wilk.podhalanski
21.11.08, 20:35
Wywieszam białą flagę. Proszę nie bluzgać, nie wyzywać w tym watku.
Skupmy się nad meritum, bo ono nie jest polityczne.
Mowa o wielkich osobowościach.
+ + + +
Bywają postaci tak silnie dominujące nad swoim środowiskiem, że ich
odejście musi spowodować rozpad całego środowiska. Bowiem dominacja,
by mogła się spełnić, wymaga wyeliminowania wszelkich pretendentów i
każdej konkurencji we własnym stadzie - a nikt wybitny takiej
dominacji sam nie wytrzyma i w końcu dobrowolnie odejdzie, by móc
się gdzieś rozwijać czy wyrażać niezgodę.
Śmierć Marka Kotańskiego spowodowała wielkie wyciszenie Monaru -
nikt przy nim nie wyrósł na następcę, Monar nie ma dziś przywódcy
(choć nadal istnieje), bo też nikt wybitny przy Kotańskim nie
wytrzymał.
Jurek Owsiak jest tak wielką postacią Wielkiej Orkiestry Świątecznej
Pomocy, że nie ma szans, aby ktokolwiek po nim pociągnął dzieło. W
jego otoczeniu nie widać nawet śladu potencjalnego następcy -
wszyscy zostali zdominowani, wielcy odeszli i systematycznie
odchodzą ze skladu fundacji. Owsiak jest wodzem totalnym: decyduje i
o kolorze pinezek, i o wyglądzie plakatu, zatrudnieniu i funkcjach,
programie telewizyjnym, ilości policjantów na koncercie i marce
samochodu jaki zostanie kupiony dla szpitala. Ludzie zgromadzeni
wokół niego są mu oddani, charyzmatyczni i bezwolni. Odejscie
Owsiaka oznaczać będzie koniec Orkiestry.
Gdy odejdzie z tego świata Jerzy Urban jego tygodnik "Nie" padnie
bardzo szybko. Żadna redakcja nie jest zbudowana tak bardzo na
grzbiecie jednego człowieka (i to nie finansowym!), jak właśnie ta.
Dziennikarze piszą jednym (jego) językiem, realizują jego zlecenia,
on jest ich parasolem, mentorem, degustatorem ich drinków,
ideologiem i drogowskazem. "NIE" bez nigo przestanie mieć
jakiekolwiek znaczenie.
+ + + +
Gdyby J.Kaczyński pewnego dnia odszedł z PiS - ta partia umrze
chwilę póxniej. Nikt w tym kręgu nie ma takiego miru, takiej
pozycji, takiej siły i takiej osobowości, nikt tak nie dominuje nad
każdym jej elementem, jak Wódz. Wielcy, którzy zostali w jego
cieniu, są mali, więksi od niego - od niego odeszli. PiS jest pusty
bez Kaczyńskiego, a z nim dryfuje na rafy. Koniec PiSu wydaje się
bliski, bo wódz nie ma jużsiły i nowego pomysłu, a nikt go nie jest
w stanie zastąpić: ani Dorn, ani Ziobro, ani Gosiewski, ani Putra.
Coś gaśnie.
+ + + +
Paradoksalnie, choć tak krańcowo różne, PiS, WOSP i "NIE" są do
siebie podobne i zapewne skończą tak samo - wraz z końcem swoich
liderów. Zastanawiam się, czy to świadczy o realnej wielkości tych
ludzi, czy też o jakiejś ich pięcie achilleswoej, bo to jest jakaś
oznaka ich małości - siła, która ma ich tak bardzo chronić, że aż
powoduje takie osamotnienie.
Bez względu na to, czy ich dzieło służy Polsce, czy nie.
Pozdr.
Wilk