Absurd prawa pracy

18.01.08, 21:15
wiadomosci.onet.pl/1676235,11,item.html
"Były doradca ds. sportu w Kancelarii Prezydenta Artur P. w lipcu zeszłego
roku stracił w niej pracę z powodu uzależnienia i handlu narkotykami. Na 5
miesięcy trafił do aresztu. Teraz jednak jest już na wolności i chce ponownie
pracować w Kancelarii. Żąda przywrócenia do pracy albo 31 tys. zł
odszkodowania domaga się przed sądem."

W takim kraju niestety zyjemy.




pozdtawiam
    • ewa9823 Re: Absurd prawa pracy 18.01.08, 23:56
      dlaczego pozwalamy aby tacy nas okradali
    • wikul Re: Absurd prawa pracy 19.01.08, 00:07
      ...i lub superbeszczelność łobuza. Kto takich typów zatrudnia
      u siebie ?
      • qqazz :)))))))) 19.01.08, 22:17
        wikul napisał:
        Kto takich typów zatrudnia
        > u siebie ?

        No jak to kto?



        pozdrawiam :))))))))))
    • snajper55 A co chcesz od prawa pracy ??? 19.01.08, 13:24
      Bo jakoś nie rozumiem. Jakie jego rozwiązania Ci się nie podobają ?

      S.
      • qqazz Re: A co chcesz od prawa pracy ??? 19.01.08, 22:22
        snajper55 napisał:
        > Bo jakoś nie rozumiem. Jakie jego rozwiązania Ci się nie podobają ?

        Oj długo by pisać.



        pozdrawiam
        • krwawy.zenek Re: A co chcesz od prawa pracy ??? 19.01.08, 22:58
          No to po co zakłądasz wątek?
          • qqazz Jak to po co? 19.01.08, 23:49
            krwawy.zenek napisał:
            > No to po co zakłądasz wątek?

            "Były doradca ds. sportu w Kancelarii Prezydenta Artur P. w lipcu zeszłego roku
            stracił w niej pracę z powodu uzależnienia i handlu narkotykami. Na 5 miesięcy
            trafił do aresztu. Teraz jednak jest już na wolności i chce ponowniepracować w
            Kancelarii. Żąda przywrócenia do pracy albo 31 tys. zł odszkodowania domaga się
            przed sądem."

            Moim zdaniem to ciekawa wiadomość stanowiąca interesujący materiał wyjściowy do
            dyskusji.




            pozdrawiam
            • krwawy.zenek Re: Jak to po co? 19.01.08, 23:51
              Bez urazy, ale Ty na jego miejscu też byś pewnie żądał.
              • qqazz Re: Jak to po co? 20.01.08, 00:37
                krwawy.zenek napisał:
                > Bez urazy, ale Ty na jego miejscu też byś pewnie żądał.

                Pewnie nie uwierzysz ale w takiej sytuacji nie miałbym czelności.



                pozdrawiam
                • krwawy.zenek Re: Jak to po co? 20.01.08, 00:39
                  A to przepraszam :)))
                  • qqazz Re: Jak to po co? 20.01.08, 00:47
                    krwawy.zenek napisał:
                    > A to przepraszam :)))

                    Ależ nie ma za co.



                    pozdrawiam
    • krystian10 Re: Absurd prawa pracy 19.01.08, 13:26
      Gdyby go zwolniono zgodnie z prawem to by nie miał po co się odwoływać.
    • krwawy.zenek JUż wygrał? 19.01.08, 13:39
      Już wygrał? Nie? Dopiero się ubiega? To gdzie ten rzekomy "absurd"?
      • qqazz Re: JUż wygrał? 19.01.08, 22:28
        krwawy.zenek napisał:
        > Już wygrał? Nie? Dopiero się ubiega? To gdzie ten rzekomy "absurd"?

        Zgadza się Zenku niemniej w swoich żądaniach musi sie opierać na obowiązujących
        przepisach które mu to umozliwiają, nie znamy co prawda treści pozwu (być moze
        jest on oczywiście nieuzasadniony), niemniej jego pracodawca był dośc
        specyficzny i w sytuacji jaka nastąpiła takiego prawa nie powinien posiadać w
        ogóle (w końcu w jakiś sposób naraził na szwank aurorytet urzedu na rzecz
        którego pracował).




        pozdrawiam
        • krwawy.zenek Re: JUż wygrał? 19.01.08, 22:48
          Mylisz się. Prawo do sądu ma charakter konstytucyjny.
          • qqazz Mea culpa 19.01.08, 23:25
            krwawy.zenek napisał:
            > Mylisz się. Prawo do sądu ma charakter konstytucyjny.

            Chyba wyraziłem sie nie dość jasno i precyzyjnie, stąd tak zrozumiałeś jak
            zrozumiałeś mój post (zresztą całkiem prawidłowo), więc wyjaśniam ze nie chodzi
            mi bynajmniej o ograniczanie konstytucyjnego prawa do sądu które przysługuje
            zawsze i każdemu, każdy moze pójśc i złożyc do sądu pozew w dowolnej sprawie sąd
            oczywiscie moze zaraz taki pozew odrzucić ale prawo do sądu jest takim właśnie
            prawem.
            Natomiast mi chodzi o to żeby w takiej specyficznej sytuacji jaka wystąpiła
            (chodzi o miejsce zatrudnienia i charakter pracy oraz popełnione i udowodnione
            czyny) nie było dla powoda podstawy prawnej do dochodzenia świadczeń o których
            mowa w pozwie, bądź były wprowadzone obostrzenia dotyczące szczególnych warunków
            jakie musi spełniać pracownik na takim stanowisku których naruszenie mogłoby
            skutkować rozwiązaniem z nim stosunku pracy z jego winy(takie obostrzenia
            istnieją w wielu zawodach) i sąd mógłby taki pozew od razu odrzucić jako
            bezzasadny.



            pozdrawiam
            • krwawy.zenek Re: Mea culpa 19.01.08, 23:46
              qqazz napisał:

              > krwawy.zenek napisał:
              > > Mylisz się. Prawo do sądu ma charakter konstytucyjny.
              >
              > Chyba wyraziłem sie nie dość jasno i precyzyjnie, stąd tak zrozumiałeś jak
              > zrozumiałeś mój post (zresztą całkiem prawidłowo), więc wyjaśniam ze nie chodzi
              > mi bynajmniej o ograniczanie konstytucyjnego prawa do sądu które przysługuje
              > zawsze i każdemu, każdy moze pójśc i złożyc do sądu pozew w dowolnej sprawie sąd
              > oczywiscie moze zaraz taki pozew odrzucić

              Odrzucić może wsakże wtedy i tylko wtedy, gdy zachodzą podsatwy takiej decyzji,
              nie zaś wtedy, gdy pozew uważa za "niestosowny".

              Pozdraiwam


              • qqazz Re: Mea culpa 20.01.08, 00:07
                krwawy.zenek napisał:
                > Odrzucić może wsakże wtedy i tylko wtedy, gdy zachodzą podsatwy takiej
                decyzji, nie zaś wtedy, gdy pozew uważa za "niestosowny"

                Owszem, nie napisałem o tym gdyż wydaje sie mi to oczywiste, zwłaszcza w
                rozmowie z kimś kto ma wiedzę w omawianej materii. Niemniej słusznie o tym
                wspomniałeś i wyjaśniłeś, dla kogoś innego to wcale nie musi być rzecz wiadoma.



                pozdrawiam
                • krwawy.zenek Re: Mea culpa 20.01.08, 00:17
                  Bardzo miło mi sie dyskutowało. Pozdrawiam.
    • wanda43 Re: Absurd prawa pracy 19.01.08, 13:47
      To ze trafil do aresztu, nie znaczy, ze winien. Wyroku jeszcze nie ma i zgodnie
      z zasadą domniemania niewinnosci jest .... niewinien. Nie widze tu nic dziwnego.
      No... moze poza szafowaniem tymczasowymi aresztami.
      • qqazz Re: Absurd prawa pracy 19.01.08, 22:42
        wanda43 napisała:
        To ze trafil do aresztu, nie znaczy, ze winien. Wyroku jeszcze nie ma i zgodnie
        z zasadą domniemania niewinnosci jest .... niewinien. Nie widze tu nic dziwnego.
        No... moze poza szafowaniem tymczasowymi aresztami.

        Moja droga to ze nie ma jeszcze wyroku nie oznacza ze nie popełnił zarzucanych
        mu czynów, przypomnę że posiadanie oraz zażywanie przez niego "twardych"
        narkotyków w znacznych ilościach w okresie kilku lat jest faktem bezspornym,
        jedyne co jest w sprawie wątpliwe to to czy użyczał je osobom trzecim bądź nimi
        handlował, on twierdzi że nie i wszystko zużywał we własnym zakresie, niemniej
        wystarczy spojrzeć na ilość jaka wchodzi w grę żeby stwierdzić że aby ja zużyć
        musiałby przez te bodaj 3 lata, w których był w ich posiadaniu, dzień w dzień
        ładować, no może z przerwami w niedziele i święta.
        Czyli podsumowywując albo faktycznie handlował bądź użyczał (czego można
        domniemywać), albo jest silnie uzależnionym narkomanem nadającym sie tylko do
        leczenia.
        Czy ktoś taki twoim zdaniem powinien pracować w kancelarii prezydenta?




        pozdrawiam
        • trzymilionowy.post Re: Absurd prawa pracy 19.01.08, 22:58
          qqazz napisał:


          >
          > Moja droga to ze nie ma jeszcze wyroku nie oznacza ze nie popełnił
          zarzucanych
          > mu czynów, przypomnę że posiadanie oraz zażywanie przez
          niego "twardych"
          > narkotyków w znacznych ilościach w okresie kilku lat jest faktem
          bezspornym,
          > jedyne co jest w sprawie wątpliwe to to czy użyczał je osobom
          trzecim bądź nimi
          > handlował, on twierdzi że nie i wszystko zużywał we własnym
          zakresie, niemniej
          > wystarczy spojrzeć na ilość jaka wchodzi w grę żeby stwierdzić że
          aby ja zużyć
          > musiałby przez te bodaj 3 lata, w których był w ich posiadaniu,
          dzień w dzień
          > ładować, no może z przerwami w niedziele i święta.
          > Czyli podsumowywując albo faktycznie handlował bądź użyczał (czego
          można
          > domniemywać), albo jest silnie uzależnionym narkomanem nadającym
          sie tylko do
          > leczenia.
          > Czy ktoś taki twoim zdaniem powinien pracować w kancelarii
          prezydenta?

          Zarzucana mu ilość wcale nie jest jakaś aż tak wielka żeby nie mógł
          faktycznie wykorzystywać jej na własne potrzeby. Zwłaszcza jeżeli
          przerabiał ją na wersję do palenia. Od samego początku twierdziłem
          to na tym forum i teraz również to podtrzymuję. W bardzo dużym
          stopniu obarcza to zresztą całe jego otoczenie, nie tylko prezydenta
          albo jego właściwie w niewielkim stopniu.


          > pozdrawiam
          • qqazz Re: Absurd prawa pracy 19.01.08, 23:33
            trzymilionowy.post napisał:
            Zarzucana mu ilość wcale nie jest jakaś aż tak wielka żeby nie mógł faktycznie
            wykorzystywać jej na własne potrzeby. Zwłaszcza jeżeli przerabiał ją na wersję
            do palenia. Od samego początku twierdziłem to na tym forum i teraz również to
            podtrzymuję. W bardzo dużym stopniu obarcza to zresztą całe jego otoczenie, nie
            tylko prezydenta albo jego właściwie w niewielkim stopniu.

            Ależ oczywiście że ta ilość nie była aż tak wielka żeby nie mógł zużyć tego sam,
            ale jak napisałem wyżej, wystarczająco duża żeby musiał grzać non stop przez te
            bodaj 3 lata aby ją zużyć, a jeżeli tak było to jest osobą silnie uzależnioną
            którą trzeba leczyć.



            pozdrawiam
            • trzymilionowy.post Re: Absurd prawa pracy 19.01.08, 23:45
              Ja na miejscu prowadzących te śledztwo ludzi posprawdzałbym
              skrupulatnie wszystkie decyzje jakie podjął ten urzędnik
              tak poza tym bo gość mógł być naciskany, szantażowany itp. itd.
              Czy tak zrobili nie wiem ale ze względu na czas pojawienia się tej
              rewelacji w mediach śledztwo mogło być odpowiednio skręcone.
      • 440417mz Re: Absurd prawa pracy 19.01.08, 22:50
        Czy nie ma już w prawie pracy(KP)paragrafu o tym że po upływie 3 miesięcy
        tymczasowego aresztowania pracodawca zwalnia pracownika obligatoryjnie jak było
        za PRL? Niezależnie czy pracodawca ma poczucie winy czy niewinności
        podejrzanego.Teraz w kapitaliżmie chyba prawo pracy jest bardziej restrykcyjne.
    • bu2m Re: Absurd prawa pracy 19.01.08, 14:11
      Tak działa prawo pracy w Polsce.
      Ale Kaczyński powinien przywrócić swojego byłego współpracownika, bowiem musi
      trzymać się prawa które wywalczyli jego kumple ze związków zawodowych. Z którymi
      to zresztą nieraz się spotykał w Pałacu.
    • piotrgd26 "Prawo pracy" to absurd sam w sobie 19.01.08, 14:25
      Bo nie chodzi tylko o nasze, wielce socjalistyczne prawo pracy, ale w ogóle o
      sens istnienia takowego.
      • 440417mz Re: "Prawo pracy" to absurd sam w sobie 19.01.08, 14:35
        Gdyby nie było prawa dżungli w polskim dzikim kapitaliżmie,niepotrzebne by było
        prawo pracy.W tak katolickim kraju jak Polska powinno wystarczyć żyć po
        chrześcijańsku,przyzwoicie.A jeszcze gdyby sąd uniewinnił oskarżonego,to
        prokurator który go oskarżył,powinien stracić pracę.
      • hummer Uważasz, że Kaczyński ma marne pojęcie prawnicze? 19.01.08, 15:18
        piotrgd26 napisał:

        > Bo nie chodzi tylko o nasze, wielce socjalistyczne prawo pracy, ale w ogóle o
        > sens istnienia takowego.

        Wszak prawo pracy to jego konik.
        • 440417mz Re: Uważasz, że Kaczyński ma marne pojęcie prawni 19.01.08, 22:21
          Za PRL był obowiązek pracy,teraz jest prawo pracy i do pracy.Wszystkie te prawa
          i obowiązki są iluzją.
          • krwawy.zenek Re: Uważasz, że Kaczyński ma marne pojęcie prawni 19.01.08, 22:50
            Wy w ogóle wiecie, co to takiego prawo pracy? Sądząc po waszych wypowiedziach -
            nie wiecie.
            • 440417mz Re: Uważasz, że Kaczyński ma marne pojęcie prawni 19.01.08, 22:54
              Uważam że w Polsce Prawo pracy i prawo do pracy jest konstytucyjną fikcją,i to
              by było na tyle.Reszta jest albo milczeniem albo dywagowaniem.
              • krwawy.zenek Re: Uważasz, że Kaczyński ma marne pojęcie prawni 19.01.08, 22:57
                440417mz napisał:

                > Uważam że w Polsce Prawo pracy i prawo do pracy jest konstytucyjną fikcją

                No tak. Czyli nie wiesz jednak, co to takiego. A szkoda, bo dobrze byłoby wiedzieć.

                • 440417mz Re: Uważasz, że Kaczyński ma marne pojęcie prawni 19.01.08, 23:05
                  Czyli nie wiesz!?Prawo pracy w ogólnym skrócie to zestaw przepisów wydanych na
                  podstawie ustaw które regulują wzajemne stosunki między pracodawcą a
                  pracobiorcą.Chyba tak to jest.Zresztą już nie pamiętam gdyż od kilku lat jestem
                  na emeryturze,więc nie muszę znać,Ale po co ci ta definicja?Był to temat klasówki?
                  • krwawy.zenek Re: Uważasz, że Kaczyński ma marne pojęcie prawni 19.01.08, 23:08
                    440417mz napisał:

                    > Czyli nie wiesz!?Prawo pracy w ogólnym skrócie to zestaw przepisów wydanych na
                    > podstawie ustaw które regulują wzajemne stosunki między pracodawcą a
                    > pracobiorcą.

                    No nie bardzo. To może od biedy służyć za definicję indywidualnego prawa pracy.
                    Jest jeszcze zbiorowe prawo pracy.
                    A głowna z tych ustaw nazywa się kodeks pracy. Miałeś kiedyś w ręku coś takiego?
                    Chyba nie. A szkoda, bo wtedy byś się zorientował, że to nie żadna "fikcja".
                    lecz przepisy, które na sytuację milinów ludzi oddziałują na codzień, na
                    przykład regulując kwestię czasu pracy, wynagrodzenia, urlopów itp.


                    • 440417mz Re: Uważasz, że Kaczyński ma marne pojęcie prawni 19.01.08, 23:35
                      Zdziwisz się ale miałem kodeks pracy,nawet własy.Kiedyś wygrałem(?!) w sporze z
                      mądrymi urzędniczkami z mojej firmy które nie chciały mi wypłacić wynagrodzenia
                      za nieobecność w pracy gdy musiałem się stawiać na policji,w prokuraturze i w
                      sądzie w charakterze świadka.Mam nawet satysfakcję że tym mądralińskim z działu
                      kadr i płac udowodniłem swą wyższość(?).Jedna nawet nie mogła znieść ;porażki; i
                      się zwolniła.Cholera -kierowniczka chciała mnie okraść z należnych mi kodeksowo
                      pieniędzy,przecież nie jej.Koledzy potem przychodzili do mnie z prośbą o pomoc,
                      • krwawy.zenek Re: Uważasz, że Kaczyński ma marne pojęcie prawni 19.01.08, 23:44
                        440417mz napisał:

                        > Zdziwisz się ale miałem kodeks pracy,nawet własy.Kiedyś wygrałem(?!) w sporze z
                        > mądrymi urzędniczkami z mojej firmy które nie chciały mi wypłacić wynagrodzenia
                        > za nieobecność w pracy gdy musiałem się stawiać na policji,w prokuraturze i w
                        > sądzie w charakterze świadka.

                        Jak to? Wygrałeś na podstawie fikcji?
                        Urlop też miałeś fikcyjny? I godziny pracy?




                        • 440417mz Re: Uważasz, że Kaczyński ma marne pojęcie prawni 19.01.08, 23:55
                          Ale ja pisałem że fikcja jest dopiero teraz,a nie że była dawniej.Kiedyś można
                          było coś wywalczyć-vide strajki w 80.Dziś jest fikcja na papierze
                          konstytucyjnymi w kodeksie pracy.Przy 20 % stopie bezrobocia,fikcją jest prawo
                          pracy,także prawo;do;pracy.
                          • krwawy.zenek Re: Uważasz, że Kaczyński ma marne pojęcie prawni 19.01.08, 23:57
                            440417mz napisał:

                            > Ale ja pisałem że fikcja jest dopiero teraz,a nie że była dawniej.Kiedyś można
                            > było coś wywalczyć-vide strajki w 80.Dziś jest fikcja na papierze
                            > konstytucyjnymi w kodeksie pracy.Przy 20 % stopie bezrobocia,fikcją jest prawo
                            > pracy,także prawo;do;pracy.

                            Znaczy się nie ma godzin pracy, nie ma urlopów wypoczynkowych ani
                            macierzyńskich, nikt nie słyszał o mobbingu, same fikcje? Nie potrzeba dawać
                            pracownikowi umowy na piśmie, można go zwolnić w każdej chwili bez podania
                            powodów. Sądy pracy zlikwidowano? Związki zawodowe się rozwiązały?


                            • 440417mz Re: Uważasz, że Kaczyński ma marne pojęcie prawni 20.01.08, 00:08
                              Ale podajesz rzeczy tak oczywiste jak to że 2 +2=4.To raczej ogólna wiedza a nie
                              kodeksowe przepisy,choć są one jako podkładka prawna w razie sporu między
                              stronami.Ale kto korzysta z tych przepisów,pracodawca w swoim interesie,a
                              pracobiorca się boi.To jest właśnie ta fikcja.8 godzin pracy,a gdy szef powie
                              rób 12 to odmówisz?A nawet jeśli odmówisz to i Kaczyński dr prawa pracy nie pomoże.
                              • krwawy.zenek Re: Uważasz, że Kaczyński ma marne pojęcie prawni 20.01.08, 00:14
                                440417mz napisał:

                                > Ale podajesz rzeczy tak oczywiste jak to że 2 +2=4.To raczej ogólna wiedza a ni
                                > e
                                > kodeksowe przepisy,choć są one jako podkładka prawna w razie sporu między
                                > stronami.

                                A przy braku sporu nie mają najmniejszego znaczenia???

                                Ale kto korzysta z tych przepisów,pracodawca w swoim interesie,a
                                > pracobiorca się boi.

                                Co to znaczy "korzysta"? Te przepisy sie po prostu stosuje i tyle.
                                Jak Polska długa i szeroka. Codziennie.

