qte1
09.11.03, 12:15
Powariowali!
Pod dom Sławomira Wieczorka zajechał radiowóz. Policjanci przywieźli pilne
wezwanie do prokuratury. Tam pogrożono mu 30-dniowym aresztem i 2-letnim
więzieniem. Powód? Felieton, w którym skrytykował 33-letniego posła SLD,
Jakuba Derech-Krzyckiego oraz prokuraturę.
PIOTR LISIEWICZ
– Niemożliwe, powariowali zupełnie! – wykrzyknął prof. Andrzej Rzepliński z
Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, gdy przeczytaliśmy mu felieton, za
który gorzowska prokuratura ściga Sławomira Wieczorka z Gorzowa
Wielkopolskiego.
24 października pod dom b. redaktora naczelnego pisma „Oszołom”, Sławomira
Wieczorka, zajechał radiowóz. Policjant wręczył dziennikarzowi wezwanie do
prokuratury na 28 października. Nie było informacji, czy Wieczorek ma być
świadkiem, czy podejrzanym. Policja przywiozła wezwanie za późno, łamiąc
przepis nakazujący dostarczyć je z 7-dniowym wyprzedzeniem. Na tym się
jednak nie skończyło.
– Dzień przed wizytą w prokuraturze zadzwonił do mnie policjant i kazał
przyjść na przesłuchanie do policji. Powiedziałem, żeby uzgodnił wezwanie z
prokuraturą, bo do obu przyjść nie zdążę – mówi Wieczorek.
Uczeń aresztowany, polityk nietykalny
W prokuraturze Wieczorek dowiedział się, że doniósł na niego poseł SLD,
Jakub Derech-Krzycki. Nie spodobał mu się felieton Wieczorka opublikowany w
dziale listów tygodnika „Tylko Gorzów” (nr z 29 września br.). Tekst
dotyczył głośnej sprawy chłopaka aresztowanego w Wesołej pod Krakowem za
podrobienie legitymacji.
Wieczorek porównał to aresztowanie z przypadkiem Derech-Krzyckiego i szefa
lokalnej Samoobrony Roberta Bagińskiego, co do których były wątpliwości, czy
wszystkie podpisy poparcia zbierane przez nich przed wyborami są autentyczne.
Na dowód, że czytelnicy gazety skarżyli się, iż trafili na listę poparcia
posła SLD, Wieczorek pokazuje wycinek z „Gazety Lubuskiej” z 29 sierpnia
2001. „Podziękował mi za wyborcze poparcie kandydat Jakub Derech-Krzycki.
Tyle, że ja mu poparcia nie udzielałem. Nigdy nie byłem i nie będę
sympatykiem lewicy” – takiej wypowiedzi udzielił gazecie Maciej Pacholak.
Doniesienie posła dotyczyło złamania przez Wieczorka art. 212 kk, zgodnie z
którym karze podlega ten, kto „pomawia inną osobę (...) o takie postępowanie
lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na
utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska”.
Derech-Krzycki twierdzi, że obraża go stwierdzenie o „popełnieniu
przestępstwa”. Nie pamięta informacji czytelnika „Gazety Lubuskiej” o
podrobieniu podpisu. – W tekście jest mowa o wielu czytelnikach – dodaje.
Nie przekonuje go argument, że zgodnie z przyjętym obyczajem, dziennikarz
może być w felietonie mniej precyzyjny niż w tekście informacyjnym. – Tekst
stawiał mnie w jednym szeregu z posłanką Beger, która ma mieć odebrany
immunitet za to samo. Może gdyby nie było w nim wzmianki, że cieszę się
specjalnymi wpływami w prokuraturze, nie oddałbym sprawy do prokuratury –
mówi.
Prokurator: ja tylko życzliwie pouczyłam
Prokuratura nietypowo zareagowała na doniesienie posła.
– Prokurator Aleksandra Polimirska powiedziała, że mogłaby mnie na 30 dni
aresztować. Dowiedziałem się też, że nie wiem, z kim zadarłem. Grozi mi
nawet do dwóch lat pozbawienia wolności lub wysoka grzywna. A jak dostanę
taką karę, to odechce mi się pisać do gazet – mówi Wieczorek.
Prokurator wygłosiła taką mowę, mimo że Wieczorek wezwany był do niej w
charakterze... świadka.
Polimirska przyznaje, że mówiła o 30 dniach aresztu:
– Chodziło mi tylko o to, że prokuratura miała prawo aresztować na 30 dni
osobę, o której pisał w gazecie pan Wieczorek, a nie jego. Nie była to
groźba.
– Pani prokurator powiedziała, że to ja mogę być aresztowany. A do chłopaka
z Wesołej ma się to nijak, bo on aresztowany był na 3 miesiące – mówi
Wieczorek.
A sugestia, że Wieczorkowi odechce się pisać do gazet? – Ja go tylko
życzliwie pouczyłam, że taka grozi kara za nieroztropne wypowiedzi –
twierdzi Polimirska.
Rzecznik prokuratury Piotr Domarecki powiedział nam, że prokuratura zajmuje
się i Wieczorkiem, i posłem:
– Prowadzimy też postępowanie w sprawie art. 270, sprawdzamy, czy nie doszło
do sfałszowania podpisów.
Obalałoby to tezę o wpływach posła w prokuraturze.
Jak sprawdziliśmy – nie obala. Z rozmowy z prok. Polimirską, którą odbyliśmy
kilka minut później, wynika, że rzecznik minął się z prawdą, bo postępowanie
w sprawie fałszowania podpisów poparcia dla posła SLD jest umorzone i to po
bardzo pobieżnym śledztwie. Nie przesłuchano w nim nawet Macieja Pacholaka,
który twierdził, że sfałszowano jego podpis.
– Nie został przesłuchany, bo nie wiedziałam, że był taki tekst w gazecie –
powiedziała nam Polimirska.
– Informowałem o tym panią prokurator – mówi Wieczorek.
Rzepliński: dyscyplinarka
Według prof. Rzeplińskiego, prokuratura w ogóle nie powinna prowadzić
postępowania w sprawie Wieczorka:
– Jeśli poseł chce bronić swojej czci, może to robić na drodze cywilnej. Nie
ma żadnego interesu społecznego w tym, żeby prokuratura broniła posła, który
sam ma więcej możliwości, żeby się bronić niż lokalny dziennikarz – uważa.
Zdaniem Rzeplińskiego prokuratorem, który mówi o możliwości aresztowania
autora felietonu na 30 dni, powinni zająć się jego zwierzchnicy:
– Jeśli pani prokurator wspomina, że mogłaby za coś takiego obywatela
aresztować na 30 dni, to jest to zastraszanie, które kwalifikuje na sprawę
dyscyplinarną.
* * *
Wieś Wesoła wcale nie jest wesoła
21-letni Radek z Wesołej pod Krakowem został aresztowany na 3 miesiące za
podrobienie legitymacji szkolnej, mimo że zapłacił stosowny mandat za jazdę
z ulgowym biletem bez wymaganych uprawnień – czyli naprawił szkodę, co ma
szczególne znaczenie w łagodniejszym traktowaniu przez wymiar
sprawiedliwości. Przeciwko młodemu człowiekowi wytoczono jednak najcięższe
działa, zaś nastroje panujące w rodzinnej miejscowości zatrzymanego
doskonale oddaje dokonana przeze mnie w tytule listu parafraza znanego
wiersza Władysława Broniewskiego.
Pragnę przytoczyć podobne przypadki, których bohaterami są niewiele starsi
od Radka mieszkańcy Gorzowa Wlkp.
Po ostatnich wyborach parlamentarnych do redakcji lokalnych gazet zgłaszały
się osoby, które otrzymały osobiste podziękowania od Jakuba Derecha-
Krzyckiego za wyrażenie swego poparcia na liście kandydatów do sejmu.
Czytelnicy ci stanowczo twierdzili, że poparcia takiego nowo wybranemu
posłowi nie udzielali, a ich podpisy zostały sfałszowane. Wielu z nich
zarzekało się wręcz, że ich poglądy polityczne dalekie są od tego, by
sympatyzować z SLD. Z mojego medialnego nasłuchu wynika, że gorzowska
prokuratura w ogóle nie podjęła tematu, choć popełnienie przestępstwa nie
budzi przecież żadnych wątpliwości. Pan poseł zdobył nawet ostatnio
tytuł „Najbardziej wpływowego Lubuszanina”. Wpływy, jakie posiada w lokalnej
prokuraturze, utwierdzają mnie w przekonaniu, że głosy oddane w tym
konkursie były jak najbardziej słuszne.
Niedawno zaś prasa poinformowała, że kandydat na prezydenta miasta Gorzowa
Wlkp., Robert Bagiński, masowo fałszował listy z wyrazami poparcia dla
zawiązanego przez siebie Komitetu Wyborczego „Rodzina Gorzowska”. W tym
przypadku organy ścigania wyraziły jakieś zainteresowanie tematem, bo
prokuratura prowadzi dochodzenie w tej sprawie.
Nieszczęsny Radek z Wesołej podrobił jeden dokument, zaś w przypadku
gorzowskich polityków mamy do czynienia z fałszowaniem całej sterty
papierów! Obaj też w żaden sposób nie naprawili szkody, co tym bardziej
powinno usprawnić działania Temidy. S