yuurei
15.03.03, 21:02
:-) Dawno nie było żadnej relacji z wypadów, więc nadrobię.
Wybraliśmy się dzisiaj z Aśkiem na wycieczkę do
Powsina. Miał to być wypad lajtowy co by nie przemęczać
odwykłych od pedałowania nóg wyżej wymienionej bikerki
;) Pogoda ładna - słoneczko, czyste niebo, bezwietrznie
prawie że. Jechało się miło. Z okazji wiosennej pogody
nawet więcej rowerzystów wyległo umilając sobotę
skrzypieniem łańcuchów.
Do Powsina dotarliśmy bez kłopotu i tam po spożyciu
soczku Tarczyn oraz Coli w ilości sztuk raz padło
hasło, żeby wyruszyć do Konstancina. Pomysł dobry więc
go zrealizowaliśmy. Po wyjeździe w tereny nieco dziksze
niż sam park okazało się, że wcale tak szaro nie
będzie. Będzie brunatnie. Na trasie zwały błota i
kałuż. Ale twardym trzeba być nie mięntkim więc
pedałowaliśmy sobie po błocku. Przy okazji spotkaliśmy
jeszcze Władka Kefira z Anią z zakonu Browerzystów,
którzy do nas dołączyli.
Przynać trzeba, że przebijanie się przez te błocko mimo
iż męczące dawało niesamowitą frajdę. Zwłaszcza, jeśli
się pokonało dany odcinek nie brudząc butów :) W
Konstancinie wjechaliśmy sobie do tężni mając w
głębokim poważaniu znak zakazu wjazdu dla rowerzystów.
Tam na ławeczce oddaliśmy się dyskusjom, żartom... aż
nam się znudziło i parci do przodu chęcią powrotu przez
urocze kabackie błocko ruszyliśmy z powrotem. Błocko w
zasadzie przez ten czas się nie zmieniło a może nawet
zacieklej walczyło z naszymi rowerami. Grunt, że był
przysłowiowy "fun" :) Zaliczyliśmy jeszcze jeden
przystanek w Powsinie na małe conieco i wystartowaliśmy
w trasę do domku. Tym razem zamiast błota przywitał nas
jakże radosny wmordewind, który odpuścił jak wchodziłem
do domu.
Jeśli chodzi o zdjęcia z wycieczki... to ich nie ma,
ale są... ciutke inne, które mogą wam się pomóc wczuć w
klimat tamtej trasy. Znajdują się one tutaj:
yo-yo.org.pl/yuurei/mudfun/
Pzdr