                                • krwawy.zenek Re: Uważasz, że Kaczyński ma marne pojęcie prawni 20.01.08, 00:16
                                  PS: Czy jeżeli przepisy prawa karnego są łamane (na przykład przez złodziei albo
                                  pijanych rowerzystów) to to oznacza, że prawo karne to "fikcja"? Tak by wynikało
                                  z Twojego rozumowania.
                                • 440417mz Re: Uważasz, że Kaczyński ma marne pojęcie prawni 20.01.08, 00:23
                                  Piszesz to z Dublina?Prawo się stosuje i koniec,ale gdzie tak jest,bo bynajmniej
                                  najmniej w Polsce i Krajach III świata.Im większe bezrobocie tym prawo pracy
                                  większą fikcją.
                                  • krwawy.zenek Re: Uważasz, że Kaczyński ma marne pojęcie prawni 20.01.08, 00:26
                                    Czyli nie ma urlopów, pracownicy nie dostają wynagrodzenia, godziny pracy są
                                    dowolne?
                                    Ile razy mam ci zadawać te retoryczne pytania?
                                    Prawo pracy sie stosuje, niezależnie od tego, czy tobie się to podoba, czy nie.
                                    Nie jest to żadna fikcja. Działalją sądy pracy i wydają tysiące rozstrzygnięć.
                                    Działa PiP oraz społeczna inspekcja pracy. Istnieją związki zawodowe (w
                                    niektórych zakładach po pięć i więcej).
                                    Nie widzisz tego wszystkiego?
        • piotrgd26 Nie wiem, może jest w prawie pracy 19.01.08, 23:49
          ekspertem, może fahórą. Ja stwierdzam co innego, a mianowicie to, iż takowe jest
          niepotrzebne.
          • krwawy.zenek Re: Nie wiem, może jest w prawie pracy 19.01.08, 23:50
            Coś proponujesz w zamian?
            • piotrgd26 Napisałbym, ale z forumową szajzą 19.01.08, 23:58
              rzucającą oszczerstwami i nieumiejącą się z nich z honorem (mimo kilku danych
              jej okazji) wycofać nie gadam. Odpełznij, zenuś, pod ten sam kamorek, spod
              którego wypełzłeś :)
              • krwawy.zenek to ty stąd wreszcie zniknij, kłamco i oszczerco. 19.01.08, 23:58
                • piotrgd26 Karakanie, od przypisywania innym swoich 20.01.08, 00:04
                  przywar, kłamcą i oszczercą być nie przestaniesz. Zważ na to.
          • 440417mz Re: Nie wiem, może jest w prawie pracy 20.01.08, 00:00
            Gdyby ludzie byli przyzwoici, tak.Po co kodeksy wystarczyła by umowa między
            stronami.Ale póki co potrzebny jest kodeks postępowania.Chociaż daje on takie
            same efekty jak 10 przykazań.
            • krwawy.zenek Re: Nie wiem, może jest w prawie pracy 20.01.08, 00:01
              440417mz napisał:

              > Gdyby ludzie byli przyzwoici, tak.Po co kodeksy wystarczyła by umowa między
              > stronami.

              Zdajesz sobie sprawę, ile musiałby mieć stron?
              Powiedz jeszcze, jak chciałbyś zbiorowe prawo pracy regulować umową? I kogo z kim?
              • 440417mz Re: Nie wiem, może jest w prawie pracy 20.01.08, 00:13
                A czy teraz nie podpisuje się umów o pracę z każdym?Tysiące,miliony umów.
                • krwawy.zenek Re: Nie wiem, może jest w prawie pracy 20.01.08, 00:17
                  440417mz napisał:

                  > A czy teraz nie podpisuje się umów o pracę z każdym?Tysiące,miliony umów.

                  Otóż to. A wiec nie jest to żadna "fikcja", lecz przepisy, które są na codzień
                  stosowoane w całej Polsce. I we wszystkich innych krajach też (oczywiście
                  tamtejsze).

              • qqazz Re: Nie wiem, może jest w prawie pracy 20.01.08, 00:24
                krwawy.zenek napisał:
                > Powiedz jeszcze, jak chciałbyś zbiorowe prawo pracy regulować umową? I kogo z
                kim?

                O ile mi wiadomo w szwedzkim systemie prawa pracy nie ma specjalnych uregulowań
                dotyczących zbiorowego prawa pracy, a niemal wszystkie sprawy z nim związane już
                od lat 30 ubiegłego wieku są ustalane w formie dwustronnych umów pomiędzy
                przedstawicielami załogi a pracodawcą.



                pozdrawiam
                • krwawy.zenek Re: Nie wiem, może jest w prawie pracy 20.01.08, 00:27
                  To się nazywa układy zbiorowe. To teraz jeszcze powiedz, jak chciałbyś ustawę o
                  związkach zawodowych przekształcić w "umowy". ALbo jak rozwiązania
                  antydyskryminacyjne regulować "umową"
                  • 440417mz Re: Nie wiem, może jest w prawie pracy 20.01.08, 00:37
                    Przecież dyskryminacja jest przestępstwem i podlega pod kodeks karny,po co więc
                    jeszcze dodatkowe zabezpieczenia,KK wystarczy.
                    • krwawy.zenek Re: Nie wiem, może jest w prawie pracy 20.01.08, 00:39
                      Do czego wystarczy? K.k. ma zawirać szczególowe regulacje, które znajdują sie w
                      prawie pracy? I w innych typach przestępstw też? Zdajesz sobie sprawę że
                      oznaczałoby to wzrozt objętości k.k. co najmniej dziesięciokrotnie? Nie mówiąc
                      już o tym, że NIGDZIE na świecie czegoś takiego sie nie praktykuje.

                  • qqazz Re: Nie wiem, może jest w prawie pracy 20.01.08, 01:28
                    krwawy.zenek napisał:
                    > To się nazywa układy zbiorowe. To teraz jeszcze powiedz, jak chciałbyś ustawę
                    o związkach zawodowych przekształcić w "umowy". ALbo jak rozwiązania
                    antydyskryminacyjne regulować "umową"

                    1. Odpowiedź na twoje pytanie w zasadzie ci wskazałem w poście na który mi
                    odpisałeś podając przykład kraju w którym taki system sprawnie funkcjonuje już
                    od dziesiątek lat.
                    2. Zwiazki zawodowe zaczynały powstawać w czasach w których nie było zadnego
                    zbiorowego prawa pracy i jakoś potrafiły sprawnie funkcjonować na gruncie
                    obowiazującego ówczesnie prawa, owszem ich specyfika w połączeniu ze specyfika
                    naszego systemu prawnego wymaga pewnego minimum szczególnych uregulowań
                    (niemniej do organizowania sie pracowników w rozmowach z pracodawcą, czy ew.
                    zorganizowanej pomocy dla nich w ramach organizacji ponadzakładowej nie są
                    potrzebne specjalne przepisy a taką organizację mozna po prostu założyć w
                    oparciu o prawo obowiązujące np. o stowarzyszeniach) jednak zauważ że osobne
                    regulacje dla tej formy organizowania się i ich wprowadzanie często ma na celu
                    nie tyle usprawnienie w relacjach pracodawca-pracownicy co przyznawanie
                    szczególnych przywilejów związkom, moim zdaniem nierzadko absurdalnych, przecież
                    zgodnie z obowiązującym u nas prawem pracy pracodawca musi ponosić spore koszty
                    związane z funkcjonowaniem zwiazku, a spora grupa działaczy nie musi pracować
                    biorąc wynagrodzenie (zwykle nieliche) płacone przez pracodawce i korzysta ze
                    szczególnej ochrony przed wypowiedzeniem stosunku pracy.
                    3. Ogólne przepisy antydyskryminacyjne są zapisane w konstytucji ich powtarzanie
                    w aktach niższego rzędu jest zbędne.



                    pozdrawiam
                    • krwawy.zenek Re: Nie wiem, może jest w prawie pracy 20.01.08, 14:27
                      qqazz napisał:



                      > 3. Ogólne przepisy antydyskryminacyjne są zapisane w konstytucji ich powtarzanie
                      > w aktach niższego rzędu jest zbędne.

                      Gdyby tak było, większość aktów niższego rzędu byłaby zbędna, no bo przecież w
                      Konstytucji napisano...

                      • 440417mz Re: Nie wiem, może jest w prawie pracy 20.01.08, 14:37
                        No,szczególnie w Konstytucji zapisano sporo fikcji.Np:prawo do pracy,prawo do
                        bezpłatnej służby zdrowia,bezpłatnej nauki,zakaz dyskryminacji ze względu na
                        przekonania-neutralność światopoglądowa państwa(rozdział Kościoła od państwa)itd
                        itp.
                      • qqazz Re: Nie wiem, może jest w prawie pracy 20.01.08, 14:45
                        krwawy.zenek napisał:
                        > Gdyby tak było, większość aktów niższego rzędu byłaby zbędna, no bo przecież w
                        Konstytucji napisano...

                        Osobiście uważam (a jest to pogląd dość powszechny) że tak właśnie jest, że w
                        naszym kraju mamy do czynienia z daleko posuniętą nadregulacją w wielu obszarach
                        prawa, objawiającą się nadmiarem przepisów prawa stanowionego zupełnie zbędnych
                        ich miejsce w kwestiach wymagających uszczegółowienia z powodzeniem można byłoby
                        zastąpić szerszym stosowaniem zasady swobody umów oraz wiążącym orzecznictwem SN
                        w końcu tam zasiadają fachowcy będący wieloletnimi praktykami a nie jak w
                        ciałach ustawodawczych ignoranci miewający problemy nawet z wciśnięciem
                        właściwego przycisku podczas głosowania.




                        oizdrawiam
            • piotrgd26 Jak pracodawca/pracownik nie byłby uczciwy 20.01.08, 00:03
              to bierzesz umowę i go za fraki i ciągniesz do sądu. W czym problem?
              • 440417mz Re: Jak pracodawca/pracownik nie byłby uczciwy 20.01.08, 00:19
                Krwawy chciałby,chyba jest pracodawcą,dawać(?!)pracę bez żadnej umowt.Aby nie
                było żadnego śladu i dowodów dla sądu.Przepracujesz miesiąc a tuż przed wypłatą
                powie ci spieprzaj dziadu i zatrudni następnego z takim samym epilogiem.Raj dla
                cwaniaków?
                • krwawy.zenek czemu to robisz? 20.01.08, 00:20
                  440417mz napisał:

                  > Krwawy chciałby,chyba jest pracodawcą,

                  Nie, nie jestem.

                  > dawać(?!)pracę bez żadnej umowt.A

                  Gdzie coś podobnego napisałem? Co ty robisz?


                  • 440417mz Re: czemu to robisz? 20.01.08, 00:33
                    Bo straszysz tysiącami umów o pracę.W końcu większość problemów które stawiasz
                    regulują układy zbiorowe.Np 8 godzinny dzień pracy jest w układzie zbiorowym i
                    nie tylko.,prawo do urlopu też itd,A umowa o pracę to tylko potwierdzenie
                    gotowości świadczenia pracy na warunkach na jakie się zgodziłem .toczka.
                    • krwawy.zenek Re: czemu to robisz? 20.01.08, 00:35
                      440417mz napisał:

                      > Bo straszysz tysiącami umów o pracę.

                      Gdzie "straszę"? Stwierdzajac fakt, że pracę wykonuje się na podstawie umów o
                      pracę i wskazując, że to ośmiesza twojej twierdzenie, jakoby prawo pracy było
                      "fikcją"???
                      Co ty wyprawiasz?

                      A układy zbiorowe to nie jest prawo pracy? No to co to właściwie jest, twoim
                      zdaniem?

                      • 440417mz Re: czemu to robisz? 20.01.08, 00:48
                        No dobrze Jest kodeks Karny,Kodeks Cywilny,Kodeks Pracy itd itp.Ale czy w tych
                        wielu kodeksach prawo,także pracy prawo często nie jest fikcją?To są tylko
                        podkładki by uzasadnić potrzebę prawników od prawa pracy też, takich jak
                        Kaczyńscy.Prawnicy piszą kodeksy by mieć póżniej pracę i zarobek.A tak gmatwają
                        by mieć jej więcej,czyli to ta w/g mnie fikcja.
                        • krwawy.zenek Re: czemu to robisz? 20.01.08, 14:26
                          Prawnicy piszą kodeksy? Ci co piszą mają potem zarobek?
                • piotrgd26 Opinii zenusia, forumowego 20.01.08, 00:42
                  męta, kłamcy, oszczercy i w dziedzinie prawa (oraz każdej innej) ignoranta nie
                  brałbym poważnie. Znaczy ja nie biorę, i zalecam innym.

                  >Przepracujesz miesiąc a tuż przed wypłatą
                  > powie ci spieprzaj dziadu i zatrudni następnego z takim samym epilogiem.

                  Jak pisałem, bierzesz za fraki i idziesz do zwykłego sądu. Po co komu prawo
                  pracy? Więcej, po jaką cholerę związki zawodowe?
                  • 440417mz Re: Opinii zenusia, forumowego 20.01.08, 00:54
                    Mosz recht.Narobili kodeksów fikcji,a i tak w spornych sprawach musisz iść do
                    sądu,o ile wcześniej nie załatwiłeś tego ugodowo lub w inny sposób?!!!!).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja