Dodaj do ulubionych

"Zasrana" Warszawa

IP: *.tele2.pl 18.02.03, 07:17
Szanowni Państwo !

Czy centrum eropejskiej stolicy musi być takie zasrane przez przez psy?
Czy właściciele czworonogów nie poczuwają się do odpowiedzialności za
sprzątanie po swoich pupilkach? Podatek jaki jest pobierany za posiadanie psa
jest śmiesznie niski, i nikt sobie z tego nic nie robi. Jakie są prawne
możliwości wyegzekwowania od właścicieli psów sprzątania odchodów po swoich
milusińskich? Czy pod naszymi oknami muszą zalegać tony "GÓWIEN". Niedobrze
się robi przechdzając sie zaśnieżonymi alejkami parków czy przydomowych
trawników na których zalegają kupy.
Jestem na tyle zdesperowany widokiem ze swojego okna, że zacznę sprzątać te
kupy i podrzucać moim sąsiadom ktorzy maja psy pod dzrwi.
Obserwuj wątek
    • Gość: wawiak Re: Trawniki - psie sralniki IP: *.acn.waw.pl 26.03.03, 17:44
      Gość portalu: Wojciech napisał(a):

      > Szanowni Państwo !
      >
      > Czy centrum eropejskiej stolicy musi być takie zasrane przez przez psy?
      > Czy właściciele czworonogów nie poczuwają się do odpowiedzialności za
      > sprzątanie po swoich pupilkach? Podatek jaki jest pobierany za posiadanie psa
      > jest śmiesznie niski, i nikt sobie z tego nic nie robi. Jakie są prawne
      > możliwości wyegzekwowania od właścicieli psów sprzątania odchodów po swoich
      > milusińskich? Czy pod naszymi oknami muszą zalegać tony "GÓWIEN". Niedobrze
      > się robi przechdzając sie zaśnieżonymi alejkami parków czy przydomowych
      > trawników na których zalegają kupy.
      > Jestem na tyle zdesperowany widokiem ze swojego okna, że zacznę sprzątać te
      > kupy i podrzucać moim sąsiadom ktorzy maja psy pod dzrwi.

      Popieram! Też nie mam ochoty wąchać psich gówien! Zwłaszcza, że teraz słońce
      zaczyna przygrzewać i rozkładać gówna nagromadzone przez całą zimę. A podatek
      za psa wynosi zaledwie 20 zł. Zamiast tego podatku EGZEKWOWAĆ obowiązek
      sprzątania gówien przez właścicieli psów. Osiedlowe paniusie do sprzątania!!!
      Chyba cywilizacja do Warszawy dotrze za 100 lat, bo ludzie są tu niewyuczalni.
      Psie czy ludzkie gówno - co za różnica? Trudno powiedzieć, które śmierdzi
      bardziej. Srajmy ludzie gdzie nam się zachce, bo jak się popatrzy na
      warszawskie trawniki to można mieć wątpliwości czy to "trawnik" czy "sralnik"!
      • Gość: pies Re: Trawniki - psie sralniki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.03, 11:57
        Mam pytanie czy panowie nie wyrzucili nigdy papierosa na chodnik, papierka gdyż
        nie mogli znaleźć śmietnika, a może panów inaczej frustruje widok śmieci
        r...szonych po Warszawie przez ludzi. A jeżeli drażnią panów kupki to sitko i
        wlasne z Wisły wyławiać
        • Gość: lejek Re: Trawniki - psie sralniki IP: *.acn.waw.pl 05.04.03, 23:58
          Gość portalu: pies napisał(a):

          > Mam pytanie czy panowie nie wyrzucili nigdy papierosa na chodnik, papierka
          gdyż
          >
          > nie mogli znaleźć śmietnika, a może panów inaczej frustruje widok śmieci
          > r...szonych po Warszawie przez ludzi. A jeżeli drażnią panów kupki to sitko i
          > wlasne z Wisły wyławiać

          A ciekawe, czy jak im się lać zachce to trzymają zanim dotrą do domu, czy idą
          pod najbliższe drzewo?
        • Gość: Ewa Re: Trawniki - psie sralniki IP: *.chello.pl 09.04.03, 20:30
          Papierosów nie palę, a papierki, jeśli nie ma kosza na śmieci, chowam do
          kieszeni i wyrzucam w domu. Ostatnio trudno mi było przejść po chodniku z
          walizką na kółkach, żeby nie wdepnąć w psie nieczystości! Nie mam nic przeciwko
          psom, mam pretensje do właścicieli. Moja prawie 80 letnia babcia, emerytowana
          lekarka, sprząta po swoim psie. Po prostu chodzi z łopatką i torebką. I nie
          przynosi jej to ujmy.
        • Gość: ja Re: Trawniki - psie sralniki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.03, 20:46
          Przypuszczam, ze autor tego listu nigdy nie mieszkal na pierwszym pietrze,i
          nie mil widoku z okna na malutki trawnik, na ktorym sa psie prezenty....
          Przeciez okna nie mozna otworzyc, bo smrod straszny... Wlasciciele SAMI tak
          przyzwyczajaja swoje zwierzaczki, bo komu chce sie wieczorami dreptac z psem w
          tkie miejsce, gdzie to by tak bardzo nie przeszkadzalo, lepiej pozwolic psu
          zalatwic sie pod oknem sasiada lub na srodku chodnika..., KARY za takie
          postepowanie powinny byc wprowadzone tak surowe, by wlsciciel sie zastanowil
          nad swoim lenistwem..... Sama mam 2 psy i nie zdarzylo sie, by ktorys z nich
          sie zalatwil pod oknem sasiada, czy na chodniku - tak zostaly nauczone
    • minka001 Re: 'Zasrana' Warszawa 09.04.03, 16:26
      rowniez popieram, idac nowym swiatem czy chocby chmielna nie mozna nawet
      wystaw pogldac tylko trzeba patrzec pod nogi...
      i nie porowynalabym tu peta czy jakiegos innego smiecia na ulicy...poniewaz
      wole wdepnac w peta niz psia kupe...
      sama bardzo lubie psy i chcialabym miec psa..ale w zw z tym ze mieszkam w
      samym srodmiesciu i nie za bardzo jest gdzie wyprowadac psa, (jak tylko na
      chodnik lub do parku- ktory juz raczej parku nie przypomina tylko wc dla
      czworonogow- na koncu ul. foksal)to niestety nie moge sobie na to pozwolic...
      a z tego co zauwazylam mieszkancy mojej okolicy sa szczegolnymi "fanami" psow
      ( w moim bloku 8 pietrowym srednia to dwa psy na jednym pietrze..:) i to nie
      jakies takie male..tylko np:rotwailer lub owczarek kaukaski ( w mieszkaniu
      dwu pokojowym)
      jest mi bardzo wstyd przed turystami ktorzy odwiedzaja warszawe....:(
      I uwazam ze jest to jeden z powazniejszych problemow ktorym wladze warszawy
      powinny sie zajac...
      • Gość: Ewa Re: 'Zasrana' Warszawa IP: *.chello.pl 09.04.03, 16:38
        Mam dwie propozycje rozwiązania tego problemu. Pierwsza to bardzo wysokie
        podatki za psy. Np. 100 PLN miesięcznie ( tak to nie omyłka) bez względu na to
        czy włąściciel jest emerytem czy bezrobotnym. Zwolnić trzeba jedynie
        przewodników niewidomych. Po zapłaceniu podatku pies otrzymywałby blaszke ( jak
        dotychczas). Blaszka musiałaby być przypieta do obroży psa na stałe ( tak jak
        kierowca musi mieć przy sobie OC). Za uzyskanie w ten sposób pieniądze
        nalezałoby zatrudnić służby sprzątające ( wszak mamy bezrobocie). Pies byłby
        droga przyjemnościa, ale przyjemności kosztują.
        Mój drugi pomysł to bardzo wysokie ( i egzekwowane) kary za nie sprzątanie po
        psach. Mamy Straż Miejską tak dzielnie walczącą z emerytkami dorabiającymi na
        sprzedaży koperku z działki to może równie skutecznie walczyłąby z
        zanieczyszczającym miasto właścicielem psa. Kary powinny wynosić co najmniej 5
        tys PLN. Zanieczyszczone miasto to nie tylko estetyka to także poważny problem
        epidemiologiczny!
        • minka001 Re: 'Zasrana' Warszawa 09.04.03, 19:43
          jest za druga propozycja....!!!
          i w 100% sie zgadzam...
          z tym cos trzeba zrobic...
          pozdrawiam..:)
      • Gość: krasnicki Re: 'Zasrana' Warszawa IP: *.tele2.pl 11.04.03, 22:36
        Psa posiadam i po nim nie sprzatam (pies zalatwia sie w
        parku na trawniku). Co do niszczenia tych trawnikow, to
        chcialbym przypomniec, ze owoce, jarzyny, czy warzywa,
        ktore kupujemy w sklepach, tez nie rosna na nektarze
        przywozonym z Olimpu. Podatek jest byc moze i niski (przy
        okazji gratuluje apanazy), ale 20 zl placa emeryci.
        Ludzie bez tego przywileju placa 40 (rocznie). Osobiscie
        bylbym sklonny rowniez podniesc ten podatek, chociazby po
        to, by mniej bylo psow pochopnie pozyskiwanych, ktore
        pozniej zostaja porzucone gdziekolwiek Za te pieniadze
        wlasciciel psa nie otrzymuje jednak nic, oprocz
        satysfakcji z utrzymywaniu gromady urzednikow. Nie sa to
        tez jedyne pieniadze, ktore wydaja wlasciciele tych
        zwierzat, kupujemy przeciez dla swoich psow jedzenie,
        obroze smycze, kagance, pileczki, szczepimy, kupujemy
        lekarstwa a niektore rasy wymagaja strzyzenia. Bez tych
        czworonogow bezrobocie byloby znacznie wyzsze, bo to jest
        naprawde spory kawalek przemyslu. Dla jasnosci informuje,
        ze nie trzymam psa dlatego, zeby zmniejszyc bezrobocie,
        bo to nie moja rola, ale to sie dzieje mimochodem.
        W zyciu tak jest, ze nie robimy wszystkiego. Nie
        sprzatamy lisci, nie odsniezamy, nie latamy drog itd. Na
        te cele placimy podatki
        W Polsce jest ok. 8 mln. psow z czego polowa jest na
        wsi, gdzie rolnicy sa z tego podatku zwolnieni. 4 mln.
        psow pomnozone przez 30 zl (zakladajac, ze polowa
        placacych to emeryci), daje calkiem zacne pieniadze i
        ...gdzie one sa?
        Co do wstydu to proponuje odwiedzic Wieden, gdzie
        problem jest dokladnie ten sam, choc spoleczenstwo
        cokolwiek zamozniejsze.
        • Gość: antybrudas Re: 'Zasrana' Warszawa IP: *.acn.waw.pl 12.04.03, 09:52
          Gość portalu: krasnicki napisał(a):

          > Psa posiadam i po nim nie sprzatam (pies zalatwia sie w
          > parku na trawniku).

