Gość: archiwald4
IP: *.pu.kielce.pl
15.03.04, 13:22
mój mąż jest 23 lata po rozwodzie. Rozwód był orzeczony z jego winy. Do
zawarcia związku małżeńskiego, przez córkę, a nawet trochę dłużej płacił na
nią alimenty wieksze niż zasądził sąd, (była żona nie wnosiła o zwiększenie,
było to na zasadzie porozumienia między nimi). Teraz córka jest dorosła, sama
ma troje dzieci, wyprowadziła się od matki, mieszka w domu, który należy do
mojego męża.Od rozwodu była żona zawsze pracowała, przez ostatnie kilka lat
miała z tym kłopoty, traciła pracę, była na długotrwałych zwolnieniach
lekarskich, znowu gdzieś się "łapała" na krótko, ile się dało tyle była na
zasiłku dla bezrobotnych itp. Raz pracę "załatwił" jej mój mąż, ale utrzymała
ją tylko rok. Mam wrażenie, że nie wynikało to tylko z obiektywnych trudności
na rynku pracy, ale z jej "kombinowania" i małego zaangażowania w pracę,
słabych kwalifikacji też. Koniec końców teraz w wieku ok.54 lat nie ma ani
zasiłku, ani innych oficjalnych dochodów, z tego co wiem odcięli jej prąd. My
jesteśmy małżeństwem 11 lat, mamy dwoje nieletnich dzieci (9 lat i 1 rok),
nasze łączne dochody stanowią niewiele więcej niż średnia krajowa. Czy w tej
sytuacji realne jest zagrożenie, że pozwie męża o alimenty na siebie i czy
może taką sprawę wygrać?