twardycukierek
27.09.09, 19:15
Według mnie bardzo dobry artykuł, pozostawiam Waszej ocenie. Ode mnie tyle: ludzie przejmują się różnicą wieku, albo tym, że partner/partnerka ma dzieci, bo nie ma najpiękniejszcej sylwetki, bo nie ma perfekcyjnej kariery, bo ma krótkie włosy, za długie włosy, 'ale ja nie lubię brunetów', ma lekko krzywe zęby, nie lubi kotów, lubi koty, słucha techno, nie lubi opery, lubi operę, umiera przy techno, co sąsiedzi powiedzą, mamie się nie podoba, siostra krzywi nos, kolega odradza itp itd.
Tylko o istotnych sprawach się nie myśli, prawda?
'Wciąż działa też w naszych głowach archaiczne, zdawałoby się, pojęcie mezaliansu. - Bo wciąż żywe jest przekonanie, że wchodzenie w związki z pewnymi osobami jest niestosowne - uważa Aldona Żurek. Niestosowne jest na przykład zbyt dalekie odejście od któregoś z zewnętrznych podobieństw, choć w niektórych obszarach można negocjować wymianę zasobów. Mariaż syna arystokratycznego rodu z córką rodziny bez szlacheckich korzeni nie będzie więc mezaliansem, jeśli ta rodzina należy do najzamożniejszych w Polsce. Gorzej ze związkiem z dużą różnicą wykształcenia, zwłaszcza jeśli słabiej wykształconą stroną jest mężczyzna.
W pewnych kręgach za mezalians będzie też uchodziła relacja z osobą mało atrakcyjną fizycznie, tak jak Tomasza Kammela i Katarzyny Niezgody. Próbowano tłumaczyć ten związek zamożnością jego żeńskiej połowy, ale w świecie mediów i show-biznesu uroda to zasób niewymienny na żadne pieniądze.' :D
Artykuł z Polityki