          GRATULUJĘ! Jest z czego być dumnym! Wszyscy spacerowicze w parku muszą poczuć
          swojskie zapachy dlatego że Pan ma psa. Niektórzy się o tym przekonają jeszcze
          dotkliwiej (zwłaszcza małe dzieci, które mają prawo się pobawić i nie
          rozumieją, że w Polsce trawniki są tylko dla srających tam piesków), o
          czyszczeniu butów z tego lepiej nie wspomnę. Na zachodzie ludzie nawet siadają,
          kładą się na trawie. W Polsce groziłoby to upapraniem w psich odchodach.


          > Podatek jest byc moze i niski (przy
          > okazji gratuluje apanazy), ale 20 zl placa emeryci.
          > Ludzie bez tego przywileju placa 40 (rocznie).


          A co to jest nawet 40 zł ROCZNIE????!!!!!
          Proszę popatrzeć: to nie tylko psie kupy na trawie i chodnikach. To także
          fruwające często po parku psie kłaki (właściciele wyczesują psy nawet w
          Ogrodzie Saskim)na które ja np. mam uczulenie, ale pomijając ten fakt - to po
          prostu śmiecenie, obsikane rogi elewacji budynków (w dużych blokach są po
          prostu czarne, obok cuchnące kałuże), obsikane windy i klatki schodowe. Poza
          sraniem psy dewastują zieleń, kopiąc doły itd. A więc zniszczeń dokonywanych
          przez psy jest bardzo dużo.

          40 zł rocznie to wychodzi 3zł 33gr miesięcznie. To są śmieszne pieniądze
          (równowartość 1,5 bochenka chleba). Zakładając, że 1 pies sra raz dziennie to
          wychodzi 11 setnych grosza za 1 gówno.

          • Gość: Ewa Re: 'Zasrana' Warszawa IP: *.chello.pl 12.04.03, 13:33
            Na "inteligenckich" Kabatach półgłówki wyprowadzają psy 30 cm od klatki
            schodowej. Psie odchody leżą na chodnikach, tak, że trudno przejść nie
            narażając się na upapranie. Uważam, że bardzo, bardzo wysokie podatki za psy (
            i z nich utrzymywanie służb sprzątających) rozwiązałyby problem. A za brak
            zapłaconego podatku należałoby karać ( tak jak za brak OC w samochodzie), a
            niewypłacalnych kierować do.......sprzątania psich odchodów ( licząc 10 PLN za
            dzień sprzątania). Bez ulg, również emerytów, rencistów, bezrobotnych.
            Nie dorośliśmy do postępowania "po dobroci".
            • Gość: krasnicki Re: 'Zasrana' Warszawa IP: *.tele2.pl 12.04.03, 22:58
              Jest to typowy przyklad wybiorczego traktowania czyichs
              postow, czyli odpowiadanie na te czesc, ktora jest
              wygodna do wyrazenia wlasnej opinii ze zrecznym
              pominieciem pozostalych jak chociazby inne wydatki
              ponoszona przez wlascicieli psow (wplyw polityki?).
              Gratulacje oczywiscie przyjmuje, bo jest to piekne i
              dobrze ulozone zwierze. Zapewniam tez, ze swojego psa nie
              usmierce, dlatego ze firmy zajmujace sie porzadkami w
              miescie nie wykonuja swoich obowiazkow. Jak jest na
              zachodzie, to juz wszyscy chyba wiedza, bo byli, wiec
              proponuje nie tworzyc mitow (ja wiem bardzo dobrze).
              Pisalem o Wiedniu- cisza. Jeszcze lepiej wiem jak jest w
              Warszawie. A jest tak, ze niszczy sie wszelkie skwery,
              zielence, zeby za lapowki stawiac w tych miejscach
              budynki-maszkary w dodatku bez ladu i skladu. Ze mozna
              inaczej to wracajac do zachodu proponuje obejrzec to, co
              sie robi w Berlinie, gdzie planowanie jest rozumne i
              tworzy sie pelne zieleni miejsca do wypoczynku, place
              zabaw dla dzieci, ktore latwo i wcale niedrogo mozna
              oddzielic od miejsc gdzie biegaja psy.
              Problem dzieci a psy jest mocno wydumany, my bez
              problemu potrafilismy pogodzic jedno z drugim z pozytkiem
              dla dzieci.
              Podatki place takie jakich fiskus sobie zyczy, nie
              targujac sie. Chetnie zaplace wieksze (powtarzam), pod
              warunkiem, ze otrzymam cos w zamian, a nie beda one
              przejadane przez urzednikow.
              Przedstawiona kalkulacja moze bylaby zabawna, gdyby byla
              rzetelna. Niestety nie jest, bo ani posiadacze psow, ani
              spoleczenstwo za te pieniadze nie otrzymuje NIC.

              Na post P. Ewy, jest mi odpowiedziec bardzo trudno, bo
              albo jest Pani jedna z tych pracowitych urzedniczek
              miejskich , ktorzy nigdy nie pamietaja kto komu ma
              sluzyc, albo tez ma pani jakies kompleksy zwiazane z
              wyksztalceniem, rzecz przeciez do nadrobienia.
              Wskazuje na to latwosc ferowania wyrokow w ktorych
              sciaganie kolejnych haraczy przychodzi dziwnie latwo, a
              liczby takie jakies okragle i dziesietne. Zapewniam
              jednak Pania, iz jesli nawet je Pani pomnozy (moze znow
              przez 10, zeby zbytnio nie komplikowac- to i tak nie
              starczy. Nasze urzedy wchlona kazde pieniadze a w zamian
              otrzymamy nastepne obciazenia.
              Moja odpowiedz jest moze troche niegrzeczna, ale podobno
              nie doroslismy do postepowania po dobroci.
              • Gość: Ewa Re: 'Zasrana' Warszawa IP: *.chello.pl 13.04.03, 09:35
                No cóż - w Wiedniu byłam dawno temu, w Berlinie także - nie pamiętam jak tam
                jest. Mogę natomiast wypowiedzieć się o Paryżu, Nowym Jorku, Madrycie, Londynie
                i kilku innych miastach Europy.Nigdzie nie ma tylu psich odchodów.
                Urzędniczką , niestety, nie jestem. Wykształcenia tez już raczej uzupełniać nie
                będę ( jestem doktorem habilitowanym nauk medycznych - specjalista drugiego
                stopnia anestezjologii, intensywnej terapii i reanimacji
                • wkrasnicki Do P. Ewy 13.04.03, 19:44
                  Milo wiedziec, ze jest Pani osoba rzetelnie
                  wyksztalcona. Chyba nie powinna Pani zalowaz, iz nie jest
                  urzedniczka, chyba, ze wykonywany zawod nie daje Pani
                  satysfakcji.
                  Naprawde nie chce sie czepiac, ale mam pytanie, skad u
                  osoby z wyksztalceniem medycznym, tyle niecheci do
                  emerytow, czy bezrobotnych (bo widac to w dwoch postach),
                  dla ktorych wlasnie pies jest tym jedynym luksusem i z
                  ktorym jeszcze dodatkowo musza podzielic sie jedzeniem.
                  • Gość: obserwator Re: Do P. Ewy IP: *.acn.waw.pl 13.04.03, 22:37
                    wkrasnicki napisał:

                    > Milo wiedziec, ze jest Pani osoba rzetelnie
                    > wyksztalcona. Chyba nie powinna Pani zalowaz, iz nie jest
                    > urzedniczka, chyba, ze wykonywany zawod nie daje Pani
                    > satysfakcji.
                    > Naprawde nie chce sie czepiac, ale mam pytanie, skad u
                    > osoby z wyksztalceniem medycznym, tyle niecheci do
                    > emerytow, czy bezrobotnych (bo widac to w dwoch postach),
                    > dla ktorych wlasnie pies jest tym jedynym luksusem i z
                    > ktorym jeszcze dodatkowo musza podzielic sie jedzeniem.

                    Pewnie dlatego, że (ja np. tak uważam) nie sprzątane psie odchody są po prostu
                    bombą epidemiologiczną. Np. małe dzieci bawiące się na trawie czy w piaskownicy
                    narażone są na kontakt z bakteriami i chorobami odzwierzęcymi.
                  • kasiazk Re: Do P. Ewy 14.04.03, 08:52
                    Czy emeryci i bezrobotni nie maja rak i nie moga sprzatnac po swoim
                    milusinskim? W Europie moga, w Polsce nie?
                    Mam nadzieje, ze pewnego dnia Polacy takze beda kulturalni i decydujac sie na
                    psa beda wiedziec, ze poza przyjemnoscia i jego miloscia, decyduja sie takze na
                    sprzatanie jego odchodow!!!
                    Kasia
                  • Gość: Ewa Re: Do P. Ewy IP: *.chello.pl 14.04.03, 10:04
                    Po pierwsze - nie jestem źle nastawiona do kogokolwiek , kto respektuje ogólnie
                    przyjęte normy społeczne. Uważam, jak większośc forumowiczów, że taką normą
                    jest sprzątanie po sobie ( psie, dziecku......). Nie można narażać kogokolwiek
                    na smród, widoki psich odchodów czy ubrudzenie się nimi. Jest to nie tylko
                    niespołeczne, ale zwyczajnie nieprzyzwoite i niedopuszczalne.Szkodliwe. W
                    cywilizowanym świecie ludzie sprzątają po swoich zwierzętach. Jeśli z jakichś
                    powodów nie mają na to siły to po prostu nie powinni ich trzymać.Ponieważ
                    polskie społeczeństwo nie dorosło do sprzątania po psach ( nie wiem czy uważa
                    się to za ujmę) to nalezy zapłacić odpowiednim służbom aby wyręczyły. Nie widzę
                    powodu, aby te służby opłacać z moich podatków ( tak jak nikt nie płaci za mnie
                    np. podatku drogowego - jest on wliczony do benzyny i jeśli mnie na to stać
                    płacę jesli nie - samochód pozostaje w garażu). Słuzby sprzątające muszą zatem
                    być finansowane PRZEZ WŁAŚCICIELI PSÓW. I nie jest to niechęć do nich tylko
                    logiczne następstwo - w tym wypadku konsekwencja posiadania czworonoga.
                    Emeryci, renciści i bezrobotni muszą także się liczyć z wydatkami.
                    A tak na marginesie - czy nie przeszkadzają Panu na chodniku, trawnikach,
                    klombach, miejscach parkingowych, placach zabaw, piaskownicach psie odchody?
                    Ja nikogo nie sekuję- ja walczę o prawa - dla wszystkich - także tych
                    nieposiadających psów.
                    Czy wyjaśniam to Panu wystarczająco jasno?
                    • Gość: krasnicki Re: Do P. Ewy IP: *.tele2.pl 14.04.03, 13:06
                      Wiekszosc ludzi, posiada lupiez, ja wybralem higiene,
                      wiec nie tylko w tej sprawie mam wlasne zdanie. Wyjasnila
                      Pani jasno, wiec tak tez postaram sie odpowiedziec, lub
                      tylko przypomniec to co napisalem wczesniej.
                      Poniewaz polskie spoleczenstwo jest dorosle do placenia
                      jednych z najwyzszych podatkow w Europie, jest wiec tez
                      wystarczajeco dorosle do egzekwowania tego co sie z nimi
                      dzieje.
                      Odchody na chodnikach i w innych miejscach publicznych
                      przeszkadzaja mnie, tak jak wszystkim. Absolutnie nie
                      budzi mojego obrzydzenia sprzatanie po psie, a kazdy kto
                      takie zwierze posiada od szczeniecia, wie ze przez dosc
                      dlugi okres trzeba to robic rowniez w domu.
                      Nie zamierzam jednak wyreczac firm, ktore ze sprzatania,
                      uzyskuje wymierne korzysci, a z jakiegos (w zasadzie
                      znanego) powodu nie sa kontrolowane, (psie odchody sa
                      tylko ulamkiem tego problemu). Skoro istnieja
                      „przetargi”, na te prace, widac jest to zajecie oplacalne.
                      Jesli ktos posiada dzieci w wieku szkolnym, a ja to mam
                      za soba, moglbym- myslac jak Pani narzekac, ze loze na
                      ich edukacje.
                      Przyklad z samochodem, jest taki sobie, poniewaz
                      zakladajac, ze nie posiadam samochodu, a musze wdychac
                      spaliny, ktore Pani auto wytwarza i tez moglbym czuc z
                      tego powodu. dyskomfort. Zyjac w duzym miescie musze sie
                      jednak liczyc z tym, ze oprocz pewnych korzyscii, sa tez
                      liczne niewygody.
                      • Gość: Ewa Re: Do P. Ewy IP: *.chello.pl 15.04.03, 19:44
                        Jest takie stare powiedzenie, że czysto jest nie tam gdzie dużo sprzątających a
                        tam gdzie mało brudzących. Niestety, jest Pan przedstawicielem osób nie
                        liczących sie z innymi - mam psa, pies musi się załatwić więc niech to robi tam
                        gdzie chce a ja po nim nie sprzątnę. Trudno. Jesli tacy są ludzie nie miejmy
                        pretensji, że zyjemy w brudzie i smrodzie, wszędzie walają się psie odchody,
                        których ja się brzydzę, i mam do tego prawo. Pan z pewnościa nie miałby ochoty
                        ubrudzić się fekaliami mojego dziecka. Ja , gdy syn był mały, wysadzałam go w
                        domu i nikogo na nieprzyjemne zapachy i widoki nie narażałam. Tak postepują
                        kulturalni ludzie.
                        Jakakolwiek dyskusja z Panem jest bez sensu. Przeżył Pan ileś lat w
                        przeświadczeniu, że nie należy liczyć się z innymi i pewnie Pan taki umrze.
                        Życzę aby na wielkanocnym spacerze z psem nie wdepnął Pan w wielką psią kupę,
                        którą pozostawił po sobie inny pies.,
                        • wkrasnicki Re: Do P. Ewy 15.04.03, 22:09
                          Szkoda, ze nie przeczytala Pani tego co napisalem.
                          Wesolych Swiat.
              • hania_76 Re: 'Zasrana' Warszawa 06.05.03, 12:33
                Gość portalu: krasnicki napisał(a):

                > Pisalem o Wiedniu- cisza.

                Nie wiem gdzie Pan po tym Wiedniu chodził, ale wrażenia z moich spacerów po tym
                pięknym i czystym mieście są odmienne od Pana wrażeń.

                Jeszcze lepiej wiem jak jest w
                > Warszawie. A jest tak, ze niszczy sie wszelkie skwery,
                > zielence, zeby za lapowki stawiac w tych miejscach
                > budynki-maszkary w dodatku bez ladu i skladu.

                Czy mógłby Pan powiedzieć, które piękne i zadbane skwery i zieleńce zostały
                zabudowane? Owszem, zabudowano klepiska wzdłuż Alei Jana Pawła II i
                Grzybowskiej (inna sprawa, jak zabudowano), wyłysiały i zapaskudzony przez psy
                trawnik na rogu Królewskiej i Marszałkowskiej - faktycznie - piękne tereny
                zielone ucierpiały. A paskudni i niewrażliwi na psie potrzeby strażnicy pewnie
                nie pozwalają, żeby się tam pieski załatwiały, co?

                Ze mozna
                > inaczej to wracajac do zachodu proponuje obejrzec to, co
                > sie robi w Berlinie, gdzie planowanie jest rozumne i
                > tworzy sie pelne zieleni miejsca do wypoczynku, place
                > zabaw dla dzieci, ktore latwo i wcale niedrogo mozna
                > oddzielic od miejsc gdzie biegaja psy.
                > Problem dzieci a psy jest mocno wydumany, my bez
                > problemu potrafilismy pogodzic jedno z drugim z pozytkiem
                > dla dzieci.

                Jak? Bo ja z dzieckiem będę jeździć do Parku Ujazdowskiego. Tam jest zakaz
                wprowadzania psów, więc jest nadzieja, że dziecko nie wróci utytłane pamiątkami
                po czyichś pieskach po każdym spacerze.


                > Podatki place takie jakich fiskus sobie zyczy, nie
                > targujac sie. Chetnie zaplace wieksze (powtarzam), pod
                > warunkiem, ze otrzymam cos w zamian, a nie beda one
                > przejadane przez urzednikow.
                > Przedstawiona kalkulacja moze bylaby zabawna, gdyby byla
                > rzetelna. Niestety nie jest, bo ani posiadacze psow, ani
                > spoleczenstwo za te pieniadze nie otrzymuje NIC.

                A za 40 PLN rocznie i to jezscze nie uiszczane przez wszystkich, co by Pan
                chciał otrzymywać? Paczke Pedigree Pal i sztuczną kość pod choinkę?

                >
                > Na post P. Ewy, jest mi odpowiedziec bardzo trudno, bo
                > albo jest Pani jedna z tych pracowitych urzedniczek
                > miejskich , ktorzy nigdy nie pamietaja kto komu ma
                > sluzyc, albo tez ma pani jakies kompleksy zwiazane z
                > wyksztalceniem, rzecz przeciez do nadrobienia.
                > Wskazuje na to latwosc ferowania wyrokow w ktorych
                > sciaganie kolejnych haraczy przychodzi dziwnie latwo, a
                > liczby takie jakies okragle i dziesietne. Zapewniam
                > jednak Pania, iz jesli nawet je Pani pomnozy (moze znow
                > przez 10, zeby zbytnio nie komplikowac- to i tak nie
                > starczy. Nasze urzedy wchlona kazde pieniadze a w zamian
                > otrzymamy nastepne obciazenia.
                > Moja odpowiedz jest moze troche niegrzeczna, ale podobno
                > nie doroslismy do postepowania po dobroci.

                Jest bardzo niegrzeczna. Ale czego sie spodziewać po panu, który nie czuje się
                w obowiązku sprzątać po swoim psie i uważa, że za 40 PLN rocznie haraczu, który
                odprowadza, należą mu się fanfary i czerwony chodnik.
    • kasiazk Re: 'Zasrana' Warszawa 14.04.03, 08:36
      Dolaczam sie do wszytskich, ktorzy chca walczyc z 'zasrana' W-wa. Mieszkam w
      Srodmiesciu i mam ponad roczne dziecko. Kazde wyjscie na spacer oznacza
      nieustajaca kontrole w co moj synek moze wejsc. Puszczeniu go po trawce nie ma
      mowy,bo trawnik (jak juz to ktos dobrze nazwal) to sralnik. Nie mozemy wiec
      chodzic na Pola Mokotowskie, bo to miejsce dla psow nie dzieci. Na szczescie
      Lazienki i Park Ujazdowski sa wolne od gowien!
      Sadze, ze nie chodzi tu o wzrost podatku za psa czy kota, to kwestia
      swiadomosci i kultury. Trudno walczyc z brakiem wyobrazni i chamstwem. Wydaje
      mi sie, ze tylko kary nakladane na wlascicieli sa sposobem na ich wychowanie.
      Jestem tez przekonana, ze egzekwowany (a nie tylko na papierze zapisany) wymog
      sprzatania po swoim psie znacznie wplynie na 'milosc' ludzi do psow a co za tym
      idzie ilosc psow w miescie.
      Najwyzszy czas dolaczyc do europejskich miast i sprzatac po swych psach!!!
      Kasia
      • Gość: flip Re: 'Zasrana' Warszawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.03, 11:17
        Mieszkałem na Cite prawie 2lata i widziałem sam zresztą wyprowadzając swojego
        psa jak do tego podchodzą paryżanie.Większość piesków załatwia się na bulwarach
        i skwerkach. Irytują mnie wypowiedzi światówców ,którzy zakladają jak w europie
        powinno być ,sami tego naprawdę nie wiedząc. Rzeczywiście pieski nie załatwiają
        się w Luwrze. Proponuję podczas następnej wycieczki "20 miast w jeden tydzien" -
        wysiąść na chwilę z autokaru .
        • minka001 Re: 'Zasrana' Warszawa 14.04.03, 18:51
          mysle ze nie chodzi tu o to..kto co widzial..tylko o problem ktory istnieje w
          warszawie...a jest to dla wielu napewno problem...
          dodam tez ze ja mieszkalam kilka lat w kanadzie i tam nikt nie ma problemu z
          podnoszeniem odchodow po swoim piesku..i kazdy kto decyduje sie na psa liczy
          sie z tym...i mozna bez obaw chodzic po trwnikach w parkach co jest nawet
          wskazane aby nie przeszkadzac ludziom jezdzacym na rolkach czy rowerach...
          tak na marginesie to jestem ciekawa ilu z tych wlasicieli psow ktorzy sa
          przeciwko sprzatniu za swoim pieskiem ma male dzieci ktore lubia chodzic po
          trawnikach...
          • jawix A ja spróbuje od innej strony... 16.04.03, 09:56
            Koło mojej posesji rekultywowane sa wlasnie
            trawniki-skopano je i ogrodzono-i coz widze?Na skopanych
            i zagrabionych trawnikach juz leza gowienka...wiec skoro
            wladze miasta nie potrafia wyznaczyc tzw. psich toalet,
            nie potrafia zapewnic specjalnych koszy na odchody, nie
            rozdaja placacym podatki za psa numerkow i nie zapewniaja
            dostatecznej ilosc zestawow do sprzatania, to moze o
            wyglad trawnikow powinni dbac dozorcy posesji przy
            ktorych sie one znajduja?Przeciez placi sie im za
            utrzymywanie porzadku wiec to chyba nie problem zgarniac
            regularnie kilka gowienek na szufle i wyrzucic?Moj
            gospodarz domu to robi i jest czysto.Albo jesli to sie
            nie podoba to moze powolac specjalne sluzby miejskie
            oplacane z podatkow i zajmujace sie tylko i wylacznie
            sprzataniem psich kupek?Pytania pozostawiam do dyskusji.
            • Gość: anmanika Re: A ja spróbuje od innej strony... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.03, 10:34
              Jestem psiarą i mamą. Irytują mnie rzecz jasna psie gówna leżące wszędzie gdzie
              popadnie. Nie mam coprawda teraz psa ale gdybym miała to chętnie po nim
              posprzątam jak będę miała gdzie się tego kłopotliwego pakunku pozbyć bo ciężko
              by mi było np. chodzić na 2-3 godzinny spacer z torebkami w garści. Zapewne
              większa częśc psiarzy zgodziła by się ze mną. Przydały by się na wzór placów
              zabaw odgrodzone wybiegi z psimi toaletami. Oczywiście podatek od psa, nawet
              trochę wyższy niż jest teraz powinien w całości iść na ww. cele oraz na
              edukację społeczeństwa, najlepiej dzieci bo poniektórzy dorośli są już
              całkowicie niereformowalni.
              • Gość: Sławek Re: A ja spróbuje od innej strony... IP: *.acn.waw.pl 16.04.03, 15:40
                Gość portalu: anmanika napisał(a):

                > Jestem psiarą i mamą. Irytują mnie rzecz jasna psie gówna leżące wszędzie
                gdzie
                >
                > popadnie. Nie mam coprawda teraz psa ale gdybym miała to chętnie po nim
                > posprzątam jak będę miała gdzie się tego kłopotliwego pakunku pozbyć bo
                ciężko
                > by mi było np. chodzić na 2-3 godzinny spacer z torebkami w garści. Zapewne
                > większa częśc psiarzy zgodziła by się ze mną. Przydały by się na wzór placów
                > zabaw odgrodzone wybiegi z psimi toaletami. Oczywiście podatek od psa, nawet
                > trochę wyższy niż jest teraz powinien w całości iść na ww. cele oraz na
                > edukację społeczeństwa, najlepiej dzieci bo poniektórzy dorośli są już
                > całkowicie niereformowalni.

                Co tu wymagać wzorem cywilizacji zachodnich psich toalet, skoro nie ma nawet
                dla ludzi? Wracałem kiedyś od znajomych z Muranowa. Czekam na przystanku na
                Bonifraterskiej róg Muranowskiej kilkanaście minut na autobus (był późny
                wieczór). Poczułem fizjologiczną potrzebę zrobienia "siusiu" tyle, że w
                promieniu kilometra lub więcej nie ma żadnej toalety. Co pozostało? Iść za
                kiosk lub pod drzewko (kobiety mają zdecydowanie gorzej). Problem ten dotyczy z
                resztą nie tylko Muranowa, ale całej Warszawy. Sprawa psich odchodów jest
                naprawdę poważna, ale proponuję władzom miasta najpierw pomyśleć o ludziach,
                którzy też nie mają gdzie załatwić swojej potrzeby.
            • Gość: Ewa Re: A ja spróbuje od innej strony... IP: *.chello.pl 16.04.03, 10:35
              Jestem jak najbardziej za sprzątaniem, ale przeciw brudzeniu. W mojej okolicy
              mieszka bardzo duzo ludzi z psami. Psy stale załatwiaja się na chodnikach,
              parkingu, trawnikach, przed wejściem do klatek schodowych ( właściciele,
              zwłaszcza gdy pada deszcz stoją w klatce a pies załatwia sie kilkadziesiąt
              centymetrów od wejścia do niej). Dozorca jest dochodzący. Nawet jesli w piatek
              po południu wszystko sprzątnie - wczesnym wieczorem jest juz brudno!
              Ekipom sprzątajacym trzeba zapłacić - i jedynym sensownym rozwiązaniem jest
              zrobić to z bardzo wysokich podatków od posiadania psów. To powinny byc słuzby
              pracujące od 6.00 do 22.00 na okrągło. Mamy duzo bezrobotnych - ta praca nie
              wymaga kwalifikacji aż sie prosi, żeby do takich zajęć ich zatrudnić.
              Ekipy powinny pracowac także w niedziele i święta. Dlaczego np. w niedzielne
              popołudnie ma być brudno?
              Oczywiście ideałem byłoby, gdyby każdy właściciel psa wybrał sie na spacer z
              torebka i szufelka, ale nie ma co na to liczyć ( vide niektóre wypowiedzi na
              tym forum).
              Nie jestem przeciwniczka psów, ale szlag mnie trafia na brudy. Kiedyś idąc po
              chodniku miałam na dystansie ok. 100 metrów problemy z przejechaniem lotniczej
              walizki. A co mają powiedzieć matki z wóżkami, małe przewracające sie dzieci,
              inwalidzi na wózkach, osoby z wózeczkami na zakupy ( zwykle starsze i gorzej
              widzące),osoby niesprawne ( o kulach albo z balkonikami)? Dlaczego oni mają
              mniej praw niż właściciele psów?
            • minka001 Re: A ja spróbuje od innej strony... 16.04.03, 12:15
              nie wiem o jakich specjlanych zestawach do sprzatania i specjlanych kubelkach
              tu jest mowa...uwazam to za jakis wymysl...
              wystarczy zwykla reklamowka ( ktorych teraz dostajemy na kazdym kroku od groma
              i bez zadnych ograniczen) i ew. wieksza ilosc pojemnikow na smieci...
              ale wiem z wlasnego doswiadczenia ze nieraz z taka kupka w reklamowce mojego
              pieska musilam chodzic caly spacer...nie jest to przyjemne..ale nie jest to
              tez tragedia..
              pozdrawiam
              • Gość: Oma Re: A ja spróbuje od innej strony... IP: *.kabel.telenet.be 06.05.03, 14:41
                mieszkam w Unii,i moze Was rozczaruje,ale tu tez nikt po swoim
                psie nie sprzata,i tez kupy leza w parkach i na ulicy,poza tym nikt
                nie placi zadnych podatkow od posiadania psa,takze widac wszedzie
                w Europie jest tak samo;)
        • bar_bor Re: 'Zasrana' Warszawa 30.04.03, 19:35
          Gość portalu: flip napisał(a):

          > Mieszkałem na Cite prawie 2lata i widziałem sam zresztą wyprowadzając swojego
          > psa jak do tego podchodzą paryżanie.Większość piesków załatwia się na
          bulwarach
          >
          > i skwerkach. Irytują mnie wypowiedzi światówców ,którzy zakladają jak w
          europie
          >
          > powinno być ,sami tego naprawdę nie wiedząc. Rzeczywiście pieski nie
          załatwiają
          >
          > się w Luwrze. Proponuję podczas następnej wycieczki "20 miast w jeden
          tydzien"
          > -
          > wysiąść na chwilę z autokaru .

          Rzeczywiście, Paryżanie bodaj jeszcze bardziej kochają swoje pieski i pozwalają
          im robić kupy dosłownie wszędzie. No i Paryż jest obsrany dokumentnie. A raczej
          byłby, gdyby nie ci dzielni panowie w zielonych kombinezonach i ich wspaniałe
          maszyny przypominające wyglądem połączenie gigantycznego odkurzacza z mini-
          traktorkiem. Pan sobie jedzie tym czymś wzdłuż chodników, trzyma rurę w garści
          i tą rurą wsysa wszystkie kupy. Tak jest w centrum - tam jest przyzwoicie. Na
          obrzeżach gorzej, znacznie gorzej. Ale - jeśli chodzi o Paryż - KAŻDY skwerek
          jest ogrodzony niewysokim płotkiem, z dużą tabliczką, na której narysowany jest
          piesek przekreślony piękną czerwoną krechą. I wiadomo o co chodzi. Mogę sobie
          usiąść na trawce i nie grozi mi przywitanie z kupą.
          • minka001 Re: 'Zasrana' Warszawa 30.04.03, 20:11
            I takie cos rozumiem...
            wiec niech nikt nie broni ze Warszawa nie rozni sie pod tym wzgledem od innych
            stolic europejskich ( bo miast Amerykanskich napewno).
            • Gość: studenciak Re: 'Zasrana' Warszawa IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.05.03, 00:35
              Tak mówicie o zatrudnianiu bezrobotnych ale popatrzcie: Za taką pracę
              (sprzątanie psich gówienek:) ) bezrobotni dostawali by nie więcej niż 800
              zł/miesiąc. A postawcie się w roli bezrobotnego:Wolicie mieć np 600zł zasiłku
              i nic nie robić czy 800zł i latać cały dzień za gówienkami??
              Moim zdaniem ten pomysł się nie sprawdzi:((
              • Gość: Ewa Re: 'Zasrana' Warszawa IP: *.chello.pl 15.05.03, 09:25
                A może warto by zaproponować sprzątanie gówienek a jeśli bezrobotny odmówi
                zabrać zasiłek ( odrzucenie propozycji pracy).Proste?
                • Gość: Prosto z USA Re: 'Zasrana' Warszawa IP: *.dyn.optonline.net 15.06.03, 06:38
                  Wspanialy temat na prace magisterska.

                  Wplyw odchodow na samopoczucie mieszkancow.
                  Co o tym myslicie.

                  Mieszkam w Nowym Jorku i tutejsze paniusie bardzo rzetelnie zbieraja gowienka
                  w torebki.
                  Dlaczego warszawskie paniusie tego nie robia. Moze nie ma reklamowek?
                  A moze poczekajmy az wejdziemy do EUROPY.


                  Nie chce trywializowac tematu ale dlaczego sie tym zajmujecie.
                  Sa przeciez inne palace sprawy w mojej ukochanej Warszawie.
                  A co nowego na mojej ulicy Chmielna 10.

                  Czy tez zakupciana?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka