bryza102
04.11.05, 03:58
Pohulała Bryza nad jesiennym morzem
-co z niebem się łączy w swym sinym kolorze,
co to barwę utraciło na czasy zimowe
i przybrało - niczym dama - czerń sukni balowej.
Koronkami z bieli fal wzburzonych strojna
tańczy z wichrem,sztormem -pani morska hojna,
rzucając o brzegi czerń sukni spienionej...
A na stromym brzegu sosny zadziwione
wtórują do szumu gnąc swoje korony,
w zdrętwiałych ramionach czule ptaki tulą,
dając im schronienie przed burzową chmurą.
Krajobraz ponury - pustej plaży piaski
zmagają się z wiatrem i ostatnie blaski
słońca przed zachodem odbijają w wodzie...
Już powiewa chłodem.
Zima - jak ten złodziej z wolna się zakrada
i nocą na wydmach mozajki układa
z wilgoci i wiatru i w szron skuwa trawy
i srebrzy je,stroi,by na bal szalony
z wiatrem - te smukłe piękności
miały welon mgławy,
gdy księżyc w toń morską brylantowym blaskiem
spłynie i czerń sukni rozświetli
tej pani w głębinie,
która puszy się,unosi pod wiatru naporem
i tańczy z trawami jak z dam całym dworem
w srebrzystej poświacie smagana wichrami...
co w konchach szaleją i gwiżdżą z drzewami,
z traw wyciągają lamenty i jęki,
dusz zagarniętych przez morskie otmęty.
Gdzieś rozpacz czarna w tej czarnej głębinie
tak wyje i jęczy i szlocha,nim zginie
na niebie ten spektakl gwieżdzisty,
a słońce rozstrzeli blask swój złocisty,
radośnie oświetli fale zmęczone
tym balem -ucichnie strapione
zszarpane wiatrami to morze,
a suknia tej pani,co z piany koronki
tkane sztormami- zamieni się w zorzę.