Dodaj do ulubionych

Chce byc gosposia domowa !!!

10.02.05, 03:25
Mam dosyc ciaglego biegu i pedzenia nie-wiadomo-za-czym. Wolalabym zajac sie
domem, mieszkac w malym domku z pieknym ogrodkiem. W nim sadzic kwiaty krzewy
drzewa. Po domu latac w dresie i telefonowac do przyjaciolek. Zajmowac sie
maluchem albo i dwoma. Czytac im bajki, bawic sie z nimi. A od czasu do czasu
biegac po sklepach z kosmetykami i ciuchami dla mnie oraz zabawkami,
ksiazkami dla malenstw. Urzadac ich pokoje i podlewac kwiaty. Gotowac
kalafiorowke i zastawiac pieknie stol. Na wieczor oczywiscie. Zeby kolacja
byla uroczysta, aromatyczna a maz byl niecierpliwy, kiedy dzieci zasna....
Ah.. marzenia scietej glowy. Ide spac a jutro znowu praca - nauka - praca...
przeciskanie sie w ulicznym zgielku spiesznych ludzi i zerkanie na zegarek.
Kolejna kawa i kolejne na szybko robione zapiski w notesie. Kolejne nijakie
plytkie gadki z ludzmi, ktorych widuje na codzien a ktorych wcale nie znam. A
kwiat na parapecie usechl, znow zapomnialam o podlewaniu....
Obserwuj wątek
    • Gość: echtom Re: Chce byc gosposia domowa !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.05, 09:32
      Ej, gosposia to na cudzym pracuje. Ty chyba chcesz być gospodynią domową albo
      panią domu.
    • danka76 Re: Chce byc gosposia domowa !!! 10.02.05, 09:33
      Z ust mi to wyjęłaś! Szkoda, że to tylko marzenia...
    • Gość: Kasia Re: Chce byc gosposia domowa !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.05, 09:36
      Noo, to jest super życie. Od rana do nocy słyszeć "mamoooooo, a on mnie ugryzł
      w ucho!!!" "Nieprawdaaaaa, sam się ugryzł, a teraz na mnie zwalaaaa!!!!"
      Wiesz, każde życie ma swoje plusy i minusy i to nie jest tak, że teraz to masz
      tragicznie, ale jak byś miała domek i dzieci i "tylko" zajęcia domowe to byłoby
      ekstra i życie jak w raju. Poczytaj sobie edziecko i mamusie tam się
      wypowiadające i będziesz miała troszeczkę pojęcia o tym jak to cudnie jest być
      z dziećmi, ne pracować i żyć z tego co mąż da.
      • Gość: BumBum Re: Chce byc gosposia domowa !!! IP: *.smrw.lodz.pl / *.smrw.lodz.pl 10.02.05, 20:25
        No własnie "...z tego co mąż da.". Ależ Ty jesteś samolubna - sama będziesz
        miała takie przyjemne życie a mąż niech codziennie biega do pracy zarobi na
        siebie, Ciebie, dwójkę dzieci (a Ty będziesz chodzić od czasu do czasu do
        sklepu po cos dla siebie i zabawki dla dzieci) i bedziesz robić mu codziennie
        kolacje. Myślę że Twój mąż na tą kolację to niemiałby za wiele czasu a w chwilę
        po zjedzeniu padał na łóżko w ubraniu i zasypiał - takie coś chyba psułoby
        codzienną sielankę :(
        • Gość: luzakis SPIACEGO TEZ MOZNA PRZELECIEC ;o) IP: 193.195.197.* 13.02.05, 14:33
      • danka76 Re: Chce byc gosposia domowa !!! 10.02.05, 20:37
        Pewnie po jakimś czasie takie życie by mi się znudziło i chętnie wróciłabym do
        obecnej pracy. Ale na dzień dzisiejszy mam dość, potrzebuję urlopu!!!
        • Gość: Kasia Re: Chce byc gosposia domowa !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 12:25
          A no to witaj w klubie :) Ja też już potrzebuję urlopu i już jutro będę miała
          dwa dni wolnego. Jadę na targi a dzieci zostawiam z tatusiem :) Ostatnia taka
          przyjemność miała miejsce 1,5 roku temu i też były to dwa dni.
      • Gość: meggie Re: Chce byc gosposia domowa !!! IP: *.lubin.dialog.net.pl 12.02.05, 09:33
        Ja jestem"gospodynia domowa"i jest mi z tym dobrze,mam jedno dziecko,ktore
        chodzi do szkoly,nigdy nie pracowalam,byc taka"gosposia"to nie znaczy,ze trzeba
        siedziec z dzieckiem w domu,moje chodzilo do przedszkola od 3r.zycia.Jedyna
        wada takiej sytuacji,to to,ze niaraz sie nudze,a najczesciej popoludniu.Rano
        czas leci szybko,dziecko idzie do szkoly,sniadanie,kawa,troche przed
        komputerem,ogarniam mieszkanie,toaleta poranna,ubieram sie,ide na kawe do
        kolezanki,potem zakupy,obiad,jest 16,sprzatam po obiedzie i niemam co robic,bo
        chcem za wszelka cene wyjsc z domu,bo ile mozna w nim siedziec.Ale to tez sobie
        jakos organizuje:areobik 3*w tyg.,spotykam sie ze znajomymi,tak na prawde lubie
        to,jak juz ogarnia mnie calkowita nuda,to ide do kosmetyczki np.podpilowac
        paznokcie.Z moich kolezanek prawie wszystkie pracuja,ale ja juz chyba nie
        umialabym zyc w biegu i zeby niemiec czasu dla siebie.Na swoje wydatki
        pieniadze mam,moj maz nigdy nie zalowal mi na nic,sobie by odmowi,a mi da
        zawsze,dlatego nie narzekam.Moze,chcialabym pracowac,ale gdzie i za ile,jak
        niemam zadnego doswiadczenia,mam 31lat,przeciez nie pojde na kase do
        hipermarketu i to tez niewiadomo wcale,ze mnie przyjma.
        Chcialabym miec taka prace,ktora mi sprawilaby przyjemnosc,a tez najnizsza
        krajowa,nie wspomoze naszego budzetu domowego,w domu mam czysto,codziennie
        swiezy,wymyslny obiad,mam czas na to by zadbac o siebie,nigdy nie chodze w
        dresie po domu,zaniedbana,rozczochrana.Faktem jest jednak,ze gdybym cierpiala
        na niedobor finansow to nie miala bym co ze soba zrobic.A tak jakos
        leci,przyzwyczailam sie tak zyc.
        • lodz31 Re: Chce byc gosposia domowa !!! 14.02.05, 09:16
          okropne-takie życie bez ambicji.gotowanie obaiadków, latanie po kosmetyczkach i
          po sklepach. Brakuje mi urlopu, ale siedząc w domu i tak zawsze muszę spędzać
          czas aktywnie inaczej mam poczucie, że coś tracę.Nie! sziedzeniu w domu
          NIEEEEEEEEEEE.Swoja drogą warto czasami zwolnić, ale póżniej miło wrócić do
          pracy, obowiązków i tej bieganiny-przynajmniej ja to lubię.a czas na sklepy i
          inne głópoty zawsze jakoś się zorganizuje.
        • Gość: niezalezna do meggie IP: 62.206.18.* 14.02.05, 09:47
          gratuluje sielanki...
          tylko male pytanie, co zrobisz jak mezowi sie znudzi zycie z pania bez zadnych
          osiagniec i po 20 latach cie zostawi, kto cie bedzie wtedy finansowal???
          albo w mniej pesymistycznej wizji: nie chcialabym nigdy uslyszec od meza ze on
          mnie utrzymuje a ja jestem leniem smierdzacym (moja kolezanka uslyszala mimo ze
          cale zycie pracuje, tyle tylko ze zarabia duzo mniej od niego).....
          ale jezeli jestes szczesliwa i trafilas na porzadnego faceta, to moze i
          rzeczywiscie takie zycie jest ciekawsze....
          • Gość: meggie Re: niezalezna IP: *.lubin.dialog.net.pl 14.02.05, 23:12
            Nigdy nie uslyszalam takich slow od meza,jestesmy malzenstwem 11lat.Zupelnie
            nie czuje tego,ze jestem zalezna,co znaczy dla ciebie "niezaleznosc"?Dla mnie
            niezalezna moglabym byc zarabiajac sama minimum 3tys.zl-4tys.Niestety nigdy nie
            pracowalam,1000zl nie sprawi tego bym mogla o sobie tak powiedziec(to nie
            starczy na oplaty nawet,o jedzeniu nie wspomne),dodatkowo brak czasu na
            wszystko,kto mnie w domu wyreczy,moj maz nie gotuje,a ja sama lubie jesc
            codziennie co innego,odgrzewane jedzenie niezbyt mi smakuje,bary tez mnie
            zadawalaja.Tak na prawde ja nie daje nikomu nic zrobic,bo sama uwazam,ze
            wszystko robie najlepiej.Przyzwyczailam sie do takiego zycia,niewiem czy to
            sielanka,czy nie,ale zyje tak od 10lat.Mam jedno dziecko,wiecej niechcem,dbam o
            siebie(rowniez po to by nie zaszla taka sytuacja o ktorej mowa)maz cale zycie
            byl wpatrzony we mnie jak w obraz,jestem dla niego idealem,moze wam wyda sie to
            smieszne,ale to on caly czas powtarza mi,ze ja go zdradze,zostawie itp.W swoim
            gronie uchodze za atrakcyjna i zadbana kobiete,doradzam wszystkim w kwestii
            doboru kosmetykow,urody,ubioru itp.Wracajac do tematu(bo troche zaczelam
            odbiegac)jak moj maz zmajstruje dziecko innej,wtedy bedzie rozwod,podzial
            majatku,poprowadze firme i bede zyla dalej,sama z dzieckiem.Raczej to
            proste,nigdy nie wybaczylabym zdrady.Nie chodzi o to jakie zycie jest
            ciekawsze,bo co moze byc ciekawego w pracy,ktora nie sprawia satysfakcji,rzadko
            kto ma to szczescie,ze pracuje i sprawia mu to przyjemnosc.W tym wypadku
            sadze,ze moje zycie jest ciekawsze,bo robie to co lubie,lubie gotowac,uwielbiam
            swoje leniwe poranki,plotki z kolezankami,nie siedze w domu caly czas,siedze
            tyle na ile mam ochote.Nie czuje,ze prosze sie o pieniadze,bo ja place
            wszystkie rachunki,robie zakupy,a moj maz pyta tylko ile?On nawet niewie ile ja
            place np.za telefon komorkowy.
        • Gość: majeczka Re: witaj w klubie! IP: *.lubin.dialog.net.pl 14.02.05, 09:59
          ja jestem zadowolona
          • Gość: meggie Re: witaj w klubie! IP: *.lubin.dialog.net.pl 15.02.05, 15:18
            Ja rowniez,ale nierozumiem nagonki.Jak ktos pisze,ze niechce byc"gosposia"to
            uznawane jest to za cos oczywistego i pozostawione jest bez komentarza.Ale jak
            odwrotnie to widze,ze robi sie z tego problem,lawina atakow i wrecz
            oburzenie.Tak jakby to na prawde bylo cos strasznego,ciezka akceptacja w naszym
            spoleczenstwie.Jak tylko cos delikatnie odbiega od tego co dla wiekszosci jest
            przyjete,ze tak,a nie inaczej byc powinno,to dla ludzi jest to juz dziwne.Kazdy
            robi to co lubi,po prostu,takie jest moje zdanie na ten temat.
      • Gość: Ania Da jak bedzie miał dobry humor... IP: *.meganet.pl 14.02.05, 20:45
        Da jak bedzie miał dobry humor. Jestes wtedy całkowicie od niego zalezna i
        zupełnie nijaka, ani sie obejrzysz a będzie cie zdradzał. Ty jednak z
        zacisnietymi ząbkami będzesz to znosić, bo czy będziesz miała inne wyjście ???
        • Gość: meggie Re: Aniu IP: *.lubin.dialog.net.pl 14.02.05, 23:38
          Nigdy nie bede znosic zdrady,stac mnie na to by odejsc w kazdej chwili gdyby
          zaszla taka sytuacja,nie wiesz,ze jest jeszcze cos takiego jak wspolnosc
          majatkowa,ktora sie dzieli po rozwodzie,zreszta co bede ci sie tlumaczyc,temat
          taki jest a nie inny,niemam problemu z wydatkami,na prawde nie musze o nic sie
          prosic,a moje zapracowane kolezanki niejednokrotnie borykaja sie z problemami
          finansowymi,pracuja,a mezowie i tak im wypominaja,a co niektorzy jeszcze
          pensje zabieraja.Co innego jak jedna z moich znajomych jest na wysokim
          stanowisku i bierze 7tys. na reke,to tak -to jest niezaleznosc.Cos za cos,jest
          raz w tygodniu w domu,bo objela to stanowisko 200km od swojego miejsca
          zamieszkania.Ale ona do pierwszej pracy poszla od razu po szkole,zapracowala
          sobie na taki awans,ale praca,ktora by mnie czekala za 800-1000zl?!To wtedy
          co,bylabym bardziej cwana gdyby maz mnie zdradzal,ja tak niestety nie
          uwazam.Predzej unikne tego prowadzac taki tryb zycia jak obecnie,niz bedac
          kobieta zmeczona praca i nie majaca czasu dla siebie.Wtedy uwazam zdrade za
          bardziej prawdopodobna.Jezeli juz o tym mowa.P.S.nie chodze po domu w dresiku i
          paputkach
    • Gość: kasa Re: Chce byc gosposia domowa !!! IP: *.scotiamarkets.com 10.02.05, 21:22
      To co opisujesz to virtual reality. Radze Ci nie ogladaj telewizji i unikaj
      kolorowych magazynow z wkladka DVD.

      Prawda (przynajmniej u mnie) byla inna. Oboje mamy dobre wyksztalcenie. Ona
      zdecydowala zostac w domu szczegolnie ze obecny system podatkowy zniecheca do
      pozostania w szeregach mlodziezy pracujacej.

      Na poczatku bylo pieknie.

      Po trzech miesiacach chodzila ciagle wsciekla.

      Po pol roku oswiadczyla ze to wszystko moja wina. (Co prawda to prawda: Kto
      zrobil bahory - ja! Kto zmarnowal czas na dwa dyplomy magistra - ja! Kto
      zarabia za duzo - ja! Kto kupil zbyt duzy dom - ja! Kto kaze pielegnowac
      trawke i ogrodek - ja! Kto domaga sie kalafiorowki po powrocie z pracy - ja!
      Kto ,kiedy dzieci zasna, kladzie lapy tam gdzie nie trzeba - ja!

      Po dziewieciu miesiacach wrocila do pracy.

      • Gość: luzakis NO I MA RACJE, KTO CI KAZE KLASC LAPY, SA INNE IP: 193.195.197.* 13.02.05, 14:39
        dupeczki, ktorym to odpowiada, nawet sie prosza! boze! zycie przeciez jest
        takie proste jesli pozwoli mu sie plynac...
      • Gość: Ewunia 28 Re: do Kasy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.05, 03:54
        Hahhaha- swietny post:-) Mam pytanie- wrocila Twa zona do siebie po powrocie do pracy hihi?
    • Gość: Magda Re: Chce byc gosposia domowa !!! IP: 213.238.125.* 11.02.05, 19:13
      to nie jest fanaberia, to pozostałości po normalnym, tradycyjnym wychowaniu i
      tęsknota za stylem życia jaki wiedli nasi rodzice... czasy były inne, inny
      ustrój i realia, z jednej pensji możliwe było utrzymanie rodziny i przyznam się
      szczerze, że ja też wolałabym być żoną przy ukochanym mężu i matką dzeciom niż
      rozwijać się menadżersko i robić tzw. karierę
      • Gość: Raf Re: fanazje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 20:40
        Gość portalu: Magda napisał(a):
        > to nie jest fanaberia, to pozostałości po normalnym, tradycyjnym wychowaniu i
        > tęsknota za stylem życia jaki wiedli nasi rodzice... czasy były inne, inny
        > ustrój i realia, z jednej pensji możliwe było utrzymanie rodziny (...)

        Chyba opisujesz życie aparatczyka partyjnego ewentualnie pracownika jednego z
        Wielkich Kombinatów Socjalizmu - bo życie moich rodziców jak i wielu ciotek i
        wujków było zupełnie inne: pracował zarówno mąż jak i żona (nie znam statystyk,
        ale czy nie jest tak, że teraz więcej kobiet zostaje w domu niż w PRL-u?), my
        wprawdzie mieliśmy własne mieszkanie ale już siostra mojej Mamy mieszkała
        piętnaście lat od ślubu u swoich rodziców itd.
        • Gość: werka Re: fanazje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 21:40
          Nie jestem dwudziestolatką więc wspomnienia o życiu rodzinnym w naszym rodzie
          mam obfite. Moje praprababki i prababki były paniami domu. Były wykształcone,
          każda z maturą, co w latach 1890 - 1945 było wstarczające. Każda znała dwa
          języki obce, co z ironią komentuję, że nic wielkiego skoro jednym z języków
          był język zaborcy. Umiały szyć, szydełkować, robić na drutach, haftować,
          wspaniale gotować, piec, urządzać niezwykłe przyjęcia. A przecież ja je
          pamiętam jak były w bardzo podeszłym wieku, więc wyobrażam sobie co wyczyniały
          za młodu. Zawsze dziwiłam się, że tyle potrafią skoro zawsze była jakaś
          Stefcia, Mania .... do pomocy. Jak było świetnie finansowo na stałe pracowała
          tzw. pomoc domowa, jak gorzej - była pomoc dochodząca. Ale wiekowe nestorki
          wytłumaczyły mi, że każda kobieta musi umieć zrobić wszystko w domu z dwóch
          powodów: po pierwsze w życiu różnie bywa, po drugie wszelkie służące trzeba
          uczyć (wykwalifikowane były dla nich zbyt drogie). Jeszcze mojej babce udało
          się prowadzić takie życie i jej jednej siostrze. Druga siostra babki
          posmakowała życia kobiety pracującej.
          Dla tych kobiet określenie gospodyni domowa jest obraźliwe, one były Paniami
          domu. Do końca dni zadziwiały nas orientacją w polityce, w literaturze, w
          sztuce... .To one organizowały wojaże rodzinne, one uczyły manier swoje dzieci,
          w a starszym wieku, jako Panie Babie i Panie Prababcie,ustawiały do pionu wnuki
          wnuki i prawnuki. Gust, maniery, umiejętności towarzyskie, wiedza co czym się
          je, co wypada kiedy ubrać itp. to ich przekaz. To one zapełniały półki domowych
          bibliotek, to one ciągały pociechy do teatru, filharmonii. Nigdy się nie
          nudziły, ale myślę, że miały komfortową sytuację ... ich koleżanki, znajome,
          krewne prowadziły takie samo życie. Mężowie pracowali od 8 lub 9 do 17 i kiedy
          wracali do domów czekały tam zadbane, wypoczęte żony, dobry posiłek i ułożone
          dzieci. Ja też bym tak chciała, może dlatego, że tak dobrze jeszcze pamiętam
          magiczną atmosferę tych domów. Niestety nic z tego! Moja matka i jej siostry
          też żyły już w kieracie praca - dom. Tak się zastanawiam, czy współcześni
          mężczyźni chcieliby mieć wykształcone żony, które cały swój intelekt i serce
          oddają na tworzenie magicznych domów. Myślę, że wielu chciełoby. Niestety...
          mało który może tyle zarobić, by mieć taki dom. Z kolei kobiety już wiedzą, że
          wymarli mężczyźni, którzy rozumieli co to obowiązek wobec rodziny. Można było z
          żoną i dziećmi nie mieszkać, ale łożyć na ich utrzymanie należało bezwarunkowo,
          w innym przypadku dotykał go ostracyzm ze strony rodziny. Sądy nie były
          potrzebne. A teraz? Było... i minęło bezpowrotnie.
          • magdzik5 Re: fanazje 11.02.05, 21:56
            Gość portalu: werka napisał(a):

            To one zapełniały półki domowych
            >
            > bibliotek, to one ciągały pociechy do teatru, filharmonii. Nigdy się nie
            > nudziły, ale myślę, że miały komfortową sytuację ... ich koleżanki, znajome,
            > krewne prowadziły takie samo życie. Mężowie pracowali od 8 lub 9 do 17 i
            kiedy
            > wracali do domów czekały tam zadbane, wypoczęte żony, dobry posiłek i ułożone
            > dzieci. Ja też bym tak chciała, może dlatego, że tak dobrze jeszcze pamiętam
            > magiczną atmosferę tych domów. Niestety nic z tego! Moja matka i jej siostry
            > też żyły już w kieracie praca - dom.

            Niesamowite te Twoje Babki. Jej, ogrooooomnie zazdroszcze! To o czym piszesz to
            wlasnie szczyty moich marzen. Ubolewam, ze ja nie mialam takiej rodziny :(


            > Tak się zastanawiam, czy współcześni
            > mężczyźni chcieliby mieć wykształcone żony, które cały swój intelekt i serce
            > oddają na tworzenie magicznych domów. Myślę, że wielu chciełoby. Niestety...
            > mało który może tyle zarobić, by mieć taki dom. Z kolei kobiety już wiedzą,
            że
            > wymarli mężczyźni, którzy rozumieli co to obowiązek wobec rodziny. Można było
            z
            >
            > żoną i dziećmi nie mieszkać, ale łożyć na ich utrzymanie należało
            bezwarunkowo,
            >
            > w innym przypadku dotykał go ostracyzm ze strony rodziny. Sądy nie były
            > potrzebne. A teraz? Było... i minęło bezpowrotnie.


            Masz calkowicie racje. Ale czy w tych czasach mozna liczyc na wiekszosc
            mezczyzn? Na to, ze naprawde beda az tak zaradni i ambitni? Staraja sie ale
            wystarczy sie rozejrzec wokolo aby stwierdzic, ze inne wartosci kroluja. Poza
            tym dzis duzo facetow to tchorze. Uciekaja od odpowiedzialnosci. Moja siostre
            opuscil chlopak (ponoc kochal) gdy miala podejrzenie o raka. Raka nie bylo,
            chlopaka tez. A moi dziadkowie juz byli ze soba na dobre i na zle, w najgorszej
            chorobie babcia pielegnowala dziadka, myla go, karmila i dbala o caly dom.
            Ujelo mnie Twoje okreslenie "magiczny dom". Mmmm... wlasnie taki magiczny
            zakatek mi sie marzy. Pelen harmonii, ze swoja specyficzna atmosfera pelna
            milosci, ciepla i zycia. Chcialabym miec rodzine, z ktora cale weekendy
            bawilibysmy sie w ogrodzie: pili wino, grali w karty, tanczyli, jedli,
            plotkowali, czytali poezje, malowali obrazy, spiewali (ja bym grala na
            pianinie), zartowali, szyli, zbierali owoce czy robili wycieczki do lasow itd..
            Jest cala masa rzeczy, ktore sa piekne i ktore chcialabym robic. Ale nie mam
            ani tego domu, ani tego meza ani rodziny o jakiej marze. Pozostaje komputer,
            wypady do knajp, restauracji czy disco. Kocham tanczyc ale tlumy dyskotekowe i
            smrod papierosow i ta paskudna muzyka jaka jest teraz modna... dzialaja mi na
            nerwy.
            • Gość: luzakis PO ILE PIANINO? IP: 193.195.197.* 13.02.05, 14:43
              • Gość: Pianista Re: PO ILE PIANINO? IP: 217.153.133.* 17.02.05, 17:42
                A ile maleńki dasz?
          • vinca Re: fanazje 12.02.05, 15:49
            Hm, a ja mojej babci nie zazdroszczę, nie wiem w jakim świecie żyła Twoja,
            wygląda jakby w kosmosie; moja całą wojne spędziła na Syberii, potem z gołymi
            rękami przyjechała do Polski; na wszystko zapracowała sama - ale to zawsze była
            herod - baba - inna by po prostu nie dała rady. Zawsze była niezależna od męża
            który zresztą bardzo szybko umarł, i za tą niezależność ją podziwiam, ale
            absolutnie nie zazdroszczę.
          • Gość: majeczka Re: O to, to, ale niekoniecznie mineło IP: *.lubin.dialog.net.pl 14.02.05, 10:07
        • Gość: Magda Re: fanazje IP: 213.238.127.* 12.02.05, 14:55
          Ani aparatczyk, ani Wielki Budowniczy Socjalizmu - normalny człowiek... pewnie
          ja czy Ty wyglądalibyśmy w tamtych czasach bardzo podobnie. Chociaż możesz
          uznać że nie jestem zbyś świadoma, bo gdy upadł poprzedni ustrój mialam dopiero
          10 lat
    • callafior Re: Chce byc gosposia domowa !!! 11.02.05, 19:23
      Podziękuj "wspaniałomyśności" feministek, które chcą, żeby każda musiała udawać
      nie wiadomo jak mądrą. Miejscem kobiety jest dom i dzieci.
      ---------
      Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze, będziesz mieć dwa dni wolnego...
      • Gość: feministka Re: Chce byc gosposia domowa !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 20:11
        Mylisz się, synku. Im więcej takich pań w domkach z ogródkiem, tym wiecej
        miejsca i perspektyw na rynku pracy dla kobiet, które chcą i lubią realizować
        się poza kuchnią i pieluchami.
        Poza tym jakąś drobną frustrację tu widzę. Masz w pracy szefową i trzęsiesz ze
        strachu portkami na sam jej widok? Nie dostałeś jakiejś roboty, bo przegrałeś z
        dziewczyną, która lepiej i skuteczniej "udawała mądrą" niż Ty? O jak mi
        przykro... Może Twoim miejscem jest dom i dzieci?
        • Gość: verve Re: Chce byc gosposia domowa !!! IP: *.icpnet.pl 11.02.05, 20:40
          Nastepna z feminazistowskimi kompleksami.
          "Synku" to bedziesz mogla mowic do swojego dziecka, o ile przypadkiem zdarzy ci
          sie takowe miec.
          • callafior Re: Chce byc gosposia domowa !!! 12.02.05, 21:47
            no co Ty, feministka i dzieci? Przecież ciąża u feministek trwa tyle, ile
            wchłania się pigułka...
            ---------
            Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze, będziesz mieć dwa dni wolnego...
            • Gość: poinformowana Re: Chce byc gosposia domowa !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.05, 00:57
              Dla twojej informacji - Jaruga ma troje dzieci, tj o troje wiecej niż np.
              Kaczyński, Rokita i Strąk razem wzięci.
              • callafior Re: Chce byc gosposia domowa !!! 13.02.05, 13:19
                No coż, trzeba tresować nowe pokolenie, żeby choroba psychiczna feministek nie
                znikła.
                ---------
                Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze, będziesz mieć dwa dni wolnego...
        • Gość: Morphy Uwaga! Feminazistka! IP: *.icpnet.pl 12.02.05, 14:37
          Jak widac feminazistce nie starczylo rozumu, zeby logicznie odpowiedziec, a zamiast tego pojawily sie obelgi. Coz, lewica nie ma argumentow, wiec dla nich dyskusja polega na tym, kto komu bardziej ublizy.
        • callafior Re: Chce byc gosposia domowa !!! 12.02.05, 21:44
          No niestety szanowna (z małej) feministko, przed nikim z twojego gatunku (czyt.
          feministkami) ani tym bardziej kobietami "spodniami nie trzęsę". A kompleksy to
          widzę masz ty.
          ---------
          Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze, będziesz mieć dwa dni wolnego...
      • magdzik5 Re: Chce byc gosposia domowa !!! 11.02.05, 21:42
        callafior napisał:

        > Podziękuj "wspaniałomyśności" feministek, które chcą, żeby każda musiała
        udawać
        > nie wiadomo jak mądrą. Miejscem kobiety jest dom i dzieci.

        Sama jestem feministka i nie uwazam aby bylo w tym cos zlego, ze kobiety maja
        dzis wybor. WYBOR a nie przymus. Moja siostra prowadzi wielka firme budowlana i
        kocha swoja prace. Osiagnela dosc sporo i ma pod soba kilkunastu pracownikow
        plci meskiej. Poza tym wiekszosc kobiet nie musi udawac madrych. One sa madre.
        A jakby mi moj maz powiedzial "miejscem kobiety jest dom i dzieci" to by kopa
        dostal i to porzadnego. Takze mysl czasem idioto, to nie boli.
        • callafior Re: Chce byc gosposia domowa !!! 13.02.05, 13:22
          Sama sobie zaprzeczasz. Chcesz być, jak to określiłaś "gospodynią", a z drugiej
          strony piszesz, że jesteś feministką, bo twoja siostra ma firmę w której rządzi
          facetami. Po prostu groch z kapustą, a nie argumentacja.
          ---------
          Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze, będziesz mieć dwa dni wolnego...
        • callafior Re: Chce byc gosposia domowa !!! 13.02.05, 13:23
          jeszcze dodam, że masz wyjątkowo kulturalne wypowiedzi, w których wcale nikogo
          nie obrażasz...
          ---------
          Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze, będziesz mieć dwa dni wolnego...
      • Gość: ciekawa Re: Chce byc gosposia domowa !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.05, 00:55
        A od kiedy twoim zdaniem praca jest dla kobiet obowiązkowa? Wg mojej wiedzy
        Jaruga na wprowadziała i nie zamierza wprowadzić ustawy, nakazującej paniom
        pracę zawodową.
        Jak dziewczyna chce - idzie do pracy (o ile ją znajdzie, oczywiście), o ile
        chce - siedzi w domu i utrzymuje ją mąż (o ile takowego ma i on sie na to
        godzi).
        • callafior Re: Chce byc gosposia domowa !!! 13.02.05, 13:32
          inteligencją to wy feministki za przeproszeniem nie błyszczycie. Przecież każdy
          wie, że nikt nie wprowadza teraz ustawy o obowiązku pracy, ale chodzi o
          indoktrynację i propagandę. Feministki, delikatnie mówiąc, "nakłaniają" kobiety
          żeby rzuciły obowiązki domowe i macierzyńskie na rzecz kariery i nasyciły się
          nienawiścią do facetów, bo tak niby ma być dla nich lepiej, mają wolność itp. To
          są puste hasła, za którymi stoi bezwartościowa populistyczna ideologia. Co
          wyrośnie z takich dzieci, które matki w domu prawie nie widzą (są w pracy od
          rana do wieczora)? Taki układ jest niezdrowy ani dla kobiety (szybka droga do
          depresji i nerwicy) ani dla dzieci, które wychowają się praktycznie bez
          rodzica/ów. Feminizm jest takim samym zagrożeniem dla świata jak nazizm czy
          terroryzm.
          ---------
          Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze, będziesz mieć dwa dni wolnego...
          • Gość: Ewunia 28 Re: Chce byc gosposia domowa !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.05, 03:29
            Callafiorze mam pytanie do Ciebie. Czy nie uwazasz, ze kobiety ktore chca pracowac poiwnny pracowac, a te ktore chca byc kobietami domowymi to nimi zostaja? Czy tylko opcja: kobiety w domu sie liczy. Bardzo jestem ciekawa Twego zdania:-)
            • callafior Re: Chce byc gosposia domowa !!! 14.02.05, 12:33
              Mogą pracować, ale powszechnie powinna być popierana opcja matki i kobiety w
              domu. Chodzi mi o kwestie ekonomiczne - kobietom powinno się bardziej opłacać
              macierzyństwo.
              ---------
              Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze, będziesz mieć dwa dni wolnego...
              • Gość: Ewunia 28 Re: Chce byc gosposia domowa !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.05, 16:38
                A czy nie moze byc popierana opcja jednej osoby w domu- albo ojca albo matki? Rozumiem, ze chodzi ci o to, zeby 1 osoba byla w stanie utrzymac rodzine?
                • callafior Re: Chce byc gosposia domowa !!! 15.02.05, 16:37
                  Tak, facet powinien mieć możliwość na tyle wysokiego dochodu, żeby mógł
                  spokojnie utrzymać całą rodzinę, a kobieta, żeby owszem mogła pracować, ale jak
                  już by się bardzo uparła, ale taki układ powinien być mało popularny. Dziecko
                  najwięcej czasu powinno spędzać z matką.
                  ---------
                  Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze, będziesz mieć dwa dni wolnego...
                  • Gość: Ewunia 28 Re: Chce byc gosposia domowa !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 01:31
                    Wszystko fajnie Callafiorze- jestem za tym, zeby jedna osoba mogla byc zawsze w domu z dzieckiem, z tym ze niekoniecznie matka. Zwaz na to, ze warszwie 40% kobiet czynnych zawodowo zarabia wiecej od swoich mezow. Pewnie, ze na poczatku najlepsza jest matka (karmienie itp) ale pozniej ja nie widze roznicy- maz czy zona. Dlaczego uklad mezczyzna w domu ma byc malo popularny? Moze raczej popierajmy taki model,ze wystarczy jak jedno z malzonkow pracuje?
                    • Gość: janko Re: Chce byc gosposia domowa !!!do ew IP: 80.51.236.* 16.02.05, 09:06
                      Ewunio wszystko fajnie tylko ja przed rozwodem też miałem taki problem,żona
                      chciała żebym ja był więcej z dzieckiem to jak powiedziałem ze ok,ale ona
                      prowadzi firmę to nie za bardzo a jak przez 1 tydzień siedziałem w domu to
                      obroty spadły o 50% i co ty na to.Kobiety chcą mieć dużo kasy mieć swojego
                      mężczyznę jak najwięcej przy sobie i jeszcze kilka innych rzeczy,ale to się nie
                      da,no chyba że facet pracuje na eteaciku i przynosi 5 klocków,nie można mieć
                      wszystkiego i to jest święta prawda nie mówię tylko i tym co chcą kobiety ale
                      facetów tez to dotyczy.No co ty na to
                    • callafior Re: Chce byc gosposia domowa !!! 16.02.05, 22:25
                      Ojciec nie zastąpi dzieciakowi matki, nawet gdyby nie wiem jak się starał. Fakt,
                      że niektóre kobiety zarabiają więcej niż ich mężowie po prostu jest nienormalną
                      sytuacją. Nie dlatego, że kobieta na takim samym stanowisku ma zarabiać mniej,
                      tylko dlatego że mężczyźni częściej nie pracują w swoim zawodzie, np. inżynier,
                      prawnik czy nauczyciel mogą pracować np. w magazynach, w ochronie (znam
                      osobiście takie przypadki) i trudno żeby zarabiali ile powinni. Konieta
                      natomiast najczęściej jak nie znajdzie pracy w swoim zawodzie, staje się
                      nieczynna zawodowo - przecież nie będzie pracować np. fizycznie na budowie albo
                      w ochronie.
                      ---------
                      Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze, będziesz mieć dwa dni wolnego...
    • Gość: Barbi Re: Chce byc gosposia domowa !!! IP: *.pool.mediaWays.net 11.02.05, 20:09
      A ja mam szczescie taka byc, tzn. gospodynia domowa z prawdziwego zdarzenia:
      maz, dzieci, dom, ogrod na glowie. Jeszcze przed dwoma laty bylam zawodowo
      zaangazowana w pelnym etacie, az do upadku firmy. Nie ma tego zlego, co by na
      dobre nie wyszlo.
      Jest naprawde duzo roboty i czas uplywa mi bardzo szybko. Kiedy latem chce sobie
      polezec na tarsie z ksiazka w reku, idzie to na koszty innych obowiazkow
      domowych. Ale zycie to nie tylko praca!
      Pozdrawiam wszystkie panie, ktorymmarzy sie cos takiego i zycze spelnienia ich
      marzen.
      • Gość: Ya NIEChcĘ byc gosposia domowa !!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.02.05, 21:50
        Mnie namówił mąż bym była gosposią. Tak sprytnie pokierował moim życiem, że
        zostałam w domu na wiele lat. Przekonywał, że tak będzie lepiej dla dziecka.
        Zrezygnowałam ze wszystkiego: pracy, przyjaciół, rodziny.
        Nie mam własnych środków. Nic. Upokarza mnie proszenie męża o pieniądze na
        fryzjera, albo nowe spodnie. To straszne.
        Teraz mam ponad 35 lat, nie mam żadnych dóbr materialnych, chodzę ubrana jak
        dziad spod dworca, mam depresję i dumnego z siebie męża, który cieszy się że
        zawładnął moim życiem.
        A dziecko (jak mąż) pogardza mną, bo tata mu tłumaczy że mama jest nikim...

        Zastanówcie się wcześniej zanim podejmiecie decyzję.
        • magdzik5 Re: NIEChcĘ byc gosposia domowa !!! 11.02.05, 22:00
          To smutne co piszesz. Okropny prostak z Twojego meza! Ja bym sie tak nie dala.
          Moze zapisz sie na jakies kursy, zajecia, zajmij sie swoimi pasjami? A jak Ci
          nie bedzie chcial dac pieniedzy, sprzedaj telewizor, video, jego garnitur. Moze
          to go nauczy szacunku? Sorry ale mysle, ze sama jestes sobie troche winna.
          Przykro mi.. pozdrawiam
        • Gość: e. Re: NIEChcĘ byc gosposia domowa !!! IP: *.derbynet.waw.pl 13.02.05, 13:15
          Ale to nie Twoja wina, tylko męża. To zły człowiek jest, albo po prostu durny.
        • lodz31 Re: NIEChcĘ byc gosposia domowa !!! 14.02.05, 09:19
          albo pomyślciesię za kogo wychodzicie za mąż
    • maagdunia Re: Chce byc gosposia domowa !!! 11.02.05, 21:44
      Od 1,5 roku jestem szczęśliwą mamą, nie jestem czynna zawodowo już dwa lata.
      Mam wrażenie, że nie tyko stoję w miejscu, ale i uwstaczniam się. Niczego
      nowego się nie uczę, rozmowy z koleżankami ograniczają się do pampersów czy
      problemów z mężem, często w grupie starych znajomych nie zabieram głosu
      ponieważ nie wiem o czym mówią. Po prostu "wypadłam z obiegu". Tesknię za
      pracą, tylko jak ją teraz znajdę, mając małe dziecko i 31 lat.
      • appril Re: Chce byc gosposia domowa !!! 11.02.05, 22:19
        Hej maagdunia, jestem w podobnej sytuacji i rowniez mam 31lat. Moj dzidzius
        urodzil sie dopiero 2 tygodnie temu ale nie pracuje juz od 8 miesiecy. W tym
        czasie zmienilam dosc radykalnie swoje zycie. Zrezygnowalam z niezlej pracy
        gdzie po 6 latach mialam juz jakis dorobek a wszystko dlatego, ze zdecydowalam
        sie na wyjazd zagranice. Moj Maz ma tu swetna prace i ja planowalam rowniez cos
        znalezc. Okazalo sie jednak, ze bedziemy mieli dziecko i moje plany wziely w
        leb. Naleze do dynamicznych osob i te miesiace bez pracy nie byly
        najlatwiejsze. Nie wiem co bedzie dalej. Moze dziecko wypelni mi caly wolny
        czas ale czy to mi wystarczy? Boje sie, ze nie. Pozdrawiam Cie serdecznie i
        zaluje, ze nie moge teraz napisac wiecej. Musze leciec. Pa.
        • maagdunia Re: Kwestia ambicji, 12.02.05, 12:31
          Cześć,
          Czytając kolejne wypowiedzi ten temat dochodzę do wniosku, że to kwestia
          ambicji. Do tej pory trudno mi było sobie wyobrazić, że młoda kobieta nie jest
          zainteresowana dalszym rozwojem, poznawaniem ludzi (nie licząc tych z placu
          zabaw). Oczywiście nie twierdzę, że kobieta pracująca w domu mnie może się
          kształcić, jednak wiem z własnego doświadczenia, że przebywanie wśród ludzi
          daje większe obycie i możliwości rozwoju.
          Droga Appril, gratuluję na pewno ślicznego bobasa, bycie mamą to uczucie nie do
          opisania. Wnioskując jednak z twojej odpowiedzi, już po paru miesiącach
          będziesz z zazdrością patrzyła na "businesswoman" udające się rano do pracy.
          Pozdrawiam
          Maagdunia
          • Gość: Meg Re: Kwestia ambicji, IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.02.05, 13:04
            Nie widzę nic strasznego w źródłach feminizmu. Niestety teraz feminizm oznacza
            jakąś dla mnie niezdrową rywalizację z facetami o to kto jest lepszy i bez
            której płci świat może się obejść. Osobiście jestem za wyborem kobiet jaki chcą
            prowadzić model życia. Ale niech nie zapominają, że natura nie zna feminizmu.
            Tylko kobieta może urodzić dziecko i niezależnie od tego jak stara się tata (z
            szacunkiem dla tatusiów na urlopach wychowawczych) facet nie zastąpi dziecku
            matki. Mam 35 lat dwoje dzieci 10 i 7 lat i mnóstwo obowiązków domowych. Tak
            naprawdę dzieci rosną i problemy z nimi również. Kiedy się nad tym zastanawiam
            to nieraz myślę jak sprostałabym sytuacji gdybym wracała zmęczona po pracy do
            domu. Moje dzieci rosną ale moje ambicje również. Przecież wykonując obowiązki
            domowe można również wysłuchać ciekawej audycji publicystycznej a potem
            wymienić poglądy z koleżanką przy kawie, wieczorem można obejrzeć film z górnej
            półki a nie telenowelę brazylijską. To także mój wybór czy przeczytam "romans
            dla kucharki" czy mądrą książkę. Nawet angielskiego uczę się z moimi dziećmi co
            daje nam wszystkim wiele przyjemności. Niepracujące kobiety łączcie się!!!
            • Gość: luzakis NIEPRACUJACE KOBIETY LACZCIE SIE?! TO JUZ NIE IP: 193.195.197.* 13.02.05, 14:53
              feminizm, to lesbijstwo! poprosze o numer telefonu wraz ze zdjeciem
              wlascicielki.
      • Gość: agat Re: Chce byc gosposia domowa !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.05, 21:33
        Chodzenie do pracy nie gwrantuje rozwoju osobistego i nie musi otwierać nowych
        horyzontów. Ja pracuję już prawie od siedmiu lat i uważam, że od czasu studiów
        bardzo się uwsteczniłam. Kiedyś najbardziej lubiłam czytać książki, teraz często
        głowa opada mi ok 7 - 8 wieczór. Chciałabym się rozwijać, chętnie pouczyłabym
        się jeszcze czegoś, np. informatyki, ale jestem ciągle zmęczona. W pracy mam do
        czynienia z chorymi, biednymi, nieszczęśliwymi ludźmi, co tylko umacnia moje -
        z natury - pesymistyczne widzenie świata. Lubię siedzieć w domu, szykować bez
        pośpiechu smaczne obiady, plątać się po domu. Takie życie mi się marzy
        przynajmniej przez jakiś czas. Praca - tak - ale najwyżej na pół etatu, z
        obecnej pensji podzielonej na pół nie da się niestety wyżyć. Nie interesują mnie
        kariery ani sukcesy zawodowe, ale spokojne życie, z dala od zgiełku, małe
        przyjemności. Jakże trudno to osiągnąć, choć wydaje się że to tak niewiele.
    • Gość: patti Ludzi drażni, że nie zamierzam pracować zawodowo. IP: *.aster.pl 11.02.05, 22:04
      Mam wyższe wykształcenie (dwa fakultety). Nie pracuję i nie zamierzam. Nie mamy
      z mężem dzieci i nie planujemy mieć. On pracuje (pensja może nie jakaś
      gigantyczna, ale wystarcza nam akurat na rachunki, jedzenie i wyjścia od czasu
      do czasu), ja całymi dniami robie to, co zawsze chciałam robić - czytam
      książki, oglądam filmy, uczę się języków. Sprzątam raz w tygodniu, obiad
      zaczynam gotować ok. pół godziny przed powrotem męza do domu (więc całego dnia
      na powyższe czynności nie marnuję).
      Mąż ma zadowoloną żonę, ciepłe papu po powrocie do domu, wspólne "romantyczne"
      wieczorki codziennie i jak twierdzi (a ja nie mam powodu mu nie wierzyć) jest
      najszczęsliwszym człowiekiem na świecie w najidealniejszym związku na świecie.
      Słowem - oboje jesteśmy zadowoleni.

      Niestety - na każdym kroku spotykam się z oskarżeniami (nie tylko bliższej i
      dalszej rodziny, ale i znajomych, nawet ludzi, których dopiero co poznałam), że
      jestem samolubna (nie ważne, że oboje uznaliśmy, że nie ma potrzeby finansowej,
      żebym pracowała), że jestem darmozjadem (bo skoro juz nie pracuję, to powinnam
      cały dzień mieć zajęty sprzataniem, praniem, gotowaniem i staniemw kolejkach,
      a nie przyjemnościom sie oddaję!), że jestem leniwa (wiadomo - to jedyny powód
      nieposiadania dzieci, bo nie będzie mi sie chciało przy nich "robić") itp.
      Nikt nie potrafi zrozumiec, że kazdy ma swój sposób na życie i że nie trzeba
      innych uszczęsliwiać na siłę. Nikomu krzywdy nie robię (nie naciągam rodziny na
      pieniądze, że niby jestem bezrobotna i brakuje nam "do pierwszego"), ale
      widocznieinnych kłuje w oczy to, że mozna robic to, co daje przyjemność i można
      być szczęsliwym.
      Takie zrzedzenie kiedyś mnie meczyło - teraz głownie smieszy i nawet z mężem
      żartujemy i kiedy ktos pyta gdzie pracuję, mówię że całymi dniami czytam, na co
      najczęsciej słyszę: "A, jesteś bibliotekarką". ;)
      • magdzik5 Re: Ludzi drażni, że nie zamierzam pracować zawod 11.02.05, 22:11
        Brakiem ludzkiej zyczliwosci i glupota naprawde nie warto sie przejmowac. A
        faktycznie widac, jak ograniczeni bywaja. Powodzenia... bibliotekarko ;)
        • janq43 Re: Ludzi drażni, że nie zamierzam pracować zawod 12.02.05, 19:55
          Oj Magdzik:-)
          gdzie Ty jesteś??
          Tyle czasu marze o takiej kobiecie jak Ty:-))
          Pozdrawiam ciepło:-)
      • Gość: Monica Re: Ludzi drażni, że nie zamierzam pracować zawod IP: *.west.biz.rr.com 12.02.05, 01:11
        Super dziewczyna jestes. Jestem dumna z Ciebie, a minanowicie dumana z Twoich
        pogladow. Jezeli wiesz jak byc szczesliwa bez pracowania dla pieniedzy, to to
        jest tylko Twoja wielka wygrana. Nie przejmuj sie glupimi komentarzami. Badz
        odwazna i dzielna w swoich postanowieniach. Prowadzisz bardzo ciekawe zycie,
        duzo czytasz, gotujesz,itd, jednym stowem wiesz jak byc szczesliwa, a to jest
        ogromn sukces zyciowy. Coprawda, sytuacje zyciowe zmieniaja sie, i moze
        ktoregos pieknego dnia dojdziesz do wniosku, ze fajnie byloby pojsc do jakiejs
        ciekawej pracy itd. Pozdrawiam. Ciesz sie zyciem, nie wielu ludziom sie to
        udaje.
      • Gość: limba Re: Ludzi drażni, że nie zamierzam pracować zawod IP: *.conn.pl / 213.25.208.* 12.02.05, 10:37
        Moja droga Patti, rozumiem Twoje szczęście, ale czy masz pewność, że tak będzie
        zawsze, a może za kilka lat Twój mąż zmajstruje innej dziecko i co wtedy?
        • Gość: mala Re: Ludzi drażni, że nie zamierzam pracować zawod IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.05, 20:57
          Dlaczego od razu taka ponura wizja? Tak im dobrze i trzeba wierzyć, że tak
          bedzie zawsze, i tyle.
        • Gość: patti Re: IP: *.aster.pl 12.02.05, 21:06
          Nie twierdzę, że tak będzie zawsze (gdyby np. z jakichś powodów mój mąż stracił
          pracę, na co się jednakowoż nie zanosi, to zapewne ze względów finansowych
          zdecydowałabym się pracować zawodowo, przynajmniej do momentu, kiedy sytuacja
          ekonomiczna by nam się unormowała), choć póki nie będzie żadnych
          nieoczekiwanych "rewolucji" nie zamierzam nic zmieniać w sytuacji zarówno dla
          mnie, jak i dla najbliższej mi osoby, idealnej.

          Nie chcę wyciągać pochopnych wniosków na temat tego, jak wyglądają Twoje
          relacje z partnerem, ale jeśli o mnie chodzi, to nie mam powodów wątpić w
          wierność mojego męża ani spodziewać się, że postanowi zmajstrować komukolwiek
          dziecko...

      • Gość: mark pozazdroscic... IP: *.arcor-ip.net 12.02.05, 16:17
        tez chcialbym, by bylo mnie stac na taka kobiete...

        ale powazne pytanie: nie myslalas o pracy na pol etatu?
        ciekawa praca jednak intelektualnie rozwija...
        • Gość: patti Re: pozazdroscic... IP: *.aster.pl 12.02.05, 21:06
          Naiwnie ufam, że mój sposób spędzania czasu zapewnia mi nie tylko rozwój
          duchowy i kulturalny, ale i intelektualny... :)

          Natomiast oczywiście nie wykluczam, że kiedyś może mi się trafić propozycja
          robienia czegoś, co będzie mnie naprawde fascynowało i dawało ogromną
          satysfakcję i wtedy zapewne chciałabym to robić nie tylko na pół etatu,
          niezależnie od związanych z tym warunków finansowych.
          Jeśli bym coś takiego znalazła, to na pewno nie odrzucę takiej okazji tylko
          dlatego, że nosi nazwę "praca", a przecież "ja z zasady nie zamierzam
          pracować". ;)


          A do tego, żeby było Cię "stać na taka kobietę" naprawdę nie potrzeba wielkich
          nakładów finansowych czy gigantycznej pensji (taka poniżej średniej krajowej w
          bardzo dużym mieście naprawdę wystarcza). Wystarczy tylko znaleźć tą jedną
          jedyną... :)

          • Gość: Mark Troche Cie wezme pod wlos... IP: *.arcor-ip.net 13.02.05, 09:53
            Napisalas, ze skonczylas dwa fakultety. Masz moralny obowiazek przekazania tej
            wiedzy, ktora zdobylas - innym ludziom. Nikt na tym swiecie nie zyje tylko dla
            siebie. Dostalas cos od innych, daj tez cos z siebie innym. Nie tylko mezowi i
            samej sobie... Inteligentnii ludzie powinni pchac ten wozek naszej cywilizacji
            naprzod, a nie tylko z jej dobrodziejstw korzystac.

            • Gość: patti Wzięta pod włos odpowiada... IP: *.aster.pl 13.02.05, 19:55
              Po pierwsze, zakładam, że opatrzone "prof-dr-hab'am" przed nazwiskiem osoby
              zawodowo wykładające filozofię przekazują wiedzę, którą dzięki nim i im
              podobnym otrzymałam, robią to na tyle dobrze, że moja skromna osoba tylko by
              zajmowała miejsce jakiemuś doktorantowi, który bardziej go potrzebuje.

              A po drugie (skoro już sięgnąłeś po tak mocne frazesy) - czym jest "moralny
              obowiązek"?
              Nie wiadomo - może dopiero teraz, dzięki arcydziełom kultury wchłanianym w
              ilościach hurtowych, zdobywam właśnie to bogactwo wewnętrzne, którym dane mi
              będzie dzielić się z innymi? Może wszystko, czego dowiedziałam się do tej pory
              o sobie i otaczającym mnie świecie było jedynie preludium przygotowującym mnie
              do tego, czego dane mi jest doświadczać dziś. A może do tego, co poznam za 10
              czy 20 lat?
              Któż to może wiedzieć? Ty? Ja? Ktokolwiek ze śmiertelnych? Jakiś Absolut
              dryfujący ponad nami...? :)

              A poza tym skąd wiesz, może coś tam jednak dla "cywilizacji" robię? Może mam
              pełną szufladę (jak na skomputeryzowane czasy przystało w nieco bardziej
              wirtualnej formie niż lite drewno) powieści "wyprzedzających swoje czasy" i
              szykuję z nich jakąś gigantyczną intelektualną bombę nastawioną na wybuch
              dopiero za 50 lat? ;)

              • Gość: Mark dobrze dobrze, nie wykrecaj sie, Sloneczko... IP: *.arcor-ip.net 14.02.05, 19:59
                mialem na mysli prace, jako Twoj wlasny wklad w "cos tam",
                a nie tylko prace na etacie...

                A pytalem o to, gdyz z Twoichj postow uprzednio wynikalo, ze zajmujesz sie
                tylko konsumpcja (duchowa i materialna), oraz umilaniem zycia mezowi.

                samo to w sobie niczym grzesznym, ale od takiej kobiety, jak Ty,
                mozna by oczekiwac nieco wiecej...

                Czujesz sie zmotywowana?
                • Gość: patti Re: A któżby śmiał się wykręcać? IP: *.aster.pl 15.02.05, 00:52
                  W kwestii formalnej: etat uprawniający do nazywania mnie Słoneczkiem jest już
                  od lat wielu zarezerwowany, a poza tym słoneczka jako takie nie miewają
                  zazwyczaj tendencji 'skrętnych' (niezbędnych przy czynności wykręcania się),
                  tak więc w kategorii "haseł na S (+/- znaki diakrytyczne)" właściwsza byłaby
                  apostrofa typu Śrubko, Sprężynko, względnie Spiralko - choć to ostatnie akurat,
                  zważywszy na wszechobecne skojarzenia o podtekście (jak na niniejsze Forum
                  przystało) społecznym, wnika już chyba w zbyt anatomiczne rejony... ;)
                  Zaś co do preferencji własnych w zakresie ciał niebieskich, zdecydowanie
                  opowiadam się za kandydaturą Księżyca (względnie Luny, jako że forma żeńska
                  byłaby bardziej na miejscu). :)

                  Jeśli nie o pracę na etacie chodziło to czyż me niezbyt mgliste aluzje co do
                  aktywnej działalności twórczej nie rozwiały Twych niesłusznych i jakże
                  bezpodstawnych podejrzeń co do mojego domniemanego czysto konsumpcyjnego
                  podejścia do świata?


                  PS. A jeśli jeszcze nie czujesz się przekonany, to chyba stworzenie
                  składającego się na pierwszy akapit niniejszej minidysertacji zdania
                  wielokrotnie złożonego podrzędnie, którego sami żeromszczycy mogliby mi
                  pozazdrościć, odeprze Twe argumenty na rzecz mojego braku jakiegokolwiek wkładu
                  w cywilizację jako taką - wszak polszczyna może być ze mnie dumna. ;)

                  • Gość: Mark Dobrze, na Spiralke sie zgadzam... IP: *.arcor-ip.net 16.02.05, 12:33
                    sam tez lubie wnikac...

                    mowisz, ze cos zlozone wielokrotnie?
                    tak wlasnie czulem...
                    chociaz to "zlozone" chetnie bym porozkladal...
                    szkoda, ze etat Sloneczka jest juz zajety...

                    I nagle... gdy wychodzisz z mgly...
                    juz wiem, ze to nie Ty, nie Ty, nie Ty...

                    A w myslach mych Ty - jak labirynt
                    chcialbym sie mylic, mylic, mylic...

                    pozdraviam.
                    • Gość: Patti Pan Poeta bardzo dzis laskawy... IP: *.aster.pl 17.02.05, 03:03
                      Mark napisał:
                      > sam tez lubie wnikac...

                      Czy to "wnikliwe" upodobanie rowniez odnosi sie do anatomicznych rejonow? ;)


                      > mowisz, ze cos zlozone wielokrotnie?
                      > tak wlasnie czulem...

                      Wszak "cos" zlozone zaledwie pojedynczo nie jest az tak pasjonujace jak to
                      samo "cos" regularnie powtarzane (ergo latwiej wyczuwalne), nieprawdaz...?


                      > chociaz to "zlozone" chetnie bym porozkladal...
                      > szkoda, ze etat Sloneczka jest juz zajety...

                      Czyzby naszła Cie chetka na "rozłozenie" Sloneczka? ;)
                      Zapewniam Cie, ze inne ciala (niebieskie ma sie rozumiec) rowniez da sie przy
                      odrobinie wytrwalosci rozebrac na czesci - z wybitnie satysfakcjonujacym
                      efektem. Sprawdz, jesli nie wierzysz...


                      > I nagle... gdy wychodzisz z mgly...
                      > juz wiem, ze to nie Ty, nie Ty, nie Ty...
                      >
                      > A w myslach mych Ty - jak labirynt
                      > chcialbym sie mylic, mylic, mylic...

                      ...
                      ...
                      ...



                      Pozdrawiam i (zwazywszy pore) barwnych marzen sennych zycze...
                      P. :)

                      • Gość: Mark Wnikanie... IP: *.arcor-ip.net 17.02.05, 15:51
                        odnosi sie do wszystkiego...

                        Postrzegam, ze trafilem na wysublimowana poetesse...
                        Z roznych wzgledow, nie moge wszakze dalej aromatu
                        Twych literackich wdziekow wdychac dalej publicznie.
                        moze jakis adres email?
                        • Gość: Patti Hmm... IP: *.aster.pl 18.02.05, 00:51
                          Skoro nasza jakze wyszukana dysputa rozwijac sie ma w rownie finezyjnym tonie,
                          to adresuj dalsza wymiane mysli na lixboa@gazeta.pl - przy czym z racji
                          uzasadnionych oczekiwan aromatycznych wskazane byloby niezaglebianie sie
                          (pomimo Twego zamilowania do wzmiankowanej czynnosci) w dywagacje etymologiczne
                          tej jakze malowniczej nazwy...
      • pulma Re: Ludzi drażni, że nie zamierzam pracować zawod 13.02.05, 09:43
        OOO Patti!!!

        Ty to mi się bardzo podobasz.
        najważniejsze to chyba to, by być w zgodzie z samą sobą.
        Ja przez 5 lat nie pracowałam,bo zajmowałam się domem i dzieckiem.
        Baardzo mi się nudziło.
        Znalazłam się bowiem była w nowym mieście,gdzie nikogo nie znałam i nie miałam
        okazji do poznawania.
        Po 5 latach znalazłam pracę,która zajmuje mnie przez 6 godz dziennie,w ogóle
        mnie nie stresuje a oprócz tego jest"o-knemnaświat".
        W niej gadam z ludzmi i spotykam się z nimi,słuchamy muzyki i wymieniamy
        poglądy.
        Wychodzę z niej i mam czas dla siebie,książek,telewizji,leżenia przez resztę
        dnia na kanapie.
        Mam siły na słuchanie tego co mówi mój mąż lub moje dziecko.
        Nie śpię na pieniądzach,sama sobie sprzątam ale nie robię z tego
        tragedii........
        Właśnie mąż wszedł i zapytał czy mam ochotę za godzinkę pojeździć na
        rowerze..............bo on i dziecko mają...........zobaczymy....Nara.
      • Gość: meggie Re: Ludzi drażni, że nie zamierzam pracować zawod IP: *.lubin.dialog.net.pl 13.02.05, 22:58
        To tak jak ja,nie pracuje i rowniez jest mi z tym dobrze.Nie przejmuj sie
        ludzmi,kazdy niech patrzy na siebie.
      • Gość: Ewunia 28 Re: Ludzi drażni, że nie zamierzam pracować zawod IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.05, 03:40
        Patti- swietne zycie- gratuluje:-) Ja tez czytam duzo, codziennie, ale niestety pracuje miedzy innymi tym sposobem. Mam jedno pytanie? Nie czujesz ze sie nudzisz czasem? Nie czujesz ze Ci zycie przez palce umyka? Pytam zainteresowana, gdyz nigdy nie przyjdzie mi doswiadczyc takiego zycia, z roznych wzgledow.
        • Gość: patti Re: Ludzi drażni, że nie zamierzam pracować zawod IP: *.aster.pl 15.02.05, 01:08
          Ja to widzę właśnie dokładnie na odwrót - czuję, że z życia czerpię pełnymi
          garściami, choć zapewne w zupełnie inny sposób niż osoba realizująca się w
          aktywnym pięciu się po szczeblach kariery zawodowej, ale przecież każdy ma swój
          własny indywidualny klucz do szczęścia.
          A nudzić się po prostu nie mam czasu. Szczerze mówiąc nawet nie potrafię sobie
          wyobrazić, jak mogłabym się nudzić mając przed sobą jeszcze tyle rzeczy do
          poznania, tyle książek do przeczytania (a tych najukochańszych wciąż i wciąż od
          nowa, po raz n-ty), tyle filmów do obejrzenia (j.w.), jeszcze tyle języków
          obcych do nauczenia się, co pociąga za sobą kolejne nowe drogi do odkrycia w
          postaci tylu kolejnych książek do przeczytania w oryginale itp. itd. Życia mi
          na to wszystko nie wystarczy, a co dopiero o monotonii czy nudzie
          wspominać... :)

          • Gość: echtom Re: Ludzi drażni, że nie zamierzam pracować zawod IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.05, 10:18
            Zgadzam się, że życie wiecznej studentki jest pasjonujące, sama je uprawiam w
            nielicznych wolnych chwilach. Parę miesięcy temu, po intensywnym i bardzo
            rozwijającym kursie, zdobyłam licencję przewodnika wycieczek po moim rodzinnym
            mieście. W młodości też skończyłam dwa fakultety humanistyczne, dużo czytałam,
            uczyłam się języków, ogladałam filmy w kilku DKF-ach i byłam szczęśliwa. A
            jednak prawdziwy smak życia poczułam, gdy urodziłam dzieci, a w kilka lat
            później poszłam do pracy. Po kilkunastu latach zrobiłam sobie przerwę dla
            regeneracji sił, za parę miesięcy wracam. Miło dziś wspomnieć uczniów z
            pomorskiej wsi, którzy dostali się na studia i zdobyli międzynarodowe
            certyfikaty językowe, a w domu przyjemnie popatrzeć na trzy dorastające młode
            kobiety. Ich wychowanie pochłonęło mnóstwo mojego czasu i sił, ale dało
            satysfakcję, której z niczym nie da się porównać. Szanuję Twój wybór, ale go
            nie rozumiem. Nie wyobrażam sobie życia bez wyzwań, trudu i odpowiedzialności.
            Teraz nie "chodzę do pracy", ale wykonuję zlecenia w domu, zajmuję się
            dokształcaniem trójki własnych dzieci i opiekuję starzejącymi się rodzicami.
            Książki czytam z doskoku, kiedy mam natchnienie. Czy możesz mi polecić coś
            inspirującego?
            • Gość: patti Re: IP: *.aster.pl 17.02.05, 03:07
              Gość portalu: echtom napisał(a):
              > Szanuję Twój wybór, ale go nie rozumiem. Nie wyobrażam sobie życia bez
              > wyzwań, trudu i odpowiedzialności.
              To, że nasze style życia znacznie od siebie odbiegają nie oznacza
              automatycznie, że w moim życiu nie ma wyzwań i odpowiedzialności - są, tyle że
              inne niż w Twoim.

              > Książki czytam z doskoku, kiedy mam natchnienie. Czy możesz mi polecić coś
              > inspirującego?
              Jak sama słusznie zauważasz, nasze podejście do świata i książek znacznie się
              różni, więc nie wiem skąd wniosek, że możemy mieć podobne upodobania
              literackie... Mogłabym Ci wymienić nazwiska pisarzy osobiście dla mnie
              istotnych, ale jako osoba pod pewnymi względami tak diametralnie różna ode mnie
              możesz okazać się dajmy na to wielbicielką literatury stricte rozrywkowej lub
              też należeć do przebogatych rzesz karmiących się rozrywką ukrytą pod
              pseudointelektualnym płaszczykiem i moje opinie na nic by Ci się nie zdały...
              Tym bardziej, że będąc matką dorastających córek masz zapewne za sobą
              kilkadziesiąt "czytelniczych" lat, przeczytałaś w swym życiu "z doskoku, w
              przypływie natchnienia" kilka/kilkanaście tysięcy książek, więc zapewne
              wyrobiłaś sobie swój własny gust i masz swoich ulubionych pisarzy, których
              mogłabyś czytać po wielokroć lub którzy przez odwoływanie się do twórczości
              innych pisarzy wskazują Ci kierunek dalszych poszukiwań, masz swoje ulubione
              literatury "narodowe", które mogłabyś zgłębiać miesiącami, odkrywając coraz to
              nowych pisarzy/poetów piszących "językiem Twojej duszy", którzy tylko czekali
              na to, byś ich odkryła. A jeśli pomimo bogatego doświadczenia życiowego sama
              nie odnajdujesz dróg do "inspirującej" Cię literatury, to być może dobrym
              początkiem będzie wizyta na Forum Książki, na którym zapewne znajdziesz mogące
              Cię zainteresować opinie na temat popularnych księgarnianych pozycji.
              • Gość: echtom Re: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.02.05, 10:04
                Nie wyszło, zdarza się. Chciałam złagodzić wymowę swojej wypowiedzi
                pojednawczym końcowym akcentem, ale to był błąd. Zupełnie się nie spodziewałam
                tak ironicznej i lekceważącej odpowiedzi. Oczywiście, że potrafię sama dobrać
                sobie lekturę, albo skorzystać z rekomendacji ludzi, których cenię. Cóż,
                pomyliłam wątki i wdałam się w bezprzedmiotową dyskusję, choć intuicja mnie
                ostrzegała, żeby sobie dać spokój. Trzeba było jej posłuchać. I to by było na
                tyle, pozdrawiam i życzę dużo szczęścia w papierowym (słowo "wirtualny" jest
                chyba zarezerwowane dla internetu?) świecie.
          • Gość: Ewunia 28 Re: Ludzi drażni, że nie zamierzam pracować zawod IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 01:39
            Patti- naprawde mnie przekonujesz:-) I racja- kazdy ma swoj indywidulany klucz do szczescia:-) I powiem szczerze- po raz n-ty czytam moje ukochane ksiazki takze- choc moj maz sie ze mnie smieje.
            Serdecznie cie pozdrawiam z nutka zazdrosci:-) Niestety sama musze pracowac- choc prace mam arcyciekawa i jak sie przyloze to nawet niezle platna, to czasem nachodza mnie mysli, ze chcialabym miec dom na Krecie i na 3 letnie miesiace zaszywac sie z ksiazka, wieczorami pic wino, plywac wlasnym malym jachtem... echh :-)
            • Gość: patti Re: IP: *.aster.pl 17.02.05, 03:04
              Skoro praca po "przyłożeniu się" jest nienajgorzej płatna, to "grosz do grosza"
              i... jest nadzieja, że za kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt lat zbierze się na
              tyle dużo, że dom na Krecie przestanie istnieć jedynie w sferze marzeń...
              A i na dozgonny zapas lektur i wina jeszcze wystarczy... :)

              Pozdrawiam i trzymam kciuki! :)
    • Gość: Tabaka Re: Chce byc gosposia domowa !!! IP: *.access.telenet.be 12.02.05, 07:31
      Rozumiem cie i zycze powodzenia
      Sama juz 6 lat tak sobie siedze w domu i jestem szczesliwa !
      I nawet dzieciakow nie mam do opieki tylko kota :-)
      Zajec nie brakuje , telefon i kontakty zerwalam , rozkoszuje sie TV , grami na
      internecie ,pichceniem , zakupami
      O i wcale nie zyje na jakims wysokim poziome materialnym ale wyzyc da rade w
      szczesciu i spokoju , paparazzi mnie nie sledza czego wiecej potrzeba kobiecie
      do szczescia? Nie jestem tez sama , maz pracuje a czasem siedzi na socjalu i
      tez fajnie bo jest w domu jednym slowem dolce vita i mysle sobie po co
      kobiecie kariera i urwanie glowy jesli nie jest do tego stworzona?
      • Gość: Ann Re: Chce byc gosposia domowa !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.05, 14:57
        Gość portalu: Tabaka napisał(a):
        > rozkoszuje sie TV , grami na
        > internecie ,pichceniem , zakupami
        (...)
        > maz pracuje a czasem siedzi na socjalu i
        > tez fajnie bo jest w domu jednym slowem dolce vita

        Jeśli to nie jakaś ironia, to biedni ci belgijscy (sądząc po adresie)
        podatnicy, ze muszą łożyć na Wasz socjal.
    • elfhelm to musisz mieć tylko bogatego sponsora :) 12.02.05, 16:37
      takie czasy!
    • Gość: facet BRAVO!!!nareszcie dojzała szczera opinia! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.02.05, 19:19
      wspaniałe marzenia, twoj maz bedzie miał wspaniałą rodzine!
      pozdrawiam
      michał
      • Gość: B A może tak: IP: *.cebit.com.pl / *.cebit.com.pl 12.02.05, 19:49
        A ja wam powiem tak: bardzo bym chciał, zeby moja jeszcze nie żona (dziewczyna -
        mieszkamy razem od półtora roku) chciała choć częściowo zrezygnować z pracy.
        Spokojnie byłoby nas na to stać. Myślę, że siedzenie w domu cały czas i
        zajmowanie się dziećmi albo samą sobą to kiepskie wyjście - prędzej czy później
        z reguły kończy się to tym, że albo mąż zaczyna wypominać kto tu rządzi, albo
        żona zamienia się w kocmołucha (z czasem coraz mniej się chce codziennie zadbać
        o makijaż, uprasowane ubranie...) a mąż znajduje kochankę, albo po prostu żona
        ma wszystkiego dość i stara się wrócić z różnym skutkiem do pracy po jakimś tam
        czasie. Myślę, że idealny, jeśli kogoś na to stać, byłby układ w którym kobieta
        pracuje na jakiś tam kawałek etatu, dajmy na to na pół etatu. Idzie sobie do
        pracy na 4 godziny dziennie, ma powód żeby zadbać o siebie nie tylko dla męża,
        ma pieniądze na swoje potrzeby, ma czas żeby ewentualnie coś zrobić w domu. I
        już!
        Ale niestety moje kochanie coraz mniej myśli o domu a coraz więcej o pracy,
        więc u mnie nie przechodzi...
        • Gość: Barbi Re: A może tak: IP: *.pool.mediaWays.net 12.02.05, 22:12
          Dobrze ujete i wlasciwie calkiem do przyjecia, ale niestety nie zawsze jest tak,
          jak by sie chcialo miec.
      • Gość: Ewunia 28 Re: BRAVO!!!nareszcie dojzała szczera opinia! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.05, 03:32
        Facecie a czy wspaniala rodzina nie moze byc z kobieta, ktora pracuje. Czy jako kobieta robiaca kariere nie moge byc cudowna matka, czula i kochajaca zona? Czy nie moge dzielic z mezem wszystkich obowiazkow? Czy nie moge pracowac, utrzymywac rodzine w czasie gdy maz opiekuje sie malutkim synkiem,bo ja wrocilam do pracy bo duzo wiecej zarabiam?
    • Gość: Bździum A co, gdyby IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.05, 23:04
      zamienić osoby? Ja też, męskiego było nie było rodzaju, chciałbym spędzać całe
      dni na wychowywaniu dzieci w domku otoczonym malwami, na rozsłonecznionej wsi, z
      daleka od wyścigu. I gotowac lubię. No i co? dlaczego tu coś nie gra? Dlaczego
      tak nie można? dlaczego równouprawnienie oznacza, że kobiety mając to, co już
      mają, mogą chcieć tego, co mają mężczyźni, ale mężczyźni chcący tego, co mają
      kobiety to lenie, samoluby, niedbający o rodzinę, tfu metro queen?
    • Gość: hami.krysta Re: Chce byc gosposia domowa !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.05, 13:26
      Bliska mi osoba,lekarz pyta: i co robisz? Odpowiadam zgodnie z prawdą, że
      nic.Podlewam kwiatki, dbam o żonę, odśnieżam i cieszę się życiem. Brak mi czasu
      na głupoty,sporo czytam ale w kategoriach zawodowych nie robie nic. I co? -
      pyta dalej-tak wystarczy ci życie w domu, robisz placki ziemiaczane? Poszliśmy
      z żoną na spacer, ale ten temat nie dawał mi spokoju. To ja, całe życie staram
      się zrozumieć istotę szczęścia i w końcu znajduję zadowolenie w byciu razem i w
      codziennych zajęciach blisko kochanej osoby, a tu takie pytanie.
      TAK ! Chcę obierać ziemniaki. W czym to jest gorsze od zarabiania pieniędzy?
      Pozdrawiam Cię, mamy domek i ładny ogródek, a wnuki i piesek czują się z
      nami świetnie.
    • Gość: BANKA Re: Chce byc gosposia domowa !!! IP: *.b.pppool.de 13.02.05, 21:09
      Jestem. nie ma czego zadzroscic. Od lat nie przespalam dluzej niz 3-4 godziny w
      jednym ciagu. Moja doba ma 24 godziny, a tydzien 7 dni. Inaczej niz faceta,
      ktory pracuje. gdy choruje, nie ma sie kto mna zajac. A gdy choruje dziecko lub
      maz, ja sie nimi zajmuje. Praca najbardziej wymagajaca z tych, ktore mialam, a
      pracowalam niemalze 9 lat zawodowo. Gosposia jest dobra, jezeli ma pomoc: babc,
      ciotek, mam, wujkow, et. Glownie kobiet, bo faceci nadal zarabiaja wiecej. Albo
      znajdziesz sobie faceta, ktory zarabia miliuony a ty bedzeisz wyprowadzac kota
      na spacer...
    • Gość: pop wystarczą 2 rzeczy aby to spełnić IP: *.pojan.net 13.02.05, 21:42
      na starcie masz już dom ( najczęściej po rodzicach, babci) i samochód (
      zarobiłeś na niego na studiach).
      Drugi warunek to ty wraz z żoną macie dochody rzędu 5 tysięcy zł ( wspólnie).
      Nic więcej wam nie potrzeba.
      Cieszycie się ogródkiem, dzieći, wiecie ze macie gdzie mieszkać, macie wszsytko
      w dupie
    • Gość: Ewcia Re: Nie chce byc gosposia domowa !!! IP: *.man.bydgoszcz.pl 14.02.05, 08:24
      Hej!
      Godzina 6.00 pobudka. Nie cierpię rano wstawać. Szybko myję się, sprzątam i
      wybiegam na autobus - zawsze biegnę. W autobusie te same twarze siadają zawsze
      na tych samych miejscach, ja specjalnie podsiaduję innym, żeby było inaczej.
      Wpadam do pracy. Teraz mogę zobić sobie kawkę i zająć się tym co lubię :-) Nie
      wyobrażam sobie siedzieć w domu, nawet gdyby mój mąż zarabiał kupę forsy. Nie
      chciałabym być na czyimś utrzymaniu, po prostu. Zresztą nie po to kończyłam
      studia, żeby zajmować się czymś, co można zrobić wspólnie w weekend. Mieszkanie
      nie musi być ciągle wysprzątane i pachnące. Obiad również nie musi być
      codziennie ekstra. Wolę przyjść padnięta do domu, zjeść odgrzewany obiad i
      powiedzieć, że ja też jestem zmęczona. I wszystko jest o.k.
      • Gość: janko Re: Nie chce byc gosposia domowa !!! IP: 80.51.236.* 14.02.05, 09:49
        I ewcia i magdzik5 macie rację ale optymalne rozwiązanie to środek.Ja chciałbym
        aby moja partnerka dbła o dom ale i pracowała bo wtedy potrafi cię zrozumieć
        jak czasami przyjdziesz i padasz na nos a poza tym ile można zajmować się domem
        3-4 godzin wystarcza.Lepiej na psychikę wpływa jak partnerzy pracują oboje
        sztuka w tym aby podzielić później obowiązki według tego kto więcej w domu.
        • agawa67 Re: Nie chce byc gosposia domowa !!! 14.02.05, 10:47
          Słuchajcie - to przecież przerzucanie się nic nie znaczącymi
          schematami: "lepiej iść do pracy bo można się rozwijać", "to straszne siedzieć
          w domu i się uwsteczniać"!
          Ludzie Kochani Moi - niech rękę podniesie kto się w pracy rozwija-ale szczerze!
          Nie wątpię, są takie osoby, (sama miewałam takie prace), ale na ogół praca to
          CHODZENIE DO PRACY. I wykonywanie tych samych na ogół czynności dla OBCEJ
          OSOBY! Najczęściej nie lubianej,albo i gorzej. I na to polecacie poświęcać pół,
          a raczej 2/3 życia?? Czy o to w tym wszystkim chodzi??
          A kto się uwstecznia siedząc w domu, mogąc sobie na to szcześliwie pozwolić, to
          (bez obrazy:-)!) będzie się na pewno uwsteczniał chodząc do pracy-proszę się
          nie łudzić... To proste. Jeśli ktoś nie ma w życiu pasji, zainteresowań, nie
          umie sobie czasu zorganizować i życia tak, aby mieć z niego zastysfakcję, z
          siebie zadowolenie i nie obarczać innych winą tylko szukać jej w sobie (bo
          tylko wtedy mozna na to coś poradzić, umówmy się), to nie ma znaczenia czy
          siedzi w domu czy "chodzi do pracy". TO PRZECIEŻ NIE W TYM RZECZ.
          • Gość: janko Re: do agawa67 IP: 80.51.236.* 14.02.05, 10:52
            jak nie lubisz swojej pracy i nie jest to jedna z twoich pasji i nie wkładasz w
            nią serca to jak jest taka możliwość to rzeczywiście lepiej siedzieć w domu.
            Przychodzisz z nielubianej pracy i frustrację będziesz wtedy przenosić na
            partnera tak ja myślę.
            • agawa67 Re: do agawa67 14.02.05, 11:04
              No właśnie - dokładnie TAK, jak pisze janko.
              A obawiam się (obserwuję wokół siebie), że jest na prawdę wiele takich
              przypadków, ale nadal panuje obiegowa opinia, że lepiej "chodzić do pracy"
              niż "siedzieć w domu". To trochę jakbyśmy nie wiedzieli co można zrobić z
              życiem, więc jak pójdziemy do pracy to się przynajmniej przez tę dnia nie
              będziemy musieli nad tym zastanawiać. A całą resztę dnia można narzekać, jak
              strasznie jestesmy zmęczeni...
              Podkreślam, że oczywiście jest spora grupa ludzi, którzy na prawdę lubią swoją
              pracę i mają z niej satysfakcję - wiem o tym:-)))
              • Gość: janko Re: do agawa67 IP: 80.51.236.* 14.02.05, 11:31
                masz rację jak ktoś nie lubi to przychodzi i mówi że jest wykończony bo ja
                lubię i jak wracam to mógłbym robic jeszcze wiele rzeczy ale akurat jestem w
                tej chwili samotny
          • dapop Re: Nie chce byc gosposia domowa !!! 14.02.05, 18:59
            Święte słowa! Właśnie chodzi o to aby mieć pasje w życiu a nie odbębniać
            wszystko byle jak. Sama jestem gospodynią domową (co prawda z powodu renty) i
            wcale się nie nudzę, czasami wręcz brakuje mi czasu. Nie potrafię siedzieć
            godzinami przed TV i najlepiej jeszcze w dresie, stale coś robię i stale mam
            nowe pomysły. Jeśli wszyscy bedą robić to co lubią to może będzie
            mniej "narzekaczy". Pozdrawiam wszystkie strażniczki domowego ogniska :-)
    • Gość: Hubert Re: Chce byc gosposia domowa !!! IP: *.chello.pl 16.02.05, 08:28
      Mysle, ze taka wizja jest mozliwa do zrealizowania. Tylko kto to sfinansuje?

      Pozdrawiam Hubert
    • Gość: hans przyjedz do mnie IP: *.enovation.oper / *.enovation.nl 17.02.05, 08:48
      mam dużo garów do zmywania, kwiatow do podlewania, powierzchni do sprzątania -
      słowem byłabyś w raju - i jeszcze zapłacę.
    • 0slica a ja chce byc strażakiem 17.02.05, 14:31

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka