Dodaj do ulubionych

Moje zabobony

    • madohora Re: Moje zabobony 12.09.15, 19:22
      Choroby można p o d ł o ż y ć lub z a d a ć na czas ograniczony tj. na kilka lat, albo też na zawsze; a wtedy żadna siła ludzka nie jest w możności przynieść ulgę cierpiącemu, i ten
      musi umrzeć na chorobę, jaką, mu owczarz podłożył lub zadał. Owczarze już to sami bezpośrednio, już przez inne osoby dobrze w tym względzie poinformowane, mogą, podkładać lub zadawać choroby.
    • madohora Re: Moje zabobony 13.09.15, 20:55
      Do rozmaitych guseł i zabobonów, szczególniej na ten cel podejmowanych, aby się owce pod ich pieczą, będące dobrze pielęgnowały, używają, oni rzeczy poświęconych: wody z chrzcielnicy przeznaczonej do chrztu dzieci, manipularzów, stuł kapłańskich, lub wosku z paschału. Wodą, święconą pokrapiają, owce, - a wyliczone powyższe rzeczy kościelne, które za pośrednictwem sług kościelnych otrzymują zakopują, pod próg owczarni
    • madohora Re: Moje zabobony 13.09.15, 20:57
      Używają, także do owych praktyk (w razie chęci szkodzenia) trupów, ale tylko żydowskich, po które udają się na cmentarz o północy. Z katolickich zaś ciał zmarłych używają tylko wisielców
      --
    • madohora Re: Moje zabobony 13.09.15, 21:00
      W miesiącu styczniu, roku 1874, we wsi Masłowie, powiesił się chłop, którego życie nacechowane było różnego rodzaju występkami, a szczególniej pijaństwem. Zwłoki nieboszczyka pochowano na ustroniu od wsi. Otóż w kilka miesięcy, gdym razu jednego udał się z nabożeństwem do tej wsi, oznajmili mi ludzie tamtejsi, że grób wisielca jest próżny, są ślady rozkopanej ziemi, i że zwłoki nieboszczyka nie kto inny wydobył, tylko owczarze.
    • madohora Re: Moje zabobony 13.09.15, 21:02
      W stronach Świętokrzyskich gór koło Łagowa, był owczarz, który, jak nas zapewniał jeden z kapłanów tamtejszych, zawezwany do wyleczenia kobiety złożonej cięzką, niemocą, za pierwszy warunek podał jej, aby księdza w chorobie nie wzywała, bo tym sposobem lekarstwa jego (owczarza) skutkować nie będą.
    • madohora Re: Moje zabobony 13.09.15, 21:05
      Owczarze dopuszczają, się świętokradztwa i inne osoby do praktykowania podobnego występku namawiają a to w tym celu, aby gusła proponowane przez siebie, należnym skutkiem uwieńczone zostały.
    • madohora Re: Moje zabobony 13.09.15, 21:07
      I tak aby p s z c z o ł y nie spadły z ula t potrzeba iść do spowiedzi, przystąpić do komunii świętej, komunikanta nie połykać ale go wyjąć z ust, a za przybyciem do domu, włożyć do ula.
    • madohora Re: Moje zabobony 13.09.15, 21:09
      To samo powinien uczynić strzelec tj. odbyć spowiedź i zachować komunikant, do którego po przybyciu do domu winien strzelić a po dopełnieniu tego czynu może być pewnym,
      że dobrym jego polowanie będzie uwieńczone skutkiem i torbę myśliwską napełni różnego rodzaju zwierzyną.
    • madohora Re: Moje zabobony 13.09.15, 21:12
      Szynkarz chcący mieć odbyt (dzisiaj zbyt) na wódkę, - powinien strzęp z odzieży wisielca włożyć do beczki, w której się okowita lub wódka znajduje.
    • madohora Re: Moje zabobony 13.09.15, 21:13
      Człowiek bojaźliwy, aby się stał o d w a ż n y m, powinien z ą b z m a r ł e g o nosić przy sobie.
    • madohora Re: Moje zabobony 13.09.15, 21:27
      Aby się p o m ś c i ć na nieprzyjacielu, potrzeba złapać raka, włożyć go do flaszy napełnionej wodą, moczyć przez d z i e w i ę ć dni, następnie utłuc na proszek, zmieszać z tabaką i dać
      zażyć osobie nam nieprzychylnej , a ta z pewnością dostanie c h o r o b y raka w twarzy.
    • madohora Re: Moje zabobony 13.09.15, 21:30
      Chcąc obudzić szalone p r z y w i ą z a n i e jakiej osoby do siebie, powinien ów człowiek pot z ciała swego zebrać i takowy w ośródce chleba podać tej osobie do zjedzenia.
    • madohora Re: Moje zabobony 13.09.15, 21:36
      Ksiądz jeden ze wsi z okolic Miechowa, opowiadał że gdy objął wikariat otrzymał mieszkanie w domu, o którym mówiono, że w nim coś pokutuje. Istotnie też, gdy wieczorem siedząc przy stoliku, zajmował się ułożeniem kazania które nazajutrz miał wygłosić, a słyszał jak na polu bił deszcz ulewny, usłyszał iż ktoś do jego izby drzwi ze sieni otwiera - lubo drzwi główne były zamknięte. Obejrzawszy się, ujrzał osobę (zdało mu się niewiastę wiejską) całą w bieli lecz nie zmoczoną (gdyż zapewne, jak sądził, wierzchnie okrycie pozostawiła w sieni) j zapytał: czego żąda? - Na to odpowiedziała że: prosi o klucz od strychu; poszła też zaraz do kominka na którym klucz ten leżał, wzięła go i wyszła. Ksiądz będąc nowotnym, myślał że to jest jedna ze służących na plebanii, potrzebująca ponieść lub zabrać coś ze strychu. Po niejakim czasie, usłyszał jak (w czasie ulewy) na strychu coś przebiegało z jednego końca na drugi z największym trzaskiem i łoskotem. Nie przypuszczając aby hałasy te robiła owa niewiasta, lecz sądził, że jest tam wielu ludzi! chciał się osobiście o tem przekonać i dowiedzieć po
      co tam przyszli. Jakie było jego zdziwienie, gdy wyszedłszy do sieni, zobaczył iż do drzwi na strych wiodących które były wysoko w ścianie umieszczone, żadnej nie przystawiono drabinki ani schodków, drzwi zaś główne (na pole) były zamknięte tak, jak je sam wprzódy na skobel zamknął z wewnątrz. Wrócił więc do izby, i nie mogąc sobie z tego zdać sprawy, słyszał jak hałasy te i rumotania trwały prawie przez noc całą to jest tak długo, dopóki deszcz nie ustał.
    • madohora Re: Moje zabobony 13.09.15, 21:39
      Tenże ksiądz utrzymywał, iź gdy raz siedział w wielkiem krześle, uczuł ze c o ś za nim krzesło to podniosło razem z nim do góry, i nagle spuściło. Gdy się obejrzał, nic nie widział, tylko
      słyszał jakoby szum lekki w i a t r u, w przyległym zaś pokoju (gdzie nie było nikogo) jakoby kwilenie dziecka.
    • madohora Re: Moje zabobony 13.09.15, 21:42
      Raz znów gdy położywszy się spać, zgasił świecę t czuł jakby stukanie i lekkie poruszenie dywana zawieszonego nad łóżkiem; i gdy zapalił świecę dywan spadł
      nagle na niego lecz kołki, na których wisiał nie były wyjęte ze ściany.
    • madohora Re: Moje zabobony 13.09.15, 21:43
      Inni opowiadali, że bardzo często, w chwili gdy kto umierał, spadał z ostatnim tchem człowieka i obraz nad jego łóżkiem zawieszony (lub w pobliżu będący) a gwóźdź był nienaruszony .
    • madohora Re: Moje zabobony 13.09.15, 21:47
      Utrzymują guślarze, że przed pojawieniem się cholery ukazują się widma, które ostrzegają ludzi o zbliżyć się mającej klęsce. l tak:
      *W r. 1873 we wsi M a s ł o w i e przed epidemiją, chodził człowiek po polach i wygrywał posępnie na trąbce;
      *W Chwałowicach po przyległych górach wałęsał się wielkiej postawy chłop okryty płachtą i wybierał smutne tony na skrzypcach, przejmujące do żywego kaid ego człowieka.
      *W Kostomłotach głuche, podziemne jęki rozlegały się i od czasu do czasu dał się słyszeć
      grobowy głos: "Biada wsi"
      *W Niewachlowie nocną porą biegało płaczące dziecię od domu do domu i pukało do drzwi.
    • madohora Re: Moje zabobony 13.09.15, 21:49
      Chcąc położyć kres we wsi szerzeniu się cholery, potrzeba jednego z umarłych cholerycznych w stojącej postawie pochować.
    • madohora Re: Moje zabobony 13.09.15, 21:52
      Jeżeli umarły straszy po śmierci i duch jego ukazuje się w domu, w takim razie osoba najbliższa z krewnych nieboszczyka, powinna udać się z grabarzem na cmentarz, wyszukać grób w którym złożono na wieczny spoczynek zwłoki nieboszczyka, obejrzyć dobrze.
      mogiłę czyli nie znajdzie się na niej jaki twór lub szparka a jeśli tak, to szparkę tę należy zasypać makiem a tym sposobem położy się koniec wszelakim strachom. Duch bowiem, aby się wydostał przez otworek, zmuszony będzie pozbierać ziarnka maku; praca tego rodzaju zabawi go do północy, t. j. do czasu, w którym kury pieją a duchy wracają według wiary gminu.
    • madohora Re: Moje zabobony 13.09.15, 21:55
      Chcący się zabezpieczyć przed Strzygą tj. duchem nieboszczyka, który chodzi po śmierci i straszy należy iść na cmentarz, odkopać grób, uciąć nieboszczykowi temu głowę, pod
      język włożyć piątkę srebrną i kawałek k r z e m i e n i a a następnie głowę położyć między nogami.
    • madohora Re: Moje zabobony 13.09.15, 22:02
      Rozterka między miesiącami: lutym, marcem i majem.

      Miesiąc m a r z e c prosił do siebie lu t e g o na obiad. L u t y mówi do m aj a: "w jaki sposób pojadę?" :M a j powiada: Zjedź na wozie, weź z sobą sanie, czółno i kota". I tak l u t y jedzie na wozie. M a r z e c się dowiedział i jak zaczął śniegiem dąć l u t y składa sanie, jedzie. M a r z e c gdy to zobaczył, zaczął bić deszczem, aż woda wylała. Luty wsiada w łódź - jedzie - przyjechał na podwórze. M a r z e c to zobaczył i wypuścił psa, żeby l u t e g o pokąsał. L u t y puścił kota; pies za kotem. L u t y wpadł do domu m a r c a; dopiero m a r z e c mścił się na maju za tę doradę. "Czekaj maju" powiada marzec, zapalę ci liście na gaju." nie czekaj głupi marca, nic mi nie zrobisz, bo jak ja wyjdę z ciepłemi zorzami będziesz uciekał przede mną cieniami. Tylko marzec z kwietniem dobrze żyją, bo jak marzec chciał chłopa a brakło
      mu swoich dni, to k w i e c i e ń mu pożyczył dnia jednego.
    • madohora Re: Moje zabobony 13.09.15, 22:04
      Inna, wersyja wspomina, że kiedy luty był zakłopotany, jak się wybrać do marca, spotkał
      go starzec i ten poradził mu, aby w podróż zaopatrzył się w wóz, sanie i czółno. Rozgniewany marzec za radę po czasy obecne mszcząc się na starcach, kiedy jego pora, panowania nastaje, zabija wielką, po świecie ilość starców.
    • madohora Re: Moje zabobony 13.09.15, 22:20
      Zakład chłopa z mrozem.

      Założył się chłop z mrozem. Mróz powiedział do chłopa, że go umrozi. Chłop powiedział, że nie, i to się miało stać w dwudziestu czterech godzinach. Chłop się dobrze ubrał i stał na mrozie. Mróz wszystkie siły wysadzał, chłopu bardzo nogi zmarzły w butach; nie mógł wytrzymać, zdjął buty, postawił nogi na mrozie. Mróz leci i pyta się chłopa: na co (dlaczego) zdjął buty? Chłop powiada: "bardzo mi się nogi zapociły w butach. I przestał mróz już mrozić,
      bo przegrał, bo go chłop sztuką, zarwał.
    • madohora Re: Moje zabobony 13.09.15, 22:26
      Mróz, słońce i wiatr

      Zbiegli się na jedno miejsce w polu, gdzie spotkali dziewkę: mróz, słońce i wiatr. Zapytywali się po kolei dziewki, kto z ni jest najładniejszy. Dziewka powiedziała, to wiatr najładniejszy. Mróz się gniewał, i rzekł do dziewki: ja cię przemrożę. Wiatr odpowiedział: nie bój się dzieweczko, ja tam będę. Słońce powiada: ja cię spalę. Wiatr powiada: nie bój się dzieweczko, bo ja tam będę. Mróz bez wiatru nie umrozi; słońce nie spali, kiedy jest wiatr.
    • madohora Re: Moje zabobony 13.09.15, 22:40
      O gradzie

      W pewnej wsi, za dawnych bardzo czasów, żył chłopek poczciwy, podczas gdy wszyscy inni byli bardzo złymi i bezbożnymi. Do kościoła nie chodzywali i spędzali czas tylko na pijatykach i bójkach. Poczciwy ten chłopek zawsze sam chodził do kościoła i prosił Boga, aby się jego sąsiedzi poprawili. Koło kościoła był ogromny staw, który latem i zimą był zamarznięty. Raz w niedzielę szedł sobie nasz chłopek, jak to zwykle czynił z do domu, z kościoła i widzi,
      że wielu ludzi rąbią lód na stawie - a każdy wyrąbany kawałek lodu unosi się ku niebu. Zdziwiony tą pracą, pyta się rabiących: co to ma znaczyć? Oni mu mówią: że ten lód będzie spadał na ziemię, i zboża złych, bezbożnych ludzi wytłucze. On zaś, jeśli tego nieszczęścia chce uniknąć, niech zakopie na rogach swego pola ewangelije, a grad jego pole ominie, tylko niech tej tajemnicy nikomu nie wyjawi. Ludzie ci znikli, a nasz chłopek zrobił jak mu
      przykazano, jednemu tylko dziedzicowi swemu, wydał ten sekret, bo mu się go żal zrobiło, aby szkody w swem polu nie poniósł. Na drugi dzień spadł ogromny grad i wytłukł w polu zboże wszystkich cbłopów - tylko tego pobożnego chłopka i dziedzica pole wolne było od gradu. Od tego czasu grad spada na ziemię, a tylko ci, którzy zakopują ewangelije są wolni od tej klęski.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka