Gość: jacek
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
23.08.04, 10:32
Jedni pochwalają polską interwencję w Iraku, inni są przeciwni. Ale obje
strony powinny na podstawie informacji z Sudanu podjąć jedną decyzję.
ZOBOWIĄZAĆ nasz rząd do przeznaczenia 10% kwoty zaangażowanej w Irak w pomoc
dla Sudanu (tym samym w perspetywie nasz pobyt w Iraku będzie krótszy o 10% -
nie stracimy). Powinniśmy również ZOBLIGOWAĆ nasz rząd aby z takim wezwaniem
wystąpił do sojuszników. I powinny taką deklarację pomocy złożyć WSZYSTKIE
KRAJE biorące udział w operacji.
To, co rozpętało się na pograniczu Sudanu, to nie jest wojna. To ludobójstwo.
W momencie, w którym chodzi o to, żeby zabić WSZYSTKICH to przestaje być
wojna. Zamieszki w Sudanie wybuchły dopiero, kiedy wojna w Iraku przybrała
fazę "lizania ran" Obie strony mają dość, obie strony wydały fortunę na
wojnę. Obie strony nie mają więcej. Amerykanie wycofali swoje wpływy w tamtym
regionie Afryki, bo kasa potrzebna była na Irak. Bierzmy odpowiedzialność za
decyzje. Zobowiązaliśmy się do interwencji zbronej w obronie pokoju -
wystąpiliśmy z mieczem w ręku, weźmy na siebie obowiązek interwencji
humanitarnej także w obronie pokoju - ofiarujmy Sudanowi oręż w walce z
głodem. ZARZĄDAJMY od swoich sojuszników NATYCHMIASTOWEJ reakcji, bo za
miesiąc nie będzie komu pomagać. Konflikt jest obliczony na tę właśnie
chwilę - OBROŃCOM POKOJU ZABRAKŁO KASY NA WALKĘ Z GŁODEM BO WYDALI NA WOJNĘ O
ROPĘ. A my dumnie z wypiętą piersią patrzeć będziemy na Irak i wpadniemy w
zachwyt, jak to bronimy wolności i pokoju. Apel: NATYCHMIAST
PRZEZNACZYĆ "procent" Z KAŻDEJ BARYŁKI ROPY Z IRAKU NA POMOC SUDANOWI.
Przecież wojna była o to, aby ŚWIAT zyskał na ropie? To dobry moment,
aby "sprawdzić" Polskę i kraje sojuszu.