Dodaj do ulubionych

Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy źle?

17.02.10, 00:08
Jeszcze nie tak dawno para, która mieszkała ze soba bez slubu, to
byli ludzie przeważnie po przejściach. Posiadając złe doświadczenia
małżeńskie bardzo ostrożnie podchodzili do nowego związku. Jedni po
jakimś czasie decydowali sie na "zalegalizowanie swojej miłości",
inni nie zrobili tego nigdy, chociaz nadal są razem i często mogliby
służyc za wzór parom poślubionym. Obecnie nikogo nie dziwi para
ludzi młodych, bez doświadczenia i zobowiązan, którzy w każdej
chwili mogliby sie pobrać, ale wolą po prostu wystawić swój związek
na próbę. Dobrze to, czy źle? Za moich czasów biały welon był oznaką
tzw. czystości (cokolwiek miałoby to oznaczać:) Teraz jest po prostu
elementem ślubnego stroju. Co o tym myslicie?

www.blog.pl/artykuly/wspolne-mieszkanie-przed-slubem-niszczy-milosc,54,1
Obserwuj wątek
    • dunajec1 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 17.02.10, 01:59
      Same straty dla kosciola, bo... tu mozna wymieniac dluuuugo.
      • drwallen Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 17.02.10, 02:17
        dunajec1 napisał:

        > Same straty dla kosciola, bo... tu mozna wymieniac dluuuugo.

        chyba dla twojego kościoła spaghetti lub twojej synagogi czy meczetu.
        • black-emissary Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 17.02.10, 12:09
          Drwallen, to jest aktualnie także Twój kościół spaghetti!
          • drwallen Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 17.02.10, 18:31
            nie jest bo by musiał wykonać swoje sakramenty na mnie przed innymi, a na
            szczęście ksiądz był pierwszy.
      • matylda1001 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 17.02.10, 12:50
        dunajec1 napisał:

        > Same straty dla kosciola, bo... tu mozna wymieniac dluuuugo.<

        Slub może byc w kościele katolickim, ale i w każdym innym. Ślub może
        być w kosciele albo w USC. Nie pytałam o sens brania slubu w KK, ale
        o sens brania slubu w ogóle.
    • drwallen trzeba mieszkać razem przed ślubem 17.02.10, 02:16
      Powinno być tak, że po 3 randce już się razem mieszka, żeby od razu zobaczyć z
      kim się człowiek zadaje. Żeby nie było później rozczarowań i żalów o to i tamto.
      Im szybciej człowiek się dowie tym lepiej, że np. ona to jakaś niedorajda
      nielubiąca gotować lub on to jakiś gamoń nie umiejący zrobić remontu.

      Rozwody są przez to, że właśnie po wspólnym zamieszkaniu zaczynają nas drażnić
      różne sprawy, które wcześniej były ukrywane bo nie było okazji aby je zauważyć.
      Wyobraźcie sobie np. babę co to nie opuszcza deski w kiblu i co się wejdzie to
      kibel przygotowany jak do srania - jedna klapa opuszczona, a druga czeka na pułk
      ułanów.
      • tlenek_wegla Re: trzeba mieszkać razem przed ślubem 19.04.10, 21:31
        Dokladnie.. Rozwody sa od tego, ze ona nie gotuje, a on nie remontuje..

        Jakze masz prosta wizje.. Walen.
    • Gość: kieprze_paczynsch Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 17.02.10, 09:22
      Ja to widzę nieco inaczej. Kiedyś faktycznie ludziom po przejściach, czyli nie
      najmłodszym było znacznie łatwiej zamieszkać razem- po ślubie czy bez, z bardzo
      prozaicznego powodu- mieli gdzie. Zawsze któreś z nich miało własny lokal, rzecz
      nie spotykana wśród młodych, na starcie życiowym. Ten lokal zresztą do dziś jest
      jednym z atutów podnoszącym atrakcyjność:). Nie mieszał bym do tego welonu,
      czystości, sakramentów itp.
      • matylda1001 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 17.02.10, 13:04
        Gość portalu: kieprze_paczynsch napisał(a):

        >Zawsze któreś z nich miało własny lokal, rzecz nie spotykana wśród
        młodych, na starcie życiowym<

        Jak widac teraz młodym nie przeszkadza brak lokalu, przeważnie swoje
        pierwsze gniazdko wynajmują. Kiedys tez istniały mieszkania do
        wynajecia ale młodzi z nich nie korzystali. Chodzi o to, że kiedys
        było nie do pomyslenia, żeby panna i kawaler, czyli ludzie pod
        kazdym wzgledem wolni zakładali rodzine bez "papierka". Ślub był
        nieodzownym warunkiem do wspólnego zamieszkania.
    • piwi77 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 17.02.10, 09:43
      matylda1001 napisała:

      > Obecnie nikogo nie dziwi para ludzi młodych, bez doświadczenia
      > i zobowiązan, którzy w każdej chwili mogliby sie pobrać, ale wolą
      > po prostu wystawić swój związek na próbę. Dobrze to, czy źle?

      Dobrze, jak się nie ma pewności, lepiej jest próbować niż podejmować
      decyzję. Dziedzina związku dwojga ludzi to obszar, w którym nigdy
      pewności nie ma (nie było i nie będzie), bo być nie może. Pewnie po
      to były właśnie śluby, aby przypieczętować coś co nie jest pewne i
      niepewnemu nadać pozory pewności. Liczne rozwody i męki ślubnych
      par, skazanych na siebie, dowodzą, że urzędowa czy kościelna
      pieczęć, związku nie stabilizuje. Młodzi ludzie to widzą (sami
      wychowywali się domach ze ślubnymi rodzicami) i to doświadczenie
      wcale ich do slubu nie zachęca.
      • matylda1001 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 17.02.10, 13:57
        piwi77 napisał

        >Dobrze, jak się nie ma pewności, lepiej jest próbować niż
        podejmować decyzję.<

        A jak nie wyjdzie, to zawsze mozna spróbowac kolejny raz, i
        kolejny... Czy jest jakas granica?
        Dla przykladu: Córka mojej koleżanki na studiach w innym miescie
        poznała chłopaka. Koleżanka miała bardzo duzo wątpliwości co do tego
        związku. Chłopak bowiem przez okres całych swoich studiów mieszkał z
        inna dziewczyna. Nie byli nawet zaręczeni, ale koleżanka i tak
        traktowała go jak rozwodnika. Fakt, że nie mieli slubu nie miał
        znaczenia. Przeciez żyli jak małżeństwo. To, że sypiali ze soba
        miało mniejsze znaczenie (bo przeciez kazdy z kims tam sypia) od
        tego, że właśnie razem mieszkali, mieli wspólną kasę, prowadzili
        wspólnie dom, cos tam sobie razem kupili, nawet mieli wspólnego psa.
        Czy takiego człowieka można traktowac jak kawalera?
        • piwi77 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 17.02.10, 14:10
          matylda1001 napisała:

          > Czy takiego człowieka można traktowac jak kawalera?

          Nie, ale czy to problem?
          • matylda1001 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 17.02.10, 17:39
            piwi77 napisał:

            >Nie, ale czy to problem?<

            Dla koleżanki był to spory problem. Dla mnie też byłby to jakiś
            problem. Na pewno nie chciałabym żeby moje młode, mądre, ładne córki
            wiązały sie z facetami z przeszłością, ślubną, czy nieślubną, to
            wszystko jedno. Zastanawiałabym sie, czy czasami nie stanowia
            następnego etapu eksperymentu. A jak się czuje tamta porzucona? Czy
            ten nastepny bedzie już tym właściwym? A jeżeli znowu pomyłka?
            • mebloscianka_dziadka_franka Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 18.02.10, 13:03
              Nie czaje problemu. Ktoś zyje bez ślubu, ale w zasadzie tak jakby miał ślub. Po
              iluś latach okazuje się, że jednak związek się rozpada i ludzie się rozchodzą.
              Ktoś jest małżeństwem i po latach związek się rozpada i jest rozwód.

              >Na pewno nie chciałabym żeby moje młode, mądre, ładne córki
              > wiązały sie z facetami z przeszłością, ślubną, czy nieślubną, to
              > wszystko jedno.

              Czemu? Każdy ma jakąś przeszłość - jak ktoś z kimś "chodził" 7 lat, nie
              mieszkając z tą osobą, po czym się rozstaje z nią, bo nie wyszło - też ma jakąś
              przeszłość. Rozumiem, że chcesz, żeby twoje córki znalazły sobie chłopców w
              gimnazjum czy liceum, żeby były tych chłopców pierwszymi dziewczynami i już do
              końca życia z nimi żyły. Hmm, zdarza się tak, ale myślę, że to jednak margines
              wśród związków.

              >Zastanawiałabym sie, czy czasami nie stanowia
              > następnego etapu eksperymentu.

              Owszem, każdy następny nasz partner jest kolejnym "etapem eskperymentu" - może
              on się okaże tym jedynym, a może nie i trzeba szukać dalej, albo zostać "singlem"?

              >A jak się czuje tamta porzucona?



              Osoby porzucone przeważnie czują się źle.


              >Czy
              > ten nastepny bedzie już tym właściwym? A jeżeli znowu pomyłka?


              Nosz rany, na tym polega życie i dobieranie się w pary, zakładanie rodzin,
              zawiązywanie małżeństw, czy decydowanie o wspólnym życiu bez papierka.
            • piwi77 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 19.02.10, 09:28
              matylda1001 napisała:

              > Dla koleżanki był to spory problem. Dla mnie też byłby to jakiś
              > problem. Na pewno nie chciałabym żeby moje młode, mądre, ładne
              > córki wiązały sie z facetami z przeszłością, ślubną, czy
              > nieślubną, to wszystko jedno.

              Myślę, że gdy córki są już dorosłe to należy skończyć z chceniem czy
              niechceniem, to one powinny decydować. Nam się często wydaje, że jak
              jesteśmy starsi, to jesteśmy we wszystkim mądrzejsi, a wcale tak nie
              jest. Wracając do faceta po przejściach, to nie przesadzajmy,
              że w czasie studiów pomieszkiwał z kimś tam, to nie są wielkie
              przejścia i żadnych wniosków na plus czy minus nie da się z tego
              wyciągnąć. Córki powinny jedynie wiedzieć, że każdemu wolno się
              pomylić, im też i w razie pomyłki lepiej się rozejść, niż trwać w
              nieudanym związku. Ślubnym czy nie, wszystko jedno.

              > Zastanawiałabym sie, czy czasami nie stanowia następnego etapu
              > eksperymentu.

              Wszystko co robimy to eksperyment, gdyby tak na to patrzeć, ale nie
              zakładajmy od razu cynizmu w czyimś postępowaniu tylko dlatego, że
              ma ten ktoś bogatszą przeszłość.

              > A jak się czuje tamta porzucona?

              A wiadomo to, kto kogo porzucił i dlaczego do porzucenia doszło? Być
              porzuconym to oczywiście ból, ale rozstanie to normalne ryzyko bycia
              razem.

              > Czy ten nastepny bedzie już tym właściwym? A jeżeli znowu pomyłka?

              Jak się nie sprawdzi nie będzie wiadomo. Niestety, nie ma innej
              możliwosci odpowiedzi na to pytanie.
              • matylda1001 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 19.02.10, 16:41
                Oboje macie rację. Jak coś nie wyjdzie, to lepiej sie rozstać niz
                męczyć siebie i kogoś w związku bez przyszłości. Wszystko jedno, czy
                ze ślubem, czy bez. W zasadzie chodziło mi o coś trochę innego.
                Obserwuję koleżanki i kolegów moich córek, a także dzieci moich
                znajomych i zauważam z jaka łatwościa łącza sie w takie "bezślubne"
                pary. To są przeważnie juz z założenia związki tymczasowe, na czas
                studiów, czy wyjazdu zagranicznego. Gdy cos zaczyna zgrzytać, z
                równą łatwością (a przynajmniej tak to wygląda) przenosza sie do
                innego związku, a co za tym idzie, do innego łóżka. Gdybyż to byli
                ludzie z tzw. marginesu, ale skądże! To ludzie wykształceni, z/po
                dobrej uczelni, z ambicjami, z dobrą pracą, z tzw. dobrych domów.
                Czasami trafia sie ciąża, ale to też nie jest argumentem do zawarcia
                ślubu. Pobierają sie gdy dziecko ma rok, dwa, trzy. Dlaczego nie od
                razu, skoro sie kochają i nie maja przeszkód natury moralno-prawnej?
                Ile razy można tak eksperymentowac na własnej psychice, ciele,
                zyciu? Nie podoba mi sie to, szkoda mi tych ludzi. To wszystko nie
                znaczy, że gdyby moje córki chciały tak życ, to bym wydziedziczyła:)
                Sa dorosłe, i moja rola wychowawcza się skończyła. Teraz tylko moze
                procentowac to, co im przekazałam. Co zrobia z tą wiedza, to już od
                nich zalezy. Nie znaczy to jednak, że nad wszystkim co ewentualnie
                zrobia mam piać z zachwytu.
                • piwi77 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 19.02.10, 17:04
                  Nawet nie o to chodzi kto ma rację, bo wszyscy tu ją w jakiejś
                  części mają. Bardzo dobrze rozumiem Twoje przemyślenia, sam mam
                  podobne. Nie mogę jednak potwierdzić tej rzekomej łatwości z jaką,
                  jak twierdzisz, młodzi ludzie rozstają się przy pierwszym zgrzycie.
                  To, że śluby odsuwają w przyszłość, nie oznacza, że nie mają
                  pragnienia być w trwałym związku. Mają i to bardzo. Gdy coś jest nie
                  tak, szukają kompromisu, starają się ratować swoje bycie razem.
                  Rozstanie to dla naprawdę ostateczność i wcale nie są uradowani gdy
                  do niego dochodzi. Być może niechętnie to okazują, bo pozerstwo
                  należy u nich do dobrego tonu, ale potrafią być z tego powodu bardzo
                  smutni.
        • Gość: mammisia Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź IP: *.szczecin.vectranet.pl 20.04.10, 22:00
          > A jak nie wyjdzie, to zawsze mozna spróbowac kolejny raz, i
          > kolejny... Czy jest jakas granica?

          Do skutku.

          Lepiej tak, niż byle jak. Bo właśnie wchodzenie w związek małżeński byle jak ubliża tej instytucji - było ni było, ważnej społecznie, psychologicznie, religijnie.

          Teraz uczciwie: ile jest małżeństw, które zawiązały się "bo już czas" - na moje oko, za dużo.

          Dla osób traktujących małżeństwo poważnie, a nie jak chwilową przygodę albo spacer po ukwieconej łące rodem z filmów disneya, takie próbowanienie jest łatwe, wymaga poświęceń.

          Ale ja w tym widzę szacune dla tej instutucji, dla tej decyzji. Żeby to zrobić raz i dobrze - poważnie i na całe życie.
        • ojca Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 15:01
          matylda1001 napisała:

          > piwi77 napisał

          >
          > A jak nie wyjdzie, to zawsze mozna spróbowac kolejny raz, i
          > kolejny... Czy jest jakas granica?

          Nalezy próbować dopóty dopóki nie wyjdzie....to chyba jasne.


          > Czy takiego człowieka można traktowac jak kawalera?

          Można, nie ma co mieszać. Jest jasnym kto jest,a kto nie jest kawalerem, twoja
          koleżanka poprostu uważa córcie za następny cud świata i jest nieobiektywna.
    • l.george.l Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 17.02.10, 09:58
      Nie róbmy ceregieli z kawalątka skóry zwanego błoną dziewiczą, bo chyba o tu
      chodzi. Jaki procent kobiet jest dziewicami stając przed urzędnikiem USC czy
      księdzem? Moim zdaniem ktoś, kto o to zapytałby w jakimś badaniu, powinien
      dostać przede wszystkim w ryj, bo nikogo to nie powinno interesować. To po
      pierwsze, po drugie - okres narzeczeński służy poznawaniu się, a nie da się tego
      inaczej przeprowadzić jak przez wspólne przebywanie. Na jak szeroki zakres
      wyznaczone zostaną ramy współżycia zależy od zainteresowanych. Można spotykać
      się raz na tydzień i skupić się tylko na seksie, a można zamieszkać pod jednym
      dachem i seksu nie uprawiać jeśli to takie istotne z jakiś względów.
      • piwi77 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 17.02.10, 10:02
        l.george.l napisał:

        > a można zamieszkać pod jednym dachem i seksu nie uprawiać jeśli to
        > takie istotne z jakiś względów.

        Można, do czasu, aż się taki związek rozpadnie, a rozpadnie się na
        pewno.
        • l.george.l Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 17.02.10, 10:52
          piwi77 napisał:

          [...]
          > Można, do czasu, aż się taki związek rozpadnie, a rozpadnie się na
          > pewno.
          [...]

          Na to reguły nie ma, ale może powinniśmy najpierw zdefiniować, co mieści się, a
          co nie, w pojęciu seks przedmałżeński.
          • piwi77 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 17.02.10, 11:09
            Nie wszystko da się zdefiniować, nie wszystko trzeba definiować, na
            potrzeby forum wystarczy, gdy wiadomo o co chodzi. W każdym razie
            seks zdefiniowałbym jako czynność, w której
            1. biorą udział co najmniej dwie osoby i
            2. dochodzi między nimi do kontaktu cielesnego oraz
            3. co najmniej jedna osoba musi zdjąć majtki.
            Powinno chyba pasować, no nie?
            Jeżeli coś takiego zachodzi przed zawarciem zwiazku małżeńskiego, to
            mamy seks przedmałżeński.
            • l.george.l Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 17.02.10, 12:21
              piwi77 napisał:
              [...]
              > W każdym razie seks zdefiniowałbym jako czynność, w której
              [...]
              > 3. co najmniej jedna osoba musi zdjąć majtki.
              [...]

              To teraz odpowiedzmy sobie na pytanie, co wolimy: panią wskakującą nam pod
              kołdrę nagusieńką czy w majteczkach. Mi osobiście drugi wariant bardziej z
              seksem się kojarzy.
              • piwi77 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 17.02.10, 12:30
                l.george.l napisał:

                > To teraz odpowiedzmy sobie na pytanie, co wolimy: panią wskakującą
                > nam pod kołdrę nagusieńką czy w majteczkach.

                Wszystko zależy od ram czasowych.
        • mebloscianka_dziadka_franka Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 18.02.10, 13:13
          Można, ale to nie ma najmniejszego sensu. Bo nie wyobrażam sobie innych powodów,
          dla których ktoś chce mieszkać z kimś bez seksu (oczywiście chodzi mi tu o
          związek), niż powody religijne. A jeśli chodzi o katolicyzm, to mieszkanie ze
          sobą przed ślubem (nawet jeśli ktoś zarzeka się, że nie będzie uprawiał seksu,
          ani nawet buzi nie będzie dawał, żeby żądz niepotrzebnie nie rozbudzać) i tak
          jest grzechem, i w czasie kiedy takie osoby ze sobą mieszkają, nie mogą
          przyjmować sakramentów i ogólnie sa "wyklęte" ;P.


          A jeżeli ktoś jest nie wierzący, czy jego wyznanie nie jest pod tym względem
          restrykcyjne - to nie rozumiem, po co miałby się sztucznie ograniczać. No chyba,
          że ktoś decyduje się zamieszkać ze swoim partnerem po drugiej randce, ale nie
          chce jeszcze rozpoczynać z nim współżycia. Ale to chyba kolejność nie ta.
      • Gość: kieprze_paczynsch Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 17.02.10, 10:14
        >Jaki procent kobiet jest dziewicami stając przed urzędnikiem USC czy
        > księdzem? Moim zdaniem ktoś, kto o to zapytałby w jakimś badaniu, >powinien
        > dostać przede wszystkim w ryj, bo nikogo to nie powinno interesować.

        To bez znaczenia jaki procent. Chodzi o to, czy to widać. Zamieszkanie razem
        jest jakby manifestacją lekceważenia tego zagadnienia. Przed laty(a i obecnie to
        się zdarza) rosnący brzuch był powodem do pospiesznego ślubu. Zaryzykuję
        twierdzenie, że większość młodych, których stać na samodzielność, ma w nosie czy
        widać, co ludzie powiedzą itp. Gorzej, jeśli są na garnuszku tradycyjnych
        rodziców. To oni wywierają presję na formalną stronę pożycia.
        • l.george.l Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 17.02.10, 10:47
          Gość portalu: kieprze_paczynsch napisał(a):

          [...]
          > Przed laty(a i obecnie to
          > się zdarza) rosnący brzuch był powodem do pospiesznego ślubu.
          [...]

          Pozwolę sobie postawić tezę, że o ciążę przedślubną jest zdecydowanie łatwiej,
          gdy narzeczeni spotykają się sporadycznie i uprawiają seks, gdy trafi się akurat
          ku temu okazja, niż w przypadku wspólnego zamieszkiwania, gdy jest czas pomyśleć
          o antykoncepcji czy regulacji poczęć jak kto woli.
          • Gość: kieprze_paczynsch Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 17.02.10, 11:19
            > Pozwolę sobie postawić tezę, że o ciążę przedślubną jest zdecydowanie łatwiej,
            > gdy narzeczeni spotykają się sporadycznie i uprawiają seks, gdy trafi się akura
            > t
            > ku temu okazja, niż w przypadku wspólnego zamieszkiwania, gdy jest czas pomyśle
            > ć
            > o antykoncepcji czy regulacji poczęć jak kto woli.


            A i owszem. Stąd dość powszechny problem pośpiesznych ślubów z powodów trudnych
            warunków lokalowych:)
        • black-emissary Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 17.02.10, 12:25
          Gość portalu: kieprze_paczynsch napisał(a):
          > Zaryzykuję twierdzenie, że większość młodych, których stać na
          > samodzielność, ma w nosie czy widać, co ludzie powiedzą itp.

          Takich uogólnień lepiej nie ryzykować.
          Niewątpliwie coraz więcej młodych ludzi ma to w nosie, ale wciąż bardzo wielu
          pozory utrzymuje - ślubów kościelnych wciąż jest zatrważająca ilość.
          • l.george.l Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 17.02.10, 12:44
            black-emissary napisała:
            [...]
            > ślubów kościelnych wciąż jest zatrważająca ilość.
            [...]

            Ale dlaczego, czy ze względów światopoglądowych czy ceremonialnych? USC w Polsce
            powiatowej ale i tej wojewódzkiej także to często zatęchła ciasna nora, a
            przypuszczam, że każdemu marzy się ślub w bajkowej scenerii. Wieszczę wielki
            biznes dla organizatorów ceremonii humanistycznych i właścicieli dworków,
            pałacyków a w przyszłości zabudowań pokościelnych.
            • piwi77 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 17.02.10, 12:56
              Kościoła jeszcze długo nic nie zastąpi, uważam, że do ślubów
              świetnie się nadaje. Samą ceremonię można przecież negocjować.
              • l.george.l Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 17.02.10, 13:05
                piwi77 napisał:

                > Samą ceremonię można przecież negocjować. [...]
                A to się zgadza. Z przysięgi, którą wypowiadałem, udało się kawałek wyciąć.
                Trochę zabiegów to kosztowało, jakaś gadka-szmatka z proboszczem i pismo do
                biskupa, ale z czystym sumieniem mogę spojrzeć w lustro przy goleniu.
                • piwi77 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 17.02.10, 13:27
                  Mam nadzieję, że nie przepłaciłeś, przy ustalaniu ceny zawsze warto
                  blefować, że prowadzi się rozmowy także z innymi proboszczami,
                  którzy idą na większe ustępstwa. Oni to kupują, bo wiedzą, że
                  konkurencja na rynku jest duża.
                  • l.george.l Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 17.02.10, 15:10
                    piwi77 napisał:

                    > Mam nadzieję, że nie przepłaciłeś, [...]

                    Nie, nie przepłaciłem. Byłem merytorycznie przygotowany i wyegzekwowałem jedynie
                    prawo przysługujące ze strony KK mojej katolickiej żonie i szacunek należny mi
                    jako osobie bezwyznaniowej. Notabene w meandry prawa kościelnego wprowadziła
                    mnie i do rozmowy z proboszczem przygotowała dobra koleżanka, która wkrótce
                    później wstąpiła do klasztoru. Cuda, Panie, cuda się zdarzają.
            • black-emissary Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 17.02.10, 18:32
              l.george.l napisał:
              > Ale dlaczego, czy ze względów światopoglądowych czy ceremonialnych?

              Gdyby chodziło o względy światopoglądowe to byłoby to przynajmniej normalne. Ale
              tutaj zwykle chodzi o ceremoniał - czysta hipokryzja.
          • piwi77 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 17.02.10, 12:47
            black-emissary napisała:

            > Niewątpliwie coraz więcej młodych ludzi ma to w nosie, ale wciąż
            > bardzo wielu pozory utrzymuje - ślubów kościelnych wciąż jest
            > zatrważająca ilość.

            No bo jak już ślub, to powozy, organowa muzyka, świece, Ave Maria w
            akompaniamencie skrzypiec, nastrojowa sala, starodawnie ubrany
            mistrz ceremonii, magiczne gesty i frazy, to gdzie to zorganizować
            jak nie w kościele?
          • Gość: kieprze_paczynsch Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 17.02.10, 13:38
            > Niewątpliwie coraz więcej młodych ludzi ma to w nosie, ale wciąż bardzo wielu
            > pozory utrzymuje - ślubów kościelnych wciąż jest zatrważająca ilość.


            Dlaczego zatrważająca? Niech sobie będą. Wiele kobiet przywiązuje wagę do
            oprawy, a ta w kościele jest imponująca. Ja nie o tym. Zdecydowanej większości
            par nie jest potrzebny papier, sakrament, ślub czy jakkolwiek to nazwać. Są też
            i takie, którym na tym zależy. Zmieniły się proporcje jednych do drugich. Śmiem
            twierdzić, że również z powodu łatwiejszej ucieczki od nacisku otoczenia. Własny
            lokal, do którego można się przenieść i nie zważać na protesty rodziców, bo to o
            nich głównie chodzi, jest nieporównywalnie dostępniejszy niż przed laty. Zauważ,
            że Polacy(Polki) wyjeżdżający do pracy na zachód nie mają oporów, by wspólnie
            mieszkać z partnerem bez ślubu. Również tacy, którzy deklarują jakiś stopień
            religijności.
            • black-emissary Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 17.02.10, 18:34
              Gość portalu: kieprze_paczynsch napisał(a):
              > Dlaczego zatrważająca? Niech sobie będą. Wiele kobiet przywiązuje
              > wagę do oprawy, a ta w kościele jest imponująca.

              I to właśnie mnie zatrważa, ta wszechobecna hipokryzja religijna.
      • matylda1001 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 17.02.10, 13:35
        l.george.l napisał:

        >Nie róbmy ceregieli z kawalątka skóry zwanego błoną dziewiczą, bo
        chyba o tu chodzi<

        Wcale nie o to chodzi. Nie potrzeba razem mieszkac, żeby stracic
        dziewictwo. Od wieków ludzie sobie jakos z tym radzili bez
        małżeńskiego łoża:) i oczywiście nikogo to nie powinno interesować.
        Chodzi o to, że ludzie nie odkładają decyzji o wspólnym zamieszkaniu
        do ślubu.

        >okres narzeczeński służy poznawaniu się, a nie da się tego
        inaczej przeprowadzić jak przez wspólne przebywanie<

        Być może, ale przeważnie decyzja o zaręczynach następuje po kilku
        latach wspólnego zamieszkiwania, wiec nie można powiedziec, że razem
        mieszkają tylko narzeczeni. Rzadko takie pary mieszkają razem pod
        rodzicielskim dachem. Przeważnie dzieje sie to w inym mieście, gdzie
        się uczą, lub pracuja, a jak sa gdzieś w innym państwie, to juz
        reguła. Wiele można tłumaczyć względami ekonomicznymi, ale
        czy "skórka warta wyprawki"?
        • piwi77 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 17.02.10, 13:45
          matylda1001 napisała:

          > Wiele można tłumaczyć względami ekonomicznymi, ale
          > czy "skórka warta wyprawki"?

          Mozna odrócić pytanie, a jakie korzyści daje ślub? Zakładając, że
          nie chodzi o wżenienie się w inne obywatelstwo, czy ulgi podatkowe?
          Nawet atrakcyjność partnera wraz ze ślubem automatycznie spada.
          Zauwazyłem też taką prawidłowość, że żyjąc na kocia łapę kobiety
          dbają o wage, a po ślubie nagle przestają. Nie zawsze, ale bardzo
          często.
          • Gość: Dziunia_1971 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź IP: *.mofnet.gov.pl 17.02.10, 14:41
            Piwi ... wrr nie drażnij Smoczycy ;-)
            To mój trzeci dzień diety .... 1300kcal ... 11 lat po ślubie ... po
            dwóch ciążach ...
            • Gość: Dziunia_1971 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź IP: *.mofnet.gov.pl 17.02.10, 14:44
              A co do tematu głównego ... nie mam nic przeciw.
              Mój mąż pomieszkiwał u mnie przed ślubem - nie na tyle długo, aby
              wszystkie nasze "wady" wyszły ... ale zawsze ;-)
            • piwi77 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 17.02.10, 14:54
              Gość portalu: Dziunia_1971 napisał(a):

              > To mój trzeci dzień diety .... 1300kcal

              Sprawdziłem w tabeli, flaszka czerwonego wina to dopiero 420 kcal,
              1300 to musi być niezła imprezownia.
              • Gość: Dziunia_1971 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź IP: *.mofnet.gov.pl 17.02.10, 15:26
                jeśli możesz bez zakąski ;-) Bo ja tak nie potrafię ;-p
    • Gość: autor Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.02.10, 15:00
      Myślimy, że każdy ma prawo żyć, jak mu się podoba i nic innym do tego ;-)
    • imponeross Czystosc 19.02.10, 00:44
      matylda1001 napisała:

      > Jeszcze nie tak dawno para, która mieszkała ze soba bez slubu, to

      Oczywiscie, ze to dobrze, jesli para mieszka ze soba przed slubem albo w ogole
      bez slubu. To glupota i nieodpowiedzialnosc brac slub nie znajac kogos
      dostatecznie (a bez wspolnego mieszkanai nie mozna sie przeciez wystarczajaco
      poznac).

      ...
      > Za moich czasów biały welon był oznaką
      > tzw. czystości (cokolwiek miałoby to oznaczać:)

      No a co to niby oznaczalo i oznacza, ta 'czystosc'?
      • minniemouse Re: Czystosc 19.02.10, 08:36
        No a co to niby oznaczalo i oznacza, ta 'czystosc'?

        no, swiezo wyprany i wyprasowany.

        Minnie
        • imponeross Re: Czystosc 20.04.10, 19:41
          minniemouse napisała:

          > No a co to niby oznaczalo i oznacza, ta 'czystosc'?
          >
          > no, swiezo wyprany i wyprasowany.
          >
          > Minnie
          >

          No tak, welon symbolizujacy swoja wlasna czystoszc, swiezosc i
          wyprasowanie :)
      • Gość: hehe cipka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.10, 14:29
        > No a co to niby oznaczalo i oznacza, ta 'czystosc'?
        brak kontaktu ze spermą, bosze, ile ty masz lat?
        • imponeross jestes wulgarny 20.04.10, 19:40
          Gość portalu: hehe napisał(a):

          > > No a co to niby oznaczalo i oznacza, ta 'czystosc'?
          > brak kontaktu ze spermą, bosze, ile ty masz lat?
          • Gość: hehe oj nie przesadzaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.10, 19:57
            no dobra, jak dla Ciebie niech będzie "kuciapka"
    • imponeross Frustracja seksualna i glupota biskupow polskich 19.02.10, 00:48
      Z linku:
      „Współżycie przedmałżeńskie, wspólne zamieszkanie przed ślubem, pornografia i
      rozwiązłość, nieprzyzwoite rozmowy i filmy - to wszystko niszczy Waszą miłość w
      samym zarodku".

      Biskupi piszac tak dowodza nie tylko, ze sa frustratami seksualnymi, ale ze to
      po prostu durnie.
      • pocoo Re: Frustracja seksualna i glupota biskupow polsk 19.02.10, 07:33
        imponeross napisał:

        > Z linku:
        > „Współżycie przedmałżeńskie, wspólne zamieszkanie przed ślubem,
        pornograf
        > ia i
        > rozwiązłość, nieprzyzwoite rozmowy i filmy - to wszystko niszczy
        Waszą miłość w
        > samym zarodku".
        >
        > Biskupi piszac tak dowodza nie tylko, ze sa frustratami
        seksualnymi, ale ze to
        > po prostu durnie.

        No nie.Zamiast świńtuszyć myślą ,wzrokiem czy uczynkiem , powinni
        się i wierni i duchowni modlić i modlić a wtedy osiągną ("orgazm"?)
        czy szczyt "uduchowienia".
        • Gość: hehe głupia pooco IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.10, 23:11
          > się i wierni i duchowni modlić i modlić a wtedy osiągną ("orgazm"?)
          > czy szczyt "uduchowienia".
          a nie przyjmujesz ze istnieją ludzie osiągający własnie taki stan ducha? a może
          ty sobie tego nie potrafisz wyobrazić, bo jesteś zbyt prymitywna i ograniczona?
          przyjmujesz że istnieje tylko to co sama odczuwasz, cecha ludzi głupich, bez
          wyobraźni
      • piwi77 Re: Frustracja seksualna i glupota biskupow polsk 19.02.10, 09:05
        imponeross napisał:

        > Biskupi piszac tak dowodza nie tylko, ze sa frustratami
        > seksualnymi, ale ze to po prostu durnie.

        Założywszy, że wierzą w to co sami piszą, a to dość karkołomne
        założenie.
    • grenzoid Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 19.02.10, 15:59
      Myślę, że pomijając cały ten konserwatywno-kościelny bełkot o życiu w grzechu i
      innych takich, to wspólne mieszkanie przed takim krokiem jak ślub (o ile też
      ktoś koniecznie chce go zawrzeć) jest bardzo pouczającym doświadczeniem. Nie
      wszystko wychodzi w rozmowie. A w praktyce można się dowiedzieć, że ona lubi
      rano głośną muzykę, a on woli co najwyżej cicho nastawione radio. Że ona myje
      naczynia co parę dni, a on nie może zdzierżyć sterty w umywalce. Itd itp :) A
      wtedy można wypracowywać kompromisy.
    • Gość: Leonardo Wspólne mieszkanie ważniejsze od seksu IP: 62.77.49.* 19.04.10, 21:04
      Seks przedmałżeński można jeszcze sobie podarować. Seks to seks -
      wszystkiego można kobietę nauczyć. Natomiast wspólne mieszkanie to
      już co innego. Nie wyobrażam sobie oświadczyć się kobiecie z którą
      nigdy nie mieszkałem, nie znam jej nawyków domowych, ani innych
      natręctw. Co jak by się okazało po ślubie, że ona nie umiała wcale
      gotować tylko mnie oszukiwała i zamawiała posiłki na mieście później
      je odgrzewając? Co gdyby się okazało, że ona ma jakieś natręctwa
      związane z toaletą?
      Ostatnio u Drzyzgi były kobiety co się codziennie rano golą, a ich
      mężowie o tym nie wiedzą - ja bym się nie nabrał.
      • easz Re: Wspólne mieszkanie ważniejsze od seksu 19.04.10, 23:48
        Gość portalu: Leonardo napisał(a):

        > Seks to seks - wszystkiego można kobietę nauczyć.

        No a mężczyzny niestety nie. Też jestem za tym, żeby pomieszkać
        przed ew. ślubem. Czy jest w ogóle jeszcze ktoś, kto tego nie robi?
      • majenkir Re: 20.04.10, 13:49

        Gość portalu: Leonardo napisał(a):
        > Nie wyobrażam sobie oświadczyć się kobiecie z którą
        > nigdy nie mieszkałem, nie znam jej nawyków domowych, ani innych
        > natręctw

        A moj malzonek mi sie oswiadczyl nie widziawszy mnie nawet uprzednio
        bez makijazu :D.
        • Gość: Leonardo Re: wspólne mieszkanie ważniejsze od seksu IP: 62.77.49.* 20.04.10, 20:12
          majenkir napisała:
          > A moj malzonek mi sie oswiadczyl nie widziawszy mnie nawet
          uprzednio
          > bez makijazu :D.

          I co jest dalej taki szczęśliwy? Nie posiwiał? heheh
          • majenkir Re: 21.04.10, 01:14

            Gość portalu: Leonardo napisał(a):
            > I co jest dalej taki szczęśliwy? Nie posiwiał? heheh


            Skromnie odpowiem, ze od 13 lat jest najszczesliwszym mezczyzna na
            swiecie ;).
    • tlenek_wegla Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 19.04.10, 21:30
      Co mam myslec? Nalezy poznac dobrze czlowieka, z ktorym chce sie spedzic spory
      kawal czasu.. Wizyta u mamusi w weekend takiej mozliwosci nie daje.

      Zycie przez kilka miesiecy razem owszem.
      • agni-123 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 19.04.10, 22:38
        Ile ludzi tyle poglądów.Mnie i mojego przyszłego męża dzieliło
        400km.Nie spotykaliśmy się często,ale i tak zdecydowaliśmy się na
        ślub.Nie żałuję tego.A teraz czasami bywa,że mieszkają ze sobą parę
        lat,a gdy wezmą ślub to krótko potem się rozwodzą.Więc czy jest sens
        mieszkania na próbę? Ale to jest tylko moje zdanie.
        • tlenek_wegla Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 19.04.10, 23:27
          Oczywiscie, ze jest. takich jak Ty jest promil.
    • fajny30lat zakaz seksu przed ślubem - bzdura 19.04.10, 22:16
      Kilka tysięcy lat temu jakiś pasterz pod wpływem swojej choroby {padaczka)
      zobaczył boga jahwe, zrobił dekalog. Przykazanie „Nie cudzołóż” miało to jakiś
      sens praktyczny. Samotna matka nie miała by środków do życia, była by
      obciążeniem dla wędrującej grupy pasterzy.
      Teraz w XXI wieku gdzie sąd zasądza alimenty, gdzie matka może wysłać dziecko do
      przedszkola, podjąć pracę – nie są jej (samotnej matce) potrzebne jakieś
      tubylcze normy.

    • Gość: azkeel Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem - dobrze IP: *.in-addr.btopenworld.com 20.04.10, 10:42
      Ja ze swoja partnerka jestesmy w zwiazku juz ponad 8 lat. Od blisko
      6 mieszkamy razem. W tym momencie jestesmy w 4 miesiacu ciazy. Nie
      widze absolutnie zadnych powodow dla ktorych mielibysmy formalizowac
      nasz zwiazek. Jest nam ze soba dobrze, kochamy sie i nie potrzebuje
      do szczescia niczyjego blogoslawienstwa czy pieczatki bo to nie
      sprawi, ze nasz zwiazek stanie sie jakis lepszy.

      A nawiazujac do pytania zawartego w temacie, jak mozna wziac slub z
      osoba z ktora sie nie mieszkalo przez jakis czas. Dopiero mieszkajac
      razem mozna sie na prawde poznac. Mozna sie wyrobic, przyzwyczaic do
      czasami irytujacych nawykow i najnormalniej doszlifowac zwiazek tam
      gdzie czasami zgrzyta. Mozna tez dowiedziec wiecej o swoim
      partenerze. Na przyklad, ze lubi sobie wiecej wypic na weekendzie a
      pozniej potrenowac boks z kimkolwiek kto jest w poblizu. Albo, ze w
      lozku ma temperament zolwia blotnego. Wydaje mi sie, ze lepiej sie
      tego dowiedziec przed sakramentalnym "tak".
    • stara_dominikowa Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 20.04.10, 13:24
      A ja się rozglądam po świecie i uśmiecham się:) Matyldo, pamiętasz? "Daj
      głupiemu wolę, to jak ten cielak w cały świat się poniesie, choć mu ino do
      cycka iść potrza!".
      Patrzę jak żyją inni i nie potrafię zrozumieć jak można w takim bałaganie
      funkcjonować.
      Średnia z obserwacji znajomych, "wyzwolonych" par:
      - wspólne mieszkanie zaczyna się bo: taniej, bliżej, nie potrzebujemy papierka,
      nie jesteśmy jeszcze gotowi;
      - początkowa euforia, bo i zmiana, czują się tacy nowocześni i wolni i się
      "realizują" jak lubią;
      - nie wiedzą, biedaczki zagubione, gdzie jest ich dom - mówią "u mnie" na dom
      rodziców, potem od siebie z weekendu wracają do... siebie... :D czasem ciężko
      się połapać;
      - na święta jeżdżą... każdy do swoich rodziców, którzy nie znają się mimo, że
      ich dzieci żyją ze sobą od lat;
      - składają się po równo na czynsz i na wakacje, mimo, że kołdrę mają wspólną;
      - po kilku latach kobieta zauważa, że tkwi gdzieś w zawieszeniu i zaczyna coraz
      bardziej sugerować, w końcu, co żałosne, męczyć o ślub, zła, że musi męczyć, bo
      wolałaby być zdobywana;
      - on męczony o ślub jest w kropce, bo i po co? wszystkie bonusy już wykorzystał,
      kobieta zdobyta, a tu wydatki i szopki ze ślubem go czekają;
      - ślub nie jest radosnym wydarzeniem u progu wspólnego życia, ale wymęczoną
      formalnością.

      To moje obserwacje, próba: 7 par. Zastanawiam się po co tak sobie bałaganić w
      życiu i nie wiem. Ja tam lubię wiedzieć gdzie mój dom, gdzie wracam i skąd. We
      wszystkich kulturach ślub jest rytuałem przejścia, początkiem nowej rodziny,
      cezurą dzielącą życie w pojedynkę od życia razem. Rozmienianie tego na drobne
      jest smutne. Kwestia zasad i priorytetów.

      Matyldo, tak jak piszesz, możesz tylko mieć nadzieję, że zaprocentuje to, co
      wpajałaś córkom. Ważne, żeby konsekwencje ponosiły same.
      • tlenek_wegla Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 20.04.10, 14:33
        Bzdury opisujesz..
        Ludzie zyja, mieszkaja i koldry maja wspolne. Dzieci plodza i nadal zyja razem.
        Zaden magiczny obrzadek i zadna pieczatka nie jest im do tego potrzebna.
        • stara_dominikowa Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 20.04.10, 17:24
          tlenek_wegla napisał:

          > Bzdury opisujesz..

          To teraz ja tobie mogę napisać, że piszesz bzdury - tylko co z tego wynika? Mam
          swoje obserwacje i swój rozum.
      • Gość: azkeel Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź IP: *.in-addr.btopenworld.com 20.04.10, 15:16
        Z caleym szacunkiem ale Twoje obserwacje sa gleboko ponizej granicy
        bledu statystycznego.

        Z obserwacji wlasnego zwiazku:

        - wspolne mieszkanie zaczelo sie bo sie kochamy i chcemy zyc razem
        - poczatkowa euforia zamienia sie w zadowolenie z samodzielnosci i
        spelnienie zarowno zawodowe jak i osobiste
        - moj dom to miejsce gdzie mieszkam razem z moja partnerka. Nie
        przeszkadza mi to jednak mowic "moj dom" na miejsce w ktorym sie
        wychowalem i spedzilem pierwsze 20 lat swojego zycia. Tak samo jak
        mowie moje miasto na miejsce, ktore opuscilem 6 lat temu.
        - nasi rodzice sie znaja i lubia. Swieta organizujemy swoje.
        - mamy jedno wspolne konto w banku.
        - oboje jestesmy zdecydowanie przeciwni instytucji malzenstwa.

        Mozesz mi prosze napisac w jaki sposob nasz zwiazek stalby sie
        lepszy po przybiciu panstwowej pieczatki?
        • stara_dominikowa Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 20.04.10, 17:22
          Gość portalu: azkeel napisał(a):
          > - oboje jestesmy zdecydowanie przeciwni instytucji malzenstwa.

          Patrząc na wasz styl życia... zastanawiający pogląd.

          A moje obserwacje są jakie są. Nikogo nie zmuszam do niczego, nie potrzebuję
          dowodów i wyjątków. Ja tylko patrzę i uśmiecham się:)
      • facet123 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 20.04.10, 19:00
        > To moje obserwacje, próba: 7 par.

        Niewielka próba, a i interpretacja obawiam się stronnicza.
        Czytałem kiedyś o badaniach porównujących statystyki rozwodów u małżeństw które
        ze sobą mieszkały przed ślubem, i takimi które zamieszkały dopiero po ślubie i
        oczywiście trwalsze były te pierwsze.

        > - po kilku latach kobieta zauważa, że tkwi gdzieś w zawieszeniu

        Nie rozumiem gdzie to zawieszenie? Zawieszenie może być jeżeli kobieta nie
        pracuje i zajmuje się domem. Wtedy po kilku latach może dojść do słusznego
        wniosku, że jak ją facet zostawi z dnia na dzień, to nawet złamanego grosza nie
        dostanie za swój zainwestowany trud. Ale to raczej nie dotyczy par o których
        mówimy, bo akurat "kociej łapy" dotyczy zwykle związków w których oboje pracują.

        Ja z kolei ze swoich obserwacji (3 pary bez ślubu, z dziećmi) widzę, że ślub
        absolutnie nie jest do niczego potrzebny. Tak jak napisałaś, jest to formalność.
    • Gość: hehe pod warunkiem że bez seksu, ew. wspólna masturbacj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.10, 14:26
      żartowałem lol :)
    • martha31 matyldo 20.04.10, 17:32
      jesli mozna zyc bez slubu jak małzenstwo to po co slub?
      Mieszkanie bez slubu powoduje takie opinie o małzenstwie jak tu
      mozna przeczytac :papierek, pieczec panstwowa....czyli
      odwartosciowanie małzenstwa
      Nic nie wiem o tym ,ze mozna sie lepiej poznac mieszkajac ze soba,
      bzdura. Mieszkałam na studiach z okolo 20 osobami bo rozbijalam sie
      po stancjach- mieszkajac ze soba niekoniecznie trzeba sie poznac.
      Tak samo jak nie mieszkajac ze soba mozna sie poznac- to zalezy od
      szczerosci, otwarcia, rozmów ,a nie od mieszkania ze sobą. Mozna
      przeciez spedzac ze soba duzo czasu nie mieszkajac ze soba.
      Mamy coraz wiecej par mieszkajacych bez slubu . i co? Coraz czestsze
      zmiany partnetów, coraz bardziej powierzchone zycie seksualne, coraz
      mniejszy szacunek do człowieka, coraz wiecej rozwodów.... Przecietny
      Szwed ma w zyciu 3 zony, 1/3 Francuzów nie wie nawet kto jest ich
      ojcem...
      Degradacja małzenstwa ,degradacja rodziny.
      A wiekszosc powyzej piszacych osob to single i rozwodnicy- kogo sie
      pytasz???
      • martha31 Re: matyldo 20.04.10, 17:39
        ps. raczej powinam napisac "dzieci i rozwodnicy" bo
        jak komus mieszkanie ze soba kojarzy sie z błona dziewicza albo
        masturbacja to nie moze miec wiecej niz 13 lat...
        Na swoje watpliwosci tak naprawde sama sobie odpowiedziałas bardzo
        madrze ,wiec nie wiem po co sie radzisz dzieci z burza hormonow i
        rozwodników,którzy siedza na necie dzien i noc bo nie maja nic
        innego do roboty w zyciu...
      • facet123 Re: matyldo 20.04.10, 19:06
        > Mieszkałam na studiach z okolo 20 osobami bo rozbijalam sie
        > po stancjach- mieszkajac ze soba niekoniecznie trzeba sie poznac.

        To chyba oczywiste, że co innego mieszkać z osobą z którą jest się w związku i z
        którą się planuje wspólną przeszłość, a co innego przemieszkiwanie na
        studenckich stancjach z mnóstwem ludzi których wcale nie chce się poznać.

        > Mozna przeciez spedzac ze soba duzo czasu nie mieszkajac ze soba.

        W ten sposób właśnie tworzy się wyidealizowane wizje siebie. Wspólne wyjścia na
        randki, kolacje, kino - czyli same przyjemności do których oboje się
        przygotowują, dobrze się bawią, a potem wracają do swoich domów.
        A po ślubie okazuje się, że dla niego jest oczywiste, że ona będzie prać,
        sprzątać i gotować, a dla niej jest oczywiste że on będzie zarabiać i przynosić
        jej codziennie kwiaty i prezenty tak jak to robił dotychczas, tylko, że jakoś
        tego nie dogadali zawczasu...

        > mniejszy szacunek do człowieka

        Naprawdę nie wiem skąd ten wniosek, możesz wyjaśnić?

        > coraz więcej rozwodów

        Rozwodzą się ci którzy wzięli ślub, więc to oni stanowią problem:) Pary który
        mieszkały ze sobą długo przed ślubem rzadko się rozwodzą.
    • facet123 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 20.04.10, 18:49
      Oczywiście, że to dobry pomysł. Powiem więcej: zupełnie beznadziejnym pomysłem
      jest branie ślubu bez wcześniejszego, conajmniej kilkumiesięcznego mieszkania
      razem i wspólnego prowadzenia gospodarstwa.
      Nie wiem skąd się biorą ludzie którzy w dzisiejszych czasach zamieszkują ze sobą
      po raz pierwszy po ślubie. Przecież takie podejście czyni ze ślubu - ważnej
      życiowej decyzji - zagrywkę na ślepo. I bynajmniej nie chodzi mi o seks, ale o
      zwykłe sprawdzenie swojej dojrzałości.
      Nic dziwnego że potem jest tyle rozwodów jeśli ślub biorą ludzie którzy
      praktycznie się nie znają, nie wiedzą czego mogą się po sobie spodziewać w
      codziennym życiu...
    • Gość: Leonardo Wspólne mieszkanie ważniejsze od seksu przedmałżeń IP: 62.77.49.* 20.04.10, 20:09
      Najważniejsze jest aby przed ślubem znać dobrze daną osobę - jeżeli
      zamierzamy z nią spędzić resztę życia to powinniśmy wiedzieć jak to
      życie ma w przyszłości wyglądać.
      To jest ważniejsze od seksu przed ślubem bo seksu kobietę można
      nauczyć wystarczy pokazać jej kilka filmów porno i się nauczy
      powtarzać to co widzi na ekranie. Trudniej jest natomiast wyplewić
      jakieś głupie i denerwujące nawyki jak zostawianie przez kobiety
      nieopuszczonej klapy od toalety (to częściej kobiety zostawiają
      podniesioną klapę), albo gdy wyjdzie że ona nie umie gotować i
      wszystkie potrawy które nam serwowała okazały się kupione w
      pobliskiej restauracji.
    • Gość: mammisia Co kogo tak naprawdę interesuje... IP: *.szczecin.vectranet.pl 20.04.10, 21:56
      z kim ja mieszkam?

      Jeśli wynajmę ieszkanie z kolegą, czy to już grzech?
      Jeśli zwiążę się z kolegą, mam się od niego wyprowadzić?

      Dla mnie to wszystko jest absurdalne: w kontekście postawy KK jest to po prostu niespójne, natomiast w kontekście ocen świeckich jest to parszywe zaglądanie pod cudzą kołdrę.

      I jeszcze jeden absurd: wychodzi na to, że "bzykanie" się z kim tam bądź na imprezie to mniejsze zło, niż "bzykanie" z kimś, zkim jestes związany na stałe i prowadzisz wspólne gospodarstwo domowe.

      Na mój chłopsi rozum, te dwie sytuacje dzieli etycznie rzecz biorąc rów mariański.
    • majaa Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 20.04.10, 22:54
      Jak ktoś już tu słusznie zauważył, sama sobie na to pytanie
      odpowiedziałaś, Matyldo. I tego się trzymaj.
      Mnie osobiście śmieszą argumenty amatorów przedślubnego "próbowania
      się". Człowieka można poznawać przez całe życie a i tak niewiele o
      nim wiedzieć. Co w takiej sytuacji zmienia przedślubne "poznawanie
      się" we wspólnym mieszkaniu? Jeśli darzę partnera dojrzałym
      uczuciem, szacunkiem , zrozumieniem i jestem gotowa do wzajemnych
      ustępstw, to ślub tego nie zmieni, a przedślubne pomieszkiwanie nie
      ma racji bytu.
      • easz Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 20.04.10, 23:37

        Ma rację bytu, choćby z różnych drobnych przyczyn, jak np.
        ekonomiczne. Wielu moich znajomych pomieszkiwało ze sobą, jak to
        nazywasz, kiedy studiowali i nie mieli warunków, żeby brać ślub i
        wić sobie gniazdko na poważniej poważnie. A teraz, w dobie kredytów
        mieszkaniowych na 30 lat, to chyba musi być jeszcze lepiej w tej
        kwestii.
        Można też powiedzieć, że jakie czasy, takie relacje itd. Imo
        wystarczy
        też monogamia, a nie jedna wielka mniłość do grobowej
        deski, bo to jest raczej wyjątkowe.
        • majaa Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 00:13
          Szczerze mówiąc niezbyt mnie to przekonuje. 30, 40 lat temu młodzi
          ludzie mieli jeszcze gorsze perspektywy na w miarę szybkie uzyskanie
          osobnego gniazdka, a jakoś im to nie przeszkadzało w decyzji o
          ślubie. Rozwodów z tego tytułu też wcale nie było więcej.
          Rzeczywiście to chyba kwestia czasów i związanych z tym zmian w
          ludzkiej mentalności. Mam jednak wrażenie, że niekoniecznie na
          lepsze...
          • piwi77 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 09:31
            majaa napisała:

            > niekoniecznie na lepsze...

            Zmiany są jednak na lepsze. Rozwody nie są przyjemne i nikt tego nie
            robi, jak się próbuje czasem wmawiać, z egoizmu. Rozwód to
            przyznanie się do porażki, a dzisiaj częściej i odwazniej ludzie się
            do niej przyznają. Dawniej był większy strach przed powiedzeniem
            sobie i innym prawdy, że się nie udało, strach przed osądem
            otoczenia i strach jak to będzie ekonomicznie dalej.
            • majaa Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 14:05
              Nie do końca się z Tobą zgodzę. Nie przeczę, że w pewnych
              przypadkach jest tak, jak piszesz, ale generalnie obserwuję u ludzi
              zdecydowanie większe nastawienie na konsumpcjonizm i własną wygodę,
              natomiast mniejszą cierpliwość i chęć zrozumienia i poświęcenia
              części siebie dla drugiego człowieka. Dlatego pozostanę przy swojej
              ocenie, że sytuacja pod tym względem nie zmienia się bynajmniej na
              lepsze.
              • easz Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 14:45
                majaa napisała:

                > Nie do końca się z Tobą zgodzę. Nie przeczę, że w pewnych
                > przypadkach jest tak, jak piszesz, ale generalnie obserwuję u ludzi
                > zdecydowanie większe nastawienie na konsumpcjonizm i własną wygodę

                I znów.
                Nie mówiłybyście tak lekko o konsumpcyjnym nastawieniu do życia, gdybyście ledwo wiązały koniec z końcem. Warto może się nad tym zastanowić a nie tylko krytykować postawy innych 'bo ja, to mam tak i tak'.
                • majaa Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 14:54
                  easz napisała:

                  > I znów.
                  > Nie mówiłybyście tak lekko o konsumpcyjnym nastawieniu do życia,
                  gdybyście ledw
                  > o wiązały koniec z końcem. Warto może się nad tym zastanowić a nie
                  tylko krytyk
                  > ować postawy innych 'bo ja, to mam tak i tak'.


                  Zastanowić się, powiadasz...no, to zastanówmy się, co wspólnego może
                  mieć miłość, szacunek, cierpliwość i poświęcenie dla drugiego
                  człowieka z czystą ekonomią...
                  • piwi77 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 15:01
                    majaa napisała:

                    > Zastanowić się, powiadasz...no, to zastanówmy się, co wspólnego
                    > może mieć miłość, szacunek, cierpliwość i poświęcenie dla drugiego
                    > człowieka z czystą ekonomią...

                    Bardzo wiele. Jeżeli ekonomia wyglądałaby tak, że człowiek głoduje,
                    to zapomni on o miłości, szacunku, cierpliwości i innych cudownych
                    uczuciach, a będzie widział w drugim człowieku wyłącznie obiekt do
                    natychmiastowego pożarcia. Żeby dać Ci przykład skrajny.
                    • majaa Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 17:55
                      Tyle, że ten przykład ma się nijak do omawianej tu rzeczywistości, a
                      tym samym dyskusja przestaje być sensowna.
                  • easz Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 15:15
                    majaa napisała:

                    > Zastanowić się, powiadasz...no, to zastanówmy się, co wspólnego może
                    > mieć miłość, szacunek, cierpliwość i poświęcenie dla drugiego
                    > człowieka z czystą ekonomią...

                    Życie ma, miłość też więc ma, małżeństwo, czy związek, rodzina, dzieci a więc drugi i trzeci człowiek, dom i wcale nie jakiś pałac a po prostu własny bezpieczny kąt.
                    Jak czytam, to nie wiem, kto tu jest nieżyciowy i kto tu bajdurzy o mniłości. Bo najpierw są zarzuty o nieżyciowość i niepoważne podejście do ludzi, uczuć i życia, a jak pojawi się wątek ekonomiczny w temacie, to się pojawiają wraz z nim różne inne niefajne i niespójne oskarżenia - o niedojrzałość, materializm itd. Tak przynajmniej rozumiem.
                    I nie wiem już, czy z Twojej strony, czy Dominikowej, zgubiłam się deczko, ale fakt zaistniał.

                    Czy coś jeszcze powinnam wyjaśnić?
                    • majaa Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 18:49
                      easz napisała:

                      > Życie ma, miłość też więc ma,


                      Życie owszem, ale miłość???

                      małżeństwo, czy związek, rodzina, dzieci a więc d
                      > rugi i trzeci człowiek, dom i wcale nie jakiś pałac a po prostu
                      własny bezpiecz
                      > ny kąt.
                      > Jak czytam, to nie wiem, kto tu jest nieżyciowy i kto tu bajdurzy
                      o mniłości.


                      I słusznie, że nie wiesz, bo nikt tu o miłości nie "bajdurzy". Twoim
                      zdaniem miłość to bzdurny temat w kontekście ślubu i wspólnego
                      mieszkania?


                      B
                      > o najpierw są zarzuty o nieżyciowość i niepoważne podejście do
                      ludzi, uczuć i ż
                      > ycia, a jak pojawi się wątek ekonomiczny w temacie, to się
                      pojawiają wraz z nim
                      > różne inne niefajne i niespójne oskarżenia - o niedojrzałość,
                      materializm itd.
                      > Tak przynajmniej rozumiem.


                      Robi Ci się mętlik w głowie, ponieważ bezrefleksyjnie mieszasz ze
                      sobą sprawy duchowe z materialnymi.
                      Pisałaś o znajomych, którzy mieszkali ze sobą przed ślubem ze
                      względów ekonomicznych. Ciekawi mnie jakie to były względy?
                      Mieszkaniowe? Czyli, gdzie przed tym ślubem mieszkali, u rodziców,
                      czekając aż się dorobią własnego gniazdka, bo ślub bez własnego M
                      jest nie do pomyślenia? Finansowe? Czyli mieli gdzie mieszkać i za
                      co się utrzymać, ale już na ślub ciągle im nie starczało? Coś się to
                      wszystko kupy nie trzyma.
                      • easz Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 22.04.10, 00:24
                        majaa napisała:

                        > easz napisała:
                        >
                        > > Życie ma, miłość też więc ma,
                        >
                        >
                        > Życie owszem, ale miłość???
                        >
                        > małżeństwo, czy związek, rodzina, dzieci a więc d
                        > > rugi i trzeci człowiek, dom i wcale nie jakiś pałac a po prostu
                        > własny bezpieczny kąt.
                        > > Jak czytam, to nie wiem, kto tu jest nieżyciowy i kto tu bajdurzy
                        > o mniłości.
                        >
                        >
                        > I słusznie, że nie wiesz, bo nikt tu o miłości nie "bajdurzy". Twoim
                        > zdaniem miłość to bzdurny temat w kontekście ślubu i wspólnego
                        > mieszkania?

                        Nie, myślałam, że Twoim.
                        Niepotrzebnie rozdzieliłaś powyższy tekst, to należy czytać razem. Jak to
                        co ma życie do miłości? kpisz ze mnie, czy tak ciężko piszę? Jeśli przez
                        miłość nie rozumiesz bujania w chmurach, zakochania tylko, to powinnaś imo
                        doskonale mnie rozumieć.

                        > Robi Ci się mętlik w głowie, ponieważ bezrefleksyjnie mieszasz ze
                        > sobą sprawy duchowe z materialnymi.

                        Na jakiej podstawie tak oceniłaś? Mylisz się, to nie jest bezrefleksyjne,
                        to jest bardzo refleksyjny realizm.

                        > Pisałaś o znajomych, którzy mieszkali ze sobą przed ślubem ze
                        > względów ekonomicznych. Ciekawi mnie jakie to były względy?
                        > Mieszkaniowe? Czyli, gdzie przed tym ślubem mieszkali, u rodziców,
                        > czekając aż się dorobią własnego gniazdka, bo ślub bez własnego M
                        > jest nie do pomyślenia? Finansowe? Czyli mieli gdzie mieszkać i za
                        > co się utrzymać, ale już na ślub ciągle im nie starczało? Coś się to
                        > wszystko kupy nie trzyma.

                        Różnie - z rodzicami, w pokoju w akademiku, i kątem w jakimś pokoiczku z
                        wucetem na innym piętrze, wynajmowanym kątem w jakiejś ruderze. Taka
                        rzeczywistość i np. perspektywa spłaty kredytów studenckich, albo życie za
                        marne stypendia, to nie jest dobra baza do budowania życia i ja to
                        rozumiem. Ale to był tylko jeden z przykładów oczywiście.

                        I zgadzam się, brak kasy potrafi zabić uczucie, jak już napisał ktoś
                        wcześniej.

                        Wydaje mi się, że pomyliałm w tym wątku dwie osoby i może trochę
                        zamieszałam, sori, ale z grubsza przy tym wszystko się zgadza i nie
                        odwołuję niczego. Tymczasem chyba kończę, bo musiałabym się zacząć
                        powtarzać. Pozdr.
                        • majaa Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 22.04.10, 10:26
                          easz napisała:

                          > Nie, myślałam, że Twoim.

                          To źle myślałaś:)

                          > Niepotrzebnie rozdzieliłaś powyższy tekst, to należy czytać razem.
                          Jak to
                          > co ma życie do miłości? kpisz ze mnie, czy tak ciężko piszę? Jeśli
                          przez
                          > miłość nie rozumiesz bujania w chmurach, zakochania tylko, to
                          powinnaś imo
                          > doskonale mnie rozumieć.


                          Wcale nie kpię, przecież można żyć i bez miłości (inna sprawa, co to
                          wtedy za życie). I dalej twierdzę, że miłość z ekonomią niewiele ma
                          wspólnego. Poza tym w którymś z poprzednich moich postów użyłam
                          tego słowa (a właściwie słowa prawdziwe uczucie) w zupełnie innym
                          kontekście, mówiąc że ślub nie powinien zaszkodzić prawdziwemu
                          uczuciu. Ty natomiast dołączyłaś do tego ekonomię. Dlatego
                          napisałam, że bezrefleksyjnie mieszasz pojęcia na zasadzie "ja o
                          niebie, ty o chlebie".


                          >> Różnie - z rodzicami, w pokoju w akademiku, i kątem w jakimś
                          pokoiczku z
                          > wucetem na innym piętrze, wynajmowanym kątem w jakiejś ruderze.
                          Taka
                          > rzeczywistość i np. perspektywa spłaty kredytów studenckich, albo
                          życie za
                          > marne stypendia, to nie jest dobra baza do budowania życia i ja to
                          > rozumiem. Ale to był tylko jeden z przykładów oczywiście.


                          Ja też doskonale rozumiem, że marne stypendium to nie jest dobra
                          baza do budowania życia, to oczywiste. Ale nadal nie rozumiem, w
                          czym tu przeszkadza ślub? Przecież mając ślub, przeżywaliby
                          dokładnie te same problemy, co bez ślubu. W takim razie moje pytanie
                          jest: dlaczego woleli jednak mieszkać ze sobą bez ślubu?

                          >
                          > I zgadzam się, brak kasy potrafi zabić uczucie, jak już napisał
                          ktoś
                          > wcześniej.


                          I znowu pytanie: jak się ma do tego ślub? Czyżby brak kasy
                          zabijał tylko uczucia po ślubie? No, skoro tak zakładamy, to
                          rzeczywiście branie ślubu w takiej sytuacji nie ma sensu, bo
                          przecież i tak wszystko się rozpadnie i tylko podroży koszta. Ale
                          nie chciałabym podejrzewać młodych ludzi o takie wyrachowanie:(



      • martha31 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 09:41
        majaa napisała:

        > Jak ktoś już tu słusznie zauważył, sama sobie na to pytanie
        > odpowiedziałaś, Matyldo. I tego się trzymaj.
        > Mnie osobiście śmieszą argumenty amatorów
        przedślubnego "próbowania
        > się".

        Ano własnie.Nie mozna kochac na próbe,albo sie kocha albo
        wykorzystuje - wtedy sie czlowieka "próbuje". Próbowac mozna
        przedmiot jak nie bedzie dobrze działal albo sie zepsuje to sie
        wyrzuci albo zmieni na inny model.
        Spróbuj sobie Matyldo wyobrazic faceta,ktory bierze Twoja córke i
        ją "próbuje"- czy sie bedzie nadawac. Kiedy stwierdza ,ze jego mama
        lepiej gotuje niz Twoja córka to ja po prostu zostawia. To jest
        miłosc czy szukanie kucharki? Zreszta to widac w wypowiedziach
        powyzej-chyba nawet nigdzie nie padaja zdania o miłosci, wszedzie
        raczej widac mentalnosc uzywania drugiego człowieka do roznych
        rzeczy: gotowania, remontowania itd. czyli uzycie człowieka nie
        miłosc. Przeciez jak kogos sie kocha to sie nie zawraca uwagi na to
        czy ktos umie wyremontowac łazienke czy nie-zawsze mozna wezwac
        ekipe remontową, a czlowieka kocha sie "pomimo",a nie za cos.
        Czasami mam wrazenie,ze ludzi którzy pisza o próbowaniu drugiego
        człowieka nigdy miłosci nie zaznali- tylko ich uzywano i
        wykorzystywano i oni po prostu niczego innego nie znają...nawet sie
        dziwie potem takim wypowiedziom jak powyzsze:((
        • piwi77 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 09:56
          martha31 napisała:

          > Ano własnie.Nie mozna kochac na próbe,albo sie kocha albo
          > wykorzystuje - wtedy sie czlowieka "próbuje". Próbowac mozna
          > przedmiot jak nie bedzie dobrze działal albo sie zepsuje to sie
          > wyrzuci albo zmieni na inny model.

          Rozumiem, że jesteś kategorycznym przeciwnikiem wszelkich okresów
          próbnych przy przyjmowaniu do pracy.
          • martha31 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 09:59
            praca to cos,a człowiek to ktos-nie wiem czy widzisz te roznice
            A tak z ciekawosci-jakiego jestes stanu, bo strasznie duzo
            przebywasz w necie...?
            • piwi77 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 10:07
              martha31 napisała:

              > A tak z ciekawosci-jakiego jestes stanu,

              W sensie, że w jakim jestem stanie? Ciągle do rzeczy.
            • stara_dominikowa Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 10:54
              martha31 napisała:
              > praca to cos,a człowiek to ktos-nie wiem czy widzisz te roznice

              Zabawne jest jeszcze to jak ludzie podchodzą do małżeństwa:
              - za poważna decyzja;
              - wymaga dłuższego zastanowienia i przetestowania;
              - zobowiązanie "na całe życie" prawdopodobnie przekracza możliwości obu stron;
              - instytucja małżeństwa zniewala i ogranicza.

              W przypadku jednak zawierzenia bankowi i kredytu hipotecznego na
              30 lat - wszystkie te wątpliwości, jak widać wokół, nie istnieją:)))Młodzi
              ludzie rzucają się na kredyty, których spłata graniczy z cudem. Ze świecą szukać
              kogoś, kto przeanalizował umowę kredytową z prawnikiem, mało tego, niewiele osób
              w ogóle czyta umowy. Ale cóż, małżeństwo to zniewolenie :D

              Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
              • easz Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 11:09

                O, to w Polsce cud co krok. Wielu ludzi nie ma wyboru decydując się na kredyt. A że bardziej się obawiają i zastanawiają przy podejmowaniu decyzji związanych ze związaniem się z drugim człowiekeim? No to się zdecydujcie, bo jednej się nie podoba lekkie traktowanie człowieka, a drugiej - materii;)

                Są jeszcze ludzie, którzy mieszkają ze sobą przedślubnie przed ślubem i po, i zamiast ślubu, i to jest imo najlepsza opcja:) A zadzierać protekcjonalnie nocha na tle swoich osobistych wyborów życiowych potrafią i tacy, i ślubni;)
                • stara_dominikowa Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 11:27
                  easz napisała:
                  > A że bardziej się obawiają i zastanawiają przy podejmowaniu decyzji związanych
                  > ze związaniem się z drugim człowiekeim? No to się zdecydujcie, bo jednej się ni
                  > e podoba lekkie traktowanie człowieka, a drugiej - materii;)

                  Chodzi o konfrontację podejścia do obu tych decyzji. Piszesz, że ludzie nie mają
                  wyboru decydując się na kredyt. Czy mają karabin przy skroni? Nie, chcą
                  natychmiast mieć standard życia o jakim często ich rodzice nie śnili nawet po
                  latach pracy. Kuszeni wizją żółtego domku z czerwonym dachem dla tu i teraz
                  podejmują mordercze zobowiązania finansowe, o których dalekosiężnych skutkach
                  najczęściej mają mgliste pojęcie. A co będzie kiedyś? To się zobaczy.
                  Tak samo lekko traktują drugiego człowieka. Tu i teraz jest mi z tobą dobrze,
                  więc pewnie zawsze tak będzie.
                  Motywacją w obu przypadkach jest wygodnictwo i perspektywa najbliższego weekendu
                  jako najdalszej przyszłości.
                  • piwi77 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 11:36
                    stara_dominikowa napisała:

                    > Motywacją w obu przypadkach jest wygodnictwo i perspektywa
                    > najbliższego weekendu jako najdalszej przyszłości.

                    Nie, motywacją jest odpowiedzialność za siebie i najblizszych -
                    własny dach nad głową to podstawa normalnej egzystencji.
                    • stara_dominikowa Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 12:15
                      piwi77 napisał:
                      > Nie, motywacją jest odpowiedzialność za siebie i najblizszych -
                      > własny dach nad głową to podstawa normalnej egzystencji.

                      Pięknie to brzmi. Tylko dach nad głową należy de facto do banku, a
                      odpowiedzialność za siebie i najbliższych sugerowałaby daleko idącą ostrożność -
                      niestety, często ludzie zadłużają się tak, że 1/2 miesięcznych dochodów
                      przeznaczają na spłatę kredytu z czasem kredytowania 40 lat. Nie ma czarów,
                      nowy, piękny dom z ogrodem natychmiast i bez wkładu własnego można mieć tylko na
                      zasadzie swoistego paktu z diabłem = bankiem.
        • easz Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 10:35

          Bo pytanie wątku jest o mieszkanie przed ślubem, a nie o kochanie przed ślubem;)

          A to, co nazywasz próbowaniem nie ma w założeniu dotyczyć jednej strony, tylko obydwu. Taka 'estetyka' miłości w czasach partnerstwa. A człek istota omylna. I wygodna też, po co ma sobie przyczyniać dodatkowych ewentualnych problemów i zbędnych przeżyć smutnych, kiedy one same przyjdą i tak?
          • martha31 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 10:45
            easz napisała:

            >
            > Bo pytanie wątku jest o mieszkanie przed ślubem, a nie o kochanie
            przed ślubem;
            > )
            >
            > A to, co nazywasz próbowaniem nie ma w założeniu dotyczyć jednej
            strony, tylko
            > obydwu. Taka 'estetyka' miłości w czasach partnerstwa.

            Chodzi o egoizm we dwoje?

            A człek istota omylna. I
            > wygodna też, po co ma sobie przyczyniać dodatkowych ewentualnych
            problemów i z
            > będnych przeżyć smutnych, kiedy one same przyjdą i tak?
            >


            No tak ,ale albo czlowiek za cel postawi sobie milosc,a ta jest
            zwiazana z poswieceniem, kompromisami, cierpliwoscia, pragnieniem
            dobra drugiej osoby i stworzeniem jej poczucia bezpieczenstwa stanu
            trwałego albo wygode i wtedy bedzie ludzi uzywał wg aktualnych
            potrzeb. Tyle ,ze to juz nawet nie lezało koło milosci, nawet jest
            jej zaprzeczeniem...
            • easz Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 10:58

              Idealizm jest piękny, wiara w ludzi i miłość toże, ale - miłość sobie, a życie sobie. Nie zawsze się zdarza miłość wielka, można się też więc starać dopomóc życiu i wypośrodkowywać, a nie tak jechać skrajnościami jak tu niektózy romantycy proponują, albo jak inni o egoizm oskarżają tych, których podejścia nie rozumieją.

              Gdyby odrzucić desperatów i tych prawdziwie miłujących, to zostałaby właśnie taka nijaka przeciętna grupa 'egoistów we dwoje' jak sądzę.
              • martha31 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 11:15
                Milosc to nie idealizm ale decyzja. Do tej decyzji trzeba byc
                dojrzałym, a nie romantykiem czy cynikiem.
                Mysle, ze milosc zaczyna sie od dobrego zrozumienia tego słowa i
                dobrego nastawienia. Jesli zaczyna sie zwiazek od :"nie uda się"
                albo ma sie taki obraz miłosci jak tutaj piszacy to oczywiscie,ze
                sie nie uda bo kazdy kryzys czy trudnosc bedzie sie interpretowalo
                jako koniec miłosci i zwiazku.
                Sugerujesz ,ze nie ma dobrych malzenstw i to tylko mzonki?Jakos
                zycie mi tego nie pokazuje,ale moze ja mialam szczescie i obracam
                sie w srodowisku dojrzałych malzenstw.
                • easz Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 11:19

                  Miłość to decyzja? No łał, takiej definicji jeszcze nie słyszałam. Otóż miłość to nie decyzja i nie wybór, małżeństwo tak. Można najwyżej powiedzieć, że i do miłości, i do małżeńśtwa się dorasta, ale to nie zmienia faktu, że jest z tym jak wcześniej w tym poście napisałam.

                  Owszem, mogłaś mieć sporo szczęścia, nie pomyślałaś o tym? Ciesz się, korzystaj i bądź wdzieczna.
                  Pozdrawiam.
                  • stara_dominikowa Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 11:32
                    easz napisała:
                    > Miłość to decyzja? No łał, takiej definicji jeszcze nie słyszałam.

                    Jeśli dla ciebie miłość to zwiększone wydzielanie endorfin i wzrost ciśnienia
                    krwi oraz zew natury ku rozmnażaniu - to faktycznie niczego nie buduj, bo nie ma
                    na czym.
                    • easz Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 14:41
                      stara_dominikowa napisała:

                      > easz napisała:
                      > > Miłość to decyzja? No łał, takiej definicji jeszcze nie słyszałam.
                      >
                      > Jeśli dla ciebie miłość to zwiększone wydzielanie endorfin i wzrost ciśnienia
                      > krwi oraz zew natury ku rozmnażaniu - to faktycznie niczego nie buduj, bo nie ma na czym.

                      Yhy, a napisałam to - w którym miejscu? Po prostu nie uważam, żeby to były proste sprawy - miłość i życie, a poza tym nie są to sprawy, do któych powinni się wtrącać ludzie ludziom.

                      Oj, a ja Ciebie nie znam i nie zgaduję, ani nie jeżeluję, widzisz. Polecam, bo się można łatwo pomylić i może głupio wyjść.

                      Jeśli masz klapy na oczach i wobec tego widzisz tylko jedną dróżkę, najswojszą, to po co rozmawiasz z innymi ludźmi, np. na forum? Skoro wiesz lepiej jak wygląda ekonomia np. mojego życia i moje związki, bo wymieniłyśmy dwa zdania w necie, a wszyscy mający inaczej niż Ty są gorsi, to o co kaman?
                      Drabina jest b. rozstrzelona, ale jak się zna tylko swoje podwórko i do niego wszystkich przykłada, to.
                      Eote, pani napuszona.
                  • martha31 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 11:38
                    easz napisała:

                    >
                    > Miłość to decyzja? No łał, takiej definicji jeszcze nie słyszałam.
                    Milosc zaczyn sie od uczucia i jest zwiazana z uczuciem,ale to
                    decyzja. Decyzja którą pieczetuje się własnie slubem .
                    Chyba inaczej niz decyzji nie wyobrazasz sobie przysiegi
                    malzenskiej "slubuje Ci miłosc az do smierci" . Nikt przeciez nie
                    bedzie slubował uczucia do smierci, bo uczucia z natury sa zmienne.


                    Otóż miłość
                    > to nie decyzja i nie wybór, małżeństwo tak. Można najwyżej
                    powiedzieć, że i do
                    > miłości, i do małżeńśtwa się dorasta, ale to nie zmienia faktu, że
                    jest z tym j
                    > ak wcześniej w tym poście napisałam.
                    >
                    > Owszem, mogłaś mieć sporo szczęścia, nie pomyślałaś o tym? Ciesz
                    się, korzystaj
                    > i bądź wdzieczna.
                    > Pozdrawiam.

                    szczescie nie bierze sie z powietrza. Na szczescie trzeba pracowac
                    dbajac o siebie (swój rozwój) i zwiazek. To tez decyzja no bo co
                    innego? Kaprys miłej chwili?
                    pozdr:)
                    >
            • stara_dominikowa Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 11:02
              martha31 napisała:
              > No tak ,ale albo czlowiek za cel postawi sobie milosc,a ta jest
              > zwiazana z poswieceniem, kompromisami, cierpliwoscia,

              A, fe!! Dziś nikt SIĘ nie poświęca. Dzisiejszy człowiek SIĘ realizuje i spełnia.
              Poświęca za to drugiego człowieka, z niego rezygnuje - z rodziny, z dzieci.
              • piwi77 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 11:34
                stara_dominikowa napisała:

                > Dziś nikt SIĘ nie poświęca. Dzisiejszy człowiek SIĘ realizuje i
                > spełnia

                Poświęcenie bez jednoczesnej samorealizacji jest bezwartosciowe i
                może stać się udręką zarówno dla poswięcającego się jak i dla jego
                otoczenia.

                • stara_dominikowa Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 12:20
                  piwi77 napisał
                  > Poświęcenie bez jednoczesnej samorealizacji jest bezwartosciowe i
                  > może stać się udręką zarówno dla poswięcającego się jak i dla jego
                  > otoczenia.

                  I co wtedy? Rzucam zabawki i wychodzę z piaskownicy? :)

                  Powiedz o tym bezwartościowym poświęceniu mojej kuzynce, która od 20 lat niańczy
                  jak noworodka syna z mózgowym porażeniem dziecięcym.

                  Udręka to niestety też życie.
                  • piwi77 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 12:26
                    stara_dominikowa napisała:

                    > Powiedz o tym bezwartościowym poświęceniu mojej kuzynce, która od
                    > 20 lat niańczy
                    > jak noworodka syna z mózgowym porażeniem dziecięcym.

                    Nigdy jej tego nie powiem, ale fakt jest taki, że jej udręka nie ma
                    żadnego sensu. Z drugiej strony nie ma sposobu jak jej uniknąć. W
                    moim pojęciu tragiczna sytuacja bez wyjścia.
                    • stara_dominikowa Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 13:02
                      piwi77 napisał:
                      > Nigdy jej tego nie powiem, ale fakt jest taki, że jej udręka nie ma
                      > żadnego sensu.

                      Łatwo odpowiadasz na trudne pytania:) Ja nie mam takiej odwagi.

                      Wracając do wolnych związków. Często moje koleżanki żyjące w wolnych związkach
                      okopują się na swoich pozycjach, jednocześnie z rozrzewnieniem wspominając dom
                      dziadków. Babcine obiady, budowanie z dziadkiem huśtawki, ich wielką
                      "niespotykaną dziś" miłość i szacunek, constans i poczucie bezpieczeństwa
                      doświadczanego w ich domu. Ciekawe, że tęsknią za tym co odrzucają dziś.
                      Przecież wiadomo, że babcia pewnie nie raz płakała przez dziadka, przeżyli
                      pewnie wiele ciężkich chwil, choroby, śmierć bliskich i pewnie też parę razy
                      mieli siebie dość. Czy te dziewczyny są tak naiwne, że myślą, że dziadkowie żyli
                      w wyimaginowanym świecie, a dziś niemożliwe jest stworzyć podobny dom? Samo się
                      nie zrobi, to fakt.
                      • martha31 Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 13:29
                        "wolny związek" to oksymoron podobnie jak np. "sucha woda"
                        • stara_dominikowa Re: Wspólne mieszkanie przed ślubem-dobrze, czy ź 21.04.10, 13:44
                          martha31 napisała:
                          > "wolny związek" to oksymoron podobnie jak np. "sucha woda"

                          dobra puenta :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka