l.george.l
11.01.10, 00:31
"W XXI wieku w państwowych aptekach możemy spotkać swoiste moherowe gestapo" -
czytam w pierwszym numerze "Faktów i Mitów" (s. 4). Chodzi o utrudnienia w
dostępie do postinoru - leku potocznie zwanego "tabletką po". Przeszkody w
zakupie całkowicie legalnego, dopuszczonego do obrotu farmaceutyku tworzą
klerykalni aptekarze i się z tym nie kryją, a nawet są z tego powodu dumni
goscniedzielny.wiara.pl/index.php?grupa=6&cr=0&kolej=0&art=1260725006&dzi=1207812935&katg=
Co na to ministerstwo zdrowia? Czy apteki, w których jest problem z zakupem
leku nie powinny być administracyjnie zamykane, a na właściciela nakładane
kary finansowe? Dziś to jest postinor, a jutro diabli wiedzą, co watykańska
mafia uzna za "moralnie" naganne może witaminę C?