1normalnyczlowiek11
18.12.07, 15:33
"Ciekawe, że tak zwane "pokolenie Masłowskiej" pisze w gruncie rzeczy bardzo podobnie (co cytowaną wypowiedź Pilcha o zbawczej roli autorki stawia w ciekawym świetle). Inni przedstawiciele literatury młodego pokolenia także usilnie dążą do wzbudzania kontrowersji, również chcą szokować i łamać konwencje. Chcą za wszelką cenę być oryginalni, ale, niestety, "oryginalność" ta przejawia się jedynie w deklarowanym nonkonformizmie.
...
Niegdyś literatura miała rozbudzać duszę i intelekt, budzić w człowieku boskość, słowami wynosić go ponad materialność, śmiertelność, przypominać o jego twórczej roli i miejscu w świecie, o jego szczególnej pozycji i godności. Literaturze stawiano wysokie wymagania, dzięki czemu mieliśmy Dostojewkiego, Szekspira, Dantego i Goethego.
Odbiorca dzieł dawnych mistrzów - niezależnie od swojego wykształcenia czy przygotowania - miał inne oczekiwania niż dzisiejszy czytelnik, który nie sięga po współczesną literaturę w poszukiwaniu wartości estetycznych czy ideowych, bo zbyt rzadko można znaleźć w niej cokolwiek. Nieliczni młodzi pisarze, którzy żyją dla pisania (a nie z pisania) nie osiągają ani rozgłosu, ani tysięcy nakładów z prostego powodu - są zbyt dobrzy.
...
Oprócz oczywistego braku talentu, Masłowską i jej rówieśników "po piórze" łączy jeszcze jedna cecha: wrogość do Tradycji. W jednym ze swoich artykułów autorka Wojny polsko-ruskiej stwierdziła, że wychowanie w duchu katolickim bardzo jej dzieciństwo "okaleczyło, zatruło je ponurością, lękiem i nienawiścią do własnej osoby", kiedy indziej jeszcze podpisała się pod tak zwaną "Manifestą", czyli zbiorem feministycznych postulatów (prawo do aborcji, żądanie przywilejów dla kobiet itd.) stworzonym przez Kingę Dunin, Kazimierę Szczukę i inne bojowniczki o "sprawiedliwszy" świat.
...
óż... Masłowska et consortes tłumaczą, że sztuka, która schodzi do rynsztoka, robi to po to, aby za pomocą tajemniczego paradoksu wydobyć zeń tkwiącego tam człowieka. Że oddaje się najgorszemu estetycznemu zezwierzęceniu, aby nas przed nim ustrzec... Jest jednak zupełnie na odwrót. Całe oszustwo "masłowszczyzny" polega na mówieniu, że gorsze to tylko "inne", a zaraz potem - że "inne" to "lepsze". Tak jest chociażby ze stylem młodych literatów - wulgarny język społecznych "dołów" jest zły, lecz w końcu okazuje się na tyle "inny" ("oryginalny") i "dobry", że w procesie twórczym zastępuje tradycyjny język literacki..."
www.prawica.net/node/4512
---> A może ... :))))))))))