Gość: dr G Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.int.pl / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.05, 08:40 1. 'w czym mogę pomóc' - w sklepie np. rowerowym bardzo pożądane zachowanie. Kiedy sprzedawca widzi, że chodzę i oglądam rowery podchodzi i pomaga wybrać i służy fachową poradą. 2. solarium - równie dobrze innym ludziom mogą przeszkadzać łysi, zakolczykowani, afroamerykanie, chińczycy, ubierający się na czarno, biało w paski itp. Trudno uśmiechać się do kilkuset klientów dziennie i wszystkim słodzić. - jeśli oczekujemy uprzejmości sami bądźmy uprzejmi - jeśli sklep i obsługa nam nie odpowiada zmieńmy go. Nikt nikomu nie każe użerać się z nieuprzejmymi ekspedientkami. Na koniec napiszę, że ja wydając moje ciężko zarobione pieniądze chce być miło obsługiwany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: osaczona Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: 83.17.27.* 23.04.05, 10:41 a mnie najbardziej wkurza jak wchodze do sklepu coś sobie chce pooglądac i od razu jestem atakowana przez natarczliwych sprzedawcow .A ja lubie sobie staic i pomalutku oglądac!!!!Wtedy jest szansa ze coś kupię,jak sobie cos sama wypatrze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Manager do Kasi IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.04.05, 11:01 Droga Kasiu zastanawiam się dla czego wypisujesz takie straszne farmazony? Jak sobie inaqczej wyobrażasz zwrot w czym mogę pomóc?Może według Ciebie sprzedawca powinien rozpocząć od przedstawienia się o rozmowy o pogodzie? Czy wysmażona lala jak nazwałaś sprawia iż Twoje kompleksy wychodzą na wierzch? Chodzenie za klientem tak- są złodzieję i nawet nie masz pojęcie jak mogą wyglądać, wymieniamy się zdjęciami i widzimy kto kradnie. Zasada: im lepiej ubrana parka lub klient- tym większe ryzyko kradzieży niestety.Nie napiszę nic o ocenianiu i braku wiedzy bo mój personel tak nie robi. A tak z innej mańki to robienie jakiegoś pseudo-seminarium jest totalnie bezsensowne, bo widząc po Twoich wpisach sama nie masz zielonego pojęcia o co ci chodzi. I do ogółu: jeśli widzicie złą pracę personleu to zareagujcie od razu a nie piszcie na forum jacy Wy jesteście źli. POzdrawiam Adek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Manager : do Kasi IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.04.05, 11:03 zapomniałem dodać,że nie traktujemy klienta jkak złodzieja0- zawsze chętnie pomogą Mu moi sprzedawcy ale muszą być blisko. Taki zawód taki fach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia do Managera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.05, 11:10 A czy czytałeś wszystko co napisałam, czy tylko wybiórczo? Śmiem twierdzić, że wybiórczo. Otóż, już pisałam co można powiedzieć zamiast nielubianego w czym mogę pomóc. To co napisałam na dzień dobry to nie są moje przemyślenia tylko klientów, których to denerwuje niezależnie od tego czy Ci się to podoba czy nie. Mnie osobiście wiele z tych rzeczy w ogóle nie irytuje, ale skoro takie były głosty w ankiecie to moim obowiązkiem jest je przytoczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Do Managera raz jeszcze :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.05, 11:16 Masz prawo nie zgadzać się z tym co tu napisałam i proszę przedstaw swoje metody pracy. Podyskutujmy, może dojdziemy do jakiegoś porozumienia, może okaże się, że jednak są wnioski wspólne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: klientka Re: Klientka do Managera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.05, 12:39 Zaintrygował mnie Pana post i mimo iż nie jest do mnie skierowany pozwolę sobie ustosunkować się do niego wyrażając moje opinie - klienta. Nie wiem co przyświeca tego typu akcjom jak ta ("pseudo-seminarium"), ale zakładam że właściwe intencje. Co więcej mam nadzieję, że ta wymiana poglądów przyczyni się do refleksji (sprzedawcy, właściciele, klienci). Dziwi mnie Pana postawa tym bardziej jeśli pełni pan funkcje menedżerskie. Sądzę, że zamieszczone na tym forum opinie powinien Pan potraktować jako interesujące wskazówki, w dodatku nieodpłatnie (a znam ceny szkoleń i standardów obsługi, oj znam). Dziwi mnie, że wyrażone tu spostrzeżenia klientów traktuje Pan jako "farmazony". Jakiekolwiek badania sondażowe tzw. opinii publicznej nie miałyby sensu ponieważ możnaby uznać, że osoby badane opowiadają farmazony ;) Oczywiście należy zachować pewien dystans ale należy też skłonić się ku refleksji i popracować nad rozwojem. Reprezentowanie postawy zamknietej ("a u nas wszystko bez zarzutu") raczej nie zaprowadzi do celu (chyba, że jest nim np. utrata klienta). Opowiadam się raczej za różnym od przedstawionego przez Pana modelem sklepu, w pełni przyjaznym dla klienta. Denerwują mnie wyświechtane zwroty i rzeczywiście już raczej wolałabym o pogodzie (sugeruję poczytać wątki powyżej - są inne propozycje nawiązania rozmowy). Co do obrazowo określonego (wysmarzona lala) typu sprzedawcy - to nie chodzi tu wyłącznie o ową opaleniznę, lecz o pewien brak umiaru w wyglądzie, bo taka opalenizna wiąże sie zazwyczaj również z nieodpowiednim makijażem, strojem, itd. Nie interesuje mnie gdy takie panie paradują w wieczorowym makijażu, tandetnym stroju, z nadmiarem świecidełek poza godzinami pracy. Mam natomiast jakiś rodzaj komfortu wizualnego w sytuacji kontaktu z elegancką, subtelną ekspedientką. Wygląd pracowników jest istotny ponieważ świadczy o firmie (to nie jest żadna nowość, chociaż dziwnym trafem do niektórych jeszcze nie dociera). Ja widząc ten kontrowersyjny typ ekspedientki czuję nie przypływ kompleksów, ale politowania, a w sytuacji gdy taka panna pakuje ubrania dłońmi uzbrojonymi w wielkie kwadratowe paznokcie upstrzone sylwestrowo po prostu obrzydzenie. Odnośnie prześladowań klientów to radzę jednak pewien umiar, bo to jest naprawdę męczące. Dla mnie jest po prostu złym świadectwem dla sklepu (nie stać ich na monitoring, nie mają taktu, umiejętności opanowania sytuacji i braku znajomości zachowań). Co do reakcji na niewłaściwe zachowania personelu - owszem zdaża mi się zwracać uwagę. Mam jednak często wrażenie "walki z wiatrakami", a ponieważ naprawdę nie mam ochoty i czasu na niemiłe sytuacje, gdy tak naprawdę celem są zakupy - po prostu omijam pewne sklepy. Posumowując - cieszę się, że powstał taki wątek na forum i liczę, że dzięki niemu pewne treści dotrą do większego grona osób (niż w przypadku indywidualnych reakcji klientów) a ponieważ są tu prezentowane również opinie sprzedawców, refleksja powinna być obustronna. Więcej uprzejmości, elegancji i wyrozumiałości - to dobry kierunek :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ming Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.05, 11:10 Irytujące bywają też sytuacje (dotyczy sklepów z ubraniami) z kategorii "w przymierzalni". W chodzę do przymierzalni i ledwie zdążę kotarę za sobą zasunąć już słyszę pytanie "i jak?". Lub: proszę o konkretną rzecz do zmierzenia po czym jestem zawalona wieszakami (w nadziei a może coś jeszcze innego kupi) i zanim zdążę rozpiąć pierwszy guzik słyszę "no i jak? pasuje?". Trafia mnie ten brak orientacji czasowej i popędzanie, zwłaszcza jak dostaję więcej ubrań. p.s. i tak często wielu nie mierzę bo to co mi podsuwają ekspedientki po prostu świadczy o braku ich wyczucia również w kwestii wyglądu. Odpowiedz Link Zgłoś
ballerinapl A mnie to wkurza :) 23.04.05, 11:39 Witam, 1. brak kultury osobistej - ja wiem ze mozna miec ciezki dzien ale to nikogo nie zwalnia z mowienia dzien dobry i do widzenia, dziekuje przy wydawaniu pieniedzy itd. 2. ocenianie klienta- jesli przez to rozumiem fakt, ze jak nie jestem paniusua w futrze z norek wchodzaca do Marionnaud to a. nie ma co do mnie podchodzic i pytac co chce, b. bedzie za mna chodzila i patrzyla mi uporczywie na rece czy nie kradne. Wiem ze pewnie tak musi ale niech nie wisi mi na lewej lopatce, no jerzu... 3. rozbrajajace "nie mam wydac" - to chyba jej problem.. jak mam drobne to zawsze daje, nie lubie tych wszystkich grosikow bo tylko mi sie sypia z portfela wiec naprawde chetnie sie nimi dziele, ale jak nie mam drobnych to ich nie urodze (a jak ona nie ma, to niech poleci od czasu do czasu do sklepu obok i rozmieni). Rozmowy z kolezanka o chlopaku, slubie, sukienkach, wagrach... szvczegolnie w spozywczym rozmowy ekspedientek o zdrowiu lub pozyciu intymnym sa przeze mnie niemile widziane :) jesli chodzi o lale na solarium to mi to bimba :) tzn generalnie nie podobaja m sie wysmazone tlenione lalunie ale jest ich wszedzie tak duzo ze juz sie przyzwyczailam. W czym moge pomoc tez mi wlasciwie nie przeszkadza. Mam nadzieje ze cos pomoglam pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abc Re: A mnie to wkurza :) IP: *.chello.pl 29.04.05, 01:03 A ja mam jeszcze jedna wazna rzecz do dodania. Nienawidze jak juz przy kasie, kiedy place za wybrana rzecz pani pyta: "A moze jeszcze....?". Tak sie dzieje w wieluuuu sklepach. Przykladem jest sklep Calzedonia, gdzie jak kupuje skarpetki pani pyta: a moze jeszcze rajstopki? a podkolanowek pani nie potrzebuej? mamy swietnie stopki! Szlag mnie trafia jak musze na te wszystkie pytania odpowiadac nieeeeee. To samo jest w galeriach centrum i w wielu innych sklepach grrrrrr Odpowiedz Link Zgłoś
misscraft Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) 23.04.05, 12:19 1. Nadskakiwanie, denerwujące i odstraszające, kiedy człowiek ledwo wejdzie, a już leci do niego ekspediantka z pytanie: W czym pomóc? Przecież wiadomo,że jeśli się nie rozejrze to może mi pomóc dokładnie w niczym. A potem wielce oburmuszona mina, kiedy odpowidadm: Dziękuje, narazie oglądam. 2. Traktowanie pogardliwie, to się tyczy zwałszcza młodzieży, chodza za tobą krok w krok i obserwują z wysoko zadartym nosem, żebyś boń boże czasem czegos nie ukradł. 3. Zachwycanie się ciuchem w którym Ci nie do twarzy,albo w którym wiesz, że grubo wygladasz, żeby ci tylko go opchnąć. W sumie tylko to mnie denerwuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: toop.toop Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.04.05, 12:59 Z punktu widzenia wlaściciela sklepu: kilka uwag - 1. klientom upierdliwym i tak nikt nie dogodzi!!! 2. nie sprzedawaj nigdy niczego na siłę 5. nie bądź nadgorliwy 6. bądź miły i uprzejmy ale nie nachalny 7. tylko czasem "pogaduszki" z klientem powodują, że klient decyduje się wrócić do ciebie na zakupy 8. jeśli widzisz, że klient sie śpieszy, nie tłumacz zbyt długo i nie wdawaj się w szczegóły. Zapakuj towar i powiedz ile jest do zapłaty. 9. Jeśli czegoś nie wiesz o towarze po prostu się do tego przyznaj. Czasem na półce pojawia się coś nowego- rozgrzeszam, bo sprzedawca nie zawsze ma czas zapoznać się z właściwościami tego nowego towaru. 10. Jeśli klient ma wybór między rzeczą tanią , średnio- drogą i bardzo drogą, to zazwyczaj wybiera tę pośrodku. Zawsze staraj się więc dać wybór z trzech. Nadmiar szkodzi i dezorientuje. 11. Zdaj się na intuicję! z punktu widzenia sprzedawcy: do klientów: 1. jeśli klient pachnie smrodkiem, to zachowam cierpliwość a wietrzyc bede gdy już zniknie za rogiem 2. jeśli klient nie ma drobnych ( musze wydać z 200 zł) a w kasie mam zaledwie 43,50 drobnych i nie mam wydać to zawsze sięgam do prywatnego portfela i rozmieniam. Wg przepisów w portfelu mogę mieć więcej aniżeli 50 zł. Jeśli właściciel sklepu nie pozwala trzymać prywatnych pieniedzy przy kasie, to uważam, że właściciel sklepu ma problem, bo nie dba by sprzedawca miał w kasie odpowiednią ilość gotówki. 3. Kliencie- jeśli chcę od ciebie drobne, to tylko dlatego, że dbam o wszystkich swoich klientów, i jeśli tobie wydam samymi drobnymi, to następnemu klientowi nie bedę miała czym wydać! 4. Jeśli jesteś w sklepie pełnym ludzi - staraj się wyjść jeśli masz zamiar rozmawiać przez telefon. Twoja rozmowa rozprasza i przeszkadza innym. Miej kulturę. 5. Sprzedawca nie gryzie! jeśli spogląda na ciebie to może dlatego, że podoba mu sie twoje ubranie albo twoja fryzura. 6. Psów nie lubię o tyle o ile nie znam ich właścicieli. Psa szanuję ale wole gdy czeka na zewnątrz. Inni klienci mogą być niezadowoleni, mogą mieć alergię lub po prosu bać się psów. Szanuj ich 7. Kliencie, jeśli całe życie wali ci sie na głowę, nie okazuj zbyt głośno swojego zniechęcenia do świata. Możesz tym popsuć cały dzień w mojej pracy! z punktu widzenia klienta: 1. nie przeszkadza mi sprzedawca żujący gumę, byle nie mlaskał i nie pluł. Wolę gumę do żucia aniżeli smrodek z buzi. 2. W czym moge pomóc, to niestety nagminne. Tu apel do właścicieli sklepów, aby zwrócili na ten slogan szczególną uwagę. Jak Kasia wcześniej napisała- można go zastąpić co najmniej kilkoma innymi zwrotami i z całym szacunkiem sprzedawco: ... 1.. 2.. 3.. odlicz do trzech zanim ten zwrot wymsknie sie z Twoich ust 3. Jak ktoś już słusznie zauważył, argument: bo wszyscy to kupują... jest okropny! jeśli już to bardziej przekonuje mnie wypowiedź: do Pani raczej bedzie pasować... , ten typ nie jest w modzie, ale oczywiście do Pani należy ostanie zdanie..., to nowość na rynku i cieszy się dużym zainteresowaniem..., to bedzie pasowało ale w zestawieniu z tym....itd itp. 4. Lalunia wypicowana na Barbie nie jest w stanie wydusić ze mnie ani grosza. Zazwyczaj ma pusto w głowie i brak własnego stylu. Co do opalenizny - nie przeszkadza mi wogóle. 5. BRUDNE PAZNOKCIE!!! nie toleruję chociażby to był sklep z oponami samochodowymi! 6. jeśli sprzedawca nie ma pojecia o czym mówi, to delikatnie zwracam mu uwagę. Wolę sama przeczytać etykietę aniżeli słuchać jak wydusza z siebie jakieś bzdury. 7. jeśli już mam ochotę pozwiedzać sklepy to chcętnie wracam tam, gdzie na odchodnym, pomimo mojej upierdliwości usłyszałam słowo: zapraszam. I to by było na tyle. przynajmniej na razie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.05, 13:08 Imponujące!!! Naprawdę super!. Dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
kamaoka Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) 23.04.05, 13:22 po pierwsze - uwazam ze to co robisz - seminarium itp naprawde ejst potzrebne, a opstawa pzryjeta przez Managera swiadzcy o nim jak najgorzej:| wiec z tych co wypisalas; 1. brak kultury osobistej (żucie gumy, ignorowanie klienta, brak dzień dobry > i do widzenia, robienie łaski, brak uśmiechu) - nie wymagam zeby caly czas sie do mnie usmiechali, ale robienie z siebie meczennicy nie ejst mile dla klientow 3. ocenianie klienta i > 6. traktowanie klienta jak złodzieja - szlag jasny mnie trafia w takich sytuacjach, jesli chopdzi o ocenianie - coz, nie wygladam na kogos kogo stac na super ciuchy za 500zl i nie wchodze do takich sklepow, ale czasem nie wiem ze ten sklep "taki" jest a jakos musze to sprawdzic, poza tym - na razie jestem studentka, ale kto wie? moze keidys bede ich klientem? czy chodzi im tylko oterazniejszy zysk czy tez o pozyskanie nowych klientow? jesli zapamietam ze w sklepie X byla bardzo mila pani, ktora nie taksowala mnie wzrokiem, nie wywyzszala sie (haha, toejst najlepsze, te wszystkie paniusie w eleganckich sklepach - uwazaja ze sa nie-wiadomo-kim, a no sory, ale z reguly mam wieksze wyksztalcenie niz one...) to za te 10 lat, gdy juz bede dobrze zarabiac (hihi, marzenia kazdego studenta:P) wroce do tego sklpeu bo bede pamietac ze on dba o wszystkich go odwiedzajacych, a co do ochorny - ja wiem ze oni tak musza, tlumacze sobie ze niech chodza za mna, co mi to przeszakdza, przeciez ja nie mam nieczystych zamiarow - ale to ejst zacsem tak nachalne ze az zle sie z tym czuje - czy aj tak wygladam? zcasem mam ochote powiedziec - matko przeciez nic nie ukradne, odczepcie sie oed mnie:) 5. rządanie groszy i mówienie, że nie ma wydać > 7. w czym mogę pomóc - zadanie groszy - zaelzy w jaki sposob - jesli w stylu "nie wydam pani, prosze isc poszukac" tonem kategorycznym i znudzonym to sie wkurzam, gdy widze ze jest jej napwrede przykro ze nie zadbala o to - wtedy staram sie poszukac tych drobnych naokolo, ale nie mozna tegoa an mnie wymuszac, inna sparwa ze jak widzi ze jej brakuje drobnych niech albo gdynei ma klientow rozmieni szybciutko albo uprzejmie (!!!) zapyta sie placacych klientow tlumaczac sytuacje czy nie mogliby moze jakos rozmienic, ludzie z reguly chetnie pozbywaja sie drobniakow a w czym moge pomoc - tak jak wszyscy juz napisali - atakowanie tym klienta od wejscia jest bardzo denerwujace, jestem typem klienta ktory chetnie korzysta z pomocy sprzedawcy, ale widac to zawsze po mnie (mysle ze po innych tez:) - stoje, waham sie, biore raz jeden prodkt do reki raz drugi, patrze pytajaco na ekspedientke albo sama podchodze i sie pytam, co do mowienia ze duzo ludzi to kuopuje - dla mnie to sredni argument, ale czasem sie przydaje:) ale sa klienci-wstydliwi, oni nie chca rozmawiac, ale mysle ze to etz po nich widac, generalnie ekspedientka powinna byc uprzejma i elegancka (nawet w spozywczym:) w pyatniu sie "w czym moge pomoc" - wtedy nie urazi nikogo, w zadnym wypadku nachalna!!! np. w sklepach kosmetycznych lubie rady w stylu "uzywalam/moja znajoma uzywala, jest dobre lub zle", to dla mnie namiastka forum gdzie moge poczytac opinie innych klientow i produkcie, aha, nie lubie wciskania towaru na sile - szanuje sklep wktorym ekspedient powie mi szcerze ze cos jest do dupy za przeproszeniem, wtedy chetnie tam wracam bo wierze ze sa uczciwi:) lubie np. warzywniak w ktorym przemila pani mowi mi "ooo, dzis te pomidorki sa juz malo swieze, nie radze kupowac" - przeciez ona na tym tarci, ale ja wiem ze dba o swoich klientow:) a co do solarowych lal - mi to tam zwisa co ona ze soba robi, najczesciej jest mi pzrykro gdy taka widze, ale najgorszeejst to - i mysle ze tu generalnie o to chodzi - tp co wspomniama jzu wczesniej - wywyzszanie sie - co to nie ona bo pracuje w eleganckim sklepie:) to co jeszcze moglabym dodac - najwazniejsze jest to czy dana ekspedientka (lub ekspedient, spotkalam fanatyscznych ekspedientow takze:) potrafi wczuc sie w osobowosc klienta - jest tyle przekazow podswiadomych, nasza mowa ciala, ze dosc latwo jest zauwzyc czy ktos chce sprzedawcy - doradcy, czy sprzedawcy jedynie do dokonania transakcji aha, uprzejmosc itd nie moga byc wymuszone, te formulki "dziekuje, zapraszam ponownie, ktoregos tam dnia jest jakass tam promocja" klepane bezmyslnym, zmeczonym glosem sa bez sensu - lepiej zeby ich wogle nie bylo pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: arth Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.04.05, 13:42 Jestem Konsultantem w salonie jedego z telekomów. "W czym mogę Panu, Pani pomóc" jest to zdanie które musi paść podczas rozmowy z Klientem więc nie złoście się na sprzedawców że je zadajemy, zresztą nie znamy Was kiedy wchodzicie do salonu więc po Dzień dobry trzeba jakoś nawiązać z Wami Drodzy Klienci rozmowe:), a to zdanie jest w sam raz. Jeśli powiecie że chcecie tylko pooglądać to na pewno nie będziemy wciskali nic na siłe. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wasa Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) 23.04.05, 20:00 Gość portalu: arth napisał(a): > Jestem Konsultantem w salonie jedego z telekomów. "W czym mogę Panu, Pani > pomóc" jest to zdanie które musi paść podczas rozmowy z Klientem więc nie > złoście się na sprzedawców że je zadajemy Wklejam to, co napisałam sporo wyżej, ale myślę, że ważne, więc powtarzam; "W czym mogę pomóc?" jest nietaktowne, bo sugeruje, że klient jest niedorajdą, która nie potrafi się rozejrzeć w sklepie, poprosic o towar i zapłacić. Wiadomo - pomocy potrzebuje ktoś słabszy, mniej sprawny. Dawniej się mówiło "czym mogę służyć?", bo sprzedaż towaru jest usługą, którą sklep wyświadcza klientowi. Klient czuje się szanowany i jakoś wewnętrznie zobligowany do kulturalnego zachowania wobec sprzedawcy. Różnica niewielka, a dla mnie ma kolosalne znaczenie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomek Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.globtel.pl 24.04.05, 00:54 no to i ja wklejam swoją: nie zamierzam nikomu służyć. Ja sprzedaje nie służę. Od służby są służący. Proste - w czym mogę pomóc - jest przekładem z "Can i help you?". Zapewniam, że wbrew pozorom sprawdza sie najlepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
tomekdp Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) 24.04.05, 19:23 Gość portalu: tomek napisał(a): > no to i ja wklejam swoją: > nie zamierzam nikomu służyć. Ja sprzedaje nie służę. Od służby są służący. > Proste - w czym mogę pomóc - jest przekładem z "Can i help you?". > Zapewniam, że wbrew pozorom sprawdza sie najlepiej. Bzdura - kolejna odpowiedź wyedukokwanego na pseudoszkoleniach "sprzedawcy"... Skoro sprzedajesz - to może pytaj "co mogę panu sprzedać"? Słowo "służyć" określa tu naturalną relację między klientem a sprzedającym - to sprzedający jest dla klienta, a nie na odwrót, tak że nie noście kochani sprzdawcy waszych główek tak wysoko, po zahaczycie koronami o jakąś gałąź... Sam kiedyś stałem po drugiej stronie lady i aby samemu nie zgłupieć, stosowałem różne zwroty - na szczęście był to normalny sklep, z normalnym szefem, który nie kazał mi niczego recytować, więc dobry kontakt z klientem zależał wyłącznie od mojej umiejętności znalezienia się w danej sytuacji. Żadne formułki nie były tu potrzebne - a interes kręcił się jak ta lala. Odpowiedz Link Zgłoś
wasa Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) 24.04.05, 21:03 > nie zamierzam nikomu służyć. Ja sprzedaje nie służę. Od służby są służący "Służyć" od usługi (jak napisałam), a nie od służalstwa, którym się brzydzę. Cenię za to ludzi usłużnych = uczynnych. Czyżbyś brzydził się przedstawicielami zawodów, których pracę określa się mianem "służby" np. lekarze, pielęgniarki, żołnierze, zakonnice itp.? Gdybyśmy umieli sobie zwyczajnie "służyć" nawzajem, byloby nam wszytskim łatwiej. Ale w handlu jak widać wszystko sprowadza się do bezdusznej transakcji. A szkoda... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PPaN Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: 62.233.185.* 24.04.05, 22:21 Swego czasu prowadziłem badania dot. zwrotów "wejściowych". "Czym mogę służyć?" przez 90% klientów był to zwrot postrzegany jako bardziej "fałszywa" formuła od "w czym mogę pomóc?". Zazwyczaj klienci postrzegali sprzedawców stosujących ten zwrot jako ludzi którzy zrobią wszystko by wcisnąć cokolwiek klientowi. Pojawiła się też klient który miał obawy, że za moment sprzedawca pobiegnie po wazelinę... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomek Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.globtel.pl 25.04.05, 02:16 Właśnie o to chodzi. Nie wiem poco wyważać otwarte drzwi? Formułka jest przetestowana przez dziesiątki lat i się sprawdza. Jeśli na osobach mówiących krytycznie nie, to trudno. Takie ryzyko. Większość jest jeśli nawet nie zadowolona to specjalnie na to nie zwraca uwagi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomek Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.globtel.pl 25.04.05, 02:20 Czyżbyś brzydził się przedstawicielami zawodów, których pracę określa się > mianem "służby" np. lekarze, pielęgniarki, żołnierze, zakonnice itp.? demagogia. Zaden z tych zawodów mi nie "służy". Każdy ich przedstawiciel ma z tego profit. Ja pracując zarabiam pieniądze. I to wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yoma Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.crowley.pl 25.04.05, 10:33 > Zaden z tych zawodów mi nie "służy". Każdy ich przedstawiciel ma z tego profit. > > Ja pracując zarabiam pieniądze. I to wszystko. No to u mnie byś pracy nie znalazł i jeszcze ci cholernie współczuję kto traktuje pracę wyłącznie jako zarabianie pieniędzy, oczywiście nie może być "frontem do klienta". Czy się stoi, czy się leży, dwa tysiące się należy, no nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomek Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.globtel.pl 25.04.05, 10:40 Masz naiwne podejście do swiata. Szerze mówiąc, zazdroszczę... Z tego co napisałem nie można wnioskować, że jestem nieprofesjonalny. Zarabianie pieniędzy nie kłóci się również z uczciwościa itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yoma Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.crowley.pl 25.04.05, 10:46 Nie, mam to szczęście, że oprócz zarabiania pieniędzy również lubię swoją pracę. I nie zatrudniłabym kogoś, kto traktuje ją wyłącznie jako maszynkę do pieniędzy. Z prostego powodu, jak mu ta praca kompletnie wisi, to się nie będzie przykładał. I w efekcie będzie mniej pieniędzy na podwyżki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qwerty Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.04.05, 15:02 jako kilentka wszystko inne jestem w stanie zrozumieć ale nie to: 1. brak kultury osobistej (żucie gumy, ignorowanie klienta, brak dzień dobry i do widzenia, robienie łaski, brak uśmiechu) dodałabym jeszcze prywatne rozmowy przez telefon (w obecności klienta), rozmowy o charakterze prywatnym między pracownikami (kiedyś, gdy w jednym ze sklepów sieciowych i przymierzałam ubranie ekspedientki beztrosko dywagowały o swoich problemach ginekologicznych!!!) i, moim zdaniem najgorsze z najgorszych, obgadywanie klientów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dorota Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.zgora.dialog.net.pl 23.04.05, 15:22 spotykane w marketach: "przepraszam, gdzie mogę znaleźć .....?" "nie wiem, ja pracuję w innym dziale", w tył zwrot i tyle widzieli pracownika Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosia_samosia Klient - patrzac z drugiej strony :) IP: *.gdynia.mm.pl 23.04.05, 16:55 Witam, pracuje na stacji benzynowej - to ja obsluguje klienta. I uwazam, ze to horror. Oczywiscie usmiech caly czas i czesto jest on nie wymuszony, poniewaz ja bardzo czesto sie usmiecham. Mowicie o nastawieniu zlym sprzedawcow. a mi sie wydaje, ze to czesto klient zle nastawia sprzedawce. Codziennie wysluchuje, jak to drogo, jak to wolno idzie ta obsluga, dlateczego to, dlaczego tamto, slysze, ze jestem "idiotka ktora tylko do szorowania toalet sie nadaje bo sie panience uczyc nie chcialo" (tak sie sklada, ze studiuje i pracuje rownoczesnie, nie stac mnie na studia dzienne i brak pracy). Patrzenie na klienta jak na zlodzieja? na stacji miesiecznie z samych kradziezy jest ok 3000tys zlotych minimum - MY pracownicy placimy z naszych malych pensji za to. Wiec moze nie do konca dziwie sie, jak wchodze do sklepu i ktos za mna patrzy. jak jestem uczciwa, mam to gdzies. Ocenianie klienta - na poczatku moze tak bylo. Ale chwile pozniej przestalam, raz do sklepu w nocy wpadl pan, ktory prawde mowiac wygladal na bezdomnego, ale ze rodzice mnie wychowali tak a nie inaczej, staram sie traktowac ludzi wszystkich tak samo. Okazalo sie, ze pan wygral w totka i szalal na sklepie :) A mi, za mila obsluge zostawil napiwek :) Brak wiedzy - to moim zdaniem KATASTROFA. chodziaz o autach wiedzilam niewiele, nauczylam sie wszystkiego - lacznie ze skladem paliw, rodzajami zarowek itd. Wiele, moim zdaniem, zalezy od pracodawcy. Jakie ma podejscie, jak wyszkoli pracownika. i oczywiscie wiele od czlowieka i jego kultury osobistej. Ja pracuje po 12 godzin dziennie, ale staram sie patrzec na to tak: jak chcialabym byc traktowana, jak przyjde do sklepu - na stacje i tak staram sie to robic. Wiec to wam chcialam przekazac :) ps. Zadanie groszy - na stacji, dla przykladu, jestesmy rozliczani co do grosza. Wielu klientow wpada i mwoi "Z 7 stanowiska prosze" rzuca 50zl a zapomina o koncowce "marne 8gr", tylko z 50 marne 8gr robi sie wiecej. Czasem, jesli klient nie ma, mowi sie trudno (i sie placi) a czasem, gdy 30 klient mowi mi, ze nie ma 8 gr to jest nieciekawie, bo ile mozna... :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SKY X Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.05, 17:03 ludzie są boscy, macie za złe wygląd ekspedintce (wysmażonej w solarim lali) i jednocześnie ocenianie klienta, od kiedy to klient ma prwao oceniać ekspedientkę a ona jego nie?? witamy w świeci praw kalego. nie wszystke ekspedientki (ekspedienci) są "normalni", ale dotyczy to też wielu klientów. może poprostu przestańmy się karać za błędy innych. ja znam wiele świetnych ludzi ze sklepów ale też się na paru przejechałem, poprostu unikam tych sklepów, takie życie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.05, 17:09 Piszesz, że unikasz tych sklepów. No właśnie o to mi chodzi, często właściciel skarży się, że nie ma klientów i nie wie dlaczego. Być może właśnie to jest jeden z tych sklepów, których Ty unikasz, a on nie wie dlaczego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: klientka Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.autocom.pl 23.04.05, 18:45 Najbardziej drazni mnie to ze,w tych samych rekawiczkach ta sama ekspedientka wybiera mieso ,potem kroi wedline ,bialy ser a nawet wydaje pieniadze. Odpowiedz Link Zgłoś
dirgone Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) 23.04.05, 19:06 Od lat pracuję w wakacje w sklepie z biżuterią w małym mieście. W ten sposób pomagam rodzicom, kiedy sklepowa idzie na urlop. Z reguły pracuję 2-3 tygodnie, pomagam również w okresach nasilenia ruchu (np. przed świętami). Dzięki temu wiem, jak taka praca może doprowadzać do szału nawet najbardziej spokojnie osoby, dlatego kiedy sama występuję w roli klientki zawsze mam na uwadze swoje doświadcznia: 1)wydawanie pieniędzy - każdy z moich znajomych, wiedząc jak trudno w sklepie o drobniaki, zamienia u mnie bilon na papierki. niestety, chociaż czasami rano mam kasę pełną monet, to po 2-3 godzinach (a wystarczy że i po 2-3 klientach, kiedy monet mało) zostaję znowu z samymi grubymi pieniędzmi. Czasami wszyscy klienci (szczególnie w okresach wypłat) przychodzą z samimi stówami i dwusetkami. Niestety, nie mogę wyjść ze sklepu i latać po wszystkich innych, żeby rozmieniono mi pieniądze, bo wtedy muszę wyprosić klienta i zamknąć sklep. przez następne 10 minut każdy następny będzie się natykał na zamkniete drzwi. ponadto sama bardzo rzadko rozmieniam pieniądze innym, gdyż to doprowadza do braku drobnych w mojej własnej kasie. inni sprzedawcy traktują to tak samo, więc z niechęcią mi pomagają. własne portfelowe zasoby również szybko się wyczerpują. to dla mnie jest wyjątkowo logiczne, więc nie muszę dalej tłumaczyć, dlaczego sprzedawca prosi klienta o rozmienienie pieniędzy. nie pamiętam, żebym spotkała się z jakimś niemiłym komentarzem z tego powodu, klient też ma rozum i po prostu sam idzie mi na rękę. dla mnie również nie stanowi to problemu, kiedy idę do sklepu. Jeśli już chcę coś kupić, a sprzedawca nie ma jak wydać, to po prostu idę i sama rozmieniam pieniądze. 2)ocenianie - są takie dni, że nikt nie przychodzi do sklepu. zero, żywej duszy. człowiek siedzi sam przez kilka godzin, nawet poczytać normalnie nie można, bo jak za bardzo się zatopi w lekturze, to może zareagować krzykiem na zwykłe dzień dobry (niestety, tak kiedyś zrobiłam. spaliłam straasznego buraka, a pani, która mnie przestraszyła, długo przychodziła do siebie z powodu ataku śmiechu). I kiedy w okresie nudy pojawia się w końcu klient po prostu nie można od niego oderwać wzroku! szczególnie jeśli jest to ktoś inaczej ubrany lub uczesany. Wiem, że to bardzo nieładnie, sama tego nie cierpię, no ale ciekawość ludzka rzecz, niestety. Gorzej jest niestety, gdy ma się z klientem nietypowym i za wszelką cenę stara się go nie oceniać. na przykład: Wchodzi bardzo "puszysta" dziewczyna i chce kupić zegarek na bransolecie. Ja podaję jednen, drugi, trzeci- wszystkie za małe. Ona pyta, czy nie ma już nic większego. Ja, że niestety nie. Ona nadal szuka. Ja czuję się głupio. Ona się znów pyta, dlaczego takie małe tylko robią? Ja się uśmiecham jak najmilej, żeby broń boże jej nie urazić i mówię, że niestety, taka firma, wiele klientek na to narzeka (nie narzekała dotąd żadna). ona się bulwersuje i obwinia o to mnie, że tylko taki towar mam w sklepie. No i co byście powiedzieli na moim miejcu? ja się tylko głupio uśmiecham i mówię, że to nie ode mnie zależy. a ona wychodzi obrażona. sama mam nietypową figurę i często mam problem z kupieniem ubrań i butów (wszystko za duże, szyte na bardzo wysokie dziewczyny), no ale nie drę się za to, że coś na mnie nie pasuje! ciąg dalszy nastąpi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mia Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.05, 18:55 6. traktowanie klienta jak złodzieja 7. w czym mogę pomóc 4. brak wiedzy o sprzedawanym towarze 1. brak kultury osobistej (żucie gumy, ignorowanie klienta, brak dzień dobry i do widzenia, robienie łaski, brak uśmiechu 3. ocenianie klienta 5. żądanie groszy i mówienie, że nie ma wydać 2. wygląd wysmażonej w solarium lalidanie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANNA Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.aine.pl 23.04.05, 19:03 6. traktowanie klienta jak złodzieja To mnie strasznie denerwuje. Z tego powodu przestałam w ogóle odwiedzać kilka sklepów. Nie cierpię kiedy zaraz przy wejściu przykleja się do człowieka ekspedientka, łazi za nim i cały czas patrzy na rece. 3. ocenianie klienta Denerwuje mnie ocenianie zasobności mojego portfeta po...... no właśnie nie wiem czym (wyglądzie, fryzurze). Parę razy zdarzyło mi się zapytać w sklepie o jakiś towar i pokazano mi same najtańsze i najgorsze rzeczy. Kiedy się upomniałam o coś lepszego ekspedientka popatrzyła na mnie takim wzrokiem jakby chciała powiedzieć: A Ciebie na to stać?" Podobnie kiedyś w aptece...... miałam katar i kupowałam krople do nosa. Kobieta sprzedała mi jakieś za 2-3 zł. Za mną stał facet. Tez prosił o krople do nosa. Usłyszałam jak farmaceutka mówiła do niego: "czy zaproponować panu coś lepszego, ale droższego?". Czemu mnie tego nie proponowała??? Tak się skłąda, że dośc dobrze zarabiam, ale niestety wyglądam na mniej lat niż mam. Może każdy sobie myśli że smarkuli to pewnie na nic nie stać. 4. brak wiedzy o sprzedawanym towarze Na szczęście coraz rzadziej się to zdarza :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
maggies Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) 24.04.05, 22:58 Pytanie"W czym mogę pomóc" jest standardem wymaganym w każdej firmie handlowej. Jeśli jestes normalną klientką wystarczy powiedzieć "nie dziękuje, radzę sobie" i już mamy spokój.Pracuję w dużym sklepie i kiedy mówimy klientom wchodzącym Dzień dobry to patrzą na ciebie jak na idiotę, albo sie oglądają za siebie czy to do kogoś innego. To dopiero jest zabawne. Mało kto odpowiada. Drobne mamy zawsze z banku -prowizja od rozmianki o,5% od kwoty. Klienci tak jak ekspedienci są różni. W naszym kraju dominuje jednak chamstwo. Głównie lekceważący stosunek dla personelu. Mówienie na "ty"-podaj no mi to żabko, skarbie, kochanie..... Robienie bałaganu tzn.absolutnie nieodkładanie niczego na miejsce, Nieposzanowanie towaru: brudzenie,rzucanie a potem żądanie obniżki.Mówienie, że nic tu nie ma, albo wszystko jest beznadziejne. Wlewanie wody( eden dla klientów) do czego tylko się da. Zostawianie wszędzie coli, papierów po żarciu, słomek od napojów, wkładanie opakowań po hamburgerach do kieszeni, butów, pampersów do mrożonek itd...Taka miła ekspedientka najczęsciej ma 5-7 zł na godzinę i musi słuchać kochany kliencie twojego popisywania się komórką(wrzeszczenie na cały sklep), pilnować wrzeszczących dzieci, żeby biegając jak szalone nie rozbiły sobie główek o regały( mamusia ogląda)bo potem będzie skarżyć sklep i uważać na twój wózek z zakupami z innego sklepu.Klient czuję się urażony, że ktos go obserwuje? Przecież odpowiadamy za towar czasem własnymi pieniędzmi. Osobny temat to reklamacje.Nawet święta ekspedientka podświadomie musi się zjeżyć jeśli klient zaczyna od bluzgów i co drugi informuje,że jest prawnikiem, pracuje w tv lub gazecie, studiuje prawo,zaraz zwolni ja z pracy a wogóle to był za granicą i tam od razu oddali mu pieniadze. Ja też jakiś czas spedziłam za granicą i zapewniam,że WZAJEMNA życzliwość i szacunek to jedyne co może nas uratować.Pozdrawiam moich kochanych klientów bo sa wśród nich też ludzie kochani. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Robbie Brrrrrrr! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.05, 19:07 Mnie i mojego byłego profesora od historii najbardziej niszczą oryginalne zwroty w stylu: "niech poczeka" "już przyszedł, a był tu przed chwilą, pewno o czym zapomniał" Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!! Chyba w tym kraju edukacja podstawowa i lekcje polskiego są obowiązkowe. Skąd to się bierze??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BEATA Re: NIECH........... IP: *.ny325.east.verizon.net 24.04.05, 01:59 NIECH poczeka, NIECH zrobi, NIECH cos tam PROSZE zastapione NIECH "podejdzie do plota" Po wielu latach wychodza prawdziwe korzenie wielu Polakow, tylko patrzec kiedy pokaze sie SLOMA. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PPaN Re: Brrrrrrr! IP: 62.233.185.* 24.04.05, 22:42 Chyba w tym kraju edukacja podstawowa i lekcje polskiego są obowiązkowe. Skąd > to się bierze??? Przeczytaj cały wątek, może zrozumiesz. Część odpowiedzi należałoby najpierw przetłumaczyć na polski, a dopiero później klikać "wyślij"... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wkurzona Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.05, 20:45 Wiszą mi ww. wymienione pkt, poza jednym. Codziennie robię zakupy w delikatesach Bomi koło domu. Często przychodzę po pracy elegancko ubrana. Za każdym razem, gdy tylko się pojawiam rusza za mną któryś z ochroniarzy (jest ich trzech) i dość wymownie patrzy się na mój koszyk. Nieważne, że robię tam zakupy codziennie od 2 lat i zostawiam 20-50 złotych dziennie. Nie wierzę, że jestem aż tak atrakcyjna, że panowie ochroniarze śledzą każdy mój krok w sklepie. Nie jestem też przewrażliwiona- w innych sklepach mnie to nie spotyka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doom Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.aster.pl 23.04.05, 21:10 Na pewno zboczeniec. Odpowiedz Link Zgłoś
hopik z punktu widzenia sprzedawcy 23.04.05, 22:00 przez rok pracowalam jako sprzedawca w drogerii w ekskluzywnej dzielnicy londynu. do SZEWSKIEJ PASJI doprowadzalo mnie, gdy klient gadał przez telefon komorkowy, w czasie gdy ja obsluguje. 1. zajmuje to duzo wiecej czasu 2. klient nie patrzy na ciebie - co juz jest brakiem szacunku 3. gada jednoczesnie z toba i z osoba po drugiej stronie telefonu - co prowadzi do oczywistych nieporozumien, albo, co gorsza.... 4...pokazuje ci kuzwa na migi, czego chce - i skad ja mam wiedziec, o co chodzi? 5. poniewaz jest zajety rozmowa, nie powie dziekuje, do widzenia 6. ja chce cos zapytac, dopowiedziec (czy np zyczy sobie torbe, gratis, albo czy moze jest zainteresowany promocja) nie moge, bo gada. brrrrr!! ludzie sobie po prostu nie zdaja sobie sprawy jakie to nieuprzejme. jestem czlowiekiem i prosze na mnie patrzec i ze mna rozmawiac, jak mamy ze soba do czynienia przez te pare minut. albo jak juz zadzwoni to przepuscic osobe za soba, by nie blokowac kolejki badz odebrac i powiedziec, ze teraz nie moze rozmawiac, badz, po trzecie, chociaz na odchodnym przeprosic sprzedawce. moze sie zdawac, ze to nic wielkiego, ale po pewnym czasie uznalam, ze to szczyt chamstwa, porownywalny z nieodpowiadaniem na dzien dobry. wszystkie moje kolezanki tez byly tego samego zdania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: Ekstra! :) - errata :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.05, 22:21 Wcisnął mi się enter :). Cieszę się z uwag obu stro "barykady", mam nadzieję, że tą metodą sobie wiele uświadomimy jako sprzedawce i klienci co jednym i drugim wyjdzie tylko na dobre. Zapraszam do rozmowy wszystkie zainteresowane strony. Zobaczymy, może jednak będzie już naprawdę miło w naszych sklepach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosia_samosia Re: Ekstra! :) - errata :) IP: *.gdynia.mm.pl 24.04.05, 15:25 wcale nie bedzie extra, wydaje mi sie, zawsze znajda sie c, ktorzy beda mowic, ze panie w sklepach sie opie..ja ..... A co do rozmow przez tel to koszmar, na przykladzie mojej wspanialej stacji. Wpada pan i mowi, ze chce fakture, dogadac sie z nim jest prawie nie do zrobienia a i tak wina spada na mnie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karolina123 Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.04.05, 09:54 A ja nie cierpię, jak jestem w przymierzalni a ekspedientka, zza kotary pyta; No, jak tam ten żakiecik? I to w eleganckim butiku. Zdarzyło mi sie nie raz. Ja nie potrzebuje jej rady, jak będe chciała pomocy to poproszę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ming Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.05, 13:18 oj, mnie też doprowadza to do pasji!! co za paskudne nawyki:( A może im się wydaje że tego wymaga uprzejmość... Odpowiedz Link Zgłoś
kol.3 Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) 24.04.05, 10:33 Muszę powiedzieć, że bardzo mnie śmieszą przesadne wymagania pracodawców, żeby sprzedawczynie były młode piękne i zgrabne. Weszlam kiedyś do takiego sklepu. Za ladą dwudziestolatka z miną "Boże jak ja się tu deklasuję", obok młodzian sprzedawca z którym ona flirtuje. Oboje państwo jak z żurnala. Klienci oczywiście są na bardzo dalekim planie, bo parka w ogóle nie ma dla nich czasu. No i po zakupach. Za to w sklepie z wykładzinami pan w średnim wieku, fachowe omówienie właściwości wykładziny i sposobów konserwacji, doradzenie środkow chemicznych, wyniesienie do taksówki, wrażenie super. Odpowiedz Link Zgłoś
kol.3 Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) 24.04.05, 10:42 I jeszcze jedna scenka: wchodzę do sklepu, jestem zainteresowana kostiumem rozmiar 42, chodzi mi o dłuższy żakiet i krótszą spódnicę (do kolan). Na to pani sprzedawczyni mówi z oburzeniem : "No przecież przy rozmiarze 42 nie będzie pani chyba nosiła krótkiej spódnicy". Takie paniusie powinno się wyrzucać kopem z pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
dirgone Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) 24.04.05, 11:07 ostatnio wyszło mi bardzo długo i nie do czytania, więc teraz krócej. a propos traktowania jak złodzieja: Ja też nie cierpię,jak ktoś chodzi za mną po sklepie i gapi się na ręce, ale, niestety, owe osoby mają to przykazane jako warunek konieczny pracy. Każdy sklep spożywczy odnotowuje straty żywności, a kosztami są obarczani właśnie pracownicy! Bo niedopilnowali klientów! A niestety, to że klient jest ładnie ubrany i wygląda na prezesa wielkiej firmy wcale nie znaczy, że na pewno jest niewinny. A tacy kradną równie często. Może właśnie są prezesami? Ostatnio rozmawiałam z kasjerką pracującą w Tesco. Czy wiecie, że kiedy ona nabije coś na kasę, a klient się rozmyśli lub okaże się, że nie ma pieniędzy i kasjerka musi to anulować, to potem odejmują jej to od pensji? Odpowiedz Link Zgłoś
dirgone Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) 24.04.05, 11:16 a teraz z własnego podwórka:jak napisałam wcześniej, czasami pracuję w sklepie z biżuterią. No i przychodzi bardzo wystrojona pani i prosi, żebym pokazała jej złote łańcuszki. Widać je wszystkie przez szybę, więc ja pytam, który dokładnie pokazać. Ona, że wszystkie (3 spore palety). Ja, że niestety nie mogę wyjmować wszystkich, jak jest zanteresowana, to mogę jej naraz wyjąć 3-4 łańcuszki. Obejrzy, a potem wyjmę inne, jak zechce. To ona wyskakuje strasznie oburzona, że przecież nie przyszła tu kraść! I obrażona wychodzi ze sklepu. Oczywiście, może ona chciała obejrzeć lub kupić, ale przecież nie zamknę sklepu przed innymi klientami, a często zdarza się, że nagle wparowuje duża grupa chłopaków z pobliskiej zawodówki. No i co? Ja mam wtedy w pośpiechu wszystko chować? A zresztą to właśnie kiedyś taka bardzo elegancka pani w średnim wieku ukradła mi grubą bransoletę. Jednak z przyjemnością stwierdzam, że kiedy mówię, że nie mogę wyjąć wszystkiego, z reguły spotykam się ze zrozumieniem. Bardzo rzadko ktoś wyskakuje z obraźliwymi tekstami, a jeśli już to robi i od razu wychodzi, to, niestety, wtedy właśnie zaczynam podejrzewać go o najgorsze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jotkam Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.05, 13:47 jestem osobą niedosłyszącą i z tego względu mam duże problemy właśnie w czasie robienia zakupów w sklepach.Staram się rozumieć ludzi obsługujących klientów ale stwierdzam zupelny brak wrażliwości i umiejętności dostosowania do różnych ludzkich ułomności.Prosząc o głośniejsze mówienie spotykam się z dwojaką reakcją:jedni zaczynają wręcz krzyczeć, drudzy pierwsze zdanie mówią głośniej ,a następne już normalnie.Poza tym mówią do moich pleców lub się odwracają tyłem i coś mówią.Zdaję sobie sprawę, że odbiegam od tematu forum ale niech to będzie dodatkowy punkt rozpatrywany przez uczestników- nieumiejętność komunikacji ze strony sprzedawców z ludzmi niepełnosprawnymi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: joe black Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.media / *.media-saturn.com 24.04.05, 14:13 jesli chodzi o sytuacje kasjerek w tesco,naprawde nie wierze ze do takich rzeczy moze dochodzic.pracuje w jednym ze sklepow duzej sieci handlowej. u nas kasjerki w takich przypadkach anuluja paragon i jest po sprawie.wyobrazmy sobie ze klieny wjezdza na kase z kinem domowym za 2 tys. i nagle sie rozmysla,jego karta nie ma pokrycia,zapomnial kasy itp.i ta biedna kasjerka ma to zaplacic z wlasnej kieszeni??? Odpowiedz Link Zgłoś
czarna_jagodka Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) 24.04.05, 14:58 dirgone napisała: > Ostatnio rozmawiałam z kasjerką pracującą w Tesco. Czy wiecie, że kiedy ona > nabije coś na kasę, a klient się rozmyśli lub okaże się, że nie ma pieniędzy i > kasjerka musi to anulować, to potem odejmują jej to od pensji? Nagadała Ci głupot. W sytuacji kiedy nabije się coś na kasę nalezy napisać protokół o błedzie, pomyłce, zwrocie towaru, itp. oraz dołączyć do niego oryginał paragonu fiskalnego. Taki dokument wystarcza do niewliczania sprzedaży do obrotu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosia_samosia Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.gdynia.mm.pl 24.04.05, 15:28 zgadzam sie. na stacji, wystarczy anulowany paragon dac kierownikowi, nawet protokołow nie piszemy:) kiedys sie pisalo, ale za duzy ruch, za dlugo to trawlo... :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stara Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.05, 16:01 kol.3 napisała: > I jeszcze jedna scenka: wchodzę do sklepu, jestem zainteresowana kostiumem > rozmiar 42, chodzi mi o dłuższy żakiet i krótszą spódnicę (do kolan). Na to > pani sprzedawczyni mówi z oburzeniem : "No przecież przy rozmiarze 42 nie > będzie pani chyba nosiła krótkiej spódnicy". Takie paniusie powinno się > wyrzucać kopem z pracy. Skądś to znam. Do tego mina w stylu "zachciało sie starej babie". I jeszcze ten pogardliwy uśmieszek, kiedy po rozmiar 42 trzeba iść na zaplecze, bo przecież w takim "eleganckim" sklepie "takich" rozmiarów nie trzyma się na widoku. I tylko szkoda mi panienki, która w moim wieku będzie miała 30 kilo nadwagi, bo już jej się sadło odkłada. A ja mam po prostu mocną budowę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ssssnake Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: 62.233.178.* 24.04.05, 14:01 A mnie drażni słowo żądanie napisane tak jak twoim pytaniu, czyli przez "rz" ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.05, 21:26 Tak, masz rację przepraszam za błąd. Zauważyłam go już kiedy wysłałam post. Mówi się trudno. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: liza Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.e-wroc.com 24.04.05, 14:13 za 600 pln netto to sprzedawca ma w d... to wszystko co napisałaś, a ja dodam i bardzo dobrze;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosia_samosia Do pani Kasi (ale nie tylko) IP: *.gdynia.mm.pl 24.04.05, 15:35 jeszcze jedno przeyslenie na temat sprzedawcow. Nie wiem jak jest gdzie indziej,ale na stacji (z tego co sie oreintuje na stacjach) polegasz tylko na swojej wiedzy i swojej kulturze. Po max 3 dniach szkolenia staje sie na kase i nagle klienci zaskakuja miliardem pytan. Maja mnostwo problemow. I jesli kasjer jest rozgarniety to sam sie nauczy, aby nie dopuszczac do sytuacji kryzysowych. po okresie probnym NAS wyslano na szkolenie, przyjaznego sprzedawcy, kart itd i wtedy nauczylam sie juz o wiele wiecej. Naprawde, pani kasiu, wiele zalezy od pracodawcy, jak podchodzi do swojej ekipy, czy ja szanuje i chce wyksztalcic czy zwala cala odpowiedzialnosc na nia. Czego wymaga i jak tego uczy. A prosze pamietac, ze to PRACODAWCA kaze patrzyc na klienta jak na zlodzieja - za straty placa SPRZEDAWCY. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: Do pani Kasi (ale nie tylko) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.05, 21:28 I ldatego mam nadzieję, że mówiąc do PRACODAWCÓW, a nie sprzedawców będą tego jakieś efekty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosia_samosia Re: Do pani Kasi (ale nie tylko) IP: *.gdynia.mm.pl 24.04.05, 21:56 szkolenia, odpowiednie nastawienie szefa wiele daje:)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxx Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.konin.sdi.tpnet.pl 24.04.05, 19:15 Może zastanowiłabyś się nad tym, dlaczego ekspedientki tak Cie traktują. Znasz takie przysłowie? Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubańczykom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.05, 21:27 To nie mnie tak traktują, to wynik ankiety. Z reguły nie mam takich problemów, ponieważ sama sprzedaję, więc doskonale wiem na czym ta praca polega i jakie rodzi problemy. Odpowiedz Link Zgłoś