bryt.bryt
22.03.09, 15:54
Wywiad dla dziennika "Polska":
"(...)
--Z Jackiem Rostowskim jako ministrem finansów kiedy wyjdziemy [z kryzysu]?
----Bardzo mnie niepokoi, że został on ministrem finansów. Nie potrafię zrozumieć, jak ten bardzo majętny człowiek, zajmujący się sferą rynków finansowych, co jest delikatnym określeniem spekulacji finansowej, został ministrem, i po co mu to.
--Rostowski jest profesorem uniwersytetu w Budapeszcie.
----Gdzie właśnie zajmował się rynkami finansowymi. Dziwny uniwersytet, dziwna profesura, w ogóle dziwna nominacji człowieka, który nie uczestniczył w polskim życiu publicznym.
--Rostowski nie jest fachowcem?
----Nie wiem, czy jest fachowcem od finansów, bo specjalista od giełdy i gier walutowych nie jest automatycznie fachowcem od finansów publicznych.
--To może chciałby Pan pouczyć ministra Rostowskiego?
----Nie mam zamiaru wdawać się w takie kontrowersje. Może to zabrzmi nieskromnie, ale mam mocniejszych partnerów.
(...)"
Jak rozumiec ostatnie zdanie? Jarek rozmawiac o finansach to moze z Tuskiem, a z marnym Rostowskim, bo Rostowski nie ma nic do gadania, czy moze dla Jarka Rostowski nie jest merytorycznie partnerem?
polskatimes.pl/stronaglowna/96544,lider-pis-rechot-mnie-nie-zniecheci,id,t.html#material