wszystko
      wskazuje na to, że spółka będzie musiała ogłosić upadłość.

      Elektrownie Wiatrowe SA prowadzą farmę wiatrową w Barzowicach
      koło Darłowa. Produkowany przez siebie prąd sprzedają do
      koszalińskiego zakładu energetycznego. Romaniszyn i Sieńko nie
      wspomnieli jednak, że jej współwłaścicielem oraz członkiem Rady
      Nadzorczej jest żona tego drugiego - Bożena Więckowska-Sieńko -
      na co dzień pracownik Powiatowego Urzędu Pracy w Słupsku.

      Spółka Elektrownie Wiatrowe SA w Pieńkowie powstała dziesięć
      lat temu. Bożena Więckowska-Sieńko dołączyła do firmy rok temu.
      Z danych ze słupskiego sądu wynika, że ma w niej kilka procent
      udziałów. Zasiada także w Radzie Nadzorczej spółki. Nie miała
      jednak ochoty na rozmowę z nami.

      - Dziękuję panu bardzo - powiedziała naszemu reporterowi. - I
      do widzenia.

      Bardziej rozmowny okazał się szef Elektrowni Wiatrowych SA
      Wojciech Romaniszyn. Twierdzi, że jego firma nie korzystała
      nigdy z pomocy posła Sieńki.

      - To, że jego żona jest jednym z właścicieli firmy, nie ma
      żadnego znaczenia dla naszych interesów - mówi Romaniszyn.

      Zapytaliśmy posła Sieńkę, czy nie widzi nic niestosownego w
      tym, że wspiera interesy branży, w którą zaangażowana jest jego
      małżonka.

      - Co robi moja żona, to jej sprawa - tłumaczy poseł. - Nie
      interesuje mnie, jak dorabia do pensji.

      Parlamentarzysta ma z żoną rozdzielność majątkową. Z jego
      oświadczeń, zamieszczonych na stronie internetowej Sejmu,
      wynika, że nie korzysta na wiatrowych interesach żony.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka