brebankowe
26.03.10, 08:36
Dziki kraj.
W Polsce nie ma kary śmierci?
Wsadzili Łyżwińskiego za gwałty do aresztu. I słusznie bo mu się należało jak
psu buda.
Ale:
Łyżwiński już przed aresztowaniem miał początki raka prostaty, nie chciał by
ludziska mówili, że uciekł w chorobę, stwierdził, że będą go leczyć w areszcie.
Patomorfolog!!!!!! - stwierdził, że nic mu nie jest - niech siedzi.
A rak się rozwijał.
Drugi specjalista!! - neurolog - stwierdził, że "boli" go prawa noga - choć
przerzuty spowodowały paraliż lewej - ale co to za różnica?
Sądy wszelkich możliwych instancji, ze strachu, nie pozwoliły go leczyć w
specjalistycznych szpitalach - no bo i po co?
Gdy Łyżwiński stracił możliwość poruszania się, kontroli czynności
fizjologicznych - Bardzo Wysoki Sąd zalecił zamontowanie kamery w celi i na
sali sądowej by przestępca mógł uczestniczyć w procesie!!!!
Klawisze odmówili przewożenia podsądnego podsądnego - bo wiedzieli, że w
drodze umrze /a to przynosi pecha/.
Łyżwiński jest w stanie agonalnym - skazany na karę śmierci przez
Niewątpliwie Wysokie Sądy - Sady Dzikiego Kraju.