Dodaj do ulubionych

Zagubiona autostrada

28.04.06, 14:18
wiem że to już było pewnie nieraz ale chciałbym zapytać (i być może
dowiedzieć sie), co myslicie o tym filmie i po tym filmie....
co wam w głowie sie rodzi po takim seansie...
:)
Obserwuj wątek
    • formaprzetrwalnikowa Re: Zagubiona autostrada 28.04.06, 14:25
      ja sie pogubilam i gdzies w okolicach polowy postanowilam przestac sie domyslac
      o co chodzi i poradowac oczy obrazami.
      ale to jeszcze nic. jedna taka znajoma stwierdzila, ze 'kretyni w kinie'
      pomylili kolejnosc szpul z filmem.

      ;)
    • skajstop Re: Zagubiona autostrada 28.04.06, 14:29
      Ech, Lincz... dwa wielkie filmy, a reszta nie bardzo...

      Nie podeszła mi "autostrada".
      • kubissimo Re: Zagubiona autostrada 28.04.06, 14:40
        po obejrzeniu "Autostrady" bylem mocno wkurwiony, bo nie lubie jak ktos ze mnie
        nabija ;)
        dzis lepiej wspominam ten film, bo to jednak jedno z lepszych dziel osadzonych
        w estetyce snu
        • chihiro2 Re: Zagubiona autostrada 28.04.06, 14:44
          Mnie sie podobala atmosfera tego filmu, lubie takie oniryczne zjawiska.
          Natomiast "Mulholland Drive" jest absolutnym idealem, wedlug mnie "Zagubiona
          autostrada" byla tylko proba generalna przed "Mulholland Drive". Ale slyszalam
          tez opinie, ze to "M.D." powiela schematy "Z.A.".
          Warto obejrzec. Ja sie nie przejmuje, ze logiki w obu filmach nie ma
          calkowitej, bo przeciez to nie o to chodzi. Metafizyka istnieje w zyciu, w
          zyciu nie wszystko ma sens, wiec oba filmy sa mi dosc bliskie - troszke na
          zasadzie nasladowania zycia.
          • sutekh1 Re: Zagubiona autostrada 28.04.06, 14:46
            dokładnie - nie tylko powiela ale jest też perfidnym powtrórzeniem wielu
            elementów..
            • chihiro2 Re: Zagubiona autostrada 28.04.06, 14:51
              No powtarza, powtarza, ale mimo wszystko uwazam, ze jest lepszy. Bardziej mi
              klimat odpowiada. Gdyby Lynch nakrecil jeszcze jakis trzeci podobny film, mozna
              by mowic o trylogii onirycznej...
        • amber.mhm Re: Zagubiona autostrada 28.04.06, 15:02
          kubissimo napisał:

          > po obejrzeniu "Autostrady" bylem mocno wkurwiony, bo nie lubie jak ktos ze
          mnie
          >
          > nabija ;)
          > dzis lepiej wspominam ten film, bo to jednak jedno z lepszych dziel
          osadzonych
          > w estetyce snu

          No to ze mna było zupełnie inaczej. Właśnie oglądało mi się ten film bardzo
          dobrze. Po prostu w pewnym momencie zaczęłam odbierać go w zupełnie inny
          sposób. Nie było to jakoś specjalnie zamierzone, sama atmosfera chyba
          zadziałała. I w żadnym wypadku nie starałam się po seansie tego filmu nikomu
          tłumaczyć.
          Wspomnienia mam nadal dobre, ale jakoś omijam go, kiedy jest w programie
          telewizyjnym. Zresztą według mnie jest raczej do oglądania w kinie.
          • daria13 Re: Zagubiona autostrada 28.04.06, 16:40
            Z Autostardą miałam podobnie jak Amber, włączam w pewnym momencie odbiór wizji,
            a nie tylko sensu. A wizje Lynczowskie lubię i dlatego nie przeszkadzają mi
            braki logiki, bo nie o to w tym wszak chodzi.
            Miałam ostatnio za to inne filmowe przeżycie intelektualne, rzekłabym wyzwanie
            intelektualne. Mówie o filmie Stay. Łał, jeśli ktoś z Was widział i mógłby mi
            powiedzieć, co poeta miał na myśli, o ile w ogóle miał cokolwiek, to byłabym
            wdzięczna.
            • jottka noo 28.04.06, 18:29
              po pierwsze to jest film dokumentalny, bo jak zeznał lynch tekst 'dick laurent
              nie żyje' sam usłyszał przez domofon od nie wiadomo kogo:)

              po drugie to jest bardzo dobry film, który ukazuje fundamentalną grozę
              istnienia, nie zgadzam się z twierdzeniem, że to takie nastrojowe obrazki, a
              sensu w tym nie masz i tak sobie oglądamy nie wiadomo po co
    • karolino Re: Zagubiona autostrada 28.04.06, 18:43
      Nienawidze i nikt mnie nie namowi, na obejrzenie 'Lost Highway' raz jeszcze.

      Ten film, to rodzaj sztuki, ktory patroszy odbiorce bezlitosnie, nie
      pozostawiajac nic w zamian. Podobnie jak 'Requiem dla snu' (chociaz to inna
      bajka) wywoluje paskudna traume. Uffff, chyba jestem na takie ładowanie
      negatywnymi emocjami zbyt wrazliwa.
    • zdanka1 Re: Zagubiona autostrada 28.04.06, 20:11
      Jedyne co mam do powiedzenia na temat tego filmu to tyle, z e jest to najlepszy
      soundtrack jaki kiedykolwiek powstał do jakiegokolwiek filmu. Amen.
      • roraima Re: Zagubiona autostrada 28.04.06, 20:57
        Lubię oba filmy.U Lyncha wciągające i jednocześnie drażniące jest to, że
        poszczegolne, traktowane jak osobne miniaturki sceny, same w sobie mają realny
        sens, taki konkretny, odwołujący się do czegoś co znam (nawet jeśli jest to sen
        czy marzenie) ale jako ciąg zdarzeń ten sens ulatnia się i wymyka. To znaczy -
        mnie się wymyka :). Potem przez cały film gonię za tym sensem i oczywicie
        zostaję na koniec z pustymi rękoma ;)
        • sutekh1 Re: Zagubiona autostrada 04.05.06, 13:26
          weźmy pod uwagę to co powiedział Greenaway: świat to chaotyczny zbiór rzeczy i
          nie ma w nim logiki, świat istnieje po to, żeby sie nim rozkoszować.

          Lynch autentycznie robi widza w balona, to chyba jego ulubiona gra (zreszta
          moja też), która jest jak najbardziej logiczna.
          czy naprawdę widz chce, żeby w kinie powtarzano logikę życika codziennego, ten
          banał powszedni, który mu wychodzi wszystkimi otworami (i porami)?
          U Lyncha każda scena to próba wetknięcia widzowi pewnej dawki niesamowitości i
          stworzenia pęknięcia w percypowanej rzeczywistości, ogłupenie nawyków..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka