ajr-on 23.05.09, 15:28 Dlaczego skoro są to udowodnione zbrodnie wiedza o tym nie jest powszechna, a GW nie wałkuje tego tematu ? Jaruzelski trzymał przy sobie tą osobę, a GW i tak uważa go za człowieka honoru. Czy są lepsi i gorsi Żydzi ? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mondry-tusek A Jaruzelski to co? 23.05.09, 15:35 Jaruzelski też ich nie kochał. Brał udział w czystkach żydowskich w wojsku. Teraz o tym cicho, ale niestety, tak było. Dziwie się że dzisiaj Żydzi go bronią. Nazywają go nawet człowiekiem honoru. Odpowiedz Link Zgłoś
socjalliberal Re: A Jaruzelski to co? 23.05.09, 17:11 1) Czytałeś cykl o Jaruzelu w GW z okazji bodajże Stanu Wojennego kłamco? Chcesz powiedzieć, że tam nie było nic o tym, że Jaruzelski przykładał rękę do wyrzucenia tych Żydów? 2) Taki debil jesteś czy naprawdę nie wiesz, że Michnik nigdy Jaruzelskiego człowiekiem honoru nie nazwał, tylko Kiszczaka, co następnie dość szybko odwołał gdy się okazało, że on jednak umów nie dotrzymywał? Wy prawicowcy kończycie chociaż pierwszą klasę podstawówki? Bo macie jakieś immanentne problemy z rozumieniem mowy polskiej, co pokazuje właśnie przykład Twoich bzdur, czy opacznego rozumienia pojęcia "grubej kreski". Wam to się normalnie wszystko z dupą kojarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
ajron1960 Re: A Jaruzelski to co? 23.05.09, 17:24 socjalliberal napisał: Poczytaj sobie coś więcej o gen.Korczyńskim w internecie bo do innych żródeł nie będzie Ci się chciało zaglądać i nie pisz banialuków. W tym temacie to nie ma już miejsca na obronę mordercy i współwinę (krycie, wspólpracowanie, promowanie) Jaruzela, w 1970 roku Jaruzel był min. obrony narodowej, grudzień 1970 Gdańsk, Korczyński dał rozkaz zabicia stoczniowców. Odpowiedz Link Zgłoś
ajr-on gen.Grzegorz Korczyński 23.05.09, 15:58 Aresztowany 21 maja 1950 przez grupę operacyjną Biura Specjalnego MBP i po 4 latach śledztwa oskarżony i skazany w dniu 22 maja 1954 na dożywocie m.in. za mordy na ludności żydowskiej, MBP zamierzała także wykorzystać materiał dowodowy aby skłonić Korczyńskiego do zeznań przeciwko Władysławowi Gomułce. Więziony w latach 1950-1956. 24 grudnia 1954 Sąd Najwyższy zmienił wyrok na 15 lat więzienia, na wolność wyszedł po objęciu władzy przez Władysława Gomułkę w 1956. Wiceminister obrony narodowej w latach 1965-1971. Od końca grudnia 1956 do lipca 1965 roku szef Zarządu II Wywiadowczego Sztabu Generalnego WP – wywiadu wojskowego. Od 1965 Główny Inspektor Obrony Terytorialnej, od 1968 roku w stopniu generała broni. W wydarzeniach marcowych 1968 roku należał do wewnątrzpartyjnego stronnictwa "partyzantów" Mieczysława Moczara. W grudniu 1970 roku dowodził oddziałami Wojska Polskiego, pacyfikującymi demonstracje robotnicze na Wybrzeżu, był jednym z głównych odpowiedzialnych za masakry robotników w czasie tamtych wydarzeń i został za to usunięty z zajmowanych stanowisk, a następnie wysłany jako ambasador do Algierii. Odpowiedz Link Zgłoś
ajron1960 Re: gen.Grzegorz Korczyński 23.05.09, 17:08 Mordował Żydów głównie w celach rabunkowych, a Polaków z nienawiści. Odpowiedz Link Zgłoś
w0man29 Re: Prawa ręka Jaruzela gen.Korczyński mordował Ż 23.05.09, 17:10 > Czy są lepsi i gorsi Żydzi ? To pytanie retoryczne. Co robili amerykańscy lub angielscy żydzi wiedząc o holokauście w Europie ? Obawiając się wzrostu antysemityzmu w swoich krajach nie zrobili absolutnie nic .. można by wręcz powiedzieć że poświęcili swoich wschodnioeuropejskich braci dla ... świętego spokoju. Duże znaczenie miał także fakt marginalizowania kultury i dorobku aszkenazyjskich żydów przez zachodnioeuropejskich sefardyjczyków. Odpowiedz Link Zgłoś
eres2 „Grzegorz” Korczyński - GL/AL - Żydzi cz.I 24.05.09, 01:02 Ajr-on: Dlaczego skoro są to udowodnione zbrodnie wiedza o tym nie jest powszechna, a GW nie wałkuje tego tematu ? eres: Jesteś ajr-on’ie w błędzie, wiedza o Korczyńskiem i o GL/AL jako tzw. „zbrojnym ramieniu” polskich komunistów jest powszechnie znana. Także GW wielokrotnie ten temat poruszała. Aby o tym wiedzieć, trzeba oczywiście tę gazetę po prostu czytać. Warto przypomnieć kilka faktów stanowiących do niedawna tzw. białe plamy, a obrazujących stosunek polskich komunistów i ich „zbrojnego ramienia” – GL/AL do Żydów w czasie niemieckiej okupacji. Kłamstwa zaczerpnięte z podręczników historii i propagandowych broszurek z peerelowskich czasów nadal krążą bowiem po forum. Jak z polemik w szeregu innych wątków w nin. forum wynika, są polemiści, także i niektórzy z Izraela, którzy nadal wierzą w peerelowskie kłamstwa. Historycy podają liczne fakty niesienia pomocy w czasie okupacji Żydom przez niektóre grupy GL/AL; niejeden oddział tej partyzantki miał w swoich szeregach Żydów. Znane są przecież i sporadyczne fakty udzielania pomocy Żydom nawet przez ludzi z NSZ, co oczywiście nie znaczy, że eneszetowcy Żydów nie mordowali. Wbrew pozorom łączą te organizacje niektóre cechy wspólne, głównie, gdy chodzi o krwawe rozprawianie się z przeciwnikami i to nie tylko politycznymi. Dla obu organizacji częstokroć ważniejsza była walka z ze swoimi wrogami politycznymi niż z niemieckim okupantem. Znane są zbrodnie NSZ dokonywane na Żydach i w tym względzie zdecydowanie prześcignęły one swoich głównych politycznych wrogów – komunistów z GL/AL. Choć – co może wydać się nieprawdopodobne - i w szeregach NSZ znaleźli się Żydzi, acz nieliczni i – jak już wspomniałem - znane są także przypadki ratowania Żydów przez bojówki NSZ. Jedno z największych morderstw masowych z lat okupacji popełnionych na Żydach przez GL/AL to zbrodnie dokonane we wsi Ludmiłówka i w jej okolicach. Choć GL/AL odpowiada nie tylko za zbrodnie z Ludmiłówki, ale i za wiele innych morderstw dokonanych na polskich obywatelach, już wówczas określanych przez nich jako „wrogach klasowych”. Winni są oni także wielu akcji bandyckich i krwawych rozpraw frakcyjnych. Można ubolewać, że morderstwa dokonane przez oddziały partyzanckie różnej barwy politycznej na Żydach i na swoich przeciwnikach politycznych nie stanowią przedmiotu śledztw IPN. Choć nie jest wykluczone, że IPN nimi się zajmuje, o czym po prostu nie wiem(y). Cały szereg dzienników i czasopism zamieszcza często ciekawe artykuły dot. mało znanych dramatów z lat okupacji, m. in. o morderstwach dokonywanych na swoich współobywatelach przez niektóre oddziały podziemia zbrojnego, często właśnie przez GL/AL. Inna rzecz, że po każdym takim artykule forum nin. pęcznieje od wypowiedzi oburzonych czytelników, którzy najchętniej wmietliby te fakty pod dywan i żyli wyłącznie chwalebnymi czynami organizacji podziemnych w latach okupacji niemieckiej, zarówno tych niepodległościowych, jak i komunistycznych. Obszerny artykuł Piotra Gontarczyka na ten temat („Wydał rozkaz, aby wymordować”), który pojawił się 16.5.97 r. w „Życiu z kropką” nie jest więc faktem odosobnionym. Można przecież opis tych dramatycznych wydarzeń znaleźć u innych współczesnych historyków, pisze o nich np. Marek Jan Chodakiewicz w pracach: „Polacy Żydzi 1918-1955” i „Narodowe Siły Zbrojne >>Ząb<< przeciw dwu wrogom”. Myślę, że forumowiczów zainteresuje sprawa zbrodniczej działalności peerelowskich „bohaterów”. Pozwolę więc sobie zacytować kilka obszerniejszych wyjątków ze wspomnianego artykułu z „Życia”: „Historiografia PRL rozpowszechniła teorię o zasługach PPR w ratowaniu Żydów. Jednak z zachowanych archiwaliów wynika, że wspomniana pomoc i zainteresowanie ich tragicznym losem wynikało przede wszystkim z przewidywanych korzyści politycznych, finansowych i niewiele miała wspólnego z odruchem solidarności z prześladowanymi. co więcej: konto komunistycznej partyzantki z lat II. wojny św. obciążają zbrodnie na Żydach”. „[...] Nieliczenie się z dobrem okolicznej ludności [Ludmiłówki] było jedną z przyczyn narastania konfliktu między Korczyńskim a sekretarzem powiatowym PPR Gruchalskim ps. >>Sokół<<. Gruchalski nie był człowiekiem zbyt ideowym: żył w komitywie z okolicznymi grupami rabunkowymi, lecz sprzeciwiał się intensywnej działalności zbrojnej. Kiedy wskutek akcji >>Grzegorza<< zaczęli ginąć mieszkańcy okolicznych wsi, a więc jego ziomkowie i znajomi, zaczął pałać coraz większą niechęcią do Korczyńskiego. Potęgowały ją morderstwa i rabunki dokonywane przez ludzi „Grzegorza” na okolicznej ludności i ukrywających się Żydach. Pierwszą ofiarą komunistów w Ludmiłówce był Jankiel Skrzyl. Został on złapany przez dwóch szantażystów. W jego obronie interweniował jeden z sowieckich żołnierzy z grupy Korczyńskiego, który po krótkiej bójce sięgnął po nóż i przegonił napastników. W całą sprawę włączył się „Grzegorz”, który stwierdził, że Jankiel Skrzyl jest zagrożeniem dla miejscowej organizacji: „... zachodzi obawa, że gdy ten (Skrzyl) dostanie się w ręce gestapo może zdekonspirować oddziały GL na terenie Ludmiłówki...”. Kazał więc Skrzyla zabić. [...] na razie poprzestano na Skrzylu, którego gwardzista Łojek „...uderzeniem kija uśmiercił...”. Od pozostałych Żydów „Grzegorz” zażądał dużej sumy pieniędzy i kosztowności, które miały być przeznaczone „na zakup broni”. Odpowiedz Link Zgłoś
eres2 „Grzegorz” Korczyński - GL/AL - Żydzi cz.II 24.05.09, 01:04 Sytuację zaogniła kolejna akcja Korczyńskiego, tym razem na obóz prac melioracyjnych dla Żydów w Janiszowie, który gwardziści rozbili 7.11.1942 r.. Jej celem, wg powojennej propagandy, miało być ratowanie ok. 500 Żydów, znajdujących się w obozie. Jednak przebieg wypadków wskazuje, że chodziło raczej o poważne korzyści finansowe z akcji i – w dużo mniejszym stopniu – zwiększenie stanu liczebnego oddziału. Po zastrzeleniu komendanta (obozu), ukraińskiego volksdeutscha Petera Ignara, który znajdował się w obozie (oprócz niego obozu strzegła tylko policja polska i żydowska), gwardziści zabrali skóry, radio, broń. Największym sukcesem było zdobycie kasy obozowej, w której znajdowało się ok. miliona złotych w gotówce i biżuterii – był to dobytek odebrany więźniom obozu. Do oddziału „Grzegorza” (im. T. Kościuszki) wcielono prawdopodobnie tylko kilku lub kilkunastu Żydów, niezależnie od tego nieduża grupa zbiegła i ukryła się w okolicznych wsiach i lasach. Większość, nie mając dokąd pójść, odmówiła opuszczenia obozu i niebawem została wymordowana przez Niemców. Historyk Shmuel Krakowski nazwał akcję na Janiszów „przyspieszeniem nadejścia śmierci dla (tamtejszych) Żydów”. Wg wszelkiego prawdopodobieństwa większość „skarbu janiszowskiego” Korczyński zawiózł dla KC PPR w Warszawie. Tymczasem jego ludzie postanowili „uszczknąć” coś dla siebie. Z polecenia „Lubego” gwardziści: Wojtaszek, Łojek i dwóch innych wyprowadzili z domu gospodarza Niewiadomskiego pięcioosobową rodzinę żydowską, którą obrabowali i zamordowali, odzierając przy tym zwłoki. Wspomniane morderstwa i rabunki na terenie Ludmiłówki stały się bezpośrednią przyczyną buntu przeciw Korczyńskiemu. Bunt „Sokoła”. Zbuntowanemu „Sokołowi” udzielili poparcia „Szymon” i „Myśliwy”. W ich grupach znajdowało się wielu Żydów, a przecież właśnie ich współrodacy padali najczęściej ofiarą ludzi Korczyńskiego. Poza tym na GL-owskich melinach w Ludmiłówce, Grabówce oraz w okolicznych lasach ukrywało się wielu ich krewnych i znajomych. Dla tych ludzi - w większości kobiet i dzieci – „Grzegorz” stanowił podwójne zagrożenie: po pierwsze mogli stać się jego kolejnymi ofiarami, po drugie intensyfikacja akcji przeciwko Niemcom musiała oznaczać kontrakcję i obławy, co praktycznie niwelowało do zera szanse ich przetrwania. Wykorzystując nieobecność Korczyńskiego i rozpad oddziału im. T. Kościuszki, Gruchalski – „Sokół” postanowił rozprawić się najpierw z jego stronnikami, a potem z nim samym. W mieszkaniu starej działaczki KPP Wyganowskiej, Gruchalski zwołał oficjalne zebranie komitetu PPR, w którym oprócz niego samego, Miłka – „Koguta” i Marszałka – „Myśliwego” uczestniczyło kilka osób z miejscowego aktywu. Na zebraniu przebywał jeden z trzech braci Rubinów, uwolnionych z Janiszowa. Warto wspomnieć, że to właśnie któryś z nich uciekł wcześniej z obozu i sprowadził Korczyńskiego. Rzuca to niezwykle interesujące światło na interpretację wydarzeń w Ludmiówce. Fakt, że Rubinowie poparli nie Korczyńskiego, który uwolnił ich z obozu, lecz Gruchalskiego, przekreśla wersję sprowadzającą całą sprawę jedynie do walki frakcyjnej wewnątrz GL. Z dużym prawdopodobieństwem można twierdzić, że bracia Rubin poparli Gruchalskiego po prostu dlatego, że Korczyński mordował ich rodaków. Na wspomnianym spotkaniu podjęto decyzją o likwidacji „Grzegorza”. W drugiej połowie listopada 1942 r., w Ludmiłówce, w zabudowaniach gospodarza Grześniewskiego, „sokołowcy” udusili powrozami Jana Płowasia – „Lubego”, Edwarda Płowasia – „Lutka” oraz radiotelegrafistę Stefana Staręgowskieo – „Stefana”, uszkadzając przy tym radiostację Korczyńskiego. Z domu gospodarza Gozdury zabrali resztę „skarbu janiszowskiego” oraz pilnującego go zastępcę Korczyńskego, Edwarda Gronczeskiego – „Przepiórkę”, którego również zamierzali zabić. Temu jednak udało się zbiec i ostrzec Korczyńskiego. Gdy „Grzegorz” wrócił do Ludmiłówki, niemal natychmiast zwołał swoich stronników, kazał rozdać broń i przystąpił do krwawej rozprawy z buntownikami. W jego działaniach uczestniczył oficer NKWD – komisarz polityczny oddziału (!). Pierwszą ofiarą czystki był Miłek; wraz z nim wyprowadzono z domu 10 lub 12 Żydów i wszystkich rozstrzelano. Odpowiedz Link Zgłoś
eres2 „Grzegorz” Korczyński - GL/AL - Żydzi cz.II i 24.05.09, 01:05 ... i zemsta na Żydach. Ponieważ odpowiedzialnością za całe zajście obarczono Żydów, Korczyński kazał im wynieść się z Ludmiłówki. Rozkaz wzbudził ich wyraźne niezadowolenie: był przecież listopad, a we wsi mogli liczyć na przygotowane wcześniej kryjówki i pomoc mieszkańców. Wskutek takiego obrotu sprawy Korczyński „... wydał rozkaz, aby wymordować wszystkich Żydów na terenie Ludmiłówki...”. Mieszkańcy wsi zeznawali po wojnie: „...Korczyński, Flis i inni chodzili po wszystkich gospodarstwach w Ludmiłówce i wyciągali Żydów. Byli także i u mnie i wzięli czterech Żydów wojskowych... . Były jeszcze inne wypadki wyciągania i mordowania Żydów tak z mieszkań od gospodarzy, jak i z bunkrów po lasach...”. W 1955 r. Naczelna Prokuratura Wojskowa określiła ówczesne działania komunistów następująco: „... oskarżeni realizując hasło krwawej zemsty rzucone przez Korczyńskiego, nie ograniczyli się do ukarania >>winnych<<, lecz włączyli się aktywnie do mordowania Żydów jako takich, wyciągając niejednokrotnie kobiety ukryte w stajniach i bunkrach, które nic wspólnego nie miały z ruchem partyzanckim, a tym bardziej z Miłkiem i Gruchalskim...”. Stanisław Zawoł, świadek wydarzeń w Ludmiłówce, relacjonował: „... jacyś osobnicy zabrali ją (ukrywającą się Żydówkę) z dziećmi, pytali, gdzie ma pieniądze i towary, a następnie wyprowadzili ją z domu...”. Ofiary były doszczętnie ograbiane, a następnie mordowane strzałem w głowę. Podczas selekcji kierowano się kryteriami narodowymi, a nie uczestnictwem we wcześniejszej akcji przeciw ludziom Korczyńskiego. Jedna z mieszkanek Ludmiłówki opowiadała swoje przeżycia: „... osobnicy ci wszystkich Żydów zabrali..., mnie też, bo myśleli, że jestem Żydówką, ale gdy sąsiedzi wyjaśnili, że nie jestem Żydówką, puścili mnie...”. Akcja przybierała nieraz charakter polowania: „Gronczewski, idąc wieczorem przez wieś Ludmiłówkę zauważył dwie osoby, które na jego widok uskoczyły w bok. Skazany (Gronczewski) w ich kierunku oddał kilka strzałów z pistoletu. Okazało się, że zabił kobietę i mężczyznę narodowości żydowskiej...”. Mieszkańcom Ludmiłówki komuniści zabronili udzielania pomocy ukrywającym się nieszczęśnikom: „Gronczewski pewnego razu odgrażał mi się, że jak znajdzie u mnie hołociarzy (Żydów), to Wyganowska będzie gniła razem z nimi...”. [...] „Wojtaszek mówił, że jedną kulą zabijał dwóch czy trzech ludzi...”. Po zabiciu kilkudziesięciu ludzi w samej Ludmiłówce oprawcy rozprawili się z mieszkańcami leśnych kryjówek. Wedle niezwykle cennej i bogatej w szczegóły relacji jednego z konspiratorów niepodległościowych z pow. kraśnickiego, Edwarda Bryczki ps. „Ostoja”: „... na rozkaz >>Grzegorza<< placówka GL w Ludmiłówce wymordowała 76 ukrywających się Żydów w schronach w lesie, przeważnie kobiet i dzieci...”. Trudno jednoznacznie wyrokować, czy liczba podana przez „Ostoję” obejmowała wszystkie ofiary pogromu, czy tylko tych, których wymordowano w bunkrach. W pierwszym wypadku liczba zamordowanych w Ludmiłówce i okolicach wyniosłaby ok. 70 OSÓB, W DRUGIM – PONAD STO. Odpowiedz Link Zgłoś
eres2 "Grzegorz” Korczyński - GL/AL - Żydzi cz. IV 24.05.09, 01:08 Nie tylko Korczyński Prawdziwi buntownicy: około 33-osobowa grupa „Szymona” I „Gruchalszczacy” już w kwietniu 1943 rozpoczęli pertraktacje z PPR. Niebawem zostali wcieleni do oddziału Karola Hercenbergera „Lemuszewskiego”, nadwołżańskiego Niemca, który jeszcze kilka miesięcy wcześniej brał udział w deportacjach Żydów do obozów zagłady. Wspomniani, przydzieleni mu gwardziści – Żydzi nie przetrwali u niego zbyt długo: w październiku 1943 r. Hercenberger zastrzelił jednego z nich za „niewłaściwe pełnienie służby wartowniczej”. Trudno wyrokować jednoznacznie, czy cała sprawa była ukartowana, czy też konflikt miał charakter spontaniczny; ważniejsze jest ustalenie, że pozostali Żydzi podjęli walkę z „aryjskimi” towarzyszami i za cenę ok. 20 zabitych wyrwali się do lasu. Ranili przy tym „Lemiszewskiego”. Oficjalny raport GL donosił triumfalnie: „Bataliony dały ognia i wybiły 20 Żydów (...). Obecnie nie ma w naszych oddziałach Żydów i nie przyjmujemy ich, ponieważ przynieśli nam wielką stratę”. Mniej więcej w tym samym czasie, w którym miała miejsce tragedia w Ludmiłówce, został wymordowany żydowski oddział partyzancki Wolfa Bleifera (Gleichera). Powstał on z jeńców armii wrześniowej, oddzielonych od swoich współtowarzyszy – Polaków i osadzonych w specjalnym obozie na ulicy Lipowej w Lublinie. Losy oddziału zbadał Marek Jan Chodakiewicz, a plonem jego pracy był artykuł pt. „O globalną emancypację ze stereotypów, czyli kto mordował Żydów?” (Zeszyty Historyczne „WiN”, nr 6. z lutego 1996 r.). Wg Chodakiewicza relacje byłych partyzantów żydowskich Jakoba (Mieczysława) Grubera, Chila Grynszpana, Józefa Birgera i Jana Szelubskiego – zdają się jednoznacznie wskazywać, kto dokonał zbrodni. Szelubski twierdzi, że ucieczka z obozu była możliwa dzięki temu, że „... znaleziono kontakt z grupą lewicowych socjalistów polskich...”. Potwierdza to również historyk zajmujący się polskim ruchem socjalistycznym – Krzysztof Dunin-Wąsowicz. Szelubski nazywa sprawców wprost: „... w nocy przyszli z bandy Czarnego, którzy zapowiedzieli, że przywiozą broń; bagnetami zakłuli strażników, BO ZNALI PRZECIEŻ HASŁO, i wrzucili do schronów granaty, potem żywcem zakopali schrony...”. Jedynym znanym oddziałem, którego dowódca nosił w tym czasie i w tym terenie pseudonim „Czarny”, była grupa RPPS – sojuszniczki PPR – dowodzona przez Bronisława Baranowskiego. Sam Szelubski, po krótkim pobycie w Warszawie, objął inną grupę RPPS, której członkowie głośno wyrażali przy nim swoją dezaprobatę: „... nie chcemy, żeby Żyd był dowódcą oddziału (...). Jeden z przywódców grupy antysemickiej – ps. >>Tato<<, udał się do Warszawy i groził sztabowi: jeżeli nie zabierzecie Żydów z oddziału, to ich wymordujemy...”. Dotrzymał słowa. Nieopodal wsi Zielonka zorganizowali zasadzkę i wymordowali Żydów – swoich kolegów. Jak wspomina Szelubski: „... >>Tato<< dał znać, rzucił teczkę i każdy zabił swojego Żyda...”. Korczyński, w tajnym procesie, który odbył się przed Sądem Wojewódzkim w Warszawie między 18. a 21. maja 1954 r., skazany został za zbrodnie w Ludmiłówce na 15 lat więzienia. 15.I.1955 r. wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie skazani zostali AL- owscy kompani Korczyńskiego: Jan Wziętek - „Murzyn”, Edward Gronczewski –„Przepiórka”, Stefan Łojek – „Tygrys” i Jan Wojtaszek. Za masowe morderstwa, połączone z rabunkiem i profanacją zwłok, otrzymali kilkuletnie wyroki. Do więzienia trafili również inni dowódcy AL z Lubelszczyzny: Andrzej Flis – „Maksym”, który był odpowiedzialny za śmierć kilkudziesięciu Żydów ukrywających się w lubelskich lasach oraz Bolesław Kowalski – „Cień”. Ten oczywiście nie za wymordowanie dwóch partyzanckich oddziałów AK (4.5.1944 r. w Owczarni i 2.7. tegoż roku w Stefanówce – w sumie kilkudziesięciu żołnierzy!), bo za to – jeszcze w czasie wojny – otrzymał od Dowództwa Głównego AL Krzyż Grunwaldu, lecz za wymordowanie żydowskiego oddziału Aleksandra Skotnickiego – „Zemsty”. Rychło, bo w r. 1955 wszyscy ci zbrodniarze opuścili więzienia i zajęli ważne stanowiska partyjne, administracyjne bądź wojskowe. Korczyński opuścił więzienie w kwietniu 1956 r., by po kilku miesiącach objąć szefostwo wywiadu Sztabu Generalnego LWP. „Uchybienia partyjne” z czasów okupacji nie zamknęły mu drogę do dalszej kariery; rok po wyjściu z więzienia, dokładnie 20.7.1957 r., dostał awans na gen. dywizji. Przez wiele późniejszych lat pełnił funkcję członka KC PZPR oraz posła na Sejm. Pełnił te funkcje w Sejmie w doborowym towarzystwie tow. tow. Jruzelskiego, Rakowskiego, młodego Leszka Millera, PAX-owskiego sługusa komuny Bendera i innych komunistów i sprzedawczyków. Na koniec jeszcze o pewnym dokumencie. W listopadzie 1954 roku odbyła się narada najwyższego aktywu MBP, na której jeden z jego wysokich funkcjonariuszy zreferował przyczyny postawienia przed sądem i skazania Korczyńskiego: „... Przedstawię sprawę w skrócie telegraficznym. Za oddziałami Grzegorza Korczyńskiego podążały liczne tabory, które zaopatrywały oddziały w niezbędny sprzęt i żywność i były zarazem schronieniem dla przeszło 100 rodzin po rozbiciu przez nich przesyłowych punktów zbiorczych, zorganizowanych w małych miasteczkach, celem dalszego odtransportowania Żydów do obozów zagłady. W czasie natarcia wojsk hitlerowskich na Lasy Janowskie Korczyński doszedł do przekonania, że nie uda mu się przedrzeć przez pierścień otaczających wojsk okupanta, jeśli będą ciągnęły się za nim liczne tabory z rodzinami. Podjął decyzję pozbycia się zbędnego balastu. Wydał decyzję, by oddziały ruszyły do odwrotu, natomiast tabory skierował w przeciwnym kierunku, w stronę zbliżających się wojsk niemieckich. Gdy ludzie z taborów zorientowali się, że idą na niechybną śmierć, zmienili kierunek i podążali za wycofującymi się oddziałami. Wówczas Korczyński polecił własnym ogniem zlikwidować setki bezbronnych ludzi...”. Odpowiedz Link Zgłoś
mondry-tusek Powtarzam z uporem... 24.05.09, 08:22 Jaruzelski może się wypierać, bo gdyby teraz przyznał się do represjonowania Żydów to jakby założył sobie sznur na szyję. (represjonowanie Polaków nic nie kosztuje) Odpowiedz Link Zgłoś
ajr-on Re: "Grzegorz” Korczyński - GL/AL - Żydzi c 24.05.09, 09:28 www.glaukopis.pl/pdf/artykul-4-1.pdf Drogi eresie pewne sprostowanie. Korczyński 22 maja 1954 został skazany na dożywocie, a następnie wyrok w grudniu zamieniono na 15 lat. Warto też dodać, że większość współpracowników ( czerwonych zbrodniarzy) zrobiło kariery w Polsce po 1956 roku. Wiadomo, że istnieją opracowania historyczne na temat Korczyńskiego, jednak wiedza powszechna na jego temat jest żadna. GW woli wałkować tematy zbrodni Polaków(katolików ) na Żydach natomiast kiedy robili to komuniści sprawa jest wyciszana.Powód właśnie w obozie komunistycznym jest geneza wielu życiorysów redaktorów GW stąd ich sentyment do Jaruzela i Kiszczaka oraz pobłażliwość dla zbrodni stalinowskich, których sprawcami byli niejednokrotnie dziadkowie, rodzice, bracia kuzyni, sąsiedzi włąśnie dzisiejszych redaktorów GW. Gazeta zawsze w obronę weżmie komucha, a nie np. prawicowca jeżeli popełnią np. podobny występek. I tego właśnie braku rzetelności i fałszowaniu prawdy nie można jej zapomnieć. Odpowiedz Link Zgłoś
eres2 Re: "Grzegorz” Korczyński - GL/AL - Żydzi 24.05.09, 22:34 Ajr-on: GW woli wałkować tematy zbrodni Polaków(katolików ) na Żydach natomiast kiedy robili to komuniści sprawa jest wyciszana. Gazeta zawsze w obronę weżmie komucha, a nie np. prawicowca jeżeli popełnią np. podobny występek. I tego właśnie braku rzetelności i fałszowaniu prawdy nie można jej zapomnieć. eres: Wybacz, ale Twój tekst jakby z „wykładów” Jerzego Roberta Nowaka wzięty. Wynika z niego także, że GW nie czytasz. Artykuł Piotra Gontarczyka dot. Korczyńskiego i zbrodni w Ludmiłówce jako pierwsza opublikowała właśnie Gazeta Wyborcza. Pojawił się on w jej weekendowym numerze z 15./16. marca 1997 r. a jego tytuł brzmiał: „Wydał rozkaz, aby wymordować”. Natomiast historyk Marek Jan Chodkiewicz poświęcił owym wydarzeniom – zresztą wiele miejsca - dopiero w roku 1999, w swojej pracy: „Narodowe Siły Zbrojne. ‘Ząb’ przeciw dwu wrogom”, również później, w roku 2000, w jego kolejnej książce: „Żydzi i Polacy 1918-1955”. Ajr-on: Powód właśnie w obozie komunistycznym jest geneza wielu życiorysów redaktorów GW stąd ich sentyment do Jaruzela i Kiszczaka oraz pobłażliwość dla zbrodni stalinowskich, których sprawcami byli niejednokrotnie dziadkowie, rodzice, bracia kuzyni, sąsiedzi włąśnie dzisiejszych redaktorów GW. eres: Znów jakbym słyszał J.R. Nowaka. Zechciej przytoczyć choćby jeden artykuł GW traktujący z sentymentem obu peerelowskich komunistów. Twój tok myślenia wydaje się być pochodną metod peerelowskiego aparatu terroru; jak wiadomo, prześladowano wówczas każdego, kto miał „dziadków, rodziców, braci, kuzynów, sąsiadów” uznanych przez „organa” za burżujów, obszarników, kapitalistów, wrogów ludu czy tzw. szkodników. Potomkowie owych „wrogów ludu” nie mieli szans studiowania, zajmowania atrakcyjnych czy lepiej płatnych stanowisk, a nierzadko byli więzieni. N.B. mojego ojca ubecja przez długi okres lat 50. prześladowała usiłując mu udowodnić pokrewieństwo z pewnym polskim generałem (II Korpusu) i wykazać "tajemne z nim związki", który właśnie wówczas zmarł na emigracji. Ubekom nie mieściło się w głowach, że ojciec mając identyczne nazwisko i będąc przedwojennym emerytowanym wojskowym, nie był spokrewnionym z owym „wrogim generałem”. A przecież nie był. Czy wg Ciebie, Ajr-on’ie, należy potępić ojca zakonu chrystusowców - Martina Bormanna, misjonarza (spędził wiele lat na misji w Afryce) i pedagoga? Potępić go tylko dla tego, że jest synem osławionego zbrodniarza hitlerowskiego Martina Bormanna? Czy i Niklas Frank, syn kata Polaków, gubernatora Generalnego Gubernatorstwa - Hansa Franka, powinien być napiętnowany za zbrodnie swojego ojca? Niklas Frank, publicysta, autor książki "Mój ojciec Hans Frank", przez całe swoje dorosłe życie prowadził rozrachunek ze zbrodniczą działalnością swojego ojca i generalnie z nazizmem. Odpowiedz Link Zgłoś