Dodaj do ulubionych

Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka sama

    • gaabriell Re: nie wiem jakbym sie zachowała... 19.02.05, 18:20
      piszesz, że zawsze potępiałaś takie zachowanie i widzisz, w końcu Ciebie życie
      postawiło w takiej sytuacji, Twoje poglądy wystawiane są na próbę.
      łatwo jest ferować wyroki, ustosunkowywać sie do sytuacji czyichś,
      hipotetyczznych, a kiedy dany problem dotyczy nas - zmieniamy pkt widzenia.
      nigdy nie byłam w takiej sytuacji (na szczęscie) i teraz wydaaje mi sie, że nie
      pozwoliłabym sbie na taką znajomość/związek/romans. ale gdyby mnie
      już "trafiło" - nie wiem jakbym sie zachowała...
      pozdrawiam
      • Gość: fiona Re: nie wiem jakbym sie zachowała... IP: *.lubin.dialog.net.pl 19.02.05, 22:22
        tez mi sytuacja....
    • bardzocierpliwy Inga... a moze... 19.02.05, 18:49
      warto dac sobie kilka miesiecy czasu, tkwisz w takim stanie juz pewien czas
      moze zastanow sie jaka jest twoja Milosc, a jaka jego, czego oczekujecie, zdaje
      mi sie ze nie koniecznie trzeba byc obok siebie ze splecionymi dlonmi by sie
      kochac

      przyjeliscie za absolut szczescia bycie razem, tez tak kiedys myslalem i
      rodzilo to zniszczenie i cierpienie, wiec szukalem szczescia w takiej fomie
      gdzie nie mozna nawet w przypadku rozstania cierpiec

      chyba oboje zbyt szybko pragneliscie byc razem i teraz okazuje sie ze wasza
      milosc wymaga cielesnej obecnosci, jesli nie potraficie wytrwac w tej milosci
      bez wzajemnej obecnosci to nie ma chyba sensu probowac ukladac sobie zycia
      razem bo znow pewnie spotka was katastrofa

      ale jesli okaze sie ze wasza Milosc jest tak silna ze wytrwa bez tej obecnosci
      to moze warto zaczekac, jesli bedziecie potrafili sie kochac nie za to czy
      tamto ale za nic, to jest szansa

      rozumiem ze rozstania budza rodza cierpienie, a ile z osob ktore tu pisza
      probowaly nauczyc sie kochac za nic, tak by piekna milosc gdy odchodzi nie
      bolala, ja sie uczylem, trwalo to lata i bez leku moge ofiarowac milosc nie
      bojac sie ze bedzie bolalo, ale zaczynam podejrzewac ze to strasznie przewrotne
      wykorzystywanie natury by wciaz i bez leku unosic sie na wyzwalanych przez
      organizm zwiazkach chemcznych

      i jeszcze to wszystkich ktorzy potepiaja, walcie sie lbem w siciany, aby was to
      dopadlo predzej czy pozniej to moze cokolwiek pojmiecie

      Inga naprade zastanow sie czy potrafisz go kochac za nic i czy on tez tak
      potrfi - jesli tak macie szanse, czy on sobie wyobrazal sobie Ciebie za 20 lat,
      Twoje zmarszczki, a moze zastanawial sie jak ulozyc stosunki pomiedzy corka i
      moze kiedys waszym dzieckiem, jesli nie to duzo pytan przed wami - ale nie
      rezygnuj zbyt szybko - zdobadz sie na uczciwosc wobec wlasnych uczuc i wobec
      siebie - zdejmij okulary by dostrzec co ON czuje

      pzdr
      • Gość: Kinga Odnalezc siebie na nowo..... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 19.02.05, 19:29
        Zawieszenie w prozni nie jest zdrowe dla nikogo. Zycie musi toczyc sie dalej.
        Zycie mzonkami , bez 100% zaangazowania w to co sie aktualnie dzieje to
        oszukiwanie partnerow z ktorymi sie zyje pod jednym dachem, a takze oszukiwanie
        siebie samego. Mysle ze Inga ma ogromna szanse na szczescie z wlasnym mezem, bo
        to dobry czlowiek i wiele ich laczy. Po prostu pogubili sie troche i musza
        odnalezc siebie na nowo.
        • bardzocierpliwy Re: Odnalezc siebie na nowo..... 19.02.05, 19:44
          ja sie jakos nie odnalazlem, szczerze powiedzialem zonie ze jej nie kocham 5
          lat temu

          nie mozna sie odnalezc w takiej sytuacji, czemu nie odchodze, oczywiscie
          dzieci, ale obecnie to wlasnie troska o to w jaki sposob to ona je wychowuje

          choc moja starsza corka (16 lat) golym okiem widzi ze jestesmy w zasadzie
          przyjaciolmi a nie malzenstwem

          z miesiaca na miesiac oboje dojrzewany do rozstania, przyjazn nie wystraczy by
          mieszkac pod jednym dachem, nawet gdy kiedys moja zona myslala ze mozna to
          jakos poskladac to dzis wie ze bez milosci nie nada
          • Gość: Kinga BARDZOCIERPLIWY MARNUJESZ CZAS IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 19.02.05, 20:54
            Jesli cie zrozumialam dobrze to kochales kiedys kogos innego niz zone , ale ze
            wzgledu na rodzine zostales czy tak?. Mysle ze chciales ukarac w ten sposob
            zone , ze niejako "zmusila" cie do zycia z nia, z rodzina. Ale ostatecznie
            ukarales samego siebie i wszystkich naokolo . Powinienes byl usiasc z zona i
            szczerze porozmawiac co w waszym zwiazku chcialbys zmienic, co ci sie nie
            podoba, co ci przeszkadza itp. Powinienes byl rowniez wysluchac zone co ona
            chcialaby zmienic, czego oczekuje, o czym marzy....Powiedziales , jej twardo i
            bez odwolania ze jej nie kochasz i niejako kultywujesz to w sobie bo to niejako
            rekompensuje ci "porazke pozostania" w domu. To jest ta twoja "nagroda" jak
            widzisz ze ranisz tych dla ktorych powinienes byc na 100% cialem i duchem. Ty
            oszukujesz przez ten caly czas nie tylko zone( jestes potwornie okrutny), ale i
            dzieci. Jaka ty dajesz informacje swojej corce?????? Ze ona podobnie jak jej
            mama nie zasluguje na faceta ktory by ja kochal, szanowal, uwielbial. Kiedys
            zdziwisz sie jak zobaczysz ze i ona tez pojdzie na taki marny uklad, bo bedzie
            pewna ze to u facetow NORMA. A ty sam ? 5 lat zyjesz obok kobiety z ktora
            moglbys miec wspanialy czas, gorace noce, cieple rozmowy, mile spojrzenia , a
            wolisz zyc obok i sie udreczac, zyc mzonkami? Skad wiesz jak dzisiaj ukladaloby
            sie twoje pozycie z inna kobieta? Moze nie moglbys na nia dzis patrzec? A tak
            zyjesz wyobrazeniami o tym co mogloby byc ale niekoniecznie musialoby by tak
            wygladac jak myslisz ?
            • bardzocierpliwy Do Kingi 19.02.05, 21:30
              to nie jest jak zawsze takie proste ja zony nie oszukuje

              i to nie tak ze poddalem sie bez walki o malzenstwo i wiem kiedy umira milosc, tylko zeby to zrozumiec trzeba byc uczciwym wobec siebie, mnie ta walka zajela 4 lata prosb o mediacje rzetelnego speca od spraw malzenskich przeciez nie moglem byc winien wszystkiemu zlu jakie nas spotkalo

              i dzis wiem czego nie mogla przez wszystkie te lata wypowiedziec, ale bylo zbyt pozno

              corka???????????? moja corka ma 100tys problemow, ale staram sie by zrozumiala dlaczego jest tak a nie innaczej, trzeba o tym rozmawiac, nawet gdy sie nie kocha drugiej strony mozna byc wobec niej pelnym szacunku i moze wlasnie dzieki temu ona nie popelni bledow rodzicow choc znajac mezczyzn mam o nich jak najgorsze zdanie i mowie to glosno, jak siegam wzrokiem tam wszedzie konflikty i zdrady az mi sie kiedys chcialo rzygac a tam gdzie jej nie widac golym okiem jest za to kur..ska dulszczyzna drobnomieszczanstwa

              a fe

              Kinga kazda sytuacja jest inna, ja wyobrazelem sobie sytacje za 10, 20 , 30 lat
              zmarszczki i choroby, pytalem czy to co mnie drazni jestem wstanie zaakceptowac by nie probowac ksztaltowac drugiej strony by ja w pelni akceptowac wlasnie taka za wady i zalety
              odpowiedz brzmi tak, akceptuje je wlasnie takimi
              pozdrawiam

              • Gość: Kinga Re: Do Bardzocierpliwego IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20.02.05, 00:18
                Absolutnie nie obarczam ciebie wylacznie za niepowodzenia w waszym malzenstwie.
                Wrecz przeciwnie . Wiem ze wina zazwyczaj lezy po dwoch stronach, ze czesto
                jeden partner nie zabiega o drugiego i to popycha do zdrady, do zwatpienia .
                Nie wiem jaka jest twoja zona, ale przeciez musiala miec w sobie to cos co cie
                w niej pociagalo, co sprawilo ze ozeniles sie wlasnie z nia. Dlaczego to cos
                umarlo?( czy umarlo?) I czy nie widzisz mozliwosci rozpalenia na nowo waszego
                malzenstwa? Wiem ze czasami zdrada i mozliwosc rozpadu sprawia ze ludzie
                zaczynaja na nowo zdawac sobie sprawe z tego jak bardzo kochaja swojego meza,
                czy zone. Ale dobra wola i chec ratowania malzenstwa ( nie tylko ze wzgledu na
                dzieci) musza byc po dwoch stronach. Czy czules sie kochany przez swoja
                zone ? Wiesz ja tak sobie mysle, ze jesli nie ma jakiejs totalnej patologii w
                zwiazku to zawsze mozna sie dogadac. I mam tu na mysli dogadanie calkowite, nie
                polowiczne. Chyba ze kazde z malzonkow zyje z kims innym i prowadzia tylko taki
                rodzinny biznes zwany domem. Powiedz mi czy naprawde nic nie czujesz do zony?
                Przeciez to musi byc okropne zyc z kims kto cie nie kocha, nie akceptuje, komu
                sie nie podobasz? Pozdrawiam.
                • bardzocierpliwy Do Kingi 20.02.05, 00:35
                  wiesz to faktycznie fatalne uczucie kiedy sie mieszka obok siebie bez milosci na resztkach wzajemnego szacunku za wysilek wlozony w przeszlosc

                  ostatnio przypomnialem sobie jakie watpliwosci wzbudzil we mnie pewien szczegol w poranek w dniu slubu i wrocilo to uczucie watpliwoci, ale wowczas w tym amoku zaduzenia szybko to wypchnalem ze swiadomosci

                  moze zona mnie i kocha ale to chora milosc bez akceptacji, krepujaca oczekujaca wszystkiego czego zapragnie, zwlaszcza po tym gdy szczerze jej powiedzialem ze nie kocham

                  mam za to sile milosci, ktora mnie umosi poza ten meczacy swiat i moze dlatego to jeszcze trawa, ale ostatnio jednak trzeszczy jak sciskany w zamarzajacym morzu drewniany okret
                  • Gość: Kinga Re: Do Bardzocierpliwego IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20.02.05, 01:03
                    No wlasnie my wszyscy potrzebujemy milosci i akceptacji. Sam widzisz ze masz w
                    sobie poklady milosci do wykorzystania. Moge sie zalozyc ze i twoja zona nie
                    jest z kamienia. Zburz ten mur ktory tak pieczolowicie zbudowales wokol siebie
                    i przestan sie bac ze znowu poczujesz sie zraniony. Ryzyk , fizyk. Okaz zonie
                    jakis mily gest, cos wiecej niz ten szacunek. Kobieta z krwi i kosci potrzebuje
                    meskiej czulosci , no i to samo dotyczy prawdziwych mezczyzn, nieprawdaz?
                    Myslisz ze nie mozesz tego znalezc wlasnie pod swoim dachem???Mozesz , jestem
                    pewna. Sprobuj. Tylko powoli, no i nie zrazaj sie jesli na poczatku beda jakies
                    niepowodzenia. Mowiac jej 5 lat temu ze ja nie kochasz zamknales sie od srodka
                    na klodke. A jak ona musi sie z tym czuc??? Macie siebie na wyciagniecie reki.
                    Wykorzystaj to i nie szukaj daleko. Ps. zareczam ci ze kazdy ma jakies tam
                    watpliwosci w dniu slubu, czy to aby napewno ten czy ta. To po prostu strach
                    przed nieznanym. Pozdrawiam.
                  • anna.i.ja Re: Do Kingi 22.02.05, 11:29
                    Witaj bardzocierpliwy,
                    Czytam Twoje posty i nie mogę się nadziwić ile w nich ciepła i... cierpliwości
                    (nomen omen :)
                    Jak wywnioskowałam z Twojej opowieści (chyba,że się mylę) nie jesteś z kobietą,
                    którą kochasz, trwasz nadal przy żonie. Nie mogę, nie potrafię pojąć skąd masz
                    tyle spokoju w sobie, tyle dobrych i pięknych uczuć.Przecież rozłąka z kimś
                    kogo się kocha jest bolesna, trudna, czasami nie do zniesienia,że nie wspomnę o
                    towarzyszeniu komuś, z kim nie można się już zbliżyć.
                    Powinieneś być nieszczęśliwy a masz tyle ciepła dla innych.
                    Pozdrawiam i podziwiam

                    ania
                    • Gość: janusz Re: OGÓŁ IP: 80.51.236.* 22.02.05, 12:12
                      Przeczytałem wszystkie z zainteresowaniem i ogrom opini pozytywnie mnie
                      zaskoczył i mogę napisać jako facet jedno jak się ma ochotę na romanse to nie
                      wiążę się z nikim na stałe a jak ma się żonę,partnerkę i takie coś się zdarza
                      choć nie można o tym nawet myśleć i dopuszczać do tego a jak się naprawdę
                      piorun grzmotnie to trzeba jasno postawić sprawę aby nie krzywdzić żony i
                      dziecka albo nowej ukochanej bo stan oczekiwania jest najgorszy z możliwych.Nie
                      oceniam Ingi bo nie jesteśmy-my faceci w pełni nigdy zrozumieć
                      kobiety.Pozdrawaiam wszystkich
    • Gość: Nana Fiona, otwórz się przed nami :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 19:53
      Coś czuję że masz straszne problemy ze sobą, takie rzucanie błotem... o jej,
      chyba czujesz się teraz znacznie lepiej?? Już, odreagowałaś?
      Czy można ci jakoś pomóc, wydajesz się strasznie zagubiona, co cię spotkało że
      czujesz się upoważniona do upowszechniania takich opinii??

      No cóż ta dyskusja bez ciebie nie miałaby tyle koloru...
      • Gość: fiona Re: z pelni serca.... IP: *.lubin.dialog.net.pl 19.02.05, 23:09
        Nana,jak pisalam wczesniej:"odrzucam bloto",ktore mi zostalo"rzucone".Czuje sie
        super,wszystko w jak najlepszym porzadku.Nie ja obrazam,napisalam 1 komentarz
        do zalozyciela forum.Reszta to obrona przed obelgami,ze strony osob sobie
        podobnych.P.S.Ciesze sie,ze zrobilam ci ta przyjemnosc,dodajac tej barwy.
        • Gość: Ewunia 28 Re:DO FIONY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 19:06
          Fiono przeczytaj swoj 1 post- a zrozumiesz dlaczego ludzie tak reaguja. Swe zdanie moglas wyrazic o niebo grzeczniej i milej. Mozesz potepiac jej zachowanie ale nie ja!!!!! I to ludzi tak bardzo oburza- dlatego ze tutaj na tym forum wiekszosc unika takich podsumowan! Nie masz prawa ani podstaw napisac:
          ze ma podly charakter- skad to wiesz?????????
          dlaczego nie powinna miec dziecka????????
          skad wiesz ze ma dobrego meza????? mozna odniesc wrazenie, ze to nieudane malzenstwo..
          skad wiesz ze jest egoistka??????????
          fakt,ze zrujnowala malzenstwo- aLE ZROBILA TO WRAZ Z TWORCA TEGO MALZENSTWA- jej odpowiedzialnosc jest duzo mniejsza
          a co Fiono jeszcze musialoby na nia spasc 7 plag, zebys byla szczesliwa???????????? Jak tak mozesz, kim Ty jestes, ze tak szybko i brutalnie podsumowujesz???
          • Gość: Fiona Re:Ewunia28 IP: *.lubin.dialog.net.pl 20.02.05, 19:25
            Nie moge byc obojetna wobec takiego zachowania.Nieuwazam,zebym zawarla w tym
            poscie jakies szczegolnie wulgarne slowo.Ludzie podsumowuja to duzo bardziej
            wulgarnie(poczytaj posty innych),na prawde rzucaja wulgaryzmy,ja nie napisalam
            tam nic,co by moglo urazic,tylko zupelnie szczerze podsumowalam.Wyjasnie ci po
            krotce,te twoje odnosniki:podly charakter-ktos kto umie oszukiwac,klamac,jest
            obludny,dlaczego nie powinna miec dziecka-bo rodzina nie stanowi dla niej
            jakiejkolwiek wartosci,dobry maz-wie,ze go zdradzala,a nadal chce przy niej
            byc,egoistka-bo mysli o tym,zeby sobie dobrze zrobic,a nie,zeby inni byli
            szczesliwi,patrzy na swoje szczescie,tylko i wylacznie.A reszte juz sama
            dopisalas.Ruinuje czyjes zycie,czy to nie znaczy nic?!Ja jestem tylko
            czlowiekiem,wrazliwym na krzywde ludzka,nikim wiecej.Skoczyli na mnie ci,ktorzy
            sa tacy sami i maja te same problemy ze swoim zyciem.
    • Gość: agutor Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.net.pl 19.02.05, 20:20
      Nie będę rzucała mięsem jak niektórzy z nas, ale powiem jedno, to co żonate i
      mężate to święte i ruszyć nie wolno. Jestem zdradzoną żoną i znam ten ból. Na
      szczęście wszystko powoli, aczkolwiek z pomocą psychologa się układa. Poza tym
      nic więcej nie chcę powiedzieć.
    • Gość: aro Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.ols.vectranet.pl 19.02.05, 21:13
      Masakra!Co to znaczy "znudzeni we własnych małżeństwach"?Dlaczego Wy Tępe Łychy
      nie próbójecie ratować swoich rozpadających się związków?!Najłatwiej jest
      odpuścić,zdradzić kogoś komu obiecywało się dozgonną wierność i miłość.Tak było
      w moim przypadku.Byłem gotów dać się za nią pokroić.I usłyszałem że byłem za
      bardzo za kochany.I za dobry.Nigdy już nikomu nie zaufam.A jak kogoś jeszcze
      będę miał to będę ją napie..ł.Może wtedy zyskam jakiś "szacunek".Bo na pewno
      nie będąc dobrym człowiekiem.
      • Gość: fiona Re: Śmiałam się z takich kobiet,smieje sie nadal IP: *.lubin.dialog.net.pl 19.02.05, 22:59
        I tu calkowita racja,dlaczego taka s..a nie trafi na takiego jak ona,tylko na
        porzadnego faceta!!!
        • bardzocierpliwy Re: Śmiałam się z takich kobiet,smieje sie nadal 19.02.05, 23:03
          Gość portalu: fiona napisał(a):

          > I tu calkowita racja,dlaczego taka s..a nie trafi na takiego jak ona,tylko na
          > porzadnego faceta!!!

          Czy ty jestes od rydzyka, a co on niby taka ta jego zona swieta jak wykorzystuje dziecko
          ona i ona i ona, aon to co klocek z drewna
          w tym caly jest ambaras aby dwoje chcialo naraz
          • Gość: Fiona Re: bardzocierpliwy,czytaj z uwaga IP: *.lubin.dialog.net.pl 19.02.05, 23:13
            To byl komentarz do goscia aro,ktory wyzej napisal o swojej zonie
    • bardzocierpliwy ZJADLIWE KOŁKI 19.02.05, 21:35
      skad w was taka koltuneria

      abyscie sie jeszcze bardziej denerwowali powiem tak, jestem zonaty, moja zona wie ze jej nie kocham, i jesli jestem z inna kobieta nie uwarzam tego za zdrade, zdrada jest tylko wowczas gdy kocham, a gdy milosc umarla, to nie jest zdrada a poszukiwanie wlasnie milosci

      INGA TWOJE ZDROWIE
      • iw9 Re: ZJADLIWE KOŁKI 19.02.05, 21:41
        Szkoda że poszukiwanie od dupy strony, doslownie i w przenosni!
        • Gość: KKK Re: ZJADLIWE KOŁKI IP: *.pool.mediaWays.net 19.02.05, 22:04
          Oto wypowiedz jednej corki:

          "ja bym takie szmaty co sie czepiaja cudzych facetow pozabijala! jestem corka
          wspanialego tatusia ktory sie pie****ł z jedna na boku a w domku udawal
          idealnego. nienawidze go za to, moj brat tez. i co z tego ze ma dupe na boku
          jak jest cholernie nieszczescliwy bo jego dzieci nie maja do niego za grosz
          szacunku. nawet teraz nie ma odwagi nas zostawic. jest zalosny, tak samo jak wy
          glupie szmaty!!!!!!!

          Te wypowiedz nalezaloby tysiac razy kopiowac i porozwieszac na tysiach slupow,
          aby doszlo do sumienia zdradzajacych!!!!!!!!
          • Gość: fiona Re: ZJADLIWE KOŁKI IP: *.lubin.dialog.net.pl 19.02.05, 23:17
            Komentarz corki byl jednym z lepszych.Zapomnialam jej przytaknac,bo ma
            slusznosc calkowita w tej sprawie.
          • Gość: Gostek Re: Bzdura!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 01:03
            Słownictwo tej "córuni" mówi samo za siebie! Nie może być przestrogą dla
            innych, żeby nie zdradzali. Może być jedynie wskazówką, że trzeba umieć dzieci
            wychować.
            • kam.k1 Re: Bzdura!!! 20.02.05, 11:42
              W zupełności się z Tobą zgadzam!! To nie przestroga, ale wyzwiska pod adresem
              obcej osoby, które świadczą o złym wychowaniu.
            • Gość: Fiona Re: Bzdura!!! IP: *.lubin.dialog.net.pl 20.02.05, 14:46
              Wobec takich ludzi,ktorzy nie maja zadnych skrupolow,krzywdzac innych
              patrzac,zeby swojej d...e zrobic dobrze,nawet super inteligentny,dobrze
              wychowany czlowiek traci kontrole nad soba,bo inne slowa niestety,ale nie
              wchodza w gre,tylko wulgaryzmy cisna sie na jezyk.Chocby byly one najbardziej
              wulgarne,najpodlejsze jakie tylko mozna wyszukac i tak nie odzwierciedla tego
              co czuje rzeczywiscie to skrzywdzone,dziecko.Teraz, byc moze mloda kobieta,na
              czym ona ma zbudowac swoj swiat?Jaki ma przyjac wzorzec?Nie broncie
              siebie,oczerniajac niewinna corke.Bo to ktos taki jak wy sprawil,ze czuje to
              obrzydzenie i wypowiada sie w taki ,a nie inny sposob.
              • Gość: KKK Re: Bzdura!!! IP: *.pool.mediaWays.net 20.02.05, 15:50
                No wlasnie, a skad ma ona otrzymac dobre wychowanie, kiedy ojczulek sam
                niemoralnie postepuje? On ma wszystkie zasady zdrowego wychowania gdzies. Jego
                interesuja tylko jego indywidualne zachcianki. Jak juz raz wspomnialam na forum,
                taka sytuacja w jakiej sie takie pokrzywdzone dzieci znajduja, nie pozwala na
                przyzwoite slowa, to bol, zlosc i rozgoryczenie wyplywa z jej ust. Ona musi
                sobie ulzyc, bo inaczej mogla by zwariowac. Wzgledem takiej bezczelnosci ojca
                jest jeszcze za slaba emocjonalnie i psychicznie, aby sie kulturalnie i "cool"
                na taki problem wyrazic. Mam ogromne wspolczucie dla dzieci z takich rodzin. No
                coz, jak wynika z innych wypowiedzi na tym forum jest ich tysiace, szkoda.
          • Gość: maika czołem dulscy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 22:07
            cóz za radosna twórczosc imć państwa Dulskich,ileż potępienia i poltu w
            opluwaniu innych. a mnie sie wydaje ,ze koles powinien sobie pogratulowac
            permamentnego braku odpowiedzialnośi,zrobił dziecko jednej.....cóz ale jak to w
            naszym cudownym kraju na faceta nikt nie pluje ,bo moze dac w zeby.za to
            babki....to wiadomo .szmaty.Zostaw go nie jest ciebie wart,a ci wszyscy
            ludzie...pewnie bez winy ,ze tak trafnie rzucaja kamieniami.albo sami juz dawno
            nie potrafią kochac...a co robi teraz twój maz?nie widzi ,że przechodzisz
            kryzys? nie chroni cię? pozdrawiam
      • Gość: KKK Do bardzo cierpliwego IP: *.pool.mediaWays.net 19.02.05, 22:12
        Wiesz znam podobna historie.

        Maz mojej kolezanki zalazl sobie kochanice. Zona dowiedziala sie o tej zdradzie
        od osob trzecich. Kiedy chciala uslyszec prawde od swojego meza, otrzymala w
        odpowiedzi: na rozwod nie mam ochoty, przyjaciolke bedzie nadal kochal i sie z
        nia nadal spotykal. Ich wspolna trojka malych dzieci musie sie z tym pogodzic,
        ze tatus ma kochanke, koniec wypowiedzi.

        To jest tak chore, ze gorzej nie moze sie wydarzyc!!!!
        A moze tobie sie podoba?
        • Gość: arleta do KKK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 22:19
          Maz Twojej kolezanki nie bedzie mial nic do gadania, jesli ona po prostu zmieni
          zamki w drzwiach! Wiem ,ze to koszmar dla dzieci, ale jesli jest palantem, to
          nie ma wyjscia. No, chyba , ze kolezanka nadal go kocha i wierzy, ze wszystko
          bedzie jak dawniej...po zdradzie nigdy nie jest, trust me:(
          • Gość: KKK Do arleta IP: *.pool.mediaWays.net 19.02.05, 22:25
            Moja kolezanka twierdzi, ze nadal go kocha i jest w stanie im to wybaczyc,
            zapomniec, jezeli tylko wroci do rodziny (ja nie moglaby tego ani minuty
            wytrzymc co ona z nim przechodzi). Zamnkow chyba nie moze wymienic, bo mieszkaja
            w domu, ktory nalezy obojgu po polowie. On twierdzi, ze ma prawo mieszkac w tym
            domu tak samo jak i ona. Ciezka sprawa.
            • Gość: arleta do KKK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 22:30
              Tez tak mialam, z facetem, z ktorym bylam 7 lat - wspolwlasnosc mieszkania, i
              pieklo przebywania pod jednym dachem, slady po jego seksie z nowa panienka w
              naszym lozku ...ucieklam, ale nie bylo dzieci, wiec latwiej. Mieszkanie w koncu
              sprzedalismy. A jak Twoja kolezanka wybaczy mezowi, to co dalej? Jak ona to
              sobie wyobraza? Zal mi jej piekielnie:(
              • Gość: KKK Do arlety IP: *.pool.mediaWays.net 19.02.05, 22:58
                Arleta, wyobraz sobie, ze on jej zezwolil na szukanie sobie kochanka, zeby jej
                nie bylo smutno! On jest calkowicie porabany!
        • Gość: aola Re: Do bardzo cierpliwego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 22:25
          A mnie sie wydarzylo!Ale nie pogodzilam sie ze tatus ma kochanke wiec jestem
          sama i dalej nie wiem jaka byla moja w tym wina, bo mowia ze wina tkwi po obu
          stronach,nie wierzcie w to co mowia!!! pozdr.A.
          • Gość: KKK Do aoli IP: *.pool.mediaWays.net 19.02.05, 22:29
            Z ta wina, to jest trudna sprawa, bo nikt z nas nie wie jak naprawde wyglada
            zycie w naszych rodzinach, a objektywnie spojrzec na problemy, jest wyjatkowo
            trudne. Kazny z nas odczuwa inaczej, i czasem nie wlasciwy dobor slow kaleczy
            innych, chociaz w naszym odczuciu tak nie jest.
          • bardzocierpliwy Do Aoli 19.02.05, 22:54
            wiesz co, juz wyzej pisali o winie, trzeba miec i odwage i sile by przyznac sie do bledow, jesli uwazasz ze jestes bez winy to nie zamierzamz tym polemizowac

            dotknely mnie takie argumenty i przez kilka lat namawialem zone na wizyte w poradni rodzinnej by znalesc arbitra i zawsze slyszalem ze nie, bo to moja wina
        • bardzocierpliwy DO KKK 19.02.05, 22:58
          kazdy dobry adwokat puscilby dziada w skarpetkach tyle ze, jak ktos mysli to nagrywa rozmowy na ten temat do sadu i

          1 najpierw wystepujemy o alimenty by miec za co zyc
          2 a dopiero potem wypowiadamy wojne

          60% zarobkow tatusia moze sad przyznac NIE kwotowo tylko procentowo i juz sie łos nie podniesie, a jak nie bedzie placil alimentow to bedzie ubywalo z wartosci czesci domu i nie wiadomo ile by mu sad przyznal przy trojce dzieci bo one tez sa czlonkami rodziny
          pzdr
          • Gość: KKK Do bardzo cierpliwego IP: *.pool.mediaWays.net 19.02.05, 23:04
            On jest zameldowany jako bezrobotny, ona ma prace bardzo dobrze platna.
            • bardzocierpliwy Do KKK 19.02.05, 23:48
              to nad czym ona sie zastanawia
              kazdy dobry adwokat go zostawi w skapetkach
              jesli tylko udokumentuje ze rozwod nastepuje z jego winy, ponadto takie stawianie sprawy to znecanie sie psychiczne i kilka nagran z okresu kilku tygodni da do tego doskonala podstawe a jak w sejmie uchwala za takie znecanie eksmisje na bruk /a jest szansa/ to tylko z gorki
              delikatna jest kwestia alimentow, bo on takze moglby ja nawet dzis o nie pozwac, dlatego niech zbiera na niego te "sreberka"
              taki rozwodzik to nie je bajka to je bitwa
              • Gość: gosc sisi Re: Do KKK IP: *.brda.net 20.02.05, 00:34
                bardzocierpliwy ma racje a po za tym potrzebne jest meskie spojrzenie na cala sprawe
                • Gość: KKK Re: Do goscia IP: *.pool.mediaWays.net 20.02.05, 11:44
                  To glos rozpaczy opuszczonego dziecka.
                  Nie chcialabym byc w jej skorze.
              • Gość: KKK Do bardzocierpliwego IP: *.pool.mediaWays.net 20.02.05, 11:53
                Mnie sie osobiscie wydaje, ze moja kolezanka nie chce zostac samotnie ze swoimi
                dziecmi. Dzieci sa jeszcze male, i duzo obowiazkow bedzie tylko na niej
                spoczywaly, bo z wlasna rodzina nie ma zbyt czulych kontaktow. Ponadto jest
                ogromnie nieszczesliwa, kiedy jej dzieci spedzaja wolny czas z tata i jej
                kochanka. Jej rodzice byli przeciwko temu malzenstwu i dlatego sie od niej
                odsuneli, bo ich nie usluchala, posluchala swego serca. Kilka lat bylo calkiem
                dore malzenstwo.
        • kam.k1 Re: Do bardzo cierpliwego 20.02.05, 11:47
          Nie no ten facet to akurat jest totalnie walnięty. Chciałby mieć dwa w jedny.
          Żonę przy boku i kochannicę obok, to jakiś chory układ. To jest bardzo
          krzywdzące dla żony i wogóle dla rodziny. Dzieci będą patrzyły na smutek matki
          i to z pewnością nie wpłynie dobrze na ich rozwój emocjonalny. Ja na jej
          miejscu odeszłabym i tak od niego i zarządała separacji, a na rozwód czekałabym
          cierpliwie, byle nie mieszkać z takim facetem. Swoją drogą silna kobieta, że to
          wytrzymuje.
          • oleg2budmo miłość jest ... 20.02.05, 12:22
            tak siedzę i czytam ...i troszkę jestem zblazowany całą tą sytuacją. Zawsze
            uważałem "GW" za raczej szcowną i poważną gazetę - taką pamiętam ją sprzed
            kilkunastu lat... a okazuje się, że w dobie, (kiedy mamy większą szansę na
            zgłębianie wiedzy o świecie i człowieku) globalizacji informacji i
            światopoglądów przychodzą tu ludzie o takich a nie innych poglądach .. to
            raczej smutne. Jeżeli ktoś bardzo chce sobie poużywać to nich robi to na wp czy
            onecie - nie "róbta co chceta" - bo to złe rozwiązanie.
            A miłość to chyba coś więcej niż fizyczna fascynacja i burza emocji?
            Był sobie taki poeta, (który miał dostać Nobla), ale KGB zdążyło zająć się nim
            i w wieku 47 lat zmarł w obozie pracy (gułag) ... wg niego partner ma być
            ziemskim i niebiańskim – ma motywować do zmiany na lepsze, ma być inspiracją –
            przyczyniać się do rozwoju ...
            Wolna wola ... miłość to wspieranie siebie, notoryczne zmaganie się z życiem i
            jeszcze raz pomaganie sobie – szacunek, przyjaźń, zaufanie, (którego często u
            nas brak, – bo takie czasy – tak nas wychowano, brak autorytetów itp.) ..
            odpowiedzialność i oczywiście miłość fizyczna...
            • Gość: gosc sisi Re: miłość jest ... IP: *.brda.net 20.02.05, 13:52
              a co do tego ma gazeta ja ja w dalszym ciagu uwazam za szacowna forum pokazuje
              jak jest oblegana atemat robi swoje inie mieszajmy do tego polityki
              • oleg2budmo Re: miłość jest ... 20.02.05, 15:03
                Gość portalu: gosc sisi napisał(a):
                > a co do tego ma gazeta ja ja w dalszym ciagu uwazam za szacowna forum
                pokazuje
                > jak jest oblegana atemat robi swoje inie mieszajmy do tego polityki

                Oblegana ? - no właśnie i to jest problem. (nie ilość a jakość!!)
                Polityki tu zupełnie nie ma - jest to, co najwyżej pewne stanowisko w jakiejś
                społecznej kwestii.
                Zresztą jestem zdania, że jeżeli ktoś jest mechanikiem to ma być dobrym
                mechanikiem, jeżeli ktoś jest stomatologiem to ma znać się doskonale nie tylko
                na samej chirurgii szczękowej a w całości na medycynie ...
                Jeżeli ktoś czyta, „GW” powinien być troszkę mądrzejszy – no na tym
                przynajmniej polega proces wychowawczy czy tzw. socjalizacja. Ja od ludzi
                czytających (jedynie i wyłącznie) np. „SE” czy „Ż” nie wymagam pewnych
                oczekiwanych zachowań czy postaw światopoglądowych (etycznych, estetycznych
                itp.)., „czym skorupka za młodu ...” czy z człowiekiem, który czyta w
                oryginale Moritza Schlick’a, Ludwiga Wittgenstein’a, Rudolfa Carnap’a czy
                Dostojewskiego mam rozmawiać używając ciągle, „k” „ch” itp. itc.
                • Gość: gosc sisi Re: miłość jest ... IP: *.brda.net 20.02.05, 17:00
                  ja tez jestem przeciwna przeklenstwom ale na forum zawsze sie tacy znajda zawsze
                  mozes zmienic forum ja akurat lubie walese nie uwazasz ze sie troche popisujesz
                  przypominam ze tematem jest milosc
                  • oleg2budmo Re: miłość jest ... 20.02.05, 18:23
                    Gość portalu: gosc sisi napisał(a):

                    > ja tez jestem przeciwna przeklenstwom ale na forum zawsze sie tacy znajda
                    zawsz
                    > e
                    > mozes zmienic forum ja akurat lubie walese nie uwazasz ze sie troche
                    popisujesz
                    > przypominam ze tematem jest milosc

                    A co ma wspólnego Wałęsa z misją gazety czy czegoś tam innego – czy każą ci –
                    masz kochać albo nienawidzić tego a tego to człowieka – chyba nie ... ale ok.
                    Rozmowa – temat wymiany „poglądów” dotyczy nie miłości a typowych związków
                    toksycznych.. i w zasadzie zachowaniom anormalnym, patologicznym .. ale.
                    Jakoś głupio stawiać słowa „miłość” czy „kochanie” koło słowa „k...wa”
                    albo „ź..ra” itp. – no chyba, że ktoś jest ... J
                    A forum – jak to forum .... bywa na agorze J
                    • Gość: gosc sisi Re: miłość jest ... IP: *.brda.net 20.02.05, 20:01
                      walesa skojarzyl sie z mechanikiem czy elektrykiem o ktorym pisales.zgadzam sie
                      co do tych fatalnych wyrazow w uzywaniu ktorych fiona jest mistrzynia.Co to jest
                      ta litera J
                      • oleg2budmo Re: miłość jest ... 20.02.05, 20:09
                        Gość portalu: gosc sisi napisał(a):

                        > walesa skojarzyl sie z mechanikiem czy elektrykiem o ktorym pisales.zgadzam
                        sie
                        > co do tych fatalnych wyrazow w uzywaniu ktorych fiona jest mistrzynia.Co to
                        jes
                        > t
                        > ta litera J
                        Mam nadzieję, że nie jesteś mężatką ...:) bo zaczynam cię lubić :)
                        Miło mi, że doszliśmy do kompromisu.
                        a "J" to taka słodka tajemnica ...
                        i chyba wiem, co to jest miłość ... a co jest złudzeniem.
                        • Gość: gosc sisi Re: miłość jest ... IP: *.brda.net 20.02.05, 22:07
                          A juz myslalam ze tez te brzydkie wyrazy nie sa ci obce.Czyli J pozostaje
                          tajemnica.W dalszym ciagu lubie GW mysle ze ty tez tylko troche inaczej.Bo nie
                          uciekles chociaz fiona ma ostry jezyk.Pozdrawiam cie oleg.
                          • oleg2budmo Re: miłość jest ... 21.02.05, 08:57
                            Gość portalu: gosc sisi napisał(a):

                            > A juz myslalam ze tez te brzydkie wyrazy nie sa ci obce.Czyli J pozostaje
                            > tajemnica.W dalszym ciagu lubie GW mysle ze ty tez tylko troche inaczej.Bo nie
                            > uciekles chociaz fiona ma ostry jezyk.Pozdrawiam cie oleg.
                            Wiesz - temat (muszę z przykrością stwierdzić :( ) jest mi dość bliski ... ale
                            ja uważam ( bo wymagam od siebie) że winna w tym co mnie spotkało nie była
                            jedynie z jej strony - ale również z mojej - pomijam już intencje ( ja naprawdę
                            wieżyłem żeona chce zacząć życie na nowo - zostawić mężą ...)
          • Gość: KKK Re: Do K1 IP: *.pool.mediaWays.net 20.02.05, 14:18
            Ta biedna mezatka nie chce zrezygnowac z domu, bo niby dlaczego?
            Poza tym, polowa domu nalezy do niej. O sprzedazy domu jak narazie nie jest
            mowa, bo ona ciagle jeszcze wierzy, ze mu sie odmieni. Nie wiem skad ona ma tyle
            przekonania w jego dobroc? My wszyscy, ktorzy znamy jej sytuacje, lapiemy sie za
            glowe, jak mozna byc tak zaslepionym? Moze rzeczywiscie nie moze bez niego zyc?
            Dzieci zaczynaja miec problemy w szkole, ale ona jakos tego nie registruje
            przyczyn opuszczenia sie w nauce itp. A jej maz, bezrobotny zyje z jej pieniedzy
            a ona ciagle ma nadzieje, ze jej dobre serce zwyciezy.
    • Gość: Mike Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.02.05, 03:23
      Głupia,p.ierdolona ci.pa. Mam nadzieję, że twój mężuś się wkrótce domyśli i
      urzadzi ci pieklo na ziemi ty prosta ku.rewko ze wsi.
      • Gość: dziwne Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 20.02.05, 05:42
        Znam rodzine mormonow gdzie facet po kryjomu jest "zonaty" z czterema
        kobietami. One to uwazaja za normalne i twierdza ze mezczyzni biologicznie nie
        sa stworzeni do monogamii. Natomiast kobiety ze wzgledu na krotki czas
        biologiczny uwazaja ze kilka zon w roznym wieku to dobre rozwiazanie
        bo te starsze nie sa az tak zainteresowane seksem. Nie wierze w poligamie
        ale przynajmniej ci ludzie stawiaja sprawe uczciwie.
    • Gość: zdradzony mąż Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 09:50
      Powiedz mężowi że go nie kochasz . Bądź konsekwentna. Zycie w kłamstwie to
      stres. Prawda? Moja żona minie powiedziała.Zrobili to inni.
      Powiedz mu że jest tak jak jest.W końcu go nie kochasz. To że jesteś dla niego
      wszystkim. Jest bez znaczenia- dla Ciebie.
      Daj mu szansę, może jest ktoś kto kochać go będzie taką samą miłoscia jaka on
      zywi do ciebie.Nie niszcz go. Chyba że nalezysz do feministek ktore skrzecza
      jedno a robia drugie.
      Badz uczciwa wobec niego -jestes mu to winna. Jestes szczesliwa ( pomijajac
      700 km etc) - pozwol mu wiec byc szczesliwym rowniez.
      Chyba ze niszczenie drugiego czlowieka ( nawet slepca - jak sie okazuje)
      sprawia ci przyjemnosc.
      Wtedy polecam ci lekture Pierwszego Listu do Koryntian 13,1-13 ( pechowa
      trzynastka) a zwlaszcza..

      gdy bylem jak dziecko
      mowilem jak dziecko
      myslalemjak dziecko
      kiedy zas stale sie mezem
      wyzbylemsie tego co dziecece

      Chyba nie jestes juz dzieckiem
      Stan sie jak "mąż"

      Zycze ci odwagi i delikatnosci ...i sczescia

      Świeżo odkryty ( przez umyślnnych) rogacz z warszawy
      • iw9 Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka 20.02.05, 11:11
        Czy boli tak potwornie jak mnie?

        Rogaczka?Jelonka?czy jak to zwac,z Warszawy
        • Gość: fiona Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.lubin.dialog.net.pl 21.02.05, 11:47
          (iw9)Wspolczuje i wierze,ze to musi bardzo bolec,ale na tym forum niestety nie
          zrozumieja twoich uczuc.Dobrze,ze to byl krotki komentarz,bo gdybys zbyt duzo o
          sobie napisala,to zapewne z 10 osob zalazlo by wine w tobie.
      • Gość: siostra Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 11:17
        Brawo mężu zwłaszcza za cytat z 1 kor 13, 1-13
        To naprwdę dobry cytat dla wszystkich niekochanych i nie umiejący
        kochać.Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli
    • Gość: stabom Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: 217.8.59.* 20.02.05, 10:04
      hallo inga,
      duzo madrego i jeszcze wiecej glupiego przeczytalas w miedzyczasie na tym forum.
      ja powiem tobie tylko tyle:
      kup sobie byle jakie 2 ksiazki, t.zw. popularno naukowe na temat milosci i
      troche poczytaj. z nich dowiesz sie, ze milosc, (ta , o ktorej piszesz )- to
      kwestia hormonalna o podlozu genetycznym i charakterze czasowym. dlatego
      gwarantuje tobie jedno: - obudzis sie ze snu , najpuzniej po 2-3 latkach, juz
      "wyleczona" i... na mniej lub wiekszych ruinkach twego zycia . potem stwierdzisz
      sama, czy bylo warto. chyba jednak...: "siekierka na kijek"....ale kazdy
      powinien o tym sam wiedziec . ty tez
    • Gość: ja Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.aster.pl 20.02.05, 10:27
      Inga, całe szczęście, że to tak się skończyło, bo nawet nie wiesz że zaczyna
      się właśnie koniec.Podwyższony poziom hormonów trwa ok 2 lat,myślę że ok 1/3
      macie za sobą i zacznie się pomału wyciszanie. Organizm sam zacznie się bronić,
      nie może długo żyć na podwyższonych obrotach.A potem jedź do Częstochowy czy na
      Kalenicę i dziękuj , że Bóg czy los Cię ochronił.
      Pomyśl, że po 2 latach nic byś już do niego nie czuła, nawet prawdziwej
      przyjaźni nie wypracujecie w tej sytuacji jakiej jesteście.Czekaj cierpliwie -
      koniec nadchodzi...
    • Gość: siostra Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 11:05
      Droga Ingo a czy myślałaś nad tym dlaczego tak się stało że twoje małżeństwo
      jest tylko przyzwyczajeniem się do siebie. Czego tak naprawde zabrakło w
      Waszych relacjach z mężem że coś wam nie wyszło?! Nigdy nie jest tak ze tylko
      jedna strona jest winna. Niestety z przykrością trzeba to stwierdzić więc skoro
      nie kochasz teraz męża i jesteś z nim z przyzwyczajenia to jak wyobrażasz
      soebie dalsze życie. Bedzie tak ze psychicznie nie wytrzymasz i bedziesz szukac
      gdzie indziej niestety tak już jest . Nasze serce nie wytrzyma presji i pustki.
      Może wrto by było powalczyć o związek. Przeciez zakładam ze skoro sie
      pobraliscie to musiało coś zaiskrzyć między wami odsuwam problem "wpadki" bo z
      tym jest zupełnie inaczej. Kazdemu może zdarzyć się kryzys i chwile słabości.
      pomyśl o tym. Jesli myślisz że z tym fecetem uda Ci się podtrzymać przyjaźń to
      wyprowadzę Cię z błędu nawet nie próbój bo nic z tego nie wyjdzie. Nie można
      miłosci zamienić na przyjaźń nie oszukuj samą siebie.
      A miłość to naprwdę coś wspaniałego co w dzisiejszym świecie do końca chyba nie
      jest rozumiane, bo każdy ma swoją miarę miłości. Nie róbmy z tego słowa
      szmatławca bo jeśli przestałąs kochać tzn nigdy nie kochałas prawdziwie.
      Stawiaj soebie Ingo poprzeczki wysokie a nie płyń z prądem. Tylko zdechłe ryby
      płyną z prądem a ja zakładam że jestem wspaniałą kobietą która zasługuje na
      wspaniała miłość i szczęście bez miary. W razie czego jak bedziesz chciała
      służe pomoca w postaci wysłuchania, bo radzić nikt z nas tu nic poradzic nie
      może Ty sama jesteś odpowiedzialna za swoje życie. Pozdrawiam i życzę spokojnej
      i udanej niedzieli
    • Gość: mała Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.multi / 62.233.163.* 20.02.05, 12:16
      To jest sytuacja nie do pozazdroszczenia, fakt. Myśle jednak, że nikt nie może
      Ci pomóc, tylko Ty sama. Poza tym, chyba nie ma jednego dobrego wyjscia. Pomimo
      wszystko, powodzenia.
    • Gość: x Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.globit / 217.98.57.* 20.02.05, 12:52
      To okropne jak w większości jesteśmy chamscy. Chyba większośc wypowiedzi to
      wulgaryzmy. Czy tak katolicki naród powinien się opluwać ? A gdzie miłość
      bliźniego ? Przekażmy sobie znak pokoju. Tylko w kościele. A na forum już nie ?
      A z dyskusji wychodzi, że jesteśmy świętym narodem. Żadnych zdrad i skoków w
      bok. Śmieszne !
    • Gość: hmmm... Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.adsl.inetia.pl 20.02.05, 13:12
      Ciekawi mnie, czy sypiasz nadal ze swoim mężem?
      Jak często?
      Jak się wtedy czujesz?
      Czy traktujesz to jako zdradę swojego UKOCHANEGO?
      Jeśli nie sypiasz - jak Ci się to udaje?

      Odpowiedzi na powyższe pytania sporo Ci pomogą...
    • Gość: letycja Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.idea.pl 20.02.05, 13:39



      Moja Droga Przyjaciolko, skoncz z tym. Zostaw tego czlowieka, bardzo slabego
      czlowieka. Nie pisze o tym ze wzgarda, mimo wszystko. Jest slaby ale i
      nielojalny. Wobec Ciebie i wobec tamtej kobiety, swojej żony. Utrzymywanie tego
      status quo niczego dobrego nie spowoduje. Ten facet przyzwyczail sie do zony,
      kocha corke, pewnie sadzil, ze gdy opowie zonie o sobie i Tobie, ona doradzi mu
      zebyscie sie zwiazali, i doda ze nie bedzie robila zadnych trudnosci w kwestii
      kontaktow z dzieckiem.
      Po co Ci to? Ta strata czasu?

      On juz dokonal wyboru - zostal w zona, bezie zyl w klamstwie. I nie pisz, ze
      chcialas cokolwiek budowac "na czyims nieszczesciu" bo Droga Przyjaciolko
      solidnego zwiazku nie rozbije sie. Nie wiedzialas o tym? Jesli ludzie sie
      kochaja, szanuja - nie ma mozliwosci zaisnienia romansu. To fatalne slowo,
      prwda? Kilka gozin w hotelu, ukradzionych, pan przechodzi z lozka do lozka,
      odpowiada Ci to? Jesteś zbieraczka pustych butelek?

      Zycze opamietania,

      Letycja Maria
      • Gość: gosc sisi Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.brda.net 20.02.05, 14:13
        ja zawsze bardziej winie kobiety to ich przyzwolenie na romans rozbija
        niejednokrotnie bardzo szczesliwa mezczczyzna to zdobywca i zawsze bedzie
        probowal sie sprawdzic co go oczywiscie nie tlumaczy jesli kochasz jeszcze meza
        to zostan z nima dobre i zle ale nie rozbijaj rodziny .
    • Gość: tmk pomyśl choć przez chwilę o swoim MĘŻU !!!!!!!!!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.02.05, 15:31
      ważne jest tylko twoje szczeście? Postaw się w jego sytuacji, pomyśl, jakie
      s...syństwo mu robisz. Ale ty tego nie widzisz, jesteś taka zakochana... Wcale
      mi cię nie żal, dobrze ci tak. Obyś się usmażyła w piekle, ladacznico
    • Gość: Danziger Wszystkim radykałom polecam: IP: *.138-200-80.adsl.skynet.be 20.02.05, 16:25
      kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,53302,1064655.html
      najlepiej razem z dyskusja na temat
      Pozdrawiam
    • inw.nn Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka 20.02.05, 16:33
      Przeczytałam kilkadziesiąt losowo wybranych odpowiedzi na ten post. Jak na ironię autorka zdecydowała sie go zmieścić na forum "Społeczeństwo" - wyłazi w całej krasie to społeczeństwo właśnie. A mnie włos sie zjeżył na widok - skąd tyle jadu? to zamiłowanie do wygrzebywania drzazgi z cudzego oka, gdy w swoim własnym niejednokrotnie... ech, szkoda słów. Ostatnie zdanie "Dziekuje, że mogłam się wygadać" dla wielu jest chyba sympatycznym atramentem napisane...
      Ludziska... opamiętajcie się!
      "Unikaj w życiu drastycznych stwierdzeń, a przestaniesz wychodzć na głupka" - cytat z mojego ulubionego filmu - dedykuję tym wszystkim, którzy z dziką satysfakcja ciskają kamieniami, szczęśliwi ze ktoś dobrowolnie ustawił się pod pręgierzem i oto można sobie bezkarnie pocelować w niego. Ech, szkoda słów...
      Gwoli uzupełnienia - jestem również "tą trzecią". Co oznacza, że jednocześnie tą pierwszą :)
      "take this mouth
      so quick to criticise
      take this mouth
      give it a kiss" - całuję ;)
      Lubicie U2? No to widzimy się w lipcu :)
      Inga zadbaj teraz o siebie szczególnie.
      • Gość: Fiona Re: Brzydze sie takimi babami,facetami rowniez IP: *.lubin.dialog.net.pl 20.02.05, 18:49
        Nie ,musisz uzupelniac,ze jestes ta trzecia,bo juz to wynika ze stylu twojej
        wypowiedzi.Nie rzucaj tu cytatami na swoja obrone,ktore ida po twojej
        mysli.Teraz ja pozwole rowniez sobie zacytowac,ale to tylko maly
        fragment:.cyt."Pamietam,jak wstrzasnal mna wypadek,ktory mial miejsce na
        sasiednim osiedlu.Dziewczyna wyskoczyla przez okno.Zabila sie na
        miejscu.Zostawila kartke:"Jezeli rodzice sie rozchodza,nie mam po co dluzej
        zyc".Wolnosc to nie samowola.To liczenie sie ze soba,z tym,co nazywa sie w
        skrocie slowem:godnosc czlowieka,to liczenie sie z tym,co nazywa sie
        odpowiedzialnoscia za drugiego czlowieka.A tym drugim czlowiekiem jest w
        wypadku rodziny nie tylko maz,zona,ale i dziecko.Wszyscy dobrze o tym wiedza-to
        rowniez potwierdza psychologia-ze nalezy dziecko chronic przed
        przezyciami,ktore moga odbic sie niekorzystnie na jego psychice,uchronic sie je
        powinno od wszelkich wstrzasow,bo te przezycia odciskaja sie na trwale w
        psychice dziecka, potrafia zawazyc na calym dalszym zyciu, moga doprowadzic do
        wypaczenia czlowieka.(...)Totalna katastrofa jest rozejscie sie rodzicow.Tu
        nikt dziecku nie wytlumaczy,ani wytlumaczyc nie moze(...)pozostaje tylko
        bezbrzezne przerazenie.Jest to doslownie tak jakby ktos dziecko zywcem na poly
        rozrywal.Najbardziej dotkliwa tragedia,daleko gorsza niz smierc ojca czy matki.
        (...)Moze przesadzam,ale dla mnie rozbijanie malzenstwa jest to jakies
        swietokradztwo,czyn zaslugujacy na najwyzsze potepienie.Jest to krzywda
        najwyzszego wymiaru,jezeli zawsze rozbijanie malzenstwa jest zbrodnia,to w
        wypadku gdy sa tam dzieci,wtedy zbrodnia jest juz potworna.Czlowiek zwiazany
        wezlem malzenskim to swietosc,ktorej bezczescic sie nie godzi.
        (...)"ks.M.Malinski...No i jak nie ciskac kamieniami w takich ludzi,przeciez to
        juz slow brak.Ale wiem,ze nikt tego nie zrozumie z was,kto ma
        takie "lekkie"podejscie do zycia.To sa ludzie pozbawieni szacunku do samych
        siebie,powinni nigdy nie wiazac sie z nikim!Zakompleksieni ,szukajacy uciech i
        dowartosciowania,nieodpowiedzialni,niedojrzali psychicznie,nie myslacy powaznie
        o zyciu,tylko d..a,tylko to sie liczy wlasna d..a!Zalosne jak"cholera"
        • Gość: Ewunia 28 Re: Brzydze sie takimi babami,facetami rowniez IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 19:15
          Fiono jak czytujesz ks. Malinskiego, przeczytaj takze Nowy Testament, poczytaj o milosci blizniego, przypowiesci o Mari Magdalenie itp.....
          Racja- tragedia rozwod dla dzieci. Tylko widzisz Fiona ja uwazam takze, ze malzenstwo jest swiete- w tym moje. Ale nie potrafie z taka zajadloscia krytykowac innych. I tego w Tobie nie rozumiem.
          • Gość: Ewunia28 Re: Brzydze sie takimi babami,facetami rowniez IP: *.lubin.dialog.net.pl 20.02.05, 20:06
            Nie rozumiesz mnie.Wytlumacze jedym zdaniem,dlatego wlasnie,ze uwazam tak jak
            ty,ze moje malzenstwo jest swiete,i jak postawie sie w sytuacji zdradzonej
            zony,to musi bardzo bolec,nie zniosla bym tego bolu.Znam taka jedna
            puszczalska,dziewczyny jak ja dorwaly to obciely maszynka na lyso i gola na
            ulice wypuscily,ale to i tak lagodnie,bo to bylo jednorazowe zachowanie.I tak
            ja to nic nie nauczylo,bo takie podejscie do zycia wyssala razem z krwia matki,
            do takich ludzi nie mozna miec szacunku,bo i oni nie szanuja nic.Najgorsza kara
            jest za mala.
          • Gość: fiona korekta,zle podisalam sie,mialo byc Fiona IP: *.lubin.dialog.net.pl 20.02.05, 20:29
            Przepraszam Ewunia 28,niechcem narazac ci na nalot,ze pomysla jeszcze,ze ty
            takie rzeczy wypisujesz.W zle miejsce twoje imie wpisalam
            • Gość: Ewunia 28 Re: korekta,zle podisalam sie,mialo byc Fiona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 20:39
              Nic sie nie stalo- w razie czego poradze sobie. Ale Fiono pomysl tak: do tanga trzeba dwojga!!! Nie mozna potepiac tylko tej co rozbija malzenstwo- wrecz trzeba potepiac ja mniej, niz malzonka,ktory zdradza. Ale powiem ci jeszcze cos- psychologia twierdzi, ze za zdrade odpowiedzialne sa obie strony w zwiazku!!! Zly zwiazek- zdrada, b. dobry zwiazek- zdrada niemozliwa.
              I co o tym myslisz?
              • Gość: fiona Re: Moze i tak IP: *.lubin.dialog.net.pl 20.02.05, 21:54
                ale,roznie w zyciu bywa.W zwiazku,jak kazdym ,moze nastapic
                np.kryzys,malzenstwo jest do uratowania,bo kryzys,jest przejsciowy,a tu nagle w
                tym momencie zjawia sie takie szmacisko,omotuje meza,odgrywa kobiete z tymi
                cechami charakteru,ktorej u zony akurat brak itp.,sama laduje sie do lozka na
                chama...i co wtedy?Dziwki czasem tez maja dobre podejscie psychologiczne,moje
                zdanie jest takie,ze jak sie ma odpowiednie podejscie i taktyke to kazdy
                wpadnie w sidla.a najwiecej takich kreci sie przy tych z pieniedzmi,jakos
                wiekszosc z nich daje sie omotac.
        • Gość: xxx do Fiony Re: Brzydze sie takimi babami,facetami rowniez IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 19:17
          Czy myslisz ze tym co już piszesz od dawna pomożesz im. Zamist wysilac się na
          niepotrzebne komentarze pomódl się za nich o opamiętanie. A kamieniami to nawet
          Jezus nie ciskał przypomnij sobie przypowieść o cudzołożnicy. I naprawdę
          oszczęśc soebie tych słów bo one nic nie dają, chyba że Tobie - ulżysz soebie
          ze nie jesteś taka jak "inni" czy to nie faryzeizm???
          • Gość: fiona Re: Brzydze sie takimi babami,facetami rowniez IP: *.lubin.dialog.net.pl 20.02.05, 19:43
            Wiesz,nie wysilam sie wcale wyobraz sobie,tylko chcialabym,zeby takich ludzi
            zmiotlo z powierzchni ziemi,bo zasmiecaja srodowisko,cytujac wypowiedz
            ksiedza,chcialam pokazac,ze nawet on jako ksiadz moze byc uznany za
            wulgarnego,przez tych.....Kazdy kto ma inne zdanie moze zostac uznany za
            chama.Jestem zdziwiona,ze taka ilosc tych szmat ludzkich,bo widze,ze tylko one
            mnie otaczaja,a moze zyjemy w innym swiecie,a myslalam,ze tacy stanowia
            nieliczne grono.Jestem wierzaca,nie praktykujaca,a to nie ma nic wspolnego z
            tym co mysle.Lubie wypowiedzi w tematach,gdzie mam odmienne zdanie,wiec jestem
            w swoim zywiole.Lubie bardziej odpierac atak niz dodawac wypowiedz.Pozdrawiam.
            • Gość: xxx Re: Brzydze sie takimi babami,facetami rowniez IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 19:47
              i myslisz że jak coś napiszesz to ich zmiecie??! Jestes w błedzie a tak poza
              tym ktoś taki wierzący nie praktykujący nie isnieje, to mniej więcej jakbyś
              powiedziała żyjący a nie oddychający;)
              • Gość: fiona Re: Brzydze sie takimi babami,facetami rowniez IP: *.lubin.dialog.net.pl 20.02.05, 20:22
                Stwierdzenie"wierzacy niepraktykujacy"wg mnie to mowa potoczna,ujete
                ogolnikowo,inaczej,jeszcze bardziej prosto:ktos kto wierzy,ale nie uczeszcza do
                kosciola.Tamtych nie zmiecie,jeszcze z czasem sie rozmnoza,czesc dopadnie
                AIDS,lekko sie to wyresetuje,ale w gruncie rzeczy i tak ich bedzie wiecej niz
                tych twardo stapajacych po ziemi,odpornych na pokusy,tych dla ktorych rodzina
                na prawde ma duze znaczenie.Mam nadzieje,ze nie beda jednak szczesliwi,za to co
                robia,za to,ze niszcza czyjes zycie, przyjdzie czas,by cierpieli rowniez,bo to
                sie na nich zemsci.
        • Gość: Samboni Re: Brzydze sie takimi babami,facetami rowniez IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 22:59
          Fiona moja biedna Fiona! A znasz takie powiedzenie: udeż w stół a...
          Odnoszę wrażenie, że chyba coś w życiu przskrobałaś :) Moje obserwacje dowodzą,
          że ci co najwięcej w życiu nabroili najzajadlej krytykują innych i ich pouczają
          bo im się wydaje, że do tego prawo mają. A tak niestety nie jest.
          Wnioskuję że jesteś wierząca słuchaczka Radia Maryja. Jad jaki się z Ciebie na
          forum sączy jest dokładnie taki sam jak tej rozgłośni... Biedna jesteś. Żal mi
          cie...
          • Gość: fiona Re:nareszcie cos wesolego, IP: *.lubin.dialog.net.pl 20.02.05, 23:12
            ubawilam sie niezle czytajac tem post,masz zle obsaerwacje gosciu Samboni.Ja
            nie jestem biedna,biedna to by mogla byc ta,ktora smiala by stanac na mojej
            drodze.Nie sluchalam jeszcze tej rozglosni,nie musisz uzalac sie nade mna,bo
            jestem szczesliwa osoba.Gdybym byla ta ktora przeskrobala,to zapewne skakala
            bym do gardla,tym co nie przeskrobali nic i maja inne zdanie,a nie
            wspolczyncom.Pomysl logicznie,zanim zdolasz cos napisac.
            • Gość: Samboni Re:nareszcie cos wesolego, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 23:21
              Oj Fiona aleś ty zajadłe....
              A co by ci to dało że skoczyłabyś do gardła tej, która byłaby kochanką twojego
              męża? Pomyśl logicznie sama! Może wyrwałabyś jej z tego gardła faceta, potem
              pilnowała go na każdym kroku, wąchała koszule po przyjściu z pracy, jeździła za
              nim, zatruła życie (może bo to zależałoby o faceta) i co by ci to dało???? No
              powiedz co z takiego szczucia! Przecież byłabyś strzępkiem! Czy nie wydaje ci
              się że można jakoś inaczej? Pewnie nawet nie zastanowiłabyś się nad tym
              dlaczego Twój poszedł w tango z inną (wiesz takie tam papiloty, podomka
              schodzona, fryzjer dwa razy w roku, itd.) w końcu miłość to miłość i wszystko
              inne się nie liczy. :)
              • Gość: fiona Re:nareszcie cos wesolego, IP: *.lubin.dialog.net.pl 20.02.05, 23:31
                Nie wiesz jaki typ kobiety reprezentuje,nie bede sie przechwalac.Odniose sie do
                sedna twojego postu.Gdyby maz mnie zdradzil,nie chcialabym sie nawet na niego
                wyrzygac.Ona bylaby przesladowana przeze mnie do konca swych dni,poswiecila bym
                dalsze swoje zycie by tego przypilnowac.A z nim rownez lepiej bym sie nie
                obeszla.Chyba,ze nadszedl by moment w ktorym by mi sie to znudzilo,to
                moze...dalabym im spokoj.Nie skakalabym prostacko do gardla,zalatwilabym
                ich,powoli w zupelnie delikatny sposob,nie popuscilabym.Nie zniosla bym wiesz
                czego?Ignoracji,ze ktos smial mi to zrobic.
                • Gość: Ewunia 28 Re:nareszcie cos wesolego, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 00:05
                  Dobra Fiona a co w sytuacji, gdyz Twoj maz przychodzi i mowi ze chce odejsc od Ciebie- ucziwie mowi, ze podoba mu sie inna, jeszcze z nia sie nie kochal, ale jest przekonany, ze Ciebie juz nie chce. I jak wtedy zareagujesz, to dla mnie bardzo ciekawe, gdyz bardzo rzadko spotyka sie takich ludzi. I Ty sie podpierasz ks. Malinskim Fiona! Przeciez to straszne buznierstwo!
                  • Gość: fiona Re:nareszcie cos wesolego, IP: *.lubin.dialog.net.pl 21.02.05, 08:50
                    Jakby powiedzial uczciwie,to lepsze niz byc oszukiwana,ale niewazne
                    niedotrzymal danego mi slowa.Tamta skonczyla by tak jak zazartowal gosc ponizej
                    za to,ze wziela sie za zonatego faceta.Moze troche w przenosni,no,ale
                    niewiadomo.K.S.Malinskiego popieram w slowach,ze czlowiek,ktory
                    zdradzil,powinien byc skazany na wieczne potepienie,m.in.w tych slowach wlasnie.
                • Gość: elo elo Takie suki jak ty... IP: *.aster.pl 21.02.05, 03:32
                  koncza w morzu, 20 mil od brzegu, z kamieniem u szyi. Mysle ze twoj mezus cie
                  zna i jakby cos kombinowal na boku to wezmie cie w rejs.

                  hehehe
                  • Gość: fiona Re: Jestem zona o jakiej marzyc mozna IP: *.lubin.dialog.net.pl 21.02.05, 09:00
                    bo same suki sa dookola jak widac,nie ma potrzeby mnie zdradzac,bo jeszcze taka
                    sie nie znalazla ,zeby mogla mi dorownac,nie musze sie obawiac,bo to inni jemu
                    zazdroszcza,jesli idzie o scislosc,a moj maz rowniez nie jest zakompleksionym
                    dupkiem uganiajacym sie za dziwkami.Ale to mowilismy na wypadek.Po prostu moja
                    wrodzona duma nie pozwolila by mi tego pozostawic..ot tak.Nie uzywaj takich
                    slow w stosunku do mnie bo suki,to co druga na tym forum,ale nie ja ,bo nigdy
                    nie zdradzilam,a dlatego ,ze nie toleruje w zaden sposob takich zachowan,to z
                    taka,ktora zniszczyla mi zycie zrobilabym porzadek.Zbyt szczesliwa jestem.
                  • Gość: fiona Re: Takie suki jak ty.(elo).. IP: *.lubin.dialog.net.pl 21.02.05, 12:19
                    elo elo,wlasciwy komentarz do ciebie za te komentarze skierowane w moja
                    strone,jest wstecz,tam gdzie naublizalas mi wczesniej.Boisz sie trafic na taka
                    zonke,co?heheee...?Prostaczka!Jakiego ktos uzywa jezyka wobec mnie takimi
                    slowami uraczam rowniez jego.Niemam na mysli tego post-u,ale twoj poprzedni
                    strona wstecz.Ty nigdy meza nie bedziesz miala,ale kto wie moze wezmie cie taka
                    zuzyta,cuda tez sie zdarzaja elo elo.Dla ciebie ciezko znalezc wlasciwe
                    slowo,ktore moze ciebie podsumowac,bo kazde nawet najbardziej wulgarne jest
                    komplementem i to bardzo wyszukanym dla takiej jak ty....smiej ,sie
                    smiej.....do czasu
                    • Gość: po_godzinach Re: Takie suki jak ty.(elo).. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 13:35
                      Hmmmmmmmmm coz za poludniowy temperament ))))

                      I co za nadzwyczajne poczucie wlasnej wartosci (i wlasnosci) !!!
                      Respekt.
                      • Gość: fiona Re: po__godzinach IP: *.lubin.dialog.net.pl 21.02.05, 13:54
                        hmmmmm....a nadzwyczyjne,wyobraz sobie,pazurami oczka wydlubie jak ktos tknie
                        to co moje.Mam szacunek wsrod ludzi,a moze i dlatego wlasnie,bo niektorzy czuja
                        ten respekt przede mna.Ale pomoz Indze lepiej,bo na mnie i tak nie dziala to co
                        piszesz,a ona bardziej potrzebuje pomocy niz ja.
                        • Gość: po_godzinach Re: po__godzinach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 13:59
                          Nie jest moja intencja nimkomu pomagac. I dobrze, ze nie dziala - na ciebie
                          chyba w ogole malo co dziala - i tak "wiesz lepiej" )))))))))))
                          Ja tylko zachwycilam sie twoim iscie poludniowym temperamentem.
                          Na pewnoo upilnujesz swojego meza - chocby i wbrew jego woli )
                          Pozdrawiam.
              • Gość: re:Samboni daruj sobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 23:40
                Niektórym trzeba pokazać gdzie ich miejsce.
                A skąd wiesz?
                Może mąż Fiony jest normalnie myślącym człowiekiem i kocha ją taką jaka jest.
                Czy to za trudne? Problem mają Ci co zawsze szukają ... guza.
                Normalni ludzie to nie ludzie, którzy słuchaja radyja. Tylko ludzie z wyższymi
                zasadami.I wcale nie musza być fanatycznymi katolikami.

                Sorry jak pierwszy raz go poznała to musiała wiedzieć, że jest żonaty.
                I wtedy jeszcze nie było wielkiej miłości.
                Ja słyszę "żonaty" - uśmiecham się cynicznie i szepcze "schrzaniaj do swojej
                rodziny". A ona co, taka bezbronna była.
                Oj chyba nie - zwykła próżność i tyle - bo przecież mąż był za dobry i nudny.
                • Gość: Fiona Re: zonaty IP: *.lubin.dialog.net.pl 21.02.05, 09:17
                  Wlasnie tylko o to mi chodzi,ze wziela sie za zonatego,gdyby kazala mu spadac
                  do swojej rodziny,to by sie w nim tak nie zdazyla zadurzyc,wiedzac,ze ma
                  zone,to bylo pewne ze z czasem beda z tego problemy.Inaczej gdyby to byl wolny
                  facet,wtedy bym mniej potepiala takie zachowanie.Bo tylko swoja rodzine by
                  zniszczyla,tez to jest nieodpowiedzialne,ale zawsze szkoda jest mniejsza.Ja
                  jestem calkowicie normalna osoba,emocjonuje mnie taki temat,ale bedac w skorze
                  zdradzonej zony zamienilabym sie w dzikie zwierze,ktore goni intruza ze swojego
                  terytorium i rozszarpuje na strzepy.Zbyt wazne jest dla mnie to co moje i bede
                  tego bronic nawet zebami jesli bedzie trzeba,czy uwazacie,ze to jest zle?
                  • Gość: zainteresowana Re: Fiona ! ? ? !! ?? !! ? ? ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 20:10
                    To brzmi jak żart. Czytam całe forum i mam wątpliwości, czy taka Fiona istnieje
                    naprawdę, czy to jakies dziecko jaja sobie robi? I nie, żebym ubliżała
                    dzieciom - to nie to, tylko dzieci z zasady są takie bezpośrednie i gwałtowne w
                    ocenie. Dorośli ludzie potrafią wymieniać poglądy. A Fiona zachowuje się jak
                    rozpuszczona jedynaczka wpuszczona do piaskownicy i nieznosząca sprzeciwu!
                    Zauważcie, że forumowicze się zmieniają, a ona wciąż tu jest - o każdej porze.
                    Jaki wniosek? Ani się nie uczy, ani nie pracuje. O tego domniemanego męża też
                    nie ma kiedy zadbać, obiadek ugotować, przytulić... ONA SIEDZI I KLIKA - tu się
                    wyżywa. Kto to jest? Jeśli nie jest dzieckiem, to jest bardzo nieszczęśliwą
                    kobietą, wbrew temu, co mówi. Posty Fiony - to krzyk rozpaczy, to prośba o
                    pomoc choć jej duma nigdy się do tego nie przyzna
                    • Gość: fiona Re: Fiona ! ? ? !! ?? !! ? ? ! IP: *.lubin.dialog.net.pl 21.02.05, 21:03
                      Wiesz kochanie...ma kto na mnie pracowac....
      • llucia Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka 21.02.05, 01:42
        Dużo odpowiedzi, ale pewnie wszystkie przeczytałaś.
        Jedna rada z mojej strony:
        wstęp- przeciąganie tej sytuacji nie jest dla nikogo dobre
        rada: wyznacz sobie i jemu termin do którego ma podjąć decyzję i trzymaj się
        tego, to ważne.
        Ps.- w życiu nigdy nie wiadomo, które podejmowane przez nas dezyzje są słuszne.
        Ale pamiętaj, że przeciąganie tej sytuacji "nierozwiązanej", "bez decyzji"
        nikomu nie przyniesie korzyści.
        Ciekawe, że przypadkowo trafiłam na dwie odp. na twój list: jedna- zwracająca
        Ci uwagę na Twojego męża i jego uczucia, druga- żebyś zadbała teraz o siebie.
        Cóż, zapewne jedno i drugie. Na pewno sama nie chciałabyś znaleść się w
        sytuacji- dla lepszego wyobrażenia-będąc w związku z obecnym obiektem
        westchnien- w której po cichu rozgrywałby się dramat, Ty z niczego nie zdająca
        sobie sprawy, a on już z wyyblakłymi uczuciami do Ciebie, za to nagle pałający
        miłością do innej. "Dlaczego?!!!"
        Czy wiesz ile żalu, złości, rozgoryczenia, niezrozumienia może temu
        towarzyszyć. Zwłaszcza, jeżeli do tej pory nic nie wskazywało na to, że coś
        jest nie tak. Zastanów się też na czym polegał wasz związek.
        Zastanów się dobrze, również nad tym co dla Ciebie w związku jest ważne. I nie
        oszukuj się, bo sama na tym stracisz...
        Pozdrawiam serdecznie i miło by było, gdybyś odpisała... mnie też nie lekko.
    • Gość: lyko Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.adsl.inetia.pl 20.02.05, 16:48
      A ja nie potępiam Cię tak bardzo jak niektorzy w swoich wypowiedziach. Kiedys
      wplątałem sie w cos takiego samego. Wiem, że trudno jest poczuć moment kiedy
      przestaje sie nad tym panować. Z perspektywy czasu widzę jednak jak bardzo
      złudnie to wszystko wydawało sie być piękne. Trochę podobnie jak Ty usłyszałem
      że ona ( bo sytuacja była odwrotna)nie może tego zrobić dziecku, meżowi
      rodzinie, itp. Wiem że to były bzdury. Niestety postepujesz schematycznie.
      Pewnie to dla Ciebie przykre, ale cos co przydażyło sie Tobie (Wam) zdarza sie
      co chwila. To truizm, ale w prawdziwej miłości on potrafiłby poradzić sobie z
      problemem dziecka, czy dotychczasowej żony. Jeśli nie potrafi - po cholerę Ci to
      wszystko?
    • Gość: enolc a ja nadal wierzę:) IP: *.icpnet.pl 20.02.05, 20:05
      .
    • Gość: alicja Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.gdynia.mm.pl 20.02.05, 21:03
      Kobieto,
      obudz sie. Nic dobrego ci nie wroze. Wiem b. dobrze o cyzm mowie.
      • Gość: alicja Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.gdynia.mm.pl 20.02.05, 21:11
        cd. Najpierw ja zdradzilam meza potem on mnie. Tylko ze u mnie byl to raz, a
        moj maz mial romans kiedy bylam w ciazy i nie zkonczyl go po jego urodzeniu.
        Chcial odejsc do tej kobiety, kiedy nasz syn mial 6 miesiecy. Walczylam o
        rodzine. Potem okazalo sie ze nadal sie z nia spotykal. Nienawidze tej kobiety
        do dzis, choc minely juz 3 lata, mamy drugie dziecko. NIBy wszystko jest OK,
        ale ja nie ufam mezowi, nie wiem czy go kocham czuje sie wypalona, zyje dla
        dzieci przede wszystkim. Moja perspektywa jest inna, ale uwierz mi ze kazde
        pozadanie sie kiedys konczy - a to co Ty czujesz do tego faceta to tylko
        chemia. Nie ma przyjazni miedzy kobieta i mezczyzna. Ja jestem z mezem i to
        jest mniejsze zlo. hce zebymoje dzieci mialy normalne zycie. My po tym
        wszytskim o dziwo mniej sie klocimy i chyba lepiej dogadujemy. Eomans to efekt
        bledow obojga stron. Wiem ze i ja je popelnilam ale uwazam ze nie zasluzylam na
        taka kare. Mysle ze maz podsiwadomie zemsci sie za moja zdrade o ktore mu
        powiedzialam. Mowil ze wybaczyl zachowal sie wspaniale a ja straszenie jej
        zalowalam. Niestety strasznie mi odplacil. Wiem jedno - romans, zdrada to jest
        syf, nigdy nie powstanie nic dobrego na gruncie klamstawa i oszustwa innej
        osoby. zawsze sie kogos krzywdzi. A nuda jest w kazdym wwiazku od obojga ludzi
        zalezy jak sie zwalcza a mozna. Jesli sie tylko chce. Mimo to pozdrawiam Cie,
        ale puknij sie w leb i spojrz z innej strony na swojego meza.
        • Gość: lipka Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.02.05, 21:20
          oko za oko, ząb za ząb! niestety boli...
        • Gość: gosc sisi Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.brda.net 20.02.05, 21:37
          ja nie zdradzilam ale zostalam zdradzona.Jestem dlugo sama bo nie umiem wybaczyc
          zdrady.W dalszym ciagu uwazam ze to kobiety sa winne bo nie umieja zyc same i
          niszcza rodzine moze juz wieloletnia gdzie moze pozadanie sie juz wypalilo ale
          sa dzieci i to jest wiez nierozelwalna.Ja tez nie zasluzylam na taka kare.
          • Gość: Samboni Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 23:11
            Zgoda Sissi zdrada boli i to bardzo i tego zdradzającego i tego zdradzanego
            ale... czy zastanowiłaś się czemu ON cię zdradził. czego brakowało jemu albo
            tobie albo czego było zbyt wiele? Może ta odpowiedź pozwoliłaby ci nie tyle
            wybaczyć co zrozumieć i zaakceptować...
            Dlaczego piszesz o winie kobiet? Może nie należałoby tutaj tego tak traktować?
            W koncu dorośli ludzie sami decydują o swoich czynach...
            A już wogóle nie rozumiem twojego ostatniego stwierdzenia! Bo jeśli czujesz że
            zosatłaś ukarana to znaczy że coś przeskrobałaś (patrz początek mojego posta)?
            Pomyśl i nie pisz o winie i karze. Bo to jest takie łatwe...
    • Gość: mąż Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.idea.pl 20.02.05, 21:32
      Ręce opadają.
      To, że oszukujesz siebie można jeszcze jakoś znieść, ale nie jesteś sama, masz
      męża. Jak ty byś się czuła, gdyby ktoś ciebie tak oszukiwał.
      Zrób przysłygę sobie i mężowi i powiedz mu prawdę.
      A tak w ogóle to szmata jesteś
      • Gość: fiona Re: Nareszcie ktos normalny... IP: *.lubin.dialog.net.pl 20.02.05, 21:44
        • Gość: Samboni Re: Nareszcie ktos normalny... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 22:47
          A czy normalni ludzie mówią o innych szmata???
          • Gość: sisi Re: Nareszcie ktos normalny... IP: *.brda.net 20.02.05, 22:53
            nie napewno Nie
          • Gość: Fiona Re: Nareszcie ktos normalny... IP: *.lubin.dialog.net.pl 20.02.05, 23:15
            Fakty mowia same za siebie,nawet nie ma sensu wypowiadac tego slowa.
            • Gość: Samboni Re: Nareszcie ktos normalny... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 23:25
              No widzisz Fiona - określenie szmata jednak ci się podoba...
              A jak tak nie uważam, że można człowieka, który popełnia błędy równać ze
              szmatą, bo może on oczekuje pomocy...
              Najłatwiej kopać leżącego... trudniej jest do niego wyciągnąć rękę. Prawda
              Fiono? Ale przecież ty nie jesteś taka zła....
              • Gość: fiona Re: Nareszcie ktos normalny... IP: *.lubin.dialog.net.pl 21.02.05, 09:30
                To sa potworne bledy!!!!!!Trzeba myslec,czlowiek jest istota myslaca,zbyt duzo
                ludzi skazanych zostanie na cierpienie.Dla mnie ktos ,kto mysli tylko o
                frywolnych rozrywkach,zamiast prawdziwie o zyciu,zamiast zajac sie
                rodzina,wychowaniem dzieci,dac im przyklad,jak taki ktos moze dac przyklad,po
                co ten ktos "do cholery"wychodzil za maz,bez milosci,po co?!Dla pieniedzy,bo
                ktos inny tak chcial,a moze zmusili ja do tego?!To jest podle,ze brak slow!Jak
                sie kocha na prawde,to nie istnieje stwierdzenie milosc sie skonczyla,co to za
                stwierdzenie,kocha sie ,albo nie,nierozumiem jak mozna bez tego uczucia brac
                slub,potem wychodza takie sytuacje.Mi sie gorsze slowa cisna,nie miesci mi sie
                to w glowie.Jak mozna!
                • Gość: po_godzinach Re: Nareszcie ktos normalny... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 13:06
                  fiona, radze ci wziac pod uwage sytuacja, ze i twoj maz zakocha sie w innej
                  kobiecie (wcale by sie nie zdziwila) - i to nie bylaby sytuacja, ze
                  jakas "suka" go uwiodal.. tylko np. ze on uwiodl ja, bo nagle okazalo sie, ze
                  potrzebuje czegos, czego ty mu nigdy nie dasz, bo nie umiesz. Teoretyzuje.
                  • Gość: fiona Re:po__godzinach IP: *.lubin.dialog.net.pl 21.02.05, 14:07
                    Daje mu wszystko co kobieta moze dac mezczyznie i rowniez on daje mi to co mnie
                    uszczesliwia,wiem co znaczy kochac,on nie musi szukac uciech,bo w domu ma to o
                    czym kazdy facet moze snic,a w zamian za to ja mam to o czym marzyc moze
                    kobieta.Nie znasz mnie,nie znaczy,ze jak tocze ostra dyskusje,to nie potrafie
                    na codzien byc taktowna,delikatna zona dla niego.Niemam powodow,zeby byc taka w
                    domu.Po prostu jak ktos zaczyna mnie atakowac,zmieniam sie,a ze jestem,taka,ze
                    bede walczyc do upadlego,nie poddam sie nigdy,to tak to wyglada.Ale to nie ma
                    nic wspolnego z moim zyciem osobistym,nie musze sie zreszta tlumaczyc,bo wiele
                    przyjaciol mam wokol i ludzi,ktorzy maja szacunek do mojej osoby,a rady ktorych
                    udzielam im na co dzien uwazaja za jedne z bardziej cennych.
                    • Gość: po_godzinach Re:po__godzinach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 14:11
                      Ja cie naprawde nie atakuje i nie oceniam. Serdecznie gratuluje (serio) - mysle
                      tylko, ze lepiej nigdy sie niczego nie zastrzegac. Ja osobiscie unikam
                      slow "zawsze", "na pewno", "nigdy" itp - nie wszystko bowiem w zyciu tylko od
                      nas i naszej dobrej woli zalezy - jak wiesz sa sprawy, o ktorych "nie snilo sie
                      filozofom" ))
                      A temperament i tak podziwiam)
                      • Gość: fiona Re:po__godzinach IP: *.lubin.dialog.net.pl 21.02.05, 16:57
                        Ciezko mi jednak zauwazyc ten twoj podziw i to,ze mnie nie oceniasz,nie
                        raz ,nie mozesz zniesc mojej wypowiedzi i ulzysz sobie wstawiajac np.komentarz
                        typu"idiotka Fiona",ale jak ci to w czyms pomaga,to nie ma sprawy.Nie bede sie
                        zaglebiac w filozofie,bo mozna by zaczac podwazac kazda wypowiedz,wiec
                        pozostane twardo przy swoim zdaniu.A to,ze ty unikasz takich slow,ze unika ich
                        jeszcze ktos,nie znaczy,ze mam unikac ich ja.Pozdrawiam.
                        • Gość: po_godzinach Re:po__godzinach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 17:03
                          Po pierwsze - moj podziw jest JEDYNIE dla twojego temperamentu, nie postawy
                          Po drugie - moge zniesc twoje wypowiedzi, czasem nawet sie z toba zgadzam, ale
                          czasem bawia.
                          Po trzecie - ani pomaga, ani szkodzi, po prostu tak sobie tylko komentuje ))bo
                          troche mi sie nudzi
                          Po czwarte - unikam wulgaryzmow i wulgarnosci (zbednej), jezyk polski jest tak
                          bogaty, ze spokojnie mozna sie bez tego obejsc osiagajac takie same efekty.
                          Kazdy uzywa takiego jezyka, jaki zna.
                          • Gość: fiona Re:po__godzinach IP: *.lubin.dialog.net.pl 21.02.05, 19:43
                            No,niewiewm czy tak unikasz tych wulgaryzmow,ja unikam,chyba,ze ktos mnie do
                            tego prowokuje,wtedy inna sprawa.Na forum o Marku,az nie wytrzymalas i musialas
                            mnie obrazic "po godzinach",bo myslalas,ze moze przeocze te "idiotke".Moj jezyk
                            jest nad wyraz bogaty,a przeklenstwami czestuje tych,ktorzy wczesniej juz mnie
                            tym uraczyc zdazyli.Tez troche sie nudze,podobnie jak ty.
                            • Gość: p Re:po__godzinach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 19:48
                              Za "idiotke" przepraszam, reszty nie cofam (tez mnie ponioslo).
                              • Gość: fiona Re:po__godzinach IP: *.lubin.dialog.net.pl 21.02.05, 20:03
                                Reszta jest w porzadku,akceptuje,ja rowniez przepraszam,ze poczestowalam cie
                                tez ta "idiotka".Bo umarlabym gdybym tego nie dopisala(ZART).W koncu wszyscy
                                nie moga sie z soba zgadzac calkowicie.Niemam zalu za reszte.Pozdrawiam.
                                • Gość: po_godzinach Re:po__godzinach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 20:06
                                  Zawsze mi bardzo milo, gdy dochodze z oponentem do porozumienia ))
                                  Powodzenia takoz.
          • Gość: wiedzmaPL Re: Nareszcie ktos normalny... IP: *.sympatico.ca 21.02.05, 01:10
            Winne sa kobiety bo nie chca byc same????
            Bzdura totalna. Jestem sama od 3 lat i nie chcialabym tego zmienic. Jestem
            szczesliwa, spelniona w zyciu. Jesli jedna strona zdradza to oznacza ze czegos
            brakuje w zwiazku, cos sie skonczylo, wypalilo albo my przytloczeni zyciem
            problemami, klopotami oddalamy sie od siebie nie dostrzegajac tego co jest obok
            nas. Nie potrafimy zatrzymac sie na chwilke, dotknac choc na chwile zone/meza,
            poslac mu/jej choc jednego cieplego spojrzenia lub czulego slowa. Uwazam ze nie
            ma nic gorszego jak walczenie o milosc, blaganie o pozostanie, straszenie i
            ustawienie dzieci przeciw sobie. Nikogo nie zmusimy do milosci a zycie z
            czlowiekiem ktory nas nie kocha, ignoruje to skazanie siebie na niepowodzenie.
            Znam taki przypadek, on zostal dla dzieci, ale kiedy sie usamodzielnily odszedl
            zostawiajac ja sama, zgorzkniala i stara. On z dziecmi ma ciagly kontakt a one
            zaakceptowaly jego nowa towarzyszke. Ona jest sama i nienawidzi go i wiesza na
            nim psy kto tylko chce tego sluchac. Czy tak ma wygladac zycie?
            Walczmy o swoje szczescie.Podejmujmy decyzje. Ale pamietajmy do milosci nikogo
            nie zmusimy lepiej odejsc z godnoscia niz cieszyc sie pyrrusowym zwyciestwem
      • Gość: Samboni Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 22:46
        Oj kolego używasz mocnych słów - szmata! A przecież sam nie jesteś święty!
        Przypomnij sobie brandzlowanie pod kołderką bez wiedzy żonki, oglądanie gołych
        panienek, i niewybredne żarciki z kolegami! Co to nie szmaci? Pamiętaj tak
        łatwo igiełkę w oczku drugiego zobaczyć i zamiast ją wyjąć wbić głębiej! Lepiej
        swoje beleczki posprzątać synku :)
        • Gość: re:Samboni A co to przyszło? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 22:49
          • Gość: Samboni Re: A co to przyszło? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 22:51
            A co byś chciał(a) ;)
      • Gość: hahahahaha Re:"Mąż" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 20:23
        kobieto - nicku "mąż" - nie ośmieszaj się przyjmując "pozę" mężczyzny!!!
        Ostatnio czytałam po czym można poznać, czy jakiś anonim napisała kobieta, czy
        mężczyzna. MĘŻCZYŹNI w anonimach nie ubliżają, nie używają wyzwisk i
        przekleństw - to domena kobiet ( jaki wstyd!!!)
    • Gość: Jean Valjean Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.snr.pl / 80.50.161.* 20.02.05, 21:42
      Twoja historia Ingo wzrusza, jest bardzo prawdziwa i przemawia do mnie. Wręcz
      namacalnie. Pozdrawiam serdecznie i życzę sił, do podjęcia decyzji. W
      podziękowaniu Leśmian:
      Bywają ognie - podobne do ciszy,
      Co na przechodnia w zaroślach czatuje...
      Takich się ogniów nie widzi, lecz słyszy -
      Nawet nie słyszy, lecz raczej zgaduje.
      Serca im w piersi wonieją, jak róż -
      Lecz mi nie wolno korzystać z róż mocy,
      Ni czarów własnych nadużyć po nocy,
      Ni łkać, ni wątpić, ni konać w lazurze!
      Nie wolno modlitw gałązki jedynej,
      Niesionej Bogu ku czoła ozdobie,
      Przyłamać stopą - lub przyśnić się tobie
      W postaci nagiej, zuchwałej dziewczynie!...
      Więc próżno patrzą w słoneczność dokolną,
      Bo im ni kochać, ni szaleć nie wolno.
    • Gość: qba Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.chello.pl 20.02.05, 23:16
      życie jest do dupy... słuchaj serca bo każdy inny wybór jest zły. Nie zostawaj
      niewolniekiem swojego własnego zycia
      • Gość: mysza Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 11:14
        przeczytalam to wszystko,cale forum i mysle ze cale szczescie
        ze kazdy ma prawo do wlasnych osadow.Tych zlych i tych dobrych.pozdrawiam
        wszysztkich
    • Gość: arent Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.02.05, 00:14
      Bardzo rzadko w takich sytuacjach zerkamy na świat, który jest uwarunkowany w
      taki a nie inny sposób. Społeczeństwo ma swoją moralność, kiepską moralność,
      przede wszystkim domaga się wieczności, status quo, niezmiennych wartości itd.
      Ale natura ludzka taka nie jest, nie jest to głaz leżący u boku drogi, choć
      pewnie w nim jest więcej życia niż w skostniałej naturze społeczeństw. Gdyby
      nie ta "moralność" byłoby dla nas czymś zwyczajnym rozstać się z kimś, z kim
      nie żyje nam się dobrze, w podobny sposób zanim zawieramy jakiejś małżeństwa,
      gdybyśmy uczyli nasze dzieci, aby nie dusiły się w tych wszystkich klatkach
      tylko dlatego, że tak wypada, to mielibyśmy inne społeczeństwo a rozstania nie
      stanowiły problemu, także dla dzieci.

      Oczywiście, że konieczna jest dbałość o dzieci, ale po pierwsze - nikt nikogo
      nie nauczy lub nie zmusi do tej dbałości jeśli on jej w sobie nie ma, a po
      drugie, nikt nie wyrzuci z czyjegoś serca miłości do dziecka jeżeli ten ktoś
      odszedł od jego rodzica.

      Problemy powstają kiedy zostajemy zmuszeni tradycją, kulturą, własnymi myslami,
      wyrzutami, do przebywania tam, gdzie nie chcemy być. Tak się rodzi prawdziwa
      patologia w rodzinie, kiedy dziecko przebywa z ludźmi, którzy się duszą ze
      sobą. Brakuje nam miłości i to wszystko, i żaden układ czy zasady jej nie
      zrekompensują.

      Ale niestety trzeba żyć z tym wszystkim, jedynie warto wiedzieć, że najwięcej
      problemów mamy z tego powodu, że traktujemy poważnie społeczną obyczajowość, a
      która nie ma w sobie krztyny odpowiedzialności. I teraz dopiero można szukać
      ratunku, rozwiązań, bo oczywiście trzeba brać pod uwagę, że miłość ojca na
      niewiele się zda kiedy matka zbombaruje dziecko własnym egoizmem. Być może nie
      ma ratunku, ojciec musi udawać, ale ma także okazję nauczyć dziecko dawania
      ludziom wolności, kiedy już Ci nie chcą przy nas pozostać.

      Trzeba żyć, z dnia nadzień od nowa, rozgryzać świat, jego prawa, obłudne
      teorie, jego dewocję, trzeba doszukać się także tych rzeczy w samym sobie, bo
      świat nie bierze się z niczego, a potem może się uda zrobić coś, co będzie z
      gruntu dobre, nawet jeśli będzie bardzo trudne do zrobienia.

      Na końcu czeka śmierć, do zgarnięcia nie ma nic, pozostaje miłość, nie tylko ta
      do mężczyzny, kobiety, ale też dziecka, człowieka, natury. Zżera pragnienie
      posiadania pewnej miłej dla siebie sytuacji, uwierz, to nie miłość, miłość
      przejawia się w trochę innym miejscu, np. w tym, że ukochany człowiek kocha
      innego człowieka, a on sam być może także jest w pewnej mierze zaborczy.
      Strasznie dużo do zrozumienia, ale po to żyjemy, aby starać się sprostać
      wyzwaniom, aby nie ranić ludzi. Nie, żeby nie ranić czyiś oczekiwań, nie chodzi
      o to, aby komuś nie sprawiać przykrości poprzez dostosowanie się do tego, co go
      zadowoli, ale aby rozumieć,w którym miejscu my ranimy, a w którym ktoś, poprzez
      swoje oczekiwania rania sam siebie.

      Życie potrzebuje bystrego człowieka, człowieka ze zdolnością uczenia się, nie
      kogoś, kto recytuje formułki i zawiera kontrakty. Możemy tylko starać się pojąć
      to wszystko, bo przeżyć na pewno nam się nie uda.
      • Gość: ktoś tam Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.chello.pl 21.02.05, 02:55
        Masz racje niczego nie mamy na wieczność, możemy sie starac, żeby to co piekne
        trwalo jak najdluzej, ale gwarancji nie ma żadnych. Też czasem mysle, że gdyby
        ludzie nie trzymali sie kurczowo siebie, to byloby więcej nadziei wokół i może
        mniej smutku i złosci. Każdemu może nie wyjsc raz, drugi i trzeci. I ma szanse
        z kims innym poczuc się szczesliwym. To pogmatwana droga, ale pozwala liczyc na
        łut szczęścia, że kiedys wreszcie...itp. A tym co jest dobrze i w siebie wierzą
        niech jak najdlużej tej wiary starcza.
        I jeszcze jedno, mozna i trzeba okazywać miłość dziecku, z którym się nie
        mieszka na stałe, to wymaga po prostu więcej trudu i starań.
        • Gość: EVa Smutna przyszlosc naszych dzieci !!!!! IP: *.pool.mediaWays.net 21.02.05, 07:46
          Wady jak: zaklamanie, egoizm brak odpowiedzialnosci, szacunku i poswiecenia
          szerza sie w polskich rodzinach. Za 20 lat dzieci nie beda znac znaczenia slowa
          RODZINA.
          Czy takie spoleczenstwo jest jeszcze spoleczenstwem, kiedy kazdy sobie rzepke
          skrobie? Jaka przyszlosc czeka nasze dzieci, ktorych los lezy w rekach
          dzisiejszych nieodpowiedzialnych rodzicow?
      • Gość: fiona Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.lubin.dialog.net.pl 21.02.05, 09:41
        zgadzam sie,owszem,ale przyczyna jest taka,ze niedojrzali ludzie,ktorzy nie sa
        pewni swoich uczuc,wstepuja w zwiazek malzenski.Bo jezeli kochali sie na prawde
        i pojawiaja sie jakies problemy,to mozna zaradzic temu w inny sposob,niz
        znalezienie sobie kochank(a)i.Dlatego nie ma na to,zadnego wytlumaczenia.Trzeba
        miec sile i starac sie ratowac rodzine,bo prawdziwa milosc nie konczy sie
        nigdy.Jezeli kiedykolwiek istniala.Nie moze nikt i nikt nie ma do tego
        prawa,zeby niszczyc czyjes malzenstwo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka