Dodaj do ulubionych

Prawa ręka Jaruzela gen.Korczyński mordował Żydów

23.05.09, 15:28
Dlaczego skoro są to udowodnione zbrodnie wiedza o tym nie jest
powszechna, a GW nie wałkuje tego tematu ?
Jaruzelski trzymał przy sobie tą osobę, a GW i tak uważa go za
człowieka honoru. Czy są lepsi i gorsi Żydzi ?
Obserwuj wątek
    • mondry-tusek A Jaruzelski to co? 23.05.09, 15:35
      Jaruzelski też ich nie kochał. Brał udział w czystkach żydowskich w wojsku.
      Teraz o tym cicho, ale niestety, tak było. Dziwie się że dzisiaj Żydzi go
      bronią. Nazywają go nawet człowiekiem honoru.
      • socjalliberal Re: A Jaruzelski to co? 23.05.09, 17:11
        1) Czytałeś cykl o Jaruzelu w GW z okazji bodajże Stanu Wojennego
        kłamco? Chcesz powiedzieć, że tam nie było nic o tym, że Jaruzelski
        przykładał rękę do wyrzucenia tych Żydów?
        2) Taki debil jesteś czy naprawdę nie wiesz, że Michnik nigdy
        Jaruzelskiego człowiekiem honoru nie nazwał, tylko Kiszczaka, co
        następnie dość szybko odwołał gdy się okazało, że on jednak umów nie
        dotrzymywał? Wy prawicowcy kończycie chociaż pierwszą klasę
        podstawówki? Bo macie jakieś immanentne problemy z rozumieniem mowy
        polskiej, co pokazuje właśnie przykład Twoich bzdur, czy opacznego
        rozumienia pojęcia "grubej kreski". Wam to się normalnie wszystko z
        dupą kojarzy.
        • ajron1960 Re: A Jaruzelski to co? 23.05.09, 17:24
          socjalliberal napisał:

          Poczytaj sobie coś więcej o gen.Korczyńskim w internecie bo do
          innych żródeł nie będzie Ci się chciało zaglądać i nie pisz
          banialuków. W tym temacie to nie ma już miejsca na obronę mordercy i
          współwinę (krycie, wspólpracowanie, promowanie) Jaruzela, w 1970
          roku Jaruzel był min. obrony narodowej, grudzień 1970 Gdańsk,
          Korczyński dał rozkaz zabicia stoczniowców.
    • ajr-on gen.Grzegorz Korczyński 23.05.09, 15:58
      Aresztowany 21 maja 1950 przez grupę operacyjną Biura Specjalnego
      MBP i po 4 latach śledztwa oskarżony i skazany w dniu 22 maja 1954
      na dożywocie m.in. za mordy na ludności żydowskiej, MBP zamierzała
      także wykorzystać materiał dowodowy aby skłonić Korczyńskiego do
      zeznań przeciwko Władysławowi Gomułce. Więziony w latach 1950-1956.
      24 grudnia 1954 Sąd Najwyższy zmienił wyrok na 15 lat więzienia, na
      wolność wyszedł po objęciu władzy przez Władysława Gomułkę w 1956.

      Wiceminister obrony narodowej w latach 1965-1971. Od końca grudnia
      1956 do lipca 1965 roku szef Zarządu II Wywiadowczego Sztabu
      Generalnego WP – wywiadu wojskowego. Od 1965 Główny Inspektor Obrony
      Terytorialnej, od 1968 roku w stopniu generała broni. W wydarzeniach
      marcowych 1968 roku należał do wewnątrzpartyjnego
      stronnictwa "partyzantów" Mieczysława Moczara. W grudniu 1970 roku
      dowodził oddziałami Wojska Polskiego, pacyfikującymi demonstracje
      robotnicze na Wybrzeżu, był jednym z głównych odpowiedzialnych za
      masakry robotników w czasie tamtych wydarzeń i został za to usunięty
      z zajmowanych stanowisk, a następnie wysłany jako ambasador do
      Algierii.
      • bodo.2 Re: gen.Grzegorz Korczyński 23.05.09, 16:24
        PO prostu heros gadzinówki.
        • ajron1960 Re: gen.Grzegorz Korczyński 23.05.09, 17:08
          Mordował Żydów głównie w celach rabunkowych, a Polaków z nienawiści.
        • venus99 Re: gen.Grzegorz Korczyński 24.05.09, 09:22
          Sakiewicz go chwali??
    • w0man29 Re: Prawa ręka Jaruzela gen.Korczyński mordował Ż 23.05.09, 17:10
      > Czy są lepsi i gorsi Żydzi ?
      To pytanie retoryczne.

      Co robili amerykańscy lub angielscy żydzi wiedząc o holokauście w Europie ?
      Obawiając się wzrostu antysemityzmu w swoich krajach nie zrobili absolutnie nic
      .. można by wręcz powiedzieć że poświęcili swoich wschodnioeuropejskich braci
      dla ... świętego spokoju.
      Duże znaczenie miał także fakt marginalizowania kultury i dorobku
      aszkenazyjskich żydów przez zachodnioeuropejskich sefardyjczyków.
    • eres2 „Grzegorz” Korczyński - GL/AL - Żydzi cz.I 24.05.09, 01:02
      Ajr-on: Dlaczego skoro są to udowodnione zbrodnie wiedza o tym nie
      jest powszechna, a GW nie wałkuje tego tematu ?
      eres: Jesteś ajr-on’ie w błędzie, wiedza o Korczyńskiem i o GL/AL
      jako tzw. „zbrojnym ramieniu” polskich komunistów jest powszechnie
      znana. Także GW wielokrotnie ten temat poruszała. Aby o tym
      wiedzieć, trzeba oczywiście tę gazetę po prostu czytać.

      Warto przypomnieć kilka faktów stanowiących do niedawna tzw. białe
      plamy, a obrazujących stosunek polskich komunistów i ich „zbrojnego
      ramienia” – GL/AL do Żydów w czasie niemieckiej okupacji. Kłamstwa
      zaczerpnięte z podręczników historii i propagandowych broszurek z
      peerelowskich czasów nadal krążą bowiem po forum. Jak z polemik w
      szeregu innych wątków w nin. forum wynika, są polemiści, także i
      niektórzy z Izraela, którzy nadal wierzą w peerelowskie kłamstwa.
      Historycy podają liczne fakty niesienia pomocy w czasie okupacji
      Żydom przez niektóre grupy GL/AL; niejeden oddział tej partyzantki
      miał w swoich szeregach Żydów. Znane są przecież i sporadyczne fakty
      udzielania pomocy Żydom nawet przez ludzi z NSZ, co oczywiście nie
      znaczy, że eneszetowcy Żydów nie mordowali. Wbrew pozorom łączą te
      organizacje niektóre cechy wspólne, głównie, gdy chodzi o krwawe
      rozprawianie się z przeciwnikami i to nie tylko politycznymi. Dla
      obu organizacji częstokroć ważniejsza była walka z ze swoimi wrogami
      politycznymi niż z niemieckim okupantem. Znane są zbrodnie NSZ
      dokonywane na Żydach i w tym względzie zdecydowanie prześcignęły one
      swoich głównych politycznych wrogów – komunistów z GL/AL. Choć – co
      może wydać się nieprawdopodobne - i w szeregach NSZ znaleźli się
      Żydzi, acz nieliczni i – jak już wspomniałem - znane są także
      przypadki ratowania Żydów przez bojówki NSZ.
      Jedno z największych morderstw masowych z lat okupacji popełnionych
      na Żydach przez GL/AL to zbrodnie dokonane we wsi Ludmiłówka i w jej
      okolicach. Choć GL/AL odpowiada nie tylko za zbrodnie z Ludmiłówki,
      ale i za wiele innych morderstw dokonanych na polskich obywatelach,
      już wówczas określanych przez nich jako „wrogach klasowych”. Winni
      są oni także wielu akcji bandyckich i krwawych rozpraw frakcyjnych.
      Można ubolewać, że morderstwa dokonane przez oddziały partyzanckie
      różnej barwy politycznej na Żydach i na swoich przeciwnikach
      politycznych nie stanowią przedmiotu śledztw IPN. Choć nie jest
      wykluczone, że IPN nimi się zajmuje, o czym po prostu nie wiem(y).
      Cały szereg dzienników i czasopism zamieszcza często ciekawe
      artykuły dot. mało znanych dramatów z lat okupacji, m. in. o
      morderstwach dokonywanych na swoich współobywatelach przez niektóre
      oddziały podziemia zbrojnego, często właśnie przez GL/AL. Inna
      rzecz, że po każdym takim artykule forum nin. pęcznieje od
      wypowiedzi oburzonych czytelników, którzy najchętniej wmietliby te
      fakty pod dywan i żyli wyłącznie chwalebnymi czynami organizacji
      podziemnych w latach okupacji niemieckiej, zarówno tych
      niepodległościowych, jak i komunistycznych. Obszerny artykuł Piotra
      Gontarczyka na ten temat („Wydał rozkaz, aby wymordować”), który
      pojawił się 16.5.97 r. w „Życiu z kropką” nie jest więc faktem
      odosobnionym. Można przecież opis tych dramatycznych wydarzeń
      znaleźć u innych współczesnych historyków, pisze o nich np. Marek
      Jan Chodakiewicz w pracach: „Polacy Żydzi 1918-1955” i „Narodowe
      Siły Zbrojne >>Ząb<< przeciw dwu wrogom”.
      Myślę, że forumowiczów zainteresuje sprawa zbrodniczej działalności
      peerelowskich „bohaterów”. Pozwolę więc sobie zacytować kilka
      obszerniejszych wyjątków ze wspomnianego artykułu z „Życia”:
      „Historiografia PRL rozpowszechniła teorię o zasługach PPR w
      ratowaniu Żydów. Jednak z zachowanych archiwaliów wynika, że
      wspomniana pomoc i zainteresowanie ich tragicznym losem wynikało
      przede wszystkim z przewidywanych korzyści politycznych, finansowych
      i niewiele miała wspólnego z odruchem solidarności z
      prześladowanymi. co więcej: konto komunistycznej partyzantki z lat
      II. wojny św. obciążają zbrodnie na Żydach”.
      „[...] Nieliczenie się z dobrem okolicznej ludności [Ludmiłówki]
      było jedną z przyczyn narastania konfliktu między Korczyńskim a
      sekretarzem powiatowym PPR Gruchalskim ps. >>Sokół<<. Gruchalski nie
      był człowiekiem zbyt ideowym: żył w komitywie z okolicznymi grupami
      rabunkowymi, lecz sprzeciwiał się intensywnej działalności zbrojnej.
      Kiedy wskutek akcji >>Grzegorza<< zaczęli ginąć mieszkańcy
      okolicznych wsi, a więc jego ziomkowie i znajomi, zaczął pałać coraz
      większą niechęcią do Korczyńskiego. Potęgowały ją morderstwa i
      rabunki dokonywane przez ludzi „Grzegorza” na okolicznej ludności i
      ukrywających się Żydach. Pierwszą ofiarą komunistów w Ludmiłówce był
      Jankiel Skrzyl. Został on złapany przez dwóch szantażystów. W jego
      obronie interweniował jeden z sowieckich żołnierzy z grupy
      Korczyńskiego, który po krótkiej bójce sięgnął po nóż i przegonił
      napastników.
      W całą sprawę włączył się „Grzegorz”, który stwierdził, że Jankiel
      Skrzyl jest zagrożeniem dla miejscowej organizacji: „... zachodzi
      obawa, że gdy ten (Skrzyl) dostanie się w ręce gestapo może
      zdekonspirować oddziały GL na terenie Ludmiłówki...”. Kazał więc
      Skrzyla zabić. [...] na razie poprzestano na Skrzylu, którego
      gwardzista Łojek „...uderzeniem kija uśmiercił...”. Od pozostałych
      Żydów „Grzegorz” zażądał dużej sumy pieniędzy i kosztowności, które
      miały być przeznaczone „na zakup broni”.
      • eres2 „Grzegorz” Korczyński - GL/AL - Żydzi cz.II 24.05.09, 01:04
        Sytuację zaogniła kolejna akcja Korczyńskiego, tym razem na obóz
        prac melioracyjnych dla Żydów w Janiszowie, który gwardziści rozbili
        7.11.1942 r.. Jej celem, wg powojennej propagandy, miało być
        ratowanie ok. 500 Żydów, znajdujących się w obozie. Jednak przebieg
        wypadków wskazuje, że chodziło raczej o poważne korzyści finansowe z
        akcji i – w dużo mniejszym stopniu – zwiększenie stanu liczebnego
        oddziału. Po zastrzeleniu komendanta (obozu), ukraińskiego
        volksdeutscha Petera Ignara, który znajdował się w obozie (oprócz
        niego obozu strzegła tylko policja polska i żydowska), gwardziści
        zabrali skóry, radio, broń. Największym sukcesem było zdobycie kasy
        obozowej, w której znajdowało się ok. miliona złotych w gotówce i
        biżuterii – był to dobytek odebrany więźniom obozu. Do
        oddziału „Grzegorza” (im. T. Kościuszki) wcielono prawdopodobnie
        tylko kilku lub kilkunastu Żydów, niezależnie od tego nieduża grupa
        zbiegła i ukryła się w okolicznych wsiach i lasach. Większość, nie
        mając dokąd pójść, odmówiła opuszczenia obozu i niebawem została
        wymordowana przez Niemców. Historyk Shmuel Krakowski nazwał akcję na
        Janiszów „przyspieszeniem nadejścia śmierci dla (tamtejszych)
        Żydów”. Wg wszelkiego prawdopodobieństwa większość „skarbu
        janiszowskiego” Korczyński zawiózł dla KC PPR w Warszawie. Tymczasem
        jego ludzie postanowili „uszczknąć” coś dla siebie. Z
        polecenia „Lubego” gwardziści: Wojtaszek, Łojek i dwóch innych
        wyprowadzili z domu gospodarza Niewiadomskiego pięcioosobową rodzinę
        żydowską, którą obrabowali i zamordowali, odzierając przy tym
        zwłoki. Wspomniane morderstwa i rabunki na terenie Ludmiłówki stały
        się bezpośrednią przyczyną buntu przeciw Korczyńskiemu.

        Bunt „Sokoła”.
        Zbuntowanemu „Sokołowi” udzielili poparcia „Szymon” i „Myśliwy”. W
        ich grupach znajdowało się wielu Żydów, a przecież właśnie ich
        współrodacy padali najczęściej ofiarą ludzi Korczyńskiego. Poza tym
        na GL-owskich melinach w Ludmiłówce, Grabówce oraz w okolicznych
        lasach ukrywało się wielu ich krewnych i znajomych. Dla tych ludzi -
        w większości kobiet i dzieci – „Grzegorz” stanowił podwójne
        zagrożenie: po pierwsze mogli stać się jego kolejnymi ofiarami, po
        drugie intensyfikacja akcji przeciwko Niemcom musiała oznaczać
        kontrakcję i obławy, co praktycznie niwelowało do zera szanse ich
        przetrwania. Wykorzystując nieobecność Korczyńskiego i rozpad
        oddziału im. T. Kościuszki, Gruchalski – „Sokół” postanowił
        rozprawić się najpierw z jego stronnikami, a potem z nim samym. W
        mieszkaniu starej działaczki KPP Wyganowskiej, Gruchalski zwołał
        oficjalne zebranie komitetu PPR, w którym oprócz niego samego,
        Miłka – „Koguta” i Marszałka – „Myśliwego” uczestniczyło kilka osób
        z miejscowego aktywu. Na zebraniu przebywał jeden z trzech braci
        Rubinów, uwolnionych z Janiszowa. Warto wspomnieć, że to właśnie
        któryś z nich uciekł wcześniej z obozu i sprowadził Korczyńskiego.
        Rzuca to niezwykle interesujące światło na interpretację wydarzeń w
        Ludmiówce. Fakt, że Rubinowie poparli nie Korczyńskiego, który
        uwolnił ich z obozu, lecz Gruchalskiego, przekreśla wersję
        sprowadzającą całą sprawę jedynie do walki frakcyjnej wewnątrz GL. Z
        dużym prawdopodobieństwem można twierdzić, że bracia Rubin poparli
        Gruchalskiego po prostu dlatego, że Korczyński mordował ich rodaków.
        Na wspomnianym spotkaniu podjęto decyzją o likwidacji „Grzegorza”. W
        drugiej połowie listopada 1942 r., w Ludmiłówce, w zabudowaniach
        gospodarza Grześniewskiego, „sokołowcy” udusili powrozami Jana
        Płowasia – „Lubego”, Edwarda Płowasia – „Lutka” oraz
        radiotelegrafistę Stefana Staręgowskieo – „Stefana”, uszkadzając
        przy tym radiostację Korczyńskiego. Z domu gospodarza Gozdury
        zabrali resztę „skarbu janiszowskiego” oraz pilnującego go zastępcę
        Korczyńskego, Edwarda Gronczeskiego – „Przepiórkę”, którego również
        zamierzali zabić. Temu jednak udało się zbiec i ostrzec
        Korczyńskiego. Gdy „Grzegorz” wrócił do Ludmiłówki, niemal
        natychmiast zwołał swoich stronników, kazał rozdać broń i przystąpił
        do krwawej rozprawy z buntownikami. W jego działaniach uczestniczył
        oficer NKWD – komisarz polityczny oddziału (!). Pierwszą ofiarą
        czystki był Miłek; wraz z nim wyprowadzono z domu 10 lub 12 Żydów i
        wszystkich rozstrzelano.
      • eres2 „Grzegorz” Korczyński - GL/AL - Żydzi cz.II i 24.05.09, 01:05
        ... i zemsta na Żydach.
        Ponieważ odpowiedzialnością za całe zajście obarczono Żydów,
        Korczyński kazał im wynieść się z Ludmiłówki. Rozkaz wzbudził ich
        wyraźne niezadowolenie: był przecież listopad, a we wsi mogli liczyć
        na przygotowane wcześniej kryjówki i pomoc mieszkańców. Wskutek
        takiego obrotu sprawy Korczyński „... wydał rozkaz, aby wymordować
        wszystkich Żydów na terenie Ludmiłówki...”.
        Mieszkańcy wsi zeznawali po wojnie: „...Korczyński, Flis i inni
        chodzili po wszystkich gospodarstwach w Ludmiłówce i wyciągali
        Żydów. Byli także i u mnie i wzięli czterech Żydów wojskowych... .
        Były jeszcze inne wypadki wyciągania i mordowania Żydów tak z
        mieszkań od gospodarzy, jak i z bunkrów po lasach...”.
        W 1955 r. Naczelna Prokuratura Wojskowa określiła ówczesne działania
        komunistów następująco: „... oskarżeni realizując hasło krwawej
        zemsty rzucone przez Korczyńskiego, nie ograniczyli się do ukarania
        >>winnych<<, lecz włączyli się aktywnie do mordowania Żydów jako
        takich, wyciągając niejednokrotnie kobiety ukryte w stajniach i
        bunkrach, które nic wspólnego nie miały z ruchem partyzanckim, a tym
        bardziej z Miłkiem i Gruchalskim...”.
        Stanisław Zawoł, świadek wydarzeń w Ludmiłówce, relacjonował: „...
        jacyś osobnicy zabrali ją (ukrywającą się Żydówkę) z dziećmi,
        pytali, gdzie ma pieniądze i towary, a następnie wyprowadzili ją z
        domu...”.
        Ofiary były doszczętnie ograbiane, a następnie mordowane strzałem w
        głowę. Podczas selekcji kierowano się kryteriami narodowymi, a nie
        uczestnictwem we wcześniejszej akcji przeciw ludziom Korczyńskiego.
        Jedna z mieszkanek Ludmiłówki opowiadała swoje przeżycia: „...
        osobnicy ci wszystkich Żydów zabrali..., mnie też, bo myśleli, że
        jestem Żydówką, ale gdy sąsiedzi wyjaśnili, że nie jestem Żydówką,
        puścili mnie...”. Akcja przybierała nieraz charakter
        polowania: „Gronczewski, idąc wieczorem przez wieś Ludmiłówkę
        zauważył dwie osoby, które na jego widok uskoczyły w bok. Skazany
        (Gronczewski) w ich kierunku oddał kilka strzałów z pistoletu.
        Okazało się, że zabił kobietę i mężczyznę narodowości żydowskiej...”.
        Mieszkańcom Ludmiłówki komuniści zabronili udzielania pomocy
        ukrywającym się nieszczęśnikom: „Gronczewski pewnego razu odgrażał
        mi się, że jak znajdzie u mnie hołociarzy (Żydów), to Wyganowska
        będzie gniła razem z nimi...”. [...] „Wojtaszek mówił, że jedną kulą
        zabijał dwóch czy trzech ludzi...”.
        Po zabiciu kilkudziesięciu ludzi w samej Ludmiłówce oprawcy
        rozprawili się z mieszkańcami leśnych kryjówek. Wedle niezwykle
        cennej i bogatej w szczegóły relacji jednego z konspiratorów
        niepodległościowych z pow. kraśnickiego, Edwarda Bryczki
        ps. „Ostoja”: „... na rozkaz >>Grzegorza<< placówka GL w Ludmiłówce
        wymordowała 76 ukrywających się Żydów w schronach w lesie,
        przeważnie kobiet i dzieci...”.
        Trudno jednoznacznie wyrokować, czy liczba podana przez „Ostoję”
        obejmowała wszystkie ofiary pogromu, czy tylko tych, których
        wymordowano w bunkrach. W pierwszym wypadku liczba zamordowanych w
        Ludmiłówce i okolicach wyniosłaby ok. 70 OSÓB, W DRUGIM – PONAD STO.
      • eres2 "Grzegorz” Korczyński - GL/AL - Żydzi cz. IV 24.05.09, 01:08
        Nie tylko Korczyński
        Prawdziwi buntownicy: około 33-osobowa grupa „Szymona”
        I „Gruchalszczacy” już w kwietniu 1943 rozpoczęli pertraktacje z
        PPR. Niebawem zostali wcieleni do oddziału Karola
        Hercenbergera „Lemuszewskiego”, nadwołżańskiego Niemca, który
        jeszcze kilka miesięcy wcześniej brał udział w deportacjach Żydów do
        obozów zagłady
        . Wspomniani, przydzieleni mu gwardziści – Żydzi
        nie przetrwali u niego zbyt długo: w październiku 1943 r.
        Hercenberger zastrzelił jednego z nich za „niewłaściwe pełnienie
        służby wartowniczej”. Trudno wyrokować jednoznacznie, czy cała
        sprawa była ukartowana, czy też konflikt miał charakter
        spontaniczny; ważniejsze jest ustalenie, że pozostali Żydzi podjęli
        walkę z „aryjskimi” towarzyszami i za cenę ok. 20 zabitych wyrwali
        się do lasu. Ranili przy tym „Lemiszewskiego”. Oficjalny raport GL
        donosił triumfalnie: „Bataliony dały ognia i wybiły 20 Żydów (...).
        Obecnie nie ma w naszych oddziałach Żydów i nie przyjmujemy ich,
        ponieważ przynieśli nam wielką stratę”.
        Mniej więcej w tym samym czasie, w którym miała miejsce tragedia w
        Ludmiłówce, został wymordowany żydowski oddział partyzancki Wolfa
        Bleifera (Gleichera). Powstał on z jeńców armii wrześniowej,
        oddzielonych od swoich współtowarzyszy – Polaków i osadzonych w
        specjalnym obozie na ulicy Lipowej w Lublinie. Losy oddziału zbadał
        Marek Jan Chodakiewicz, a plonem jego pracy był artykuł pt. „O
        globalną emancypację ze stereotypów, czyli kto mordował Żydów?”
        (Zeszyty Historyczne „WiN”, nr 6. z lutego 1996 r.). Wg
        Chodakiewicza relacje byłych partyzantów żydowskich Jakoba
        (Mieczysława) Grubera, Chila Grynszpana, Józefa Birgera i Jana
        Szelubskiego – zdają się jednoznacznie wskazywać, kto dokonał
        zbrodni.
        Szelubski twierdzi, że ucieczka z obozu była możliwa dzięki temu,
        że „... znaleziono kontakt z grupą lewicowych socjalistów
        polskich...”. Potwierdza to również historyk zajmujący się polskim
        ruchem socjalistycznym – Krzysztof Dunin-Wąsowicz. Szelubski nazywa
        sprawców wprost: „... w nocy przyszli z bandy Czarnego, którzy
        zapowiedzieli, że przywiozą broń; bagnetami zakłuli strażników, BO
        ZNALI PRZECIEŻ HASŁO, i wrzucili do schronów granaty, potem żywcem
        zakopali schrony...”.
        Jedynym znanym oddziałem, którego dowódca nosił w tym czasie i w tym
        terenie pseudonim „Czarny”, była grupa RPPS – sojuszniczki PPR –
        dowodzona przez Bronisława Baranowskiego.
        Sam Szelubski, po krótkim pobycie w Warszawie, objął inną grupę
        RPPS, której członkowie głośno wyrażali przy nim swoją
        dezaprobatę: „... nie chcemy, żeby Żyd był dowódcą oddziału (...).
        Jeden z przywódców grupy antysemickiej – ps. >>Tato<<, udał się do
        Warszawy i groził sztabowi: jeżeli nie zabierzecie Żydów z oddziału,
        to ich wymordujemy...”. Dotrzymał słowa. Nieopodal wsi Zielonka
        zorganizowali zasadzkę i wymordowali Żydów – swoich kolegów. Jak
        wspomina Szelubski: „... >>Tato<< dał znać, rzucił teczkę i każdy
        zabił swojego Żyda...”.
        Korczyński, w tajnym procesie, który odbył się przed Sądem
        Wojewódzkim w Warszawie między 18. a 21. maja 1954 r., skazany
        został za zbrodnie w Ludmiłówce na 15 lat więzienia. 15.I.1955 r.
        wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie skazani zostali AL-
        owscy kompani Korczyńskiego: Jan Wziętek - „Murzyn”, Edward
        Gronczewski –„Przepiórka”, Stefan Łojek – „Tygrys” i Jan Wojtaszek.
        Za masowe morderstwa, połączone z rabunkiem i profanacją zwłok,
        otrzymali kilkuletnie wyroki. Do więzienia trafili również inni
        dowódcy AL z Lubelszczyzny: Andrzej Flis – „Maksym”, który był
        odpowiedzialny za śmierć kilkudziesięciu Żydów ukrywających się w
        lubelskich lasach oraz Bolesław Kowalski – „Cień”. Ten oczywiście
        nie za wymordowanie dwóch partyzanckich oddziałów AK (4.5.1944 r. w
        Owczarni i 2.7. tegoż roku w Stefanówce – w sumie kilkudziesięciu
        żołnierzy!), bo za to – jeszcze w czasie wojny – otrzymał od
        Dowództwa Głównego AL Krzyż Grunwaldu, lecz za wymordowanie
        żydowskiego oddziału Aleksandra Skotnickiego – „Zemsty”.
        Rychło, bo w r. 1955 wszyscy ci zbrodniarze opuścili więzienia i
        zajęli ważne stanowiska partyjne, administracyjne bądź wojskowe.
        Korczyński opuścił więzienie w kwietniu 1956 r., by po kilku
        miesiącach objąć szefostwo wywiadu Sztabu Generalnego
        LWP. „Uchybienia partyjne” z czasów okupacji nie zamknęły mu drogę
        do dalszej kariery; rok po wyjściu z więzienia, dokładnie 20.7.1957
        r., dostał awans na gen. dywizji. Przez wiele późniejszych lat
        pełnił funkcję członka KC PZPR oraz posła na Sejm. Pełnił te funkcje
        w Sejmie w doborowym towarzystwie tow. tow. Jruzelskiego,
        Rakowskiego, młodego Leszka Millera, PAX-owskiego sługusa komuny
        Bendera i innych komunistów i sprzedawczyków.

        Na koniec jeszcze o pewnym dokumencie.
        W listopadzie 1954 roku odbyła się narada najwyższego aktywu MBP, na
        której jeden z jego wysokich funkcjonariuszy zreferował przyczyny
        postawienia przed sądem i skazania Korczyńskiego:
        „... Przedstawię sprawę w skrócie telegraficznym. Za oddziałami
        Grzegorza Korczyńskiego podążały liczne tabory, które zaopatrywały
        oddziały w niezbędny sprzęt i żywność i były zarazem schronieniem
        dla przeszło 100 rodzin po rozbiciu przez nich przesyłowych punktów
        zbiorczych, zorganizowanych w małych miasteczkach, celem dalszego
        odtransportowania Żydów do obozów zagłady.
        W czasie natarcia wojsk hitlerowskich na Lasy Janowskie Korczyński
        doszedł do przekonania, że nie uda mu się przedrzeć przez pierścień
        otaczających wojsk okupanta, jeśli będą ciągnęły się za nim liczne
        tabory z rodzinami. Podjął decyzję pozbycia się zbędnego balastu.
        Wydał decyzję, by oddziały ruszyły do odwrotu, natomiast tabory
        skierował w przeciwnym kierunku, w stronę zbliżających się wojsk
        niemieckich. Gdy ludzie z taborów zorientowali się, że idą na
        niechybną śmierć, zmienili kierunek i podążali za wycofującymi się
        oddziałami. Wówczas Korczyński polecił własnym ogniem zlikwidować
        setki bezbronnych ludzi...”.
        • mondry-tusek Powtarzam z uporem... 24.05.09, 08:22
          Jaruzelski może się wypierać, bo gdyby teraz przyznał się do represjonowania
          Żydów to jakby założył sobie sznur na szyję.

          (represjonowanie Polaków nic nie kosztuje)
          • venus99 Re: Powtarzam z uporem... 24.05.09, 09:25
            brak rozumu-jak widać też.
        • ajr-on Re: "Grzegorz” Korczyński - GL/AL - Żydzi c 24.05.09, 09:28
          www.glaukopis.pl/pdf/artykul-4-1.pdf
          Drogi eresie pewne sprostowanie. Korczyński 22 maja 1954 został
          skazany na dożywocie, a następnie wyrok w grudniu zamieniono na 15
          lat.

          Warto też dodać, że większość współpracowników ( czerwonych
          zbrodniarzy) zrobiło kariery w Polsce po 1956 roku.
          Wiadomo, że istnieją opracowania historyczne na temat Korczyńskiego,
          jednak wiedza powszechna na jego temat jest żadna.
          GW woli wałkować tematy zbrodni Polaków(katolików ) na Żydach
          natomiast kiedy robili to komuniści sprawa jest wyciszana.Powód
          właśnie w obozie komunistycznym jest geneza wielu życiorysów
          redaktorów GW stąd ich sentyment do Jaruzela i Kiszczaka oraz
          pobłażliwość dla zbrodni stalinowskich, których sprawcami byli
          niejednokrotnie dziadkowie, rodzice, bracia kuzyni, sąsiedzi włąśnie
          dzisiejszych redaktorów GW.
          Gazeta zawsze w obronę weżmie komucha, a nie np. prawicowca jeżeli
          popełnią np. podobny występek. I tego właśnie braku rzetelności i
          fałszowaniu prawdy nie można jej zapomnieć.
          • eres2 Re: "Grzegorz” Korczyński - GL/AL - Żydzi 24.05.09, 22:34
            Ajr-on: GW woli wałkować tematy zbrodni Polaków(katolików ) na
            Żydach natomiast kiedy robili to komuniści sprawa jest wyciszana.
            Gazeta zawsze w obronę weżmie komucha, a nie np. prawicowca jeżeli
            popełnią np. podobny występek. I tego właśnie braku rzetelności i
            fałszowaniu prawdy nie można jej zapomnieć.
            eres: Wybacz, ale Twój tekst jakby z „wykładów” Jerzego Roberta
            Nowaka wzięty. Wynika z niego także, że GW nie czytasz.
            Artykuł Piotra Gontarczyka dot. Korczyńskiego i zbrodni w Ludmiłówce
            jako pierwsza opublikowała właśnie Gazeta Wyborcza. Pojawił się on w
            jej weekendowym numerze z 15./16. marca 1997 r. a jego tytuł
            brzmiał: „Wydał rozkaz, aby wymordować”. Natomiast historyk
            Marek Jan Chodkiewicz poświęcił owym wydarzeniom – zresztą wiele
            miejsca - dopiero w roku 1999, w swojej pracy: „Narodowe Siły
            Zbrojne. ‘Ząb’ przeciw dwu wrogom”, również później, w roku 2000, w
            jego kolejnej książce: „Żydzi i Polacy 1918-1955”.

            Ajr-on: Powód właśnie w obozie komunistycznym jest geneza wielu
            życiorysów redaktorów GW stąd ich sentyment do Jaruzela i Kiszczaka
            oraz pobłażliwość dla zbrodni stalinowskich, których sprawcami byli
            niejednokrotnie dziadkowie, rodzice, bracia kuzyni, sąsiedzi włąśnie
            dzisiejszych redaktorów GW.
            eres: Znów jakbym słyszał J.R. Nowaka. Zechciej przytoczyć choćby
            jeden artykuł GW traktujący z sentymentem obu peerelowskich
            komunistów.
            Twój tok myślenia wydaje się być pochodną metod peerelowskiego
            aparatu terroru; jak wiadomo, prześladowano wówczas każdego, kto
            miał „dziadków, rodziców, braci, kuzynów, sąsiadów” uznanych
            przez „organa” za burżujów, obszarników, kapitalistów, wrogów ludu
            czy tzw. szkodników. Potomkowie owych „wrogów ludu” nie mieli szans
            studiowania, zajmowania atrakcyjnych czy lepiej płatnych stanowisk,
            a nierzadko byli więzieni.
            N.B. mojego ojca ubecja przez długi okres lat 50. prześladowała
            usiłując mu udowodnić pokrewieństwo z pewnym polskim generałem (II
            Korpusu) i wykazać "tajemne z nim związki", który właśnie wówczas
            zmarł na emigracji. Ubekom nie mieściło się w głowach, że ojciec
            mając identyczne nazwisko i będąc przedwojennym emerytowanym
            wojskowym, nie był spokrewnionym z owym „wrogim generałem”. A
            przecież nie był.

            Czy wg Ciebie, Ajr-on’ie, należy potępić ojca zakonu chrystusowców -
            Martina Bormanna, misjonarza (spędził wiele lat na misji w Afryce) i
            pedagoga? Potępić go tylko dla tego, że jest synem osławionego
            zbrodniarza hitlerowskiego Martina Bormanna? Czy i Niklas Frank, syn
            kata Polaków, gubernatora Generalnego Gubernatorstwa - Hansa Franka,
            powinien być napiętnowany za zbrodnie swojego ojca? Niklas Frank,
            publicysta, autor książki "Mój ojciec Hans Frank", przez całe swoje
            dorosłe życie prowadził rozrachunek ze zbrodniczą działalnością
            swojego ojca i generalnie z nazizmem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka