palnick.1
09.02.08, 13:48
Tę niewątpliwą zagadkę wyjaśnia "Dziennik". Sikorski nie jest beksą
z powodów romantyczno- patriotycznych a jedynie materialnych :-)
Radzio - dorzynacz watahy, w ciągu trzynastu miesięcy urzędowania aż
36 tysięcy złotych wydał ze służbowej karty kredytowej.
Pieniądze poszły na restauracje, bilety lotnicze i pobyty w
hotelach. Karty służbowej z limitem 25 tys. zł Sikorski używał w
czasie pełnienia funkcji ministra obrony narodowej w rządzie PiS.
Informacje o wydatkach ze służbowych kart kredytowych urzędników MON
trafiły do sejmowej komisji obrony narodowej.
Wynika z nich, że najwięcej, bo 35,9 tys. zł, z takiej karty wydał
minister Sikorski. Z tej kwoty ponad 20 tysięcy poszło na
restauracje, za 12 725 złotych były szef MON kupił bilety lotnicze,
a 3 178 złotych wydał na hotele.
- Nie wiem, czy 35 tysięcy to dużo. Większość z tych kosztów to
rachunki podczas delegacji. Minister miał również obowiązki
reprezentacyjne. Musiał podejmować gości np. w restauracjach i
właśnie wtedy korzystał z karty kredytowej - tłumaczy Piotr
Paszkowski, rzecznik Sikorskiego.
Z kart służbowych korzystało również dziewięciu innych wysokich
urzędników MON. Jednak ich wydatki nie były tak duże - łącznie przez
dwa lata wydali ponad 33 tys. zł.
Co ciekawe, następca Sikorskiego na stanowisku szefa MON Aleksander
Szczygło nie korzystał z karty służbowej. - Za wszelkie oficjalne
spotkania w restauracjach płacili urzędnicy z ministerstwa. A za
prywatne płaciłem własną kartą - tłumaczy.
Karty kredytowe w MON pojawiły się w grudniu 2005 roku, decyzję o
ich przyznaniu podjął właśnie Radosław Sikorski. Urzędnicy mieli za
ich pomocą płacić podczas delegacji oraz regulować należności
za "cele reprezentacyjneń.