Dodaj do ulubionych

Wszystkim kochającym PRL

25.04.04, 06:52
Wiadomo, że pamięć ludzka jest wybiórcza i lubimy pamiętać tylko niektóre
fakty z życia. Napiszcie co was konkretnie dobrego spotkało w PRL? A czego
teraz nie ma.
Tylko fakty dotyczące was osobiście, nie gazetowe, telewizyjne.
Czego brakuje Wam w RP, co było w PRL?
Ciekawa jest opinii osób, które doskonale sobie radziły kiedyś, żyły uczciwie
w swoim świecie, nie interesowały się polityką, nie wyjeżdżały za granicę itd.
Obserwuj wątek
    • chochlik5 Re: Wszystkim kochającym PRL 25.04.04, 15:27
      Jezeli jesteś ciekawa przeszłosci, to zamów u mnie moja ksiązkę. Autentyczne
      wspomnienia z minionego wieku. Za zaliczeniem, z kosztami przesyłki 30 zł.
    • Gość: emerytka Re: Wszystkim kochajacym PRL IP: *.8.14.vie.surfer.at 25.04.04, 16:53
      ..."Ciekawa jest opinii osób, które doskonale sobie radziły kiedyś, żyły
      uczciwie, w swoim świecie, nie interesowały się polityką, nie wyjeżdżały za
      granicę"...
      odpowiadam:
      - żyłam uczciwie, uczyłam się i pracowałam,
      - interesowałam się zawsze polityką,
      - wyjeżdżałam za granicę, prywatnie i często - pierwszy raz 1966, Węgry
      - zmieniałam pracę na lepiej płatną,
      - powiedziałam co myślę i nie zostałam z tego powodu zwolniona,
      - nikt mi nic nie dał (rodzina), sama do wszystkiego doszłam,
      - niczego mi nie brakuje, nadal sama sobie radzę i tego nauczyłam moją córkę!





    • Gość: jastrzab Re: Wszystkim kochającym PRL IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 25.04.04, 20:28
      prawda jest taka ze ludzie potrafia sie zajac swoimi sprawami w roznych
      okolicznosciach politycznych. Ludzie sie zenia, wychodza za maz, robia kariere
      naukowa bez wzgledu na okolicznosci polityczne - tak bylo w hitlerowskiej
      Rzeszy, Stalinowskiej Rosji czy PRL...
    • Gość: eeee Re: Wszystkim kochającym PRL IP: *.chello.pl 25.04.04, 21:01
      Witam. Co spotkało mnie dobrego?. Mnie nic ale moi rodzice byli chorzy. Mama i
      Tata bez problemu byli przyjęci do szpitala. Ja bez problemu poszłam do
      szefowej i poprosiłam, abym mogła co rano przed pracą biegac do szpitala,
      najpierw do Taty, potem do Mamy trwało to około roku, nie bałam się, że szef
      się na mnie wścieknie. A jak chodziłam do podstawówki, to w szkole był gabinet
      lekarski, w którym dwa razy na tydzień oprócz okulisty przyjmował
      stomatolog.Jako dziewczę w wieku 7-15 lat wydawało mi się, że to jest normalne.
      Później wszystko się zmieniło.Nostały lata 80 -te po drodzo skończyłam dwie
      szkoły, od 1976 roku pracowałam i pewnego razu stwierdziłam, że coś jest nie
      tak. Co się działo w tych latach w Polsce, każdy doskonale wie.
      Czy spotkało mnie coś dobrego?. No może to, że wychodziłam jako dziecko na
      podwórko i spokojnie się bawiłam z rówiesnikami, znałam dzielnicowego, który
      był częstym gościem na naszym podwórku, każdy szanował starsze osoby, nie
      pogardzało się innymi ludźmi tak jak teraz. Nie jestem "wszystkim kochającym
      PRL" ponieważ bardzo szybko miałam okazję się przekonać o
      wspaniałych "uczynkach" PRL-owców, jednak jeszcze raz powtórzę ja jako dziecko
      miałam dużo lepsze dzieciństwo niż mój obecnie 20-to letni syn. Pozdrawiam EM
      PS Nie chciałabym usłyszeć, że teraz wszyscy" muszą płacić za moje normalne
      dzieciństwo" i że wtedy wszystko było na kredyt. Chodzi mi o to, że ludzie byli
      normalni, to znaczy byli ludźmi dla innych.
      • Gość: Jola Re: Wszystkim kochającym PRL IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.04, 22:05
        Masz rację opieka medyczna i dentystyczna w szkole była lepsza, do tej pory a
        minęło już wiele lat trzymają się moje amalgamatowe plomby.
        Moje dzieciństwo w latach siedemdziesiątych też nie było najgorsze, bo jak
        każde dzieciństwo nie absorbowane było przez problemy dorosłych.
        Natomiast już dzieciństwo mojej córki lata osiemdziesiąte do łatwych nie
        należały. Wiem, że ta dekada była jedną z najtrudniejszych w PRL, ale ja wtedy
        wchodziłam w dorosłość i doświadczyłam tego na własnej skórze.
        Jeżeli chodzi o zabawy na podwórku, ja się bawiłam, moje dzieci, a teraz też
        się bawią w mojej okolicy nie napadają.
        Też pozdrawiam.
        • Gość: chochlik Re: Wszystkim kochającym PRL IP: *.lublin.mm.pl 26.04.04, 00:08
          Gość portalu: Jola napisał(a):

          > Masz rację opieka medyczna i dentystyczna w szkole była lepsza, do tej pory a
          > minęło już wiele lat trzymają się moje amalgamatowe plomby.
          > Moje dzieciństwo w latach siedemdziesiątych też nie było najgorsze, bo jak
          > każde dzieciństwo nie absorbowane było przez problemy dorosłych.
          > Natomiast już dzieciństwo mojej córki lata osiemdziesiąte do łatwych nie
          > należały. Wiem, że ta dekada była jedną z najtrudniejszych w PRL, ale ja
          wtedy
          > wchodziłam w dorosłość i doświadczyłam tego na własnej skórze.
          > Jeżeli chodzi o zabawy na podwórku, ja się bawiłam, moje dzieci, a teraz też
          > się bawią w mojej okolicy nie napadają.
          > Też pozdrawiam.
          Zgadzam sie Jolu z Toba w 100%. Na okres PRL przypadały moje studia i praca
          zawodowa. Dziecko wychowywałam jako samotna matka. Jako pediatra byłam miedzy
          innymi zaangazowana w profilaktykę szkolną, przedszkolna i żlobkowa ,
          jednocześnie
      • Gość: lucyperek Re: Wszystkim kochającym PRL. Eeeeeeeeeh.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.04, 14:21
        > PS Nie chciałabym usłyszeć, że teraz wszyscy" muszą płacić za moje normalne
        > dzieciństwo" i że wtedy wszystko było na kredyt. Chodzi mi o to, że ludzie
        > byli normalni, to znaczy byli ludźmi dla innych.

        tak, byli wspaniałymi konfidentami bezpieki. W walce o miejsce w pociagu do
        Zakopca czy autobusu do Chochołowskiej w ruch szły wszelkie pięści i łokcie.
        Pamietam scenki jak niektórych po prostu wyrzucano z pociagu, żeby zająć ich
        miejsce. W sklepach mięsnych potrafiono zatratować nawet kobitę w ciąży. W
        walce o taksówkę na tzw. postoju (tzn. postoju jeleni) używano takich
        wulgaryzmów jakich nie zna nawet Pasikowski. A w zimę stulecia (przypominam
        młodzieży, to była taka zima, że w Sylwestra '79 zamarzły nawet tramwaje na
        szynach), na dawnej Marchlewskiego stanęły sobie w poprzek dwa pługi, tak dla
        jaj i panowie wsciekli że musza odsnieżac zamiast chlać w bazie orzekli, że
        teraz będzie po równo : nikt inny tez nie pojedzie na sylwestra, po czym
        wyłączyli silniki. I tak w ogóle, to była bajka. "Nikt nikim nie pogardzał", ot
        czasami jakis fukcjonariusz kogos tam zastrzelił czy zapałował na smierć. No bo
        przecież notorycznego zamykania na 48 godz. nie można podciągać pod
        pojęcie "pogarda".



    • Gość: Henryk Pani Jolluu !!!! IP: *.dialsprint.net 26.04.04, 02:05
      Pracy nam brakuje. Miejscami mamy 30% bezrobocie bez perspektyw jego
      zmniejszenia. Brak pracy to tragedia dla wielu ludzi. To dramat dla calego
      narodu, bo posrednio ma wplyw na nas wszystkich. Ludzie sa do tego stopnia
      zdesperowani, ze beda glosowac na tak niepowaznego czlowieka jak Lepper. Pani
      dobrze wie jakie beda tego konsekwencje.
    • Gość: lucyperek A co ma do tego peerel ????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.04, 14:27
      Czy to jakas nowa akcja zdychajacego eselde ? Co ma piernik do wiatraka ?

      Ktos stracił cnotę, inna zaliczyła pierwszy orgazm. Tamten dostał motorower a
      inny w zęby. Franek odkrył Tatry, a Maniuś latanie na golasa po plaży. Tylko co
      ma do tego morze gnoju zwanego peerelem ? Może prościej zapytac co was dobrego
      spotkało w życiu ?

      > Czego brakuje Wam w RP, co było w PRL?

      NICZEGO !!!!!!!!


      > Ciekawa jest opinii osób, które doskonale sobie radziły kiedyś, żyły uczciwie
      > w swoim świecie

      Nie dało sie życ uczciwie w tamtym systemie bez popadnięcia w schozofrenię.
    • grrrrw Re: Wszystkim kochającym PRL 26.04.04, 14:32
      Pracy to moźe i było pod dostatmiem, ale to co płacili, to nie była pensja ale
      stypendium na zycie, z którego nie dało się kupić nic ponad koszyk podstawowych
      potrzeb. Na mieszkanie z kwaterunku czekało się lat 2o, na spółdzielczee 17.
      Ale dolar stal wtedy wysoko ! 100 zł za dolara.
      To znaczyło, ze mozna było wyjechać na Zachód (oczywiscie jak ktoś miał rodzinę
      za granicą !) i pracowac tam w czasie wakacji, albo lepeij przez kilka miesiecy
      na czarno (ryzykujac areszt i odeslanie do Polski bez prawa do powtórki) i bez
      waznej wizy. I w dobrych ukladach zarobić w dzień tyle co mamusia z tatusie w
      miesiąc. I kupić sobie mieszkanie w Locum.
      Ale to było oczywiście za Gierka a nie za Gomułki, bo za Gomułki mieszkań za
      dolary nie było, ani wyjazdów na saksy. Dopiero powstawała ustawa o stałym i
      czasowym zameldowaniu, precyzujace pojęcia lokali hotelowych, słuzbowych itd.

      Więc nie opowiadajcie mi tutaj o dobrodziejstwach Unii, pracy w Londynie za
      psie pieniądze.
      • Gość: Matylda Re: Wszystkim kochającym PRL IP: *.lublin.mm.pl 26.04.04, 23:01
        grrrrw napisała:

        >> Pracy to moźe i było pod dostatmiem, ale to co płacili, to nie była pensja
        ale stypendium na zycie, z którego nie dało się kupić nic ponad koszyk
        podstawowych potrzeb>>
        Pracowałam w PRL. Kupowałam stopniowo, niekiedy na tak zwaną ksiazeczkę
        docelową albo na raty i stałam sie posiadaczką małej lodówki, odkurzacza,
        froterki elektrycznej, radia( lampowego), telewizora "KORAL" i motocykla marki
        WSK-Świdnik. Wygrałam na premiowana książeczkę PKO z nieoprocentowanym wkładem
        Syrenkę 103.

        >>. Na mieszkanie z kwaterunku czekało się lat 2o, na spółdzielczee 17.>>
        Po trzech latach oczekiwania dostałam spółdzielcze mieszkanie w pierwszej,
        powojennej spółdzielni mieszkaniowej, do której początkowo ludzie nie mieli
        odwagi sie zapisywać (bo daleko,na wygwizdowie) Spłata kredytu na 40 lat.
        >> Ale dolar stal wtedy wysoko ! 100 zł za dolara.> To znaczyło, ze mozna było
        wyjechać na Zachód (oczywiscie jak ktoś miał rodzinę za granicą>>
        Nie tylko do rodziny. Były również wycieczki turystyczne, a nasi sprytni rodacy
        na tych wycieczkach robili interesy. W jedna strone przemycali towary nazywane
        przez nich "prezentami" , a zarobione dolary przywozili do kraju ukrywajac je
        skrzętnie przed celnikami. Na Zachód jechały szklane serwisy: szklanki,
        kieliszki, kryształy, lisy, a do polski kawa, czekolada, alkohol, tasmy
        magnetofonowe. Z Turcji przywozono kożuchy, zwłaszcza dziecięce.
        <<!) i pracowac tam w czasie wakacji, albo lepeij przez kilka miesiecy
        > na czarno (ryzykujac areszt i odeslanie do Polski bez prawa do powtórki) i
        bez > waznej wizy. I w dobrych ukladach zarobić w dzień tyle co mamusia z
        tatusie w > miesiąc. I kupić sobie mieszkanie w Locum.
        >> Ale to było oczywiście za Gierka a nie za Gomułki, bo za Gomułki mieszkań za
        > dolary nie było, ani wyjazdów na saksy.>>
        Za Gierka kwitł handel turystyczny, a wyjazdy za pracą na czarno do Niemiec,
        Austrii, Włoch, Szwajcarii Anglii stały się modne po roku 1980.
        <<Dopiero powstawała ustawa o stałym i czasowym zameldowaniu, precyzujace
        pojęcia lokali hotelowych, słuzbowych itd.>>
        Nie rozumiem o co chodzi autorowi postu.
        >> Więc nie opowiadajcie mi tutaj o dobrodziejstwach Unii, pracy w Londynie za
        psie pieniądze.>>
        Co ma piernik do wiatraka?
        • Gość: lucyperek Re: Wszystkim kochającym PRL IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.04, 13:08
          > Pracowałam w PRL. Kupowałam stopniowo, niekiedy na tak zwaną ksiazeczkę
          > docelową albo na raty i stałam sie posiadaczką małej lodówki, odkurzacza,
          > froterki elektrycznej, radia( lampowego), telewizora "KORAL" i motocykla
          marki WSK-Świdnik. Wygrałam na premiowana książeczkę PKO z nieoprocentowanym
          wkładem Syrenkę 103

          > Po trzech latach oczekiwania dostałam spółdzielcze mieszkanie

          > Były również wycieczki turystyczne, a nasi sprytni rodacy
          >
          > na tych wycieczkach robili interesy. W jedna strone przemycali towary
          nazywane
          > przez nich "prezentami" , a zarobione dolary przywozili do kraju ukrywajac je
          > skrzętnie przed celnikami. Na Zachód jechały szklane serwisy: szklanki,
          > kieliszki, kryształy, lisy, a do polski kawa, czekolada, alkohol, tasmy
          > magnetofonowe.

          Eeeh, jaka to była wspaniała sielanka ten piękny peerel. Ale możesz to
          kontynuować w Korei Północnej. Droga wolna.
    • Gość: michal_pilot Re: Wszystkim kochającym PRL IP: *.arc.nasa.gov 27.04.04, 00:43
      A czego
      > teraz nie ma.

      Dam ci przyklad mojej mamy. Nalezala do ZPAP (Zwiazek Polskich Artystow
      Plastykow). Patronat nad nimi sprawowalo Ministerstwo Kultury i Sztuki. Artysci
      zrzeszeni w ZPAP mieli darmowe "plenery", "przydzialy" na zachodni papier i
      farby po dobrych cenach, urzadzane wystawy, a Ministerstwo jeszcze na dodatek
      kupowalo od artystow czesc ich dziel. Szly one do piwnic na zasadzie - trzeba
      kupowac bo moze kiedys to beda wielkie dziela. A wiec artsci mieli sie jako tako
      dobrze. O ile wiem to wszystko sie teraz skonczylo. Artysci musza sami znalezc
      kupca na swoje dziela, nikt ich za raczke nie prowadzi.
      Moja Mama miala "chody" w ZPAP, byla nawet w zarzadzie wobec tego wyjechala raz
      czy 2 razy na podroze sluzbowe propagujac polska sztuke. Raz wiem wyjechala o
      Tunisu i Algierii.

      A jaki z tego moral ? Moja mama oczywiscie zdaje sobie sprawe ze taka sytuacja
      nie mogla trwac wiecznie - w normalnych warunkach ekonomicznych gdzie ludzie
      placa podatki ktos w koncu by podniosl alarm ze kraju nie stac na taka
      rozrzutnosc pieniedzy.

      Dziwologiem polskim w tym wszystkim bylo to ze wladze gorne ne przyczepialy sie
      co artysta mial malowac a co nie. Naprzyklad mama zawsze robila abstrakcje i
      wszystko bylo cacy. A w takim ZSRR czy innych demoludach sztuka abstrakcyjna
      byla albo na indeksie albo nie "mile widziana".

      Moja mama NIE nalezy do tych "kochajacych" PRL - wbrew przeciwnie.
      • Gość: Matylda Re: Wszystkim kochającym PRL IP: *.lublin.mm.pl 27.04.04, 09:49
        Tu nie chodzi o miłość do PRL. To chodzi o tęsknotę do czasów, gdy sie było
        młodym i gdy życie nie stwarzało takich problemów z jakimi musi się borykać
        młode pokolenie, a także pokolenie ich rodziców. Dziadkowie, jeżeli jeszcze
        żyją, to utrzymują się z emerytury wypracowanej w PRL. Emerytury o coraz
        mniejszej sile nabywczej. Jasne, że tęsknie wspominają czasy swej młodości i
        aktywności zawodowej. Obecnie czują sie na marginesie tym bardziej, gdy słyszą
        głosy młodych, stwierdzające, ze emeryci są są społecznym balastem, obciażając
        budżet z krzywdą dla młodego, aktywnego pokolenia płacącego podatki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka