Gość: Karol
IP: *.tor.aei.net
24.01.02, 02:57
Kazda infornacja ma swoja cene i moze byc do kupienia lub sprzedania.
Informacja o zgonie ma tez swoja cene i w tym wypadku byla sprzedawana zakladom
pogrzebowym. Rodzina zmarlego ma prawo wyboru zakladu pogrzebowego dopoki nie
podpisze umowy o serwis organizacji pogrzebu z jednym z tych zakladow. Wsrod
ofert zakladow pogrzebowych zawsze mozna wybrac najkorzystniejsza. Wyjsciem
jest odrzucic oferte zakladu pogrzebowego ktory sie zglasza bez uprzedniego
kontaktu. W najnowszej histori Polski mielismy mnostwo przypadkow sprzedawania
i kupowania informacji. Przykladem jest byly senator Gawronik. Tylko i
wylacznie dzieki takiej informacji mogl w chwile po ogloszeniu ustawy o obrocie
walutami otworzyc siec kantorow wzdloz zachodniej granicy. Nikt za to nie
siedzi w wiezieniu. Takich przypadkow mozna przytaczac w nieskonczonosc. I w
kazdym wypdku kto pierwszy ten lepszy. Pracownicy pogotowia z racji
wykonywanego zawodu najczesciej jako pierwsi sa posiadaczami takiej informacji.
Najprawdopodobniej, gdyby dyrektor szpitala lub minister zdrowia, nie mowiac
juz niektorych o naszych poslach, posiadali taka informacje pierwsi, sytuacja
wcale nie bylaby inna. Handel informacja istnieje od zarania wiekow. Tu jest
bardziej handel informacja niz handel zmarlymi.
Natomiast, kazdy przypadek spowodowania lub przyspieszenia smierci przez
personel pogotowia ratunkowego, nieudzielenie pomocy osobie umierajacej jest
bardzo powaznym przestepstwem kryminalnym i kazdy taki przypadek powinien byc z
cala surowoscia karany.