Dodaj do ulubionych

Natrętny sąsiad

03.06.11, 11:59
Witam.
Proszę o radę - wprowadziliśmy się z mężem do pierwszego wymarzonego mieszkania. Miła okolica, fajni sąsiedzi.
Z mieszkania nad nami wyprowadzili się starzy sąsiedzi i wprowadził się młody chłopak. I się zaczęło......

Imprezy na okrągło... krzyki, muzyka, darcie, plucie z balkonu i rzucanie petami....
Jakiś koszmar - wymarzone mieszkanie zamieniło się w koszmar :(
Proszę o rady (nie muszą być 100% legalne) jak sobie poradzić z takim elementem - nie mieszkamy tam nawet roku :( i nie chce mi się wyprowadzać przez jakiegoś niewychowanego gnoja
Obserwuj wątek
    • lernakow Re: Natrętny sąsiad 03.06.11, 12:03
      Zakłócanie ciszy nocnej ukraca policja. Zaśmiecanie podobnie. Jeżeli młodzian nie jest właścicielem, tylko najemcą, to warto jeszcze skontaktować się w właścicielem mieszkania.
      • wilkolaczka Re: Natrętny sąsiad 03.06.11, 12:29
        Niestety jest właścicielem mieszkania :( - tak jak my na kredyt.
        A policja po wezwaniu przejedzie się naokoło bloku - to na chwile cicho się robi, jak tylko odjadą impreza zaczyna się na nowo...
        Może ktoś miał podobny problem? - jak można na "to" zaradzić?
        • aborcyjnokoncepcyjnalustracja Re: Natrętny sąsiad 03.06.11, 12:33
          wilkolaczka napisała:

          > A policja po wezwaniu...

          Nie policja, tylko dzielnicowy, wasz osobisty dzielnicowy.
          • voxave Re: Natrętny sąsiad 04.06.11, 19:46
            A borcja----tak tylko dzielnicowy--ale pan enka załozycielka watku mojego postu nie przeczytala.....
        • lernakow Re: Natrętny sąsiad 03.06.11, 12:47
          wilkolaczka napisała:

          > A policja po wezwaniu przejedzie się naokoło bloku
          >
          Policja nie ma się przejechać, tylko zajrzeć na imprezę i spowodować ciszę. Jeżeli po chwili zrobi się głośno, to znów wzywa się policję, która dość szybko zacznie operować mandatami. Nie wychowasz go w jeden wieczór, ale wkrótce powinien dostrzec, że koszty imprezy przekraczają przyjemność, jaka z niej płynie.
        • rossdarty Re: Natrętny sąsiad 03.06.11, 18:55
          wilkolaczka napisała:

          > Niestety jest właścicielem mieszkania :( - tak jak my na kredyt.
          > A policja po wezwaniu przejedzie się naokoło bloku - to na chwile cicho się rob
          > i, jak tylko odjadą impreza zaczyna się na nowo...
          > Może ktoś miał podobny problem? - jak można na "to" zaradzić?

          Miałem.
          Z sąsiadami pode mną, czyli odpadało plucie i oglądanie fruwających śmieci i butelek.
          Jak zaradzić?
          Myślałem, że dam radę.
          Policja, policja i jeszcze raz policja.
          Zdarzało się, że przyjeżdżali trzykrotnie w jedną noc.
          Wymyśliłem nawet, że zapraszałem ich do siebie na nocną kawę czy herbatę, aby siedząc u mnie posłuchali dochodzących odgłosów...

          Wreszcie rozmowa z dzielnicowym i "porada z jego strony":
          "my ze swojej strony zrobiliśmy co było możliwe, jeśli pan chce, może pan podać sąsiadów do sądu...
          Podałem. Policja jako oskarżyciel posiłkowy.
          Mętne zeznania: " no... tak... było słychać zza drzwi hałasy, ale gdy interweniowaliśmy, obiecywali zakończyć imprezę..."
          "Rzeczywiście... odgłosy od państwa X dochodziły do mieszkania państwa Y, ale po naszej interwencji państwo X obiecywali zakończyć imprezę"...

          Dodatkowo, z pytań kierowanych przez sędziego do nas, czyli mnie i mojej małżonki, wywnioskowałem że jesteśmy wścibscy i nie tolerancyjni...
          Zeznałem bowiem, że inaczej przyjmowałbym hałasy, gdyby mnie o tym poinformowano kulturalnie, coś w stylu:
          "słuchaj sąsiad, moja stara ma imieniny, mamy głośnego wujka, lubi sobie pośpiewać, z góry przepraszam".
          Zostało to zinterpretowane, że chcemy wiedzieć o KAŻDEJ uroczystości naszych sąsiadów...
          Moja opinia, że jeżeli mam jakąś imprezę, to wynajmuję lokal i bawimy się bez skrępowania i ograniczeń została skomentowana, że każdy ma swoje zwyczaje w obchodzeniu rodzinnych uroczystości...

          Rozumiem i współczuję.
          Sąsiadów przetrwałem - wyprowadzili się.
          Czyli: to wygodniejsze rozwiązanie...
          Ale wcale nie wiadomo, czy w końcu to Ty nie zmienisz lokum mając dosyć sąsiadów, a na rozwiązania prawno-administracyjne bym nie liczył...
      • voxave Re: Natrętny sąsiad 03.06.11, 15:45
        Temat sasiada zakłócajacego spokój był juz na tym forum wałkowany----powiem w skrócie--1
        1.Porozmawiac z sasiadem
        2.Jak sie to nie uda --porozmawiać z dzielnicowym /policja/

        Mnie ta droga sie udala--pare dni temu byl dzielnicowy na kontroli czy spokój jest zachowany---potwierdziliśmy
        Sasiad nawet sie kłania.....:)
    • aborcyjnokoncepcyjnalustracja formalnie i nieformalnie 03.06.11, 12:27
      Formalnie -porozmawiaj z dzielnicowym.
      Nieformalnie - jak gościu będzie trzeźwy, poczęstuj go świeżymi truskawkami i poproś o trochę spokojniejsze zachowanie.
    • bling.bling Re: Natrętny sąsiad 03.06.11, 12:44
      a próbowałaś hmmm... rozmowy? Może warto zacząć od najprostszych metod a nie od razu wyciągać armaty. Z armat wyjdzie wojna strony się okopią i do czasu spłacenia hipoteki pokoju już nie będzie.
      List też jest dobrą formą komunikacji. Nie strasz policją bo gość i tak się jej nie boi. Wyłóż jasno i bez zbędnych epitetów dlaczego przestrzeganie zasad współżycia jest ważne. Może poskutkuje. Możesz budować koalicję sąsiadów, znów nie przeciw gościowi a za ciszą i spokojem. Presja społeczna jest skuteczniejsza niż sięganie po prawo i władzę. Władza nie potrafi gówna psiego z chodników sprzątnąć to myślisz że może uciszyć jednego rozochoconego młodzieńca?
      • wilkolaczka Re: Natrętny sąsiad 03.06.11, 13:00
        Dziękuję za odpowiedzi
        ja go prawie nigdy trzeźwego nie widzę - wychodzę rano do pracy i wracam wieczorem kiedy już się zaczynają chodzić jego koledzy.
        Uwagi sąsiadów z piętra totalnie wyśmiewał - nie wiem czy mnie posłucha, chociaż już mam dość tego że nie mogę prania powiesić na balkonie bo będzie całe brudne...i muszę coś zrobić bo tak się nie da żyć...
        Spróbuję z nim pogadać - może coś zrozumie...
      • Gość: krucabomba Re: Natrętny sąsiad IP: *.home.aster.pl 03.06.11, 13:03
        Władza nie potrafi gówna psiego z chodników sprzątnąć to myślisz że może uciszyć jednego rozochoconego młodzieńca?

        Psie gó... sprzątają właściciele, a władza ma konsekwentnie karać mandatami za niesprzątnięte. I tyle ma władza wspólnego z psimi gównami w cywilizowanym kraju. Pewnie w Polsce, jak się właściciel Toli, albo ktoś z jego rodziny, przejedzie na psim gó...e to i ABW zostanie zmobilizowane do tropienia i ukarania właściciela pieska...
        • bling.bling Re: Natrętny sąsiad 03.06.11, 14:24
          OMG! a jak to zrobić? Potrzeba więcej policjantów by siedzieli w krzakach i cap srającego pieska. Poskutkuje tak samo jak skuteczne były łapanki na drogach na zmniejszenie śmiertelności wypadków drogowych.
          Gówno psie jest przedłużeniem chamstwa właściciela psa. chamstwa nie zwalczy się administracyjnie.
          • Gość: krucabomba Re: Natrętny sąsiad IP: *.home.aster.pl 03.06.11, 21:10
            Gówno psie jest przedłużeniem chamstwa właściciela psa. chamstwa nie zwalczy się administracyjnie.

            A przepraszam, jak? Trele morele o wychowaniu są OK, ale skutek będzie, jak trzy pokolenia wymrą. Na dziś jedynym wyjściem jest administracyjne zmuszanie do przestrzegania prawa. Jak swego czasu w Singapurze. Rzuciłeś peta na chodnik - 100 dolarów. Konsekwentnie, do upadłego. Po kilku latach zrobiło się to przeczyste miasto. Ale o czym tu mówić, gdy 80% mieszkańcom polskich miast flejowaci właściciele srających piesków nie przeszkadzają. No chyba, żeby w ramach straży obywatelskiej, zastosować chwyt Miauczyńskiego...

            www.youtube.com/watch?v=wCyhy4JUGMg
      • rossdarty Re: Natrętny sąsiad 03.06.11, 19:11
        bling.bling napisał:

        > a próbowałaś hmmm... rozmowy? Może warto zacząć od najprostszych metod a nie od
        > razu wyciągać armaty. Z armat wyjdzie wojna strony się okopią i do czasu spłac
        > enia hipoteki pokoju już nie będzie.
        > List też jest dobrą formą komunikacji. Nie strasz policją bo gość i tak się jej
        > nie boi. Wyłóż jasno i bez zbędnych epitetów dlaczego przestrzeganie zasad wsp
        > ółżycia jest ważne. Może poskutkuje. Możesz budować koalicję sąsiadów, znów nie
        > przeciw gościowi a za ciszą i spokojem. Presja społeczna jest skuteczniejsza n
        > iż sięganie po prawo i władzę. Władza nie potrafi gówna psiego z chodników sprz
        > ątnąć to myślisz że może uciszyć jednego rozochoconego młodzieńca?

        Radzisz na podstawie swojego punktu widzenia:
        Podejrzewam, że z Tobą rozmowa, którą proponujesz, by poskutkowała...
        Ale ludzie są różni i zazwyczaj mają w dupie spokój, czy opinie innych.

        Przykład pozornie bez związku:
        W ostatnich dniach tak się ułożyło, że w pracy muszę przechodzić obok boksu, w którym znajduje się dosyć hałaśliwy pies... Ujada na wszystkich, których dostrzeże...
        "Dogadałem się" z nim w pierwszy dzień. Owszem, szczeknie na mój widok, następnie pokiwa ogonem i chowa się do budy...

        Jak perswazja nie pomoże, trzeba użyć odpowiednich form nacisku...:D
    • krzyc_h Re: Natrętny sąsiad 03.06.11, 13:46
      Ja słyszałem, że uciążliwego sąsiada można wysiedlić z domku typu bliźniak.
      Jak można z bliźniaka to z bloku tym bardziej.
    • piwi77 Re: Natrętny sąsiad 03.06.11, 13:57
      Uprzejmie z sąsiadem porozmawiać, że jego sposób zachowania zmusza Was do rozważenia konieczności zastosowania rozwiązań ostatecznych.
    • mjot1 Re: Natrętny sąsiad 03.06.11, 14:13
      A tam policja...
      Oczami wyobraźni pod oknem młodzieńca widzę zaprawione w bojach miejscowe „kółko różańcowe” czuwania modlitewne w intencji uskuteczniające...
      • wilkolaczka Re: Natrętny sąsiad 03.06.11, 14:58
        Jedna z sąsiadek już straszyła go księdzem :) ale skutek jaki był chyba nie muszę pisać ... niestety nie mam wtyków wśród moherów - może oni by coś poradzili :) mafia moherowa już nie jedno zbłąkane stworzenie nawróciła.

        czasem mam ochotę wyprowadzić się na bezludną wyspę... a czasem się zastanawiam że chyba coś jest ze mną nie halo jeśli nie potrafię mieszkać w społeczeństwie... tylko czy to społeczeństwo jest normalnie jeśli się tak zachowuje?
        • horpyna4 Re: Natrętny? Raczej uciążliwy sąsiad 03.06.11, 18:12
          Jeżeli masz możliwość, to zaczaj się i zrób ładny filmik, jak pluje, czy rzuca pety. Może będziesz mieć szczęście (?) i sfilmujesz, jak rzyga z balkonu. Przyda się, jak trzeba będzie mocniej zadziałać, a koleś będzie udawał niewiniątko.

          Niestety, trafiłaś na chama. Takiemu nie da się niczego wytłumaczyć, bo podstawowa cecha chama to zero empatii.
          • 0ffka Re: Natrętny? Raczej uciążliwy sąsiad 03.06.11, 21:32
            Horpyna święte słowa prawisz, jak zawsze...
            Ja mam taki patent: "Co przetnie diament... "... no własnie ... chama trzeba wykończyć jego własną techniką!
            Głośna muzyka... to masz głośną muzykę chamie rano, jak śpisz po balandze a ja jestem w pracy... Heh .. "Dzień świra" kłania, ale takie życie!
        • rossdarty Re: Natrętny sąsiad 03.06.11, 19:23
          wilkolaczka napisała:


          > czasem mam ochotę wyprowadzić się na bezludną wyspę... a czasem się zastanawiam
          > że chyba coś jest ze mną nie halo jeśli nie potrafię mieszkać w społeczeństwie
          > ... tylko czy to społeczeństwo jest normalnie jeśli się tak zachowuje?

          Czyli...
          Aspołeczny typ z Ciebie...
          Oczywiście, jest to gorzki żart, bo jak napisałem wcześniej, sam TO przechodziłem, rozumiem, i współczuję...
          Prawda jest taka:
          Cisza nie krzyczy, a mimo to przeszkadza większości naszym współlokatorom.
          Ich głośne zachowanie przyjmowane jest za "normę", natomiast Twoje zachowanie nie zakłócające wypoczynku innym sąsiadom - za zachowanie pretensjonalne....
    • Gość: 111 kropek Sto jedenaście kropek IP: 66.90.73.* 03.06.11, 18:44
      ...............................................................................................................
    • imponeross Chamski sąsiad 03.06.11, 21:12
      wilkolaczka napisała:

      > Witam.
      > Proszę o radę - wprowadziliśmy się z mężem do pierwszego wymarzonego mieszkania
      > . Miła okolica, fajni sąsiedzi.
      > Z mieszkania nad nami wyprowadzili się starzy sąsiedzi i wprowadził się młody c
      > hłopak. I się zaczęło......
      >
      > Imprezy na okrągło... krzyki, muzyka, darcie, plucie z balkonu i rzucanie petam
      > i....
      > Jakiś koszmar - wymarzone mieszkanie zamieniło się w koszmar :(
      > Proszę o rady (nie muszą być 100% legalne) jak sobie poradzić z takim elementem
      > - nie mieszkamy tam nawet roku :( i nie chce mi się wyprowadzać przez jakiegoś
      > niewychowanego gnoja

      To sasiad nie tyle natretny ile chamski. Nie wiem, moze mu powiedziec, zeby byl cicho.
    • 0ffka Re: Natrętny sąsiad 03.06.11, 21:26
      Zgłaszaliście go straży miejskiej i administracji osiedla?
      • wilkolaczka Re: Natrętny sąsiad 04.06.11, 15:34
        zadzwoniłam wczoraj na policje i byłam w szoku.....
        ja nie wiem czy w całej polsce tak jest czy tylko w naszym fantastycznym mieście ale panowie policjanci powiedzieli mi, że mogą go uciszyć mandatem ale tylko jeśli ja zgłosze oficjalna skarge i ten sąsiad będzie poinformowany na czyje wezwanie stawiła się policja!!!

        no pzrecież nie będę na samą siebie wyrok wydawać....
        on nam póżniej nie da żyć...

        nie można go anonimowo załatwić?
        • makbyt Re: Natrętny sąsiad 04.06.11, 16:26
          Ja i inni przez 3 lata walczyliśmy z sąsiadką schizofreniczką.
          Krzyki, walenie w ściany, lanie domestosem na drzwi i klatkę, wygrażanie nam, chodzenie w nocy z nożem po klatce, stukanie nam w drzwi, straszenie nas że nas wykończy, koszmarne wycia ,
          koszmarne wyzwiska.
          sprawa na policji i w sadzie umorzona ze wzgledu na niepoczytalność.
          W prokuraturze wkońcu dostała nakaz leczenia.
          Pół roku spokoju, wróciła 2 tygodnie temu- zaczęlo sie od nowa.
          Ja przyplacilam to depresją leczoną lekami a teraz chodze na terapię.
          Nie śpię znowuż przez tą jedzę.
        • 0ffka Re: Natrętny sąsiad 04.06.11, 18:21
          Według mnie policji nie chciało się pracować, ale może mylę się.
          Tutaj masz podobny wątek z mojego podwórka:
          forum.gazeta.pl/forum/w,290,125810997,125811923,Re_pijane_dresiwo_noca_na_placach_zabaw_smGorcze.html
          Może zastosuj wariant B:
          forum.gazeta.pl/forum/w,29,125795684,125811634,Re_Natretny_Raczej_uciazliwy_sasiad.html
          Jest skuteczny :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka