Dodaj do ulubionych

jest co świętować 4 czerwca!

04.06.13, 21:33
może oszołom masz rację że było by to święto zawiedzionych nadziei ...
ale jednakowoż był to wielki sukces... bezkrwawa rewolucja! bez rozlewu krwi obalono system totalitarny...

ale jeśli wolisz (jak większość polaków) by świat uznawał za moment upadku komuny obalenie muru berlińskiego

a to co sie działo później tylko dowodzi że nawet największy sukces jesteśmy w stanie obrócić w klęskę...
ale jeśli pozwalamy by politycy bardziej dbali o interes kleru niż nasz obywateli, jeśli dopuściliśmy do tego by biurokracja przerosła tą prlowską...
to to chyba nie najlepiej świadczy to o nas jako społeczeństwie...

tak wiec świętujmy 4.6 także po to by przypomnieć utracone nadzieje i zmarnowane szansy... by młodzi zrozumieli że nie wystarczy tylko krótki zryw...
Obserwuj wątek
    • piwi77.0 Re: jest co świętować 4 czerwca! 04.06.13, 21:38
      Oczywiście, że świętować trzeba, bo to miła okazja. Jednak skończymy z propagandą, że tego dnia obalono komunę. Tego dnia niczego nie obalono, komuna obaliła się sama, a tego dnia jedynie ten fakt dostrzeżono.
      • truten.zenobi Re: jest co świętować 4 czerwca! 04.06.13, 22:12
        oczywiście oczywiście... to tylko symbol... skrzętnie u nas ukrywany...
        to poniżej godności prawdziwego polaka świętować sukces... u nas w cenie tylko klęski katastrofy...
        • dunajec1 Re: jest co świętować 4 czerwca! 05.06.13, 00:08
          A w szczegolnosci ostatnia katastrofa......
        • skuter44 Re: jest co świętować 4 czerwca! 05.06.13, 10:26
          Trutniu. Prroszę Cię pisz z dużej litery - Polak, Niemiec, Rosjanin........! -;)
      • opornik4 Re: jest co świętować 4 czerwca! 04.06.14, 09:13
        piwi77.0 napisał:

        > Jednak skończymy z propagan
        > dą, że tego dnia obalono komunę.

        Niestety, jak pokazują liczne przykłady niezupełnie jeszcze komunę obalono.
        Poza tym - tkwi ona dość mocno w znacznej części polskiego duchowieństwa, zdołała zapuścić zatrute korzenie i wyrósł na tym homo sovieticus.

        > komuna obaliła
        > się sama,

        Proponuję zmienić okulary.
        Gdyby nie działalność opozycji w Polsce, to jest więcej niż prawdopodobne, że mieli byśmy model chiński i pozostali pod auspicjami Moskwy.
        Oczywiście działalność opozycyjna (nie tylko w Polsce) była wspierana przez prezydenta Reagana i z Watykanu - bez tego ZSRR trzymał by się jeszcze długo, a po ewentualnej przemianie .. patrz wyżej.
    • privus Oczywiście, jako początek zmian 05.06.13, 01:26
      które później zostały po prostu spaprane przez nieudaczników, którym się wydawało, iż posiedli jedyne panaceum na przyszłość.
    • der-chef Re: jest co świętować 4 czerwca! 05.06.13, 08:33
      Ujawnienie przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę akt z tzw. moskiewskiej pożyczki KPZR dla PZPR wywołało burzę. Politycy PiS chcą, by sprawą zajęła się projektowana przez nich superkomisja Prawdy i Sprawiedliwości. Może warto byłoby w ramach tak popularnej obecnie polityki historycznej zbadać także finansowanie NSZZ „Solidarność”, m.in. przez CIA, na przełomie lat 80. i 90, które dokonywało się w ramach tajnej dyrektywy nr 32.

      O ile sprawa „moskiewskiej pożyczki” wraca jak bumerang i jest wykorzystywana co kilka lat przez prawicę do rozprawienia się z lewicą, to już nad finansowaniem „S” panuje zmowa milczenia. Poprawność polityczna nakazywała argumentować, że pomoc dla związku była moralnie uzasadniona, pozwoliła zbudować demokrację, odzyskać niepodległość etc. Nawet politycy SLD rzadko podnosili ten drażliwy temat.

      W 1993 r., kiedy prokuratura umorzyła sprawę moskiewskich pieniędzy, Leszek Miller wystąpił do organów ścigania, by zbadały nielegalne, jego zdaniem, finansowanie „Solidarności”.

      – Dysponowałem dokumentem, który był rozliczeniem amerykańskiego Funduszu na rzecz Demokracji. Przesłałem, zdaje się, ten dokument do prokuratury. Oczywiście, zostało to okrzyknięte jako rewanż i wydaje mi się, że śledztwo w tej sprawie zostało umorzone – powiedział nam Miller. W 2000 r. Sojusz przygotował projekt sejmowej uchwały ws. powołania komisji śledczej, która zbadałaby finansowanie „S”, ale szybko się z tego wycofał. Potem do sprawy już nie wracano.

      Przypomnijmy, że w 1992 r. Carl Bernstein, jeden z najbardziej znanych amerykańskich dziennikarzy, który w 1974 r. wraz z Bobem Woodwardem ujawnił aferę Watergate, opublikował w amerykańskim tygodniku „Time” artykuł pt. „Święte przymierze” o relacjach między USA a Watykanem w sprawach Polski i w ogóle walki z blokiem wschodnim. Wyjawił, że 7 czerwca 1982 r. ówczesny prezydent USA Ronald Reagan i papież Jan Paweł II zawarli porozumienie, którego celem było udzielenie maksymalnej pomocy zdelegalizowanej wówczas „S”.

      „(...) Zanim w 1989 roku przywrócono »Solidarności« status legalnej organizacji, przeżywała ona rozkwit w podziemiu zaopatrywana i karmiona w dużej mierze przez sieć utworzoną pod auspicjami Ronalda Reagana i Jana Pawła II oraz korzystając z porad udzielanych za pośrednictwem tej sieci” – pisał m.in. Bernstein (cytujemy za „Forum” z 1 marca 1992 r. – przyp. red). Według niego, do Polski przemycano tony sprzętu – telefaksy, maszyny drukarskie, nadajniki radiowe, aparaty telefoniczne, krótkofalówki, kamery wideo, fotokopiarki, komputery. „Pieniądze dla zdelegalizowanego związku pochodziły z funduszy CIA, Narodowej Fundacji na rzecz Demokracji oraz tajnych kont Watykanu i zachodnich związków zawodowych” – twierdził Bernstein.

      18 lutego 1992 r. Janusz Pałubicki, ówczesny wiceszef „S” i p.o. skarbnika związku, pytany na konferencji prasowej o kwoty, które związek dostał z Zachodu, wyjawił, że „zaczęło się od 110 tys. dolarów w 1982 roku, a skończyło na 1,5 mln dolarów w 1989 roku”. Konkretną kwotę wymienił też Jerzy Milewski, były szef biura „S” w Brukseli. Przyznał, że w ciągu 7 lat „S” otrzymała ok. 7 mln dolarów.

      We wrześniu 2004 r. Adam Grzesiak, drukarz podziemnego wydawnictwa Nowa i współautor książki „Bujajcie się!”, mówił m.in. w wywiadzie dla „TRYBUNY”: – Prawdą jest, że żyliśmy za pieniądze Reagana. Nie jest zresztą żadną tajemnicą, że pieniądze i sprzęt płynęły z różnych ośrodków na świecie. Prawdą jest, że dużo zarabialiśmy, ale też dużo pracowaliśmy.
      O Reaganie, CIA i pieniądzach „Solidarności” w książce „Victory, czyli zwycięstwo” pisał też Peter Schweizer.

      Wiele wskazuje na to, że byli liderzy „S” nigdy nie rozliczyli się ze środków, które otrzymywali z Zachodu.
      Na II zjeździe związku na początku lat 90. padł nawet wniosek, by związek rozliczył się z tych pieniędzy. Wystąpił jednak wówczas ks. prałat Henryk Jankowski, który dał delegatom słowo honoru, że wszystko jest w porządku i na tym się skończyło. – Rzeczywiście to rozliczenie było operetkowe, ale słabo to pamiętam – wspomina Zbigniew Marcin Kowalewski, działacz pierwszej „S”, który uczestniczył w tym zjeździe jako gość.

      Jeden z wątków całej sprawy ujrzał światło dzienne przy okazji afery z finansowaniem niemieckiej CDU. Były kanclerz Helmut Kohl publicznie oświadczył, że tajne konta jego partii wykorzystywane były przez zachodnioniemiecki wywiad BND do finansowania opozycji w Polsce w okresie stanu wojennego i później.

      W lipcu 2000 r. pod koniec rządów AWS i Mariana Krzaklewskiego Akcja chciała powołać komisję śledczą, która zbadałaby procesy rozporządzania m.in. majątkiem PZPR i sprawę tzw. moskiewskiej pożyczki. Sojusz w odpowiedzi zgłosił wówczas projekt uchwały w sprawie powołania komisji do zbadania procesów rozporządzania majątkiem „Solidarności”. W projekcie zapisano m.in., że do szczególnych zadań komisji należałoby wyjaśnienie okoliczności przekazania majątku 10-milionowego NSZZ „S” z 13 grudnia 1981 r. milionowemu NSZZ „S” z 31 grudnia 1999; rozliczeniem środków przekazanych związkowi ze źródeł CIA w latach osiemdziesiątych; z nielegalnych kont niemieckiej CDU pochodzących z wywiadu BND; z rozliczeniem środków finansowych i nieruchomości uzyskanych przez „S” od Komisji Likwidacyjnej RSW i następnie zbytych na rzecz zagranicznych koncernów prasowych.

      Do powstania komisji nie doszło. Sojusz wycofał wniosek pod wpływem polityków ówczesnej Unii Wolności, którzy apelowali o nierozdrapywanie historycznych ran i budowę politycznego konsensusu w sprawie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Wątpliwości jednak zostały.
      Kowalewski pisał w ub. roku w „TRYBUNIE”, że „niewiele jest precedensów takiego załgania historii »pierwszej Solidarności«, jakiego jesteśmy świadkami”. Stan wojenny zastał go w Paryżu, gdzie współtworzył Komitet Koordynacyjny NSZZ „Solidarność”.

      „Do naszego komitetu codziennie przychodziły pocztą dosłownie stosy czeków od zwykłych ludzi i ogniw związkowych na pomoc dla »Solidarności« i rodzin internowanych. Te czeki opiewały na niewielkie sumy, ale było ich tyle, że robił się z tego poważny fundusz.
      Wiosną 1982 r. było to 7 mln franków (ok. 1 mln dolarów)” – relacjonował Kowalewski na łamach Trybuny. – To był okres, w którym „S” otrzymywała pomoc finansową z organizacji związkowych. Potem została ona zastąpiona pomocą z innych źródeł, o których można poczytać w książce Bernsteina – mówi Kowalewski. – Szybko zostałem usunięty z władz „S”, ale do tej pory nie wiem, czy choćby te pierwsze pieniądze zostały rozliczone.
      Jedną z niewielu osób, które rozliczyły się z pieniędzy otrzymywanych z Zachodu, był Józef Pinior, obecny eurodeputowany SdPl. – Rzecz polegała na tym, że jako skarbnik zarządu dolnośląskiej „S” przed stanem wojennym dokonał operacji wyprowadzenia kasy z banku, bo przewidywał jakiś niedobry rozwój sytuacji. Operacja się udała. To był jedyny wypadek w Polsce, że któryś z zarządów regionalnych związku wycofał pieniądze i na pierwszym po 1989 r. regionalnym zjeździe związku rozliczył się z nich – opowiada Kowalewski. – To był zresztą jedyny region, który podziękował za pomoc zachodnim związkom zawodowym – podkreśla.

      Jarosław Karpiński

      cia.media.pl/cia_i_solidarnosc
      • opornik4 Re: jest co świętować 4 czerwca! 04.06.14, 09:21
        der-chef napisała:

        > Ujawnienie przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę akt z tzw. moskiewsk
        > iej pożyczki KPZR dla PZPR wywołało burzę. Politycy PiS chcą, by sprawą zajęła
        > się projektowana przez nich superkomisja Prawdy i Sprawiedliwości. Może warto b
        > yłoby w ramach tak popularnej obecnie polityki historycznej zbadać także finans
        > owanie NSZZ „Solidarność”, m.in. przez CIA, na przełomie lat 80. i
        > 90, które dokonywało się w ramach tajnej dyrektywy nr 32.

        Drobna szczegóła - pożyczka z ZSRR wspierała reżym, a pomoc CIA przyczyniła się do jego obalenia. Dzięki temu, kraje zniewolone przez Moskwę odzyskały niezależność i mogły zacząć budować demokrację.

        w 1992 r. Carl Bernstein, jeden z najbardziej znanych amerykań
        > skich dziennikarzy, który w 1974 r. wraz z Bobem Woodwardem ujawnił aferę Water
        > gate, opublikował w amerykańskim tygodniku „Time” artykuł pt. ̶
        > 2;Święte przymierze” o relacjach między USA a Watykanem w sprawach Polski
        > i w ogóle walki z blokiem wschodnim. Wyjawił, że 7 czerwca 1982 r. ówczesny pr
        > ezydent USA Ronald Reagan i papież Jan Paweł II zawarli porozumienie, którego c
        > elem było udzielenie maksymalnej pomocy zdelegalizowanej wówczas „S”
        > ;.

        > „(...) Zanim w 1989 roku przywrócono »Solidarności« status lega
        > lnej organizacji, przeżywała ona rozkwit w podziemiu zaopatrywana i karmiona w
        > dużej mierze przez sieć utworzoną pod auspicjami Ronalda Reagana i Jana Pawła I
        > I oraz korzystając z porad udzielanych za pośrednictwem tej sieci” –
        > ; pisał m.in. Bernstein (cytujemy za „Forum” z 1 marca 1992 r. R
        > 11; przyp. red). Według niego, do Polski przemycano tony sprzętu – telefa
        > ksy, maszyny drukarskie, nadajniki radiowe, aparaty telefoniczne, krótkofalówki
        > , kamery wideo, fotokopiarki, komputery. „Pieniądze dla zdelegalizowanego
        > związku pochodziły z funduszy CIA, Narodowej Fundacji na rzecz Demokracji oraz
        > tajnych kont Watykanu i zachodnich związków zawodowych” – twierdzi
        > ł Bernstein.

        Itd. Itp.

        Powyższe jest faktem ogólnie znanym - niejako przy okazji potwierdza wkład papieża w obalaniu komunistycznego reżymu, któremu co poniektórzy próbują obecnie zaprzeczać.
        Dzięki temu właśnie społeczeństwa żyjące w zniewoleniu mogły zacząć odbudowywać swoją państwowość. Dzięki temu, w prawie całej Europie mamy system demokratyczny.

    • misiu-1 Re: jest co świętować 4 czerwca! 05.06.13, 14:11
      Jeśli coś obalono, to najwyżej kilka flaszek na popijawie Kiszczaka i Jaruzelskiego z popłuczynami stalinowskiej żydokomuny - Mazowieckim, Michnikiem i Geremkiem.
      • billy.the.kid Re: jest co świętować 4 czerwca! 05.06.13, 17:23
        obalono ustrój TOTALITARNY??????????
        kogo tu pojebaaliło???????
        ustr€j totalitarny dopiero wtedy zaczął się rodzić.

        wszyscy, nawet nie mający najmniejszego konta w banku PODDANI SĄ DYKTATURZE SWIATOWEJ FINANSJERY.
        że o drobiażdżkach typu PERMANENTNA INWIGILACJA typu nipy,piny,pesele że o wszechobecnych kamerkach rozpoznających twarze nie wspomnę.
        w latach mateńki komuny dzisiejsi władcy świata mieli ociupinkę strachu że światowa rewolucja, że zsrr, że obóz kom.
        dziś nie ma tego bacika na dupę więc...
        • yoma Re: jest co świętować 4 czerwca! 05.06.13, 18:09
          I tu masz Billy sporo racji, tylko zauważ, że większość społeczeństwa się na ten totalitaryzm zgadza, ba, domaga się coraz większej permanentnej inwigilacji...
          • truten.zenobi Re: jest co świętować 4 czerwca! 05.06.13, 18:54
            nawet same sobie ją organizuje różne fb nk i twittery... ludzie sami sobie włączają w komórce śledzenie... podają kody pocztowe przy zakupach itp.

            tyle że kiedyś za krytykę ustroju, ba nawet za nie doś gorliwe jego popieranie, groziła czapa lub więzienie..
            teraz za nieprawomyślne poglądy co najwyżej możesz dostać bana na forum...
            możesz krytykować i nic się ie dzieje... może szkoda że nic się nie dzieje bo jakakolwiek reakcja chyba jest lepsza niż to totalnie olanie.
            • yoma Re: jest co świętować 4 czerwca! 05.06.13, 19:59
              No bo domagających się inwigilacji jest większość, to i olewają, traktując protestujących jako niegroźnych idiotów.
      • kolter.mr Re: jest co świętować 4 czerwca! 04.06.14, 13:36
        misiu-1 napisał:

        > Jeśli coś obalono, to najwyżej kilka flaszek na popijawie Kiszczaka i Jaruzelskego z popłuczynami stalinowskiej żydokomuny - Mazowieckim, Michnikiem i Geremkiem.

        Misiak czuć tu żal ze totalitaryzm nie został zastąpiony czystym teokratyzmem :))
    • truten.zenobi Re: jest co świętować 4 czerwca! 04.06.14, 06:03
      chociaż to świętowanie z barakiem to już totalny festiwal hipokryzji... "święto wolności" na które przyjeżdża nasz nowy suweren by kolejny raz nas wydudkać.
    • opornik4 Re: jest co świętować 4 czerwca! 04.06.14, 09:07
      Moim zdaniem - mimo wszystko jest co świętować, bo reżym komunistyczny i wszystko co przychodziło ze wschodu było paskudne.
      Dziś, Polska jest wolnym krajem, pomału budującym struktury demokratyczne.
      Poza tym - chyba dzięki awanturze Rosji z Ukrainą, Polska nabiera znaczenia politycznego w Europie. Nie bardzo tym są Niemcy zachwyceni, bo inaczej to sobie planowali.

      W 1989 r. Polska miała do wyboru - "Okrągły Stół", albo to co obecnie widzimy na Ukrainie. Prawdopodobnie "Majdan" byłby lepszym rozwiązaniem, szybciej by się kraj oczyścił ze złogów wpływu moskiewskiego, ale zarazem trzeba było by ponieść liczne ofiary - na to niestety Polaków nie było stać, za duży dobrobyt mieli.
      • truten.zenobi Re: jest co świętować 4 czerwca! 04.06.14, 18:33
        > Prawdopodobnie "Majdan" byłby lepszym rozwiązaniem,

        obawiam się że takiej opcji nie było... myślę że gdyby doszło do tego typu starcia to parę krajów by przyszło z "bratnią pomocą". (o zbrojnej rewolucji nie wspominając, - a "wielki brat" nawet już tu był!)
        siłą przewrotu było jego pokojowe rozwiązanie i gruba kreska - dzięki czemu sami partyjniacy byli za.
        pewnie też jest tak że przemiany wymknęły się im spod kontroli - siadając do rokowań w zasadzie negocjowano nieznaczne zwiększenie swobód obywatelskich - być może znając późniejszą historię można mówić że trzeba było ugrać więcej ale parę lat wcześniej nawet takie ustępstwa władzy wydawały się niemożliwe.

        poza tym myślę ze problemem nie jest "brak rozliczeń" a pozostawienie systemu biurokratycznego - który w nowej rzeczywistości i dzięki nowym funduszom rozrósł się do granic absurdu. Do tego przekształcenie "państwa ideologicznego" w "państwo wyznaniowe" - i związane z tym prawa i przywileje KK a także potężne nadania majątku.
        "rozliczenia z prl" może niekoniecznie były potrzebne ale odebranie przywilejów jak najbardziej, zablokowanie możliwości zawłaszczania majątku państwowego przez szefów firm państwowych, czy innych członków aparatu władzy, też

        itd.. itd...

        przy samej transformacji popełniono wiele błędów ale powiedzmy sobie szczerze wiele z nich to nasza głupota, niedojrzałość, chciejstwo.
        to także kompletny brak umiejętności samoorganizacji - co widać po poziomie parlamentu, partii i polityków.
        • truten.zenobi Re: jest co świętować 4 czerwca! 04.06.14, 19:14
          > itd.. itd...

          a i może jeszcze należy zwrócić uwagę że zbyt duże nadzieje i zaufanie pokładaliśmy w "zachodzie"
          i owszem pomogli nam naszymi rękami rozpirzyć komunę, w "podziękowaniu" zniszczyli polskie firmy i wprowadzili swoje koncerny...

          a po wszystkim dla nich symbolem upadku komunizmu jest obalenie muru berlińskiego - i niby czemu mieli by docenić nasz zryw skoro sami go nie doceniamy.

          a widząc prezydenta usa w tym roku bardziej zastanawiam się w jaką kolejną wojne chcą nas wmanewrować niż uwierzę że ktoś tak nagle docenił nasz wkład...
    • login.nr1 jak powstała II RP? 04.06.14, 09:54
      III RP jest tworem p.gen.Czesława Kiszczaka. Gdy otrzymał polecenie przekazania części władzy opozycji, przekazał ją tym opozycjonistom, na których mógł był polegać: czyli swoim agentom. Praktycznie każdy uczestnik obrad „”Okrągłego Stołu”, a zwłaszcza tych w Magdalence, był po prostu agentem p.gen.Kiszczaka. To On przecież decydował – imiennie – kto do tego stołu usiądzie, więc trudno się dziwić.
      (Tu trzeba dodać, że o ile do władz „S” bezpieka swoich agentow rozpaczliwie wpychała, o tyle II „S”, zarejestrowana w 1989 roku, była obsadzona już niemal wyłącznie przez agentów).
      Wyjątkiem była grupa Kuroń-Michnik-Modzelewski, która była agenturą zachodnio-europejskiej Lewicy. P.Kiszczak oponował przeciwko przyłączeniu Ich do rozmów – ale (zgodnie z zeznaniem śp.Mieczyslawa F. Rakowskiego, ówczesnego premiera) Euro-Lewica obiecała Polsce duże pieniądze i ulgi w spłacie zadłużeń – czego zresztą dotrzymała. P.Kiszczak twierdził potem ze zdumieniem, jak blisko Mu duchowo do tych ludzi – a przez PZPR byli Oni przedstawiani (i słusznie!) jako „wrogowie ludu”…
      Tu trzeba podkreślić: byli to agenci p.gen.Kiszczaka i Lewicy europejskiej. Nie ma silnych podejrzeń, by byli to agenci sowieccy (acz tacy między nimi zapewne byli). Nie ma też dowodu, że byli to ludzie śp.gen.Wojciecha Jaruzelskiego – mam silne przeczucie, że p.Kiszczak grał tu samodzielnie, nie informując o wielu rzeczach gen.Jaruzelskiego. Skoro możliwa jest sytuacja, że Henryk Himmler nie informował o wielu rzeczach Adolfa Hitlera…
      III RP jest „bękartem Okrągłego Stołu” – więc SB i WSI zagwarantowały sobie silną pozycję. Również gospodarczą – firmy takie, jak KGHM, ORLEN, LOT i inne służyły i służą jako źródła finansowania służb specjalnych. Było bardzo rozsądne: gdyby finansowanie służb powierzyć Sejmowi, to pieniądze zamiast na działalność szpiegowska i kontr-wywiadowczą poszłyby na dopłaty do rolników, inkubatory przedsiębiorczości, związki zawodowe, Kościół katolicki, operacje zmiany płci – bo przecież bezpieka nie miała własnej partii. To w demokracji wada nieusuwalna: szpiedzy przecież nie głosują, jest ich zresztą niewielu.
      Bezpieka miała za to tysiące agentów we wszystkich partiach – a w razie potrzeby tworzyła nowe, np. PO, do czego się otwarcie przyznawała.
      Proszę zauważyć, że w tym, że PO została utworzona przez generałów bezpieki, nie ma nic złego: lepsza jest partia sterowana przez służby specjalne, niż partia sterowana demokratycznie przez przemiłą skądinąd babcię spod Mławy i ładowacza z kopalni „Wirek” – z panną Kazią Szczukówną na dodatek! Kto sądzi inaczej jest beznadziejnym demokratą, albo czymś jeszcze gorszym.
      Ja służbom podpadłem zgłaszając Uchwałę Lustracyjną. Naiwnie sadziłem, że zostanie wykonana – i politycy oraz urzędnicy III RP nie będą już mogli być szantażowani ujawnieniem, że byli agentami. Zapomniałem, że przecież „Układ” rządzący III RP nie bez przyczyny pozwolił na to, by Antoni Macierewicz został ministrem SW…
      W efekcie Uchwała nie została wykonana – a ja jestem nieustannie atakowany przez bezpieczniackie media. Szczególnie przoduje w tym TVN, gdzie wpływy agentury nakładają się na wpływy żydo-komuny (proszę zauważyć, ze „Gazeta Wyborcza”, gdzie wpływy tej pierwszej są słabsze, zajmuje stanowisko bardziej umiarkowane!).
      Ale atakuja nas WSZYSCY – bo to jest po prostu jedna sitwa.
      JKM
    • bling.bling Re: jest co świętować 4 czerwca! 04.06.14, 20:28
      Zbankrutowane systemy upadają dlatego że są zbankrutowane a nie dlatego że ktoś je obalił w sposób rewolucyjny.
      • truten.zenobi Re: jest co świętować 4 czerwca! 04.06.14, 20:36
        poniekąd tak, ale zauważ iż kuba czy korea trwają...
        • bling.bling Re: jest co świętować 4 czerwca! 04.06.14, 22:12
          No właśnie! Co dowodzi że albo rewolucjoniści tam walą w gacie albo że system jeszcze ma paliwo.
          W Polsce przedstawia się że w okresie upadku komuny niektórzy dokonywali niemal heroicznych gestów bohaterstwa. Skoro nawet Jarosław dziś twierdzi jakim był nieustraszonym rewolucjonistą to jedynie świadczy o jakości tej rewolucji i rzeczywistej skali oporu tamtego systemu przed tą rewolucją.
          • truten.zenobi Re: jest co świętować 4 czerwca! 05.06.14, 06:43
            nie no oczywiście, w tym sensie trudno mówić o rewolucji skoro nawet ludzie aparatu władzy chcieli zmian.
            z drugiej jednak strony zmieniono system i podstawy ustrojowe, odrzucono zwierzchnią władze sowiecką (poniekąd za ich przyzwoleniem)

            tak więc oczywiście w sensie "militarnym" to nie była rewolucja, w zasadzie była to przyspieszona ewolucja, w zasadzie możemy mówć o efekcie domina, o lawinie... gdyż w sumie niewielkie zmiany i ustępstwa władzy spowodowały nieoczekiwane dla tej władzy efekty.
            • bling.bling Re: jest co świętować 4 czerwca! 05.06.14, 08:37
              A więc nie rewolucja a ewolucja. Tempo zamian też nie było też wielkie. Najważniejsze zmiany zostały zainicjowane przez poprzedni rząd (Wilczek) a pozostałe dziedziny życia społecznego doczekały się wręcz rewersji i to o dobre kilkadziesiąt lat.
              Symptomatyczne jest że reprezentanci polityczni obecni co najmniej od 25 lat są ciągle ci sami a ich wymiana trwa niezwykle długo. Co można by oczywiście tłumaczyć ich znakomitą skutecznością owocującą niesłabnącym poparciem ( he he) albo takim niedemokratycznym konstruktem sceny politycznej, który cementuje tą scenę, faworyzując swoich konstruktorów. A każda władza przecież korumpuje.
              bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/48/03/14/0112c2ecd8.jpg
              • truten.zenobi Re: jest co świętować 4 czerwca! 05.06.14, 08:47
                > Tempo zamian też nie było też wielkie.
                to zależy w jakiej dziedzinie - gospodarcze i owszem, biurokracja - w zasadzie bez zmian Jesli chodzi o kierunek jeśli chodzi o nasilenie to stały wzrost)
                ale w polityce - zwrot o 180
          • opornik4 Re: jest co świętować 4 czerwca! 05.06.14, 06:44
            bling.bling napisał:

            > No właśnie! Co dowodzi że albo rewolucjoniści tam walą w gacie albo że system j
            > eszcze ma paliwo.

            Tam już praktycznie nie ma ludzi myślących, jest wygłodniały motłoch, z totalnie spranym mózgiem, widziałeś jak rozpaczali po śmierci swojego "Najukochańszego Przywódcy", za rządów którego wyjadali z głodu wszystką trawę i korę z drzew?
            System ma paliwo jedynie dla rządu, komunistycznej arystokracji i na zbrojenia. Koreańczyków nawet nie można wyzwolić, bo oni wszyscy kwalifikują się na długotrwałą terapię - skomplikowane i kosztowne.

            Gdyby ten zbójecki reżym potrwał w Polsce dłużej, tak samo by z ludźmi było.
            Ale kondycja mentalna większości polskiego społeczeństwa jest tylko niewiele lepsza.
            Rozpaczliwe jęki "komuno wróć", albo szukanie jelenia, który obieca pełną "michę", a taki jeden z drugim i tak nadal będzie jojczył, że mu za mało.
            Niemcy zabijali Polakom ciało, sowiecka okupacja zniszczyła w nich dusze, czyli upadlając pozbawiła godności człowieka.
            Powstał teraz dziwaczny twór, praktycznie do samodzielnego życia, bez bata nad głową, nie przygotowany.
            Powiem jeszcze tak - moi rodacy wolność odzyskali, ale widocznie za łatwo przyszła i nie potrafili jej uszanować. Szukają wroga dookoła siebie, i żadną mirą nie chcą zrozumieć, że przemianę należy zacząć od siebie samego.

            Im więcej czytam komentarzy na gazeta.pl, tym mocniej utwierdzam się w przekonaniu, że ludzie świadomi swojej wartości przepoczwarzyli się w "polactwo".
            "Oni" nas niszczą, "oni" są winni, wszędzie tylko ci wstrętni "oni", a zarazem usilne szukanie jakiegoś pomiotu, który wszystko za nich ma załatwić - ale stawiam dolary przeciwko orzechom, że nadal były by jęki, i skargi, że jest źle.

            Zapytam jednego z drugim - a co Ty, personalnie zrobiłeś, żeby Twojemu otoczeniu mogło być dobrze?
            • truten.zenobi Re: jest co świętować 4 czerwca! 05.06.14, 08:16
              > Zapytam jednego z drugim - a co Ty, personalnie zrobiłeś, żeby Twojemu o
              > toczeniu mogło być dobrze?

              miałem firmę, zatrudniałem ludzi, zdobyłem wykształcenie, podnosiłem kwalifikacje, nie wybierałem religijnych oszołomów czy populistów, a także tych którzy w jakiś sposób byli umoczeni w malwersacje i korupcje... (czyli po prawdzie nikogo).
              ....
            • kolter.mr Re: jest co świętować 4 czerwca! 05.06.14, 19:12
              opornik4 napisała:

              > Tam już praktycznie nie ma ludzi myślących, jest wygłodniały motłoch, z totalni
              > e spranym mózgiem, widziałeś jak rozpaczali po śmierci swojego "Najukochańszego
              > Przywódcy", za rządów którego wyjadali z głodu wszystką trawę i korę z drzew?

              No a taka światła Niewiasta jak Ty nie wie ze jeżeli dość mocno nie bedzie ktoś taki wył z rozpaczy to kończy w obozie ??

              > System ma paliwo jedynie dla rządu, komunistycznej arystokracji i na zbrojenia.
              > Koreańczyków nawet nie można wyzwolić, bo oni wszyscy kwalifikują się na długo
              > trwałą terapię - skomplikowane i kosztowne.

              Ile ty masz lat ??
    • s555toch Re: jest co świętować 4 czerwca! 05.06.14, 14:09
      www.naszdziennik.pl/mysl-felieton/81256,polityczna-schizofrenia-iii-rp.html
    • tornson Re: jest co świętować 4 czerwca! 06.06.14, 12:52
      truten.zenobi napisał:

      > ale jeśli pozwalamy by politycy bardziej dbali o interes kleru niż nasz obywate
      > li, jeśli dopuściliśmy do tego by biurokracja przerosła tą prlowską...
      > to to chyba nie najlepiej świadczy to o nas jako społeczeństwie...
      A może poprostu o systemie społeczno-politycznym jaki nam tu po 1989 roku wprowadzono.
      • truten.zenobi Re: jest co świętować 4 czerwca! 06.06.14, 15:45
        co jakiś czas powstają nowe partie, nawet przekraczają próg wyborczy czyli nie jest tak ze się nie da. można się zorganizować tylko że wszystko wskazuje na to ze nie potrafimy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka