Dodaj do ulubionych

Jak to jest z "tradycyjnym modelem związku" ?

07.02.13, 13:25
Tak pytam, bo mi się nasunęło po dyskusjach forumowych (nie tylko tu).

Kiedyś pozwoliłam sobie na taką uwagę. Mianowicie pani pisała, że teraz straszna jest tragedia, bo kobiety muszą pracować, gdyż ich mezowie nie mogą sami utrzymać rodzin. Pozwoliłam sobie zauważyć m.in. oczywiscie :), że jesli kobieta ma z załozenia takie przekonania i oczekiwania, iz jako zamezna pracowac nie bedzie, tylko zajmowac się domem - to powinna sobie kandydata na meza szukać w gronie panow zaradnych o takich samuch poglądach na rodzinę i finanse w niej.

Dostałam odp. ze jest to "ku.restwo" (sorry za wulgaryzm, ale to cytat). No to jak to w końcu jest?

Komunizm się jakoś nie sprawdził, i "kazdemu wg potrzeb, od kazdego wg mozliwosci" też nie:) Zatem trzeba się liczyć z tym, że jesli kobieta oczekuje, że nie bedzie pracować, a zajmować się domem, to ktoś musi na ten dom SAM zarobić - proste. A skoro takaie ma oczekiwania i pragnienia - niech wybiera spośród panów o tych samych poglądach i MOŻLIWOŚCIACH utrzymania domu tylko ze swej pracy zawodowej. Gdzie tu jakieś "ku.restwo" toż to czysta logika:)

Ja tam nigdy nie myslałam, zeby "zostać w domu" (po co się uczyć wobec tego?), ale jakoś też mnie nie krecili faceci pt. życiowa oferma i owszem - oczekuję że facet bedzie zaradny. No, ale ja nie jestem przykładem "kobiecego geniuszu" :), bo chcę pracować.
Obserwuj wątek
    • 10iwonka10 Re: Jak to jest z "tradycyjnym modelem związku" ? 07.02.13, 13:39
      Ja mysle ze to czesto kwestia 'wymagan finansowych'- Niektore rodziny moglyby sie utrzymac z jednej pensji ( przynajmniej przez kilka lat dopoki dzieci nie pojda do szkoly) ale na bardzo skromnym poziomie. Niestety ten skromny poziom nie kazdemu odpowiada.
      • kora3 No, ale nikt nikomu nie dyktuje CO ma mu 07.02.13, 14:04
        odpowiadać!

        O to własnie chodzi Iwonko. Jesli ktoś jest za tradycyjnym modelem rodziny - obojetnie, kobieta czy mężczyzna - to POWINNI sobie zdawać sprawę, ze w związku z przekonaniami nikt im nie da więcej niz zarabia maż za nie, wiec podejmujac dezyzję o wspólnym życiu TRZEBA SIE LICZYĆ z konserkwencjami. Np. takimi, że jesli wybiera sie mezczyznę mało zaradnego - niechybnie bedzie koniecznośc iśc do pracy, albo klepac biedę. Kżdy moze podjąć decyzję jaka chce, ale to JEGO sprawa, a nie państwa, czy społeczeństwa. Trzeba było wybrać gościa z jajami i głową - proste:)
        • Gość: bhg Re: No, ale nikt nikomu nie dyktuje CO ma mu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.13, 17:16
          Tylko widzisz, to co piszesz jest zbyt oczywiste i niekontrowersyjne by mogło sprowokować jakąkolwiek dyskusję...
          Może trzeba było podywagować nad tym co miała na myśli osoba pisząca o kure...stwie tradycyjnego modelu rodziny - gdzie on pracuje i daje kasę a ona świadczy usługi. Jeśli z takiej instytucji usuniemy otoczkę religijną i etos matki-polki, to rzecz zacznie się niebezpiecznie zbliżać do "sponsoringu" który jak wiadomo jest tylko trochę ładniejszym określeniem prostytucji...
          Ten temat może mógłby wzbudzić jakieś emocje:)
          • kora3 Ależ wspomnianym "k...stwem" 07.02.13, 17:24
            Miało być samo założenie, że przyszłego meza bedzie się szukać wśród panow zaradnych. :) Bo mężczyzna ma kochać, być czuły, a nie zaradny. Brzmiało to tak, jakby bycie zaradnym z automatu wykluczało miłośc, albo czułośc.

            Pisząca to pani była ZA TRADYCYJNYM modelem, tylko przeciw stawianiu na zaradnych :) - takze w tymże modelu.

            Ty zdaje się poepełniasz taki sam błąd logiczny (chyba ze ironizujesz) - mianowicie taki, że w zaradnośc faceta ma być JEDYNYM kryterium wyboru tegoż. A nikt o tym nie wspominał, ja na pewno nie:)
            • Gość: bhg Re: Ależ wspomnianym "k...stwem" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.13, 17:39
              Nie, nie ironizuję - przynajmniej nie na ten temat...
              Ale błędu logicznego też nie popełniam. Raczej zmieniam punkt ciężkości dyskusji na bardziej, jak mi się wydaje, prowokacyjny. Idąc tym tropem, jakaś forma kur..ew..stwa w tym ocenianiu mężczyzny pod kontem możliwości zarobkowych jednak jest. Można się wzdragać przed nazwaniem rzeczy po imieniu, ale żeby tak zupełnie temu zaprzeczać...?
              • massaranduba Re: Ależ wspomnianym "k...stwem" 07.02.13, 17:49
                Gość portalu: bhg napisał(a):

                > Idąc tym tropem, jakaś forma ku
                > r..ew..stwa w tym ocenianiu mężczyzny pod kontem możliwości zarobkowych jednak
                > jest.

                No dobrze, prowokujmy wiec dalej. Stawiam teze, ze 80% mezczyzn (moze nawet wiecej) zawiera zwiazek malzenski, zeby miec mozliwosc regularnego seksu.
                • Gość: BIMOTA Re: Ależ wspomnianym "k...stwem" IP: *.adsl.inetia.pl 07.02.13, 21:22
                  I KOGO TO NIBY MIALO SPROWOKOWAC I DO CZEGO ?
                • Gość: inkwizytor Re: Ależ wspomnianym "k...stwem" IP: *.warszawa.vectranet.pl 07.02.13, 22:02
                  massaranduba napisała:

                  > No dobrze, prowokujmy wiec dalej. Stawiam teze, ze 80% mezczyzn (moze nawet wie
                  > cej) zawiera zwiazek malzenski, zeby miec mozliwosc regularnego seksu.

                  Kiepska ta prowokacja.
                  Regularny seks zapewni mężczyźnie i konkubina, niekoniecznie musi się w tym celu żenić.
                  • massaranduba Re: Ależ wspomnianym "k...stwem" 08.02.13, 11:40
                    Gość portalu: inkwizytor napisał(a):

                    > Regularny seks zapewni mężczyźnie i konkubina, niekoniecznie musi się w tym cel
                    > u żenić.

                    Jak znajdzie taka, ktora lubi seks to jak najbardziej :-)
                    Zauwaz jednak, ze malzenstwo to tez, a raczej przede wszystkim, prawo do wylacznosci, dlatego ci o mniejszym potencjale wlasnym daza do zwiazkow sformalizowanych, bo sa dla nich na dluzsza mete pewniejsze.
                    • kora3 Re: Ależ wspomnianym "k...stwem" 08.02.13, 11:48
                      potwierdzam. Taką osobą był moj eksmąż. Naprawdę myslał sobie, ze jak pobraliśmy jakieś śluby, to ja go nie wykopię :)
                      • bimota Re: Ależ wspomnianym "k...stwem" 08.02.13, 15:02
                        "POTWIERDZASZ" KONTRPRZYKLADEM... :p
                        • kora3 Dlaczego kontrprzykladem? 08.02.13, 16:34
                          Massa pisała o OSOBACH o mniejszym potencjale (ogólnie, na polach pewnie różnych) bez wyszczególniania płci (słusznie, bo nie jest tu wyznacznikiem). Mój eksmąż był/jest taką osoba i to on parł na śluby.
                    • Gość: inkwizytor Biedna kobieto IP: *.warszawa.vectranet.pl 08.02.13, 13:36
                      Gdyby to napisał facet, to bym zrozumiał. Ale kobieta???????
                      Nagadał Ci konkubent głupot, bo najwyraźniej nie chciał się z Tobą ożenić, a Ty powtarzasz jego dyrdymały...
                      Może jeszcze w nie wierzysz, żeby było i straszniej i śmieszniej?
                      • kora3 A ja nie muszę Massie wierzyć 08.02.13, 16:40
                        Ja to wiem - niestety.
                        Nie chodzi bynajmniej o to, że na slub decydują się ludzie o mniejszym potencjale. Chodzi o to, że ci o mniejszym traktują go jako jakąś gwarancję. Tymczasem NIC nie daje gwarancji udanego zwuązku, ani wyłączności na kogoś. Sądzę, ze o tym samym pisała Massa.

                        Korcia
                        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
                        • Gość: inkwizytor Nikt nie musi a nawet nie powinien IP: *.warszawa.vectranet.pl 08.02.13, 20:53
                          wierzyć Massie.
                          Każdy natomiast powinien zwiększyć czujność i zachować ogromny sceptycyzm czytając rewelacje Massy, bo plecie trzy po trzy para piętnaście

                          kora3 napisała:

                          > Nie chodzi bynajmniej o to, że na slub decydują się ludzie o mniejszym potencja
                          > le. Chodzi o to, że ci o mniejszym traktują go jako jakąś gwarancję.

                          Nie masz bynajmniej racji:)))
                          W gruncie rzeczy marzysz o tym, by jakiś sensowny, zamożny, przystojny facet poprosił Cię o rękę. I tyle.
                          • massaranduba Re: Nikt nie musi a nawet nie powinien 08.02.13, 21:03
                            Gość portalu: inkwizytor napisał(a):

                            > W gruncie rzeczy marzysz o tym, by jakiś sensowny, zamożny, przystojny facet po
                            > prosił Cię o rękę. I tyle.

                            A mozna wiedziec z jakiej krynicy madrosci czerpiesz te wiedze ? Niech zgadne- z kursow przedmalzenskich ?
                            • Gość: inkwizytor Re: Nikt nie musi a nawet nie powinien IP: *.warszawa.vectranet.pl 08.02.13, 21:40
                              Nie baw się w zgadywanki. Nie masz szczęścia do trafień. Taki już Twój los...biedna kobieto...
                          • kora3 A dlaczego wyróżniasz "bynajmniej"? 08.02.13, 21:06
                            Wszak użyłąm tego słowa zgodnie z tym, jak się używa.

                            Powiem Ci szczerze, że ja NIGDY nie marzyłam zeby wyjść za mąż - w sensie formnalizacji związku. Jakoś mnie to nie kreciło. Wyszłam, bo mnie prosił o to moj eksmąz, dla którego posdiadanie ślubu było ważne dla bycia razem. Mnie to latało. Potem się musiałam rozwodić, ale nie było to jakieś wielkie hallo dla mnie, ani trudna sprawa- ot formalność.

                            Sensowengo faceta mam , tego samego od paru lat :) na finanse też nie moze narzekać. Owszem, jest chetny brac ślub, ja nie. Pierścionek noszę, bo ladny jest:) Nazwisko nosze po eksmezu, bo pod nim znana byłąm w branży i zamiaru zmieniac nie mam. Ni pojmuję zupełnie dlaczego ktoś miałby marzyć o tym, żeby ktoś się oświadczył :)
                            O sensownym i zamoznym facecie sie nie marzy, tylko sie takiego ma, bo innym szkoda sobie głowy zawracać:)
              • kora3 hmmm 08.02.13, 11:04
                Wiesz - każdy ma jakieś wyjściowe kryteria wyboru partnera życiowego.
                Ma do nich prawo, niezaleznie od tego, jakie one są. No to bedzie jego partner i jego życie, nie?

                Zupełnie nie pojmuję dlaczego ludzie potępiają kryteria innych:)
                Mnie np. nie interesowalby (hipotetycznie, bo jestem w udanym związku) facet: zajęty, w takcie rozwodu, zaangażowany religijnie, obarczony dziecmi, z nałogami, z problemami psychicznymi, bezrobotny, niezaradny, leń, prostak.

                Co w tym złego? Ani nie poniżam nikogo, ani nie wyszydzam - po prostu - mam swoje zasady i sie ich trzymam. Z panami ww. mogę sie znać, lubić KOLEGOWAĆ, ale na partnera życiowego się DLA mnie nie nadają.

                Co do samego ściśle tematu wątku: mnie to nie dotyczy:) Nie wyobrazam sobie życia bez pracy (teraz jestem chora i siłą rzeczy siedze w domu robiąc zawodowo tylko to, co mogę robić z domu i juz mi się to nudzi :)) i nie oczekuję, że ktoś mnie bedzie utrzymywał. Nigdy też nie oczekiwałam. Ale też nigdy nie pisałabym sie na sytuację, że z załozenia to JA mam utrzymywać faceta i dom:) Wiec panowie typu d.upa wołowa nigdy mnie nie interesili. :)
                I nie widzę w tym nic złego - przeciwnie :)
          • massaranduba Re: No, ale nikt nikomu nie dyktuje CO ma mu 07.02.13, 17:44
            Gość portalu: bhg napisał(a):

            > Może trzeba było podywagować nad tym co miała na myśli osoba pisząca o kure...s
            > twie tradycyjnego modelu rodziny - gdzie on pracuje i daje kasę a ona świadczy
            > usługi.

            No i wlasnie, zeby tego kur....stwa nie bylo, to samowystarczalni ludzie powinni wiazac sie ze soba dlatego, ze tego chca, a nie dlatego, ze jedno drugiemu bedzie swiadczyc uslugi.
            • kora3 halo halo :) 08.02.13, 11:53
              osobie piszącej o "kur...stwie" nie chodziło o to, że ma ono miejsce, gdy "on pracuje a ona świadczy jakieś usługi".
              Wrecz nawet przeciwnie :) Jej chodziło o to, że sama MYSL w temacie takim, iż kobieta nastawiona na tradycyjny model (ona zajmuje sie domem, on ten dom utrzymuje) powinna poszukać sobie chłopa wśród zaradnych, jest "ku..wska".
    • Gość: BIMOTA Re: Jak to jest z "tradycyjnym modelem związku" ? IP: *.adsl.inetia.pl 07.02.13, 21:20
      COZ.. KOBIETA POWIEDZIALA CI WPROST, TO CZEGO JA NIE SMIALEM... CZYSTA LOGIKA...
      • kora3 Mnie powiedziała??? 08.02.13, 11:32
        Przecie ja nie jestem w tradycyjnym modelu związku, wiec co to ze mną ma wspólnego?
        Raczej z tymi osobamni, co "placzą", ze "mąż nie zarobi":), ale same do pracy nie idą i wzięly sobie taką niemotę, co zarobić nie umie :)
    • Gość: inkwizytor Bez sensu ten wątek IP: *.warszawa.vectranet.pl 07.02.13, 22:13
      Dyskutowałaś na jakimś forum, na jakiś temat i dostałaś po łapach. Przychodzisz na to forum i liżesz rany. Angażujesz nas do oceny wypowiedzi jednej z uczestniczek dyskusji. Nie znamy kontekstu, nie wiemy co dokładnie powiedziałaś zarówno Ty jak i inni uczestnicy dyskusji i mamy się do tego ustosunkować? Podaj chociaż linka do tamtej dyskusji.
      Nie mam najmniejszej ochoty bawić się w ciuciubabkę...

      • kora3 Toś "wymyślił" 08.02.13, 10:51
        Jakie "po łapach"? Z bykaś spadł?:)

        Poniekąd nie wiem czy tamto forum jeszcze istnieje, to było jakiś czas temu, a mnie sprawa NIE DOTYCZY osobiście.

        Nie chodzi o jakieś wzajemne ścieranie się, a o ZJAWISKO.
        Jeśli kobieta chce z zalozenia byś panią domu, co zwykle wiąże się z rezygnacją z pracy zawodowej i tym samym z rezygnacją z dochodów z niej, to musi się liczyć z tym, ze dom, ją ewentualne dzieci utrzymac bedzie musiał mąż/partner.
        W zwiazku ztym wydaje mi się nader rozsądne poszukiwać takowego w gronie panów, którym ten model odpowiada oraz mają ze tak rzeknę potencjał, by dać sobie z tym radę (dochodowy zawod, zmysł zaradności).
        Zaprzeczysz, ze to rozsądne?:)
        • Gość: inkwizytor Naucz się zakładać wątki! Nie pyskuj!:) IP: *.warszawa.vectranet.pl 08.02.13, 11:37
          Chcesz zatem rozważyć jakiś nurtujący Cię problem, lub też interesujący Cię problem. Po co więc nawiązujesz do tamtego wątku i fragmentarycznych wypowiedzi? To bez sensu.
          Chociaż raz, pyskata osóbko, spokojnie i bez emocji rozważ moje uwagi. I się do nich zastosuj. Spokojnie.
          To tyle tytułem wstępu.
          Przechodzimy do meritum,
          scenariuszy jest nieskończenie wiele i przeważnie pisze je życie. W moim środowisku, środowisku ludzi wykształconych i niebiednych, najczęściej jest tak, że dwoje ludzi, po studiach, pobiera się i do czasu urodzenia dziecka oboje pracują. Decyzję o ewentualnym powrocie i dacie powrotu do pracy matki dziecka podejmują wspólnie w trakcie urlopu macierzyńskiego czy wychowawczego. Na tę decyzję składa się wiele czynników, z których najistotniejsze to:
          - status materialny,
          - zawód małżonki,
          - czy można powierzyć dziecko fachowej i solidnej opiece jakiejś niańki czy opiekunki,
          - czy można liczyć na pomoc rodziny, itd, itd

          Wymieniłem tu zawód małżonki. Wbrew pozorom są zawody, w których wyłączenie na dłuższy okres czasu praktycznie eliminuje z zawodu. Np informatyk.

          Reasumując, rzadko która para ma przed pobraniem sie ustalony scenariusz.Decyzje zapadają w trakcie małżeństwa.
          • kora3 Zgłoś administracji niewlasciwie założony wątek :) 08.02.13, 11:46
            i masz po problemie

            A ci do meritum:) Mowa nie o sytuacji, kiedy zapada jakaś decyzja o niewracaniu pani do pracy, a o sytuacji, kiedy kobieta ma takie zalozenie, że bedzie zajmować się domem i dziećmi.
            Sa róznice pomiedzy "tak nam wyszło", a "tak sobie wymiarzyłem/lam".
            • Gość: inkwizytor Się nie mądrzyj:) IP: *.warszawa.vectranet.pl 08.02.13, 12:47
              kora3 napisała:

              > Zgłoś administracji niewlasciwie założony wątek i masz po problemie

              Nie warto. Minie Ci choroba, pójdziesz do roboty i przestaniesz marudzić na forum:)

              > A ci do meritum:) Mowa o sytuacji, kiedy kobieta ma takie zalozenie, że bedzie zajmo
              > wać się domem i dziećmi.

              A jakie założenie ma mężczyzna?
              • kora3 Zależy od męczyzny 08.02.13, 13:01
                sadziłam , ze to oczywiste :) Przecie w poczatkowym poscie (i paru następnych) napisałąm, ze taka kobieta powinna szukać partnera wsród mezczyzn, którym TEN MODEL ODPOWIADA.

                Jesli facetowi np. odpowiada, ze zajmuje się domem, a kobieta dom utrzymuje, to powinien szukać takiej, której to pasuje - to oczywiste :)
                • Gość: inkwizytor Science fiction IP: *.warszawa.vectranet.pl 08.02.13, 13:23
                  kora3 napisała:

                  > sadziłam , ze to oczywiste :) Przecie w poczatkowym poscie (i paru następnych)
                  > napisałąm, ze taka kobieta powinna szukać partnera wsród mezczyzn, którym TEN M
                  > ODEL ODPOWIADA.

                  A jak ma niby tego dokonać? Faceci mają na czole wypisane preferencje modelu rodziny, kobieta przechodzi obok nich, czyta je i dokonuje wyboru...
                  Science fiction, delikatnie powiedziawszy, tu uprawiasz, ot co.
                  • massaranduba Re: Science fiction 08.02.13, 13:33
                    Gość portalu: inkwizytor napisał(a):

                    > A jak ma niby tego dokonać? Faceci mają na czole wypisane preferencje modelu ro
                    > dziny, kobieta przechodzi obok nich, czyta je i dokonuje wyboru...
                    > Science fiction, delikatnie powiedziawszy, tu uprawiasz, ot co.

                    Akurat informacje dotyczace posiadania dzieci, religii, zapewnienia bytu rodzinie, to najwazniejsze tematy o jakich rozmawiaja ludzie myslacy o wspolnej przyszlosci. Jezeli chcemy rozmawiac tylko o milym spedzaniu czasu, to nie planujemy powaznego zwiazku, proste.
                    • Gość: inkwizytor Re: Science fiction IP: *.warszawa.vectranet.pl 08.02.13, 13:39
                      massaranduba napisała:

                      > Akurat informacje dotyczace posiadania dzieci, religii, zapewnienia bytu rodzin
                      > ie, to najwazniejsze tematy o jakich rozmawiaja ludzie myslacy o wspolnej przys
                      > zlosci. Jezeli chcemy rozmawiac tylko o milym spedzaniu czasu, to nie pl
                      > anujemy powaznego zwiazku, proste.

                      Ano właśnie, o tym właśnie pisałem poprzednio, a co zdaniem Kory3 nie jest tematem tego wątku.
                      • kora3 bo nie jest :) 08.02.13, 16:37
                        Nie mówimy o sytuacji, ze ludziom sie wpadło po 3 randkacj i postanawiają wspólnie żyć :)
                        • Gość: inkwizytor Re: bo nie jest :) IP: *.warszawa.vectranet.pl 08.02.13, 20:55
                          Ty w ogóle nie wiesz o czym gadasz.
                          • kora3 Tez mi "argument" :) 08.02.13, 21:10
                            hehe - to raczej TY nie masz pojecia o związkach. Ta, jasne spotykają sie kudzie i nic o sobie nie wiedzac po 3 radndce się pobierają, albo zamieszkują razem - już to widzę
                            • Gość: inkwizytor Zażyj tabaki IP: *.warszawa.vectranet.pl 08.02.13, 21:42
                              kora3 napisała:

                              > hehe - to raczej TY nie masz pojecia o związkach. Ta, jasne spotykają sie kudz
                              > ie i nic o sobie nie wiedzac po 3 radndce się pobierają, albo zamieszkują razem
                              > - już to widzę

                              Opisujesz własny przypadek? Taki nieciekawy w sumie, jak z marginesu społecznego...
                              • kora3 Ty coś zażyj w ogóle :) 09.02.13, 00:11
                                Swoj? No własnie nie :) Toż piszę, ze to TWOJE doświadczenie raczej dziwne :)
                              • Gość: observ Re: Zamknij jadaczkę inkwizytorze!:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.13, 18:01
                                Trafiłeś na inteligentną,mądrą dziewczynę ,ktora cie argumentami powaliła i ośmieszyłeś się na maksa to teraz chcesz usilnie ją 'skopać'
                                Zachowujesz się jak żul pod budką z piwem W wszystkich wątkach podnosisz nos do góry lemingu , pogrążasz sie coraz bardziej miernoto intelektualna:)
                                • kora3 Spokojnie Observ 09.02.13, 18:06
                                  mnie to bawi:) nie czuję się urazona - po prostu obserwuję (nomen omen w związku z Twym nickiem). Pomimo sporego dosweiadczenia życiowego zadziwiają mnie osoby myslące takimi stereotypami, jak nasz przedmówca. Tym bardziej, że chyba nie mieszka w wiosce nomadów (a może tam mają ci-fi:)), tylko gdzieś w realu :)
                                • Gość: inkwizytor Te, Janosik od siedmiu boleści IP: *.warszawa.vectranet.pl 09.02.13, 18:31
                                  Może zamiast wpadać na forum i dawać upust swojemu chamstwu, podyskutujesz z nami?

                  • kora3 To Ty gadasz jak kosmita:) 08.02.13, 16:29
                    sorry:) Jak ma dokonać? Czy faceci mają napisane? No bez jaj.

                    Ludzie nim zaczną razem żyć, to zwykle sie poznają, wiesz? A jak się poznają to ROZMAWIAJĄ o swoich planach, pragnieniach, oczekiwaniach TEZ:)
                    • Gość: inkwizytor Prawda była, jak się ślepy wiskał... IP: *.warszawa.vectranet.pl 08.02.13, 21:00
                      Przeczytaj swoje wpisy, chronologicznie rzecz jasna i zastanów się o co Ci naprawdę chodzi.
                      O czym chcesz dyskutować. Na mnie już nie licz. Życzę powrotu do zdrowia. Pa.
            • bimota Re: Zgłoś administracji niewlasciwie założony wąt 08.02.13, 15:28
              TOBIE WSZYSTKO JAK PRZEDSZKOLAKOWI....

              JESLI "TAK WYSZLO", TO NIE JEST DZIWKA, JESLI "TAK WYMARZYLAM" - JEST...
              • kora3 Re: Zgłoś administracji niewlasciwie założony wąt 08.02.13, 16:46
                Dlaczego? A jesli ktoś wymarzy sobie np. mieszkac na wsi i rozgląda się za partnerem/rką mającym takie samo marzenie to ...? :)
                • bimota Re: Zgłoś administracji niewlasciwie założony wąt 08.02.13, 19:24
                  TO JAJCO...

                  • kora3 Niestety tak to jakoś jest, panie kapitanie, że 08.02.13, 19:30
                    istotniie najszybciej w oczy rzuca się idiota - powiedział gefreiter Jan Kania Kaniowski do swego przełożonego Wagnera. A apropos kogo- wszyscy skumali :)
          • Gość: observ Re:inkwizytorze, miernoto intelektualna:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.13, 18:05
            Ty i środowisko ludzi wykształconych i zamożnych??
            Buhahahaha ,pomarzyć sobie możesz ubogi intelektualnie i biedny materialnie trollu gazetowy:)
            Bogatych ludzi i wykształconych to ty na oczy nie widzialeś bo i kiedy i gdzie? przeciez nie pod budka z piwem gdzie spędzasz swoje zycie .
            • Gość: inkwizytor Często masz te ataki wścieklizny? IP: *.warszawa.vectranet.pl 09.02.13, 18:33
    • Gość: Czesuaw Re: Jak to jest z "tradycyjnym modelem związku" ? IP: *.dynamic.chello.pl 08.02.13, 00:25
      Biorąc pod uwagę obecne czasy czyli rok 2103 to chyba jest oczywiste, że modelowym związkiem jest związek dwóch mężczyzn i kobiety oraz dwóch kobiet i mężczyzny. Dlatego parlament Zjednoczonych Państw Europy uchwalił 14 lat temu stosowną ustawę regulującą kwestię małżeństwa i faworyzującą naturalne związki trzy i czteroosobowe. Jakież inne niby miałyby je zastąpić? Chyba nie chcemy wracać do starożytności czy innego średniowiecza by faworyzować związki dwojga osób, bo jest to anachronizm, jest to niepraktyczne i urąga wszelkim zasadom zdrowego rozsądku.
      • aga_415 Re: Jak to jest z "tradycyjnym modelem związku" ? 08.02.13, 09:18
        Nie wiem w jakim kierunku ma zmierzać ta dyskusja, ale ogólnie rzecz biorąc czasy nie sprzyjają kobietą na siedzenie w domu. Pozostaje również kwestia samopoczucia żony utrzymanki. Prawda jest taka,że posiadając jedno, dwoje dzieci, mieszkanie w bloku w mieście ,prac domowych jest dużo mniej niż mieszkając na wsi w domu z małym gospodarstwem. Każde małżeństwo ma inny sposób postrzegania rodziny oraz podziału obowiązków więc w to wnikać nie będę, jednak mam pytanie czym zajmują sobie czas "miejskie" żony niepracujące. Ile można sprzątać, gotować bądź biegać po sklepach? Nie pracują czyli się nie dokształcają, więc co z tym wolnym czasem robią?
        Jeszcze jedno może troszkę prowokacyjne pytanie, ale temat kiedyś był poruszany w mojej pracy i wywołał ogromną wojnę wśród kobiet. Czym się różni żona od prostytutki?
        Moja jedna koleżanka odpowiedziała na nie krótko, dobitnie i wydaje mi się że prawdziwie. W jaki sposób żona przekonuje męża do droższych i nie planowanych zakupów, bądź do zakupu super bucików? Odpowiedź mojej koleżanki:" idziecie ze swoimi mężami do łóżka, oferujecie sex prosząc jednocześnie o ekstra zakupy, czy jest jakakolwiek mężatka która nie stosowała takiej techniki? Dla mnie jesteście podobne do prostytutek, one idą za kasę wy aby postawić na swoim".
        T
        • massaranduba Re: Jak to jest z "tradycyjnym modelem związku" ? 08.02.13, 11:48
          aga_415 napisała:

          > Jeszcze jedno może troszkę prowokacyjne pytanie, ale temat kiedyś był poruszany
          > w mojej pracy i wywołał ogromną wojnę wśród kobiet. Czym się różni żona od pro
          > stytutki?

          Cala Twoja teoria o prostytucji upada, jesli seks w zwiazku nie jest karta przetargowa, tylko zrodlem obopolnego zadowolenia :-)
        • kora3 "fajne" masz kolezanki :) 08.02.13, 13:18
          czy też kolezankę :) - mam na mysli te co to mówiła.

          Nie przyszłoby mi do głowy isc z facetem do łozka, zeby mi dał na buty - serio. Jakimkolwiek, bliskim mi czy nie. To chyba anegdota?

          Mamy z partnerem oddzielne konta. Oboje mamy pelnomocnictwa do swoich wzajemnie. On z mego nigdy nie skorzystał, ja z jego owszem - umówiliśmy się , ze co do domu to z jego. :) Oplaty też. Ja moje mam dla siebie, ale jesliby mi zabrakło - mogę sobie skorzystać. jednakowoż n ie kupuję butów za 5 tys. zlotych, zeby taki zakup konsultować. A klikaset złotych na buty to chyba nie kwota do dyskusji. Zreszta ... może ja się nie znam, bo juz nie mam meza (całe szczescie :))
          • aga_415 Re: "fajne" masz kolezanki :) 08.02.13, 23:48
            Moje koleżanki są bardzo fajne, ale jak posłuchałabyś rozmów kobiet w przedziale wiekowym 23-26 ręce by Ci opadły:) wcale się nie dziwie że niektóre zwyczajnie nie wytrzymują głupiego gadania i odpowiadają w sposób wcześniej cytowany. Co powiesz o dziewczynie która wyjechała poza granice kraju pracować aby kupić sobie pierścionek zaręczynowy, dodam że jest z partnerem już 2 lata. Następny przykład: kupiłam sobie pierścionek zaręczynowy, dałam swojemu facetowi i powiedziałam kiedy i gdzie ma mi go wręczyć.
            Przepraszam że odbiegłam od tematu, ale to tylko po to aby zrozumieć stany nerwowe mojej koleżanki.
            • kora3 Re: "fajne" masz kolezanki :) 09.02.13, 00:13
              a co mam powiedzieć innego, niz to, ze to jakaś przepraszam kretynka, albo desperatka :) Też byłam wtym przedziale wiekowym :) ale takie coś to kosmos dla mnie niezależnie od wieku.
    • kora3 Widziały gały, co łapy brały :) 08.02.13, 12:06
      Chyba potrzebne jest wyjaśnienie:)
      Otóż - ja nie mam nic do tradycyjnego modelu rodziny, jesli komuś to odpowiada. Mnie by nie odpowiadalo, ale to nie znaczy bynajmniej, ze innym nie powinno.

      Jasne, w życiu jest róznie i czasem para zrobi sobie jakieś załozenie np. ze bedą oboje pracowali, a wyjdzie coś innegoi - np. urodzi się niepełnosprawne dziecko.

      Ale nie o taką sytuację chodzi! Chodzi o taką, gdy mezczyzna marzy, by mieć rodzinę "tradycyjną", czy kobieta. Logicznym jest chyba, że facet w takiej sytuacji szuka partnerki/żony takiej, której taki model pasuje ORAZ stara się, by móc na rodzinę zarobić mając swiadomość, ze bedzie (z załozenia) sam ją utrzymywał. To sama tyczy się kobiety- skoro chce być li tylko panią domu, to musi mieć (z zalozenia) faceta, któremu to odpowiada i UMIE zarobić na ten dom - proste.

      Nie pojmuję jeczących kobitek, które np. wyszly za nauczyciela, czy referenta jakiegoś, ktore "placza", ze "musze pracować, a chciałabym być w domu, bo mąż nie moze zarobić". Zawsze to
      jest wina albo pracodawcy, albo aktualnego rządu:)

      Tymczasem "widziały gały, co łapy brały" - jesliu gośc zarabia 3 tysiące to chyba jasne, ze rodziny z tego na jakimś poziomie nie utrzyma (chyba, ze zaczyna dopiero i ma perspektywy na pracę płątną inaczej). No to dlaczego taka baba mysli, że bedzie panią domu? Zagadka :)
      • massaranduba Re: Widziały gały, co łapy brały :) 08.02.13, 12:49
        kora3 napisała:

        > Ale nie o taką sytuację chodzi! Chodzi o taką, gdy mezczyzna marzy, by mieć rod
        > zinę "tradycyjną", czy kobieta. Logicznym jest chyba, że facet w takiej sytuacj
        > i szuka partnerki/żony takiej, której taki model pasuje ORAZ stara się, by móc
        > na rodzinę zarobić mając swiadomość, ze bedzie (z załozenia) sam ją utrzymywał.
        > To sama tyczy się kobiety- skoro chce być li tylko panią domu, to musi mieć (z
        > zalozenia) faceta, któremu to odpowiada i UMIE zarobić na ten dom - proste.

        Tak, teoretycznie wszystko jest proste. Z praktyka jednak jest gorzej :-)
        Wedlug mnie, najwiekszym potencjalnym zrodlem nieporozumien jest kompletna niewiedza czym zajmuje sie moja zona/maz. Jak wiadomo, zycie zawodowe ma sie nijak do opieki nad domem i dziecmi, brak wiec plaszczyzny porozumienia. A potem sa pretensje, ze jedna ze stron nie wywiazuje sie z obowiazkow. To tak jak w Twoim przykladzie- ona jest niemile zdziwiona, ze maz za malo zarabia, bo powinien, wedlug niej, starac sie bardziej.
        A w kwestii zwiazkow "tradycyjnych" widze jeszcze jeden problem- co stanie sie, jesli jedna ze stron, na przyklad z powodu choroby, nie bedzie mogla spelniac swoich funkcji ? Czy w planie "tradycyjnego" zwiazku rozwaza sie taka ewentualnosc ? Czy ta druga strona udzwignie wtedy ciezar odpowiedzialnosci za calosc, skoro nie ma zielonego pojecia czym do tej pory zajmowala sie ta druga strona ?
        • kora3 eee no chyba niewiele jest związkow 08.02.13, 12:54
          takich poważniejszych, gdzie ludzie nie wiedzą czym się zajmuję druga połowka.
          Raczej moga nie wiedzieć na czym technicznie to polega (rzadko o ile z soba gadają).

          Druga strona nie musi mieć "zielonego pojęcia" o zawodzie drugiej, zeby samemu ZE SWOJEGO dać rade utrzymać rodzinę. Ja wiem co robi mój facet, wielokroc to widziałam i nie ma szans, zebym robiła o samo - odwrotnie też.
          • massaranduba Re: eee no chyba niewiele jest związkow 08.02.13, 13:15
            kora3 napisała:

            > takich poważniejszych, gdzie ludzie nie wiedzą czym się zajmuję druga połowka.
            > Raczej moga nie wiedzieć na czym technicznie to polega (rzadko o ile z soba ga
            > dają).

            No to wytlumacz mi, prosze, skad wzielo sie powiedzenie, ze jak kobieta siedzi w domu to nic nie robi ? ;-) Kazdy , kto mial do czynienie z wychowaniem dzieci i prowadzeniem domu, wie jak absurdalna jest taka uwaga. I kazdy , kto probowal zapewnic byt rodzinie z tym kilkorgiem dzieci, wie jakie to duze wyzwanie. Skad wiec te wzajemne pretensje ? Ano wlasnie z tego, ze jedno nie ma pojecia co robi drugie :-)
            • kora3 Calkiem sporo ludzi Masso 08.02.13, 19:02
              nie ma zielonego pojecia na czym polega praca innych:) Ostatnio na innym forum jakas kobita byłą zdumiona, że prokuratorzy mają nocne dyżury i nie siedzą w pokoju czekając na "interesantów", którzy mogą sobie do nich zajśc :)
              Bierze się to z niewiedzy :) Bardzo podobnie jest u ludzi uwazajacych, że prowadzenie domu przy kilkorgu dzieciach to betka. A skąd niwiedza? Z tego, że nie sa wdrazani do zadnych domowych prac. Z kolei taka pani domi nie wie, czym jest stres w pracy i wydaje jej się, ze jak się tylko nie fredruje, albo dołow nie kopie, to sie w pracy odpoczywa:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka