Gość: Olsen
IP: *.acn.waw.pl
31.08.03, 18:45
Na Warszawską Masę Krytyczną,która odbyła się w miniony piątek wybrałem się
po raz pierwszy i ogólnie mi się bardzo podobało(różowo-wrzosowy Peugeot
szosowy,różowy kask).Pomysł świetny pod warunkiem,że nie blokuje się na
dłuższy czas kawałka miasta(chyba ruchu ulicznego nie sparaliżowaliśmy?).
Może wybudowane zostanie więcej ścieżek rowerowych,może więcej
samochodziarzy/pasażerów autobusów przesiądzie się na 2
kółka.Zdrowiej,przyjemniej,a przy okazji odkorkuje się trochę miasto.
Po Masie nasunęły mi się pewne przemyślenia.Przez pewien okres czasu
mieszkałem w pewnym państwie,gdzie mało kto zarabia poniżej 2000 $ w
przeliczeniu a wiele osób(mających na ogół min.1 samochód) traktuje rower
jako środek lokomocji na codzień.Przekonałem się,że na rowerze można jeździć
i w dresie i w garniturze niezależnie od pogody.Sam dojeżdżałem rowerem
wszędzie,ewentualnie parkowałem
rower przy stacji kolejowej/metra i dalej jechałem pociągiem.
A w Polsce?Ludzie(nie wszyscy) będą się zarzynać,brać kredyciki ale samochód
kupią.A jak już kupią to będą nim jeździć wszędzie,narzekać na korki i
grzecznie płacić haracz za parkowanie czy za ubezpieczenie.I użalać się,że im
na nic nie starcza,że ledwo wiążą koniec z końcem.
Trzeba porobić parkingi rowerowe przy stacjach metra i WKD,zachęcać ludzi by
przesiedli się na rowery a nie traktowali je wyłącznie jako pojazd
rekreacyjny.
Proponuję zorganizować przejazd rowerzystów pod Zarząd Metra(chyba na
Ursynowie)i nalegać do skutku,aby przy metrze powstały parkingi rowerowe.