Dodaj do ulubionych

Cienki śpiew

15.08.12, 02:55

Czyli: Piano

"Reklama to doskonały sposób na finansowanie treści popularnych, ale nie sprawdza się tak dobrze w przypadku treści ambitnych, niszowych, specjalistycznych - też potrzebnych, ale nie masowych. Dlatego prosimy o wsparcie, abyśmy mogli je wytwarzać."

"przychody reklamowe nie rosną wystarczająco szybko, abyśmy mogli wytwarzać wybitne treści."


Moim zdaniem melodia na taką nutę wskazuje że nieuchronnie zbliża się "cześć pieśni...!".
Obserwuj wątek
    • dritte_dame Co trzeba mieć... 15.08.12, 03:10

      "Piano umożliwia dostęp do doskonałych tekstów i zdjęć ..."


      Co trzeba mieć, żeby wzorem stylu właściwego dla powieści "Rok 1984" nazwać system, który dostęp blokuje, systemem "umożliwiającym" dostęp?
      • bling.bling Re: Co trzeba mieć... 15.08.12, 07:13
        Doskonałe treści nie są wystarczająco nośne dla reklamy. Coś z tą treścią jest więc nie tak, skoro nie sprzedaje przy okazji niczego pożytecznego. Taki osioł tworzy doskonałe treści dla tego portalu i jest wręcz hołubiony przez właścicieli za swoje treści.

        No i piano podobno wcale nie wycina reklamy. Płacisz ale nieznośnym flashem i tak cię zaatakują.
        • narfi Re: Co trzeba mieć... 15.08.12, 08:31
          To dopiero poczatek szalenstwa.Zdaje sie,ze roczny abonament za Agore to 200 zl.
          Tu jest link do dobrego ekonomicznego magazynu. Na dole strony sa ceny za pojedynczy artykul.
          265 US$ za jeden artykul !!!
          store.eiu.com/Product.aspx?pid=455217630&gid=0
          Artykuly w fachowych,renomowanych czasopismach kosztuja od 30 US$ za sztuke.Nie za caly magazyn,za pojedynczy artykul.
          Nie tylko prawo do opieki medycznej bedzie dostepne dla 1% populacji.Prawo do informacji idzie ta sama droga.
          ....a mialo byc tak pieknie :D
          www.youtube.com/watch?v=8MIb-jZR5QM
          • piwi77.0 Re: Co trzeba mieć... 15.08.12, 13:20
            narfi napisał:

            Nie tylko prawo do opieki medycznej bedzie dostepne dla 1% populacji.Prawo do informacji idzie ta sama droga.

            I niech będzie dla 1% populacji. Lekarze nie leczą, a informacja nie informuje. Nic a nic nie jest mi przykro, że znajduję się pośród 99%. Ta informacja, co oni chcieliby sprzedawać, to po prostu szum informacyjny, do tego najczęściej źle zredagowany. Nie dałbym 5 zł za żaden dostęp do tego dziadostwa.
          • dritte_dame Re: Co trzeba mieć... 15.08.12, 14:53
            narfi napisał:

            > To dopiero poczatek szalenstwa [...] Tu jest link do dobrego ekonomicznego magazynu. Na dole strony sa ceny za pojed
            > ynczy artykul.
            > 265 US$ za jeden artykul !!!
            > store.eiu.com/Product.aspx?pid=455217630&gid=0
            > Artykuly w fachowych,renomowanych czasopismach kosztuja od 30 US$ za sztuke.N
            > ie za caly magazyn,za pojedynczy artykul.

            Nie, to jednak nie to samo.
            I w takim jak powyższy przypadku to wcale nie początek
            Publikacje online naprawde fachowych i renomowanych periodyków naukowych, medycznych i prawniczych od zawsze były płatne i to bardzo, bardzo słono. Tak samo jak wcześniej ich wydania papierowe.

            (Natomiast mam pewne opory w nazwaniu czasopisma ekonomicznego "fachowym". W tym przypadku wysoka żądana cena ma raczej na celu wywołanie wrażenia że oferowana treść jest w ogóle coś warta..)


            > Nie tylko prawo do opieki medycznej bedzie dostepne dla 1% populacji.Prawo do
            > informacji idzie ta sama droga.

            Treści kupowane w fachowych, renomowanych czasopismach interesuja i są potrzebne 0.01% populacji.

            A tu pismaki w gazetach masowych chcą sie podpiąć pod ten sam model biznesowy! :))

            Jak tak dalej pójdzie to prędko "ostatni zgasi światło".
            • 6burakow Re: Co trzeba mieć... 16.08.12, 14:28
              dritte_dame napisała:

              > Publikacje online naprawde fachowych i renomowanych periodyków naukowych, medyc
              > znych i prawniczych od zawsze były płatne i to bardzo, bardzo słono. Tak samo j
              > ak wcześniej ich wydania papierowe.

              To sie moze zmienic i prawie na pewno sie zmieni. Koszty publikacji sie obnizaja (co to za problem umiescic cos na stronie internetowej?) a tresci tych artykulow wydawnictwa i tak nie produkuja ani nie placa autorom ani recenzentom. NIe ma powodu placic bandzie oszustow.
    • yoma Re: Cienki śpiew 15.08.12, 11:48
      WTF Piano?
      • narfi Re: Cienki śpiew 15.08.12, 13:09
        wyborcza.pl/0,128167,12261613.html
        Happy? :)
        • yoma Re: Cienki śpiew 15.08.12, 13:31
          Owszem, dziękuję. Papier czytam.
    • piwi77.0 Re: Cienki śpiew 15.08.12, 13:34
      Dałbym 1000 (a może i jeszcze więcej) zł za informację typu treść expose premiera na kilka godzin przed wygłoszeniem, ale pewnie nie o tego typu informacje chodzi, bo mowa o treściach ambitnych, niszowych i specjalistycznych. A takich nie kupuję, bo są nic nie warte.
    • dritte_dame Re: Cienki śpiew 15.08.12, 16:46

      > "przychody reklamowe nie rosną wystarczająco szybko, abyśmy mogli wytwarzać wybitne treści."

      Urocza jest ta sugestia istnienia jakiegokolwiek związku przyczynowo skutkowego między wcześniejszym przypływem kasy a późniejszym wytworzeniem "wybitnej treści" :D:D
      • Gość: inkwizytor Łabędzi śpiew IP: *.warszawa.vectranet.pl 15.08.12, 17:02
        dritte_dame napisała:

        > Urocza jest ta sugestia istnienia jakiegokolwiek związku przyczynowo skutkowego
        > między wcześniejszym przypływem kasy a późniejszym wytworzeniem
        > "wybitnej treści" :D:D

        Nie widzę tu żadnej sprzeczności. Dzieło będzie wybitne, a ściślej rzecz ujmując ma realne szanse stać się wybitnym, jeśli stworzy je, czy wykreuje wybitny fachowiec. A fachowiec nie jest tani. Potrzeba zatem miec pieniądze by zainwestować. I tyle.

        PS W Polsce stosuje się określenie "łabędzi śpiew" a nie "cienki śpiew".
        • dritte_dame Jednak: cienki 15.08.12, 17:50
          Gość portalu: inkwizytor napisał(a):

          > PS W Polsce stosuje się określenie "łabędzi śpiew" a nie "cienki śpiew".

          W Polsce określenie "łabędzi śpiew" stosuje sie na określenie czego innego niż to, na co ja zwracam uwagę.

          Prośby o wsparcie i biadolenia ze przychody nie rosną dość szybko to śpiew cienki, cieniutki a nie "łabędzi".

          Poza tym, jak zapewne wiesz, "łabędzi śpiew" jest niewysłowiene wprost piękny.
          A gdzie w owym omawianym doparzyłeś się piękna?
        • dritte_dame Re: Łabędzi śpiew 15.08.12, 18:17
          Gość portalu: inkwizytor napisał(a):

          > dritte_dame napisała:
          >
          > > Urocza jest ta sugestia istnienia jakiegokolwiek związku przyczynowo skut
          > kowego
          > > między wcześniejszym przypływem kasy a późniejszym wytworze
          > niem
          > > "wybitnej treści" :D:D
          >
          > Nie widzę tu żadnej sprzeczności. Dzieło będzie wybitne, a ściślej rzecz ujmują
          > c ma realne szanse stać się wybitnym, jeśli stworzy je, czy wykreuje wybitny fa
          > chowiec. A fachowiec nie jest tani. Potrzeba zatem miec pieniądze by zainwestow
          > ać. I tyle.

          To jest stawianie wozu przed koniem a rzeczywistość działa zupełnie nie tak.

          Wybitny fachowiec otrzymuje za swoje wybitne dzieło istotna kasę dopiero wtedy gdy jego dzieło zostanie jako wybitne zweryfikowane przez rynek.

          Takie potencjalnie wybitne dzieło nazywa się: książka.

          W książkach a nie w masowych gazetach jest miejsce dla "treści ambitnych, niszowych, specjalistycznych - też potrzebnych, ale nie masowych"

          (Mogą oczywiście być też e-booki)

          Wybitny fachowiec przygotowując swoje wybitne dzieło angażuje przede wszystkim i po pierwsze swoje własne środki pieniężne, i ewentualnie zaliczki otrzymane od zainteresowanego wydawcy.

          Ma więc silną motywację żeby wybitnie przyłożyć się do roboty i w wybitnie rzetelny sposób wykazać potencjalną dużą wartość swojego przyszłego dzieła kredytujacemu go wydawcy, bo jak nie... to "d... zimna" (bo goła).

          A masowa ściepa na opłacenie z góry niewiadomo kogo aby stworzył niewiadomo kiedy niewiadomo co "wybitnego" żadnych takich motywacji nigdy żadnemu autorowi nie dostarczyła. A już w szczególności - nie dziennikarzom prasy masowej.
          • Gość: inkwizytor Re: Łabędzi śpiew IP: *.warszawa.vectranet.pl 15.08.12, 18:46
            dritte_dame napisała:

            > Wybitny fachowiec otrzymuje za swoje wybitne dzieło istotna kasę dopiero wtedy
            > gdy jego dzieło zostanie jako wybitne zweryfikowane przez rynek.

            Jeśli zatem chcemy owego wybitnego fachowca, o ugruntowanej pozycji zawodowej zatrudnić w swoim projekcie, musimy mu zagwarantować odpowiednio wysokie honorarium. Jeśli nie dysponujemy środkami płatniczymi, możemy pożegnać się z myślą o finalnym poziomie naszego projektu, albo liczyć na cud i wierzyć, że miernota dozna olśnienia i stworzy wybitne dzieło. Tak to działa.
            Użyłem tu słowa - projekt, który symbolizuje wiele dziedzin twórczych. W naszym przypadku np specjalistyczna publikacja.

            > Takie potencjalnie wybitne dzieło nazywa się: książka.

            Nie. Ograniczasz dziedzinę rozważań. Może być nim zwyczajna publikacja np naukowa czy periodyk specjalistyczny czy prasa specjalistyczna.

            > W książkach a nie w masowych gazetach jest miejsce dla "treści ambitn
            > ych, niszowych, specjalistycznych - też potrzebnych, ale nie masowych"


            Nie. Gazety również powinny być redagowane przez wybitnych specjalistów, np dziennikarzy, czy krytyków teatralnych, którzy dokonują rzetelnej, fachowej oceny spektakli teatralnych. Ich zatrudnienie wymaga nakładów, które kwestionujesz kierując się błędnym przekonaniem, że gazety przeznaczone są dla mało inteligentnych czytelników.
            • dritte_dame Re: cienki śpiew 15.08.12, 19:01
              Gość portalu: inkwizytor napisał(a):

              > Gazety również powinny być redagowane przez wybitnych specjalistów, np dzi
              > ennikarzy, czy krytyków teatralnych, którzy dokonują rzetelnej, fachowej oceny
              > spektakli teatralnych. Ich zatrudnienie wymaga nakładów, które kwestionujesz kierując się błędnym przekonaniem, że gazety przeznaczone są dla mało inteligentnych czytelników.

              Ostatnim razem gdy sprawdzałam to przyzwoity dostęp do Internetu był w Polsce płatny, i to wcale nie tak mało.
              Czy coś sie zmieniło?

              Niech sobie redakcje negocjują zadowalający je podział tych wpływów z dysponentami technicznych środków dystrybucji, zamiast wciskać mało inteligentnym czytelnikom bajki że jak zapłacą jeszcze raz za to samo to poczytają rzetelne i "wybitne" tresci.
              • Gość: inkwizytor Re: cienki śpiew IP: *.warszawa.vectranet.pl 15.08.12, 19:24
                Uporządkujmy dyskusję, i tak
                - kreowanie rzeczy na wysokim poziomie wymaga nakładów finansowych. W każdej, ale to w każdej dziedzinie.
                - dostęp do wiedzy też powinien być moim zdaniem płatny.
                Wiedza kosztuje. To truizm, ale jakże często wymaga dodatkowych wyjaśnień. Nic dziwnego zatem, że wprowadzono opłaty za udostępnienie specjalistycznej wiedzy.
                Problem polega na tym, że tychże opłat żądają wydawnictwa wszelkiej maści, wietrząc w tym dodatkowe źródło zarobku. Pewnie część społeczeństwa da się skusić, ale większość będzie dokonywała rozważnej selekcji. Rynek już wkrótce to zweryfikuje i nie da się omamić. Mam przynajmniej taką nadzieję.

                > Ostatnim razem gdy sprawdzałam to przyzwoity dostęp do Internetu był w Polsce p
                > łatny, i to wcale nie tak mało.
                > Czy coś sie zmieniło?

                Tak. Dostęp do Internetu jest ostatnio groszowy i jest w związku z tym powszechny. Nowe technologie, jakie wprowadzono, między innymi proponowany przez Plus GSM Internet LTE, gwarantują rzetelny poziom usług w tym zakresie.
                • dritte_dame Re: dostęp 15.08.12, 19:50
                  Gość portalu: inkwizytor napisał(a):

                  > Tak. Dostęp do Internetu jest ostatnio groszowy i jest w związku z tym powszech
                  > ny. Nowe technologie, jakie wprowadzono, między innymi proponowany przez Plus G
                  > SM Internet LTE, gwarantują rzetelny poziom usług w tym zakresie.

                  Groszowy ale za to już masowy.
                  I wciąż szybko rosnący.

                  Nadal wiec nieustannie rośnie ten kawał sukna do rozszarpania.

                  A tak w szczególności to co obecnie w Polsce znaczy "groszowy" dostęp do Internetu?
                  Ile groszy? I za co?
              • bling.bling Re: cienki śpiew 15.08.12, 19:27
                dritte_dame napisała:


                >
                > Niech sobie redakcje negocjują zadowalający je podział tych wpływów z dysponent
                > ami technicznych środków dystrybucji, zamiast wciskać mało inteligentnym czytel
                > nikom bajki że jak zapłacą jeszcze raz za to samo to poczytają rzetelne i "wybi
                > tne" tresci.
                >
                Dritte chyba za długo na słońcu kanadyjskiej tundry przebywasz. Kiedy by mieli dzielić się treściowcy z dostawcami to taki model już był i się nazywał telewizją. Treściowcy natychmiast wymusiliby na dostawcach ograniczenia w dostępie do niektórych niepożądanych treści. To ma nawet jakąś mądrą nazwę, która wyleciała mi z głowy ale wierzę, że mi ją przypomnisz.
                • dritte_dame Re: cienki śpiew 15.08.12, 20:47
                  bling.bling napisał:

                  > dritte_dame napisała:
                  >
                  >
                  > >
                  > > Niech sobie redakcje negocjują zadowalający je podział tych wpływów z dys
                  > ponent
                  > > ami technicznych środków dystrybucji, zamiast wciskać mało inteligentnym
                  > czytel
                  > > nikom bajki że jak zapłacą jeszcze raz za to samo to poczytają rzetelne i
                  > "wybi
                  > > tne" tresci.
                  > >
                  > Dritte chyba za długo na słońcu kanadyjskiej tundry przebywasz. Kiedy by mieli
                  > dzielić się treściowcy z dostawcami to taki model już był i się nazywał telewiz
                  > ją. Treściowcy natychmiast wymusiliby na dostawcach ograniczenia w dostępie do
                  > niektórych niepożądanych treści.

                  Model płatnych kanałów telewizyjnych nie jest takim samym modelem jak ten tu nadchodzący.

                  W przypadku renomowanego periodyka naukowego wysoka jakość, wartość i użyteczność dla mnie publikacji, za którą mam zapłacić ciężkie pieniądze jest gwarantowana pracą i reputacją zespołu niezależnych recenzentów dopuszczajacych nowe materiały do publikacji.

                  W przypadku płatnego kanału telewizyjnego, tego czy treść oferowana na szansę spełnić moje oczekiwania, mogę się przed zapłaceniem dowiedzieć z dostepnych bezpłatnie ocen niezależnych zawodowych recenzentów, którzy widzieli całość wcześniej.

                  A w przypadku "płatnej sekcji" gazety masowej żaden tego typu mechanizm wiarygodnej niezależnej kontroli jakości przed zapłaceniem nie istnieje.
                  • bling.bling Re: cienki śpiew 15.08.12, 21:14
                    chodziło mi o coś innego. W niedalekiej przeszłości gdzieś w USA dostawcy zaczęli wchodzić w układy z treściowcami i dogadali się żeby monopolizować dostęp tylko dla określonych treści. W praktyce działało to tak, że pewne treści zostały spriorytetzowane w górę a niektóre w dół do niemal granicy niemożliwości skorzystania.
                    A już pamiętam! Nazywało się to "net neutrality"!
                    en.wikipedia.org/wiki/Network_neutrality
            • dritte_dame Re: dziedziny 15.08.12, 19:22
              Gość portalu: inkwizytor napisał(a):

              > dritte_dame napisała:
              >
              > > Wybitny fachowiec otrzymuje za swoje wybitne dzieło istotna kasę dopiero
              > wtedy
              > > gdy jego dzieło zostanie jako wybitne zweryfikowane przez rynek.
              >
              > Jeśli zatem chcemy owego wybitnego fachowca, o ugruntowanej pozycji zawodowej z
              > atrudnić w swoim projekcie, musimy mu zagwarantować odpowiednio wysokie honorar
              > ium. Jeśli nie dysponujemy środkami płatniczymi, możemy pożegnać się z myślą o
              > finalnym poziomie naszego projektu, albo liczyć na cud i wierzyć, że miernota d
              > ozna olśnienia i stworzy wybitne dzieło. Tak to działa.
              > Użyłem tu słowa - projekt, który symbolizuje wiele dziedzin twórczych. W naszym
              > przypadku np specjalistyczna publikacja.

              Powyżej wytłuściłam źrodło Twego błędnego spojrzenia na sprawę.

              Wśród "wielu dziedzin twóczych" daleko nie wszystkie rzadzą się takimi samymi prawami finansowania.

              Publikowanie specjalistycznych informacji nie jest tym samym czym jest na przykład działalnosć architektoniczna.

              Masz więc rację że "Jeśli zatem chcemy owego wybitnego architekta, o ugruntowanej pozycji zawodowej zatrudnić w swoim projekcie [budowy obiektu, to], musimy mu zagwarantować odpowiednio wysokie honorarium." itd...

              Nikt jednak nie zatrudnia wybitnego filozofa, historyka, lekarza-badacza, itp. "w projekcie opublikowania" rezultatów ich osiągnięć zawodowych.
              To oni sami się zatrudniają, wciąż od nowa, po właśnie aby nie utracić "ugruntowanej" pozycji zawodowej.

              "Publish or perish!"


              > > Takie potencjalnie wybitne dzieło nazywa się: książka.
              >
              > Nie. Ograniczasz dziedzinę rozważań. Może być nim zwyczajna publikacja np nauk
              > owa czy periodyk specjalistyczny czy prasa specjalistyczna.

              W porządku.
              Jak już wspomniałam wcześniej - specjalistyczne publikacje naukowe zawsze były i nadal są grubo płatne. Także "online".

              A prasa masowa to nie jest prasa specjalistyczna.
              • Gość: inkwizytor Re: dziedziny IP: *.warszawa.vectranet.pl 15.08.12, 19:45
                dritte_dame napisała:

                > > [b]Użyłem tu słowa - projekt, który symbolizuje wiele dziedzin twórczych[
                > /b]. W naszym
                > > przypadku np specjalistyczna publikacja.
                >
                > Powyżej wytłuściłam źrodło Twego błędnego spojrzenia na sprawę.
                > Wśród "wielu dziedzin twóczych" daleko nie wszystkie rzadzą się takimi samymi p
                > rawami finansowania.

                Błędnego? Nic podobnego.
                Może być inna forma finansowania, ale to nie zmienia faktu, że owo finansowanie jest kluczem do sukcesu. I tyle.

                > Publikowanie specjalistycznych informacji nie jest tym samym czym jest na przyk
                > ład działalnosć architektoniczna.

                Ani kominiarska, ani dentystyczna. Tyle tylko, że zatrudnienie czy to dobrej klasy architekta, czy kominiarza czy dentysty kosztuje. Czyli znowu wracamy do kwestii finansowania, stanowiącego clou dyskusji. I tego nie zmienisz, tam gdzie jest wykorzystywana wiedza czy myśl twórcza, tam niezbędna jest mamona. Po prostu.

                > Masz więc rację że "Jeśli zatem chcemy owego wybitnego architekta, o
                > ugruntowanej pozycji zawodowej zatrudnić w swoim projekcie [budowy obiektu,
                > to]
                , musimy mu zagwarantować odpowiednio wysokie honorarium."
                itd...
                >
                > Nikt jednak nie zatrudnia wybitnego filozofa, historyka, lekarza-badacza, it
                > p.
                "w projekcie opublikowania" rezultatów ich osiągnięć zawodowych.

                A to niby czemu, jeśli ich dzieło jest istotne i interesujące czytelników?

                > To oni sami się zatrudniają, wciąż od nowa, po właśnie aby nie utracić "
                > ugruntowanej" pozycji zawodowej.

                E tam.

                > A prasa masowa to nie jest prasa specjalistyczna.

                A dzień to nie to samo co noc....
                Prasa masowa, np gazeta często angażuje wybitnych fachowców, np wspaniałych dziennikarzy piszących fascynujące reportaże. Wystarczy sprawdzić, w jakich gazetach publikowali swoje prace nasi najlepsi dziennikarze, czy pisarze.
                • dritte_dame Re: dziedziny 15.08.12, 20:06
                  Gość portalu: inkwizytor napisał(a):

                  > > Nikt jednak nie zatrudnia wybitnego filozofa, historyka, lekarza-badac
                  > za, it
                  > > p.
                  "w projekcie opublikowania" rezultatów ich osiągnięć zawodowych.
                  >
                  > A to niby czemu, jeśli ich dzieło jest istotne i interesujące czytelników?

                  Bo to czy jest istotne i czy interesuje czytelników to sie dopiero okaże.
                  Po publikacji.

                  Jeżeli na razie interesuje tylko wydawcę, który chce zaryzykować i skredytować tworzenie publikacji - to prosze bardzo. Ale bez ściągania od przyszłych czytelników hurtowych przedpłat na niewiadomo co.

                  Czy jeśli czytelnicy nie uznają publikacji za wybitną to przedpłaty zostaną im zwrócone?

                  W przypadku publikacji, wydawca i czytelnik (inwestor i konsument) to nie jest ta sama osoba. Natomiast inwestor obiektu architektonicznego sam jest zarówno i "wydawcą" kredytujacym projekt jak i jego "konsumentem" i jeśli koncepcję na etapie szkicu i idei zaaprobuje to nie ma potemj już ryzyka że kredytując kosztowny etak szczegółowego projektowania poniesie straty finansowe w wyniku możliwej niepochlebnej opinii innych osób o dziele architekta.
                  • Gość: inkwizytor Re: dziedziny IP: *.warszawa.vectranet.pl 15.08.12, 20:30
                    dritte_dame napisała:

                    > Bo to czy jest istotne i czy interesuje czytelników to sie dopiero okaże.
                    > ]
                    > Po publikacji.

                    A niby na czym polega rola redaktora naczelnego i zespołu redakcyjnego pisma, jak nie na ustalaniu tematów, jakie się ukażą w następnych wydaniach? Tak funkcjonuje każde pismo, więc nie podważaj otwartych drzwi. Jasne, że ryzykują i ponoszą konsekwencje swojego działania. Tym niemniej lata praktyki i wyczucia rynku na ogół potwierdzają słuszność podejmowanych przez nich decyzji.

                    > Jeżeli na razie interesuje tylko wydawcę, który chce zaryzykować i skredytować
                    > tworzenie publikacji - to prosze bardzo. Ale bez ściągania od przyszłych czytel
                    > ników hurtowych przedpłat na niewiadomo co.

                    Aha, czyli chciałabyś, by czytelnik zapłacił dopiero po lekturze owej publikacji. Pewnie też chciałabyś uzależnić zapłatę od oceny czytelnika danej publikacji. Sprytne, ale na szczęście nierealne. Dlaczego na szczęście? Bo każdy cwaniak po przeczytaniu artykułu stwierdzi, że materiał był mało interesujący, a jego poziom wręcz słaby. I można się pożegnać z wyegzekwowaniem zapłaty.

                    > Czy jeśli czytelnicy nie uznają publikacji za wybitną to przedpłaty zostaną im
                    > zwrócone?

                    No właśnie o tym napisałem powyżej. PRECZ Z CWANIACTWEM!
                    • dritte_dame Re: cwaniactwo 15.08.12, 21:12
                      Gość portalu: inkwizytor napisał(a):

                      > dritte_dame napisała:
                      >
                      > > Bo to czy jest istotne i czy interesuje czytelników to sie dopiero oka
                      > że.

                      > > ]
                      > > Po publikacji.
                      >
                      > A niby na czym polega rola redaktora naczelnego i zespołu redakcyjnego pisma,

                      Wyglada na to, że na zapewnieniu sobie jak największego dopływu $$$$$$ wszystko jedno w jak bardzo cwaniacki sposób.


                      > > Jeżeli na razie interesuje tylko wydawcę, który chce zaryzykować i skredy
                      > tować
                      > > tworzenie publikacji - to prosze bardzo. Ale bez ściągania od przyszłych
                      > czytel
                      > > ników hurtowych przedpłat na niewiadomo co.
                      >
                      > Aha, czyli chciałabyś, by czytelnik zapłacił dopiero po lekturze owej publikacj
                      > i. Pewnie też chciałabyś uzależnić zapłatę od oceny czytelnika danej publikacji

                      Nie.
                      Chcę żeby czytelnik przed zapłaceniem za treść informacyjną miał możliwość bezpłatnego zapoznania się z wiarygodnymi dla niego i niezależnymi od wytwórcy treści ocenami jakości tego, co mu się oferuje do kupna i co już istnieje i może zostać poddane "kontroli jakości".

                      A to co mu się teraz narzuca to przedpłaty w zamian za obietnicę odpowiedniej jakości tego, czego jeszcze nie ma.


                      Ps.
                      Co do zwracania po przeczytaniu to - owszem - ta księgarska sieć handlowa, w której ja teraz kupuję ksiażki, przyjmuje zwroty zakupionych u nich książek po przeczytaniu, w przypadku gdy czytelnicy przynoszą ksiażki do zwrotu będąc bardzo zawiedzionymi jakościa ich treści.
                      Handlowiec zwraca takiemu klientowi całą zapłacona przez niesatysfakcjonujacy kienta towar sumę - i jak dotad jakoś nie bankrutuje.
                      • Gość: inkwizytor Re: cwaniactwo IP: *.warszawa.vectranet.pl 15.08.12, 21:48
                        dritte_dame napisała:

                        > > A niby na czym polega rola redaktora naczelnego i zespołu redakcyjnego pi
                        > sma,
                        >
                        > Wyglada na to, że na zapewnieniu sobie jak największego dopływu $$$$$$ wszystko
                        > jedno w jak bardzo cwaniacki sposób.

                        Nie. Redaktor naczelny musi być nie tylko dobrym planistą, znawcą rynku, zainteresowań czytelników ale też dobrym menadżerem i dbać o finanse. Taka jest jego rola. Z cwaniactwem nie ma to nic wspólnego.

                        > Nie.
                        > Chcę żeby czytelnik przed zapłaceniem za treść informacyjną miał możliwo
                        > ść bezpłatnego zapoznania się z wiarygodnymi dla niego i niezależnymi od wyt
                        > wórcy treści
                        ocenami jakości tego, co mu się oferuje do kupna i co już i
                        > stnieje
                        i może zostać poddane "kontroli jakości".

                        Znowu utopia.
                        Publikacje mogą być na każdy, dowolny temat. Każda z tych publikacji powinna być, Twoim zdaniem, oceniona. Wymagasz, by opublikowano recenzje każdej publikacji i dodatkowo, chciałabyś mieć do recenzji bezpłatny dostęp. Żeby zatrudniono sztab recenzentów, fachowców z każdej branży. Ciekawe, kto ich zatrudni i kto im za tę pracę zapłaci...

                        > A to co mu się teraz narzuca to przedpłaty w zamian za obietnicę odpowie
                        > dniej jakości tego, czego jeszcze nie ma.

                        Nie przesadzaj. Płacisz za jeden miesiąc z góry. Grosze. Jeśli uznasz, że publikacje nie były na satysfakcjonującym Cię poziomie, rezygnujesz z korzystania z tych usług w następnym okresie. I tyle.

                        > Ps.
                        > Co do zwracania po przeczytaniu to - owszem - ta księgarska sieć handlowa, w kt
                        > órej ja teraz kupuję ksiażki, przyjmuje zwroty zakupionych u nich książek po
                        > przeczytaniu
                        , w przypadku gdy czytelnicy przynoszą ksiażki do zwrotu będąc
                        > bardzo zawiedzionymi jakościa ich treści.
                        > Handlowiec zwraca takiemu klientowi całą zapłacona przez niesatysfakcjonujacy k
                        > ienta towar sumę - i jak dotad jakoś nie bankrutuje.

                        Podaj, prosze, dane tej księgarskiej sieci handlowej. Chętnie z niej skorzystam.
                        • dritte_dame Re: cwaniactwo 16.08.12, 00:00
                          Gość portalu: inkwizytor napisał(a):

                          > dritte_dame napisała:
                          >
                          > > Co do zwracania po przeczytaniu to - owszem - ta księgarska sieć handlowa
                          > , w kt
                          > > órej ja teraz kupuję ksiażki, przyjmuje zwroty zakupionych u nich książek
                          > po
                          > > przeczytaniu
                          , w przypadku gdy czytelnicy przynoszą ksiażki do zwrotu
                          > będąc
                          > > bardzo zawiedzionymi jakościa ich treści.
                          > > Handlowiec zwraca takiemu klientowi całą zapłacona przez niesatysfakcjonu
                          > jacy k
                          > > ienta towar sumę - i jak dotad jakoś nie bankrutuje.
                          >
                          > Podaj, prosze, dane tej księgarskiej sieci handlowej. Chętnie z niej skorzystam

                          Jak każdy polski cwaniak? ;)

                          No to proszę: www.chapters.indigo.ca/Returns-and-Exchanges/returns-art.html
                          • Gość: inkwizytor Re: cwaniactwo IP: *.warszawa.vectranet.pl 16.08.12, 06:50
                            dritte_dame napisała:

                            > > Podaj, prosze, dane tej księgarskiej sieci handlowej. Chętnie z niej skor
                            > zystam

                            > Jak każdy polski cwaniak? ;)

                            Jak takie jedno skąpiradło, co chce za darmo korzystać z czyjejś wiedzy...
                            Dritte sie nazywa:)))
                        • dritte_dame Re: cwaniactwo 16.08.12, 00:25
                          Gość portalu: inkwizytor napisał(a):

                          > dritte_dame napisała:
                          >
                          > > Chcę żeby czytelnik przed zapłaceniem za treść informacyjną miał m
                          > ożliwo
                          > > ść bezpłatnego zapoznania się z wiarygodnymi dla niego i niezależnymi
                          > od wyt
                          > > wórcy treści
                          ocenami jakości tego, co mu się oferuje do kupna i co [u
                          > ]już i
                          > > stnieje[/u] i może zostać poddane "kontroli jakości".
                          >
                          > Znowu utopia.
                          > Publikacje mogą być na każdy, dowolny temat. Każda z tych publikacji powinna by
                          > ć, Twoim zdaniem, oceniona.

                          Nie każda, tylko te oferowane na sprzedaż.


                          > Wymagasz, by opublikowano recenzje każdej publikacj

                          Nie każdej (j.w.)


                          > i i dodatkowo, chciałabyś mieć do recenzji bezpłatny dostęp.

                          Oczywiście.
                          Tak samo jak na przykład do recenzji filmowych w masowej i troche mniej masowej prasie.


                          > Żeby zatrudniono sztab recenzentów, fachowców z każdej branży. Ciekawe, kto ich zatrudni
                          > i kto im za tę pracę zapłaci...

                          Mam to najzupełniej gdzieś "kto ich zatrudni i kto im za tę pracę zapłaci".
                          Dla mnie ważne jest tylko to, żeby mieć rozsądnie wiarygodne i niezależne od producenta źródło informacji o jakości towaru oferowanego mi do kupna.

                          W przypadku twórczosci filmowej, muzycznej, plasycznej, baletowej, ksiażkowej, itp. ten "problem" okazał się rozwiązywalny i jest już od dzięcioleci (jeśli nie od wieków) rozwiazany.

                          A w przypadku twórczosci prasowej "nie da się"??
                          No to "jak nie potrafisz to nie pchaj się na afisz!"


                          > > A to co mu się teraz narzuca to przedpłaty w zamian za obietnicę o
                          > dpowie
                          > > dniej jakości tego, czego jeszcze nie ma.
                          >
                          > Nie przesadzaj. Płacisz za jeden miesiąc z góry. Grosze. Jeśli uznasz, że publi
                          > kacje nie były na satysfakcjonującym Cię poziomie, rezygnujesz z korzystania z
                          > tych usług w następnym okresie. I tyle.

                          Właśnie chodzi o to "i tyle".
                          Zwrotu pieniędzy dodatkowo wyłudzonych ode mnie za wciśnięcie mi barachła nie zobaczę.

                          Nie ma znaczenia jak małą sumę wyłudzono i czy mnie "stać".
                          Chodzi o sam fakt wyłudzenia i o zasadę zeby nie tolerować takiego cwaniactwa.
                          • dritte_dame Re: cwaniactwo 16.08.12, 00:27
                            dritte_dame napisała:

                            > Mam to najzupełniej gdzieś [i]"kto ich zatrudni i kto im za tę pracę zapłaci"[/
                            > i].
                            > Dla mnie ważne jest tylko to, żeby mieć rozsądnie wiarygodne i niezależne od pr
                            > oducenta źródło informacji o jakości towaru oferowanego mi do kupna.

                            Zanim za niego zapłacę.
                          • Gość: inkwizytor Re: cwaniactwo IP: *.warszawa.vectranet.pl 16.08.12, 07:31
                            dritte_dame napisała:

                            Znowu utopia.
                            Publikacje mogą być na każdy, dowolny temat. Każda z tych publikacji powinna
                            być, Twoim zdaniem, oceniona.


                            > Nie każda, tylko te oferowane na sprzedaż.

                            Czyli niezliczona ilość. Bo tak chce Dritte.:)

                            Wymagasz, by opublikowano recenzje każdej publikacji

                            > Nie każdej (j.w.)

                            Czyli nieskończenie wiele. Bo tak chce Dritte:)

                            i i dodatkowo, chciałabyś mieć do recenzji bezpłatny dostęp.
                            >


                            > Oczywiście.
                            > Tak samo jak na przykład do recenzji filmowych w masowej i troche mniej masowej
                            > prasie.

                            I jak to sobie wyobrażasz? Skoro dostęp do prasy ma być płatny, np do Gazety Wyborczej to jakim cudem do wybranego artykułu, np do recenzji teatralnej, czy filmowej, publikowanej na łamach tejże gazety chcesz mieć bezpłatny dostęp? Wiem, technicznie jest to możliwe. Tyle tylko, czy opłacalne z punktu widzenia gazety? I czy gra jest warta świeczki? Czy w imię partykularnych interesów jednej, że sie kolokwialnie wyrażę, kutwy warto inwestować w kodowanie czy indeksowanie poszczególnych pozycji gazety? Czy nie widzisz, jakie to rodzi i utrudnienia i konsekwencje? Pomyśl, jak zareagują czytelnicy wydania papierowego gazety na wieść, że niektóre z artykułów są bezpłatne. Zażądają obniżki ceny gazety. I będą mieli rację. Jedynym wyjściem, bezkonfliktowym, byłoby wygenerowanie osobnego nośnika informacji zawierającego artykuły o bezpłatnym dostępie. Czyli w naszym przypadku, zbiór recenzji teatralnych. Tyle tylko, że taki zbiór już istnieje. Jest nim miesięcznik Teatr. Muszę Cię jednak zmartwić, dostęp do niego jest płatny. I słusznie.

                            Żeby zatrudniono sztab recenzentów, fachowców z każdej branży. Ciekawe,
                            kto ich zatrudni i kto im za tę pracę zapłaci...


                            > Mam to najzupełniej gdzieś [i]"kto ich zatrudni i kto im za tę pracę zapłaci"[/
                            > i].

                            Typowa roszczeniowa postawa, jak u dziecka, które domaga się lizaka...

                            > W przypadku twórczosci filmowej, muzycznej, plasycznej, baletowej, ksiażkowej,
                            > itp. ten "problem" okazał się rozwiązywalny i jest już od dzięcioleci (jeśli ni
                            > e od wieków) rozwiazany.

                            Niby jak?

                            Nie przesadzaj. Płacisz za jeden miesiąc z góry. Grosze. Jeśli uznasz, że
                            publikacje nie były na satysfakcjonującym Cię poziomie, rezygnujesz z korzystania
                            z tych usług w następnym okresie. I tyle.


                            > Właśnie chodzi o to "i tyle".
                            > Zwrotu pieniędzy dodatkowo wyłudzonych ode mnie za wciśnięcie mi barachła nie z
                            > obaczę.

                            Nikt Ci niczego nie wciska. Możesz skorzystać z oferty lub ją odrzucić. Nie ma przymusu, więc nie wciskaj tu kitu.

                            > Nie ma znaczenia jak małą sumę wyłudzono i czy mnie "stać".
                            > Chodzi o sam fakt wyłudzenia i o zasadę zeby nie tolerować takiego cwaniactwa.

                            Powtarzam, nikt niczego nie wyłudza. Możesz skorzystać z oferty lub z niej zrezygnować.
                            A właściwie ma tu miejsce próba wyłudzenia. To Ty chcesz wyłudzić informacje. Za darmo.
                            • dritte_dame Re: recenzje 16.08.12, 14:29
                              Gość portalu: inkwizytor napisał(a):

                              > dritte_dame napisała:
                              >
                              > > W przypadku twórczosci filmowej, muzycznej, plasycznej, baletowej, ksiażk
                              > owej,
                              > > itp. ten "problem" okazał się rozwiązywalny i jest już od dzięcioleci (je
                              > śli ni
                              > > e od wieków) rozwiazany.
                              >
                              > Niby jak?

                              Rozmaicie.
                              I na różne sposoby w różnych miejscach i czasie.

                              W moim konkretnie przypadku dobrej jakości krytyczną informację o wydarzeniach kulturalnych i wydawniczych otrzymuję z najzupełniej bezpłatnego a świetnie redagowanego pierwszego programu radia CBC.
                              (Słuchanego najczęściej w samochodzie, wiec nawet poszukiwanie i dostęp do tej informacji nie zabiera dodatkowego czasu)


                              www.cbc.ca/
                              www.cbc.ca/books/
    • lidka449 Re: Cienki śpiew 15.08.12, 19:16
      nie wiem o co chodzi - czyli sprawa zamyka się w finansach.
      kto będzie miał zasobną sakiewkę zapewni sobie dostęp do treści
      w internetowym wydaniu prasy lub będzie korzystał z formy papierowej.
      kto nie ...
      • ramborambo Re: Cienki śpiew 16.08.12, 07:42
        Historia pokazała, że internetowa społeczność jest wstanie znaleźć i wdrożyć alternatywne rozwiązanie: encyklopedia -> wiki, słowniki -> google, leo... Chodzi mi o to, że jeżeli gazeta i wszyscy wydawcy zrzeszeni w piano zamkną darmowy dostęp do informacji to stwarza to szansę dla nas, aby stworzyć alternatywną platformę wymiany informacji. Wtedy ktoś z dobrym pomysłem i wykonaniem znów zostanie milionerem;)

        Jeszcze jedna sprawa, a mianowicie ów Piano jest ratunkiem dla obecnego dziennikarstwa, którego zmierzch jest bliski. Nie wiem, w jakim kierunku pójdą zmiany. Ale jakoś te biurka, biurowce, ludzi utrzymać. Ci ludzie odpychają od siebie myśl, że gazeta jedna czy druga może upaść. Boją się zmian, a świat idzie do przodu i na nich czekał nie będzie.
    • Gość: ka_p_pa To może konkretnie IP: *.interwan.pl 16.08.12, 11:33
      na przykładzie.
      Czy pt forumowicze zapłaciliby za ciąg dalszy:
      www.polskatimes.pl/artykul/637669,susza-w-usa-moze-wstrzasnac-swiatem-czy-czekaja-nas-kolejne,id,t.html
      • dritte_dame Re: To może konkretnie 16.08.12, 14:19
        Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):

        > na przykładzie.
        > Czy pt forumowicze zapłaciliby za ciąg dalszy:
        > www.polskatimes.pl/artykul/637669,susza-w-usa-moze-wstrzasnac-swiatem-czy-czekaja-nas-kolejne,id,t.html


        Zupełnie to samo można przeczytać najcześciej zupełnie za darmo (tyle że po angielsku) w "USA Today" lub w innej tego typu "tabloid-class" gazecie, z której wybitni dziennikarze GW to bezwstydnie zerżnęli.

        No, ale jak na razie to mają jeszcze alibi że piszą "bezpłatnie" ale gdy tylko zaczną kasować bezzwrotne przedpłaty na wybitność, ambitność i niszowość to ho, ho!!!- dopiero pokażą co potrafią! ;D;D;D
        • Gość: ka_p_pa Re: To może konkretnie IP: *.interwan.pl 16.08.12, 14:25
          dritte_dame napisała:

          > Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):
          >
          > > na przykładzie.
          > > Czy pt forumowicze zapłaciliby za ciąg dalszy:
          > > www.polskatimes.pl/artykul/637669,susza-w-usa-moze-wstrzasnac-swiatem-czy-czekaja-nas-kolejne,id,t.html
          >
          >
          > Zupełnie to samo można przeczytać najcześciej zupełnie za darmo (tyle że po ang
          > ielsku) w "USA Today" lub w innej tego typu "tabloid-class" gazecie, z której w
          > ybitni dziennikarze GW to bezwstydnie zerżnęli.

          Nawet jeśli bezpłatnie, to bezproduktywnie. Przytoczyłem przykład dziennikarskiego bełkotu, wodolejstwa. Ale może to wina tłumaczenia?
          Zauważ, że nie jest też "bezpłatnie". Za ciąg dalszy należy zapłacić:)) Tylko po co? Infantylny początek wystarczy, by nie chcieć czytać nawet za darmo.
          • dritte_dame Re: tłumaczenie 16.08.12, 14:35
            Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):

            > Przytoczyłem przykład dziennikarski
            > ego bełkotu, wodolejstwa. Ale może to wina tłumaczenia?

            To nie jest wina tłumaczenia :)

            Tłumacz w tym przypadku akurat stanął na wysokosci zadania i dość wiernie oddał oryginalny styl, (brak)treść(i), formę i ogólny "nastrój" jednego z setek takich pojawiających się dziś na ten temat mętnych źródeł :))
            • Gość: ka_p_pa Re: tłumaczenie IP: *.interwan.pl 16.08.12, 14:50
              dritte_dame napisała:


              > Tłumacz w tym przypadku akurat stanął na wysokosci zadania i dość wiernie oddał
              > oryginalny styl, (brak)treść(i), formę i ogólny "nastrój" jednego z setek taki
              > ch pojawiających się dziś na ten temat mętnych źródeł :))

              Trafiłem już na kilka tego typu referatów, na rozmaite tematy, z ukrytym zakończeniem dostępnym dla abonentów i zastanawiam się nad targetem, grupą docelową jaką chcą pozyskać twórcy Piano. I nic mi do głowy nie przychodzi.
      • piwi77.0 Re: To może konkretnie 16.08.12, 14:37
        Ja nawet tego fragmentu do końca nie zmęczyłem, wykluczone, żebym płacił 1 gr za resztę. A przecież im się zamarzyła jeszcze wyższa cena.
        • Gość: ka_p_pa Re: To może konkretnie IP: *.interwan.pl 16.08.12, 14:53
          Ja zmęczyłem. I o ile temat sam z siebie ciekawy, to po przeczytaniu artykułu nie jestem ani odrobinę bardziej poinformowany niż bez czytania. Nie tylko strata 1 grosza, ale strata kilku minut
          • piwi77.0 Re: To może konkretnie 16.08.12, 14:59
            Fakty
            notowaniacen.pl/Ceny-kukurydzy/kukurydza-przecietna-cena-skupu-w-dol-11-08-12.html
            przeczą tytułowej tezie artykułu, więc od początku byłem nastawiony sceptycznie do treści, a gdy autor zaczął szczegółowo opisywać historię jakiegoś farmera z Iowa, całkiem straciłem zainteresowanie.
    • Gość: barykady klops z ACTA więc nowy patent na cenzurę IP: *.de 16.08.12, 16:00
      Nie udało się wprowadzić cenzury poprzez ACTA, więc kombinują z opłatami.
      Głupim, odciętym od informacji narodem lepiej się steruje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka