kliwia-tylko
05.04.09, 16:29
Rząd prowadzi politykę zagraniczną, prezydent współdziała z nim.
Jeżeli dostał instrukcje od rządu co do zachowania na szczycie NATO,
jego psim obowiązkiem było dostosować się do poleceń. Facet jest
niekumaty, wolno myśli, albo wcale. To szkodnik. Jego nie można
wysyłać samego w delegacje, bo narobi głupstw. Dyplomata z niego
żaden. On właściwie do niczego się nie nadaje.