zoro_wieczorowo_poro
25.04.08, 12:37
czy gniją gdzieś w odchłani któregoś z więzień?
Tak mi się przypomniała cała afera pana ministra od spraw(i)podłości Zbigniewa
Ziobro z lat studenckich. A znając pamiętliwość pana Zbyszka i możliwości
jakie otwarły się przed nim gdy objął ten zaszczytny i w pełni dla siebie
odpowiedni urząd, zastanawiam się czy dawni koledzy nie dopuścili się w
międzyczasie jakiejś zbrodni i nie trafili tam gdzie wg pana Zbyszka od dawna
jest ich miejsce.
Dla przypomnienia niewyjaśniona wtedy zbrodnia
www.newsweek.pl/wydania/artykul.asp?Artykul=20127&Strona=2
"To wierutne kłamstwo, jestem niewinny. Chora wyobraźnia Zbigniewa Ziobro
doprowadziła do tej sytuacji".
Czemu Krawczyk z Gałką mieliby szantażować Ziobrę? Dla pieniędzy. Ziobro lubił
się popisywać tym, że gra na giełdzie. Twierdzi, że samochód i pierwsze
mieszkanie kupił sobie właśnie z pieniędzy uzyskanych na parkiecie. -
Zarabiałem wówczas cztery razy więcej, niż potem wynosiła moja pensja
wiceministra sprawiedliwości - wspominał. Marek Krawczyk: - Przychodził na
imprezy i machał kwitkiem ze swego rachunku giełdowego. A na procesie
oświadczył, że świetnie znaliśmy jego sytuację finansową, bo oglądaliśmy te
wyciągi.
W wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" sam Ziobro tak mówił o tej sprawie:
"Anonimy były składane z liter wyciętych z gazet. Kiedyś więc powiedziałem
przy ich autorach, powołując się rzekomo na jakąś książkę kryminalistyczną:
Biedni ludzie. Męczą się, wycinają, zamiast po prostu napisać. Okazuje się, że
autor ręcznego pisma jest praktycznie nie do wykrycia. I odtąd zacząłem
dostawać listy pisane ręcznie! Wtedy już mogłem zgłosić sprawę do prokuratury".