natt
01.02.02, 08:25
Oficera policji znęcającego się nad bezbronnymi ludźmi sfilmowała szwajcarska
ekipa filmowa podczas zajść na miasteczku studenckim w Krakowie.
Scena pierwsza: trzej policjanci - dwaj umundurowani, jeden w cywilu - biegną
za młodym człowiekiem. Chłopak, prawdopodobnie pijany, ledwo trzyma się na
nogach, nie stawia oporu. Upada. Cywil kopie go w brzuch, potem - z większą
siłą - w głowę.
Scena druga: funkcjonariusze prowadzą dziewczynę. Rzucają nastolatkę na śnieg.
Leży skulona. Policjant podnosi ją za rękę. Cywil - znany z poprzedniego
ujęcia - kopie ją w odsłonięty brzuch. Ofiara zwija się z bólu.
Scena trzecia: młody mężczyzna siedzi na śniegu. Pilnuje go dwóch policjantów.
Podchodzi ten sam cywil. Z marszu wymierza kopniaka w okolice głowy. Wydaje
polecenia policjantom w mundurach. Jeden też kopie ofiarę i odprowadza ją za
kadr.
Trzej młodzi ludzie nie stawiali oporu, byli unieruchomieni przez policjantów.
Drastyczne fragmenty interwencji policji zarejestrowano na zapleczu sklepu koło
krakowskiego Klubu 38, którędy policja odprowadzała zatrzymanych do radiowozów.
Film, którego kopię mamy w redakcji, nagrała grupa dokumentalistów z firmy
Horizon Films w Genewie. W Krakowie rejestrowali koncert Punkowej Orkiestry
Świątecznej Pomocy. Kiedy przed klubem wybuchły zamieszki, włączyli kamery.
- Ta sytuacja nie miała prawa się zdarzyć! Czuję niesmak! - powiedział po
obejrzeniu filmu młodszy inspektor Wojciech Wujda, naczelnik miejskiego sztabu
policji w Krakowie. Na jego wniosek krakowski komendant policji wszczął wczoraj
postępowanie dyscyplinarne wobec brutalnego policjanta. Nie chce ujawnić jego
nazwiska ani funkcji. Według naszych informacji kopał oficer komendy miejskiej
policji Tomasz M.
Naczelnik Wujda był na miejscu zdarzeń. Na filmie widać nawet, jak wychodzi zza
kadru tuż po ostatnich kopniakach. Zapewnia, że nie zauważył bezprawnych
działań swych podkomendnych. Nie zarejestrowały ich również policyjne i
telewizyjne kamery, z których taśmy przejrzano w komendzie.
- To odosobniony przypadek, a nie standard. Nie usprawiedliwiam nikogo! Nawet w
takich sytuacjach policjantom nie mogą puszczać nerwy! - dodaje naczelnik Wujda.