Dodaj do ulubionych

Co najbardziej tamuje rozwój

17.06.08, 22:32
Piszę książkę, jakąś, nie o polityce, choć będzie w niej trocha smaczków
politycznych.
Potrzebna mi jest do niej informacja: co najbardziej w establishmencie
politycznym tamuje rozwój, tzn. jaka cecha/jakie cechy.

Poproszę o podpowiedź - nie emotywną, zaś kompetentną! :)
Obserwuj wątek
    • bu2m2 Re: Co najbardziej tamuje rozwój 17.06.08, 22:33
      Czy ty chcesz wygryźć Wildsteina i umniejszyć jego nowe "Wesele"?
      • wlodekbar Re: Co najbardziej tamuje rozwój 17.06.08, 22:36
        Ja w ogóle nie znam sprawy.
        Wesele zaś kojarzy mi się z Wyspiańskim :D. I ... z moją maturą, bo z Wesela i
        Chłopój ją pisałem (kiedy to było, echhhh, żizń parchata ;).

        Tak, jak napisałem, kilka najważniejszych rzeczy, które tamują rozwój ogólnie
        pojęty.
    • sommerwein Masz braki 17.06.08, 22:37
      w wyksztalceniu;zacznij od Trockiego.

      wlodekbar napisał:
      • wlodekbar Re: Masz braki 17.06.08, 22:39
        Ja na maturze nie skończyłem edukacji.
        Co to trockizm wiem.

        Ale mnie chodzi o Polskę aktualną, chwili bieżącej.

        Wszędzie coś rozwojowi sprzyja, coś mu nie sprzyja.
        Co zatem nie sprzyja (establishment polit.) - o to w tej chwili mi chodzi.



      • wlodekbar Re: Masz braki 17.06.08, 23:01
        Aha, no mam, mam :).
        Trockiści tamują rozwój; dziękuję :).


    • wlodekbar Re: Co najbardziej tamuje rozwój kosmosu? 17.06.08, 22:41
      Mnie chodzi o rzeczy ogólne, a nie to że lubię kaczorów, nie lubnię kaczorów.
      O syntezę.
    • wlodekbar Re: Co najbardziej tamuje rozwój 17.06.08, 22:54
      No cóż,

      dziękuję Waszmościom i Sz. Gronu za dokształcenie w tej, ważkiej zdawałoby się,
      materii ;).
    • gat45 Re: Co najbardziej tamuje rozwój 17.06.08, 23:04
      Obawiam się, że nie będę zabawna :

      poziom IQ oraz stopień umiejętności wczuwania się w sposób myślenia
      innych (tych spoza establishmentu, tych spoza granic, itd...)

      W/w stopień zależy od tzw. kultury ogólnej, bo wczuć się łatwiej w
      sprawy choć trochę znane (historia innych narodów, ich fobie, ich
      piedestały)
      • gat45 Po zastanowieniu : co rozumiesz przez "rozwój 17.06.08, 23:08
        establishmentu" właściwie ????

        Bo mnie tak z marszu wyszło, że o intelektualny chodzi. Zapomniałam,
        że w PL (i nie tylko) intelekt dawno przestał być miarą
        wartościowania.
        • wlodekbar Re: Po zastanowieniu : co rozumiesz przez "rozwój 17.06.08, 23:12
          Nie nie, mnie chodzi o _to_, o te cechy, te rzeczy (będące udziałem
          establishmentu politycznego), które nie służą rozwojowi w sensie ogólnym, całego
          kraju, nas wszystkich... etc.
        • wlodekbar Re: Po zastanowieniu : co rozumiesz przez "rozwój 18.06.08, 01:40
          A co, według Ciebie, jest miarą wartościowania w Polsce (i nie tylko)?:)
      • wlodekbar Re: Co najbardziej tamuje rozwój 17.06.08, 23:08
        Może nie zabawna, ale poważna; dziękuję za post.

        Słowo: empatia, to o którym pisze na przykład prof. Kazimierz Dąbrowski, między
        innymi w książce 'Moralność w polityce'.
        • ponte_aronte zgadzam się z empatią 17.06.08, 23:11
          nie pomyślałem o tym
        • gat45 Słowo "empatia" zupełnie sztucznie zaszczepiono 17.06.08, 23:32
          wlodekbar napisał:

          > Może nie zabawna, ale poważna; dziękuję za post.
          >
          > Słowo: empatia, to o którym pisze na przykład prof. Kazimierz
          Dąbrowski, między
          > innymi w książce 'Moralność w polityce'.


          na polski grunt, gdzie się nie tyle źle przyjęło, co za dobrze. Ino
          mutacji uległo. Bo i po co ono nam było : wystarczyły całkowicie
          dawne, porządne "współczucie" i "umiejętność wczucia się w cudzą
          sytuację". A ta uczona empatia jawi się w dyskursie naszych
          polityków i dziennikarzy jak stara i pełna godności ciocia-babcia na
          ożywionej młodzieżowej imprezie. Nikt nie rozumie, ale wszyscy jakoś
          tam szanują.

          Dzisiaj jeden z posłów w audycji "Fullkontakt" w TOK FM określił
          autorów Książki O Której Się Mówi Bez Czytania jako "sensatów".
          Przypuszczam, że miał na myśli osoby goniące za sensacją. Jestem w
          stanie zrozumieć, że on nie ma czasu na sprawdzanie w 11-tomowym
          Doroszewskim, co to słowo znaczy. Ale po co w takim razie używa ?????
          • wlodekbar Re: Słowo "empatia" zupełnie sztucznie zaszczepio 18.06.08, 00:09
            No, rzeczywiście, słowo to jest nadużywane, i nieraz nie za bardzo wiadomo, co
            znaczy ;).
            No, na swoją obronę winę zwalę na Kazimierza Dąbrowskiego, który pisał o
            politykach, co kierują się miłością i empatią (zawsze ten tandem), i o tych, co
            nimi się nie kierują.
            Jednak co innego użycie tego słowa w opracowaniu naukowym, co innego w... no
            właśnie - słowo to jest nadużywane i często nie za bardzo wiadomo, co oznacza.
            • gat45 Jeżeli mogę sobie pozwolić na radę : 18.06.08, 02:42
              wlodekbar napisał:

              > No, rzeczywiście, słowo to jest nadużywane, i nieraz nie za bardzo
              wiadomo, co
              > znaczy ;).
              > No, na swoją obronę winę zwalę na Kazimierza Dąbrowskiego, który
              pisał o
              > politykach, co kierują się miłością i empatią (zawsze ten tandem),
              i o tych, co
              > nimi się nie kierują.
              > Jednak co innego użycie tego słowa w opracowaniu naukowym, co
              innego w... no
              > właśnie - słowo to jest nadużywane i często nie za bardzo wiadomo,
              co oznacza.


              We własnej pracy NIGDY nie używaj słów, których znaczenia nie jesteś
              całkiem pewien. Najbardziej niebezpieczne są słowa-parawany i słowa-
              wytrychy.

              Sama jestem na granicy nauk ścisłych i przyrodniczych, za to często
              recenzuję teksty w różnych językach. Przekład na inny język jest na
              ogół dobrym sprawdzianem spójności tekstu pierwotnego. Przekład nie
              da się uwieść pozornej urodzie oryginału. Za to urodę rzeczywistą -
              uwydatni. Mówię oczywiście o wiernym i rzetelnym przekałdzie.

              Jeżli chodzi o politykę, to mam nieodparte wrażenie, że miłość i
              empatia są tak samo sztampowym hasłem jak wszystkie inne. Sama
              kieruję się SYMPATIĄ do polityków z pełną świadomością, jakie to
              marne narzędzie. Ale przynajmniej MOJE.
              • wlodekbar Re: Jeżeli mogę sobie pozwolić na radę : 18.06.08, 19:29
                gat45 napisała:

                > We własnej pracy NIGDY nie używaj słów, których znaczenia nie jesteś
                > całkiem pewien. Najbardziej niebezpieczne są słowa-parawany i słowa-
                > wytrychy.

                Ależ skąd, ja nie używam.
                >
                > Sama jestem na granicy nauk ścisłych i przyrodniczych, za to często
                > recenzuję teksty w różnych językach. Przekład na inny język jest na
                > ogół dobrym sprawdzianem spójności tekstu pierwotnego. Przekład nie
                > da się uwieść pozornej urodzie oryginału. Za to urodę rzeczywistą -
                > uwydatni. Mówię oczywiście o wiernym i rzetelnym przekałdzie.
                >
                > Jeżli chodzi o politykę, to mam nieodparte wrażenie, że miłość i
                > empatia są tak samo sztampowym hasłem jak wszystkie inne.
                Ja napisałem, że prof. Kazimierz Dąbrowski pisał o empatii i miłości. Ja tak nie
                piszę.


                Sama
                > kieruję się SYMPATIĄ do polityków z pełną świadomością, jakie to
                > marne narzędzie. Ale przynajmniej MOJE.

                A ja sympatią do jednych, niechęcią do innych.
                Jak to w życiu.

                Dziękuję :)


    • ponte_aronte moim zdaniem tchórzostwo 17.06.08, 23:09
      brak charakteru, koniunkturalizm, brak wyobraźni, wąskość horyzontów i BRAK INTELIGENCJI
      • sommerwein Ekolodzy, 17.06.08, 23:14
        dlaczego pomineliscie ekologow?;-)


        ponte_aronte napisał:
        • wlodekbar Re: Ekolodzy, 17.06.08, 23:15
          Trockistów i cyklistów.
          • lumpior E,tam.. 17.06.08, 23:26
            Np.dla Rydzyka-male renty dla moherow i brak duzych dotacji z kasy
            panstwowej,UE,ONZ,USA,Peru,Bangladesz,Arktyki,oraz innych
            wyznan,stowarzyszen,handlarzy narkobiznesu i wszystkiego co sie
            rusza,oraz co mozna sprzedac i zmalwersowac.
      • wlodekbar Re: moim zdaniem tchórzostwo 17.06.08, 23:17
        Dzięki :). Nieudolność umysłowa niektórych ludzi establishmentu..
      • wlodekbar Zewrknąłem do tego mego wątku z czerwca... 26.09.08, 01:54
        ...może jeszcze ktoś coś dołoży?:)
    • 3promile Re: Co najbardziej tamuje rozwój 17.06.08, 23:16
      Polactwo.
      Polactwo wygląda tak: jest piekło, a w piekle kotły z wrzącą smołą. Każdy naród
      ma swój kocioł, a każdego kotła pilnuje diabeł, żeby ktoś nie uciekł. Tylko
      polskiego kotła żaden diabeł nie pilnuje, bo żaden Polak nie pozwoli, żeby rodak
      z kotła się wydostał...
      • wlodekbar Re: Co najbardziej tamuje rozwój 17.06.08, 23:22
        Czyli Kowalski cieszy się, gdy Malinowskiemu się nie powiedzie..
        • 3promile Re: Co najbardziej tamuje rozwój 17.06.08, 23:26
          Nie do końca. Polactwo to nie Schadenfreude - polactwo jest formą aktywną.
          To wygląda tak: Kowalski ma mercedesa rocznik 1984, a Malinowski mercedesa
          rocznik 2006. Kowalski, zamiast podrapać się w łepetynę i zarobić na merola
          rocznik 2008, pisze do skarbówki donosik na Malinowskiego, co by mu tego merola
          zarekwirowali.
          • wlodekbar Re: Co najbardziej tamuje rozwój 17.06.08, 23:56
            Dzięki, rozszerzyłeś moje spojrzenie na sprawę :).
            • lumpior Re: Co najbardziej tamuje rozwój 18.06.08, 00:00
              wlodekbar napisał:

              > Dzięki, rozszerzyłeś moje spojrzenie na sprawę :).
              Wlodek-tylko rozmowa z Rydzykiem,nie ma lepszego specjalisty od
              interesow.Tylko,ze to bedzie odplatnie,a wtedy nawet nie bedziesz
              mial na papier do napisania ksiazki,wiec jak chcesz.
              • wlodekbar Re: Co najbardziej tamuje rozwój 18.06.08, 00:13
                Oj, nie, nie mam na bilet kolejowy do Torunia ;).
      • wlodekbar Re: Co najbardziej tamuje rozwój 20.06.08, 02:56
        Szewc w Poznaniu, bo kanonik w Białymstoku ;).
        To jeden taki, co mnie nienawidzi (niestety jest to mój brat), i rozdział
        polityczny od 2. poł. 76. też był, doprowadził mnie prawie do unicestwienia
        fizycznego, chodziło o spadkowe pieniądze po Rodzicach, które - moją część -
        wymusił szantażem. A na słowo, że jestem dziennikarzem wrzeszczał potem przez
        telefon, i trzaskał słuchawką. Gdy kiedyś wspomniałem mu o tym, że muszę sobie
        założyć internet, bo jest mi niezbędny do pracy, całą chyba furmańszczyznę
        wyeksploatował, i - jak zwykle - rzucił słuchawką. Nadal trzyma część
        majątku,zaś ja z tego tytułu pracuję na pół gwizdka, jako że jeszcze po kilku
        latach głodu mam mało sił fizycznych. No, ale to takie osobiste. Przypomina sie
        w chwilach zmęczenia, a dziś pracowałem od wczesnego popołudnia sieci i pisałem
        ebooka o fotografii reportażowej.
        • podolski.4 Re: Co najbardziej tamuje rozwój 20.06.08, 07:21
          Milosci nie czuje,ale empatie dla ciebie mam. Mam siostra, a dalej,jak u
          ciebie.;))))
          • wlodekbar Re: Co najbardziej tamuje rozwój 21.06.08, 00:23
            To i ja empatię dla Ciebie :).
    • qqazz Re: Co najbardziej tamuje rozwój 17.06.08, 23:40
      Establishmocentryzm takie okreslenie mi przyszło do głowy a chodzi głównie o to
      że politycy nie traktują swojej pracy jako słuzby i realizacji celów ogólnych
      tylko uwazaja państwo za swój folwark a siebie za przewodnia siłę narodu.
      Brak doswiadczenia w realnym swiecie, czyli poza establishmentem tez bywa
      problemem, politycy czesto pracuja jedynie w administracji, samorządzie albo na
      ciepłych posadkach obsadzanych z klucza politycznego tudzież w szkołach czy na
      uczelniach, mało który np. prowadził własną firmę.



      pozdrawiam
      • 3promile Re: Co najbardziej tamuje rozwój 17.06.08, 23:51
        qqazz napisał:
        politycy nie traktują swojej pracy jako słuzby i realizacji celów ogólnych
        > tylko uwazaja państwo za swój folwark a siebie za przewodnia siłę narodu.

        To raczej uniwersalna, a nie typowo polska przypadłość. Inną kwestia to
        pojmowanie służby cywilnej albo na sposób zachodni (czyt, służebny wobec
        petenta-obywatela), albo też na sposób bizantyjski, czyli Rewizor wiecznie żywy.
        Tego rewizora spotykamy w życiu niemal co dnia, nieprawdaż?
        • wlodekbar Re: Co najbardziej tamuje rozwój 18.06.08, 00:17
          A czy według Ciebie dominuje u nas sposób zachodni-służebny?:)
          • 3promile Re: Co najbardziej tamuje rozwój 18.06.08, 00:18
            Żarty jakieś...
            dzisiaj jest pełnia, to pewnie dlatego
            • wlodekbar Re: Co najbardziej tamuje rozwój 18.06.08, 00:26
              To nawet nie żart, ale chyba właśnie ta pełnia ;(.
              Gdy przeczytałem to, co wstawiłem do wątku, przestraszyłem się samego siebie..
              Ale to księżyc w pełni.
              A łuuuuuu..

              PS
              Chyba jestem luna-tykiem :)

              Dziękuję bardzo :))
    • devegas Rozwój czego? Establishmentu? 18.06.08, 00:30
      Chodzi Ci o rozwój intelektualny czy duchowy polityków?
      Politycy PISu duchowo rozwijają się mimo wszystko.
      Politycy PO z rozwojem intelektualnym mają problemy bo do parteru sprowadzają ich politycy PISu.
      • wlodekbar Re: Rozwój czego? Establishmentu? 18.06.08, 01:54
        No wiadomo, że PiS to niewysoki poziom bynajmniej.
        Ale mnie chodzi - ogólnie - to, te cechy, którymi obarczony jest ogólnie
        establishment, te rzeczy w establishmencie, które nie sprzyjają rozwojowi
        Polski, społeczeństwa, kultury etc.
        • gat45 Musisz określić zasięg "establishmentu" 18.06.08, 02:47
          wlodekbar napisał:

          > No wiadomo, że PiS to niewysoki poziom bynajmniej.
          > Ale mnie chodzi - ogólnie - to, te cechy, którymi obarczony jest
          ogólnie
          > establishment, te rzeczy w establishmencie, które nie sprzyjają
          rozwojowi
          > Polski, społeczeństwa, kultury etc.



          Co to jest ? Kto to tworzy ? Kto wchodzi w jego szeregi ex
          definitione, a kto po aplikacji ? Kto w ramach kooptacji i na jakich
          zasadach ? Jakie uprawnienia ma establishment ? Jak ich używa ?
          • wlodekbar Re: Musisz określić zasięg "establishmentu" 18.06.08, 03:09
            No, ja nie mam mocy decyzyjnej, by powiedzieć/napisać/podpisać/co/kto 'się
            nazywa' establishment, że tak koślawo się wyrażę, a kto nie.
            W tym kontekście jest to, sądzę, zbędne :).

            Powtarzam: mnie chodzi o to, co tamuje, a co najmniej nie sprzyja rozwojowi,
            postępowi w Polsce - oczywiste jest, że chodzi mi o decyzje nie na szczeblu
            'zmienić ławkę' na osiedlu/przed gmachem na Wiejkiej czy gdzie tam, bo ta nie
            się chybocze i jest obskrobana.

            Wybierzmy to określenie establishmentu:

            Etym. - ang. 'org. państwowa; instytucja; gospodarstwo; założenie' od establish
            'zakładać, tworzyć; ustanawiać' ze śrdw.fr. establir 'jp.' od łac. stabilire
            'jp.' ze stabilis,
          • wlodekbar Re: Musisz określić zasięg "establishmentu" 18.06.08, 03:15
            I dojdziemy za chwilę do prawdy oczywistej:

            jaki naród, taka władza ;).

            PS
            Jeśli chodzi o słowo establishment, zapewne Rada Języka Polskiego chętnie i
            pożytecznie by się tym zajęła.
            Na marginesie oczywiście, mocy sprawczej, no, jako tako..:)
          • elwer-pancerfaust44 Re: Musisz określić zasięg "establishmentu" 18.06.08, 03:20
            Establishment to ludzie pokroju L Wałęsy.Dziś stwierdził że prof Zybertowicz ma
            kurzy móżdżek.Zresztą tak też wypowiedział się o mózgach dr dr Cenckiewicza i
            Gontarczyka.
            • wlodekbar Re: Musisz określić zasięg "establishmentu" 18.06.08, 21:29
              A kto to jest ten Profesor?;)
    • wlodekbar Re: Co najbardziej tamuje rozwój kosmosu? 18.06.08, 01:36
      Jaki tam faszyzm. Toż to była nieudolność. Faszyzmu nie lubie.
      Świata nie zbawię, ale się, pisząc, pobawię, i coś jednak z siebie dam zarazem.


      • hrabia.m.c Re: Co najbardziej tamuje rozwój kosmosu? 18.06.08, 19:35
        wlodekbar napisał:

        > Jaki tam faszyzm. Toż to była nieudolność. Faszyzmu nie lubie.
        > Świata nie zbawię, ale się, pisząc, pobawię, i coś jednak z siebie dam zarazem.
        >
        >
        A twoja książka o fotografii ?
        • wlodekbar Re: Co najbardziej tamuje rozwój kosmosu? 18.06.08, 19:37
          A skąd Ty wiesz?:)
          • hrabia.m.c Re: Co najbardziej tamuje rozwój kosmosu? 18.06.08, 19:38
            Kilka lat na forumach się obijam .
            • wlodekbar Re: Co najbardziej tamuje rozwój kosmosu? 18.06.08, 19:51
              Kończę właśnie opracowywanie eBooka-poradnika sztuki fotografowania
              reporterskiego. Przez dwadzieścia lat nikt nie wydał czegoś takiego.
              Teraz właśnie pracuję nad rozdziałem o fotografowaniu faktów społecznych spoza
              podwórka Czytelnika - rodziny, przyjaciół, paczki koleżeńskiej, szkoły, uczelni,
              firmy etc.
              Konstrukcja jest taka: prowadzę wykład na żywych fotograficznych przykładach. W
              formie luźnej, tak, jak się mówi. Rozdział ma między innymi opowiadać o Polsce,
              zebrałem sporo zdjęć obrazujących kraj, życie społeczne w nim, łącznie z
              różnorakimi drobiazgami, bzdurami, nonsensami, jak też rzeczami, zjawiskami,
              problemami poważniejszymi, pozytywnymi i negatywnymi.
              Chcę trochę 'dowalić' nam samym, czyniąc to oczywiście z szacunkiem dla
              Czytelnika i sympatią, jednak z odrobiną sarkazmu. Niech Czytelnik się uśmiecha
              czytając tekst, jednocześnie niech widzi samego siebie...
              To tak w dwóch słowach.
            • wlodekbar Re: Co najbardziej tamuje rozwój kosmosu? 18.06.08, 20:00
              Aha,

              a zbawianie świata, o to Ci chodzi :).

              No też w tym rozdziale będę Czytelnika 'zagrzewał' do demaskowania tego, co złe,
              i przekazywania językiem fotografii. Mam przynajmniej świadomość, że - być może
              - książka choć trochę przyczyni się do poprawienia rzeczywistości społecznej,
              łącznie z lokalnymi drobiazgami, które kłują w oczy, są głupie, etc.a które
              często naprawdę łatwo zlikwidować.
              Jest sens?
              Jest :).
              No to lu :))
              Bo co mi szkodzi, skoro zakresy mej nieobojętności są takie jakie są, i jestem
              jednak trochę patriotyczne nastawiony, wychowany, i podobno jestem człowiek
              wrażliwy, tak mianownikiem lecąc :).
            • wlodekbar Re: Co najbardziej tamuje rozwój kosmosu? 18.06.08, 20:19
              A za byki stylistyczne przepraszam, trochę jestem zmęczony ;).
            • wlodekbar Do hrabia.m.c. 18.06.08, 20:50
              Jeśli to Cię interesuje, nie bardzo kojarzę nick z nazwiskiem, ale poniżej
              wyjaśnię sytuację z książką :)... Kopiuję post, który przed chwilą napisałem pod
              in. tytułem:

              A kilka lat temu wydałem książkę po czterech latach dramatycznych, które mogły
              się skończyć cmentarzem. Zawistny i pokrętny brat wziął moje pieniądze
              spadkowe(sprzedaż mieszkania po Rodzicach, dałem mu upoważnienie) i przesyłał mi
              po 750
              zł. m-cznie, i jeszcze opłat musiałem dokonywać i zdychałem z głodu. Wstydziłem
              się tego, a przede wszystkim bolało to tak, że NIKOMU poza najlepszym
              przyjacielem o tym nie mówiłem. W końcu rodzina (ze strony Matki) się za niego
              wzięła, zwrócił mi resztkę pieniędzy, ja natychmiast, wijąc się w skurczach
              głodowych,
              wydałem książkę, bo poczucie straty czasu, po czym przez jakieś pół roku jadłem
              i spałem, jadłem i spałem.

              Jeśli to Cię interesuje :).
        • wlodekbar Re: Co najbardziej tamuje rozwój kosmosu? 18.06.08, 20:45
          A kilka lat temu wydałem książkę po paru latach dramatycznych, które mogły się
          skończyć cmentarzem. Zawistny i pokrętny brat wziął moje pieniądze spadkowe
          (sprzedaż mieszkania po Rodzicach, dałem mu upoważnienie) i przesyłał mi po 750
          zł. m-cznie, i jeszcze opłat musiałem dokonywać i zdychałem z głodu, wstydziłem
          się tego, a przede wszystkim bolało tak, że NIKOMU poza najlepszym przyjacielem
          o tym nie mówiłem. W końcu rodzina (ze strony Matki) się za niego wzięła,
          zwrócił mi resztkę pieniędzy, ja natychmiast, wijąc się w skurczach głodowych,
          wydałem książkę, bo poczucie straty czasu, po czym przez jakieś pół roku jadłem
          i spałem, jadłem i spałem.
          Jeśli to Cię interesuje :).
    • gat45 Chyba się jednak zdecyduję na brak wzajemnego 18.06.08, 21:34
      wlodekbar napisał:

      > Piszę książkę, jakąś, nie o polityce, choć będzie w niej trocha
      smaczków
      > politycznych.
      > Potrzebna mi jest do niej informacja: co najbardziej w
      establishmencie
      > politycznym tamuje rozwój, tzn. jaka cecha/jakie cechy.
      >
      > Poproszę o podpowiedź - nie emotywną, zaś kompetentną! :)


      zaufania. Zastrzegam tylko, że do kompetencji w dziedzinie
      socjologii nie roszczę sobie pretensji.
      • wlodekbar Re: Chyba się jednak zdecyduję na brak wzajemnego 18.06.08, 21:40
        O!;)
    • zelazny.karzel.wasyl Brak wizji i "myślenia do przodu". 18.06.08, 22:15
      Nasi politycy są skupieni jedynie na dniu teraźniejszym i to
      niezależnie od partii. Gościem jest już ten, który roczny budżet
      zamknie....
      Ciasnota horyzontów - o właśnie!
      Od 1989 r jedyna wizja to było wejść do NATO i Europy, praktycznie
      wszystkich (matginesu nie liczę).
      Ale gdy tam już jesteśmy nikt nie potrafi odpowiedzieć na pytanie -
      co dalej?
      • wlodekbar Re: Brak wizji i "myślenia do przodu". 19.06.08, 02:46
        Dziękuję :).

        PS
        Zaintrygowała mnie sygnaturkoa Filipińska Tropikalna'.
        Czy jest produkowana pod Warszawą?:)
    • jurek_siurek ociężałość umysłowa 19.06.08, 03:29
      ;
      • wlodekbar Re: ociężałość umysłowa 19.06.08, 21:58
        Tzn. nieudolność umysłowa?;)
      • wlodekbar Re: ociężałość umysłowa 20.06.08, 03:31
        No i są szmaciaki, co mylą tylko o sobie.
    • gobi05 potrzeba haka 20.06.08, 07:12
      Polityk chodzi na uwięzi służb. Najlepszy jest,
      gdy mają na niego nie jednego "haka", ale wiele.
      Dlatego takie zatrzęsienie alkoholików wśród
      elyt.
      Jak nie ma haka, to można coś znaleźć, ale i tak
      ważne jest żeby pilnował własnego nosa. Jak nie
      pilnuje własnego nosa jakiś Nowak, to mu trzeba
      go utrzeć. Polecam Raport Nowaka.
      • wlodekbar Re: potrzeba haka 22.06.08, 00:15
        Potrzeba haka raport Nowaka :)
        • gobi05 Re: potrzeba haka 22.06.08, 08:52
          właśnie. Podejrzewam, że ten Nowak był rzeczywiście
          przyzwoitym człowiekiem i wierzył w to, co obiecywał
          swoim wyborcom.
          Zauważ, że my jako wyborcy mamy znikomy wpływ
          na to, kogo będziemy wybierać. Partie polityczne
          mają ustalona hierarchię i nikt normalny się
          nie przebije. Mogę sobie głosować na wybraną
          osobę z listy, ale i tak przyjdzie ktoś inny
          wytypowany przez właścicieli partii.
          Czy wyobrażasz sobie, że ktoś zastąpi Kaczyńskich
          w PiS? Niedawno czytałem o dziwnej niechęci PO
          do przyjmowania nowych członków.
          Nie tylko notariat jest zastrzeżoną dziedziną
          w Polsce, polityka również. Dlatego okręgów
          jednomandatowych nie ma i nie będzie.
          Niespodziewanie mogłoby sie okazać, że niezrzeszeni
          mają w Sejmie większość i sami grupują się według
          własnych poglądów. To byłoby niezgodne z ustaleniami
          Jaruzelskiego i jego opozycji.
          • wlodekbar Re: potrzeba haka 23.06.08, 02:25
            Z całym szacunkiem, ale nie znam faceta i nie ustosunkowuję się do sprawy.
            To co napisałem, napisałem dlatego, że się w głowie zrymowało ;).
            • gobi05 ja też go nie znam 26.06.08, 19:27
              ale zawsze można wejść na www.raportnowaka.pl
              Ja jednak chciałbym się odnieść emocjonalnie
              (mimo że tego nie chciałeś) i przypomnieć jak
              tygodniami _poseł_RP_ próbował przebić się
              ze swoimi informacjami i zapytaniami i mu się
              NIE UDAŁO!
              Czy "sitwa" może być wystarczająco mocna?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka