voxave
20.07.12, 05:30
Nie inaczej moge nazwać postawe lekarzy,którzy nie potrafia rozpoznać jasnych i czytelnych objawów pospolitej choroby.
Mam pod opieka starą 86 letnia ciocię----mieszka we Wrocławiu i jeździmy raz na tydzień posprzątać oprać i wykąpać.
4 miesiace temu upadla nagle bedąc na kawie u sąsiadki i akurat w tym dniu my przyjachaliśmy robic porządki jak zwykle.
Zabraliśmy ciocie do naszego domu taka byla przestraszona ----i jest u nas do dzisiaj.Poprosila nas o opieke do końca swoich dni.
Dobrze---ale co jej jest,dlaczego upada nagle ,z dnia na dzień traci co raz bardziej samodzielność,nie jest w stanie sama sie umyć,ubrać,ma kłopoty z chodzeniem jak idzie to nagle staje i nie może postąpić kroku.Pytamy jej wrocławskich lekarzy w tym ja osobiscie dwa razy neurologa,który zalecił tomografię mózgu,usg tetnic szyjnych i zalecił zabiegi --laser,diadynamik,gimnastykę, co jej jest ale otrzymuje ogólnikowe informacje---że wiek,zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa i takie tam ble,ble.Jej lekarz rodzinny starszy doświadczony, tez ma szklane oczy.,
Wszystko wykonałam---przeszła dwukrotnie zabiegi ,tomografia w normie,tętnice ok,wyniki
rewelacja jak na jej wiek--nie ma poprawy jest co raz gorzej.
Przedwczoraj upadla na szklany stolik do gazet i rozcięla łuk brwiowy, stłukła mostek i żebra, kolana ,łokcie.Obejrzałam te rany i ta na łuku brwiowym wymagała zszycia.
Wezwałam pogotowie, zabrali i to szybko----doszłam na piechote do szpitala bo jest obok nas na drugiej ulicy.
Nowa izba przyjęć elegancja ----lekarz ,sędziwy ginekolog o dobrej renomie akurat ma dyżur szycie łuku brwiowego,prześwietlenie mostka i żeber,wszystko sprawnie i miło.
Juz odbieram w recepcji karte z opisem tego zdarzenia z izby przyjeć----i żalę sie że nie wiem co jest cioci dlaczego upada co ja mam zrobić aby sie to nie zdarzało jaka to może byc przyczyna tej nagłej utraty świadomości i upadku.
Siedza tam 3 pielęgniarki---dwie młode jedna około 40 lat z doświadczeniem i ona mówi----choroba Parkinsona-----
Akurat wchodzi lekarz dyżurny ginekolog,potwierdza diagnozę i biorąc mnie za łokieć radzi iśc do naszego neurologa z małego miasteczka, którego akurat znam bo sama korzystam z jego porad.
Jest wieczór,wszyscy zmęczeni zdarzeniem----jutro zaraz prywatnie ide z ciocią do tego neurologa.
Załatwiłam wizytę wchodzimy do pani doktor, niewiele zdążyłam powiedzieć---sadza ciocie na kanapce--bada ręce(zgina w łokciach) oglada twarz, każe przejśc sie pare kroków---------odraca sie i stawia diagnoze-----P a r k i n s on--jak na dłoni,wszystkie objawy czytelne wystarczy popatrzeć na twarz brak wyraźnej mimiki jak po botoksie,jak tylko weszłyście panie, już wiedzialam na co choruje starsza pani.
Objęłyśmy sie z ciocia i popłakałyśmy sie z radości,ze nareszcie wiemy co jest grane.Bo najgorsza jest niewiedza .
Ciocia zażartowała--popatrz jakie jesteśmy szczęśliwe, a to przecież pan Parkinson........
Oczywiście leki natychmiast, aby uzupełnić brak substancji.---pięciu nie rozpoznało ewidentnej dolegliwości--pacjent nie otrzymywał leków.
Diagnozę postawiła pielęgniarka a potwierdził ginekolog.
Kogo mam *zabic* za to ?