mg2005
03.05.11, 20:00
Postrach Dolomitów obiecywał nam euro na 2012 r. ... :)
wyborcza.biz/Waluty/1,111132,9518307,Czesi_nie_tylko_nie_chca_przyjac_euro__ale_nawet_wystapiliby.html
A miało być tak pięknie. Jeszcze na początku ubiegłego roku trwały publiczne rozważania, który kraj dołączy do strefy euro. I nie chodziło o nowych członków UE, ale państwa, które od dawna są we Wspólnocie. Wielka Brytania, Dania czy Szwecja, a także Norwegia do tej pory uparcie trwały przy własnej walucie, a przecież euro miało być lepszym rozwiązaniem niż lokalna waluta.
Wyniki ostatnich badań opinii publicznej w kraju nad Wełtawą są dla unijnych entuzjastów wstrząsające. Na początku marca ośrodek badawczy Medea Research ogłosił, że za przyjęciem euro jest tylko 15 proc. Czechów, 77 proc. jest przeciw, a 57 proc. z tej liczby nie wyobraża sobie, aby kiedykolwiek mogli wyrazić na to zgodę.
Źle przedstawiają się dane dotyczące członkostwa Czech w UE. Okazuje się, że gdyby dzisiaj nasi południowi sąsiedzi mieli jeszcze raz zdecydować, czy wstępować do Unii, 44,6 proc. ankietowanych głosowałoby przeciw, a tylko 42 proc. byłoby "za". Jednocześnie 57,9 proc. badanych nie ufa unijnym instytucjom, uznając je za słabe i mało efektywne
Liczba euroentuzjastów znacząco zmniejszyła się też w Polsce - w marcowym sondażu CBOS za przyjęciem euro opowiedziało się tylko 32 proc. badanych, a 60 proc. było temu zdecydowanie przeciwnych. Jednocześnie prawie 3/4 ankietowanych zwolenników przyznaje, że z wprowadzeniem unijnej waluty nie należy się spieszyć. CBOS zwraca uwagę na zwiększenie liczby przeciwników euro - w kwietniu ubiegłego roku, a więc w apogeum greckiego kryzysu, było ich 49 proc., obecnie ta liczba zwiększyła się o 11 pkt proc. W innych krajach poparcie dla euro także systematycznie spada - pod koniec marca w Bułgarii - najbardziej euroentuzjastycznie nastawionej spośród wszystkich krajów na drodze do euro - po raz pierwszy liczba zwolenników wspólnej waluty zrównała się z liczbą przeciwników.