Dodaj do ulubionych

Adopcja serca co myślimy

26.12.12, 18:48
Adopcja serca co myślimy

Po prostu miłość - Aleksandra Polewska

Kongo, Burundi, Rwanda – głód, choroby, przedwczesna śmierć i wojny domowe. Tysiące sierot. Aby afrykańskie dziecko miało co jeść i mogło się uczyć wystarczy 60 złotych miesięcznie. Przyłączając się do akcji „Adopcja Serca” stajemy się jego rodziną.

Na rzecz czarnoskórych dzieci wysyłają pieniądze emeryci, lekarze, graficy, piekarze, maklerzy, studenci. Regularnie wspiera je bardzo wielu ludzi. Najstarszy „rodzic” ma 93 lata, najmłodsi to siedmiolatkowie. „Adopcję Serca” wspierają również przez ofiarowanie modlitwy, cierpienia w intencji dzieci Trzeciego Świata. Wiele jest adopcji zbiorowych. Trzynaścioro dzieci zaadoptował znany polityk, ośmioro wspomaga była właścicielka biura turystycznego. Nie wycofała się nawet wtedy, gdy jej firma zbankrutowała.

„Adopcję Serca” zainicjował w Polsce gdański muzyk Wojciech Zięba. Początkowo nie wiedział skąd zdobyć pieniądze na pomoc, ale pomysł szybko podsunął mu przyjaciel. „Adopcja” miała już długą tradycję na Zachodzie. Wyszukania najbardziej potrzebujących sierot podjęli się działający w Rwandzie pallotyńscy misjonarze i misjonarki. Pierwsza polska deklaracja „Adopcji Serca” została podpisana w czerwcu 1996 r.

Pieniądze trafiają do polskich misjonarzy w Rwandzie. Tam kupowane są za nie m.in. koce, maty, żywność, przybory szkolne, mydło. Sztab generalny „Adopcji serca” działa w podwarszawskim domu Magdaleny Słodzinki, w której komputerze zarejestrowanych jest ponad 2 tys. danych dotyczących polskich rodziców adopcyjnych. Sama adoptowała czarnoskórą Julię. W małym biurze półki uginają się od skoroszytów z korespondencją i zdjęciami afrykańskich podopiecznych. Na podłodze stoją pudła z listami adopcyjnych rodziców do dzieci oraz dzieci do rodziców. „Niektórzy oburzają się, że w Polsce jest tyle potrzebujących dzieci, a ktoś decyduje się pomagać afrykańskiemu – mówi jedna z mieszkanek Konina, oczekująca na adopcyjny przydział. – Myślę, że „Adopcja Serca” jest powołaniem. Ktoś pomaga dzieciom w Polsce, ktoś w Afryce. Biedy polskich dzieci, choć bywa ona wstrząsająca, nie da się porównać z biedą, która dotyka sieroty z Afryki”...

źródło:www.niedziela.pl

niektórzy mężczyźni radzą sobie całkiem nieźle, zobacz co mówią na ten temat Tadeusz Makulski i Zbigniew Ostrowski kliknij tu www.pomorska.pl

strona www organizatorów adopcji szczegóły jak www.maitri.pl
Obserwuj wątek
    • wuzet21 Re: Adopcja serca co myślimy 26.12.12, 19:16
      Przekazywanie pieniędzy misjonarzom czy jakimkolwiek innym organizacjom kościelnym, uważam za błąd - jeżeli potrzebne są koce - kupią koce, jeżeli potrzebne są przybory szkolne - kupią przybory szkolne - zbyt dużo jest przypadków, że pieniądze przekazywane przez uczciwych ludzi w dobrej wierze, w cudowny sposób wykorzystywane były i są, do zgoła innych celów.
      Jeżeli chcecie pomagać - napiszcie czego Wam trzeba - ludzie pomogą, ale w pieniądze nie wchodźcie - o pieniądze zwróćcie się do Watykanu.
      • karkowiak2plus Re: Adopcja serca co myślimy 26.12.12, 19:24
        Znane są przypadki zakupu kałasznikowów.

        A tymczasem tam potrzebne są najprostsze narzędzia rolnicze.
        • seth.destructor Re: Adopcja serca co myślimy 27.12.12, 00:38
          Znane i udokumentowane. Rwanda, Burundi i Kongo to miejsca, w których misjonarze aktywnie udzielają się politycznie, co w tych krajach oznacza podżeganie jednych plemion do walki z drugimi, np. Tutsi vs. Hutu. Na przykład niejaki Seromba zwabił 2000 Tutsich do kościoła, a następnie nakazał, aby buldożery ich zgniotły wewnątrz, a niedobitki zostały dobite przez Hutu. Dostał za to 15 lat. Misjonarze przemycają broń albo ułatwiają jej zakup przez swe europejskie kontakty. W tę broń zostają wyposażone także dzieci.
    • scenery Re: Adopcja serca co myślimy 26.12.12, 19:25
      " wysyłają pieniądze emeryci, lekarze, graficy, piekarze, maklerzy, studenci. Regularnie wspiera je bardzo wielu ludzi. Najstarszy „rodzic” ma 93 lata, najmłodsi to siedmiolatkowie. „Adopcję Serca” wspierają również przez ofiarowanie modlitwy, cierpienia w intencji dzieci Trzeciego Świata. Wiele jest adopcji zbiorowych. Trzynaścioro dzieci zaadoptował znany polityk, ośmioro wspomaga była właścicielka biura turystycznego. Nie wycofała się nawet wtedy, gdy jej firma zbankrutowała. "

      Brzmi jak tekst z "łańcuszka" :)
      • karkowiak2plus Re: Adopcja serca co myślimy 26.12.12, 19:27
        I cel jest tak samo szczytny. Zrobić darczyńców w bambuko.
      • billy.the.kid Re: Adopcja serca co myślimy 26.12.12, 19:30
        smutne doświadczenia z pieniąchami dawanymi KArTOfLOM na caritas nakazują - ANI GROSZA przez ręce urzędników pambócka.
        • karkowiak2plus Re: Adopcja serca co myślimy 26.12.12, 19:36
          Skojarzenia niby trafne , ale dziś pod każdą akcję podczepiają się chachmęty spod ciemnej gwiazdy.
          • 6burakow Re: Adopcja serca co myślimy 26.12.12, 20:04
            Popieram wiele organizacji charytatywnych i uzytecznosci publicznej ale tylko takie ktore sie rozliczaja ze zbieranych pieniedzy. Jak rozlicza sie kk?
            • karkowiak2plus Re: Adopcja serca co myślimy 26.12.12, 20:22
              Większość fundacji działających non profit zeruje się na koniec roku kupując co popadnie. Najczęściej komórki i samochody. Niby jako narzędzia pracy.
              A te fundacje co się parają odcinkiem afrykańskim topią grubą kasę w przedsiębiorstwach transportowych,z których czerpią krociowe zyski.
              Miałem kiedyś z czymś takim do czynienia i nabrałem takiego wstrętu,że nikomu nie powierzę złamanego grosza na marnację.
              Potrzebujących mam na wyciągnięcie ręki i nie muszę korzystać z wątpliwego pośrednictwa.
    • feel_good_inc Po pierwsze myślący ludzie nie wysyłają pieniędzy 27.12.12, 01:03
      ...na tzw. "pomoc" dla Afryki, ponieważ:
      Po pierwsze, pieniądze takie w zdecydowanej większości są marnotrawione i defraudowane przez organizacje je zbierające i lokalnych watażków.
      Po drugie zarzynają lokalną gospodarkę - kto będzie harować na polu, skoro lepiej żreć biały ryżyk od Unesco.
      Po trzecie każde odkarmione za twoje pieniądze Murzyniątko, to za kilka lat rodzina z gromadą bachorów, która nie potrafi ze sobą nic zrobić poza żebraniem o żarcie z pomocy humanitarnej. Wykarm sto tysięcy umierających z głodu w Somalii, to za 15 lat będzie ich tam umierało milion.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka