l.george.l
05.09.10, 12:26
Co biskupi ogłoszą jakąś swoją mądrość, to jest w niej zawarta pogarda do
znacznej grupy Polaków. Dziś czytam
„Nie da się w pełni wychować człowieka bez uwzględnienia także jego sfery
religijnej. Zostało to już zauważone w instrukcji wprowadzającej naukę religii
w szkole: "Otwarcie się na religię oraz na chrześcijańskie wartości etyczne
będzie istotnym wzbogaceniem tego procesu i przyczyni się do ukształtowania
właściwych postaw młodego pokolenia Polaków".
Czy to oznacza, że osoby, które nie przeszły kursu religijnego nie są w pełni
wychowane? Że wartości, którymi się kierują, choć nie nazywają ich
chrześcijańskimi, są gorszego gatunku? Że ich postawa jako obywateli, jako
ludzi jest niewłaściwa?