Dodaj do ulubionych

Komedia reumatyczna - relacja live

19.12.10, 19:25
Gdybyy ktoś wczoraj haniebnie przeoczył reumatyczną na tefałenie (To tylko miłość - Love actually : www.youtube.com/watch?v=QA8DMHkY2hA ) , to tu, nikomu się nie przyznając, może nadrobić luki w wykształceniu.

Skrobałem to wczoraj Koleżance na bieżąco w przerwach na reklamy, stąd wyraźne wpływy prozy Szpaka w warstwie narracyjnej i dość szybkie zwroty akcji. Teraz jeszcze zwyczajowy disklajmer i możemy jechać :

=========== ZA DŁUGIE !! ============== NIE CZYTAĆ !!! ===============

1)
Więc jest tak. Kompletny przecietniak koło 4 dych (wypisz wymaluj ja), ćwiczy z fajnym kociakiem koło 3 dych te no ... pompki na stojąco. Chwilowo w ubraniach.
Obok murzynek z kumplami mają ich kamerować. Aula jakaś i ogólnie kupy się to nie trzyma, ale pani jest miła a pan stremowany, więc mają pełną sympatię publiki.

Potem pokazują ze 2 tuziny gości którzy kogoś :
a) kochają
b) zdradzają
c) chcieliby puknąć
d) nic z ww

Dobra streszczam się, bo już leci danon. Po czym ta miła parka znów tylko na wiktoriańskim wyrku na golaska. Dżudi na górze. Gawędzą o sałatce śledziowej, a murzynek prosi panią o więcej piersi i by się bardziej pochyło chmajtały. Pan z tego stresu trafił panią czołem w brodę, ale po chwili wyrównali tempo. W międzyczasie ktoś umarł, Kubuś leci do Stanów pukać amerykanki, a narkoman chojrakuje że przydusił Brytni.

Hju zakochał się w miłej pyzie. Pyza w nim, ale żadne z nich o tym jeszcze nie wie. Grzecznego krawaciarza dmucha w rogi jego zakatarzona stara. Dobra, lecę bo zaczynają.

Brzytwa, nie ? Przyznaj się że lecisz przed śniadaniem po telewizor

2)
Musieli spieprzyć, bo by nie wytrzymali. Wątek z Dżudi szlag trafił. Teraz ten co dostał w rogi od starej, siedzi na jakichś włoskich mazurach i pisze kryminał. Kryminał, pisze gość, który się po ciemku boi wejść do kibla. Ludzie, realizmu troche : re-a-liz-mu ! No dobra, ale trafia mu się miły kociak co ma mu sprzątać kwadrat.

Tyle że kociak portugalski, a rogaty - angielski. Więc gadają głownie do siebie, ale nie gryzą się tym specjalnie. W pewnej chwili, kociakowi podwiewa i cały kryminał ląduje w bajorze. Kociak nie pęka, ściąga kiecę i z wdziękiem chlup. Rogaty też, ale mało ledwo żywy z tego akwenu metr 40 max wychodzi. Odwozi kociaka na lotnisko. Ten mu po portugalsku że na niego leci, a rogaty - do przewidzenia. Zero. Dupa i ogólny żal.pl. No to kociak w samolot, a rogaty z podporządkowanej - jeb. I dobrze mu tak

W międzyczasie do Hju przylatuje Klinton i wyrywa mu pyzę, ale na smutno. Pyza jakby jej Klinton matkę z ojcem. Hju się wq i op...la Klintona przy ludziach. Wrzuca mu od sprzymierzeńców i polityków - słowem od najgorszych.

Naród kocha Hjucha i robi mu dużo zdjęć. Hjuch się rozbestwia i jednej czarnuli mówi, żeby szurnęła Pyzę. Pewnie dlatego, że Pyza z rodzicami w kiepskiej dzielnicy bo ją chłopak za grube uda rzucił. Czarnula pali się do tej roboty. Pewnie zaraz po reklamie Pyza już będzie na regałach układać.

Jeszcze fotograf jest, co to jego kumpel murzynek za fajną białaskę się wydał. Fotograf jakiś nieswój i taka jedna niucha że on najchetniej to by białaskę zastapił. Ale fotograf, że niby nie.

Ale białaska lezie do niego z ciachem po lepsze zdjęcia z wesela, bo te co jej dał to chyba psu z gardła wcześniej. Ten że nie ma bo wywalił, to ona dawaj mu na półkę. I 1-sza z brzegu 'Ślub Pitera i Białasowej'. Zapuszcza na wideo a tam nic tylko białasowa : pióra, uszy, kły - białasowa wzdłuż, wszerz i wpoprzek. Fotograf dalej nieswój a białasowa widzi że coś kręci.

No to fotograf wyłazi na dwór, ale 3 razy wraca ale tylko kawałek a potem idzie gdzieś w pejzaż. Trzyma w napięciu nie ? Psychoza przy tym, to szczeniak . No, lecę ...

3)
No, zrehabilitowali się (pewnie im oglądalność na zbity pysk zleciała), bo dali z powrotem szaraka z tym miłym kociakiem. Ale żeby nadrobić ten spadnięty słupek tak dali ognia, że się wstydzę powtórzyć co kociak robił szarakowi i gdzie.

Jeden redaktorek jest, ale taki juz zdrowo przechodzony. Ma sekretarke. Też przechodzona ale jakby mniej. Frajer jakiś jest taki, że niekoniecznie, ale w końcu puszczają mu nerwy, lezie jak baran na rzeź i kupuje wywłoce jakieś świecidło, a miłej żonie w domu cedeka z kolędami. Żona przy choince się połapała, bo mu klapy w przedpokoju przetrzepała i - jak mówią dzieciaki - amba. Ale twarda jest. Pochlipała, pochlipała i pary nie puściła.

Teraz fotograf, podbił do kamienicy białasowej i żeby Piter go nie nakrył udaje kolędników puszczając cichą noc z bumboksa i pokazując kartki z bloku. A na kartkach, że w szponach afektu i że może mieć 100 innych ale Białasowa najlepsza. Kartki się skończyły, to on za bumboksa i z powrotem, ale Białasowa nie popuściła i jak stała ognia za nim. Dorwała go w połowie kocich łbów i wpiła mu się w dziób. No to i on Jej. I coś tam że wystarczy szemrał potem.

Rogaty prezentów nakupił i wlazi do kamienicy. Na to Mikołaje do niego Hurrraa, a on że mus to mus i w długą. Zaraz finał. Będzie z Pyzą na bank, więc czekaj

4)
Pyza wysyła Hjuowi (ups, o włos bym się pomylił i byłaby amba) kartkę, że zasadniczo na co dzień to ona się nie oświadcza, ale że święta, to co jej zależy. I że do szaleństwa i bez pamięci czyli standard. Hju trochę przewraca oczami ale w końcu go to nudzi, na pedał i po Pyzę do tej podłej dzielnicy.

Dzielnica jest do tego stopnia podła, że poniżej 3-letniego Jaga z Bentleyem nic tam innego (błotnik w błotnik) nie parkuje. Aż strach przez pancerne okno wyjrzeć.

Ale Hju, rasowy dumny syn Albionu nie pęka i wygląda. A w końcu wyłazi i dawaj kolendować za pyzą, od drzwi do drzwi bo nie zna numeru. W końcu trafia gdzie trzeba, ale Pyza właśnie posuwa do jakiejś podstawówki na jasełki. No to on dawaj ją podwozić.
A tam te całe 3 tuziny tych wszystkich, co to chcą a nie mogą albo wizawi. Wszyscy z całego filmu od początku się zleźli prócz tej niedojdy z włoskich mazur.

Cieszmy się i śpiewajmy, alleluja, alleluja, a Hju z Pyzą na zapleczu żeby impry nie pacyfikować zanadto. Ale grzecznie nawet buzi nie ma. Stoją i słuchają dobrej nowiny od aniołków.

W pewnej chwili, nerwy im puściły i ognia ! Wpili się dziobami. Traf chciał (w tych reumatycznych wypada takich trafów nie więcej niż 6 na każdy kwadrans) że akurat finał, tekturki w górę i kicha, bo naród widzi że ukochany wódz wpity po dziąsła w Pyze. Ferment chwilowy, wuteefy czuć w powietrzu, ale w końcu brawo, brawo i ogólna buźka.

Teraz Rogaty. Leci do Portugalii Aurory szukać. Ciemna noc i latarnie świecą gdy kolejny raz pudłuje i oświadcza się tacie, a tata wykazując się nadludzkim refleksem chce mu wcisnąć siorkę. Kłopot w tym że siorka urody niezbyt nachalnej i rogaty jakoś niechętnie.

Koniec końców idą do knajpy szukać Aurory. Po drodze siorka rozgaduje komu popadnie, że ojciec opchnął Aurorkę anglikowi za paczkę chesterfieldów, dumny naród portugalski się najdelikatniej rzecz ujmując nielicho wq i po chwili pół Portugalii lezie do knajpy za nimi.

W końcu, Rogaty recytuje wszystko czego się na kursach portugalskiego wyuczył, Aurora nie chce już więcej latać po schodach tej knajpy wte i wewte więc się w nim zakochuje,
a cała Portugalia (2-gie pół siedziało w knajpie) śpiewa im 'Ore ore'.

Aaa, w międzyczasie Kubuś wpada w szpony 4-ech nimfomanek, z których 2 przywozi ze sobą (2-gą dla brata), fajna mówi szarakowi, że go chce na święta i wszyscy żenią się ze wszystkimi

Kurtyna
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka