Dodaj do ulubionych

"On nie gryzie, jest łagodny"

    • Gość: titta Re: "On nie gryzie, jest łagodny" IP: *.botany.gu.se 05.04.10, 16:37
      Nie wierze, ze kiedykolwiek mialas psa. Pies, nawet nielagodny, nie
      gryzie tak od niechcenia. Ostrzega wczesniej. Co ci przeszkadza, ze
      przejdzie kolo ciebie? Wiem, ze kultura w Polsce jest niska i
      spuszcza sie psy nawet wtedy gdy nie sluchaja. Ale skoro jest na
      smyczy, zawsze mozna go "sciagnac" i doprowadzic do porzadku.
      Ciekawostka:
      Mieszkam od lat w Szwecji. Tu wiekszasc psow chodzi luzem/na luznej
      smyczy. Kaganiec widzialam raz. Ale przez te wszystkie lata tylko
      dwa razy (nie liczac zaprzyjzaznionego psa-staruszka) jakis zwrocil
      na mnie przechadzac uwage. Sa uczone traktowac ludzi jak powietrze.
      Tym czasem w Polsce panuje jakas paranoja i fobia. Zamiast klasc
      nacis na wyszkolenie, krzyczy sie o kagancach.

      • Gość: kik Re: "On nie gryzie, jest łagodny" IP: *.icpnet.pl 05.04.10, 18:02
        Ciekawe, jakiś kundel ugryzł moje dziecko, gdy siedzieliśmy w lodziarni.
        Dzieciak siedział na krzesełku, a od tyłu pod krzesłem bydle ugryzło go w nogę.
        Nie zaczepiał psa, bo nawet go nie widział. Paranoja z tymi psami.
        • jagger2009 Re: "On nie gryzie, jest łagodny" 05.04.10, 20:17
          no moja droga paranoja i to na skale swiatowa to jest z klerem
          molestujacym malych chlopcow, pisek dziabnie a ksiadz???? dobrze
          wiemy co robia z malymi chlopcami
        • Gość: titta Re: "On nie gryzie, jest łagodny" IP: *.botany.gu.se 05.04.10, 22:26
          Mnie dwa razy dziebnal kot: bez ostrzezenia (bo w odroznieniu od
          psow one nie ostrzegaja) czy z tego powodu powinnam postulowec, ze
          kory powinny byc wyprowadzane w kagancach?
          Tak, wiem, pies wieksza krzywde moze ztobic, czy nawet zabic. Tylko
          to tyczy sie zazwyczaj psow bezpanskich, lub "niewychowanych"
          delikatnie mowiac - od wlascicieli, ktorzy wszystkie zasady i tak
          beda miec w doopie.
      • teyoo Re: "On nie gryzie, jest łagodny" 06.04.10, 14:55
        Gość portalu: titta napisał(a):

        > Nie wierze, ze kiedykolwiek mialas psa.

        To sobie nie wierz. Twoja wiara nie ma nic wspólnego z tematem, pozwolę sobie nieśmiało zauważyć.

        > Pies, nawet nielagodny, nie
        > gryzie tak od niechcenia. Ostrzega wczesniej.

        Też tak kiedyś myślałam. Raz przeszłam koło jednego psa, wydawało się, że kompletnie nie zwraca na mnie uwagi. Minęłam go, i nagle poczułam ugryzienie. Byłam niebotycznie zdziwiona, bo nie dałam mu żadnego powodu do takiego zachowania, to było kompletnie porąbane. Widocznie są też psy-świry;) No ale ten przykład nie ma nic wspólnego z moim apelem, większość psów raczej tak nie postępuje i dobrze o tym wiem:)

        > Ale skoro jest na
        > smyczy, zawsze mozna go "sciagnac" i doprowadzic do porzadku.

        Oczywiście. Ale jeszcze trzeba chcieć to zrobić, a nie gapić się bezmyślnie, jak pies łazi w promieniu 5 metrów na zwijanej smyczy po chodniku, ulicy.. ;)

        > Tym czasem w Polsce panuje jakas paranoja i fobia. Zamiast klasc
        > nacis na wyszkolenie, krzyczy sie o kagancach.

        Polskie psy nie są tak wychowane jak szwedzkie. Więc i przepisy odpowiednie dla nich.
        • Gość: jacek226315 Re: "On nie gryzie, jest łagodny" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.10, 16:15
          nie tylko jestes teyoo glupia ale i ordynarna i masz wszystkich
          gdzies. Jesli lekcesobie wazysz wypowiedzi innych po kiego licha
          zalozylas ten watek,chyba aby leczyc swe kompleksy
    • Gość: Niejestźle Re: "On nie gryzie, jest łagodny" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.10, 18:01
      Dzięki kotku, teraz wiem jak mam [b][u]WYPROWADZAĆ PSA żeby odpowiednio wkurzyć
      takie typiary jak Ty, biorąc pod uwagę, że generalnie, jak to już zostało
      napisane, straż miejska leje na tego typu sprawy, to sobie od dziś powyprowadzam
      mojego putbilka luzem,

      A jak ktoś mi chamsko zwróci uwagę to w łeb albo cyklone B. Też już były tego
      typu cenne uwagi

      W ogóle to wesołych i rodzinnych świąt życzę Dużo miłości kochani współrodacy
      Muah :*
    • tw.zenek Osobliwa jest ta kampania przeciw psom w "GW" 05.04.10, 18:15
      Rośnie nam nowe pokolenie, bez dzieci, bez rodziny, bez zwierząt... Tylko
      laptop, komórka, samochód, 10 razy w życiu zmieniana praca i miejsce
      zamieszkania. Kult singla, zabawy i świata dla dwunożnych.
      • Gość: RR Re: Osobliwa jest ta kampania przeciw psom w "GW" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.10, 18:51
        Wolę mieć laptopa i samochód niż śmierdzącą kupę mięsa wydzielającą kudły i kał.
        • Gość: niom Re: Osobliwa jest ta kampania przeciw psom w "GW" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.10, 19:42
          sam jesteś tylko gównem czy tam prochem w wersji dla wierzących
      • teyoo Re: Osobliwa jest ta kampania przeciw psom w "GW" 06.04.10, 15:06
        tw.zenek napisał:

        > Rośnie nam nowe pokolenie, bez dzieci, bez rodziny, bez zwierząt... Tylko
        > laptop, komórka, samochód, 10 razy w życiu zmieniana praca i miejsce
        > zamieszkania. Kult singla, zabawy i świata dla dwunożnych.

        Ależ bzdury piszesz, aż się zwoje mózgowe prostują. Nie ma to jak przesada + teorie spiskowe + tekst nie na temat, co?
        Jaki kult singla? Jaka komórka? O czym ty bredzisz człowieku? To jest temat o konieczności wyprowadzania psa na smyczy, a nie o samochodach i stylu życia - pewnie się zgubiłeś w czeluściach tego strasznego "interneta"..
        • Gość: jacek226315 Re: Osobliwa jest ta kampania przeciw psom w "GW" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.10, 19:45
          teyoo napisala:
          > Alez bzdury piszesz....
          Bzdury to Ty piszesz cnotliwa kwoko, dalej szkoda czasu na polemike
          z tlumokiem
    • Gość: kreska Re: "On nie gryzie, jest łagodny" IP: *.acn.waw.pl 05.04.10, 19:18
      tak, już lecę kupować kaganiec dla moich psów(!).Wątpię, ze nawet takie rozmiary
      robią;)
      Po prostu trzeba znaleźć złoty środek.
      Mnie samą denerwuje puszczenie psów bez smyczy. Na moim osiedlu tylko klucze
      żeby nie napotkać jakiegoś psa, bo mogą nie zauważyć, albo pies ich nie posłucha
      na komendę stój - tyle, że ja się nie boje o siebie, tylko o moje psy;)
      I do tych wszystkich co mają fobie i uważają, ze każdy pies bez wyjątku powinien
      mieć kaganiec to nie przesadzajcie. mój młodszy pies, sam ma fobie na widok
      ludzi, psów, kotów i ptaków i co najwyżej obszczeka, ale jak tylko ktoś
      wyciągnie rękę to od razu za moje kolana;)
    • lisdene Re: "On nie gryzie, jest łagodny" 05.04.10, 19:40
      Mi osobiście nie przeszkadza pies który biega na długiej smyczy i
      bez kagańca. Gorsza sprawą są psie kupy pozostawione na chodnikach i
      trawnikach,tak, że nie można bez obrzydzenia przejść, a właściciel
      nie ma zamiaru posprzątać po swoim psie. Mieszkam w domku
      jednorodzinnym i wkurza mnie, gdy sąsiedzi wypuszczają swoich
      milusińskich za ogrodzenie, po to, by pies załatwił się poza
      posesją, gdzie mieszka. Niestety zwracanie uwagi nie przyniosło
      rezultatu, dopiero psie kupy spod mojej furtki podrzucone pod furtkę
      sąsiada dało rezultat.
      • nomina Re: "On nie gryzie, jest łagodny" 05.04.10, 20:36
        Punkt 2. jest niedopuszczalny. Pies w kagańcu i bez smyczy stanowi dużo większe
        zagrożenie, niż Autorce się wydaje. Primo: potrafi porządnie okaleczyć każdego
        małego (rasą, nie wiekiem) psa, zupełnie bezwiednie, ot, chce się pobawić,
        secundo - może zrobić krzywdę człowiekowi z tego samego powodu - chce się po
        prostu przywitać.

        A w kwestii kup - oczywiście, są one problemem. Zawsze w takich wątkach
        zastanawia mnie jednak, dlaczego wszyscy oburzeni kupami nie oburzają się równie
        intensywnie na widok ton niedopałków i potłuczonych butelek lub walających się
        puszek po piwie. O ile bowiem wdepnięcie w kupę kończy się dyskomfortem
        estetycznym, o tyle ja sama zniszczyłam w ciągu dwóch lat 7 par butów na takich
        odłamkach (przecięte podeszwy), a podpalona dwa lata temu przez niezgaszony
        niedopałek dwukilogramowa (sic! wg opinii strażaków) sterta petów skiepowanych w
        kratce ściekowej omal nie doprowadziła do wytrucia mieszkańców mojej bramy
        (paliły się same filtry!) i wysadzenia bloku (ogień szedł w stronę instalacji
        gazowej; nb. w akcji brały udział trzy specjalistyczne jednostki straży
        pożarnej, podobno koszt to 600.000 zł - to chyba więcej niż sprzątanie psich kup?).
        I jakoś nigdy oburzonych nie oburzają walające się opakowania po chipsach,
        porzucone zdecydowanie nie przez psy. Chociaż to podobno takie obciążenie dla
        środowiska...
        • Gość: R Re: "On nie gryzie, jest łagodny" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.10, 23:04
          "Primo: potrafi porządnie okaleczyć każdego
          > małego (rasą, nie wiekiem) psa, zupełnie bezwiednie, ot, chce się pobawić,"
          Z wami nawet nie ma co rozmawiać. Pies stoi przed człowiekiem a zawsze jak
          gryzie to nie jego wina.
        • robinia2 Re: "On nie gryzie, jest łagodny" 06.04.10, 01:43
          > może zrobić krzywdę człowiekowi z tego samego powodu - chce się po
          > prostu przywitać.

          Ale czy do was wlasciciele psow nie dociera ze ja sobie nie zycze zeby wasz
          pies sie ze mna wital??
          Pamietam mlodego owczarka niemieckiego (bez kaganca
          i smyczy) wyprowadzanego przez starsza kobiete. Pies jak tylko mnie zobaczyl to
          do do mnie podbiegl. Babcia (nie mam szacunku dla nieodpowiedzialnych
          wlascicieli) na to: On nie gryzie. Nie mam psa i psow sie boje. Nie obchodzi
          mnie czy piesio jest lagodny czy nie. Zawsze moze byc ten pierwszy raz kiedy
          pies ugryzie, tym bardziej ze one wyczuwaja strach. Nie wymagam kategorycznie
          kaganca, ale oczekuje ze psy beda wyprowadzane na ulicy na smyczy. Oczekuje ze
          wlasciciel bedzie psa kontrolowal w taki czy inny sposob. Niedopuszczalne jest
          zeby pies podchodzil do innych ludzi i ich obwachiwal czy sie z nimi "wital"
          (chyba ze oni sami na to wyraza zgode). Pies powinien byc nauczony ignorowac
          ludzi na spacerze, a nie uszy postawione i wzrok we mnie wlepiony z odleglosci
          40m. Nie wiem co wasz pies zrobi i dlaczego sie mna interesuje, ale we mnie to
          wzbudza strach. Nie mam natomiast problemu z nawet duzymi psami ktore mnie
          mijaja bez kaganca zupelnie sie mna nie interesujac. Nie powinno byc w ogole
          sytuacji w ktorej wlasciciel jest zmuszony tlumaczyc innym ze pies jest lagodny.
          Bo to oznacza ze pies juz zrobil cos co wzbudzilo w kims obawe - uzasadniona lub
          nie.
          • Gość: R Re: "On nie gryzie, jest łagodny" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.10, 03:14
            Oczekujesz zrozumienia o? Przecież oni ci odpiszą, że to ty musisz się nauczyć
            służyć psu odpowiednim zachowaniem.
        • teyoo Re: "On nie gryzie, jest łagodny" 06.04.10, 15:09
          nomina napisał(a):

          > Pies w kagańcu i bez smyczy stanowi dużo większe
          > zagrożenie, niż Autorce się wydaje. Primo: potrafi porządnie okaleczyć każdego
          > małego (rasą, nie wiekiem) psa

          Jasne. Bez kagańca jest bezpieczniej - najwyżej ugryzie albo zagryzie.
          Ja wolę, jak już, żeby mnie potencjalny brytan walnął w nogę metalowym kagańcem, niż wbił kły w łydkę. Ale co kto lubi;)
        • Gość: niunias Re: "On nie gryzie, jest łagodny" IP: *.wroclaw.vectranet.pl 08.04.10, 16:32
          Pies w kagańcu i bez smyczy stanowi dużo większe
          > zagrożenie, niż Autorce się wydaje. Primo: potrafi porządnie
          > okaleczyć każdego małego (rasą, nie wiekiem) psa, zupełnie
          > bezwiednie, ot, chce się pobawić,

          polecam skórzany kaganiec
      • teyoo Re: "On nie gryzie, jest łagodny" 06.04.10, 15:08
        lisdene napisała:

        > Mi osobiście nie przeszkadza pies który biega na długiej smyczy i
        > bez kagańca. Gorsza sprawą są psie kupy pozostawione na chodnikach

        Yes! yes! yes! Wiedziałam, że ktoś nie wytrzyma i napisze o gównach, mimo iż to nie jest odpowiedni wątek, i że prosiłam o wstrzymanie się z tym. Gdzie tam.
        O kupie trzeba napisać wszędzie.
        • Gość: jacek226315 Re: "On nie gryzie, jest łagodny" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.10, 16:19
          tak trzeba napisac wszedzie ,zebys wiedziala moze polactwo sie
          nauczy sprzatac po swych pupilach,jakby wprowadzili kary jak w
          Stanach to by sie nikt nie wstydzil schylac z torebka
    • Gość: koik Re: "On nie gryzie, jest łagodny" IP: *.icpnet.pl 05.04.10, 20:38
      Czy ktoś słyszał, ze kogoś pogryzł, zaatakował, lub wyżarł pół twarzy pies,
      który jest agresywny? Nie. Agresywne psy są z reguły na smyczach i pilnowane. Te
      szkody robią psy, które są w właśnie uważane za łagodne. W moim mieście również
      dziecku pogryzł twarz pies, który w rodzinie był od dawna. Zawsze się słyszy "bo
      on był zawsze spokojny". I tyle w temacie.
      • titta Re: "On nie gryzie, jest łagodny" 06.04.10, 01:36
        Dziecko czy wlasciciela gryzie pies zwykle niechcacy: chce podniesc
        (dziecko), bawiac sie itp. lub gdy sa problemy z hierarchia w domu.
        Pies, ktory lata sobie na luznej smyczy, tego nie zrobi.
        O lataniu luznym nie powiem, bo moj pies (z tendencjam do uciekania)
        ugryzl jakas kobiecine, na moich oczach. Tyle, ze to ona go
        zaatakowala (wlasnie taki typowy przypadek fobi). Nawet w przypadku
        bardzo lagodnego psa nie ma pewnosci. Zachowanie swojego zwierzecia
        mozna przewidziec - ludzi juz nie.
        • Gość: RR Re: "On nie gryzie, jest łagodny" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.10, 03:18
          Stare psiarskie teksty, łagodny piesek chce się przywitać i zdziera komuś skórę
          z twarzy. Ale to na pewno 5letnie dziecko jest złe i agresywne bo biednego
          pieseczka sprowokowało.
    • niunianiu Re: "On nie gryzie, jest łagodny" 05.04.10, 22:25
      znajomy przyszedł do nas z takim własnie psem "on spokojny nie
      gryzie" faktycznie nawet nie zaszczekał leżał sobie spokojnie, po
      tygodniu idę sobie wzdłuż posesji znajomego i ten sam pies co robi?
      rzuca się na siatkę mało jej nie rozerwie by mnie dopaść
      bez komentarza
      • Gość: goscUSA Re: "On nie gryzie, jest łagodny" IP: *.itt.com 05.04.10, 23:20
        Teyoo-chamstwo i arogancja ,_emerytka-kretynka:, 'a co ma wypisane
        na czole'. Dlaczego gazeta zamieszcza chamskie komentarze zeby
        dyskutowac na jakis temat, dlazego tyle agresji w ludziach, dlaczego
        zginela kultura dyskusji.
        Mialem psa prze 14 lat , jak kazdy pies w USA ktory byl w schronisku
        jest kastrowany wiec nie gryzie i nigdy nie ugryzl i nigdy nie
        zagryzl wiewiorki ktora udalo mu sie od czasu doczasu zlapac.
        W tym swietle cly nieprzyjemny wywod teyoo jest niepradziwa
        generalizacja
        • teyoo Re: "On nie gryzie, jest łagodny" 06.04.10, 15:14
          O co ci chodzi? Że jak emerytka, to nie może być kretynką? Jak ktoś jest nieodpowiedzialny i ma innych w d.., to nie mam do niego szacunku. A ona nie pomyślała, że nie kontrolując psa, stwarzała potencjalne zagrożenie. ergo: kretynka (kretyn/ka-ktoś, kto nie myśli).

          Gość portalu: goscUSA napisał(a):

          > Mialem psa prze 14 lat , jak kazdy pies w USA ktory byl w schronisku
          > jest kastrowany wiec nie gryzie i nigdy nie ugryzl i nigdy nie
          > zagryzl wiewiorki ktora udalo mu sie od czasu doczasu zlapac.
          > W tym swietle cly nieprzyjemny wywod teyoo jest niepradziwa
          > generalizacja

          Twój też jest generalizacją, Amerykaninie. "Mój pies nikogo nie ugryzł, więc inne też są łagodne".
          • Gość: jacek226315 Re: "On nie gryzie, jest łagodny" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.10, 19:48
            a co kole Cie w oczy ta Ameryka?
    • Gość: zenon Re: "On nie gryzie, jest łagodny" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.10, 23:30
      Kochani posiadacze psów - wzruszyły mnie wasze historie: o złych kagańcach,
      którymi duże psy mogą poranić; o psach duszących się na smyczy; o tym, że to
      ludzie powinni ustępować psom. Przepraszam, ale guzik mnie to obchodzi.
      Nie mam ochoty zastanawiać się czy nadchodzący, nawet mały pies typu jamnik
      czy terier, to spokojne zwierzę, które przywita mnie machaniem ogona czy też
      bydle, które rzuci się na moje kostki. Nie akceptuję odpowiedzi typu: "On wita
      wszystkich, nawet złodzieja, jak właściciela" - niestety, wasz pies nie ma tego
      wybitego na czole, a poza tym nie wiem co się zdarzy gdy np. zacznę biec, czy
      waszemu psu nie włączy się program "ścigaj uciekającą zwierzynę".
      Mieszkasz w mieście i masz psa - wyprowadzaj go na smyczy lub w kagańcu.
      Jeżeli piesek musi się wybiegać, to zapakuj go w samochód i pojedź w takie
      miejsce gdzie nikogo nie ma (nawet w dużych miastach jest sporo takich miejsc),
      a jeżeli Ci się nie chce lub nie masz samochodu, ew. komunikacji miejskiej
      (pamiętaj o kagańcu i o tym, że pies ma siedzieć na podłodze, a nie na fotelu!)
      to znaczy że wybrałeś nieodpowiednią rasę lub nie powinieneś mieć psa. Proste.
      Nikt nie obiecywał, że posiadanie psa to tylko i wyłącznie przyjemność w postaci
      sympatycznego stworzenia machającego ogonem na nasz widok!

      "Pies w kagańcu i bez smyczy stanowi dużo większe
      zagrożenie, niż Autorce się wydaje."

      Za to pies bez kagańca ma w swoim arsenale zęby. Mając do wyboru: rany szarpane
      od zębów psa, a otarcia/podrapania od kagańca stanowczo wybieram to drugie.

      "Mnie dwa razy dziebnal kot(bo w odroznieniu od
      psow one nie ostrzegaja)"

      Ciekawe, bo przynajmniej z trzy razy zdarzyło mi się, że pies mnie zaatakował
      bez ostrzeżenia (podszedł i dziabnął :D). Kot zaatakował mnie tylko raz i -
      przyznaję się bez bicia - na moje własne życzenie.

      "Czy ktoś słyszał, ze kogoś pogryzł, zaatakował, lub wyżarł pół twarzy pies,
      który jest agresywny? Nie."

      Tak. Wystarczy oglądać wiadomości lokalne częściej niż dwa razy do roku.

      Swoją drogą ostatnio widziałem jak dużego dobermana (lub mieszańca dobermana z
      kundlem) prowadził na smyczy 10-12 latek... a właściwie to 10-12 latek był
      prowadzony przez dobermana, bo pies był znacznie silniejszy niż pan...

      • titta Re: "On nie gryzie, jest łagodny" 06.04.10, 01:29
        Im mniej sie bedziesz zastanawial nad zagrozeniem ze strony
        nadchodzacego psa, tym mniejsze prawdopodobienstwo, ze jakis sie na
        ciebie rzuci. Zyj i pozwol zyc innym.

        Ps. Przed pasami sie nie ucieka. Jak zauwazyles, wlacza im sie
        program scigania.
        • Gość: 52 Re: "On nie gryzie, jest łagodny" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.10, 12:22
          > Ps. Przed pasami sie nie ucieka. Jak zauwazyles, wlacza im sie
          > program scigania.

          a gdy akurat uprawiam jogging, albo biegne do autobusu?
        • Gość: zenon Re: "On nie gryzie, jest łagodny" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.10, 12:33
          Trudno nie zastanawiać się czego chce nieznany mi pies, gdy do mnie podbiega:
          czy chce tylko się przywitać, obwąchać, a może ugryź. Nie, nie każdy pies
          ostrzega - jak już pisałem zdarzyło mi się być ugryzionym właśnie przez takie
          psy, które nie ostrzegały. Na szczęście nie było to nic poważnego (poniżej albo
          powyżej masz post kafaterianki o tym jak wygląda poważne pogryzienie przez psa),
          ale nie mogę powiedzieć by było to miłe. Poza tym nie życzę sobie by ktokolwiek
          lub cokolwiek mnie obwąchiwało, skakało, lizało, a nawet podchodziło do mnie
          nieproszone - dlatego pies w mieście (a i poza nim, jeżeli nie jesteśmy w
          przestrzeni w której pozwala nam na dostrzeżenie drugiej osoby/psa) zawsze na
          smyczy lub w kagańcu. Koniec i kropka.

          PS: A gdzie ja ci napisałem, że uciekałem? Zdarza mi się biegać, ale niestety
          nie posiadam super mocy i nie potrafię przewidzieć czy za zakrętem ktoś
          przypadkiem nie idzie z pieskiem luzem i jak pies zachowa się widząc kogoś kto
          biegnie. Tak samo jadąc rowerem (a mi rower służy do poruszania się po mieście)
          nie wiem czy pies puszczonym luzem nie postanowi sprawdzić jak szybko pedałuję.
          Parę razy takie sytuacje mi się zdarzyły, na szczęście skończyło się na strachu,
          a raz na obślinionych spodniach. W ostatnim przypadku właściciel psa, choć
          widział całą sytuację, zareagował naszym ulubionym tekstem "Ale on nie gryzie".
    • Gość: YaBol Kupa też nie gryzie, sprzątaj po swoim pupilu :) IP: *.as.kn.pl 05.04.10, 23:39
      teyoo napisała:

      > 1. Jeśli chcesz zabrać głos w sprawie psich kup - proszę, nie pisz
      tutaj. Są se
      > tki odpowiednich wątków. Idź się tam wypłakiwać.

      Skąd taka lekceważąca wypowiedź? Czyżbyś brzydziła się sprzątać po
      swoim zwierzęciu i reagowała jak wspomniana babcia, albo jeszcze
      bardziej agresywnie? Szkoda, że osoba chcąca uczyć innych kultury i
      przestrzegania przepisów na wstępie tak drastycznie obniża swój
      autorytet. IMO psie kupy są znacznie bardziej masowym problemem niż
      wyprowadzanie psów bez kagańca. To co napisałaś pozwala domniemywać,
      że wytykasz palcem zapałkę w czyimś oku, a nie dostrzegasz belki we
      własnym. Być może nie przemyślałaś do końca tego co piszesz i źle
      sformułowałaś w/w wypowiedź, jest inaczej i sprzątasz, ale zabrzmiało
      to jak zabrzmiało. Szkoda.
      • Gość: ek Pliiz IP: 109.243.85.* 06.04.10, 00:21
        Dajże spokój z tymi kupami, zwłaszcza, ze autorka wątku o to prosiła. żadne to
        lekceważenie-to po prostu zupełnie inny problem, który staje się kwestią
        ogólnonarodową :-)Ale czym innym jest brak panowania nad własnym psem a czym
        innym udawanie, ze nasz pies nie posiada przewodu pokarmowego. W tym ostatnim
        przypadku ryzykujesz wdepnięciem w g..o. Rzecz przykra i nieprzyjemna i nie
        wdając się w zbyt rozbudowane rozważania na ogól skutkujące fatalnymi doznaniami
        estetycznymi. W tym pierwszym ryzykujesz pobrudzona odzieżą, ale w gorszym
        przypadku spotkaniami z chirurgiem. A rany kąsane goją się paskudnie... Więc daj
        spokój i odróżnij te sytuacje. Autorka zwróciła uwagę na znacznie poważniejszy
        problem niż psie kupy (chociaż nie twierdzę, że to problem wydumany i bez sensu)
        • Gość: YaBol Szanujmy się wzajemnie IP: *.as.kn.pl 06.04.10, 01:19
          Gość portalu: ek napisał(a):

          > Dajże spokój z tymi kupami, zwłaszcza, ze autorka wątku o to
          prosiła. żadne to
          > lekceważenie-to po prostu zupełnie inny problem, który staje się
          kwestią
          > ogólnonarodową :-)

          Prośby zwykle respektuję ale forma w jakiej ją wyraziła była IMO
          niewłaściwa - w końcówce dało wyczuć się arogancję i lekceważenie,
          dlatego pozwoliłem zwrócić sobie na to uwagę. Autorka sama jest sobie
          winna. Po odpowiedzi na twój post nie będę jednak drążył tematu,
          zgodnie z życzeniem :)

          > A rany kąsane goją się paskudnie... Więc da
          > j
          > spokój i odróżnij te sytuacje. Autorka zwróciła uwagę na znacznie
          poważniejszy
          > problem niż psie kupy (chociaż nie twierdzę, że to problem wydumany
          i bez sensu
          > )

          Powiem tak - jak do tej pory żaden pies mnie nie ugryzł, natomiast
          wielokrotnie wdepnąłem w g ówno i codziennie je widzę na chodnikach
          okolic w których mieszkam oraz skwerach zieleni z tabliczkami "Zakaz
          wyprowadzania psów". Pozwól mi więc samemu zdecydować co jest większym
          problemem - moim zdaniem jest to ignorancja i agresja 99% właścicieli
          psów (o czym można się przekonać kulturalnie zwracając uwagę).
          Oczywiście nie stoi to w sprzeczności z tym, że popieram postulaty
          autorki wątku w całej rozciągłości. Dlatego IMO w obu przypadkach
          należy bezwzględnie karać właścicieli zwierząt maksymalnymi grzywnami,
          bo doświadczenie moje wskazuje, że tylko w ten sposób można cokolwiek
          wskórać. Na ludzi którzy nie szanują innych oraz prawa, nie działają
          prośby i próby edukacji. Niestety.
    • Gość: ek Bardzo sensowne uwagi IP: 109.243.85.* 06.04.10, 00:00
      Miła autorko wątku-bardzo dobre uwagi i rady. Co piszę jako wielbicielka psów i
      osoba, w której rodzinie jest pies. Mądry, wychowany z dziećmi, szkolony pies. I
      jako lekarz weterynarii, który wiele różnych psów widział, w różnych, często
      bardzo (i dla psów i dla właścicieli) stresujących sytuacjach.
      Autorka ma całkowitą rację. Nie będę powtarzać Jej rad, napiszę tylko coś
      pozornie bardzo banalnego: pies to nie człowiek, nie reaguje tak jak my, inne
      mechanizmy determinują jego zachowanie. Wielu ludzi o tym zupełnie zapomina...
      Zastosujcie się mili właściciele psów przynajmniej do tych rad Autorki wątku
      (mam wrażenie wynikających z dużej życzliwości ale i racjonalnego podejścia).
      Pozdrawiam.
    • Gość: ania Re: "On nie gryzie, jest łagodny" IP: 83.238.116.* 06.04.10, 00:03
      Gdyby w Polsce wprowadzono "zadośćuczynienie"- tzn. twój pies pogryzł, to
      płacisz ugryzionemu pewną kwotę, to właściciele szybciej pomyśleliby o tym, czy
      trzymać psa na smyczy, czy nie.
      Nie każdy pies gryzie, to fakt. I nie każdy zasługuje, aby być na smyczy.
      Niektóre, odpowiednio szkolone, posłuchają się właściciela,choćby nie wiem co.
      W Polsce jakoś zadośćuczynianie komuś za szkody się nie przyjęło... a szkoda.
      • Gość: ek Re: "On nie gryzie, jest łagodny" IP: 109.243.85.* 06.04.10, 00:33
        Nie jestem prawnikiem więc pewności mieć nie mogę, ale podejrzewam że osoba
        pogryziona przez psa moze dochodzić zadośćuczynienia od właściciela psa. Chociaż
        znając nasze sądy pewnie trwałoby to tak długo, że stałoby się bez sensu.
        Mój pies jest szkolony, nie ma agresywnych zachowań, wie kiedy ma iść "przy
        nodze", kiedy może biegać a i tak ZAWSZE poza domowym ogrodem ma kaganiec.Raz
        tylko zdarzyło mi się zdjąć, ale to była sytuacja w której ja byłam zagrożona.
        I wystarczył widok psa (to potężny owczarek niemiecki) bez kagańca, zeby to
        zagrożenie dało nogę. Ale to naprawdę było coś ekstremalnego.
        • kafeterianka podobno byl lagodny 06.04.10, 01:31
          ten pies, który mnie, 7- letnia, bawiaca sie w kucki przy plocie posesji, napadl
          od tylu i dotkliwie pogryzl w noge. Nie droczylam, nie widzialam, poczulam nagle
          ogromny ból, a potem juz nic, ocknelam sie na kanapie w domu, potem w szpitalu,
          gdzie chyba z racji mojego szoku, zszywano to na zywca. Ten pies nie ugryzl, on
          pogryzl, rozsmakowal sie w ludzkim miesie. Do dzisiaj mam ubytki miesniowe,
          dziury w kolanie. Jakims cudem nie przegryzl sciegien, ani wiekszych nerwów, i
          nie kuleje... mam jedynie zaburzenia odczuwania okolic kolana i lydki, okolo
          200cm kwadratowych. Wazne w zimie, latwo moge sobie odmrozic lydke, bo przeciez
          skóry jej nie czuje. Cale wakacje spedzilam w bandazach szyna gipsowa, ropiejace
          rany... antybiotyki w ilosciach, które prawdopodobnie wywolaly u mnie
          uszkodzenie jednego organu wewnetrznego Unieruchomienie na wiele tygodni.
          Wiecie, co to znaczy? Jak sie czulam jako nastoletnia dziweczyna, potem, jak
          czlowiekowi zaczyna zalezec na wygladzie?
          Zeszlego lata spotkalam w czasie moich biegów pod lasem mloda kobiete z psem
          luzno biegajacym, wilczur. Zbednym jest chyba stwierdzenie, ze w lasach, na
          polach, od 1 kwietnia do 15 lipca, psy jedynie na smyczach moga byc prowadzane,
          przynajmniej u nas jst takie rozporzadzenie. Ten pies oczywiscie do mnie
          przygnal, jego pani z daleka zapobiegawczo wola, ze on lagodny, nic nie zrobi,
          wola go do nogi, ale widac golym okiem, ze piesek jej nawolywania ma gleboko
          gdzies... powiedzialam jej, ze nie jest ok, jak ona tego psa puszcza na luz.
          Ona zas, ze on lagodny.
          Podwinelam nogawke spodni, pokazalam jej moje dookola zryte kolano, i
          powiedzialam: ten tez byl lagodny!
          Jako, ze moje kolano przedstawia estetycznie niezbyt mily widok, pani nieco
          zbladla i sie stropila, i wziela psa na smycz.
          To moja osobista historia, pomyslcie czasami, zanim uszczesliwicie innych swoimi
          pupilami.
    • Gość: gość Re: "On nie gryzie, jest łagodny" IP: *.cable.wsm.wielun.pl 06.04.10, 01:23
      nie mam pretensji do zwierząt, ale do ich właścicieli i owszem , nigy nie
      reaguje na tzw " on łagodny", zbyt dużo widziałam, jeśli nie mogę nawiązać
      kontaktu = nici porozumienia z wlaścicielem zwierzęcia dzwonię na policję i
      proszę o interwencję u właściciela, pamiętam spacerujące pieski , np wilczury na
      placu zabaw , bo łagodneitp.Pies ma swoje postrzeganie,są przepisy pkreślają te
      sprawy i ja jedynie wymagam ich respektowania
      • springena Re: "On nie gryzie, jest łagodny" 06.04.10, 01:37
        >INSTRUKCJA DLA CIĘŻKO MYŚLĄCYCH "JAK WYPROWADZAĆ DZIECKO"
        >1. Gdy wychodzisz z dzieckiem z mieszkania/domu, zakładaj mu smycz.
        >2. Nie puszczaj go bez smyczy - a jak już, to obowiązkowo wkagańcu.

        PORÓWNUJESZ DZIECKO DO PSA TY ZAPCHLONA PSIARO ?
    • Gość: Kra Re: "On nie gryzie, jest łagodny" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.10, 05:09
      "On nie gryzie jest łagodny" - słysząc to nie mogę mieć zaufania do
      obcej osoby, że wie co mówi, że na tyle zna sie na psach, czy zna
      danego psa, że moze ręczyć za bezpieczeństwo.Nie znam tej
      osoby.Ponieważ obserwuje, ze wielu wlaścicieli nie ma elementarnej
      wiedzy na temat psich zachowań, mój kredyt zaufania sie wyczerpał.
      mam niekiedy obawy zwiazane z psem, gdy idę z dziecmi, a pies jest
      rasy agresywnej i biega luzem. Wiem, ze w razie czego własciciel nad
      takim psem nie zapanuje. Przeraza mnie ta perspektywa. Uważam, że
      pewne rasy nie powinny być trzymane w mieście, w blokach, np.
      bulteriery.
      Mój pies chodzi bez smyczy, gdy jest z dala od ludzi i innych psów.
      Mimo, że jest psem rasy małej i trzyma sie nas blisko, idzie równo,
      na ulicy trzymam go na smyczy, dla bezpieczeństwa (samochody,
      neispodziewana reakcja na widok innego psa, komfort innych ludzi).
      Przeszkadza mi, gdy mijam obcego psa, a właściciel woła do mnie
      (albo i to nawet nie), ze jego pies jest spokojny, ponieważ mam psa,
      który raczej nie zaatakuje, ale który nie lubi nowych psich
      znajomosci i ich unika. I w przypadku, gdy mialam
      psa "zsocjalizowanego" takie zapewnienia mnie uspokajały, to nie mam
      pewności, jak moze zachować sie spokojny pies w interakcji z moim
      psiakiem, który jest niechętny kontaktowi albo sie obcego psa boi.
      Miałam kilka nieprzyjemnych incydentów, gdy trzeba było
      odciagać "spokojnego" psa głuchego na wołania wlaściciela, gdy
      atakował mojego. Mój przez unikanie kontaktu, wycofywanie się, w
      niektórych psach budzi agresję. Mam sie przed tym tlumaczyć tym
      osobom i jak to mam ujać w w krótkich słowach, żeby mój sceptycyzm
      względem ich spokojengo pieska nie wydał im się śmieszny? ja też
      znam mojego pieska, a ich spokojny pies + mój nietowarzyski pies=
      interakcja niekoniecznie do przewidzenia przez włascieli. zwuykle
      wiec mówie, ze jest nerwowy, co nie jst zgodne z prawdą, zeby sie
      zabezpieczyc. Ci właściciele nie zdaja sobie sprawy, ze w ich
      spokojnych pieskach inne pieski mogą wyzwolić nieoczekiwaną
      agresję?? A ja mam to kolejny raz przerabiac, bo trafiam na
      kolejnych ufnych, którzy dotąd jeszcze się na swoim psie nie
      zawiedli??
      Denerwuja mnei właściciele psów o wadze wiekszej, niz oni sami.
      Przezyłam taka chwilę grozy gdy na mojego psa chciał sie rzucić
      ogromny pies i właścicielka, młoda dziewczyna nie mogła go utrzymać,
      tylko za nim sunęła na podeszwach butów ciągnieta przez tą psią
      masę, smycz trzymajac oburącz. Ten obcy pies zdedcydował sie mojego
      psa zaatakować, zanim mój go w ogóle dostrzegł. Sparaliżowało mnie,
      mojego meżą, który pilnował w tym wypadku naszego dziecka, zeby
      czegoś głupiego nie zrobiło, mój pies był przerażony, a ta
      dziewczyna opanowała psa w ostatnim momencie. Była wstrząśnięta. jej
      rodzice, którzy stali, jak wryci, zamiast pomóc jej zatrzymać psa,
      przerażeni. Luidzie wokół nas też zamarli. Brak słów. Po co pchać
      się z takim psem w skupisko ludzi (mój pies z powodu ludzkiego tłoku
      był przeze mnei niesiony na rękach dla bepieczeństwa, zeby komuś nie
      wszedł pod nogi)? Przechodziliśmy przez to tłumne miejsce, by jak
      najsybiej mieć je za sobą, mijaliśmy je, a ów olbrzymi pies został
      tam pzryprowadzony na spacer, właściciele z nim sie przechadzali
      pośród tego tłoku (jakis festyn). Moze pierwszy raz wyszli z nim na
      smyczy poza teren posesji? Nie lubie też, jak spokojne psy
      przybiegaja do mojego psa, który nie jest psem lubiącym towarzystwo
      obcych psów (ma kilka zparzyjaźnionych psów, obcych unika) i mój
      pies kręci sie w kółko biegajac naokoło mnie, by uciec obcemu psu,
      daje wyraźne sygnały, ze nei jest zainteresowany, zaplatuje mnie
      dokłądnie w smycz, a własciciel łypie, czy też czasem mój piesek nie
      zechce sie zabawić z jego pupilkiem. Usmiecham się sztucznym
      uśmiechem, odplątuje sie z dłgiej smyczy, no bo co mam zrobić, jak
      właściciel nie umie sie domyślić, ze to zadnea dla mnie frajda, ani
      dla mojego psa, taki kontakt, a jego pupilek moze sie przecież za
      chwilę pobawić z jakimś towarzyskim pieskiem, jakich pełno.
      Uwielbiam psy, ale my wlasciciele powinniśmy brać za nie
      odpowiedzialność. Na pewne rzeczy mamy wpływ. jak bedziemy pilnowali
      naszego psa, nikt nie będzie sie go bał, wzrośnie zaufanie do
      włascicieli. Jak dobierzemy sobie psa odpowiedniej rasy do warunków,
      jakie możemy mu zapewnić i do naszej osobowości, czasu i pracy,
      którą jesteśmy mu w stanie oferować nasz pies nie skrzywdzi nikogo,
      ani nie będzie mu sie działa krzywda. jestem psiarzem. uwielbiam psy
      i ludzi, którzy je kochaja, ale madrze. bezmyślni właściciele psów
      powodują, ze rośnie niechęć ludzi, którzy psiej miłosci nie
      doświadczyli do tych stworzeń i spada komfort spacerów tych, którzy
      psy mają.
      • teyoo pomyślcie o swoim psie w takim razie 07.04.10, 11:05
        Kra, ek, kafeterianka (współczuję Ci paskudnych przeżyć) i inne osoby, które wypowiedziały się kilka postów wyżej - jaka to ulga wiedzieć, że są i tacy ludzie jak Wy - rozumiejący, że za psa odpowiada właściciel. Bardzo mądre i rozsądne podejście - szkoda, że wszyscy psiarze nie są tacy.
        A do pieniaczy, którzy usiłowali się napinać i pluć jadem - kochani, naprawdę można lubić psy i postępować rozważnie (choć wam się to w głowie nie mieści najwidoczniej). To, że ja uważam mojego psa za ósmy cud świata, nie znaczy, że oczekuję tego samego od innych;) I naprawdę prowadzenie go na smyczy nie powoduje, że on odczuwa jakąś krzywdę. Zrozumcie chociaż to. Dla psa smycz to nie tortura! On nawet czuje się na smyczy bezpieczniej.
        Chciałam się jeszcze odnieść do wypowiedzi Kra (skądinąd niezwykle rzeczowej - polecam dokładne przeczytanie). Wspomina ona między innymi o pewnym fakcie, o którym zdają się nie pamiętać "psiarze" zajadle gardłujący za swobodą ich piesków. Moi drodzy - otóż puszczając luzem swego psa, nie tylko okazujecie, jak bardzo macie gdzieś innych ludzi (i ich psy), ale narażacie także SWEGO psa. Może on wpaść pod samochód, ktoś mu zrobi krzywdę, spotka go jakiś wypadek, ucieknie itp. Jeżeli guzik was obchodzą ludzie, to chociaż pomyślcie o zdrowiu i życiu swojego pupila i.. załóżcie mu smycz. Bo apele "mój pies musi się wybiegać, ma prawo do swobody", sugerujące przejmowanie się dobrostanem zwierzaka, wydają się nie na miejscu, gdy za chwilę ktoś lekkomyślnie puszcza psa na ulicy. To sprzeczność.

        Kra wspomniała jeszcze o swoim nietowarzyskim psie - mój poprzedni sznaucerek tez był taki. Nie przepadał za towarzystwem innych psów (wolno mu, nigdzie nie jest napisane, że psy mają być towarzyskie), i ja wiedząc o tym, uważałam szczególnie, gdy gdzieś wychodziliśmy. Zawsze, gdy w zasięgu wzroku były jakieś żywe istoty;), szedł na smyczy, czego nie mogę powiedzieć o innych psach. Nie raz i nie dwa zdarzało się, że jakiś 'luźny' pies podbiegał do mojego, prowadzonego zgodnie z przepisami, na smyczy. Standardowa śpiewka właściciela "on jest łagodny". No kurczę, ale mój NIE JEST. Dlatego idzie na smyczy. Ale jak obcy pies w radosnym podskokach podbiegnie do niego i dostanie "gryza", to będzie wielkie oburzenie, prawda? A czyja to wina? Wkurza mnie bezmyślność.

      • bezpocztyonline Re: "On nie gryzie, jest łagodny" 07.04.10, 17:55
        Gość portalu: Kra napisał(a):

        > Denerwuja mnei właściciele psów o wadze wiekszej, niz oni sami.
        > Przezyłam taka chwilę grozy gdy na mojego psa chciał sie rzucić
        > ogromny pies i właścicielka, młoda dziewczyna nie mogła go utrzymać,
        > tylko za nim sunęła na podeszwach butów ciągnieta przez tą psią
        > masę, smycz trzymajac oburącz. Ten obcy pies zdedcydował sie mojego
        > psa zaatakować, zanim mój go w ogóle dostrzegł. Sparaliżowało mnie,
        > mojego meżą, który pilnował w tym wypadku naszego dziecka, zeby
        > czegoś głupiego nie zrobiło, mój pies był przerażony, a ta
        > dziewczyna opanowała psa w ostatnim momencie. Była wstrząśnięta. jej
        > rodzice, którzy stali, jak wryci, zamiast pomóc jej zatrzymać psa,
        > przerażeni. Luidzie wokół nas też zamarli. Brak słów. Po co pchać
        > się z takim psem w skupisko ludzi (mój pies z powodu ludzkiego tłoku
        > był przeze mnei niesiony na rękach dla bepieczeństwa, zeby komuś nie
        > wszedł pod nogi)?

        I to prawdopodobnie była przyczyna takiego zachowania dużego psa.
        Poczytaj sobie porady behawiorystów.
        Noszenie na rękach małego psa daje mu większą pewność siebie, nieraz taki mały
        pies zachowuje się zaczepnie wobec większych od siebie psów.

        Normalnie w psim świecie mniejszy (słabszy) pies na widok większego
        (silniejszego) nawet już ruszającego do ataku powinien położyć się na grzbiecie,
        łapami do góry. Każdy pies, nawet agresywny na taki widok natychmiast łagodnieje
        lub przynajmniej się uspokaja. O ile nie jest chory psychicznie.

        W ogóle psy są znacznie spokojniejsze, jeśli ich głupi właściciele pomiędzy nie
        się nie wtrącają.

        Mała "Pusia" noszona na rękach zamiast być pokorna, ujada na "Brytana", a potem
        nagle święte oburzenie, że "Brytan" się zezłościł.
    • annataylor Re: "On nie gryzie, jest łagodny" 06.04.10, 08:58
      puszczam psa bez smyczy, ale nie na ulicy, lecz np. gdzies w lesie,
      na polach, czasem w parku, bo to pies mysliwski i MUSI sie wybiegac.
      Chodzenie z nim na smyczy nawet 3 godziny nic nie da...
      poza tym on nie da sobie założyc kagańca - nie wiem, czy to kwestia
      wychowania go, czy jego temperamentu, ale on potrafi sam sobie
      sciagnac niewygodne rzeczy :P

      zawsze go przypinam, jak widze innego psa w oddali, zeby sie nie
      pogryzyly
    • Gość: tomeczek "On nie gryzie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.10, 09:23
      ... on połyka bez gryzienia"?
      • cherryhills Re: "On nie gryzie... 06.04.10, 10:32
        Kiedy byłam w podstawówce (dawno temu, lata 80), pogryzł mnie pies koleżanki.
        Poszłam do niej "po zeszyt", weszłam za furtkę a rozszalały wilczur wyskoczył
        zza kojca i rzucił się do mojej łydki. Ponieważ darłam się wniebogłosy, wybiegła
        mama koleżanki i próbowała odciągnąć psa ode mnie. Pies ugryzł swoją panią w
        przedramię.
        Mnie w szpitalu zszywano na żywca, do dziś mam blizny na nodze. Pies po
        przebadaniu na wściekliznę został niezwłocznie uśpiony. I dobrze.
        Potem przez długi czas tak się bałam psów, że widząc psa na swojej drodze
        wolałam cofnąć się i obejść pół osiedla byle by nie iść koło niego. A nikt się
        nie przejmował psami biegającymi luzem po osiedlu.
        Do dziś nie lubię tych zwierząt i wiem, że w razie ataku jestem w stanie bez
        litości zrobić psu krzywdę.
        Znam też historię, kiedy to właściciel małego psa zaatakowanego przez większego,
        dostał takiego przypływu adrenaliny że po prostu złamał kark atakującemu psu.
        Wniosek dla mnie jest prosty: psy należy trzymać na smyczy, a przy ludziach w
        kagańcach.
    • Gość: mam psa Re: "On nie gryzie, jest łagodny" IP: *.grupalotos.pl 06.04.10, 10:28
      otóż jest coś takiego jak prawo. w gdańsku sposób wyprowadzania
      psów/kotów i w ogóle traktowania ww. zwierzaków reguluje ustawa rady
      miasta gdańska. zainteresowanych odsyłam do lektury.
      jeśli chodzi o psy w gdańsku, to tyle w tym temacie.
    • Gość: molle Re: "On nie gryzie, jest łagodny" IP: 109.243.201.* 06.04.10, 10:50
      zgadzam się w 100%
    • Gość: Gościuwa Re: "On nie gryzie, jest łagodny" IP: *.chello.pl 06.04.10, 11:02
      Historia autentyczna sprzed kilku lat. Siedzę z dzieckiem na placu zabaw.
      Jeszcze były niegrodzone. Nagle wilczur rzuca się na pitbulla. Walka, lecą
      kłaki. Właściciele z trudem odciągają zwierzaki. Łapię dziecko i w nogi, a
      właściciel wilczura krzyczy za mną: Niech się pani nie boi, on nie gryzie!
    • Gość: kia Re: "On nie gryzie, jest łagodny" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.10, 11:19
      a mnie wkurz gdy takie jak ty nie potrafią powiedzieć o starszej kobiecie
      inaczej jak emerytka i babcia. dla twojej wiadomości osoby po 60 to również
      kobiety i tak powinno się jej nazywać.
      • teyoo Re: "On nie gryzie, jest łagodny" 07.04.10, 11:11
        A mnie wkurza bezpodstawne czepialstwo, gdy nie ma się nic mądrego do powiedzenia. Od kiedy to określenie emerytka jest obraźliwe? Albo babcia?
        Jak nie masz innych problemów życiowych niż kłopot z nazewnictwem, to szczerze zazdroszczę.
    • Gość: Marek Re: "On nie gryzie, jest łagodny" IP: *.techmedia.com.pl 06.04.10, 11:31
      Mam takiego psa co nie gryzie i unika ludzi i wobec tego co przeczytałem to sama
      chodź na smyczy.
    • Gość: ANIJA Re: "On nie gryzie, jest łagodny" IP: 193.227.223.* 06.04.10, 11:36
      CZYTAM WSZYSTKIE PANSTWA UWAGI ..I JEST JEDNA RADA DLA
      WSZYSTKICH:POL ROKU MIESZKANIA W SZWAJCARII-TAM WIADOMO CO
      MOZNA ,CZEGO NIE WOLNO.GWARANTUJE ,ZE WSZYSCY POZNALIBY PRZEPISY I
      ZASADY - BO TO KOSZTUJE.A NIC NIE BOLI TAK JAK PORTFEL..
      • camel_3d Re: "On nie gryzie, jest łagodny" 06.04.10, 22:02
        a ja ci proponuje wylaczyc caps bo mam wrazenie, ze jakies kompleksy masz i
        myslilsz, ze kiedy nawalisz wielkich liter to twoja wypowiedz nabierze wagi.
        a ja ci propponuje pomeiszkac w grecji, gdzei na ulicach jest duzo bezpanskich
        psow i ludzie nia maja z tego tytulu jakichs problemow. nawet je dokarmiaja.#
    • glutoplazma Re: "On nie gryzie, jest łagodny" 06.04.10, 12:00
      teyoo napisała:

      > Idę ulicą, z naprzeciwka zbliża się emerytka z psem. /.../ itd.

      Czy nosisz kaganiec? Pomyśl nad tym, bo jeszcze kogoś pogryziesz! A szczepiona
      jesteś? Jeśli nie potrafisz żyć wśród ludzi, zawsze możesz się wyprowadzić do
      lasu albo zamieszkać w którymś z apartamentowców z ochroną i nie wychodzić.:P
    • polsz Re: "On nie gryzie, jest łagodny" 06.04.10, 15:02
      "Twój pies ma zęby, więc MOŻE ugryźć, owszem. Gadanie o jego łagodności i że
      "oni by nie ugryzł" wsadź sobie gdzieś. "
      Stwierdzenie " wsadź sobie gdzieś" dobitnie świadczy o Twojej kulturze
      • camel_3d Re: "On nie gryzie, jest łagodny" 06.04.10, 22:03
        polsz napisał:

        > "Twój pies ma zęby, więc MOŻE ugryźć, owszem.

        ty tez masz zeby i mozesz ugryzc...
    • Gość: abc Re: "On nie gryzie, jest łagodny" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.10, 15:15
      Myślę, że takie podejście "on nie gryzie, proszę sie nie bać" wiąże
      sie z brakiem wyobraźni właściciela psa, zazwyczaj uśpionej
      codziennym zachowaniem pupila. Osobiście doświadczyłem tego
      zjawiska. Lubię psy, sam kiedyś będę na pewno miał, ale "mam
      stracha" kiedy podbiega do mnie duży pies, nie znoszę też kiedy
      widzę, że kilkadziesiąt metrów odemnie jakieś psisko nastawia uszy i
      wpatruje się we mnie. Kiedyś mieszkałem razem ze znajomymi, którzy
      mieli psa - chyba jakiś skundlony wilczur, był jeszcze całkiem młody
      ale już nie mały. Pierdoła z niego była straszna, prędzej by zalizał
      na śmierć niż ugryzł. Zdażyło mi sie wyjść na spacer z tym psem.
      Latał bez smyczy, bez kagańca. W pewnym momencie pobiega do jakieś
      kobiety... ona może nie przestraszona ale na pewno nie zadowolona z
      tego faktu. Ja mówię: "Proszę się nie bać on...". I tej chwili
      udeżyła mnie myśl. CO JA ROBIĘ!!??? Podbiegłem odciągnąłem psa i
      przeprosiłem. Brak wyobraźni ot co. Przyzywczaiłem sie do tego psa,
      wiedziałem, że do tej pory nikogo nie pogryzł i to uśpiło moją
      wyobraźnię. Zwolennicy puszczania psów luzem: wyobraźcie sobie, że
      musicie przejść na chodniku obok .. pająka, myszy, węża, klowna,
      pani od matematyki z podstawówki... na każdego coś się znajdzie...
      uruchomcie swoją wyobraźnię i dajcie innym spokojnie egzystować.
      I jeszcze jedno "...ja puszczam luzem ale nie na ulicy, lecz np.
      gdzies w lesie, na polach, czasem w parku". A ja lubię sobie
      pobiegać w lasku koło mojego domu... i dopiero wtedy jest jazda
      kiedy na przeciwko mnie pojawia sie duże bydlę bez kagańca (czasem
      myślę, że bez siodła też) właściciela w pobliżu nawet nie widać.
      Pies rozbiegany, chętnie by COŚ pogonił. I CO WTEDY ZROBIĆ?? No
      zwalniam, zmieniam trasę, zatrzymuję się. Ja rozumiem, że pies się
      musi wybiegać. Ale jak się ma psa to trzeba zapewnić mu możliwość
      wybiegania się bez terroryzowania innych. I w życiu nie uwierzę, że
      właściciel jest w stanie ZAWSZE przywołać psa. No, może jeśli jest
      to pies policyjny, który cały czas jest "w trybie szkolenia", pewnie
      jakieś testy przechodzi itd.
      Na koniec krótka historyjka.Moja żona poszła do lasu na spacer z
      dzieckiem - w wózku. Maluch śpi. Idzie ojciec z synem (lat 5) i
      spore psisko. Pies podbiega do wózka obwąchuje (wózek dla małych
      dzieci więc dziecka nawet nie widzi) i idzie dalej. Ojciec z synem
      też przeszli obok.
      Syn do ojca: Dlaczego on nie ma kagańca?
      Ojciec: ..yyy... nie musi...
      Syn: Musi, musi.
      Jak widać małe dziecko miało więcej wyobraźni.
    • camel_3d tak..i?? 06.04.10, 22:00
      serio..mam wrazenie, ze ludzie teraz maja jakies schizy.. najlepiej zeby
      wszytsko bylo w klatkach, unormowane, bo jakiej jasnie pani si eto nie podoba.
      sory, ale wedlug mnie jezeli wlasciciel zapewni ze pies nei gryzie to znaczy, ze
      nie gryzie. gdyby babcia nie byla pewna lub miala obawy to na pewno nie szlaby z
      psem bez kaganca. A tu nagle jakas lala ma stracha bo tak modnie i wygodnie...
      ja mam 17 miesieczne dziecko, ktore lgnie do psow na ulicy jak pszczola do
      miodu. I jak widzi psa to sie cieszy jakby mialo zaraz wygrac milion dolarow:)
      I wiesz co..nic, jak widze, ze wlasciciel nie odciaga psa, to wiem, ze jest
      pewin, ze pies nie gryzie. Zreszta po psie tez mozna poznac. I do tej pory
      zostal wywachany i wyglaskal tyle psow bez kagancow ze nawet sie nei da wyliczyc.

      Szkoda mi ludzi, ktorzy juz na sam widok psa bez kaganca dostaja jakiejs zapasci.
      • Gość: x Re: tak..i?? IP: *.hcm.com.pl 07.04.10, 02:07
        Ktoś kto nigdy nie został pogryziony przez psa NIGDY nie zrozumie
        strachu i niechęci do psów osób kture doświadczyły tej przyjemności.

        Proponuje jednak dla poprawienia własnego bezpieczeństwa
        zainwestować w specjalny ultradzwiękowy odstraszacz na psy,lub
        chociarz gaz pieprzowy,bo tłumaczenie niekturym właścicielom że "on
        nie gryzie" jednak gryzie, mija się z celem.
        • camel_3d Re: tak..i?? 07.04.10, 21:05
          Gość portalu: x napisał(a):

          > Ktoś kto nigdy nie został pogryziony przez psa NIGDY nie zrozumie
          > strachu i niechęci do psów osób kture doświadczyły tej przyjemności.

          zostalem ugryziony nie raz przez psa.. ale pogryziony nie.
          raz byl to pies mojego kumpla, raz moj wlasny, raz jakis obcy, ktory byl za
          brama i reke wlozylem...i jeszcze kilka razy do krwi podczas zabawy pilka kiedy
          biegalismy po podworku i ganialismy sie z psem...
          i do tej pory lubie psy.
          • hokan Re: tak..i?? 08.04.10, 01:50
            >zostalem ugryziony nie raz przez psa.. ale pogryziony nie.

            No widzisz to miałeś szczęście,bo ja zostałem pogryziony.Zrobił to
            cichy kundelek,wszystko to na oczach swojego pana ktury zamiast
            odciągnąć psa zaczął mu tłumaczyć że tak nie wolno.W mniemaniu swego
            pana muchy by nie skrzywdził.

            Co gorsza właściciel psa próbował za wszelką cene udowodnić że to ja
            sprowokowałem psa (byłem wtedy dzieckiem)a temu panu wydawało się że
            nie było świadków.Na szczęście ktoś jednak widział.
        • makaronnauszy Re: tak..i?? 07.04.10, 23:45
          "Proponuje jednak dla poprawienia własnego bezpieczeństwa
          zainwestować w specjalny ultradzwiękowy odstraszacz na psy,lub
          chociarz gaz pieprzowy,bo tłumaczenie niekturym właścicielom że "on
          nie gryzie" jednak gryzie, mija się z celem."

          Ultradźwiękowy odstraszacz nie działa. Jak raz chciałam zniechęcić jednego psa
          do "integracji" ze mną i moim dzieckiem to pies sprawiał wrażenie jakby
          oczekiwał że mu to zaraz rzucę do aportowania.
      • Gość: abc Re: tak..i?? IP: *.gdynia.mm.pl 07.04.10, 08:45
        dzisiaj rano osiedlowy lasek. Spokojnie wykonuje ćwiczenia, nikomu
        nie przeszkadzam nikogo nie ma. Idzie pani z psem - inna ścieżka, ze
        20m dalej. Piesek zobaczył mnie i SPECJALNIE do mnie podbiegł, żeby
        poobszczekiwać. Jakas miniaturka szkockiego owczarka (chyba) wiec
        strachu nie ma. Ale oczywiście na wołania pani miał w głebokim
        poważaniu. Chwile później - pompki - nagle słyszę coś warczy. Wstaję
        szybko i widze, że kolejnemu pieskowi sie coś nie podoba, chociaż
        wcale nie wchodzę w jego przestrzeń - był na smyczy(brawo dla
        właściciela)... a jak by nie był?, ten był większy, może poza
        warczeniem miałby fantazję złapać mnie za szyję? Chwile pózniej,
        znacznie większy pies. Tym razem nic do mnie nie miał, chociaż
        wołania pana "wróć, wróć" i zerowa reakcja psa troche mnie
        zaniepokoiły. I na koniec pod domem, pies znowu na smyczy(znowu
        odpowiedzialny właściciel) postanowił sobie ruszyć w moim kierunku i
        po ujadać... żadnemu z tych psów nie przeszkadzałem, miały fantazję
        sobie na mnie poszczekać, a ja sobie nie życzę byc obszczekiwanym,
        nie jestem na ich podwórku, nikomu nie przeszkadzam... jeszcze raz
        powtórze nie którym kompletnie brak wyobraźni..
        • camel_3d Re: tak..i?? 07.04.10, 21:06
          widac masz pecha:) i psy ci enie lubia :)))
          • Gość: abc Re: tak..i?? IP: *.gdynia.mm.pl 07.04.10, 23:06
            spoko niech sobie nie lubią. I właśnie to tym jest ten wątek. Mogą
            nie lubić i nigdy nie wiadomo, kiedy z tego warczenia (bo coś im się
            podoba) przejdą do gryzienia bo uznają, że stanowię dla nich (dla
            właściciela) realne zagrożenie.
            • camel_3d Re: tak..i?? 08.04.10, 08:46
              mysle, ze tui sie nic nie zmieni..a od biedy mozesz sobie gaz pieprzowy kupic i
              nosic ze soba.
      • teyoo Re: tak..i?? 07.04.10, 11:19
        Camel-3d, poczytaj sobie wyżej opowieści ludzi pogryzionych przez psy, nierzadko 'łagodne', i dopiero potem wyjeżdżaj z takim naiwno-lekceważącym tekstem.
        Nie, zapewnienie właściciela w istocie NIC NIE ZNACZY. Czemu? Pies to żywa istota - nie zawsze postępuje przewidywalnie. Co więcej - nie wiemy, jakie czynniki mogą spowodować, że nagle łagodna psia ciapa wyszczerzy kły.

        > ja mam 17 miesieczne dziecko, ktore lgnie do psow na ulicy jak pszczola do
        > miodu. I jak widzi psa to sie cieszy jakby mialo zaraz wygrac milion dolarow:)
        > I wiesz co..nic, jak widze, ze wlasciciel nie odciaga psa, to wiem, ze jest
        > pewin, ze pies nie gryzie.

        Żal mi twojego dziecka. Ma lekkomyślną mamusię. Kiedy pewnego dnia twój potomek pogłaska tego niewłaściwego psa, nie krzycz, że "pies-morderca zaatakował moje dziecko".
        Rób tak dalej, po prostu pięknie.
        Mam podejrzenie, że trollujesz, bo nie mieści mi się w głowie, że można być aż tak głupim:( A na tym ucierpi dziecko.
        • camel_3d Re: tak..i?? 07.04.10, 21:10
          > Żal mi twojego dziecka. Ma lekkomyślną mamusię. Kiedy pewnego dnia twój potomek
          > pogłaska tego niewłaściwego psa, nie krzycz, że "pies-morderca zaatakował moje
          > dziecko".
          > Rób tak dalej, po prostu pięknie.
          > Mam podejrzenie, że trollujesz, bo nie mieści mi się w głowie, że można być aż
          > tak głupim:( A na tym ucierpi dziecko.


          a wedlug mnie ucierpi dziecko, ktore od samego poczatku bedzie wychowywane w
          strachu przez kazdym psem. wyrosnie z niego taki strachliwy panikarz, ktory
          gesiej skorki dostaje na widok psa bez kaganca. Ja moze mam i taki dar, ze
          wiem, ktorego psa wolno poglaskac, a ktorego nie... A i bez zgody wlasciciela
          tego nie robie, bo psa nei znam. Mozesz mnie nazywac glupim i trollem, ale dla
          mnei glupimi sa ludzie, ktorzy dzieci wychowuja w przeswiadczeniu, ze caly swiat
          jest niebezpieczny.
        • Gość: Su Re: tak..i?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.10, 12:18
          No i wyszło szydło z worka..."Pogłaska" - tak mówi wiocha.
          POGŁASZCZE dziewojo, pogłaszcze...
      • yoko0202 to nie jest takie proste 07.04.10, 12:46
        camel_3d napisał:

        > ale wedlug mnie jezeli wlasciciel zapewni ze pies nei gryzie to znaczy, ze nie
        gryzie. gdyby babcia nie byla pewna lub miala obawy to na pewno nie szlaby z
        psem bez kaganca.

        problem w tym, że niestety w każdej chwili może być ten pierwszy raz - mnie
        wiele lat temu zaatakował najłagodniejszy pies na osiedlu, wielki to fakt, ale
        kochał wszystkich i wszystko niby, znałam tego psa, wiele razy podchodził się
        przywitać, bardzo uradowany bo lubił się łasić, a ja tego dnia sobie szłam
        wolnym krokiem z dzieckiem i nagle wgryzł mi się w twarz...
        to jest TYLKO zwierzę

        > ja mam 17 miesieczne dziecko, ktore lgnie do psow na ulicy jak pszczola do
        miodu. I jak widzi psa to sie cieszy jakby mialo zaraz wygrac milion dolarow:) I
        wiesz co..nic, jak widze, ze wlasciciel nie odciaga psa, to wiem, ze jest pewin,
        ze pies nie gryzie. Zreszta po psie tez mozna poznac. I do tej pory zostal
        wywachany i wyglaskal tyle psow bez kagancow ze nawet sie nei da wyliczyc.

        widzisz, z dziećmi [szczególnie małymi] to jest trochę inna sprawa, z tego co
        zaobserwowałam przez lata posiadania psów, to psy albo wszystkie bez wyjątku
        dzieci uwielbiają, albo je olewają, albo ich ewidentnie nie lubią;
        z dorosłymi jest inaczej, nigdy nie wiadomo kiedy pies na dorosłą osobę
        zareaguje warcząc czy szczekając, z powodów zupełnie dla nas niezrozumiałych.
        Mój kudłacz za dziećmi poszedłby w ogień, wychowywał się z dziećmi, mogą z nim
        zrobić wszystko dosłownie, a jak ma dość zabawy to po prostu się wycofuje.
        Uwielbia też oczywiście obce dzieci, i jest najszczęśliwszy na świecie jak jakiś
        mały szkrab na dworze da się zlizać od góry do dołu. Robi się nieziemsko
        delikatny gdy obok niego jest dziecko. Pozwala się przytulać, głaskać itp itd.
        Jeżeli kiedykolwiek zabawa skończyła się płaczem, to dlatego że pies jest
        monstrualny i po prostu niechcący czasami coś wychodziło nie tak.

        > Szkoda mi ludzi, ktorzy juz na sam widok psa bez kaganca dostaja jakiejs zapasci.

        mnie też szkoda, bo wyobrażam sobie co musieli przejść [u mnie akurat
        kilkanaście szwów, prawie oderwany nos, wiele tygodni w bandażach]
        • camel_3d wiem, ze to nie jest proste... 07.04.10, 21:16
          mnie nigdy pies nie pogryzl..aczkolwiek ugryzlo mnie kilka.
          jakos zawsze mialem nos do psow i jakos najczesciej wiem lub czuje co mozna po
          psie sie spodziewac. nie daje malemu glaskac psow, ktore ewidentnie tego nie
          chca lub nie interesuja sie dzieckiem.. bo wiem, ze moga ugryzc. ale wiele jest
          takich ktore sa zainteresowane, a wlasciciel tez jest pewien swojego psa.
          spotkalem kilka osob, ktore powiedzialy, ze nie wiedza jak pies sie zachowa i
          zeby nie ryzykowac.
          Jak do tej pory nos mnie nie zawiodl.
      • Gość: Maryśka Re: tak..i?? IP: 89.107.158.* 08.04.10, 20:48
        A ja kilka lat temu miałam 3 letnie dziecko. Poszłam na zakupy. w
        jednej ręce siata z zakupami, drugą ręką trzymam dzieciaka.
        przechodzę przez skwerek, nagle słyszę szczekanie. Podbiega do nas
        psisko, morda na wysokości twarzy dziecka, oczywiście bez kagańca.
        Dziecko krzyczy, wspina się na ręce. Rzucam torbę z zakupami,
        podnoszę dzieciaka do góry. Psisko dobiera się do zakupów (byłam też
        w mięsnym). Własciciel oczywiście startuje do mnie z tekstem "niech
        się nie pani boi, to dobry piesek". Ale dzieciaka wystraszył i torbę
        z zakupami rozerwał. Oczywiście właściciel uważał, że to naturalne.
        Straty finansowe nie zostały przez wielbiciela pieskow pokryte. Mam
        w nosie, czy pies wyczuwa strach moj, czy dziecka, lub zapach
        żeberek z mojej torby. Nie ma prawa się do mnie zbliżyć, ot co. A
        większosć właścicieli psów, których spotkałam, to nieodpowiedzialne
        d...ki. I tyle.
      • misiate Re: tak..i?? 09.04.10, 14:11
        ja bym tak dziecka do psa nie puszczała...
        sama jestem psiara, teraz mam rozkosznego pekińczyka (chodzi bez kagańca -
        heheheh...), który jest przylepa jakich mało, ale na widok czlowieka, a
        dziecka w szczególności psa trzymam przy nodze. a jak dziecko chce
        pogłaskać (i rodzic mu pozwala), to trzymam za obrożę, bo mimo że mądry i
        miły, to jednak to pies. A dziecko też ma swoje pomysły i w sumie z tego
        może wyjść nieprzyjemna sytuacja. tym bardziej, że jak obserwuję swojego i
        jego stosunek do dzieci (kocha je miłością szczerą i entuzjastyczną), to
        obawiam się, aby z tego wielkiego uczucia dziecka nie wylizał czy
        zadrapał. Dlatego małego dziecka bym nie puściła nawet do bardzo
        przyjaznego ale trzymanego luzem psa.

        A tak przy okazji pytanie do zwolenników noszenia przez wszystkie psy
        kagańca - to pekińczykowi na co mam ten "namordnik" wsadzić? na ogon? czy
        może na całą głowę? tak samo nie wyobrażam sobie ratlerka czy yorka w
        czymś takim...
        Według mnie we wszystkim trzeba zachować rozsądek. Niedawno mnie też ktoś
        omijał szerokim łukiem gdy szłam z moim "wielkim, obronnym" psem (na
        smyczy) - przytrzymałam przy nodze - ani mnie, ani psa nie ubyło przez tą
        chwilę, choć sytuacja wyglądała komicznie. I tyle w temacie.


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka