Dodaj do ulubionych

Dowód na istnienie Boga

IP: *.acn.pl / *.acn.pl 03.10.03, 00:52
Moim zdaniem dla człowieka Bogiem jest podmiot który go stworzył. Nie można
wykluczyć hipotezy, że nasz wszechświat niejako odradza się cyklicznie, a
więc może być prawdą, że nasze życie jest rezultatem zaawansowanej myśli
bardzo rozwiniętej cywilizacji, która dajmy na to zanim wymarła przetrwała
np. 1 mld lat! Taka cywilizacja mogła zapisać informację odrodzenia czyli
zmartchwystania czyli słowo, i nawet wpisać je w taki sposób, aby człowiek
intuicyjnie wierzył w jakiś byt, który jest wszchpotężny i znajdujacy się
poza nim. Możemy nawet wyobrazić sobie, że komunikuje się z tym bytem porzez
zaglądniecie w głąb siebie, z tym zastrzeżeniem, że jest to możliwe po
odpowiednim przygotowaniu się do samokomunikacji. Przecież celem i obietnicą
dla człowieka jest stanie się Bogiem istotą doskonałą właśnie stwórcą, który
po miliradzie lat dalszej ewolucji, będzie w stanie odrodzić sie z materii
obecnego wszeświata ściśnietego do niewyobrażalnie małych rozmiarów.
Obserwuj wątek
    • Gość: Ciekawy Re: Dowód na istnienie Boga IP: 168.143.113.* 03.10.03, 01:47
      Nie polamales sobie glowy ? Zrobili cie, synu mamusia z
      tatusiem i dlatego jestes.
      • Gość: Andrzej Dowód na istnienie Boga IP: *.acn.pl / *.acn.pl 03.10.03, 10:07
        Bynajmniej. A zastanawiałeś się nad tym, że gdybyś żył milard lat później, i
        nie miał wiele wspólnego z obecnym SOBĄ. Jeśli chodzi o inteligencje tzn.
        byłaby ona w proporcyji jednokomórkowego organizmu do współczesnego człowieka.
        I czekała cię niedwołalna zagłada, po prostu zgniecenie. To nie pomyślał byś,
        aby się kiedyś odrodzić? Nie chciałbyś, za 15 mld lat znowu być jeśli miałbyś
        to możliwość zrobić?
        • sen.dzia.li P B (dowód na to, że Boga nie ma) 03.10.03, 10:24
          Twoje dotychczasowe wywody dowodzą, że Boga (chwilowo) nie ma. Odrodzi się
          dopiero za około miliard lat, a i to tylko wtedy, jak dobrze pójdzie. Podoba mi
          się ta wizja Pana Boga, jako Pana Bufetowego, który - gdy bufet jest (chwilowo)
          nieczynny - zostawia kartkę:


          ZARAZ WRACAM, POSZŁEM DO KADR
          • Gość: Andrzej P B (dowód na to, że Boga nie ma) IP: *.acn.pl / *.acn.pl 03.10.03, 11:59
            Pisząc o Bogu mam na myśli tylko i wyłącznie ideę Boga, rozumienego jako siłe
            sprawdzą istnienia człowieka. Czy Bóg obecnie jest czy też go nie ma to dla
            mnie drugorzędne zagadnienie. Z drugiej strony postawiłem hipotezę, że Bóg
            jest wewnątrz nas jako pewien zapis informacji genetycznej, a nadto wywiodłem,
            że można sie komunikować z tym zapisem przez własny mózg - wystarczy troche
            potrenować. Weźmy przykład ludzi, którzy poprzez medytacje i cwiczenia
            potrafią oddziałać na porocesy bezwiedne, a nawet samoleczyć się z
            śmiertelnych chorób. No więc nie odrzucał bym tak szybko religii katolickiej,
            jako absurdu na poziomie samej już logiki, bo tam Bóg jest tyle co alfa i
            omega czy też logos. I najwyraźniej można do niego dotrzeć poprzez własną
            jaźń - może chodzi tutaj więc o odczytanie informacji zawartej na jakimś
            nanopoziomie. Może tam są zawarte informacje o rozwoju człowieka w kierunku
            Boga czyli stwórcy. Tak czy inaczej religia jednak sprzyja tworzeniu
            społeczeństwa ze stada zwierząt, poźniej jest trochę ambiwalencji, ale
            położenie nacisku na etykę, prawa naturalne i moralność jednak chyba sprzyja
            rozwojowi niż go cofa, no nie?
            • Gość: parafianka Re: P B (dowód na to, że Boga nie ma) IP: *.dial.allstream.net 03.10.03, 15:25
              >... a nadto wywiodłem,
              > że można sie komunikować z tym zapisem przez własny mózg - wystarczy troche
              > potrenować...
              > bo tam Bóg jest tyle co alfa i
              > omega czy też logos. I najwyraźniej można do niego dotrzeć poprzez własną
              > jaźń - może chodzi tutaj więc o odczytanie informacji zawartej na jakimś
              > nanopoziomie...
              ==========================
              Panie, co Pan tutaj glowe zawracasz.
              Jak Pan taki madry to wejdz Pan na ten nanopoziom i odczytaj informacje gdzie
              ten sedzia z Jaroslawia swiete obrazy schowal.
              • Gość: Andrzej Przepis na komunikacje IP: *.acn.pl / *.acn.pl 03.10.03, 16:10
                P:Jak Pan taki madry to wejdz Pan na ten nanopoziom i odczytaj informacje
                gdzie ten sedzia z Jaroslawia swiete obrazy schowal.

                A: Wielce Szanowna Parafianko, wyraźnie napisałem, że chodzi tutaj o podróż w
                głąb siebie. Moim zdaniem, gdyby parafianka osiągnęła stan absolutnej
                czystości, i przestała na około myśleć co parafianie mają w portakach. Może by
                dostała jakiś znak z góry...
                • Gość: parafianka Re: Przepis na komunikacje IP: *.dial.allstream.net 03.10.03, 16:28
                  To co parafianie maja w "portakach" to ja dobrze wiem.
                  Pan tez moglby sie zainteresowac tym co parafianki tam maja, a nie
                  myslec o jakichs podrozach w glab siebie.
                  Chlop powinien sobie porzadna parafianke znalezc i razem z nia odbywac te
                  podroze wglab,
                  bo jak pan dalej tak sam bedzie podrozowal
                  to dostanie Pan znak z gory - moja laska po glowie.

                  • Gość: Andrzej Dzieworództwo znakiem czasu IP: *.acn.pl / *.acn.pl 03.10.03, 17:53
                    Chłop to być może tak jak ma dobrego kopa to nie tylko parafiankę ale i jej
                    kobyłkę obsłuży za jednym posiedzeniem... Ale co z intelektualistą - ten
                    przecież sublimować się musi! A poza tym czy to chłop czy intelektualista to i
                    tak od dłuższego zanika mu chromosom Y! i kadm też mu nie służy. Wszystko więc
                    zmierza do dzieworództwa.
                • Gość: parafianka Patrzcie jeno. IP: *.dial.allstream.net 03.10.03, 16:45
                  Powiadaja, ze dawniej katolicy to sie nawet lwow nie bali.
                  A teraz co? Ten , to sie nawet starej baby przestraszyl :-))))))
                • Gość: parafianka Testowanie faryzeusza. IP: *.dial.allstream.net 03.10.03, 17:15
                  Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                  > P:Jak Pan taki madry to wejdz Pan na ten nanopoziom i odczytaj informacje
                  > gdzie ten sedzia z Jaroslawia swiete obrazy schowal.
                  >
                  > A: Wielce Szanowna Parafianko, wyraźnie napisałem, że chodzi tutaj o podróż w
                  > głąb siebie. Moim zdaniem, gdyby parafianka osiągnęła stan absolutnej
                  > czystości, i przestała na około myśleć co parafianie mają w portakach. Może
                  by
                  > dostała jakiś znak z góry...
                  =============================


                  "Nadeszli faryzeusze i zaczeli rozprawiac z Nim, a chcac wystawic Go na próbe,
                  domagali sie od Niego znaku. (12) On zas westchnal gleboko w duszy i rzekl:
                  Czemu to plemie domaga sie znaku? Zaprawde powiadam wam: zaden znak nie bedzie
                  dany temu plemieniu."
                  • Gość: Andrzej Testowanie wyobraźni IP: *.acn.pl / *.acn.pl 03.10.03, 17:34
                    Moze i plemie znaku nie dostanie i parafianka tez, ale gdyby sie powstrzymała
                    od bezeceństw to może przynajmniej latający spodek by zobaczyła (po tygodniu) -
                    to też coś, no nie?
            • Gość: Czarny ;-) Re: P B (dowód na to, że Boga nie ma) IP: 5.3.1R* / *.telenet-ops.be 03.10.03, 15:29
              > No więc nie odrzucał bym tak szybko religii katolickiej,

              Ty roniez uwazasz, tak jak wiekszosc katoli, ze jest tylko jedna religia na
              swiecie?
              • Gość: Andrzej P B (dowód na to, że Boga nie ma) IP: *.acn.pl / *.acn.pl 03.10.03, 16:05
                Ależ skąd nie jestem Katolikiem, wiec nie śmiałbym. Po prostu czytam książkę
                Stephena Hawkinga pod tytułem "Wszechświat w łupinie orzecha" ( universe in
                the nutshell). Hawking jest zdania, że człowiek jest superrobotem natury.
                Nadto jasne jest, że za ok. 500 mln lat ziemia zacznie umierać, a wraz z nią
                my - ludzie. Poza tym jasne jest że tak czy inczej cały wszcheświat zginie
                niezależnie od tego czy rozszeży się w nieskończonej pustce czy spowrotem
                ścieśni do superpunkutu. Ten stan rzeczy tchnie sporym bezsensem
                egzystencjonalnym. Przecież nic nie zostanie, aboslutne zero. Dlatego też w
                pogoni za nadzieją ludzie będą chyba myśleli o jakimś sposobie, aby nasz
                gatunek zmartchwystał, i aby jego historię odczytano w przyszłości. to jest
                jedyna sensowna myśl. No,nie? A jeśli tak jest i świat kiedyś zginął i
                odrodził się na nowo to może my ludzie nie jesteśmy po raz pierwszy w
                historii, i komuś to zawdzięczamy kto chce nam uświadomić zarówno swój byt jak
                i jego treść. Chyba byłaby jedna droga do tego zapisać dla potomności wszystko
                w słowo czyli informację. Czyż nie. Nie trzeba być wielkim filozofem, aby o
                tym pomyśleć.
                • Gość: Czarny ;-) Re: P B (dowód na to, że Boga nie ma) IP: 5.3.1R* / *.telenet-ops.be 03.10.03, 16:57
                  Nie chce byc przemadrzaly, ale takie teorie kiedys kolataly mi sie po glowie.
                  Czy ta ksiazke mozna zciagnac gdzies z internetu. Wszelkie linki na temat
                  autora i ksiazki mile widziane. :o)
                  Pozdrowienia
                  • Gość: Andrzej P B (dowód na to, że Boga nie ma) IP: *.acn.pl / *.acn.pl 03.10.03, 17:32
                    To samo nasuwa się przez się przecież w Bibli jest napisane, ze Bóg nie
                    pochodzi z tego świata czyli wszeświata. Możliwości sa dwie albo pochodzi z
                    przeszłości, albo z teraźniejszego ale innego niż nasz wszeświat. Jak miałby
                    sie z ludzmi komunikować, jak nie poprzez ich jaźń czyli wnętrze? Moim zdaniem
                    nie ma innej możliwości. A jeśli tak to zarzucanie Bogu perfidii w
                    manipulowanie indiwidualnym i zbiorowym życiu ludzi jest zwykłą głupotą,
                    bowiem Boga można poznać tylko wysiłkiem własnej woli i oczywiście chęci. Stąd
                    też pytanie Czesia Miłosza dlaczego Bóg akurat teraz chce zbawić ludzi jest
                    infantylne, bowiem oczywiste jest, że dlatego iż ludzkość osiągnęla pewien
                    stan rozwoju cywilizacyjnego w którym poszczególny człowiek jest gotowy do
                    komunikacji z Bogiem.
                    A co do ksiązki to mam ją w formie papierowej wydawnictwo zysk i sp-ka.
                    www.zysk.com.pl, gdzie jest i ich email. Na pewno po angielsku tez coś jest w
                    formie elektronicznej - skorzystaj z wyszukiwarki.
                    • Gość: Czarny ;-) Re: P B (dowód na to, że Boga nie ma) IP: 5.3.1R* / *.telenet-ops.be 03.10.03, 17:50
                      Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                      > A co do ksiązki to mam ją w formie papierowej wydawnictwo zysk i sp-ka.

                      W Ciemnogrodzie wydaja cos takiego???
                      Nastepny proces niedlugo :o)
                      • Gość: parafianka Tako rzecze Ksiega nad Ksiegami IP: *.dial.allstream.net 03.10.03, 17:55
                        JEZUS HERETYK I REBELIANT.
                        ...Pewnego razu, gdy Jezus przechodzil w szabat wsród zbóz, uczniowie Jego
                        zaczeli po drodze zrywac klosy. (24) Na to faryzeusze rzekli do Niego: Patrz,
                        czemu oni robia w szabat to, czego nie wolno? (25) On im odpowiedzial: Czy
                        nigdy nie czytaliscie, co uczynil Dawid, kiedy znalazl sie w potrzebie, i byl
                        glodny on i jego towarzysze? (26) Jak wszedl do domu Bozego za Abiatara,
                        najwyzszego kaplana, i jadl chleby pokladne, które tylko kaplanom jesc wolno; i
                        dal równiez swoim towarzyszom. (27) I dodal: To szabat zostal ustanowiony dla
                        czlowieka, a nie czlowiek dla szabatu.
                        • Gość: Andrzej Tako rzecze Ksiega nad Ksiegami IP: *.acn.pl / *.acn.pl 03.10.03, 18:01
                          O.K. Jezus też mnie interesuje chciałbym mianowicie dowiedzieć się jaką prawdę
                          On głosi, że jest Bogiem? Czy coś więcej. Może że w imie prawdy ma rezygnować
                          z wszystkiego i się udręczać. A w takim razie może są Jezusi o których nie
                          wiemy, bo zgineli w walce z nieprawoscią i nikt o nich nie opowie historii. I
                          kim jest TEN Jezus niemy, wzgardzony, którego się nie czci nie opisuje,
                          którego szczątki Faryzeusze wdeptali tak w błoto głeboko, ze nie ma po nim
                          śladu?
                          • Gość: obcy Re: Tako rzecze Ksiega nad Ksiegami IP: *.dyn.optonline.net 05.10.03, 09:19
                            Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                            > O.K. Jezus też mnie interesuje chciałbym mianowicie dowiedzieć się jaką
                            prawdę
                            > On głosi, że jest Bogiem? Czy coś więcej. Może że w imie prawdy ma rezygnować
                            > z wszystkiego i się udręczać. A w takim razie może są Jezusi o których nie
                            > wiemy, bo zgineli w walce z nieprawoscią i nikt o nich nie opowie historii. I
                            > kim jest TEN Jezus niemy, wzgardzony, którego się nie czci nie opisuje,
                            > którego szczątki Faryzeusze wdeptali tak w błoto głeboko, ze nie ma po nim
                            > śladu?

                            Naprawde? Interesuja Cie takie rzeczy?
                            A to ciekawe,ze jeszcze tutaj na tym forum sa ludzie,ktorych takie
                            rzeczy wogole obchodza?
                            Jak masz kompa to sobie sam znajdz odpowiedz,a nie zawracaj glowy
                            ludziom tutaj,bo ta twoja ciekawosc jest tyle warta co misja naszego
                            Ojca Swietego do naszego kraju.
                            Zmien wyznanie,rob cos,zostan samarytaninem,a nie gadaj tu od rzeczy.
                            Poprostu smierdzi od ciebie.
                            • Gość: Andrzej Tako rzecze Ksiega nad Ksiegami IP: *.acn.pl / *.acn.pl 05.10.03, 10:11
                              No, skąd w tobie tyle agresji? Forum jest po prostu otwarte na różne opinie, a
                              więc ich uśrednionana średnia nie może być z definicji przygniatająca
                              intelektualnie. Poza tym, wiele osób spośród tych wypowiadających się to
                              niewierzący, bądź też wierzących bez łączności z instytucjonalizowanym
                              kościołem. Natomiast błędem jest zarzucanie nawet najbardziej antykatolickim
                              głosom braku cechy ludzkich uczuć. Moim zdaniem w tych głosach, tak głeboko
                              nacechowanych aresją (jak twoja) można także odnaleść wrażliwość. A jednak TE
                              wszystkie głosy nie sięgają do problemu, który mnie m in. interesuje, tj.
                              człowieka, który wystąpił z pobudek religijnych w obronie prawdy np. prawdy
                              świeckiej, a nikt go nie dostrzegł i jak Ikar w obrazie Braugla spadł nie
                              wzbudzajac zainteresowania. Z pewnością ten sam problem dręczył tez Simone
                              Weil.
                              • Gość: obcy Re: Tako rzecze Ksiega nad Ksiegami IP: *.dyn.optonline.net 06.10.03, 00:12

                                Przepraszam,ale z tego ostatniego postu Twojego
                                wydalo mi sie,ze jestes kims innym.
                                Ale pewnie jest to wspolna cecha ludzi nie tylko niewierzacych
                                ale rowniez poszukujacych.
                                Prosze zatem o wybaczenie tej glupiej w koncu pomylki.
                                dziekuje.

                                obcy,:)

            • Gość: mels Re: P B (dowód na to, że Boga nie ma) IP: *.nsm.pl 05.10.03, 14:06
              Gość portalu: Andrzej napisał(a):
              > Pisząc o Bogu mam na myśli tylko i wyłącznie ideę Boga, rozumienego jako siłe
              > sprawdzą istnienia człowieka.

              A kto stworzyl Boga?

              MELS
              • Gość: Andrzej P B (dowód na to, że Boga nie ma) IP: *.acn.pl / *.acn.pl 05.10.03, 15:01
                >A kto stworzyl Boga?

                No na ten temat są różne opinie, a jedna taka, że nikt go nie stworzył gdyż
                istnieje wiecznie :) Nie o to jednak mi chodzi, aby roztrząsać atrybuty Boga,
                a by wykazać, że na gruncie światopoglądu naukowego, w zetknięciu z którym to
                co piszą o Bogu i religii kapłani i teologowie - wygląda nieco jak oderwane od
                rzeczywistości; że w kontekście teorii fizycznych wyjaśniających zasadę
                wszechświata - nie możemy zaprzeczyć, że Boga nie ma, nie możemy także
                zaprzeczyć, że Bóg nie ingeruje w życie każdego człowieka. Chce podkreślic
                przy tym, że nie mam na celu obrony kościoła instytucjonalnego, i teoglogii,
                że tak jak innych śmieszy mnie wznoszenie przeogromnych krzyży lub innych tego
                typu rzeczy, że drażnią mnie oparte na zamkniętej w krąg i samodefiniującej
                się i samowyjaśniającej się symbolice rozważania i nauki o Bogu, bowiem w ten
                sposób to można i Kubusia Puchatka wynieść na szczyty. ALE gwoli
                sprawiedliwości naukowej trzeba powiedzieć, że nie da się przeprowadzić dowodu
                na to że Boga NIE MA! A powiem więcej że są poszlaki, że JEST :-)
                • Gość: mels Re: P B (dowód na to, że Boga nie ma) IP: *.nsm.pl 05.10.03, 15:52
                  > >A kto stworzyl Boga?

                  Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                  > No na ten temat są różne opinie, a jedna taka, że nikt go nie stworzył gdyż
                  > istnieje wiecznie :)

                  A Egipcjanie twierdzili, ze wiecznie istnialy krokodyle na ktorych grzbietach
                  spoczywala ziemia. Porazajaca sila argumentu.

                  > w kontekście teorii fizycznych wyjaśniających zasadę wszechświata - nie
                  > możemy zaprzeczyć, że Boga nie ma, nie możemy także zaprzeczyć, że Bóg nie
                  > ingeruje w życie każdego człowieka.

                  Powiedz to fizykom.
                  Wedle badań przeprowadzonych przez Edwarda J. Larsona i Larry'ego Withama
                  (opublikowanych w Świecie Nauki w roku 1999) dowiadujemy się, że "przekonania
                  naukowców amerykańskich niewiele się zmieniły od lat trzydziestych, a
                  najwybitniejsi uczeni są jeszcze większymi ateistami niż kiedykolwiek".
                  Przytaczają też badania tej kwestii z roku 1933, w których ponad 80%
                  najwybitniejszych naukowców nauk przyrodniczych odrzuciło wiarę w osobowego
                  boga, opatrzność oraz nieśmiertelność. Sformułowano wówczas tzw. szczególną
                  teorię niewiary, która twierdziła, że wybitniejsi naukowcy mniej chętnie
                  akceptowali zjawiska nadprzyrodzone, niż naukowcy pośledniejsi. Dziś autorzy
                  badań piszą: "Także ta szczególna teoria dziś miewa się zupełnie
                  dobrze"; "...ogólnie biorąc, wyższe wykształcenie przyczynia się do odsunięcia
                  idei Boga". Jako dowód tego podają badania przeprowadzone wśród członków
                  National Academy of Sciences, czyli wśród najbardziej elitarnych naukowców USA
                  (NAS liczy obecnie ok. 1.800 członków). "Z grona członków akademii, którzy
                  odpowiedzieli na naszą ankietę, brak wiary religijnej zadeklarowało ponad 90%.
                  (...) Spośród członków NAS najbardziej sceptyczną grupę stanowili
                  przedstawiciele nauk biologicznych, z których 95% deklaruje ateizm lub
                  agnostycyzm."

                  > nie da się przeprowadzić dowodu na to że Boga NIE MA!

                  I nie da przeprowadzic sie tez pewnie dowodu, ze smerfow nie ma? Odroznij S-F
                  od rzeczywstosci.

                  > A powiem więcej że są poszlaki, że JEST :-)

                  Powiedz, gdzie sie ten twoj Bog chowa.

                  MELS
                  • Gość: Andrzej P B (dowód na to, że Boga nie ma) IP: *.acn.pl / *.acn.pl 05.10.03, 16:14
                    M: Przytaczają też badania tej kwestii z roku 1933, w których ponad 80%
                    najwybitniejszych naukowców nauk przyrodniczych odrzuciło wiarę w osobowego
                    boga, opatrzność oraz nieśmiertelność.

                    A: Myśle, że ja takze podzielam to zdanie. Dla mnie jako ewentualność - Bóg
                    nie istnieje zzewnątrz jako Byt. Wynika to głównie z tego, że po pierwsze nie
                    mam żadnego mistycznego kontaktu z Bogiem, ani nie uważam, abym zostawił dla
                    mnie jakieś znaki w codziennym życiu, poza tym wg. obecnego stanu wiedzy. Bóg
                    jako stworzyciel człowieka może istnieć poza wszechświatem tj. w innym
                    wszcheświecie, albo jest to ktoś kto był kiedyś i stworzył przesłanki do
                    zaistnienia organizmów żywych, a był istotą inteligientną.
                  • Gość: obcy Re: P B (dowód na to, że Boga nie ma) IP: *.dyn.optonline.net 06.10.03, 05:09
                    Gość portalu: mels napisał(a):

                    > > >A kto stworzyl Boga?
                    >
                    > Gość portalu: Andrzej napisał(a):
                    >
                    > > No na ten temat są różne opinie, a jedna taka, że nikt go nie stworzył gdy
                    > ż
                    > > istnieje wiecznie :)
                    >
                    > A Egipcjanie twierdzili, ze wiecznie istnialy krokodyle na ktorych grzbietach
                    > spoczywala ziemia. Porazajaca sila argumentu.
                    >
                    > > w kontekście teorii fizycznych wyjaśniających zasadę wszechświata - nie
                    > > możemy zaprzeczyć, że Boga nie ma, nie możemy także zaprzeczyć, że Bóg nie
                    >
                    > > ingeruje w życie każdego człowieka.
                    >
                    > Powiedz to fizykom.
                    > Wedle badań przeprowadzonych przez Edwarda J. Larsona i Larry'ego Withama
                    > (opublikowanych w Świecie Nauki w roku 1999) dowiadujemy się, że "przekonania
                    > naukowców amerykańskich niewiele się zmieniły od lat trzydziestych, a
                    > najwybitniejsi uczeni są jeszcze większymi ateistami niż kiedykolwiek".
                    > Przytaczają też badania tej kwestii z roku 1933, w których ponad 80%
                    > najwybitniejszych naukowców nauk przyrodniczych odrzuciło wiarę w osobowego
                    > boga, opatrzność oraz nieśmiertelność. Sformułowano wówczas tzw. szczególną
                    > teorię niewiary, która twierdziła, że wybitniejsi naukowcy mniej chętnie
                    > akceptowali zjawiska nadprzyrodzone, niż naukowcy pośledniejsi. Dziś autorzy
                    > badań piszą: "Także ta szczególna teoria dziś miewa się zupełnie
                    > dobrze"; "...ogólnie biorąc, wyższe wykształcenie przyczynia się do
                    odsunięcia
                    > idei Boga". Jako dowód tego podają badania przeprowadzone wśród członków
                    > National Academy of Sciences, czyli wśród najbardziej elitarnych naukowców
                    USA
                    > (NAS liczy obecnie ok. 1.800 członków). "Z grona członków akademii, którzy
                    > odpowiedzieli na naszą ankietę, brak wiary religijnej zadeklarowało ponad
                    90%.
                    > (...) Spośród członków NAS najbardziej sceptyczną grupę stanowili
                    > przedstawiciele nauk biologicznych, z których 95% deklaruje ateizm lub
                    > agnostycyzm."
                    >
                    > > nie da się przeprowadzić dowodu na to że Boga NIE MA!
                    >
                    > I nie da przeprowadzic sie tez pewnie dowodu, ze smerfow nie ma? Odroznij S-F
                    > od rzeczywstosci.
                    >
                    > > A powiem więcej że są poszlaki, że JEST :-)
                    >
                    > Powiedz, gdzie sie ten twoj Bog chowa.
                    >
                    > MELS


                    Czy Ty gosiu wiesz o czym mowisz?
                    Bo z tego co piszesz,to wyglada jakbys byl poprostu nacpany.
                    Ja jestem fizykiem amerykanskim!
                    I jeszcze nie slyszalem takich bzdur!
                    W moim srodowisku,a jest ono dosc znaczne i zatacza kregi nie tylko
                    po calej Ameryce ale i swiecie,wszyscy ktorych znam sa ludzmi wierzacymi!!!
                    Oczywiscie sa tutaj rozne wyznania,ale zeby ateizm dominowal,to pierwsze
                    slysze.Wlasnie w srodowsisku fizykow jest najwiecej ludzi wierzacych ze
                    wszystkich nauk!
                    Moze pomylilo Ci sie cos,w tej Twojej jak obserwuje po innych postach
                    dosc skolowacialej glowie?
                    A wiec nie zawracaj tutaj pupy,ze sie tak wyraze,tylko przenies sie na
                    forum dla Ciebie odpowiednie.

                    powodzenia,

                    obcy,:)

      • douglasmclloyd Re: Dowód na istnienie Boga 03.10.03, 16:26
        Gość portalu: Ciekawy napisał(a):

        > Nie polamales sobie glowy ? Zrobili cie, synu mamusia z
        > tatusiem i dlatego jestes.


        Człowiek nie jest w stanie stworzyc czegokolwiek. Co najwyżej potrafi wykorzysac
        i przetworzyc to co znajduje sie w jego otoczeniu.
        Spermy tatusia też nie wymyślił. Mało tego, nie jest w stanie stworzyc jednej
        nawet najbardziej prymitywnej komórki.
    • Gość: Czarny ;-) Uwazaj! IP: 5.3.1R* / *.telenet-ops.be 03.10.03, 10:21
      Za takie mysli juz nie jeden na stosie sie przypiekal. :o)
      • Gość: Twarogowa Uwazaj! bo ci sflaczeje! IP: *.acn.pl / *.acn.pl 03.10.03, 14:58
        A inni z wyroku nieba zgineli w różnych okolicznościach, bądź została im
        odjęta potencja
    • Gość: figo NawetJakBogaNieMaTerazToLudzie i tak go stworzą IP: *.toya.net.pl 03.10.03, 16:18
      Ludzkosc stworzy sobie Boga ........nawet jak go nie ma to jest
      • Gość: Andrzej Alleluja i do przodu by Ks. Rydzyk IP: *.acn.pl / *.acn.pl 03.10.03, 17:39
        Widocznie jest im potrzebny, ludzie potrzebują lustra aby ujrzeć własną nędzę
        zdaniem Blaze Pascal. A potrzebują ujrzeć własną nędzę, aby ruszyć d... do
        przodu.
        • Gość: Konsul Re: Alleluja i do przodu by Ks. Rydzyk IP: *.intertop.pl 04.10.03, 16:56
          P. Forum Spoleczenstwo, watek o Wojtyle i Bogu:
          Gość portalu: Brambo napisał(a):
          Najbardziej dziwi nie to, że ktoś napisał ten niepoważny tekst (choć nawet
          trochę zabawny), lecz to, jaką lawinową reakcję on wywołał. A przecież
          ten tekst nie zasługuje nawet na pojedynczego posta w odpowiedzi.
          Świadczy to o tym, na jak niskim poziomie jest nasze społeczeństwo
          - na takim poziomie, jaki prezentują teksty, z którymi ludziom chce się
          w ogóle polemizować.
          K: To tylko twoja opinia. Zainteresowanie tym watkiem swiadczy, ze jestes
          raczej w mniejszosci... O napisz prawde, ze cie boli prawda o twym, zreszta
          falszywym idolu... :(

          - Przypomina się film "Ksiądz" - film jak film, kiepsko zrobiony,
          niewiele mówiący, i np. we Francji miał taką reakcję, na jaką zasłużył -
          przeminął niezauważony. W Polsce wszyscy się podniecili wątkiem
          seksualnym w wykonaniu jakiegoś księdza (jakby to było dziwne, że
          księża prowadzą aktywne życie seksualne) i zrobili filmowi
          pierwszorzędną reklamę.
          K: Bo ksiadz to plec trzecia, albo nawet osobnik de jure bezplciowy, wiec nie
          powinien miec zycia sexualnego, w odroznieniu od pastora, popa czy rabina!

          - A wy, którzy odpowiadacie na wspomniany wątek, podniecacie się
          faktem, że ktoś pisze bzdury na temat religii i wyciąga nielogiczne
          wnioski, tak jakby dziwiło was, że ludzie często mają sieczkę w
          głowie. I robicie znakomitą reklamę - wątek utrzymuje się w czołówce
          i długo jeszcze ten bzdurny tekst będzie czytany przez tłumy,
          podczas gdy już dawno powinien był pójść w zapomnienie.
          K: To juz tylko twoje zmartwienie!
        • Gość: mels Re: Alleluja i do przodu by Ks. Rydzyk IP: *.nsm.pl 05.10.03, 15:57
          Gość portalu: Andrzej napisał(a):

          > Widocznie jest im potrzebny, ludzie potrzebują lustra aby ujrzeć własną nędzę
          > zdaniem Blaze Pascal. A potrzebują ujrzeć własną nędzę, aby ruszyć d... do
          > przodu.

          Stad te oglupiajace uzywki, jak narkotyki, alkohol i religia.

          MELs
          • Gość: Andrzej Alleluja i do przodu by Ks. Rydzyk IP: *.acn.pl / *.acn.pl 05.10.03, 16:23
            M: Stad te oglupiajace uzywki, jak narkotyki, alkohol i religia.
            A: A fe ten stosunek do religii trąci marksizmem leninizmem, a ten nurt jak
            wiadomo jest intelektualnie b. prymitywny i destrukcyjny. Religia nie jest
            ogłupiająca! W gruncie rzeczy zawiera sporo drogowskazów i wartości,
            korzystnych dla człowieka. Czyż nie jest takim drogowskazem słowo o tym, że
            gdyby cżłowiek wszystko zyskał a miłość stracił to jest przegrany. Moim
            zdaniem zawarta jest tutaj wskazówka, że warto kształtować swoją osobowość
            tak, aby zasłużyć sobie na miłość innego człowieka. I co do tego ma alkohol i
            narkotyki?
            • Gość: mels Re: Alleluja i do przodu by Ks. Rydzyk IP: *.nsm.pl 05.10.03, 18:38
              Gość portalu: Andrzej napisał(a):

              > Religia nie jest ogłupiająca! W gruncie rzeczy zawiera sporo drogowskazów i
              > wartości, korzystnych dla człowieka.

              Co najlepiej widac na ulicach Belfastu, Palestyny itp, itd...

              > Czyż nie jest takim drogowskazem słowo o tym, że gdyby cżłowiek wszystko
              > zyskał a miłość stracił to jest przegrany.

              A po co do tego chora idea nieistniejacego Boga?

              > I co do tego ma alkohol i narkotyki?

              Jak to co? Religia, podobnie jak alkohol i narkotyki to proteza szczescia dla
              ludzi o slabym charakterze.

              MELS
              • Gość: Andrzej Alleluja i do przodu by Ks. Rydzyk IP: *.acn.pl / *.acn.pl 05.10.03, 18:49
                Niewątpliwie jest wielu idiotów, którzy wykrzystują religią dla celów siania
                nienawiści. Generalnie to jest bardzo dobra pożywka dla idiotów bo oferuje w
                miarę proste rozwiązania na pierwszy rzut oka, ale kiedy zastanowić się
                głebiej to religia nie jest tak znowóż prosta i wymaga sporo wysiłku własnego,
                i właście trzeba być bardzo racjonalnym i zrównoważonym oraz po prostu mądrym!
                A co do Boga to spróbuj najpierw zaprzeczyć w sposób spójny moim argumentom i
                wyprowadzić dowód, że Boga nie ma - skoro postawiłę teze że nie ma go w tym
                wszechświecie, a innego nie znamy, ale za to znamy własne wnętrze a On czasami
                tam bywa.
                • Gość: parafianka Re: Alleluja i do przodu by Ks. Rydzyk IP: *.dial.allstream.net 05.10.03, 18:57

                  > wyprowadzić dowód, że Boga nie ma - skoro postawiłę teze że nie ma go w tym
                  > wszechświecie, a innego nie znamy, ale za to znamy własne wnętrze a On
                  >czasami tam bywa.
                  =====================
                  Bywa czasami Mars - bog wojny.
    • Gość: Emily Bog wg sw. Tomasza IP: *.dc.dc.cox.net 04.10.03, 23:38
      Sw. Tomasz w swojej Ewangelli (odkrytej w 1945 r. w Egipcie) napisal: "Swiatlo
      Boga swieci nie tylko w Jezusie, ale w kazdym z nas". Tomasz zacheca nie tyle
      do wiary w samego Jezusa, ile do indywidualnego poszukiwania Boga poprzez nasze
      boskie zdolnosci, poniewaz my wszyscy jestesmy sworzeni na wzor Boga. Mysle, ze
      taka koncepcja Boga jest do przyjecia dla wszystkich, wierzacych (niezaleznie
      od rodzaju wyznawanej religii) jak i dla niewierzacych.
      pozdro
      • Gość: Andrzej Bog wg sw. Tomasza IP: *.acn.pl / *.acn.pl 05.10.03, 10:19
        No piękna metafora, ale z konkluzją nie zgodziłbym się przynajmniej jeśli
        chodzi o praktyczną stronę przyjęcia i internalizacji oraz zamieniania w czyn,
        gdyż w moim mniemaniu Bóg jest wartoscią etyczną w człowieku, jest wartością
        etyczną a jednocześnie horyzontem (zgadnij kto to wykombinował). No, a ten
        horyzont ani u wierzących ani u niewierzących mnie nie przytałacza swoim
        ogromem, a nawet powiedziałbym, że jest dość skromny nie przymierzając jak u
        dżdżownicy.
      • Gość: mels Re: Bog wg sw. Tomasza IP: *.nsm.pl 05.10.03, 15:59
        Gość portalu: Emily napisał(a):

        > my wszyscy jestesmy sworzeni na wzor Boga.

        To wszechmocny Bog tez choruje na raka i AIDS? A moze ma syfilis? :)

        > Mysle, ze taka koncepcja Boga jest do przyjecia dla wszystkich, wierzacych
        > (niezaleznie od rodzaju wyznawanej religii) jak i dla niewierzacych.

        Nie zartuj :)

        MELS
    • Gość: obcy Re: Dowód na istnienie Boga IP: *.dyn.optonline.net 05.10.03, 01:05

      Zastanawia mnie teraz,czemu temu problemowi,tzn.problemowi
      istnienia Boga i zwiazanych z tym innych problemow poswiecona
      jest chyba polowa obecnych tutaj watkow?
      Widocznie jest to sprawa wazna dla czlowieka?
      A zatem,wracajac po raz n-ty do tej dyskusji,trzeba sobie najpierw
      zdac sprawe z tego co my rozumiemy pod tym pojeciem "Bog"?
      Bo wydaje mi sie,ze prawie dla kazdego (czy tez jakies grupy ludzi)
      to cos innego?wskutek tego dyskutujac na temat mowimy cos,ale majac
      na mysli rozne pojecia, z czego tylko wynika cale to zamieszanie.
      A zatem,dopoki,doputy nie zdefiniujemy Boga,zawsze bedzie to rozmowa
      praktycznie o niczym;nawet kiedy go ktos jakos zdefiniuje,to inny
      moze go zdefiniowac inaczej,albo wrecz obaj nie beda rozumiec nawzajem
      swych definicji.A zatem tak czy owak dyskusja na ten temat jest chyba
      pozbawiona sensu.
      Jesli chodzi o Pascala to on byl matematykiem,fizykiem,a przedewszystkim
      filozofem.Jako fizyk,twierdzil ze dla niego istnieje wszystko co moze byc
      poznane w sposob doswiadczalny,czyli jak sam sie wyrazal "doswiadczone
      poprzez niego".Przy czym on do doswiadczenia wlaczyl rowniez ten "szosty
      zmysl";a zatem twierdzil,ze Bog istnieje,poniewaz on go doswiadczyl,tak
      jak doswiadcza pozostalymi zmyslami otaczajcego go swiat,i na tej podstawie
      twierdzi,ze cisnienie wywarte na ciecz w jednym miejscu rozchodzi sie w niej
      we wszystkich kierunkach tak samo(prawo Pascala).
      Jesli chodzi o jego stosunek do czlowieka,to slynne jest jego powiedzenie
      "wielkosc czlowieka rowna jest jego nedzy".
      Oznacza to,ze czlowiek jest jedyna istota zywa w tym wszechswiecie,ktorej
      zycie realizuje sie na "krawedzi" dobra i zla.I to wlasnie dzieki temu
      ze jest on obdarzony wolna wola, moze wybrac na ktora strone chce "upasc",
      tyle tylko,ze nie za bardzo "wie",ktora strona jest ktora!
      Na tym polega dramat ludzkiej egzystencji,i to rozdarcie, i ta tesknota
      za dobrem,czyli Bogiem.
      Bog,natomiast ze Swej strony przychodzi czlowiekowi z pomoca jak moze
      dajac mu pewne znaki,poniewaz jest odizolowany od tego swiata bariera zla,
      nie moze w niego ingerowac bo musialby sie na chwile stac "zlem",co
      dla Boga nie jest mozliwe.Jest on Duchem i z tym swiatem ma tylko tyle
      wspolnego ile ten swiat ma z Nim.
      Ten problem gnebil umysly ludzkie juz od wiekow,i zawsze bedzie zywy,
      dopoty,dopuki czlowiek bedzie tu,a Bog Tam.
      Wielu zatem filozofow juz glowilo sie nad tym,i to z roznymi rezultatami.
      Mnie osobiscie kiedys zafascynowala na ten temat filozofia niejakiej
      Simone Weil;jest ona dosc trudna,ale wydaje mi sie ze dojsc bliska mi.
      Oczywiscie nie oznacza to,ze jest jedyna,bo jest wiele.
      Podaje link do strony polskiej,gdzie mozna cos na ten temat sie dowiedziec
      jak rowniez wziasc nawet czynny udzial w dyskusji:

      republika.pl/gosh99/Simone/

      Dziekuje za uwage.

      pozdrowienia,

      obcy,:)




      • Gość: Emily Re: Dowód na istnienie Boga IP: *.dc.dc.cox.net 05.10.03, 04:22
        Dziekuje Obcy bardzo madrze napisales. Chyba nigdy nie poznamy na pewno kim Bog
        jest, bo jak napisales rozni ludzie doswiadczaja go inaczej i Bog nie poddaje
        sie definicji. Kazdy musi chyba znalezc wlasna droge do dkrycia Boga w sobie.
        Czy Ty jestes tym obcym z Kanady (roger?), jesli nie to dwoch was ma takie same
        nicki.
        pozdrawiam,
        • Gość: obcy Re: Dowód na istnienie Boga IP: *.dyn.optonline.net 05.10.03, 04:37
          Gość portalu: Emily napisał(a):

          > Dziekuje Obcy bardzo madrze napisales. Chyba nigdy nie poznamy na pewno kim
          Bog
          >
          > jest, bo jak napisales rozni ludzie doswiadczaja go inaczej i Bog nie poddaje
          > sie definicji. Kazdy musi chyba znalezc wlasna droge do dkrycia Boga w sobie.
          > Czy Ty jestes tym obcym z Kanady (roger?), jesli nie to dwoch was ma takie
          same
          >
          > nicki.
          > pozdrawiam,

          Nie,nie jestem tym z Kanady,ja tutaj pierwszy sie tak nazwalem,
          on przyszedl pozniej.
          Dziekuje za mila odpowiedz.

          pozdrowienia,

          obcy,:)


      • Gość: Andrzej Dowód na istnienie Boga IP: *.acn.pl / *.acn.pl 05.10.03, 10:25
        >Widocznie jest to sprawa wazna dla czlowieka.

        Ba, obietnica życia wiecznego jest nie do wzgardzenia...
        • Gość: mels Re: Dowód na istnienie Boga IP: *.nsm.pl 05.10.03, 16:07
          Gość portalu: Andrzej napisał(a):

          > Ba, obietnica życia wiecznego jest nie do wzgardzenia...

          Ja nie chce zyc wiecznie; trzeba zrobic miejsce nastepnym pokoleniom.

          MELS
          • Gość: Andrzej Dowód na istnienie Boga IP: *.acn.pl / *.acn.pl 05.10.03, 16:30
            Jeśli wisi ci życie wieczne to pomyśl sobie lepiej czym jest śmierć, a rychło
            odbije ci palma... Chyba doprawdy nie wgłębiłeś się w ten temat, a może jakaś
            koleczka w serduszko lub mały półśmiertelny wpadeczek uświadomi ci ten problem
            niebytu... A poza tym, w ujęciu wielkiej nadziei, śmierc doczesna otwiera
            lepsze perspektywy, a więc z jednej strony nie jest sie zawalidrogą dla
            następnych pokoleń, a z drugiej strony mamy niejasną obietnicę - tyle, że nie
            bardzo wiadomo czego.
            • Gość: mels Re: Dowód na istnienie Boga IP: *.nsm.pl 05.10.03, 18:52
              Gość portalu: Andrzej napisał(a):

              > Jeśli wisi ci życie wieczne to pomyśl sobie lepiej czym jest śmierć, a rychło
              > odbije ci palma... Chyba doprawdy nie wgłębiłeś się w ten temat, a może jakaś
              > koleczka w serduszko lub mały półśmiertelny wpadeczek uświadomi ci ten
              > problem niebytu...

              Smierc to wieczny sen... i bardzo dobrze; niemozliwosc smierci byla dopiero
              tortura! Brrr... az mi ciarki przeszly po skorze.

              MELS
              • Gość: Andrzej Dowód na istnienie Boga IP: *.acn.pl / *.acn.pl 05.10.03, 19:51
                M: Smierc to wieczny sen... i bardzo dobrze; niemozliwosc smierci byla dopiero
                tortura!

                A: Czyżby aż tak było jałowe twoje życie bez Boga, że aż chcesz umrzeć, nie
                być?

                Być albo nie być to wielkie pytanie.
                Jestli w istocie szlachetniejszą rzeczą
                Znosić pociski zawistnego losu
                Czy też stawiwszy czoło morzu nędzy,
                Przez opór wybrnąć z niego? - Umrzeć - Zasnąć
                I na tym koniec {..}
                Może śnić? - w tym sęk cały, jakie bowiem
                W tym śnie śmiertelnym marzenia przyjść mogą?
        • Gość: parafianka Re: Dowód na istnienie Boga IP: *.dial.allstream.net 05.10.03, 16:17
          Odpowiadasz na :

          Gość portalu: Andrzej napisał(a):
          >
          > Ba, obietnica życia wiecznego jest nie do wzgardzenia...
          ==============
          Ludzie zyja dluzej po to, aby zyc jeszcze dluzej.
          Dotyczy to oczywiscie wiekszosci, ktora identyfikuje sie ze swoim cialem.
          Ludzie zyja dluzej nie tyle dzieki religii ile dzieki nauce.
          Jednak metoda analityczna, ktora posluguje sie np. Hawking do tego tradycyjnego
          boga wcale nie prowadzi. Nie prowadzi tez do zadnej prawdy, wrecz odwrotnie;
          mnozy dane, teorie ,hipotezy i prowadzi ku wielu prawdom wzglednym i rozmytym.
          To nauka jest wspolwinna chaosowi spolecznemu, rozmyciu myslenia i wartosci,
          czyli sytuacji, ktora racjonalna wiedza miala za zadanie wyeliminowac.
          Ale za to przecietny czlowiek zyje sobie dluzej i wygodniej od swoich przodkow
          i nie trzeba tutaj nawet porownan do naszych przodkow z okresu epoki kamienia
          lupanego , paleolitu.
          • Gość: Andrzej Dowód na istnienie Boga IP: *.acn.pl / *.acn.pl 05.10.03, 16:39
            P:Jednak metoda analityczna, ktora posluguje sie np. Hawking do tego
            tradycyjnego boga wcale nie prowadzi. Nie prowadzi tez do zadnej prawdy, wrecz
            odwrotnie; mnozy dane, teorie ,hipotezy i prowadzi ku wielu prawdom wzglednym
            i rozmytym. To nauka jest wspolwinna chaosowi spolecznemu, rozmyciu myslenia i
            wartosci,czyli sytuacji, ktora racjonalna wiedza miala za zadanie wyeliminowac.
            A: Hawking jest niewieżący, tak wiec zgoda on nigdzie do Boga nikogo nie
            prowadzi. A co do jego nauki to wątpię, aby fizyka teoretyczna miała az tak
            duży wpłw na ludzi. Rozmyciu raczej sprzyja to, że na całym świecie z ciemnoty
            przez powszczechne szkolnictwo i mas kulturę podnoszona jest warstwa
            dotychczas upośledzona społecznie. Przecież to narodowi chłopi i robotnicy
            wygarneli z wora Lenina, Hitlera i innych poślednich kutasów!
            • Gość: parafianka Re: Dowód na istnienie Boga IP: *.dial.allstream.net 05.10.03, 17:45
              > A: Hawking jest niewieżący, tak wiec zgoda on nigdzie do Boga nikogo nie
              > prowadzi. A co do jego nauki to wątpię, aby fizyka teoretyczna miała az tak
              > duży wpłw na ludzi. Rozmyciu raczej sprzyja to, że na całym świecie z
              ciemnoty
              > przez powszczechne szkolnictwo i mas kulturę podnoszona jest warstwa
              > dotychczas upośledzona społecznie. Przecież to narodowi chłopi i robotnicy
              > wygarneli z wora Lenina, Hitlera i innych poślednich kutasów!
              =====================
              Tu nie o konkretna osobe chodzilo ale o metode. Stosuje pan metode, ktora
              niektorym forumowiczom "smierdzi".
              Zreszta nie wiadomo o jakiego boga chodzi (czyzby to miala byc inteligencja
              stloczona do rozmiarow malej kuleczki za iles tam miliardow lat , he,he.)
              Zadni narodowi chlopi nie wygarneli z wora Lenina.
              Chlop zajmowal sie praca w polu, w przerwach jadl i pil wodke,
              czytac nie umial, o Leninie dowiedzial sie juz po rewolucji.
              Zadni narodowi robotnicy nie wygarneli z wora Hitlera.
              Zreszta taki na przyklad kryzys gospodarczy nie tylko ich dotyczyl.
              W 1923, gdy oszczednosci trzymane w banku mialy wartosc dajmy na to jednego
              sredniego domu , to w ciagu zaledwie tygodnia stopnialy do wartosci jednego
              znaczka pocztowego.
              Utrata tych oszczednosci nie dotyczyla robotnikow. Utrata miejsc pracy - owszem.
              Trzeba bylo znalezc winnych.
              Gdyby nie bylo pod reka Hitlera, role wodza odegralby ktos inny, np. jego
              kolega Ernst Röhm albo inny demagog.
              Czym Pan sie wlasciwie chcial tutaj zajac : Bogiem czy polityka?

              • Gość: Andrzej Dowód na istnienie Boga IP: *.acn.pl / *.acn.pl 05.10.03, 18:11
                P:Czym Pan sie wlasciwie chcial tutaj zajac : Bogiem czy polityka?
                A: Oczywiście, że Bogiem. Wydaje mi się, że kwestia Boga jest niejednoznaczna,
                i ze trzeba widzieć różne odcienie bieli (eskimosi znają ich 20). Podobnie i
                tutaj wiele dyskusji o Bogu trochę wygląda jakby ślepy mówił o kolorach. Ale
                nie tylko ślepy, bo i wściekły, i tym m in. chciałbym się zająć - wścieklizną
                tych którzy zanadto węszą dookoła, i nie czyją kwiatów tylko wciąż ciekłą
                gnojówkę!
      • Gość: mels Re: Dowód na istnienie Boga IP: *.nsm.pl 05.10.03, 16:03
        Gość portalu: obcy napisał(a):

        > Na tym polega dramat ludzkiej egzystencji, i to rozdarcie, i ta tesknota
        > za dobrem, czyli Bogiem.

        Mow za siebie. Ja wcale za Bogiem nie tesknie.

        > Bog,natomiast ze Swej strony przychodzi czlowiekowi z pomoca jak moze
        > dajac mu pewne znaki, poniewaz jest odizolowany od tego swiata bariera zla
        > nie moze w niego ingerowac bo musialby sie na chwile stac "zlem",co
        > dla Boga nie jest mozliwe.

        To zlo jest silniejsze od Wszechmocnego Boga? I sa rzeczy niemozliwe dla
        Wszechmocnego Boga?

        > Jest on Duchem

        I po co mu ludzkie cialo Jezusa?

        MELS
      • Gość: Emily Do obcego IP: *.dc.dc.cox.net 05.10.03, 17:33
        Napisales: "Jest on Duchem i z tym swiatem ma tylko tyle
        wspolnego ile ten swiat ma z Nim."
        ===
        To mnie intryguje. co rozumiesz przez Ducha? czy to jakas energia, jesli tak to
        jaka? elekromagnetyczna, grawitacyjna, dark energy, etc. Nasze materialne
        mozgi funkcjonuja zgodnie z prawami materii, dlatego ta energia duchowa musi
        miec podobny wymiar, zeby mogla byc odbierana przez nasze umysly.
        pozdro
        • Gość: obcy Re: Do obcego IP: *.dyn.optonline.net 06.10.03, 00:23
          Gość portalu: Emily napisał(a):

          > Napisales: "Jest on Duchem i z tym swiatem ma tylko tyle
          > wspolnego ile ten swiat ma z Nim."
          > ===
          > To mnie intryguje. co rozumiesz przez Ducha? czy to jakas energia, jesli tak
          to
          >
          > jaka? elekromagnetyczna, grawitacyjna, dark energy, etc. Nasze materialne
          > mozgi funkcjonuja zgodnie z prawami materii, dlatego ta energia duchowa musi
          > miec podobny wymiar, zeby mogla byc odbierana przez nasze umysly.
          > pozdro

          Tak,myslenie o Duchu w kategoriach wspolczesnej nauki jest poprostu smieszne.
          Wymyka sie on wszelkim opisom naukowym,gdyz pochodzi nie z tego swiata,
          a zatem podlega innym niz znamy prawom jak i logice.
          Podobnie jesli chodzi o Jego kontakt z nami,gdyz uzywa tutaj ten nasz ]
          "szosty zmysl".Pascal byl na owe czasy fizykiem o dosc teoretycznym mozgu,
          a mimo to ni eprzeszladzalo mu to wierzyc w Boga,co wiecej byl on Jego
          istnienia pewien.
          Rzdze,zatem poczytac na ten temat filozofow,tych ktorzy mowili o Boga
          i poddawali go glebokiej analizie teoretycznej.Wydaje mi sie,ze to lepiej
          niz rozmowa ze mna,czlowiekiem bedacym w sumie laikiem w porownaniu z takimi
          olbrzymami ludzkosci.
          Nawiasem mowiac to dyskusja o Bogu,moze byc sensowna tylko pomiedzy ludzmi
          ktorzy zakladaja Jego istnienie,czyli wierza w Niego;bo w przeciwnym wypadku
          nie ma poprostu o czym rozmawiac.

          pozdrowienia,

          obcy,:)


          • Gość: Andrzej Do obcego - widzę go tylko oczami duszy. IP: *.acn.pl / *.acn.pl 06.10.03, 08:50
            O: Nawiasem mowiac to dyskusja o Bogu,moze byc sensowna tylko pomiedzy ludzmi
            ktorzy zakladaja Jego istnienie,czyli wierza w Niego.

            A: Obawiam się, że wiara w Boga jest stanem wewnetrznego przkonania innym niż
            założenie istnienia Boga. A co do szóstego zmysłu to ktoś może postawić teze,
            że wiara zależy też od zrównoważenia lub niezrównoważenia emocjonalnego.
            Papież, o ile się nie myle, nawołuje do tego, aby docierać do istoty wiary, a
            więc trzeba kwestionować i sama jej zasadę. Gdybyśmy przyjeli twoją tezę to
            obie strony, tak przeciez sobie niechętne, gdyż dla osoby głęboko religijnej
            zaprzeczenie istnienia Boga jest b. obraźliwe i vice versa - nie mogłoby
            wogóle ze sobą rozmawiać - co zreszta powiedzmy uczciwie się dzieje. Wybór
            epitetów obecnych na forum najlepiej o tym świadczy. Tymczasem właśnie rozmowa
            pomiędzy tak bardzo spolaryzowanymi stanowiskami jest ważna i interesująca. A
            co do pytania Emily o duchowość w nawiązaniu do twojego cytatu. To jest to
            pewna tatutologia. Skoro sama myśl człowieka jest niczym innym jak energią. To
            myśląc o Bogu i Jezusie, niejako powołujemy go do życia. Wątpie, aby ta
            energia mogła istnieć poza umysłem ludzkim, bo w przeciwnym przypadku czcza
            byłałaby obietnica religijna że człowiek ma szanse na połączenie się z Bogiem.
            A jednocześnie wzbraniałbym się przed powiedzeniem, że to jest nic nie warte
            takie myślenie, modlitwa, rozmowy osobiste.
            • Gość: obcy Re: Do obcego - widzę go tylko oczami duszy. IP: *.dyn.optonline.net 07.10.03, 06:11
              Gość portalu: Andrzej napisał(a):

              > O: Nawiasem mowiac to dyskusja o Bogu,moze byc sensowna tylko pomiedzy ludzmi
              > ktorzy zakladaja Jego istnienie,czyli wierza w Niego.
              >
              > A: Obawiam się, że wiara w Boga jest stanem wewnetrznego przkonania innym niż
              > założenie istnienia Boga.

              Tak,zauwazylem ten blad,zamiast "czyli" powinno tam byc "czy tez".
              Ale pozostawilem go,bo zalozenie istnienia Boga to dla czlowieka
              niewierzacego juz dostatecznie duzy wysilek.

              >A co do szóstego zmysłu to ktoś może postawić teze,
              > że wiara zależy też od zrównoważenia lub niezrównoważenia emocjonalnego.

              Ja mowie tutaj w taki sposob,aby jak najbardziej przyblizyc to wszystko
              tym,ktorzy poszukuja,a nie takim jak TY ktorzy juz wiedza wszystko.

              > Papież, o ile się nie myle, nawołuje do tego, aby docierać do istoty wiary, a
              > więc trzeba kwestionować i sama jej zasadę.


              A wiec w jaki sposob Ty realizujesz to przeslanie Papieza?
              Bo jak dotychczas to wszystkie Twoje posty przecza temu.


              > Gdybyśmy przyjeli twoją tezę to
              > obie strony, tak przeciez sobie niechętne, gdyż dla osoby głęboko religijnej
              > zaprzeczenie istnienia Boga jest b. obraźliwe i vice versa - nie mogłoby
              > wogóle ze sobą rozmawiać - co zreszta powiedzmy uczciwie się dzieje. Wybór
              > epitetów obecnych na forum najlepiej o tym świadczy. Tymczasem właśnie
              rozmowa
              > pomiędzy tak bardzo spolaryzowanymi stanowiskami jest ważna i interesująca.

              Nie sadze,gdyz kazdy mowi poprostu innym jezykiem.
              Potrzeba jakiegos minimum wspolnej mysli,aby moc dyskutowac.
              Dlatego tez matematyk nie znajdzie wspolnego jezyka nawet z fizykiem
              a co dopiero z konserwatorem zabytkow.


              > A co do pytania Emily o duchowość w nawiązaniu do twojego cytatu. To jest to
              > pewna tatutologia.
              > Skoro sama myśl człowieka jest niczym innym jak energią. To
              > myśląc o Bogu i Jezusie, niejako powołujemy go do życia.

              Czyzby? To Ty chyba wierzysz w jakies "czary"?
              Bog,i Chrystus to Istoty Realne,a nie pojawiajace sie tylko
              wtedy kiedy o nich myslimy.

              > Wątpie, aby ta
              > energia mogła istnieć poza umysłem ludzkim, bo w przeciwnym przypadku czcza
              > byłałaby obietnica religijna że człowiek ma szanse na połączenie się z ?
              >Bogiem.

              Rzeczywiscie,TY naprawde tak myslisz!
              Niestety,ale zapewniam Cie,ze sie mylisz i to bardzo!

              > A jednocześnie wzbraniałbym się przed powiedzeniem, że to jest nic nie warte
              > takie myślenie, modlitwa, rozmowy osobiste.

              Wydaje mi sie,ze jestes troche jakby otumaniony,wlasciwie to nie wiem
              czym,ale w tym co mowisz brak jest sensu (przepraszam).
              Podlegasz tutaj jakiemus wrecz "mistycyzmowi",ale temu zlemu
              ktory graniczy z jakims egzorcyzmem.
              Prawda chyba jest bardziej prosta,poprostu nie wiesz o czym mowisz.
              W tej sytuacji,bardzo mi przykro,ale nie moge Ci pomoc.

              pozdrowienia,

              obcy,:)



              • Gość: Andrzej Do obcego - Cenzor katolicki i anykatolicki. IP: *.acn.pl / *.acn.pl 07.10.03, 07:28
                O: A wiec w jaki sposob Ty realizujesz to przeslanie Papieza?
                Bo jak dotychczas to wszystkie Twoje posty przecza temu.

                A: Nie mam zamiaru nawracania - nie czuje się do tego powołany ani
                intelektualnie ani moralnie. Po prostu wystąpiłem na forum ludzi niechętnych
                tak idei Boga jak i religii, aby wypowiedzieć m in. swoje przekonanie, ze bez
                zdania racji, bezceromonialnie, i niezbyt mądrze wypowiada się zdania o
                potrzebie usunięcia z świadomości społecznej Boga i religii. Jeśli ktoś jest
                na tyle troskliwy o to, aby nie zamulać ludziom mózgi to dlaczego nie zacznie
                usuwać głupich filmów z kina, zakazywać wydawnia głupich książek, oraz
                śpiewania prymitywnych pod wzlędem treści i melodyki piosenek? No, właśnie czy
                społeczeństwo potrzebuje cenzora, i jakiego? A może przeciwnicy religii nie
                chcą wolności, albo chcą wolności dla niektórych np. beztalencia niskiego
                lotu. Z tobą też nie zgadzam się w bardzo dużym stopniu (aczkolwiek nie
                utrzymuje że wszystko co pisze jest spójne i naukowe) w tym się nie zgadzam,
                że Papież powiedział Pinochetowi, że trzeba pozowolić ludziom błądzić, bo to
                jest miara ich wolności. Dlaczego więc nie miałbym pozwolić na to tak
                wierzącym i nie wierzącym. A Bóg w powszechnym rozumieniu, jako aktywnie
                uczestniczący w życiu, czyż nie zajął takiej samej postawy, pozwalając na
                wyrządzanie strasznych krzywd. Tak czy inaczej błedy czegość uczą (albo i
                nie). I jeszcze jedno kiedy czytam Szekspira czy Orwella to zgodnie z
                racjonalną anglosaską kulturą, sprawą Boga autorzy i po części najcenniejsza
                cżęść ich kultury w ogółe się nie zajmuje. Napierw budują świat, którego
                mechanizmy próbują wyjaśnić. Jest taki kapitalny esej Orwella Hop picking
                czyli chmielobranie, gdzie Orwell przebiera się za żebraka i żyje jak żebrak
                poznając życie żebraka przedstawiająć prawdę o tym życiu. Gdyby adwersarze
                religii i KK w Polsce nie po marksistowsku a po anglosasku podeszli do tematu
                religii, to bym się zgodził sie, ale nie dyskusje idzie innymi torami, albo
                przykryty pod płaszczykiem racjonalizmu bolszewizm, albo po przeciwnej stronie
                kazania, które zakładają, że aby mieć wspólny język to trzeba mieć takie same
                zdanie o wielu sprawach. No to po co w takim razie rozmawiać - módlmy się albo
                bluźnijmy w swoich grupach!!! A co ze mną, który zupełnie nie jest ani tu ani
                tam? Czy mam tworzyć swoją grupę i z nikim się nie komunikować?
                • Gość: obcy Re: Do obcego - Cenzor katolicki i anykatolicki. IP: *.dyn.optonline.net 07.10.03, 07:52
                  Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                  > O: A wiec w jaki sposob Ty realizujesz to przeslanie Papieza?
                  > Bo jak dotychczas to wszystkie Twoje posty przecza temu.
                  >
                  > A: Nie mam zamiaru nawracania - nie czuje się do tego powołany ani
                  > intelektualnie ani moralnie. Po prostu wystąpiłem na forum ludzi niechętnych
                  > tak idei Boga jak i religii, aby wypowiedzieć m in. swoje przekonanie, ze bez
                  > zdania racji, bezceromonialnie, i niezbyt mądrze wypowiada się zdania o
                  > potrzebie usunięcia z świadomości społecznej Boga i religii. Jeśli ktoś jest
                  > na tyle troskliwy o to, aby nie zamulać ludziom mózgi to dlaczego nie zacznie
                  > usuwać głupich filmów z kina, zakazywać wydawnia głupich książek, oraz
                  > śpiewania prymitywnych pod wzlędem treści i melodyki piosenek? No, właśnie
                  czy
                  > społeczeństwo potrzebuje cenzora, i jakiego? A może przeciwnicy religii nie
                  > chcą wolności, albo chcą wolności dla niektórych np. beztalencia niskiego
                  > lotu. Z tobą też nie zgadzam się w bardzo dużym stopniu (aczkolwiek nie
                  > utrzymuje że wszystko co pisze jest spójne i naukowe) w tym się nie zgadzam,
                  > że Papież powiedział Pinochetowi, że trzeba pozowolić ludziom błądzić, bo to
                  > jest miara ich wolności. Dlaczego więc nie miałbym pozwolić na to tak
                  > wierzącym i nie wierzącym. A Bóg w powszechnym rozumieniu, jako aktywnie
                  > uczestniczący w życiu, czyż nie zajął takiej samej postawy, pozwalając na
                  > wyrządzanie strasznych krzywd. Tak czy inaczej błedy czegość uczą (albo i
                  > nie). I jeszcze jedno kiedy czytam Szekspira czy Orwella to zgodnie z
                  > racjonalną anglosaską kulturą, sprawą Boga autorzy i po części najcenniejsza
                  > cżęść ich kultury w ogółe się nie zajmuje. Napierw budują świat, którego
                  > mechanizmy próbują wyjaśnić. Jest taki kapitalny esej Orwella Hop picking
                  > czyli chmielobranie, gdzie Orwell przebiera się za żebraka i żyje jak żebrak
                  > poznając życie żebraka przedstawiająć prawdę o tym życiu. Gdyby adwersarze
                  > religii i KK w Polsce nie po marksistowsku a po anglosasku podeszli do tematu
                  > religii, to bym się zgodził sie, ale nie dyskusje idzie innymi torami, albo
                  > przykryty pod płaszczykiem racjonalizmu bolszewizm, albo po przeciwnej
                  stronie
                  > kazania, które zakładają, że aby mieć wspólny język to trzeba mieć takie same
                  > zdanie o wielu sprawach. No to po co w takim razie rozmawiać - módlmy się
                  albo
                  > bluźnijmy w swoich grupach!!! A co ze mną, który zupełnie nie jest ani tu ani
                  > tam? Czy mam tworzyć swoją grupę i z nikim się nie komunikować?


                  Nie,nie,moj drogi Andrzejku.
                  Idziesz bardzo dobrze.
                  Wydaje mi sie,ze jestes jeszcze dosc mlodym czlowiekiem,i cale zycie
                  przed Toba;Skoro juz teraz tak myslisz to co bedzie pozniej?
                  A zatem glowa do gory;Jestes mi bliski bo sam kiedys takim bylem,
                  ja tylko zwracam uwage na pewne "niedojrzalosci" Twojej mysli,nie potepiam
                  zas jej jako calosci;wrecz przeciwnie,uwazam,ze jest ona godna zastanowienia
                  sie i to w wielu miejscach.
                  A zatem badz takim dalej, az z czasem dojdziesz tam gdzie moga dojsc tylko
                  nieliczni na tym swiecie.
                  O jedno tylko chcialbym Cie prosic (i nie zapominaj tej prosby nigdy),
                  ze nawet juz jak dojdziesz dosyc daleko i wysoko,nigdy nie miej prostych
                  ludzi za tych ktorzy wiedza mniej od Ciebie,gdyz problemy ktorymi teraz
                  probujesz sie zajmowac sa trudne,i oprocz wiedzy wymagaja od czlowieka
                  pewnej dojrzalosci,a przedewszystkim milosci,ktorej jak juz zdarzylem
                  zauwazyc nie brakuje Ci (a zatem najwazniejsze masz,czyli milosc i rozum).
                  Reszta przyjdzie z czasem sama,czego Ci z calego serca zycze.

                  pozdrawiam serdecznie,

                  obcy,:)



    • bimi A po co sobie aż tak komplikować? 05.10.03, 16:36
      Nie lepiej zakładać, że Boga nie ma. Bo nawet jeśli jest nim jakaś wcześniejsza
      cywilizacja, czy inny twór, to jakie to ma znaczenie?
      Dla nas przecież, już chyba żadne...

      Poza tym nie rozumiesz chyba na czym polega ewolucja. Mechanizm ewolucji, w
      połączeniu z czasem - miliardami lat, potrafi zrobić rzeczy niewyobrażalne.
      Myślę, że z ludzką cywilizacją, włącznie.
      • Gość: Andrzej A po co sobie aż tak komplikować? IP: *.acn.pl / *.acn.pl 05.10.03, 16:44
        B: Nie lepiej zakładać, że Boga nie ma. Bo nawet jeśli jest nim jakaś
        wcześniejsza cywilizacja, czy inny twór, to jakie to ma znaczenie?
        Dla nas przecież, już chyba żadne...

        A: No myśle, że to ma znaczenie, bowiem kiedy zastanawiamy się czy Bóg jest
        czy go nie ma, a jednocześnie poznanie Boga wymaga, narzucenia sobie pewnych
        ograniczeń to oczywiste jest, że mówimy o jakimś standardzie człowieczeństwa
        wyznaczonym przez religie. A to czy ja jestem w człowiekiem w znaczeniu
        etycznym może mieć wpływ na to jak potoczy się moje życie np. czy założę
        rodzinię i ją utrzymam, i będę miał dzieci; jak zhierarchizuje swoje cele
        życiowe.
        • bimi Re: A po co sobie aż tak komplikować? 05.10.03, 17:21
          Gość portalu: Andrzej napisał(a):

          > B: Nie lepiej zakładać, że Boga nie ma. Bo nawet jeśli jest nim jakaś
          > wcześniejsza cywilizacja, czy inny twór, to jakie to ma znaczenie?
          > Dla nas przecież, już chyba żadne...
          >
          > A: No myśle, że to ma znaczenie, bowiem kiedy zastanawiamy się czy Bóg jest
          > czy go nie ma, a jednocześnie poznanie Boga wymaga, narzucenia sobie pewnych
          > ograniczeń to oczywiste jest, że mówimy o jakimś standardzie człowieczeństwa
          > wyznaczonym przez religie. A to czy ja jestem w człowiekiem w znaczeniu
          > etycznym może mieć wpływ na to jak potoczy się moje życie np. czy założę
          > rodzinię i ją utrzymam, i będę miał dzieci; jak zhierarchizuje swoje cele
          > życiowe.

          Ale zdajesz sobie chyba sprawę z tego, że "poznając Boga" poznajesz coś, czego
          tak naprawdę nie ma? Poznajesz jedynie pewien sposób myślenia o swoim zyciu i
          jego sensie. Trudno powiedzieć, czy lepszy. A jeszcze trudniej określić w jak
          dużej części prawdziwy.
          Dlatego, w momencie, gdy ten sposób zaczyna Ci przysłaniać wszystkie inne,
          kończy się poznawanie Boga, a zaczyna oszustwo. Zaczyna się religia.
          • Gość: Andrzej A po co sobie aż tak komplikować? IP: *.acn.pl / *.acn.pl 05.10.03, 18:03
            B: Ale zdajesz sobie chyba sprawę z tego, że "poznając Boga" poznajesz coś,
            czego tak naprawdę nie ma?
            A: No w zasadzie zgodziłbym się, gdyby to odnieść do religii katolickiej,
            która w jakieś części znam. Ale ja pokusiłem sie o małą herezyjkę. Postawiłem
            gdzieś tezę, że Bóg, nieobecny tu i teraz, mógł zawrzeć w każdym człowieku
            pewien przekaz, którego odczytanie wymaga odniesienie się do fikcji jaką być
            może jest religia. W encyklice Fides et Ratio Papież jasno podkreśla, że wiara
            i rozum nie są ze sobą sprzeczne, a wręcz przeciwnie, że subsydiarne; że wiara
            zawiera pewne kryteria porządkujące mogące pozwolić odnaleść właściwą drogę w
            chaosie możliwych opcji. Na gruncie nauk humanistycznych ma to sens, na
            gruncie innych nauk np przy badaniu genomu dzdzownicy niekoniecznie, choć kto
            wie...


            B:Poznajesz jedynie pewien sposób myślenia o swoim zyciu i
            jego sensie. Trudno powiedzieć, czy lepszy. A jeszcze trudniej określić w jak
            dużej części prawdziwy.

            A: Na ile prawdziwy to przekaz to zależy od tego kto zajmuje się tym
            przekazem. Czy jakiś natchniony cymbał, głoszący wiarę ludową, czy
            intelektualista, który nie do końca odbił się w przestworze. A co do lepszości
            czy gorszości. Polska pod względem moralnym to kraj ubogi. Inteligencja polska
            ma dużo słomy w butach. Widziałem szokujące przykłady chamstwa, i nie tylko
            ja. Jeseśmy więc jako ludzie trochę zaniedbani, trochę wychowani na kamieniu.
            Trudno więc zgodzić się na rozrzutność, kiedy ktoś prezentuje jakiś wzór
            postępowania, gdzie można sobie powiedzieć ecce homo.

            B:Dlatego, w momencie, gdy ten sposób zaczyna Ci przysłaniać wszystkie inne,
            kończy się poznawanie Boga, a zaczyna oszustwo. Zaczyna się religia.
            A: No tą wypowiedz podziele na dwie częsci. Pierwsza dotyczy dogmatów i
            szamanów religijnych, no i tutaj doradzałbym ludziom racjonalne postępowanie.
            Np. ścisłe przestrzeganie zasad religii w zyciu małrzeńskim odnośnie
            współżycia seksualnego może być źródłem cierpień małrzonków, które możnaby
            było uniknąć.
            Natomiast co do oszustwa to widzę niezaprzeczalną wartość w Nowej Ewangelii.
            Gdzie Jezus mówi nowe prawo wam daje - prawo serca (wewnetrzenej wrażliwosći,
            sumienia). I gdzie tu miejsce na zarzut oszustwa? Tak czy inaczej kler musi
            przejść daleką ewolucję i rozmawiać z ludzmi nie z ambony. To śmieszne te
            mamisynki z piskliwym głosem grzmiące w kościółkach, i grożące wykluczeniem i
            plagami...
            • Gość: mels Re: A po co sobie aż tak komplikować? IP: *.nsm.pl 05.10.03, 19:03
              Gość portalu: Andrzej napisał(a):

              > W encyklice Fides et Ratio Papież jasno podkreśla, że wiara i rozum nie są ze
              > sobą sprzeczne, a wręcz przeciwnie, że subsydiarne.

              A jakie pojecie o rozumie moze miec guru wierzacy w matke dziewice(!), aniolki,
              duszki, diabelki i inne stworki?

              > Natomiast co do oszustwa to widzę niezaprzeczalną wartość w Nowej Ewangelii.
              > Gdzie Jezus mówi nowe prawo wam daje - prawo serca (wewnetrzenej wrażliwosći,
              > sumienia). I gdzie tu miejsce na zarzut oszustwa?

              Jakos nikt tego prawa nie przyjal. Czyzby Wszechmocny Bog mial slaby dar
              przekonywania?

              MELS
              • Gość: Andrzej A po co sobie aż tak komplikować? IP: *.acn.pl / *.acn.pl 05.10.03, 19:39
                M: A jakie pojecie o rozumie moze miec guru wierzacy w matke dziewice(!),
                aniolki, duszki, diabelki i inne stworki?

                No to dobre pytanie, bo rzeczywiście jak można w to wszystko wierzyć,
                aczkolwiek nalezy zaznaczyć, że zapłodnienie in viro jest dziś osiągalne i dla
                większej ilości dziewic. Tak czy inaczej to nie bardzo rozumiem dlaczego Bóg
                nie mógł bzyknąc wybranej panienki boską pałeczką - to przecież by jej tak
                naprawdę nie uwładczyło, a ucieło na zawsze dociekliwe dywagacje.
                Jakos nikt tego prawa nie przyjal. Czyzby Wszechmocny Bog mial slaby dar
                przekonywania?

                A co prawa serca to skoro nikt tego prawa nie przyjął to i też ci, którzy
                budują aksjologię poza religią. Tak więc jaką alternatywę dla Belfastu i
                Jerozolimy mają w praktyce świeccy. Poszanownia człowieka przez dobrze
                wykształcone acz ateistyczne elity też nie mogę dostrzec. Tak więc chcesz coś
                niejako unieważnić, a pustki nie masz czym wypełnić.
                • Gość: mels Re: A po co sobie aż tak komplikować? IP: *.nsm.pl 05.10.03, 21:39
                  Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                  > zapłodnienie in viro jest dziś osiągalne i dla większej ilości dziewic. Tak
                  > czy inaczej to nie bardzo rozumiem dlaczego Bóg nie mógł bzyknąc wybranej
                  > panienki boską pałeczką - to przecież by jej tak naprawdę nie uwładczyło, a
                  > ucieło na zawsze dociekliwe dywagacje.

                  W tym problem, ze boska paleczka nie brala w niczym udzialu(po co Bogu penis i
                  jego ladunek?)

                  > jaką alternatywę dla Belfastu i Jerozolimy mają w praktyce świeccy.
                  > Poszanownia człowieka przez dobrze wykształcone acz ateistyczne elity też nie
                  > mogę dostrzec. Tak więc chcesz coś niejako unieważnić, a pustki nie masz czym
                  > wypełnić.

                  Mylisz sie. Koniec z religijnym oglupieniem na wyzej wymienionym terytoriach,
                  to droga do pokoju i wolnosci.

                  MELS
                  • Gość: Andrzej A po co sobie aż tak komplikować? IP: *.acn.pl / *.acn.pl 05.10.03, 22:13
                    M:Mylisz sie. Koniec z religijnym oglupieniem na wyzej wymienionym
                    terytoriach, to droga do pokoju i wolnosci.
                    A: Ale nie zaprzeczysz że Fuhrer i Stalin wystąpił przeciw temu ogłupieniu, i
                    nastepnie bardzo przykładowo pokazał czym może być piekło na ziemi. Bez
                    przypału żyło się w komuniźmie, i dla inteligencji to była prawdziwa tragedia.
                    Wole mniej jeść ale mieć wolność w dobrze lektury, i żeby żaden chujek mi nie
                    dyktował co mam czytać i wiedzieć. Tak więc wolność raczej szła z wolnością
                    religijną a nie przeciwko niej. Tylko w krajach zdegradowanych cywilizacyjnie
                    religia wynaturza się w anyhumanitarne przeciwieństwo i hamuje rozwój, tłamsi.
                    Co niby w Polsce może zrobić ks. Rydzyk i nasz dziennik. Wiadomo, że kto ma
                    trochę oleju w głowie leje sobie na takich z góry...
            • bimi Re: A po co sobie aż tak komplikować? 05.10.03, 20:47
              Gość portalu: Andrzej napisał(a):

              > B: Ale zdajesz sobie chyba sprawę z tego, że "poznając Boga" poznajesz coś,
              > czego tak naprawdę nie ma?
              > A: No w zasadzie zgodziłbym się, gdyby to odnieść do religii katolickiej,
              > która w jakieś części znam. Ale ja pokusiłem sie o małą herezyjkę. Postawiłem
              > gdzieś tezę, że Bóg, nieobecny tu i teraz, mógł zawrzeć w każdym człowieku
              > pewien przekaz, którego odczytanie wymaga odniesienie się do fikcji jaką być
              > może jest religia. W encyklice Fides et Ratio Papież jasno podkreśla, że wiara
              > i rozum nie są ze sobą sprzeczne, a wręcz przeciwnie, że subsydiarne; że wiara
              > zawiera pewne kryteria porządkujące mogące pozwolić odnaleść właściwą drogę w
              > chaosie możliwych opcji. Na gruncie nauk humanistycznych ma to sens, na
              > gruncie innych nauk np przy badaniu genomu dzdzownicy niekoniecznie, choć kto
              > wie...
              >
              >
              > B:Poznajesz jedynie pewien sposób myślenia o swoim zyciu i
              > jego sensie. Trudno powiedzieć, czy lepszy. A jeszcze trudniej określić w jak
              > dużej części prawdziwy.
              >
              > A: Na ile prawdziwy to przekaz to zależy od tego kto zajmuje się tym
              > przekazem. Czy jakiś natchniony cymbał, głoszący wiarę ludową, czy
              > intelektualista, który nie do końca odbił się w przestworze. A co do lepszości
              > czy gorszości. Polska pod względem moralnym to kraj ubogi. Inteligencja polska
              > ma dużo słomy w butach. Widziałem szokujące przykłady chamstwa, i nie tylko
              > ja. Jeseśmy więc jako ludzie trochę zaniedbani, trochę wychowani na kamieniu.
              > Trudno więc zgodzić się na rozrzutność, kiedy ktoś prezentuje jakiś wzór
              > postępowania, gdzie można sobie powiedzieć ecce homo.
              >
              > B:Dlatego, w momencie, gdy ten sposób zaczyna Ci przysłaniać wszystkie inne,
              > kończy się poznawanie Boga, a zaczyna oszustwo. Zaczyna się religia.
              > A: No tą wypowiedz podziele na dwie częsci. Pierwsza dotyczy dogmatów i
              > szamanów religijnych, no i tutaj doradzałbym ludziom racjonalne postępowanie.
              > Np. ścisłe przestrzeganie zasad religii w zyciu małrzeńskim odnośnie
              > współżycia seksualnego może być źródłem cierpień małrzonków, które możnaby
              > było uniknąć.
              > Natomiast co do oszustwa to widzę niezaprzeczalną wartość w Nowej Ewangelii.
              > Gdzie Jezus mówi nowe prawo wam daje - prawo serca (wewnetrzenej wrażliwosći,
              > sumienia). I gdzie tu miejsce na zarzut oszustwa? Tak czy inaczej kler musi
              > przejść daleką ewolucję i rozmawiać z ludzmi nie z ambony. To śmieszne te
              > mamisynki z piskliwym głosem grzmiące w kościółkach, i grożące wykluczeniem i
              > plagami...

              Nie wątpię, że można by się odszukać sensnu we wszystkim, co napisałeś.

              Ale jeszcze raz zapytam: po co sobie aż tak komplikujesz?
              Do czego Ci to potrzebne? Do tego, żeby mieć rodzinę i normalne życie?
              A bez Boga nie potrafisz mieć rodziny?
              Nie rozumiem po co szukasz czegoś, czego nie ma i dorabiasz do tego tomy filofofii.
              • Gość: Andrzej A po co sobie aż tak komplikować? IP: *.acn.pl / *.acn.pl 05.10.03, 22:02
                B: Ale jeszcze raz zapytam: po co sobie aż tak komplikujesz?
                Do czego Ci to potrzebne? [..]Nie rozumiem po co szukasz czegoś, czego nie ma
                i dorabiasz do tego tomy filofofii.

                A: Generalnie potrzebne mi to do pewnej hierarchizacji celów zyciowych
                włączając w to problem rodziny. Z drugiej strony, jakby to wyrazić, nie
                potrafie określić sensu życia. Tak więc można powiedzieć, że poszukuje
                kryteriów, pryzmatu etc. wielu punktów odniesienia, które wyznaczają jakąś
                bardziej interesującą perspektywą widzenia rzeczywistości i siebie.
                Neomodernizm, liberalizm to nie jest złe. Zwłaszcza liberalizm. Ale człowiek w
                jakiś sposób jest cierpiący przez samo myślenie, nie potrzeba jakieś
                szczególnej choroby i trudnej sytuacji do tego. Wystarczy ze nie jest idiotą i
                myśli. Tak więc odpowiada mi to co napisała o sobie Simon Weill, że usiadła
                jako ateistka w przedsionku kościoła (oczywiście nie ludowego), i coś
                podobnego pisze Czesio Miłosz. Tak więc jest to niedelikatne, żeby nam lać
                takie pomyje o religii pod nos. No bo jednak czasami człowiek zatrzymuje się
                nad róznymi cytatami, i widzi w tym wartość dla siebie. Tak wiec po co
                niszczyć coś czego nie można zastąpić. Może i desygnatu nie ma, ale to jeszcze
                nie powód, aby dezauować całą religię skoro nie każdy pójdzie na uniwersytet,
                aby zapoznać się z elementami etyki - lepiej zostawić to forum. Ci przeciwnicy
                KK po prostu pierdolą głupoty - jak są tacy mądrzy niech otwierają świetlice i
                dadzą ludziom ekwiwalent pocieszenia. Proszę bardzo nie dadzą coś w zamian.
                Niech rozmiawiają z starymi kobietami, pocieszają smiertelnie chorych,
                wyciągają z gówna narkomantów i pijaków. Niech powiedzą na podwórku coś
                sensownego szczeniakom bez perspektyw.
                Świadomość ludzka jest jak poszycie leśne jak wyciągniemy szyszki bedzie
                uboższa. Po co to zubażać. W końcu jak się wyciągnie to i tamto to wyjdzie
                taki pajac i powie, że dla niego Frak Zappa to Bóg (autentyk).
                • Gość: CGN Re: A po co sobie aż tak komplikować? IP: *.intertop.pl 10.10.03, 14:06
                  Ogolnie - mozliwe jest istnienie tzw. nadistot (teoria Snerga-Wisniewskiego),
                  ktorych prawdziwego oblicza my, tj. "podistoty" nie jestesmy w stanie
                  zauwazyc, podobnie jak pies tez nie jest w stanie zauwazyc istoty bycia
                  czlowiekiem (dla psa czlowiek to "tylko" superpies, przewodnik stada,
                  dostarczyciel zarcia i budy oraz spacerow, a nie czlowiek z cala jego kultura
                  materialna i duchowa, niezauwazalna wlasciwie nawet dla tak inteligentnego
                  zwierzaka jak pies). Ale z tego bynajmniej nie wynika istnienie Boga
                  osobowego! Tak wiec wiara chrzescijanska nie da sie udowodnic (zweryfikowac)
                  naukowo, boiem CREDO QUIA ABSURDUM EST (Tertulian)...
    • Gość: up Re: Dowód na istnienie Boga IP: *.40-131-66.nowhere.mc.videotron.ca 05.10.03, 21:21
    • Gość: Andrzej Tylko część górną ciała bogowie dziedziczą IP: *.acn.pl / *.acn.pl 10.10.03, 12:42
      Tylko część górną ciała bogowie dziedziczą
      Dolna to własność diabła, tam jest piekło!
      Tam są ciemności, otchłań siarki, smoła!
      Żar i war, fetor, stęchlizna.

      Król Lir - Szekspira

      Cały czas zastanawiam się skąd tyle gwałtownych wypowiedzi na forum w sprawie
      Boga. Oczywiście emocje! Ale jakiego rodzaju? Bo np. w przypadku Szekspira
      oczywiste jest, że powyżej zacytowany fragment w jakiś sposób odnosi sie do
      ciągnięcia druta, i innych wesołych czynności.
      • Gość: Andrzej Namiętny ateizm IP: *.acn.pl / *.acn.pl 10.10.03, 19:06
        Klemens Aleksandryjski w homilii o perykopie o bogatym młodzieńcy napisał: "
        człowiek wyzbywszy się światowego dostatku, może być jeszcze bogaty w
        namiętności. Nic więc nie skorzysta, bo choć żyje w nędzy (w Polsce), zasobny
        jest w namiętności (ciągnie potajemnie druta)" - i dlatego kontestuje religię.
    • Gość: CGN Re: Dowód na istnienie Boga IP: *.intertop.pl 10.10.03, 14:02
      Gość portalu: Andrzej napisał(a): Moim zdaniem dla człowieka Bogiem jest
      podmiot który go stworzył.
      C: Oczywiscie, mozesz miec takie zdanie, mozesz tez uwazac ze Ziemia jest
      plaska, ze Slonce krazy wokil Ziemi itp. itd.

      - Nie można wykluczyć hipotezy, że nasz wszechświat niejako odradza się
      cyklicznie, a więc może być prawdą, że nasze życie jest rezultatem
      zaawansowanej myśli bardzo rozwiniętej cywilizacji, która dajmy na to zanim
      wymarła przetrwała np. 1 mld lat! Taka cywilizacja mogła zapisać informację
      odrodzenia czyli zmartchwystania czyli słowo, i nawet wpisać je w taki sposób,
      aby człowiek intuicyjnie wierzył w jakiś byt, który jest wszchpotężny i
      znajdujacy się poza nim. Możemy nawet wyobrazić sobie, że komunikuje się z tym
      bytem porzez zaglądniecie w głąb siebie, z tym zastrzeżeniem, że jest to
      możliwe po odpowiednim przygotowaniu się do samokomunikacji. Przecież celem i
      obietnicą dla człowieka jest stanie się Bogiem istotą doskonałą właśnie
      stwórcą, który po miliradzie lat dalszej ewolucji, będzie w stanie odrodzić
      sie z materii obecnego wszeświata ściśnietego do niewyobrażalnie małych
      rozmiarów.
      C: Niemalze to samo napisal, dawno temu, S. Lem w GLOSIE PANA!

      • Gość: Andrzej Dowód na istnienie Boga IP: *.acn.pl / *.acn.pl 10.10.03, 17:32
        Zdanie, że ziemia jest płaska czy słońce krąży wokół ziemi nie jest równoważne
        z tautologią że dla człowieka Bogiem jest podmiot który go stworzył. Jeżli
        więc nikt go nie stworzył to nie ma Boga, a świat człowieka wyłonił się z
        chaosu. Nie wiem czy teoria chaosu utrzyma sie długo jako ostatni krzyk mody.
        Czy też jak moda przeminie. A co do Lema to akurat tej książki nie czytałem,
        ale jeżeli tak napisał to znaczy, ze jest nas dwóch. Przy czym chciałbym
        zaznaczyć, że stawiam tylko i wyłącznie hipotezę. A co świadomości psa to nie
        jest ona porywnówalna z człowieczą, bowiem człowiek choć percepuje 4 wymiary
        to ma świadomość, że może być ich jeszcze dwanaście! Także w odniesieniu do
        Boga człowiek przyjmuje, ze Bóg jest człowiekiem, ale czywiście nie takim jak
        Lew Rywin czy Czaszasy!
    • Gość: Andrzej Dowód na istnienie Boga IP: *.aster.pl / *.acn.pl 29.10.03, 13:56
      A może dowodem na istnienie Boga jest fakt, że życie na ziemi faktycznie
      powstało dzięki i z gliny (czytałem na ten temat artykuł w prasie). Skąd w
      Bibli wziął się tak trafny pomysł? Przypadek czy nie, czy informacja nie była
      w jakiś sposób zawarta w umysłach ludzkich, że taki był początek życia na
      ziemi...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka